fbpx

W ustroju niewolniczym to właściciel niewolnika decyduje o czym uczy się dziecko niewolnika.

WŁAŚCICIELE III RZECZYPOSPOLITEJ

Przed tygodniem pisałem o Edukatorach: specjalistach od edukowania naszych dzieci. A każdy z nich ma własny, genialny pomysł – i domaga się, by WSZYSTKIE dzieci były uczone tego, co on chce.

I kłócą się między sobą; ale zgodni są w  jednym: to jakiś Edukator ma decydować o kształceniu dzieci – a nie ojciec czy matka! Niestety: to samo dzieje się na niwie politycznej.

Politycy PiSu chcą, by dzieci były uczone tych bzdur, w które wierzy PiS. A politycy PO chcą, by dzieci były uczone tych bzdur, które napływają z Brukseli.

Tak przy okazji: parę lat temu Wielki Wschód Francji (taka pseudomasoneria trzęsąca Francją i sporą częścią Europy) otrzymał od Unii Europejskiej, całkiem oficjalnie, spore pieniądze na napisanie wspólnych podręczników historii dla całej Europy!!!

Już widzę, co w nich będzie. O tym, jak źli konkwistadorzy przeszkadzali Aztekom w praktykowaniu pięknych obyczajów ludowych. O tym, że polegały one na wyrywaniu ludziom serc na żywca nic by, oczywiście, nie wspomniano.

A  resztę to już znamy z czasów PRL. Okropni feudałowie wyzyskujący chłopów pańszczyźnianych. Ale byłyby też istotne zmiany – np. zły Stalin, który mordował dobrych bolszewików. Zły Hitler, który zamordował dobrego Röhma (homosia!). Zły Jelcyn, który obalił dobrego Gorbaczowa. I tak dalej. A nam nie chodzi o to, by różne podręczniki były w różnych krajach Unii. Nam chodzi o  to, by również w Polsce w  różnych szkołach były różne podręczniki!

I ludzie wierzący, że śp. Edward Gierek był znakomitym przywódcą PRLu, mogli posyłać swoje dzieci do szkoły, gdzie uczą właśnie tego (na pewno są tacy nauczyciele historii!). Ci, co wierzą, że dobry był śp. gen.Wojciech Jaruzelski (który Gierka w stanie wojennym na kilka miesięcy internował – o czym praktycznie nikt nie wie!) – posyłać do szkoły, w której uczy się właśnie tego. Ci, co wierzą w p. Lecha Wałęsę, do jeszcze innej szkoły; a ci, co nie chcą słyszeć o agencie „Bolku” – do jeszcze innej.

I wtedy dzieciaki uczyłyby się historii wykładanej przez nauczyciela, który wierzy w to, co mówi – a nie takiego, który musi klepać urzędowe dyrdymały. I potem dzieci kłóciłyby się między sobą, zaglądały do internetu, by ściągnąć potrzebne informacje… To by było życie! A obecnie szkoła – to martwota.

Jednak dziś szkołami rządzą politycy. I politycy PiSu chcą, by dzieci były uczone ewangelii w/g św. Jarka, a politycy PO chcą, by były uczone w/g św. Donalda. Jednak jest rzeczą zdumiewającą, że np. PiSmeni wolą, by za kilka lat (bo przecież niedługo przerżną wybory z  kretesem!) dzieci były uczone w/g recepty z PO – niż by dzieci były uczone tego, co chcą ich rodzice!!! Bo politycy mają wspólny interes: by ludzie nie buntowali się; by uznali, że to Właściciele III RP decydowali o tym, czego uczą się ich dzieci. By ludzie zrozumieli, że są tylko pokornymi niewolnikami.

Bo w ustroju niewolniczym to właściciel niewolnika decyduje o tym, czego uczy się dziecko niewolnika. Nie ojciec dziecka! I to jest ta podstawowa różnica: Czy jesteśmy ludźmi wolnymi, i sami decydujemy o naszych dzieciach?

