Korwin: Socjalizm zwyciężył. Zwyciężył w warstwie pojęciowej. Po prostu dziś KAŻDY uważa się Człowieka Pracy.

Na lewicowy tweet: 

Magdalena Madzia @MadziaRazem (z 12 maja): 

„Mam #sercepolewej bo zależy mi na pracownikach, na moich kolegach i koleżankach z pracy. Mam serce po lewej, bo chcę by moje państwo było zbudowane na uczciwości, sprawiedliwości i godności drugiego człowieka. Za to według Korwina powinnam zostać powieszona i poszatkowana” –

zareagowałem całą serią ćwierknięć: 

#

„O socjalistkach nic nie mówiłem!! Po prostu nie miałaby Pani głosu i mogłaby Pani kochać, kogo chce. Ale państwo nie może być rządzone uczuciami. Np. morderców trzeba wieszać. A Pani kolegom ma być dobrze PO PRACY! Będą mieli tanie towary robione przez wyzyskiwanych Ludzi Pracy”.

#

„Ja mam mózg po prawej i 23 mln Ludzi Pracy chcę wziąć pod but. Mają harować! Wyścig szczurów!! Przedsiębiorca ma się BAĆ, że zbankrutuje, pracownik ma się BAĆ, że go wywalą z roboty. Po to, by 38 mln Konsumentów (w tym i 23 mln Ludzi Po Pracy!!!) miało tanie i dobre towary…”

#

„O socjalistKach nic nie rapowałem. A socjalistów nienawidzę, bo oni dbają o prawa Ludzi Pracy: by mieli spokój i pewność znalezienia miejsca pracy. Najlepiej: »Czy się stoi, czy się leży, 2600 się należy«. A po pracy… cóż: mamy żreć to, co Ludzie Pracy raczą nam z łaski dać!!” 

„Zamiast kochać »swoich kolegów i koleżanki z pracy« niech Pani  pokocha ludzi stojących wraz z Panią w kolejce, by kupić coś nie spieprzonego przez przedsiębiorcę, który produkuje barachłò, bo nie boi się bankructwa – i robotnika, który partaczy, bo chroni go związek zawodowy!” 

#

W odpowiedzi zalała mnie fala nienawiści Ludzi Pracy. Nawet sympatycy wyrażali wątpliwości:

Marcin Winiarski @MarcinWiniars14

„Panie Januszu, ale wszystko w granicach rozsądku, od harowania garba się można nabawić – a gdzie czas na odpoczynek, zainteresowania? W końcu celem życia nie jest przeżycie, jak to Pan kiedyś powiedział”. 

Odpowiedziałem, rzecz jasna: „[Czas na to jest] PO pracy – oczywiście”. Ale wniosek z tego jest smutny. 

Socjalizm zwyciężył. Zwyciężył w warstwie pojęciowej. Po prostu dziś KAŻDY uważa się Człowieka Pracy. Istotą jego życia jest praca – bo, jak to był ujął wybitny socjalista, Adolf Hitler: „ARBEIT MACHT FREI”. 

W związku z tym interesuje go tylko to, by w pracy nie trzeba się było narobić, by było jak najwięcej przerw na II, III i IV śniadanie, by było wygodne ubranie robocze (nawet, gdyby miało kosztować przedsiębiorcę tyle, że w efekcie cena produktu stałaby się niekonkurencyjna!), wolne soboty, piątki, czwartki i środy, wolny cały tydzień w okolicy 1-3 Maja, długi płatny urlop, płatne zwolnienia lekarskie itp. I, oczywiście, pewność pracy: by przedsiębiorca nie mógł za lenistwo go zwolnić – a Człowiek Pracy na etacie „polskiego przedsiębiorcy” chce by „polskie państwo” koniecznie wspierało go jakimiś dotacjami (choć nie umie tanio i dobrze produkować). 

P.Lech Wałęsa, który miewał czasem dobre powiedzonka, w 1981 roku powiedział robotnikom domagającym się wolnych sobót: „Czekajcie – obalimy socjalizm, wprowadzimy kapitalizm – i sami będziecie chcieli pracować nie tylko w soboty, ale i w niedziele!” 

