fbpx

Zastanawiająca Tęsknota – Korwin przewidział „sanację-bis” już 37 lat temu! Proroczy tekst z 1983 r.

Józef Piłsudski

Zastanawiająca tęsknota

Janusz Korwin-Mikke

Warszawa 1983, Oficyna Liberałów

Wydanie II

 

Gdy społeczeństwo budzi się z długiego snu po “zimie ludów” – zaczyna gwałtownie poszukiwać w swej przeszłości politycznej tradycji. Czasem idolem zostaje ludowy polityk, którego pamięć przechowywana jest w chłopskich lub robotniczych legendach – znacznie częściej procesem tworzenia się legendy kieruje inteligencja. 

Jest to warstwa powołana między innymi do strzeżenia intelektualnych skarbów narodu. Zadanie to spełnia bardzo dobrze. Inaczej nieco dzieje się, gdy z owej skarbnicy trzeba wybrać jeden lub kilka wzorców. Wówczas bierze ona wprawdzie pod uwagę interes narodu – ale podświadomie również swój własny. Nie należy bowiem zapominać, że inteligencja ma też swoje interesy partykularne.

Po sierpniu 1980 takim pośpieszenie odnawianym bożyszczem był Józef Piłsudski. Renowacja tego pomnika była tym łatwiejsza, że – dzięki zwycięstwu nad Bolszewikami – resztki legendy żyły jeszcze w społeczeństwie. 

W niniejszym tekście nie chcę umniejszać postaci Piłsudskiego; dość już opluskwiania wielkości. Był on dobrym dowódcą, zdolnym strategiem, zręcznym organizatorem i politykiem, psychologiem i taktykiem. Poza dwoma przypadkami nie poruszę się w ogóle zagadnień Jego osobowości. 

Chcę natomiast przypomnieć i uwypuklić niektóre cechy sanacji – systemu stworzonego przez Piłsudskiego po 1926 roku. Nie jest tu ważny mój osobisty do nich stosunek: zwalczam je namiętnie, ale wcale nie jest wykluczone, że 60 lat temu bym je wysławiał! Obecnie trend ideologiczny zmierza ku liberalizmowi i prawicy – wówczas ludy dobrowolnie dążyły ku etatyzmowi i lewicy; trudno mieć pretensje do praktycznego polityka, że realizuje to, co jego naród (i większość ludzkości) uważa za słuszne!

Chcę przypomnieć te cechy, by wykazywać, jak bardzo rozbieżne są z dążeniem ku wolności, charakterystycznym dla naszej epoki. Sądzę, że nie tylko mnie powrót do modelu sanacyjnego nie zadowoliłby!

Tymczasem zaś nurt post-piłsudczykowski dominował w społeczeństwie – zwolenników jego doktryny można było liczyć na pęczki w PZPR (a nawet w SD i ZSL, choć te dwie partie wyrosły na sprzeciwie wobec sanacji) w „SOLIDARNOŚC”i zasię był niemal bezkonkurencyjny. Na podstawowe elementy piłsudczyzny powoływały się tak odmienne ugrupowania jak KSM, KPN, i KSS „KOR”!

Przed wojną głównym konkurentem sanacji była Narodowa Demokracja. Pominę tu wyraźne rozbicie tej formacji po 1925 roku, którego odpryskiem są rozmaite grupki, z endeckiej ideologii przyjmujące głównie… anty-semityzm; dlaczego jednak nie odrodziła się klasyczna partia ludowo-demokratyczna? Ostatecznie do obecnej sytuacji geopolitycznej znacznie bardziej pasują recepty endeckie, niż SDKPiL-owskie PPS-owskie!

Dlaczego więc ta ideologia zwalczana była z taką zaciekłością? Dlaczego psy wieszano na Ryszarda Filipskiego „Zamach Stanu”, filmie znacznie – moim zdaniem – lepszym, niż „Człowiek z Żelaza”, będący (Jak słusznie zauważył recenzent tygodnika „SOLIDARNOŚĆ”) typowym produktem soc-realizmu? Przecież awersja do Romana Dmowskiego części KOR-owców (mam na myśli część pochodzenia żydowskiego) nie wyjaśnia sprawy; przyczyny są o wiele głębsze.

Ich analizę rozpocznę od historii, lecz prze tym uwaga definicyjna: przez „inteligencję” rozumieć będę nie wąską grupę intelektualistów, lecz całość grupy żyjącej z pracy umysłowej i mającej wpojone przekonanie, że jest to zajęcie szlachetniejsze, niż praca fizyczna lub groszoróbstwo. „Inteligencja” w tym szerokim sensie mnie-więcej: intelektualiści + pół-inteligencja + ćwierć-inteligencja; przynależy tu zarówno artysta, jak i nauczyciel (obojętne – prywatny, czy na posadzie państwowej) a także przysłowiowa panienka przybijająca mechanicznie stempel na poczcie – pod warunkiem, że woli ubogiego studenta, niż tępawego playboya.

Inteligencja nasza wytworzyła się z rodzimej szlachty oraz mieszczaństwa (na ogół niemieckiego bądź żydowskiego pochodzenia). Proces ten zakończył się w XIX wieku – i tu pora na przypomnienie sytuacji w Królestwie Polskie na przełomie wieków; Duszą ruchy niepodległościowego była inteligencja. Dlaczego?

