Poseł PO plecie androny o Chinach

OPINIA: P. Ryszard Gudaj, nasz czytelnik, który mieszka z rodziną w Chinach, o obejrzeniu programu TAK czy NIE – Janusz Korwin-Mikke vs Marcin Kierwiński z 4 lipca 2014 r. stwierdził, że poseł PO nie ma pojęcia o dzisiejszych Chinach.

Oto list p. Gudaja skierowany do WCz. Marcina Kierwińskiego:

Wspomniał Pan w programie o kwestionowanej wolności gospodarczej w Chinach. W Chinach jest 10% podatek dochodowy i firmy nieprzekraczające obrotu RMB 20 000 (PLN 10 000) są zwolnione z podatku.

Pyta Pan Pana Korwina-Mikkego, czy chciałby mieszkać w Chinach. Chiny są na szczycie najbardziej atrakcyjnych krajów do zamieszkania i rozpoczęcia pracy przez obcokrajowców przed Niemcami i Singapurem (blogs.wsj.com). Sam mieszkam z żoną w Chinach i to tutaj urodzi się nasze dziecko. Rynek pracy jest dostępny dla obcokrajowców i Chińczyków bez problemów. Jest rynek pracownika. Na ulicy można sprzedawać wszystko oprócz broni i pornografii. Wszystko co nie zabronione jest dozwolone.

Informuje Pan, że Pan i znakomita większość widzów rozróżnia cywilizację zachodnią od tego co się dzieje w Chinach. To rozróżnienie ogranicza się do przekonania, że Chińczycy są szykanowani i pracują za miskę ryżu i jest ono oczywiście błędne. Zdziwię Pana. Obecny wzrost PKB był na poziomie 7,5%. Wynagrodzenia w mieście, gdzie mieszkam (a jest to 11. co do wielkości miasto w Chinach) są podobne do tych w Warszawie, a koszty życia o wiele tańsze. Europa i USA kupują coraz mniej od Chińczyków, bo ich nie stać. Rząd chiński pobudził konsumpcję wewnętrzną.

Pyta i odpowiada Pan retorycznie, co mogą robić innego. Mogą się tylko cieszyć. Jest wzrost gospodarczy, ludzie coraz więcej zarabiają, koszty życia są tanie, można oszczędzać, kupować domy, samochody, produkty zagraniczne są dostępne, wylatywać na wakacje za granicę, inwestować za granicą. Mnie to wystarcza. Nikt tu nie ma w głowie demonstracji, bo w jakim celu demonstrować? Wiedział Pan, że tutaj wszystkie samochody osobowe są młodsze niż 5-6 lat?

Chiny nie są ideałem gospodarczej polityki. Tak, ma Pan rację, ale dają taką wolność gospodarczą, jaka w Polsce była za czasów Wilczka.

W Chinach nie ma miejsca dla ekologów, ale rząd zaczyna coraz wyraźniej dostrzegać ochronę środowiska.

Gdzie szyje się najtańsze (tu nie dokończył Pan co się szyje). Chiny nie są już najtańsze na świecie, na przykład jeśli chodzi o szycie odzieży. Tańszy jest Bangladesz i Indie. Chiny się bogacą w takim tempie, jak Stany podczas gorączki złota. Społeczność emigrująca ze wsi nie pracuje za miskę ryżu, bo jest więcej fabryk, usługi są bardzo rozwinięte i jest więcej miejsc pracy. Jest konkurencja i miejsca pracy można wybierać. Nie śpią w zatłoczonych hotelach robotniczych i nie pracują za miskę ryżu, ale śpią w nowych blokach obok mnie i pracują w biurach, centrach handlowych lub innowacyjnych. To nie są wyjątki.

Wspomina Pan o Unii Europejskiej. Co ma być w zamian? Nic nie ma być w zamian. Opiszę Panu przykład sadowników, bo jest mi on najbliższy. Przez lata 80-90. bez problemu można było wyprodukować i sprzedać owoce do Finlandii, Serbii, Chorwacji, na Białoruś, do Rosji, Rumunii, Egiptu. Wszystko szło gładko. Na przełomie wieków wszystko zaczęło się walić. Wytyczne, normy, zmiany, mierzenie, warzenie, ogórek prosty, zakrzywiony, dotacje, dopłaty, inwestycje… i spłacanie inwestycji. Krach. Rolnikom Unia nie jest potrzebna, rolnikom potrzebna jest zdrowa polityka, zostawienie ich w spokoju i nieprzeszkadzanie w prowadzeniu interesów. Prawdopodobnie ma się to tak samo do innych dziedzin gospodarki, ale nie są one mi tak bliskie. Studiowałem za własne pieniądze i pracowałem w UK, Holandii, na Węgrzech i w Chinach. Wie Pan jaka jest korzyść dla mnie z UE? Żadna. Układ z Schengen jest korzystny, ale to nie UE ze swoimi chorymi zasadami.

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o