Czy dziś ludzie chcą pracować w niedziele – czy chcą jak najwięcej wolnych dni? To drugie… To właśnie znaczy, że nie wprowadziliśmy kapitalizmu, tylko budujemy euro-socjalizm!  

Polski obywatel (i, obawiam się – poza Szwajcarami – każdy Europejczyk) widzi dziś siebie jako Wyzyskiwanego Człowieka Pracy – a nie jako Konsumenta-Wyzyskiwacza, który brutalnie domaga się dobrych i tanich butów, dobrych i tanich garniturów itd. (bo jak nie, to nie kupi – i niech taki przedsiębiorca bankrutuje, niech ludzie idą na bruk; co to obchodzi Pana Konsumenta?). Nawet emeryt, który już nie jest Człowiekiem Pracy, tylko Konsumentem, któremu powinno zależeć na dobrych i tanich towarach – popiera zazwyczaj strajki Ludzi Pracy!!!

Ale jak tanie i dobre towary mają produkować Ludzie Pracy myślący tylko o tym, by się nie napracować?!? I nie bojący się Bardzo Wysokiej Kary (do zostania żebrakiem włącznie) za partactwo? 

A potem zdziwienie, że brazylijskie, botswańskie, chińskie, indyjskie i inne  towary wypierają europejskie. A Chińczyk już teraz zarabia tyle, ile Portugalczyk – a za siedem lat będzie zarabiał więcej, niż Niemiec. 

Bo ciężko pracuje po to, by więcej zarabiać. 

Celem życia nie jest przeżycie, celem pracy nie jest, by się przepracować. Celem pracy jest, by przez 8 godzin ZAROBIĆ JAK NAJWIĘCEJ, by mieć forsę na odpoczynek i zainteresowania. I na dobroczynność – na przykład. 

Normalny człowiek widzi siebie jako Ojca Rodziny, jako Podróżnika, jako Filatelistę, jako Dziwkarza, jako Szachistę, jako Badacza Historii – a nie (jak to narzuca socjalizm) jako Ślusarza, Fryzjera, Lekarza, Śmieciarza… czyli Człowieka Pracy!! Praca jest tylko po to, by mieć pieniądze na rodzinę, podróże, znaczki pocztowe, dziewczyny, szachy i książki historyczne! Jeśli jest okazja, to Normalny Człowiek bez wahania przekwalifikuje się z np. Zecera na Szofera, czy z Urzędnika na Tokarza. Filatelista idzie tam, gdzie więcej płacą, by mieć szmal na ukochane znaczki – Frezer czuje się Frezerem – i strajkuje domagając się, by Frezerzy zarabiali więcej, niż Tokarze!! Nie interesuje ich czy społeczeństwo bardziej potrzebuje Szoferów, czy Tokarzy. (Skąd wiadomo, że bardziej potrzebuje Tokarzy? Z badań socjologów? Nie: stąd, że im więcej płaci!). 

W socjaliźmie ja jestem socjo-cybernetykiem i rejestruję się w Urzędzie Pracy, by znaleziono mi etat socjo-cybernetyka; inną pracą parać się nie będę i tyle. Społeczeństwo powinno mi to, Człowiekowi Pracy, zapewnić!! W kapitaliźmie jest inaczej. Słynny ormiański pisarz, śp.Wilhelm Saroyan wspominał, że jako dziecko DZIENNIE pracował w pięciu różnych zawodach – po godzinie – zmieniając je w dodatku co kilka dni w zależności od tego, gdzie mu więcej obiecywano zapłacić. Ważne są Cele Życiowe, Zainteresowania, – a nie Zawód!! Oczywiście: jeśli ktoś lubi swoją pracę, to tym lepiej – ale tylko w niektórych zawodach (Lekarz?) jest to celem życia.  

W socjaliźmie człowiek jest professioni adscriptus, jak pańszczyźniany chłop był przywiązany do gleby.  

