fbpx

Korwin: Prędzej czy później medycyna przegra walkę z Naturą i umrze zapewne jakieś 6 czy 6.5 miliarda ludzi.

KORONAWIRUS NIESIE ŚMIERĆ!

Konkretnie: można umrzeć z nudów, pisząc o tej mini-epidemii – i, oczywiście, czytając o niej. Więc może krótko o sprawach podstawowych. O liczbach – bo liczby decydują! Nadal w  90  proc. polskich gmin nie umarł z  tego powodu ani jeden człowiek! W  Polsce rok temu (i  dwa, i  trzy lata temu…) umierało dziennie ok.  1200 osób. Obecnie umiera 1100 –  z  czego 10  z  powodu koronawirusa. Zakłady pogrzebowe zaczynają bankrutować. Te 1200 osób umiera w  Polsce w wieku 74 lat (z tym że mężczyźni, stanowiący znaczną większość ofiar koronawirusa, bo są bardziej sterani życiem, umierają wcześniej!). We Włoszech z powodu ko ronawirusa umierało dziennie nie 10, ale po 500 i więcej osób. Jednak przed tą pseudo- -epidemią umierało dziennie ok. 2000 Włochów. Teraz UWAGA: średni wiek Włocha, który zmarł na koronawirusa, to 79 lat!!

Chcę przypomnieć, że 50 lat temu, jako młody uczony, pisałem, że Natura się mści za odejście od swoich praw (w języku cybernetyki: układ biologiczny jest homeostatem: na wychylenie w jedną stronę reaguje wychyleniem w stronę przeciwną). Ponieważ medycyna ratuje miliony ludzi, które zgodnie z Naturą „powinny” umrzeć – Natura w ciągu 100 – 200 lat coś wykombinuje, by usunąć nadmiar ludzi. Natura jest ślepa, reaguje po omacku. Jedną z prób jest np. spadek liczby plemników u mężczyzn. Ale najprostszą jest (jak pisałem pół wieku temu – co mi zresztą cenzura na ogół zdejmowała, bo zakłócałem optymistyczną wizję Postępu!!) jakaś epidemia. Tego się nie da dokładnie obliczyć – ale dzięki Nieubłaganemu Postępowi żyje nas pewno o jakieś 5 miliardów „za dużo”. Tak więc przyjdzie epidemia, która zlikwiduje ten nadmiar… I co: umrze 5 miliardów? Nie, nie! Jeśli wahadło wychylić w  jedną stronę, to nie wróci ono do pozycji początkowej, tylko mocno wychyli się w drugą. Umrze zapewne jakieś 6 czy 6,5 miliarda. I  to jest NIEUNIKNIONE. Prędzej czy później medycyna przegra walkę z Naturą, która pomalutku szykuje coraz to nowe mutacje wirusów i bakteryj. Ebola okazała się złym „pomysłem”: zabijała niemal natychmiast swoją ofiarę, zanim zdążyła pozarażać innych – więc tę epidemię udało się zdusić w zarodku.

Koronawirus z kolei działa zbyt łagodnie. W ogóle nie zmniejsza populacji. Spokojnie: prędzej czy później Naturze się to uda. Ona tego nie robi świadomie, ona działa metodą prób i błędów. „Czarna Śmierć”, czyli dżuma w XIV wieku, zabiła najprawdopodobniej ok. 60 proc. ludzi. No, i co? Nic się nie stało, nastąpiła potem piękna epoka Renesansu. Powtarzam: na to NIC nie można poradzić –  a  zresztą: nie wiadomo, czy trzeba. Różni niedouczeni idioci typu p. Wilusia Gatesa wydają miliardy na to, by zmniejszyć liczbę ludności –  a  to poprzez aborcję, a  to poprzez zmniejszenie płodności… Czy nie lepiej żyć sobie normalnie, zgodnie z Naturą? W łóżku o wiele przyjemniej jest po prostu robić to, co się lubi – przy okazji płodząc dzieci – zamiast „świadomie planować rodzinę”? A potem Natura sama to sobie ureguluje… Ludzie uparcie chcą zmieniać Prawa Boskie. A  to rzekę odwrócić, by płynęła w drugą stronę… Kończy się to fatalnie. Tu troska o zdrowie skończy się – BO MUSI – prawdziwą epidemią. I  gdy człowiek już to wie, to nie denerwuje się byle koronawirusem!

259 thoughts on “Korwin: Prędzej czy później medycyna przegra walkę z Naturą i umrze zapewne jakieś 6 czy 6.5 miliarda ludzi.

  1. secure a low-class in men, they both youngster absolutely recently. cialis make headway unrecognized and cardiac the exception of as chest.

  2. jakieś 30 lat temu pisał Pan, Panie Januszu, że rozwiązaniem przeludnienia jest postęp techniczny i kolonizacja kosmosu … a teraz czeka Pan na epidemię?

  3. Kosmiczne bzdury. W takim razie pomysł aby uprawiać pola i dzięki temu mieć zimą co jeść,także jest wbrew naturze i ściąga na siebie jej zemstę. Każdy pomysł,choćby koło,ułatwia w jakimś stopniu życie i przyczynia się do jego wydłużenia. Każdy przemysł,fabryka,ba,nawet dbanie o zdrowe odżywianie jest już jakimś podstępem i wybiegiem,aby nie poddawać się biernie naturze i nie czekać kiedy ona zdecyduje o naszym zgonie. Co więcej,każde stworzenie,nie tylko człowiek,prowadzi walkę o przetrwanie,a z kim? Właśnie z naturą,wykorzystując ja,oszukując,wyprowadzając w pole. Więc ta natura nic by nie robiła tylko obmyślała zemsty naokoło. Problem w tym że wszystko jest natura i w naturę wpisane jest kombinowanie o dłuższe życie. Przeciwstawienie natury i człowieka i ta cała cybernetyka pochodzą z radzieckich podręczników z lat 50

    1. Czyż konserwatyzm nie polega na przeciwstawianiu się zmianom? Uprawa roli i koło to postępowe, lewackie wymysły, zaburzające naturalny porządek.

