Polska zaniża wskaźnik dzietności

INFO: W pewnym sensie wyniki dotyczące urodzeń są fałszywe – mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" demograf dr hab. Piotr Szukalski, profesor nadzw. w Katedrze Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej UŁ.

– Jestem głęboko przekonany, że liczba urodzeń od wielu lat przekracza 400 tys. – uważa prof. Szukalski. – Jest nas oficjalnie ponad 38 mln. Z czego ok. 2,5 mln przebywa poza granicami kraju ponad 3 miesiące, a ok. 2 mln ponad rok. Ci obywatele Polski żyjący w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech rodzą każdego roku po 40 tys. dzieci. I tu najciekawsze: tych dzieci nie wliczamy do statystyk, ale ich rodziców zaliczamy – i to jako bezdzietnych! – do liczby mieszkańców Polski. Tym samym zaniżamy wskaźnik dzietności – tłumaczy ekspert.

Według dr. Szukalskiego, "nikomu nie opłaca się zmieniać sposobu liczenia" i jest "wiele powodów", żeby tego nie robić.

– Na przykład urealnienie liczby ludności oznacza dla nas mniej głosów w Unii Europejskiej. Ale po co od razu zapuszczać się do Brukseli, zostańmy na własnym podwórku – nikt nie jest zainteresowany urealnieniem statystyk na poziomie województw czy gmin – przekonuje ekspert. – Jesteśmy krajem, w którym nikomu nie zależy na urealnianiu informacji na temat liczby ludności – stwierdza.

Źródło: dziennik.pl

Opracował: GK

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o