Czy w dzisiejszej szkole na pytanie: „Co chcesz robić w życiu?” dziewczynka „powinna” odpowiedzieć: „Chcę być fryzjerką” – czy „Chcę być dobrą matką?”. Oczywiście to pierwsze – bo celem socjalistycznej szkoły jest ukształtować człowieka, by widział siebie jako Człowieka Pracy. 

I to się, niestety, udało. Myślę, że nawet w prywatnej szkole jest to samo. 

Bo socjalizm zwyciężył. Socjaliści opanowali szkolnictwo, gazety, telewizje, portale w Sieci… Np. w Nowym Jorku w anonimowej ankiecie 88% dziennikarzy oceniło samych siebie jako lewicowców, a 7% jako prawicowców (przy czym, podejrzewam, 90% tych drugich też myśli jak Ludzie Pracy…). I narzucają ludziom ten paradygmat. 

Nie wiecie, co to jest „paradygmat”? 

Nie szkodzi. Ale czujecie, że coś narzucają? 

No, to już lepiej… 

 

  A  N  E  K  S  

 

Jan Kowalski występuje w dwóch rolach: może być  ChwilowoSzewcem lub TerazNieSzewcem. ChwilowoSzewcem jest od 8.oo do 16.00 – co widać na obrazku:

Kowalski jest szewcem naprawdę tylko chwilowo. Od okresu aktywności zawodowej, zaznaczonej na czerwono, trzeba odjąć zaznaczone pionowo zwolnienia chorobowe – a poziomo 1/3 to weekendy i święta i 1/20 to urlopy. I ten SZCZĄTEK CZŁOWIEKA uważa się z reprezentatywny i najważniejszy!! 

(by być ścisłym: gdy Kowalski robi sobie przerwę w pracy i je bułkę to też chwilowo przestaje być ChwilowoSzewcem i staje się Konsumentem, TerazNieSzewcem!!).

Jakie są skutki widzenia przez ChwilowoPracownika siebie jako Człowieka Pracy? 

ChwilowoSzewcy domagają się podwyżki. ZZSzewców reprezentujący ChwilowoSzewców podwyżkę (100 zł) wywalcza. „Rząd” dodaje to tego VAT, PIT, CIT itd., w wyniku czego cena butów rośnie o 150 zł

ChwilowoStolarze domagają się podwyżki. ZZStolarzy wywalcza 100 zł. „Rząd dolicza… itd. i cena stołu idzie w górę o 150 zł. 

(w rzeczywistości idzie w górę o parę złotych – ale też ludzie kupują nie jedną, a setki rzeczy miesięcznie…). 

Po czym TerazNieSzewc idzie kupić stół – i dopłaca 150, a TerazNieStolarz kupuje buty… 

Jan Kowalski w roli ChwilowoSzewca zarobił 100 zł, w roli TerazNieSzewca stracił 150. Obydwa Związki Zawodowe są jednak  zadowolone, bo dla swoich członków załatwiły podwyżkę! Zadowolony tak naprawdę jest jednak tylko „rząd”…

…i dlatego „rządy” na całym świecie popierają związki zawodowe (w firmach państwowych to niekoniecznie…)! 

By skutecznie zwalczyć tę pułapkę (w której tkwią wszyscy Ludzie Pracy, zarówno pracodawcy, jak i pracownicy!!!) musimy dokonać KONTR-REWOLUCJI KULTURALNEJ. Przestać patrzeć na siebie jako na Ludziów Pracy…

W towarzystwie na pytanie: „Kim Pan jest?” trzeba odpowiadać np.”Miłośnikiem sztuki”; a na pytanie, „Ile Pan zarabia?” – „Gentleman o pieniądzach nie mówi; gentleman pieniądze MA!”. 

Tak właśnie wyglądały rozmowy towarzyskie w czasach, gdy ludzie nie byli jeszcze robotami.

