fbpx

Spór Kukiza z PSL

INFO: Kukiz’15 nie zdecydował, czy poprze lidera PSL w wyborach prezydenckich, a ludowcy prowadzą rozmowy z opozycją bez wiedzy swojego koalicjanta – pisze “Rzeczpospolita”.

PSL poczuł wiatr w żaglach po wyborach parlamentarnych, zapominając o Kukiz’15 – pisze gazeta. O tym, że WCz. Władysław Kosiniak-Kamysz zostaje kandydatem na prezydenta, koalicjant ludowców dowiedział się z mediów. Lider PSL nie poinformował również swojego politycznego partnera o rozmowach z liderami opozycji. Kukiz`15 nie podoba się triumfalizm ludowców.

– PSL zachowuje się, jakby wynik wyborczy zawdzięczało tylko sobie, a nie koalicji z nami, która otworzyła im drogę do szerszego elektoratu. Władek dba tylko o promowanie siebie i swojego ugrupowania. Woda sodowa zaczyna chłopom uderzać do głowy. PSL zapomina, że Kukiz’15 ma duże zdolności koalicyjne i nasi posłowie mogą zasilić Konfederację lub zacząć rozmawiać z PiS – mówi “Rz” rozmówca z Kukiz’15.

Jak zaznacza gazeta, Konfederacja jest otwarta na współpracę z Kukiz’15 i wspólne stworzenie klubu parlamentarnego. Również politycy PiS są gotowi na współpracę z parlamentarzystami Kukiz`15.

 

Źródło: rp.pl

109 thoughts on “Spór Kukiza z PSL

  1. Ciekawe gdzie dziś byłby Kukiz’15 w przypadku samodzielnego startu w wyborach? Może warto byłoby policzyć głosy, których przysporzyli kandydaci z ramienia Kukiz’15 PSL-owi?

  2. Mój głos przeciw Kukizowi:

    http://wolnosc24.pl/2017/10/15/kukiz-grozi-pis-owi-atak-na-jow-y-spotka-sie-z-gigantyczna-reakcja-wyprowadzimy-ludzi-na-ulice-video/#comment-123557
    Jestem zdecydowanie przeciw JOW-om, bo to system zły: jak już kilka osób na tym portalu wskazało: „zabetonuje on bipolarną dominację” 2 partyj, które wtedy w sposób nieunikniony staną się typowymi „partiami władzy” czyli polityczną trampoliną dla karierowiczów i pieczeniarzy. Czasem u steru, czasem na ławce rezerwowych, ale zawsze niezbyt daleko (w czasie) od koryta. JOW-y nie uchronią niczego przed partyjniactwem, natomiast na pewno skażą na marginalizację pomniejsze ugrupowania, i na pewno skutecznie będą przeciwdziałać wybijaniu się w polityce jakichś nowych formacji, i świeżych idei.

    Jestem za tym, aby (proponuję to jako {chyba} pierwszy):
    Powinno się wprowadzić jakieś premie za dużą ilość głosów (w skali całego kraju), tak, aby partie popularne miały specjalne zyski ze swego nadzwyczajnego poparcia. Mandaty powinny „kosztować” mniej partie duże, czyli (dajmy na to) taka „mocno-popierana” partia potrzebowała by na jeden mandat 2341 głosów, zaś najmniejsza (ale jeszcze się załapująca) musiałaby na jeden mandat zdobyć głosów 2 razy tyle. Zależność mogłaby wyglądać jakoś tak, jak funkcja cotangensa hiperbolicznego. A to po to, aby opłaciło się koalicjonować. Bo promowanie koalicyjności to wspieranie krystalizacji sceny politycznej, i rozwoju porozumień, które stać się powinny kołem zamachowym pro-państwowej myśli polskiej.

    Nie muszę chyba dodawać, że karanie za koalicyjność — uważam za absurd, a nawet hańbę. Ktoś, kto wymyślił by wyborcze bloki koalicyjne miały wyższy próg wyborczy niż partie — powinien zostać powieszony za… No, nieważne za co. Bo nie wolno tego tępić, lecz należy wspierać, gdyż dzięki tworzeniu się koalicji — mogą się tworzyć większe bloki polityczne, co sprzyjać będzie stabilności pozytywnej. Pozytywnej, czyli nie-przesadnej: gdy jakaś-tam grupa trzymająca Władzię się skompromituje, to na politycznych nizinach szybko wykiełkują nowe, nieumoczone siły. I dobrze byłoby, aby zachęcić ten plankton — do łączenia swych sił, celem przeprowadzenia baaardzo daleko idących zmian w sposób legalny, a nie: krwawo-rewolucyjny.

  3. Pan Kukiz chyba zapomniał o zasadzie: “Nigdy nie ufaj prostytutce”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.