Czy godzimy się na rolę niewolników, gdzie to Dobry Pan decyduje, czego uczyć dzieci poddanych?

– Janusz Korwin-Mikke

ANGORA nr 19 (12 V 2019)

51 thoughts on “W ustroju niewolniczym to właściciel niewolnika decyduje o czym uczy się dziecko niewolnika.

  1. Panie Januszu, w teorii to super pomysł, by “rodzice decydowali czego dzieci będą się uczyć”, ale jest to mrzonka, proszę czasem zderzyć się z realnym światem, np. pójść na wywiadówkę do szkoły któregoś ze swoich dzieci, zobaczyć jak to wygląda, a potem spróbować sobie wyobrazić, jakim cudem 30 par roszczeniowych rodziców, każde z innym zdaniem, miałoby “ustalić program edukacji”? Jest to po prostu niemożliwe. Decydować zawsze będzie szkoła, więc nie czarujmy się, że rodzice o czymś “zadecydują” – nawet przy 100% prywatnym szkolnictwie, jedyne, co sobie wybiorą, to taką, albo inną szkołę, z czego każda będzie narzucać jakiś program (nota bene, na zasadach rynkowych, zapewne będzie to program akceptowalny przez “durną większość”).
    Zgadzam się, że politycy lubią majstrować przy edukacji, taki minister Czarnek chętnie wyprałby wszystkim dzieciom mózgi kościelnym oszołomstwem. Mimo tego, wszystkiego nie zepsuje (a może wręcz przeciwnie, skutecznie zniechęci młodzież do kościoła?). Natomiast historycznym faktem jest, że zanim powstały państwowe szkoły, panował powszechny analfabetyzm rzędu kilkudziesięciu procent. Taka jest prawda. Jak szuka Pan oszczędności – to nie oszczędzajmy na edukacji, bo to się zwraca wielokrotnie, dzięki temu nasza gospodarka ma większy potencjał, wytwarzamy dobra wyższego rzędu i nie jesteśmy państwem 3-go świata dostarczającym taniej siły roboczej za miskę kartofli. Jak chcemy ciąć wydatki, to proszę bardzo, zacznijmy oszczędzać likwidując 500+, albo przywileje emerytalne świętych krów, typu górnicy, mundurowi, albo kobiety po 60-tce.

  2. No dobrze. A czy jak ktoś otworzy szkołę, gdzie się będzie w klasach koedukacyjnych uczyć lewactwa, to na to dyktator Korwin pozwoli? Jakiś czas temu bardzo chyba pozytywnie odbierany przez korwinistów władca Węgier (Orban) kazał zamknąć uczelnie założone przez Sorosa. Korwin jakoś przeciw temu nie protestował, choć protestuje przeciw wielu zdarzeniom zachodzącym w wielu krajach świata. Czy jak po zwycięstwie korwinizmu Soros będzie chciał otworzyć podobne uczelnie w Polsce, to będzie mu wolno?

      1. Z tego artykułu tak wynika. Ale ostatnio Korwin coraz częściej publikuje inne artykuły, gdzie zapowiada, że po zdobyciu władzy dyktatorskiej (czyli już niedługo) podda społeczeństwo dosyć głębokiej inżynierii społecznej, by przestało ono być w 95% lewackie, jak teraz. Np. napisał niedawno, że aby uświadomić ludziom, że płacą podatki, nakaże, żeby sami je “zanosili do urzędu skarbowego” a zakaże żeby były rozliczane przez ich firmy, jak dotychczas.
        A co lepiej się nadaje do przeprowadzenia prania mózgu dla lewaków, jak przymusowe jednak szkolnictwo, tylko nie lewackie, jak teraz, ale prawackie (ministrem oświaty mógłby być np. Grzegorz Braun). Bez tego te 95% lewaków pośle swoje dzieci do lewackich szkół, które wychowają ich na kolejne pokolenie lewaków. Czyli sprawa jednak do przemyślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.