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

19
Dodaj komentarz

avatar
4 Tematy komentarzy
15 Odpowiedzi w wątku
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
5 Autorzy komentarzy
jarkoNonickandrewsariuszsinceritas Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
andrew
Gość
andrew

No cóż. Żeby być człowiekiem konsumpcji, to najpierw trzeba być człowiekiem pracy. No chyba, że żyć na zasiłkach. Ale Korwin to krytykuje. Ludzie chcą stałości zatrudnienia. Oczywiście. Nie chcę, być zwolniony tylko dlatego, że nie zostałem 10 godzin po godzinach za darmo, albo dlatego, że nie wylizałem sedesu, bo mi tak szef kazał.

jarko
Użytkownik
jarko

Groch z kapustą. No niestety, albo rybki, albo akwarium. Wysokiej klasy specjaliści/rzemieślnicy, czyli ci , co produkują tak pożądane przez JKM-a towary wysokiej jakości, nie są Ludźmi Pracy od 8-mej do 16-tej, tylko – lekko licząc – połowę doby. Oni żyją pracą, czytają, doszkalają się, rozważają różne warianty projektów i udoskonaleń stanowisk pracy, maszyn, poznają nowe techniki stosowane w ich branży. To trwa wiele lat, stanowi ich hobby. Jest tym, czym estrada dla artysty. W tym kontekście urzędnik przekwalifikowany na tokarza i wysoka jakość pracy – brzmi jak dobry dowcip. Gdy 1/100 milimetra ma często krytyczne znaczenie. Znajomość oprzyrządowania, techniki… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

“Baśnie sprzed 50 lat, gdy ktoś wykonywał 10 zawodów i było to dobre – to właśnie sztandarowy przykład bylejakości i tumiwisizmu. Modelowe, aby max zarobić i się nie narobić. Prace, w których jakość była na ostatnim miejscu, gdzie dokładność wykonania przedmiotu zadowalała się centymetrowymi odchyłkami, zamiast milimetrowych.” Nie mylmy pojęć – zwłaszcza zaradności z “bylejakością i tumiwisizmem”. Jeśli ktoś wykonywał 10 “zawodów” (zwłaszcza jako dziecko) to robił wyłącznie to co potrafił zrobić, czyli najgorzej płatne proste roboty, a robił to bo musiał za coś żyć więc logiczne że wybierał tę robotę gdzie mógł najlepiej zarobić. Dobre było nie to że… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

“…a nie jojczył że mu źle ale łopaty to on nie dotknie bo ‘nie po to kończył ósmą klasę’” – abstrahując od jojczenia, to jednak właśnie tak uważam, że nie po to przeznacza się czas na naukę, aby potem wykonywać najprostsze czynności. W normalnym kraju taki człowiek jest w stanie znaleźć pracę adekwatną do swojego wykształcenia. Jeśli jednak jest to aż tak mocno utrudnione, że musi imać się kretyńskich zajęć – to znaczy, że żyje w Bantustanie, gdzie szczytem techniki jest zbijanie palet, czy produkcja ogrodowych krasnali z gipsu. W takim przypadku lepiej niech czym prędzej wyjeżdża, zanim zmarnuje sobie… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

“W normalnym kraju taki człowiek jest w stanie znaleźć pracę…” Normalny kraj, normalny człowiek…. Kluczowe słowo to “znaleźć”. Zdarzają się okresy kiedy akurat kończy się “popyt na młodych poetów” i niestety trzeba przemyśleć sytuację, zrezygnować z “poezji” i, nie przestając szukać, brać co jest. Ale nie można przestać szukać – czyli zmieniać robotę, a jak trzeba to się przekwalifikować albo wyjechać z miasta czy kraju. Ale do tego nie można mieć mentalności “homo sovieticus” – jeśli całe życie będzie się “zbijało palety” to jest się samemu sobie winnym, choć pewnie są ludzie dla których to idealna robota. Nie ma co… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Pan Staszewski ze swoim: “praca – chamski sport” nie stanowi dla mnie autorytetu. Zaprezentował, w wierszowanej formie, swój punkt widzenia – i tyle. Mój jest inny, gdyż uważam, że człowiek ze swojej pracy powinien czerpać satysfakcję. To, że tzw. sytuacja życiowa powoduje, że musi on wykonywać niechcianą robotę, lub przebranżawiać się w życiu 10 x – nie stanowi, aby przenosić to jako dewizę, że praca w życiu człowieka to samo zło. A tym bardziej twierdzić za JKM-em, że to zło konieczne. Nieszczęściem obecnych czasów jest tak skrajne niedopasowanie wykształcenia do wykonywanego ostatecznie zawodu. Aż dziwne wobec współczesnego stechnicyzowania życia i… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