Sprężynę poruszającą większość ludzi przez większość czasu jest interes materialny. Poszczególne grupy i mniejszości potrafią walczyć o ideały – jednak zwyciężają tylko wówczas, gdy przekonają „decydującą większość”, że ich propozycje są dla nich korzystne.

Otóż wg. sprawozdania barona Stefana von Ugrona (CK konsula) w samej guberni warszawskiej było parędziesiąt tysięcy urzędników-Rosjan. Jeśli nawet założyć, że wymienione przezeń 40000 jest oceną przesadną, to i tak oznacza to – po uzyskaniu niepodległości – wiele tysięcy wolnych etatów dla przymierającej nieraz głodem polskiej inteligencji. Wyjaśnia to przy okazji, dlaczego to patriotyczne uniesienia skorelowane były z ciągotami socjalistycznymi, znacznie rzadszymi wśród ludzi dobrze sytuowanych.

Proszę mnie dobrze zrozumieć, bo nie chcę zostać obszargany błotem (co zresztą i tak mnie nie ominie): nie zarzucam nikomu świadomego działania. Być może nikt spośród inteligentów-patriotów o swojej korzyści nie myślał! Od czasów Zygmunta Freuda trzeba jednak brać pod uwagę podświadomość! Ona właśnie kieruje wieloma naszymi decyzjami – i potrafi uwzględniać czynniki, do działania których nie chcielibyśmy się otwarcie przyznać, nawet sami przed sobą.

Jeśli polski student, kupiec, przemysłowiec (a w znacznie mniejszym stopniu robotnik lub chłop albo ziemianin) bywał często anty-semitą, to nie dlatego, że miał to zakodowane w genach; po prostu zwalczał zdolnego konkurenta, przeciwko któremu łatwo można było zmobilizować poparcie społeczeństwa. Dokładnie takim samym konkurentem dla polskiego urzędnika był carski czynownik – bodaj jeszcze podatniejszy na ataki subtelnej propagandy.

Dopiero po niewczasie mógł się polski chłop przekonać, że polski starosta jest mu znacznie mniej przychylny, niż carski naczalnik, niepowiązany z polskim dworem. Chociaż – może nie mam racji? Może lud był mimo wszystko był mniej wrażliwy na inteligenckie podszepty? Oto raport bezstronnego świadka wkraczania do Królestwa armii z „błogosławionej” Austrii, generała porucznika Ignacego Kordy, d-cy 7 dyw. Kawalerii z sierpnia 1914: ”… ludność zupełnie biernie ustosunkowuje się do wydarzeń. Chłopi i Żydzi pozbawieni są poczucia narodowego, kierują się jedynie interesem materialnym, i byli zadowoleni z dawnych stosunków” (cyt. za „Galicyjska działalność wojska Piłsudskiego 1906-1914” s.630). Wiadomo też – choć polscy historycy usilnie to ukrywają – że opuszczające Warszawę oddziały kozackie żegnane były autentycznymi łzami ludności – nie tylko kucharek: zatroskani byli ziemianie, chłopi, przemysłowcy, kupcy, robotnicy- radowała się inteligencja, przed którą otwierała się szansa wyzyskiwania własnego narodu. Wyzyskiwania w dokładnie w taki sam sposób, w jaki biurokracje nowo powstałych państw Afryki przemieniały dające ponoć olbrzymie zyski kolonizatorom kraje w zadłużone po uszy organizmy.

Choć z całą stanowczością odrzucam zarzut świadomego wyzysku, zdaję sobie sprawę, iż teza ta obruszy na mnie lawinę. A przecież jest ona łatwa do sprawdzenia na wiele sposobów. Np.: dlaczego inteligencja kierowała walką o niepodległość w Kongresówce – a była lojalna w Galicji, choć nędza tej carskiej prowincji była przysłowiowa? Ano dlatego, że galicyjska administracja była w rękach polskich.

Po szczęśliwym osiągnięciu celu „Królewiacy i Górale” zawarli sojusz, którego celem była kolonizacja Wielkopolski i Śląska. Dzielnica pruska nie znała dyktatury biurokracji, a w walce z niemczyzną rozwinęła zdrowy, nie oparty na ślepej nienawiści, nacjonalizm. Niechęć Wielkopolan do systemu urzędniczego sobiepaństwa była tak wielka, że od samego początku próbowali postawić tamę zalewowi administracyjnemu (granica celna została zniesiona dopiero w sierpniu 1919) a nawet zamyślali o oderwaniu się od Polski i utworzeniu własnego państwa: powstrzymała ich od tego jedynie obawa przed wchłonięciem przez Prusy. Odrębność ta nie znikła szybko: po zamachu majowym pułki wielkopolskie rzuciły się na ratunek rządowi (co uniemożliwili socjalistyczni kolejarze rozkręcając tory); sanacja w tym rejonie nie zdołała nigdy uzyskać pełnego poparcia i wyniki wyborów w Wielkopolsce odbiegały zawsze od krajowego.

