fbpx

OK: obejmujesz Pan w Polsce dyktaturę – i co Pan robisz? – Korwin odpowiada!

POWRÓT NORMALNOŚCI

To typowe pytanie: „Mówisz Pan o  powrocie do normalności? OK: obejmujesz Pan w Polsce dyktaturę – i co Pan robisz?” Odpowiadam: „Setki rzeczy. Na początek: stosunki w pracy”.

Zaprowadziłbym normalność w stosunkach pracy. Wróciłaby podstawowa zasada: Kto nie pracuje – ten nie je, a pracownikom wypłaca się dniówkę. Każdy codziennie otrzymywałby np. 300 zł.

Na budowach i w rolnictwie robiono by obmiary wykonanej roboty – ale np. pracownicy biurowi otrzymywaliby pensję podzieloną przez liczbę dni roboczych. I natychmiast skończyłyby się bumelki. Nauczyciele przestaliby obchodzić „Dzień Nauczyciela” – i pracowicie w ten dzień uczyliby dzieci. Skończyłyby się domagania wolnych dni. Nie minąłby miesiąc, a ludzie zażądaliby likwidacji wolnych sobót – i tylko interwencja Kościołów chrześcijańskich, z Rzymsko-katolickim na czele, zapobiegłaby żądaniu, by pracować również w niedziele.

Praca ruszyłaby pełną parą. W  końcu każdy chce dostać te 300 zł. Jednak to nie koniec. Ludzie otrzymywaliby te 300 zł, przeciętnie – ale każdego 7-mego musieliby zanieść do Izby Skarbowej 1300  zł podatku. A  np.  każdego 20.go musieliby zanieść do ZUSu 1260 zł składki emerytalnej i medycznej…

Po dwóch miesiącach zaczęłyby się demonstracje domagające się obniżek podatków. A  także likwidacji ZUSu. Bo teraz ludzie nie widzą, że płacą – bo to niby „pracodawca płaci za nich”. Jakby sami musieli ten haracz WYCIĄGNĄĆ z portfela i oddać ZE SWOICH – to wszyscy by się domagali likwidacji socjalizmu!

„Pieniądze potrzebne są na cele socjalne? A  pieprzę cele socjalne! OK, na wojsko i policję mogę te 300 zł zapłacić – ale dlaczego mam płacić jeszcze tysiaka na jakich-ś nierobów? Ja potrzebuję tego tysiąca: mam żonę i  dzieci! A  tamci? A niech idą do roboty! Tak: inwalidzi również! Inwalida nie ma nóg? A co to przeszkadza w pracy przy biurku?! Co to – mogą startować na para-olimpiadach, a  nie mogą po prostu pracować? Jeden taki został nawet radnym w Toruniu… A czego chce? Zasiłków!”

„Jasne: są tacy, co nie mogą. Po to są fundacje. Mogę na nie dać tę stówkę. Ale przecież nie chcę płacić na osławiony Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. A dlaczego ten PFRON nie zatrudnia inwalidów?! Bo tam się za dużo zarabia! Można by ich mieć znacznie taniej”.

Natychmiast ludzie zażądaliby też likwidacji przymusu płacenia na ZUS. „O swoją starość to ja się zatroszczę! Dajcie mi te 1300… Co? Potrzeba pieniędzy na obecnych emerytów? OK – to ja zapłacę na to 600 zł, ale 700 mi oddajcie. Sam się ubezpieczę, jak będę chciał”.

Socjaliści bardzo sprytnie poukrywali przed ludźmi, ile to oni na ten socjal płacą. I ludzie nie widzą, ile płacą – ale widzą, ile dostają: 500+, 13+ itd. Gdyby zobaczyli, ile na to płacą – natychmiast zażądaliby likwidacji socjalizmu.

A to oznaczałoby koniec słodkiego życia socjalistów.  Bo modlitwy tej Czerwonej Hołoty brzmią:

„Panie Boże! Niech wszyscy mają po równo – a ci, co dzielą po równo, niech mają troszeczkę więcej!”…

…A ci, co rządzą tym systemem, niech mają DUŻO więcej!

89 thoughts on “OK: obejmujesz Pan w Polsce dyktaturę – i co Pan robisz? – Korwin odpowiada!

  1. A czy jako dyktator nadal będzie Pan uważał, że “na placu Tiananmen zatriumfowała wolność” i będzie popierał mordowanie ludzi za poglądy?

      1. No nieźle. Korwin przecież uważa, że każdy, kto go nie popiera, ma poglądy lewicowe. Czyli zanosi się na mord 98% ludności. Ale to nic. Dzięki temu naród polski się wzmocni, jak Żydzi po holocauście.

