Coraz szybsza agonia służby zdrowia

OPINIA: Jakieś 8 lat temu zaczęto przepowiadać, że system jest u kresu wydolności i że grozi mu załamanie. Dziś na żywo obserwujemy, jak się powoli wali – powiedział o systemie służby zdrowia w Polsce p. Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej, były rzecznik prasowy i przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

 

– Nie ma przecież miesiąca, by w jakimś szpitalu w kraju nie zamykano oddziału. Nikt nie jest w stanie nad tym zapanować, bo wystarczy, że jedna osoba pójdzie na urlop, a już nie ma jak spiąć obsady. Są oddziały, to żadna tajemnica, gdzie za cały zespół lekarski robi jedna osoba. Jedna! Na oddziale jest tylko kierownik, a reszta to dyżurni „najemnicy”. Jeśli on pójdzie na urlop, zachoruje albo, nie daj Boże, umrze, oddział trzeba zawiesić lub zamknąć. Są szpitale, w których zatrudnionych jest tylko dwóch anestezjologów, co oznacza, że – teoretycznie – nie powinni oni wychodzić z pracy, bo co najmniej dwóch musi być non stop na dyżurze. Takie placówki ratują się najemnikami z innych szpitali. A co pani powie na taki punkt POZ (podstawowej opieki zdrowotnej), gdzie lekarz bywa dwa razy w tygodniu, przez kilka godzin? Są takie. To, co widzimy, to coraz szybsza agonia tego systemu – mówi p. Kosikowski.

 

Źródło: gazetaprawna.pl

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o