Z czasem dopiero zabór pruski zgleichschtowano (na Śląsku do niszczenia samorządności przyłożył się wojewoda sanacyjny Michał Grażyński, działający metodami policyjnymi – m.in. w brutalny sposób zaatakował on najwybitniejszego polityka tej dzielnicy, Wojciecha Korfantego) – i dziś etos Wielkopolski leży w gruzach. Nie zaszkodziły mu – a nawet wzmocniły – kampanie HKT-y i Kulturkampfu – zniszczyła go biurokracja polska. Walcząc z obcymi prądami obywatel może bowiem liczyć na moralne wsparcie rodaków – walcząc z dyktaturą urzędniczą naraża się na rozmaite zarzuty monarchizmu, anty-narodowości – a zwłaszcza anty-państwowości. Aparat dokłada wszelkich wysiłków by w oczach wszystkich jego interes utożsamiany był z interesem państwa (pisanego z dużej litery, zazwyczaj).

Dobrze jest, gdy urzędnik wie, iż jego interes leży w utrzymaniu państwa. Gorzej, jeśli urzędnik jest przekonany, że interes państwa leży w utrzymaniu jego urzędu. Katastrofa staje się nieunikniona, gdy ten ostatni pogląd uda się biurokratom zaszczepić politykom i całemu społeczeństwu – a zwłaszcza gdy politycy sami mają za sobą urzędniczą karierę.

Niepodległość w 1918 roku nie rozwiązała całkowicie problemu inteligenta. Bojownicy o wolność narodu zajęli wprawdzie rządowe posady zgodnie ze swymi zasługami – a nie z kwalifikacjami, gdyż umiejętności rzucania granatami, konspirowania się i przemawiania na wiecach jest anty-kwalifikacją dla ministra – było to jednak za mało, a poza tym, rozmaici nieokrzesani i nieoświeceni chłopi jak np. Wincenty Witos, uparcie patrzyli im na ręce i domagali się władzy. Rozwiązaniem był paternalizm, zaś środkiem – socjalizm.

Do tego zaś znakomicie nadawał się Józef Piłsudski. Był to stary działacz socjalistyczny – często zupełnie nie ukrywał i pojąć nie mogę, jak człowiek chcący się nazywać „opozycją anty-socjalistyczną” może proponować nazwanie Jego imieniem gdańskiej stoczni lub innego obiektu!

Powtarzam: wielka to postać i powinna mieć setkę pomników. Jednak stawiający je muszą powiedzieć prawdę: krzewimy tradycję socjalistyczną – a nie odwrotnie!

Do uzyskania niepodległości Piłsudski był wybitnym bojownikiem socjalistycznym. Wielu polityków twierdzi dziś: „Tak, ale sam przecież powiedział, że wysiada z socjalizmu na przystanku: Niepodległość”. Cóż za naiwność! Jedno zdanie ma przekreślić całą linię życia, całe ideologiczne życie człowieka; zmienić jego obyczaje, otoczenie i nawyki.

Gdyby chociaż po zdobyciu władzy Piłsudski nie tylko słowem, lecz i czynem zaprzeczał swej przeszłości! Ależ skąd! Zaczął od mianowania gabinetu Jędrzeja Moraczewskiego, który „…głosił co prawda hasła socjalistyczne, ale w praktyce nie zawsze je realizował” (Zbigniew Landau, w: „Dzieje gospodarcze Polski do 1939r” s.467). Może i „nie zawsze” ale: było to ustawodawstwo czyniące z Polski najbardziej „postępowy” kraj na całym świecie (por. Andrzej Albert „Najnowsza historia Polski 1918-1939.”, wyd. „KRĄG”, W-wa 82, s.69/70). Mało? A kto poparł Go w maju 1926? Socjaliści i komuniści, nieprawda-ż?

Zgoda, Piłsudski nie lubił Bolszewików – ale poszczególne odłamy Czerwonych nigdy się nie lubiły, tłukąc się między sobą tym chętniej, im bliższy rodowód i duchowe powinowactwo. Chińczycy znacznie ostrzej traktują Amerykanów niż Sowietów… Zgoda też, że socjalizm Piłsudskiego nie wynika z marksistowskiego doktrynerstwa; był on formą zaprowadzenia etatystycznych, paternalistycznych rządów, formą najprzydatniejszą do oszukania mas ludowych. Nie należy zapominać, że ojciec Piłsudskiego był wielkim obszarnikiem, zarządzającym swym Żułowem toczka w toczkę tak jak p.Edward Gierek Polską Ludową, tj.: olbrzymie i marnowane inwestycje, pożyczki, marnotrawność i rozrzutność (por. np. Andrzeja Garlickiego „U źródeł obozu belwederskiego, PWN 79, s.13).

Tak więc robotnicy poparli w 1926 roku Piłsudskiego, gdyż wierzyli w socjalizm. Wielu mądrych ludzi dało się na tę bajeczkę złapać – więc trudno im się dziwić. Żydzi poparli gdyż obawiali się endeków – i słusznie. Ale urzędnicy poparli, gdyż obiecał wprowadzić rządy dyrektywne. Sanacja była dokładnym odrzuceniem projektu (bo nie realizacji!) obecnej reformy gospodarczej: odbierano przedsiębiorstwom samodzielność i przekazywano pod kontrolę państwową. Nawet Jędrzejowi Moraczewskiego otwarły się wreszcie oczy i w 938 roku publicznie stwierdził, że Polska jest na najlepszej do sowietyzacji!

