fbpx

TRADYCJA UMIERA?

W suspense-kryminale p. Harlana Cobena „Nie mów nikomu” ponętna agentka od rozwodów dziwi się: „Przecież mężczyźni powinni być wierni – no nie? Tymczasem gdy na  zlecenie żon miałam skłaniać mężów do zdrady – wiesz, ilu mi odmówiło, na 50? Dwóch… I tylko dlatego, że domyślili się, że jestem przynętą…”.

Biedaczka ma problem, bo ma wbite w głowę równouprawnienie. Tymczasem wierność jest zaletą u kobiet – ale nie u mężczyzn. Są, dość często, rodziny mające tylko jedno dziecko – i istnieją wierni mężowie. Mniej-więcej równie często.

Kobieta potrafi kochać kilkoro dzieci – a mężczyzna potrafi kochać kilka kobiet. Ten układ powstał naturalnie, w wyniku selekcji naturalnej. Poligamiści mieli po  prostu znacznie więcej dzieci niż monogamiści – a kobieta z tego, że oddaje się kilku mężczyznom, nie ma  więcej dzieci. I to tkwi w całej naszej kulturze. Jak to  był ujął jeden stróż:

„Gdy ja zdradzę żonę, to tak, jakbym z sutereny, w której mieszkamy, splunął na ulicę; trochę nieładnie – ale tylko tyle. A gdyby żona mnie zdradziła, to tak, jakby ktoś z ulicy splunął mi do sutereny…”.

Gdy mężczyzna ma wiele kobiet, to zawsze wiadomo, czyje jest dziecko; z niewiernością kobiet było zupełnie inaczej –  i  dlatego nie istnieją społeczeństwa tolerujące poliandrię, natomiast poligynia jest powszechna. U np. muzułmanów czy mormonów [a w zasadzie jednego małego odłamu, bo główny nurt od 1890 roku poligamii już nie praktykuje] jest otwarta i legalna – u chrześcijan i żydów po cichu tolerowana. Śp. Jacqueline Kennedy bez większych stresów znosiła, że mąż miał setki kochanek –  bo  „ojciec miał kochanki, brat miał kochanki – to jest naturalne”.

Oczywiście: tak samo jak dziecko boi się, że drugie dziecko odbiera mu miłość rodziców, tak samo kobiety obawiają się konkurencji innych kobiet. Są też inne powody, by mieć wiernego męża. Śp. Maria Kossakówna wyszła za  przystojnego oficera, który miał liczne romanse. Gdy przyjaciółka spytała: „A co Ci to właściwie przeszkadza?”, poetka odparła: „Niby nic – ale jakbyś się czuła, gdyby ktoś korzystał z Twojej szczoteczki do zębów?”.

Mimo to  prawdziwa kobieta woli mieć za męża prawdziwego mężczyznę, który jest energiczny, agresywny, przebija się przez życie, opiekuje się nią i dziećmi – i ma zapewne kochanki – niż safandułę, który jest być może wierny… ale tylko dlatego, że żadna kobieta nie zagięła na niego parolu. Bo gdyby to zrobiła atrakcyjna kobieta – skoczyłby w bok bez wahania. Bo taka jest natura mężczyzny.

Taka jest natura mężczyzny. Niestety: dzisiejsza kultura jest dokładnie odwrotna od tradycyjnej – o czym wiele razy pisałem. Tak więc pod hasłem równouprawnienia zaczyna się wymagać od mężów, by byli wierni. Efektem są dramaty i rozpady znakomicie skądinąd dobranych małżeństw. Wszystko przez brak zrozumienia dla praw naturalnych. W krajach latynoamerykańskich szanujący się mężczyzna ma  „casa grande”, czyli „wielki dom” (z  żoną), i  „casa pica” z  kochanką, dokąd otwarcie zaprasza np. kolegów na karty. Dziś w Europie to nie jest tolerowane.

Chociaż… Czasem żona na spacerze z  mężem widzi kolegę męża z  kochanką –  i  trochę wydziwia. A  potem widzi, że  mąż kłania się ładnej dziewczynie. – „Kto to  jest?” –  „A  to  moja kochanka”. –  „No wiesz?!? Chcę rozwodu!”. – „Dobrze, ale co z dziećmi? I kto Ci będzie kupował te twoje ciuchy, woził za granicę?”. Żona, po krótkim namyśle: „A, wiesz: nasza jest ładniejsza!”.