      2. “Głosuj na partię KORWiN. Zabijemy Ci ojca, matkę i dzieci, ale za to wypłatę dostaniesz w dniówkach” 😉

  2. Jakby każdy dostawał dniówkę 300 to stać by go było na te podatki i ZUSy nawet jakby pracowali 4 dni w tygodniu. Więc wcale nie jest pewne, że ludzie zaczęliby pracować w soboty. No chyba, że pracodawca ich zmusi. Prędzej zawalczyliby o wolne poniedziałki. Ludzie pracują po godzinach jak im kasy brakuje a nie jak im zostaje. No chyba, że ktoś jest biznesmenem i lubi sobie popracować. Ja osobiście uważam, że jest czas na pracę i jest czas na odpoczynek. Jeden dzień wolnego w tygodniu to żaden odpoczynek. No i w zasadzie po co mam codziennie pracować na te pieniądze skoro nie będę miał ich czasu wydawać? Gdzie sens? Gdzie logika?

    1. Pracuję za granicą w europejskim kraju i spotykam tam masę żyjących tam Polaków. Myśli Pan, że po co my tam jesteśmy?

      Większość ludzi jest świadoma, że jeśli chcą coś osiągnąć, to muszą na to zapracować. Jednym wystarcza 4 dni pracy, ale miażdżąca większość pracuje po 5-6 dni. Mniejszy kontakt mam z osobami z klasy średniej, niż niższej, ale ile oni pracują, widać na drzwiach gabinetów i biur – jeśli chciało się uczyć czy rozwijać firmę, to po to, by nie musieć pracować 6 dni w tygodniu. Czy płacą oni większy procent i wyższe kwoty podatków od tych, co zarabiają mnie? Owszem, nawet bardzo często tak jest, lecz czy sprawiedliwie?

      Pyta Pan po co Panu więcej pracować? Odpowiedź jest banalna – aby zgromadzony kapitał po czasie zaczął zarabiać na Pana (czy to z najmu nieruchomości, czy z dywidendy za udziały w spółkach etc.), aby za pewien czas, nie musieć już tyle pracować, a zaoszczędzony czas przeznaczyć na korzystanie z życia. Inna odpowiedź to taka, żeby móc zrobić sobie prezent i za dodatkowe pieniądze pojechać na urlop do Japonii, a nie Juraty. Albo wysłać dziecko do prywatnej szkoły i renomowanej uczelni, zamiast państwowej szkoły, wspomnianej z resztą w powyższym artykule, aby dziecko zamiast w przyszłości pracować 6 dni w tygodniu, mogło pracować 3 czy 4 i mogło wspomóc spracowanych, starzejących się rodziców. Oczywiście, można pracować te 4 dni i całe życie ubierać się na bazarze, a żywić w Biedronce, każdego wolna wola. Tylko potem aby nie płakać nad sobą, gdy na starość zamiast jak np. Niemcy, mający całodobową opiekunkę ze wschodu – musieć skoro świt jechać na dworzec sprzedawać robione na drutach szaliki, aby było na lekarstwa.

      I odniosę się jeszcze do jednego zdania – że ludzi pracują, jak im brakuje, a nie jak zostaje. Może i jest w tym prawda, sam wcześniej o tym wspomniałem, że tacy ludzie się zdarzają. jednak czy to aby nie jest tak, że to myślenie zostało nam, Polakom, zaszczepione? Wielokrotnie słyszałem mówiących słowa “nie stać mnie” w odniesieniu do np. zakupu samochodu albo innego, większego wydatku. Mówią to ci, którzy znają chory system i wiedzą, że jeśli zarobią więcej, to albo wpadną w większy próg podatkowy, albo zdrowie im nie pozwoli pracować na marzenie przez 15-20 lat, bo np. metr kwadratowy mieszkania kosztuje więcej, niż oni zarobią przez kwartał, a z czasem pewnie jeszcze zdrożeje. Gdyby tylko byli świadomi, ile pieniędzy im się odbiera, a które mogliby sami obrócić na swoją korzyść, wielu z nich włączyłoby się myślenie kreatywne, które dziś przesłania instynkt przetrwania.

      Pan JKM słusznie piętnuje poronione pomysły socjalistów, które zakładają karanie za pracowitość i chęć poszerzania majątku, jednocześnie nagradzając nieróbstwo, zachłanność i podwójne standardy w rzeczowej dyskusji. Choć wiele do życzenia pozostawia sposób przedstawiania rzeczywistości i idei, to nie sposób odmówić mu racji, gdy krytykuje rządzących, którzy koniecznie chcą wcisnąć swoje łapska w strumień pieniędzy płynący pomiędzy przedsiębiorcą i pracownikiem, a klientem końcowym.