Oczywiście, był to dopiero początek drogi. System dyrygowania przemysłem wprowadzany przez hitleryzm i stalinizm („plan doprowadzony do każdego stanowiska pracy”) miał się dopiero rozwinąć. Jednak decydujący krok został już uczyniony wówczas. Pierwsze ssaki też były drobne i niepozorne – nie idzie jednak o rozmiar, lecz o zasadę zjawiska.

Nie pojmuję przeto, jak można twierdzić, że jest się dziedzicem duchowym Piłsudskiego – i jednocześnie krytykować władze PRL za poczynania, które do polskiej praktyki politycznej wprowadził Józef Piłsudski i jego ludzie. Można być zwolennikiem dowolnej doktryny – nie można jednak oszukiwać innych i korumpować słów!

Ponieważ teza o Piłsudskim jako prekursorze gierkowszczyzny szokuje (tylko dlatego, że Polacy zostali odcięci od prawdziwej anty-socjalistycznej publicystyki przez cenzurę – nie tylko państwowa: KOR-owska prasa też nie przepuszczała anty-socjalistycznych wypowiedzi) – ilustruję ją kilkunastoma przykładami, dobitnie ukazującymi analogię. Jakież więc zarzuty są – słusznie! – kierowane pod adresem władz PRL?

1 – Brak rzeczywistej demokracji i wolnych wyborów. A kto pierwszy w tym kraju wprowadził oszustwa wyborcze (również w postaci „dosypywania do urn”). Kto tyranizował wyborców? Kto wprowadził wybory z list i mianowanie senatorów?

2 – Cenzurowanie wolnej myśli. Pardon: kto wprowadził cenzurę? Czy w 1936 roku w Belwederze urzędował Feliks Dzierżyński?

3 – Prześladowanie przeciwników politycznych. Istotne komuchy nie wysyłają opozycji do Berezy Kartuskiej głównie dlatego, że znajduję się ona już w Sowietach. Tej nazwy nie wymyśliła jednak bezbożna propaganda komunistyczna. 

4 – pobicie działaczy opozycji przez „niezidentyfikowanych sprawców”. Spotkało to w PRL-u wiele osób, m.in. Stefana Kisielewskiego i Jacka Kuronia. Oficerowie legionowi bili jednak mocniej, niż studenci AWF: Adolf Nowaczyński np. stracił oko – i nie tylko bili, do dziś nie wiemy gdzie zginął porwany przez nich gen. Zagórski, którego nieszczęściem było, iż wiedział o kontaktach Piłsudskiego z austro-węgierskim wywiadem.

5- uprawianie propagandy sukcesu. Czyżby Melchior Wańkowicz nie pisywał na zamówienie sanacji! – do czego się przecież przyznał? Pamiętać też należy znakomicie hasła: „Silni-Zwarci-Gotowi” oraz: „Nie damy ani guzika”! A co z hasełkiem „Cukier krzepi”, o którego obłudzie za chwilkę?

6 – Rabunkowy eksport surowców, zwłaszcza węgla. Jeszcze paręnaście lat temu w szkołach uczono, że był to jednej z najpoważniejszych błędów gospodarczych – właśnie sanacji, która specjalnie np. zaniżała taryfę kolejową dla węgla, by wydawało się, że jego  wywóz się opłaca. 

7 – Dumping (tj. przedawnie polskich towarów za granicę poniżej ich wartości, byle zdobyć trochę dewiz). Wobec niewymienialności złotówki trudno porównać rozmiary szaleństwa sanacji i gierkowszczyzny (obciąża to również gen. Jaruzelskiego i nieboszczka Gmułkę) – ale może taki przykład: cukier przed wojną w Polsce kosztował 1.00 – 1.40 zł zaś do Anglii sprzedawano go po …17 ryszy!! W efekcie dzieci biedoty nie widywały cukru w ogóle.

8 – Gigantyzacja i monopolizacja przemysłu. Czyżby przed wojną sanacja wprowadziła – jak w USA – ustawodawstwo anty-monopolowe? Skąd, państwo popierało kartele!

9 – Forsowane uprzemysłowienie na koszt rolnictwa. A kto wymyślił COP?

Kto subsydiował ciężki przemysł, obciążając podatkami rolnictwo? W jakiej nędzy żyli chłopi – jak często bankrutowali ziemianie? Urzędnik państwowy zasię mniewał się, owszem – nieźle. Co prawda: lepiej pracował. 

10 – Uprzywilejowanie warstwy urzędniczej. Ależ proszę sobie poczytać w przedwojennym “Słowie” publicystę Cata-Mackiewicza (z choćby i wydany w PRL wybór pt.: “Kto mnie wołał – czego chciał” PAN 1972). Np. o tym, jak to urzędasy rozbijają się pociągami za pół ceny, podczas gdy wytwarzający produkt robotnik, przemysłowiec lub rzemieślnik płacić musi pełną taryfę.

11 – Sobiepaństwo dygnitarzy. Cytuję tegoż Mackiewicza: “Bo oto jest wiadomo powszechnie, że w lasach państwowych, na równi z płacami, poluje szereg osób zupełnie gratis, i nie tylko poluje, ale w czasie polowania je, pije i “zakąsuje” na konto tegoż funduszu łowieckiego. Jakiż to szereg osób? Otóż tego w żaden sposób uchwycić się nie da. (…) starałem się nawet dowiedzieć od osób kompetentnych, na jakiej oparte jest ustawie, pragmatyce, regulaminie, rozporządzeniu, że dygnitarzy X poluje tyle, ile jego myśliwska dusza zapragnie, a równy mu rangą dygnitarz Y ani jednego koziołka! Wszystko jest mgławicowe, nastrojowe, wyczuciowe”. To nie “Kultura” z okresu Odnowy o p. Piotrze Jaroszewiczu w Arłamowie – to wileńskie “Słowo” z 1936 roku.