“…człowiek ze swojej pracy powinien czerpać satysfakcję.” Drobny detal: wg. mnie powinien chcieć. Nikt nikomu tego nie broni. Chińskie przysłowie mówi: “rób co lubisz a nigdy nie będziesz pracował”. I to jest święta prawda, tylko człowiek musi sam dowiedzieć się co lubi (jeden lubi jak mu cyganie grają…itd.”). Nawet jeśli mu się wydaje że wie, to zanim przepracuje pierwszą godzinę w “wymarzonym” zawodzie to pozostaje to (najczęściej) tylko jego wyobrażeniem. Jeśli się rozczaruje to też coś powinien z tym zrobić. SAM. I nie ma w tym nic złego bo we “współczesnym stechnicyzowanym życiu” można sobie wiele planować ale to tylko… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Nie wiem, czy stabilność pracy “za komuny” godna jest potępienia. Wydaje mi się, że ludzie powoli tęsknią do tamtej pewności zatrudnienia. Moim zdaniem dziś są bardziej maszynkami, niż w PRL-u. Wiem, że teraz modnie narzekać na “komunę”, ale jest nieuczciwe nie zauważać dobrych rzeczy, które oferowała. Jednak w życiu “rozśmieszam” Pana Boga i planuję, częstokroć wiele lat naprzód. Preferuję życie poukładane, bez niekontrolowanego chaosu. Nawet jeśli czas przynosi konieczność modyfikacji, koryguję plany, lecz nie cele życiowe. Ale oczywiście nic na siłę. Jak ktoś lubi cygańskie klimaty – wolna wola. Nie nam oceniać decyzje innych? Dlaczego? Gastarbeiterzy np. oceniają ludzi, którzy… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

Co do komuny to powoli dochodzę do wniosku, że niepotrzebnie się ją obaliło (ponieważ do końca nie jest jasne czy po prostu sama się nie zawaliła to nie piszę “obaliliśmy”) – nie dlatego że było “dobra” w kategoriach obiektywnych tylko dlatego że była lepsza niż rządy pisu. Oczywiście (jeszcze) nie mówię o stalinizmie i Gomułce kiedy to np. był przymus zatrudnienia we wskazanym miejscu. Jak wspomniałem Pana Boga rozśmieszają podobno plany a nie cele, więc OK. Gdy napisałem że nie nam oceniać decyzje wyjazdu w czasach komuny miałem na myśli fakt, że w gruncie rzeczy była to decyzja polityczna, a… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

W kwestii kursowania kraj-zagranica-kraj -zagranica masz rację. Mnie chodziło – wracając do p.Staszewskiego – o decyzję trwałą i żale o wykonywanie pracy poniżej ambicji. Jeśli wierzyć stronom, na których przedstawiany jest jego życiorys (http://www.staszek.art.pl/zycie.html), to próżno szukać jakiejś presji na samodoskonalenie się. Szedł przez życie z nastawieniem jak by tu zarobić, a się nie narobić, żeby nieledwie nie powiedzieć, że jego credo to ustawić się dobrze w życiu, nie patrząc wiele na innych. Mamy więc zachwyty Leninem i socjalizmem(“Poglądy moje stają się bardzo lewicowe. Coraz magnetyczniej działa na mnie ryk zbuntowanych tłumów, uciśnionych mas pracujących – i władcza, potężna twarz… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