      1. “Pracuję za granicą w europejskim kraju i spotykam tam masę żyjących tam Polaków. Myśli Pan, że po co my tam jesteśmy?” Czy w tym kraju, w którym Pan pracuje, panie Oskarze, rządzi jakiś dyktator? Czy to jest może Białoruś albo Rosja?

      2. 300 zł dniówka? Biorę! I z radością będę płacił ten podatek i ZUS. Dzisiaj mam netto 2.200 zł. Licząc te 300 zł razy średnio 22 dni robocze w miesiącu otrzymujemy 6.600 zł. Po odjęciu wspomnianych 1.300 podatku i 1.260 na ZUS zostaje mi „na rękę” 4.040. I wcale nie trzeba tyrać w soboty, niedzielę i święta. Wystarczy normalny czas pracy.

        Dlaczego płaciłbym na ZUS? Bo mimo wszystko państwowa emerytura wydaje się najpewniejsza. Owszem z tych 4 tys. i tak pewnie jeszcze trochę bym odłożył, ale inwestowanie samemu to olbrzymie ryzyko. Zaraz pojawią się firmy-krzaki oferujące różnego rodzaju fundusze, a nie mając żadnych szans na ich weryfikację, łatwo utopić oszczędności życia w jakieś „piramidzie Madoffa” czy innym „Amber Gold”. Z kolei sama lokata w banku to już zbyt małe oprocentowanie. Dlatego dla szarego człowieka najrozsądniejsze to ZUS + oszczędności na lokacie. Przy dniówce 300 zł to realne.

        Jaki powinien być podatek? Dochodowy liniowy z kwotą wolną od podatku. Dlaczego tak?
        1. Wszystkie podatki są dzisiaj podatkami dochodowymi. Nie ma już podatków w naturze jak kiedyś była np. dziesięcina – chłopi zmuszeni byli oddawać 10% zbiorów na kościół. Dzisiaj wszystkie podatki rozliczamy w pieniądzu, a z czego mamy pieniądze? Z dochodu.
        2. Liniowy, bo jest najsprawiedliwszy. Obecny wariant ze stawkami progresywnymi rzeczywiście jest nieuczciwy, bo z jakiej racji zarabiający więcej mają płacić nieadekwatnie więcej od tych zarabiających mniej. Z drugiej strony podatek dochodowy o stawkach regresywnych (pogłówne) to już państwowy bandytyzm! Łatwo wyliczyć. Przyjmując – dla prostego rachunku – że pogłówne wynosi 400 zł i nie ma kwoty wolnej: Kowalski zarabiający 2.000 zł płaci 20% podatku, Nowak zarabiający 20.000 zł już tylko 2%, a prezes banku Malinowski inkasujący 200.000 zł już tylko 0,2%. Dla Kowalskiego takie pogłówne to większe obciążenie niż dzisiaj podatek dochodowy.

  3. W mojej firmie, to ja się umawiam z moimi pracownikami, kto ile zarabia i jak te zarobki są wypłacane. Nie potrzebny jest mi żaden dyktator, który mi to będzie mówić. Pomijam już, że poza jakimiś pracami sezonowymi, typu zbiór truskawek, wypłata pracownikom dniówek jest po prostu absurdem ekonomicznym, bo to wszystko kosztuje (księgowość, koszty bankowe przelewów a jeśli płacimy gotówką to płaca kasjera itd.). Jeśli Pan Janusz jest innego zdania, to niech wypłaca dniówki w swojej firmie pakowaczom kubków z jego wizerunkiem, ale od innych firm niech się łaskawie od…li. No, ale na szczęście on nigdy nie zostanie dyktatorem.
    PS. Żeby nie było, że tylko krytykuję, to postulat żeby ludzie wiedzieli i czuli, jak płacą podatki jest słuszny. Tylko że nie trzeba tu ingerować w działalność prywatnych firm, wystarczy zwolnić je z obowiązku potrącania podatku od płac pracowników a pracownikom kazać samodzielnie obliczać PIT i go opłacać.
    Tylko, że jak ktoś ma zostać dyktatorem, to po co takie socjotechniki? Dyktator od tego jest dyktatorem, żeby mógł po prostu obniżyć podatki a nie prowokować l*d, żeby się sam tego domagał.

    1. PS 2
      Fajna karykatura. Rysownik najwyraźniej otrzymał zadanie ośmieszenia Korwina i z zadania się wywiązał.

    2. Zapłacić tak mała cenę, jak wypłacanie dniówek za tak wielkie osiągnięcie, jak uświadomienie ludziom złodziejskości socjalizmu to żadna cena.
      Wystarczy ustawić przelewy stałe dzienne.