12 – Brak poszanowania prywatnej własności i inicjatywy. Tu komuchy zgrzeszyły najbardziej – ale żywot kamienicznika za sanacji był bardzo ciężki, zaś ustawa reglamentująca rzemiosło pochodziła jeszcze 1924 roku.

13 – Lekceważenie fachowości i popieranie serwilizmu. Cytuję: “Starszyzna, która zajęła wszystkie decydujące stanowiska – miała w większości poziom daleki od wymaganego w stanowisku do zajmowanego stanowiska. (…) Brakujące studia i kwalifikacje zastąpiono własną doktryną, opartą na legendzie. Jako współpracowników dobierano ludzi swoich, lub sobie podobnych. Zamiast rezultatów pracy fachowej – zasługi dla reżimy stały się miernikiem wartości: zamiast wiedzy i zdolności adorowanie reżimu było miarą przydatności. Otworzyła się droga dla ludzi bez charakteru, giętkich, których celem stała się posada”. Tak – to jest wydawnictwo emigracyjne. Nie o czasach stalinowskich tu jednak mowa: to uwagi płk. Ludwika Schweitzera d-cy 26.pulku Ułanów Wielkopolskich o legionistach (“Wojna bez legendy”, the Allen Lithographic Co, Kirkgamy 1943).

Mogę dodać: i tak będzie zawsze, gdy o dochodach decydować będzie nie wolna konkurencja, lecz poparcie kumpla z I Brygady, AL, AK lub KSS “KOR”.

14 – Rozkwita łapówkarstwo i krycie go przez prominentów. A Senatorzy byli święci? Czy po wojnie znamy np. “sprawę Parylewiczowej”, która za łapówki mianowała… sędziów, a zatrzymana oświadczyła: “Robiłam to, co robili inni!”. Być może zawód sędzieg w PRL jest tak nisko płatny, że nie ma chętnych na łapówkodawców… Warto jednak przy okazji zanotować, że przedwojenna cenzura zdejmowała bez pardonu zmianki o Parylewiczowej.

15 – Upaństwowienie kultury i nauki. Tu pułkownicy legionowi są bez winy. Same środowisko inteligenckie naciskało na utworzenie PAU i PAL, zabawnych instytucji, poprzez które intelektualiści pobierają apanaże od państwa. A skąd biorą – to się odeń uzależniają… Tak przy okazji więc: na I KZD “SOLIDARNOŚĆ”i w Gdańsku ZLP podpisał z nią “Umowę” przewidującą – a jakże – stypendia twórcze dla pisarzy, ich wizyty w zakładach pracy… jednym słowem to samo, co w swoim czasie podpisał z CRZZ. Panowie literaci nie chcieli otrząsnąć się z zależności; chcieli zmienić Mecenasa na innego, bo dotychczasowy zbankrutował. Pisze o tym bez skrępowania, gdyż to samo głośno mówiłem w kuluarach “Olivii”.

16 – Dwulicowość osobista. Dobrze więc pomówmy o samym Piłsudskim. Jako działacz państwowy głosił potrzebą ładu – ale pieniądze na działalność polityczną czerpał z bandyckich napadów (np. na pociąg pocztowy pod Bezdanami) czym – co gorsza – się chlubił. Później rabował już w białych rękawiczkach (sprawa Czechowicza). Nie na własne cele jak girkowszczycy – lecz na partyjne jak stalinowcy. Z wywiadem austriackim współpracował z własnej inicjatywy (nie ma w tym nic złego – ostatecznie to On ich przechytrzył) – a jednocześnie nie pienił się na samą myśl, że ktoś mógłby się “wdać w brudne machlojki z agenturami”.

 

Może już dość. Twierdzę, że ci, co krytykują za to PZPR, nie mają prawa powoływać się na BBWR, gdyż sama zasada rządów była identyczna (tyle, że komuniści mieli mniej skrupułów). Różnice ideologiczne są bez znaczenia: czy ktoś naprawdę wierzy, że PZPR zmierza do komunizmu?

Biurokracji całkowicie obojętna jest ideologia, jako zestaw celów. Interesują ją jedynie środki, tzn. kwestia: czy i ile urzędnik może nakazać obywatelowi, gotowa jest służyć każdemu, kto zarezerwuje dla niej odpowiednie liczbę etatów. Manewr zastosowany przez nią w latach 1980/82 można określić krótko słowami Józefa Tomsi, księcia Lampeduzy: “Co się musi zmienić, by wszystko zostało, tak ja było…”. Można stać w pierwszym szeregu walki o socjalizm – można by być czołową siłą anty-socjalistyczną. Byle stołki były – i byle rządziły. 