– Janusz Korwin-Mikke

(11 XI 2018)

110 thoughts on “TRADYCJA UMIERA?

  1. Thanks for one’s marvelous posting! I actually enjoyed readingit, you could be a great author.I will be sure to bookmark your blog anddefinitely will come back at some point. I want to encourageone to continue your great posts, have a nice day!

  2. whoah this blog is fantastic i love reading your posts. Stay up the great paintings! You understand, many persons are searching round for this info, you could aid them greatly.

  3. A fascinating discussion is definitely worth comment. I think that you ought to write more about this issue, it might not be a taboo matter but typically people don’t discuss these subjects. To the next! Best wishes!!

  4. Great post. I was checking constantly this blogand I am impressed! Extremely useful info specially the last part I care for such information much.I was seeking this certain information for a long time.Thank you and good luck.

  5. Hi, I do think this is an excellent blog. I stumbledupon it 😉 I may revisit onceagain since i have saved as a favorite it. Money and freedom is the best way to change, may you be rich and continue to guide others.

  6. Moralność Kalego. Kobieta zdradzać źle. Mężczyzna zdradzać dobrze. Poliandria jest w Tybecie. A czemu tak źle się traktuje rozwiązłość kobiet? to proste. Bo jak mężczyzna będzie współżył ze 100 kobietami rocznie to może być z tego 100 dzieci. Z kolei jak kobieta będzie współżyć ze 100 mężczyznami rocznie to i tak będzie z tego jedno dziecko. I oto odpowiedź.

  7. To jest tak stare, jak świat – odchodzące pokolenie narzeka na młodych, że są dziwni, nienormalni i w ogóle, a młodzi narzekają na starych, ze nie rozumieją nowoczesnego świata. News flash: świat zmieniał się zawsze, z pokolenia na pokolenie, i będzie się zmieniał, pogrzeb po pogrzebie 🤷‍♂️

    1. No, ale przecież Korwin bije wszystkich. Nigdy chyba dotąd tak nie było, że starsze pokolenie narzeka, że młodzi nie zdradzają żon.

      1. Tak, tu jeszcze dochodzi problem skrzywionej percepcji tego, co to niby kiedyś było, ale tak naprawdę pokolenia starsze od JKM też uważały by go za dziwoląga, łamiącego świętą przysięgę małżeńską złożoną przed ołtarzem 🤷‍♂️

  8. 1. Kiedyś tak było…
    2. Gdzieś indziej tak jest (tj. Am. Południowa, Kraje muzłumańskie)
    3. Europa ma odwrotną tendencję, kobieta się “uprzywilejowała” i prawa natury dalej działają, ale to ona może wybrzydzać, wybierać, i decydować. Sami ze swojego lenistwa (męszczyźni) do tego doprowadziliśmy to mamy co mamy.

  9. Tradycja umiera? Czyli rozumiem, że zdaniem pana Janusza elementem naszej, czyli chrześcijańskiej, tradycji jest zdradzanie żon. Jeśli tak, to częścią tej tradycji musi być także niedotrzymywanie przysiąg i niedotrzymywanie umów. Przypomnę, że katolicka przysięga małżeńska ma następującą treść: Narzeczony: „Ja (Twoje imię) biorę Ciebie (imię wybranki) za żonę i ślubuję Ci: miłość, WIERNOŚĆ i UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci.”
    Czy inne przyrzeczenia, przysięgi i umowy “konserwatywni liberałowie” też mogą łamać? Czy może przysięgi wobec Boga nie mają mocy prawnej i można je olewać?

    1. Sprecyzuję pytanie. Czy jeśli pożyczę panu Januszowi, czy innemu korwiniście 100 zł, to mi to potem oddadzą, czy powiedzą, że “mam brak zrozumienia dla praw naturalnych i tradycji, która jest taka, że pożyczek się nie spłaca”.

      1. Jeśli chodzi o to, to Korwin nigdy nie powiedział, że pożyczek się nie spłaca , a wręcz za każdym możliwym razie przypomina że będzie trzeba je spłacić. A jeśli chodzi o małżeństwo to 1)małżeństwo jest sprawą prywatną 2)jak żona wie to nie jest to zdrada.

        1. Pożyczki też są sprawą prywatną. Nie o to pytałem tylko o to, czy korwiniści dotrzymują umów i przysiąg, czy tylko wtedy, gdy im to pasuje.

          1. Chyba nie, skoro dla Guru słowo “ślubuję” to taka forma “spróbuję, chyba że zmienię zdanie” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.