fbpx

Wałęsa: wypromowałem Pawlaka, by nie było wojny domowej

OPINIA: Na początku lat 90. z premedytacją zaproponowałem p. Waldemara Pawlaka. Gdybym tego nie zrobił, mielibyśmy wojnę domową – mówi p. Lech Wałęsa, były prezydent w wywiadzie dla "Wprost".

– Zawarłem z nim układ, że będzie tylko Pawlak jako premier i nikt od niego nie będzie ministrem. Ale poprosili mnie Geremek, Mazowiecki, że to źle wygląda, źle dla demokracji, żebym dał im z nim porozmawiać, że ja już zrobiłem swoje i powinienem trochę się usunąć. I ja ich posłuchałem. A oni zaczęli go przepytywać, oglądać, czy jemu słoma z butów nie wystaje. Na to on po godzinnej dyskusji z nimi mówi: „Nie, właściwie to ja proszę jednego mojego ministra”. Oni poprosili o czas do namysłu, godzinę, a kiedy minęła, Pawlak już mówi: „To ja proszę dwóch ministrów”. Na końcu chciał już prawie mieć wszystkich swoich ministrów! A na początku przecież ja miałem z nim uzgodnione coś innego! – mówi p. Wałęsa.

Był prezydent przekonuje, że gdyby nie ten jego ruch, to Polskę przejęliby szaleńcy (Olszewski, Macierewicz) i mielibyśmy wojnę domową w kraju.

Zdaniem p. Wałęsy, ukrócić kolesiostwo i nepotyzm można poprzez zabranie partiom pieniędzy, zlikwidowanie progów wyborczych i karanie 50-letnimi zakazami kandydowania rodziny nieuczciwego polityka. Nie wiadomo tylko, czy p. Wałęsa mówił to poważnie, czy żartował.

Zobacz także: FAPA – przechowalnia dla nieudaczników z PSL.

Źródło: wprost.pl

Opracował: G.K.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.