Oczywiście to samo czynią w stanie wojennym. Umacniają nawet swoją pozycję. Wykorzystują wszelki sprężyny. Sprzyja im nawyk oficerów do rozdzielnictwa towarów – zamiast do kupna i sprzedaży. Na rozdzielnictwie zaś zyskuje jedna osoba: rozdzielający! Do tegoż celu wykorzystuje się też przesądy ludności, rozdmuchując niechęć do “spekulantów” i wolnego rynku, na wszelkie zaś sposoby rozbudzając potrzebę bezpieczeństwa. Pod opieką Urzędu.

Przykład. W “Życiu Warszawy” red. Chądzyński pisze, że wolne ceny  przemysłowe byłyby… “kontynuacją woluntaryzmu epoki gierkowskiej” – tyle, że na szczeblu przedsiębiorstwa; administracja powinna zatem owe ceny interesie konsumenta regulować. To że ceny regulował sam rynek, red. Chądzyński zmyślnie przemilcza. A w imię czego dokonana została ta przewrażliwa volta umysłowa: po to by zachować etaty kontrolerów, inspektorów i innych darmozjadów i pasożytów (subiektywnie zresztą nieraz jak najuczciwszych – a stworzonych przez system jeszcze sanacyjny). Taką samą (choć mniej liczebną) sworę utrzymywał Ludwik XIV – i jego następcy, z Jakobinami i Napoleonem włącznie. 

 

Stanowiska urzędnicze obsadzane są zawsze niemal przez inteligencję – w szerokim pojęciu. Nieraz nawet wysokiej klasy intelektualiści godzą się na odgrywanie żałosnej roli urzędnika (ostatnio takie … (nieczytelny tekst) widowisko robi z siebie p. Jerzy Urban). W gruncie rzeczy bowiem inteligenta pociąga władza – i z racji wykształcenie czuje się on do nie uprawniony. To on lepiej od chłopa wie, co potrzeba chłopskiemu dziecku – i gdy dorwie się do ministerstwa – np.zdrowia – to już zdoła to na chłopie wymusić. 

Różnica między mieszczaninem, a inteligentem (zwłaszcza – ale nie tylko – polskim) jest zasadnicza: pierwszy chce żyć, zarabiać – i pozwala żyć innym jak chcą. Inteligent jest nawiedzony i przepełniony Misją. Na pieniądzach mu nie zależy. Wcale nie chce np. mieć pensji wyższej o tyle, by kupić sobie lub za pieniądze wypożyczyć książkę; nie! on chce mieć darmowe biblioteki dla wszystkich!

Liczy się arystokratyczna duma z przywileju: wręczenia w formie nagrody sumy równej różnicy między oficjalną a czarno-rynkowo ceną samochodu byłoby nietaktem; natomiast wręczenie talonu na samochód – jest OK. Z kolei odsprzedanie tego samochodu też nie jest w porządku – jeździ więc nim, choć go na to nie stać i nie zdaje sobie sprawy, że jest dla społeczeństwa znacznie większe obciążenie, niż gdyby ową różnice cen wręczyło mu ono w gotówce. 

a owo “anty-mieszczańskie” nastawienie inteligencji płacimy wszyscy. Jest bowiem rzeczą naturalną, zrozumiałą i słuszną, że ludzie pogardzający pieniędzmi – pieniędzy nie mają! Oni zaś nami rządzą – i mają wiele narzędzi kształtowania naszej świadomości.

 

Bohaterem dla tej warstwy nigdy nie jest mrówka – lecz konik polny. Nie porywa jej Bolesław Prus – lecz Adam Mickiewicz i Witkacy. Społeczeństwo jest zaś obowiązane jest utrzymywać pasikoniki,  nawet – a może zwłaszcza – w okresie kryzysu. Już tworzone są programy “Ratowania Kultury Polskiej” – co polegać ma na udzielaniu subwencji i stypendiów dla nieudolnych malarzy, nie umiejących pisać literatów i bez litośnie knocąch teatrów (o dobre nie ma się co martwić, bez niczyjej pomocy nabiją sobie kabzy złotówkami!). Na rzeźbę prof. K. kręcą nosem – ale gdy społeczeństwu bodaj Kołobrzegu nie spodobała się rzeźba p. Kantora czy p. Hasiora, to zostało zgodnie i chóralnie zwymyślane od tłumu zacofańców. Chamy mają płacić za Wizję Twórczą p. Artysty – i nie pytać. 

Inteligent kocha Lud – ale abstrakcyjny. Kocha – i nie chce go ukształtować. Odrzuca jednak, gdy lud nie chce być posłuszny. W takim przypadku inteligent, jako Arystokrata Ducha wchodzi w przymierze z innymi Arystokratami. Proszę poczytać lewicowego pisarza, jak Stefan Żeromski… Jako anty-bolszewizm był znany – i z tego powodu niektóre jego utwory ukazywały się poza cenzurą. Już w rok jednak po rewolucji 1917 r. pisze o niej oględniej. Z aprobatą np. stwierdza w 1919 “Ogranizacya inteligencyi zawodowej”, że inteligencya ta, wzgardzana na początku rewolucji bolszewickiej “w celu przypodobania się ciemnemu motłochowi” – wraca na swoją pozycję i zaczyna tym motłochem kierować. Dzierżyński i Jeżow budzą w nim obrzydzenie jak gdyby mniejsze, niż pijany chłop, co rżnie pana tępą piłą.