      1. Niektórym potrzebne są wypłaty dzienne. Jak udowdnił przedsiębiorca z pewnego afrykańskeigo kraju, pracownik który dostał tygodniówkę, w pracy pojawia się dopiero w środę lub czwartek. Nagradzany codziennie lepiej zarządza swoim majątkiem i nie opuszcza pracy. Jeśli zechce się mu zwolnić, to wpierw będzie pieniądze musiał nauczyć się oszczędzać. Niestety, polskim socjalistom udał się zasiłek dla bezrobotnych i to chętni do pracy umożliwiają im bycie pasożytami.

    3. W początkowym okresie tak musi być bo lud sam musi się przekonać na własnej skórze ile pieniędzy zabiera mu Państwo. Poza tym po co tuczyć banki, pieniądze wypłaca właściciel lub upoważniona przez niego osoba z częstotliwością 1 x tydzień(podobnie jak jest na Zachodzie).
      Co do istoty podniesionych przez JKM zagadnień – pełna zgoda.
      A czy JKM zostanie czy nie zostanie dyktatorem to nie byłbym wcale taki pewny. PiS i pozostała banda robi wiele aby tak się stało.

      1. Może Cię to zdziwi, ale większość dorosłych ludzi doskonale wie “ile pieniędzy zabiera państwo”, choćby widząc różnicę w kwocie brutto z umowy o pracę, a wypłatą; albo w rozliczeniu PIT. Jesteś w wielkim błędzie, jeśli myślisz, że dostąpiłeś jakiegoś tajemnego kręgu korwinizmu, w którym wyjawiono nieznany nikomu sekret…

          1. Mówi to wyborca Korwina, który sądzi, że uda mu się wygrać, jak tylko wytłumaczy 20 milionom Polaków, że płacą podatki, o czym rzekomo nie wiedzą? 🙂

    4. Słuchajcie qce. W swojej firmie, to sobie możecie płacić co tydzień, co kwartał albo co godzinę i robić to przelewem, gotówką, bitcoinem, muszelkami albo walutą Górnej Wolty przywiezioną na osiołku. Ale jeśli ktoś (tzn. dyktator) takie rzeczy chce narzucić właścicielom prywatnych firm, to jest to naruszenie prywatnej własności czyli właśnie socjalizm, z którym rzekomo chcecie walczyć.

      1. Z tego co pamiętam to jesteś zwolennikiem przymusowego ZUSu. Tak więc najmniej powinieneś nas tutaj pouczać czym jest socjalizm a czym nie jest. Zamiast wypisywać brednie do roboty byś się wziął.

        1. Przecież ten wasz Korwin też jest “zwolennikiem przymusowego ZUSu”. Wielokrotnie deklarował, że państwo ma wypłacać emerytury bo to “prawo nabyte”. Instytucją, która wypłaca emerytury jest ZUS a pieniądze na nie pochodzą z podatku, który pobiera też ZUS a nazywa się “składką na ubezpieczenie społeczne”. Przy czym składki płacone przez obecnie pracujących wypłacane są w całości obecnym emerytom. Można zmienić nazwę tego podatku albo instytucji, która się tym zajmuje, ale nie zmienia to faktu, że jak się chce wypłacać emerytury, to trzeba na to ustanowić jakiś podatek. A podatki są “przymusowe” z definicji.

          1. Ja także dobrze pamiętam, jak nasz przyjaciel leon piał o obniżaniu wieku emerytalnego, które mu “państwo obiecało”. Nie dogodzisz lewakowi – pewnie teraz narzeka na wysokie podatki, nie rozumiejąc, że one idą właśnie na te emerytury, o które tak dzielnie walczył.

          2. Liczyłeś je? Może od tego byś zaczął lewaku? Jak ja niezmiernie się cieszę, że wy dwaj zawsze wszystko wiecie najlepiej. I Zawsze wychodzi, że nie wiecie nic. Jeżeli uważacie, że do wypłacania emerytur niezbędny jest ZUS to to w zasadzie mówi o was wszystko. Żal mi was. W dalszym ciągu widzę, że administracja portalu ograniczyła mi liczbę komentarzy do jednego czy dwóch dziennie. ten piszę z innej przeglądarki. Więc żegnam ozięble ten portal i szurniętych trolli co to nie mają własnego życia poza tym portalem.

          3. Czyli ZUS do likwidacji, ale składki zostają i wiek emerytalny obniżamy? Ma sens, to wszystko zmienia! xD

          4. @leon
            Nic ci administracja nie ograniczyła. Po prostu qce nie umieją robić portali internetowych (gdyby umieli nie byliby qcami, tylko by trzaskali kasę i byłoby ich stać na płacenie ZUS-u). Musisz robić tak: gdy nie możesz już więcej zamieszczać komentarzy, zamknij kartę a potem otwórz nową w trybie incognito.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.