W kwestii kursowania kraj-zagranica-kraj -zagranica masz rację. Mnie chodziło – wracając do p.Staszewskiego – o decyzję trwałą i żale o wykonywanie pracy poniżej ambicji. Jeśli wierzyć stronom, na których przedstawiany jest jego życiorys (http://web.archive.org/web/20071205031618/http://www.staszek.art.pl/zycie.html), to próżno szukać jakiejś presji na samodoskonalenie się. Szedł przez życie z jedynym nastawieniem jak by tu zarobić, a się nie narobić, żeby nieledwie nie powiedzieć, że jego credo to zabawić się dobrze w życiu, nie patrząc wiele na innych. Mamy więc zachwyty Leninem i socjalizmem(“Poglądy moje stają się bardzo lewicowe. Coraz magnetyczniej działa na mnie ryk zbuntowanych tłumów, uciśnionych mas pracujących – i władcza, potężna… Czytaj więcej »

sariusz
Gość
sariusz

Janusz robi antyreklamę wolnorynkowego kapitalizmu głosząc, że zmusza on do jakiejś heroicznej i nadludzkiej pracy, bo inaczej się umrze z głodu. Nic dziwnego, że taką ofertę większa część społeczeństwa odrzuca. Tymczasem wolnorynkowy kapitalizm wcale nie wymaga jakiejś nadludzkiej pracy, bo jest tak efektywny, że nawet pracując na “ćwierć gwizdka” człowiek ma się znacznie lepiej niż pańszczyźniany chłop w feudalizmie zmuszany do pracy od świtu do zachodu słońca czy robotnik w komunistycznej fabryce, który po pracy musiał iść do kolejek, by kupić najpotrzebniejsze artykuły. Oczywiście, ci co w kapitalizmie chcą jednak pracować bardzo ciężko, są za to dodatkowo wynagradzani i w… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

To wszystko święta prawda, ale nie przeceniałbym roli JKM w kreowaniu niechęci do liberalnego kapitalizmu. To człowiek starej daty którego młodsi (kogokolwiek to oznacza) najczęściej traktują z przymrużeniem oka. W świecie JKM wciąż są jacyś cybernetycy a “na chleb się ciężko pracuje” – tymczasem JKM jest jedynym “cybernetykiem” który sam się tak określa o jakim słyszałem (no dobra, żyjącym) a na chleb można liczyć z banku żywności, czyli wcale niepaństwowej dobroczynności. Myślę że działalność JKM jednak wychodzi per saldo na korzyść propagowania “liberalnego kapitalizmu”, zwłaszcza że coraz częściej przestaje on (JKM) być główną “twarzą” tej doktryny a skutecznie zastępują go… Czytaj więcej »

sariusz
Gość
sariusz

“23 mln Ludzi Pracy chcę wziąć pod but. Mają harować! Wyścig szczurów!! Przedsiębiorca ma się BAĆ, że zbankrutuje, pracownik ma się BAĆ, że go wywalą z roboty.” Ale reklama kapitalizmu! Rzeczywiście dziwne, że Korwin nie wygrywa wszystkich wyborów.

Nonick
Gość
Nonick

Ale co do meritum: zwyciężył ten socjalizm czy nie?

sariusz
Gość
sariusz

Zwyciężył kapitalizm. To znaczy to. co wszyscy nazywają kapitalizmem. Problem z Korwinem jest taki, że używa on pojęć w innym znaczeniu, co wszyscy inni. Np. co jakiś czas twierdzi, że w USA obecnie jest komunizm a w Chinach kapitalizm.

sinceritas
Gość
sinceritas

“W czasach gentlemanów”, gentleman nie mówił, ile zarabia, bo nie pracował, podobnie zresztą jak polski szlachcic. Więc o czym tu rozmawiać. Lepiej głosić, że się jest “uczonym” czy innym “socjo-cybernetykiem”…

sariusz
Gość
sariusz

Zgadza się. Akurat to powiedzenie “gentleman nie rozmawia o pieniądzach” powstało w czasach, gdy gentlemani, czyli arystokraci żyjący z dziedzicznej własności ziemskiej, byli przeciwnikami rodzącego się kapitalizmu. Podkreślali oni na każdym kroku, że kapitaliści są od nich czymś gorszym, bo między inny właśnie ciągle ‘rozmawiali o pieniądzach”.

Nonick
Gość
Nonick

“Dziś w chambre de bonnie bal kreślarzy
Każdy wytworny jest jak lord
Nikt dnia tu wspomnieć się nie waży
Ni pracy, praca – chamski sport “