 

Chłopów indywidualnych zwalcza Żeromski pryncypialnie, propagując ni mniej ni więcej, tylko… PGR-y: “Na pozostałych we władaniu Rządu Polskiego dwóch trzecich ziemi dawnej wielko-folwarcznej, uprawnej bądź nadającej się do uprawy, osadzoną być powinna połowa proletryatu rolnego Polski, parobków i wydziedziczeńców, a więc około milion z górą ludzi. Robotnicy Ci pracowaliby na jednostkach wielkofolwarkowych, w dobrach silnie już zagospodarowanych, w których zbiory są lepsze i wydajniejsze niż gospodarsko-chłopskich – pod kierunkiem delegowanych agronomów rządowych, techników rolniczych i zarządców, świadomych rzeczy rolniczej”. Można powiedzieć, że trafił w sedno: dziś w PGR-ach pracuje ok. 900 tys. ludzi. Za Hilarego Minca Żeromski byłby ministrem rolnictwa i już po kilku miesiącach posyłałby wojsko dla przymuszenia krnąbrnych włościan do uspółdzielczenia wsi. Gdzie są teraz – pytam – ci, co twierdzą, że politykę rolna narzucił nam Kreml!?!? 

Autor “Dziejów Grzechu” upewnia czytelników w tym samym szkicu (“Początek świata pracy”), że “wdrożenie (Nb. zawsze myślałem, że słowo to jest wymysłem socjalistycznej już biurokracji) takiego systemu gospodarstwa kolektywnego nie byłoby w cale objawem socyalizmu państwowego”! Brawo! Może jednak Żeromski pracowałby jako minister propagandy – nowomową operuje znakomicie i kłami jak z nut! A nieco przedtem: “Parobek na folwarku dostawałby rocznie nie 18 rs, jak w tych czasach, lecz co najmniej kilkadziesiąt (!?!?!?) razy więcej”. Jeśli to nie jest ekonomiczne woluntaryzm w najczystszej postaci, to gotów jestem zjeść własną brodę. W każdym zaś razie Nikitę Siergiejewicza Chruszczowa uważam za genialnego speca od rolnictwa, w porównaniu ze Stefanem Żeromskim! A przecież Żeromski był przez wielu uważany za wybitny autorytet! 

Tak nawiasem jeszcze: pisarze polscy zazwyczaj byli lewicowcami – a jako tacy wrogami wielkiej własności, zwłaszcza ziemskiej. Dziwne jednak: czytałem wiele powieści opisujących potomków zdegenerowanych rodzin, przepijających lub przegrywających w karty swój majątek; nie mogę sobie jednak przypomnieć, by jakikolwiek autor cieszył się, że oto majątek zostanie rozsprzedany między chłopów! Za każdym razem opisowi towarzyszy potępienie pisarza; ten upadek jest czymś złym, niekorzystnym…

Dlaczego? Dlatego, że właściciel majątku ma czas na czytanie – i pieniądze na kupno książek. Natomiast nabywca – chłop będzie orał – i nie znajdzie czasu na chwalenie i opłacanie wzlotów niezależnego Ducha. 

 

Podobnie i dziś artyści narzekają, związki zawodowe nie kupują  całych spektakli teatralnych, obrazów batalistycznych – i trzeba sterczeć pod Barbakanem sprzedając swe płótna i podlizując się mieszczuchom. Gdy polskiemu pisarzowi przed nosem pomacha informacją, że pisarz na Zachodzie normalnie pracuje (a piszą w ramach fajrantu) to wydaje on z siebie okrzyk zgrozy.

 

Jak więc wszystkie warstwy inteligencji – od Tytanów Ducha i Koryfeuszy Nauki (co w 1979 roku odmówili dyskusji nad sprawą cenzury) po referenta w Urzędzie Dzielnicowym – przeżarte są serwilizmem. Mogą psioczyć na ustrój – ale nie są gotowe zrezygnować ze swoje w nim uprzywilejowanej pozycji. Refren ów może zresztą przymierać głodem – ale świadomość, że jednym pociągnięciem pióra  może nieruchomość wartą 15 milionów zmienić na wartą pół miliona (przez drobną różnicę w kwalifikacji podatkowej), czyni jego życie pięknym. Niekiedy zresztą posesjonat nie tylko musi giąć kark i przynieść kwiatki – ale i w rękę wsunąć bardziej konkretny dowód pamięci… 

Panowie ci nie zdają sobie jednak sprawy, że w skali całego świata system kurateli państwa nad obywatelem poniósł straszliwą, duchową i gospodarczą klęskę.. Najbardziej ?? dotknięta Polska będzie musiała odejść od niego jak najszybciej – i możliwie daleko. Nie ma powrotu do sytuacji sprzed Grudnia, Sierpnia i Września (1939). Musimy wybudować nowy, pozbawiony biurokracji model. Moim zdaniem sytuacja kraju usprawiedliwia użycia siły dla złamania zdeterminowanego oporu biurokracji. Gdy pisałem te słowa w styczniu 1982?? – byłem pesymistą; nie wierzyłem, że gen. Jaruzelski pozbawiony poparcia społeczeństwa, zdoła ten opór przełamać (i czy w ogóle będzie c h c i a ł go przełamywać). Dziś wiem, że miałem rację. Kręgosłup reformy został złamany – a biurokracja zdołała przekonać wojskowych, że jest może nieudolna – ale wierna i niezbędna. To nie był ten zamach stanu, który cztery lata temu wręcz zalecaliśmy, jako najoszczędniejszą drogę obalenia gierkowszczyzny…

Być może obecna sytuacja zmusi inteligencję do przewartościowań – i przemyślenia własnej sytuacji na nowo. Inteligencję stać bowiem – mimo wszystko na działania bezinteresowne. Natomiast jeśli się nie opamięta i nie zrezygnuje z kastowych przywilejów; jeśli nie pozwoli społeczeństwu rządzić się samemu – to obecne anty-inteligenckie nastroje doprowadza do wybuchu. Przykład Iranu jest dostatecznie wymowny – ale Iran dysponujący szybem?? w Karlinie będzie krajem bardziej jeszcze pożałowania godnym. 

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

28
Dodaj komentarz

avatar
28 Tematy komentarzy
0 Odpowiedzi w wątku
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
26 Autorzy komentarzy
BrianaDotaBrianaDotaBrianaDotaDouglaschulaWilliamvug Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
BrianaDota
Gość
BrianaDota

ways to treat erectile dysfunction Cipro buy prescription drugs without doctor

BrianaDota
Gość
BrianaDota

lowest cialis prices normal dose cialis canada cialis

BrianaDota
Gość
BrianaDota

comfortis without vet prescription canadian online pharmacy drug store online

Douglaschula
Gość
Douglaschula

ed and diabetes https://sildenafilxxl.com/ buy generic viagra

Williamvug
Gość
Williamvug

personal loans with no credit check personal loans for bad credit

Williamvug
Gość
Williamvug
Williamvug
Gość
Williamvug

payday loans direct lenders payday loans online fast deposit

Williamvug
Gość
Williamvug
Robertaveno
Gość
Robertaveno

treatments for ed https://canadaedwp.com/ best erectile dysfunction pills

Robertaveno
Gość
Robertaveno

buy erection pills https://canadaedwp.com/ drugs for ed

Ronaldmig
Gość
Ronaldmig

walgreens price for cialis 20mg buy cialis online cialis and interaction with ibutinib
safe alternatives to viagra and cialis

Ronaldmig
Gość
Ronaldmig

the effects of cialis on women cialis without a doctor’s prescription cialis prices 20mg
cialis online pharmacy

Douglasstype
Gość
Douglasstype

ed pills that really work ED Pills Without Doctor Prescription erectyle disfunction

Douglasstype
Gość
Douglasstype

natural ed treatment ED Pills erectyle disfunction

Kennethpooge
Gość
Kennethpooge

viagra amazon buy viagra online generic for viagra
website

Kennethpooge
Gość
Kennethpooge

viagra price comparison generic viagra online buy generic viagra online
best otc ed pills

Kennethpooge
Gość
Kennethpooge

viagra online canadian pharmacy buy viagra buy viagra
generic ed drugs

Thomasrousa
Gość
Thomasrousa

drug medication best ed pills that work pain medications without a prescription

Jarednable
Gość
Jarednable

online pharmacy viagra buy cheap viagra buy real viagra online

Briananade
Gość
Briananade

does cialis lower blood pressure buy cialis generic cialis no doctor’s prescription

BlakeSmoog
Gość
BlakeSmoog

buy generic viagra sildenafil generic viagra names

Stephenpsync
Gość
Stephenpsync

mexican viagra cheap generic viagra viagra

Jamesmag
Gość
Jamesmag

buy generic viagra online explain word of the inadvertent generic cialis online pharmacy Uupncw kdpurz cialis price cialis pills

Jamesmag
Gość
Jamesmag

jpiu xiEase absence is also thick what does cialis do Pvktrb ymlvdn cialis effective generic cialis tadalafil best buys

VictorLam
Gość
VictorLam

intensively and Hypotensive Liking further including its absorption serum, after. cialis coupon has the absence to light of exacerbations with elemental acid.

VictorLam
Gość
VictorLam

now is, they entrust the men an outpatient to develop. cheap canadian pharmacy cialis online codify cialis ace over the reparatory in any organ.

adamas
Użytkownik
adamas

…no to w którym miejscu P.Korwin mija się z prawdą??/…a końcowe akapity o biurokracji….przeraźliwie dobre…ps. to dlatego warto Pana obśmiewać….podważa Pan spokój milonów

sariusz
Gość
sariusz

Józef Piłsudski dokonał w 1926 r. wojskowego zamachu stanu. Obalił dotychczasową klasę polityczną, bo byli to “kurwy i złodzieje”, obalił demokrację i ustanowił wojskową dyktaturę. Czyli zrobił dokładnie to, czego domaga się obecnie Korwin w 2020 roku, tylko jakoś nie może znaleźć odpowiedniego generała (nie mówiąc o marszałku). Były nawet projekty (Cat-Mackiewicz), żeby na bazie dyktatury Piłsudskiego wskrzesić Królestwo Polskie, gdzie Królową miała zostać jedna z córek Marszałka. Wszystko inne było tego konsekwencją. To, że mniej lub bardziej “nieznani” sprawcy biją, porywają albo nawet mordują przeciwników politycznych dyktatora jest w dyktaturze zjawiskiem powszechnym, takie metody stosował już Juliusz Cezar a… Czytaj więcej »