      1. Konserwatyzm polega na przeciwstawianiu się zmianom? A kto takie głupoty wymyślił? Konserwatyzm to postawa w reakcji na zmiany, które są nieuniknione, bo człowiek ciągle się rozwija. Konserwatyzm polega na przeciwstawianiu się rewolucjom, a nie zmianom. Jak konserwatysta słyszy, że chcą papieża zrobić świętym w pół roku to się przeciwstawia, bo wie, że to nie rozsądek, a chwilowa emocja. To samo robi jak widzi przewracanie pomników w Minneapolis czy zapowiedzi nacjonalistycznych rewolucji.

        1. No więc uprawa roli też była w swoim czasie rewolucyjna, o czym świadczą zresztą określenia takie jak “rewolucja agrarna”, a wcześniej “rewolucja neolityczna”. Koło zaś jest dosłownie archetypem rewolucji (revolutio = obrót). W każdym z tych przypadków wyszło światu na dobre, że nie słuchano współczesnych sobie kuców i podobnie będzie w przyszłości, wytwory umysłowe Korwina będą miały walory iście komediowe (kto z nas nie chciałby dzisiaj poczytać esejów przeciwników koła?).

        2. A co do pomników: Co konserwatyści myślą o takiej sytuacji: Armia państwa A zajęła terytorium państwa B i ustanowiła tam marionetkowy reżym. Reżym ten zbudował szereg pomników wdzięczności dla armii państwa A. Po 45 latach naród państwa B odzyskał suwerenność. Co powinien zrobić z tymi pomnikami? Czy ich zburzenie byłoby przejawem rozsądku czy chwilowej emocji?

        3. Ciężko czasem odróżnić ewolucję od rewolucji. Papież Grzegorz XVI koleje żelazne nazywał “drogą do piekła”, sprzeciwiał się też gazowemu oświetlaniu ulic.

          Bolszewizm jest be, bo to rewolucja, a eurokomunizm może jest cacy, bo wprowadza się go stopniowo?

      2. Wprost przeciwnie. Wolność gospodarcza daje wolne pole do rozwoju, i tutaj JKM ma rację. Podobnie jeśli chodzi o rozwój w medycynie. JKM powinien uporządkować sobie pojęcia, bo czasem mu się myli.
        To przeciwnicy wolnego rynku są hamulcowymi. Każdy kaganiec państwa na wolność działania spowalnia postęp. Pisał o tym Friedmann, nazywając to tyranią status quo. Przeciwnicy wolnego rynku widzą zdobycze wolności, i tak im się one podobają, że chcą je zachować na wieki, blokując wszelki ruch naprzód i wstecz (dlatego określają się postępowcami, widząc tylko swoje starania przed cofaniem, które wskutek tego i tak jest nieuchronne). Siłą chcą zamrozić zastany obraz rzeczywistości.
        A jeśli chodzi o rewolucje, o których tutaj mowa, to są one tylko przyspieszeniem procesów, poprzedzających je wiele dziesiątków lat. Rewolucja francuska była przygotowywana przez 100 lat, jak dowodził Tocqueville. Rozdawanie urzędów, tworzenie etatów przyspieszało z roku na rok, aż przybrało taką prędkość, że musiał dokonać się nagły przeskok do przodu, gdyż linearny rozwój socjalizmu już nikogo nie zadowalał. Ot co.
        Zresztą, na marginesie, “rewolucja” w 2015 roku też była taką nagłą ucieczka do przodu. Rządy PO i PSL przyspieszały z socjalizmem coraz bardziej, aż im się nogi poplątały i machina dziejów (tzn rozochocony lud pracujący miast i wsi) przekazała pałeczkę świeżej grupie – PISowi.

  4. Pan Korwin nie byłby sobą gdyby przestał głosić różne oryginalne teorie. On uwielbia wprawiać ludzi w osłupienie. Lubi wzniecać słomiane pożary przerażenia,oburzenia, zniesmaczenia. Lubi zwracać na siebie uwagę. Czyżby rodzice nie poświęcali mu dostatecznie uwagi albo nie miał w ich oczach uznania? Już ponad 30 lat przyglądam się i przysłuchuję temu Panu. On jest w tym niezmordowany.

  5. Żadna pogańska “Natura”, tylko Pan Bóg, za namową Kiszczaka, stworzył koronawirusa jako karę za rosnące poparcie Konfederacji, co naruszyło stabilność układu okrągłostołowego.

  6. Czyli: Nic nie róbmy, zdajmy się na naturę i czekajmy, jak umrze 6 mld. w tym my i nasi bliscy. Na szczęście ludzie mają coś takiego w sobie, że lubią sami brać swój los w swoje ręce. Gdy na drzewach zaczęło brakować owoców zeszliśmy na sawannę i nauczyliśmy się polować, wynaleźliśmy dzidę i łuk. Gdy zaczęło brakować zwierzyny wynaleźliśmy rolnictwo a potem pług a następnie traktor. Wynaleźliśmy maszynę parową, mikroprocesor, komputery a także zasady higieny oraz szczepionki. Oczywiście zawsze byli tacy, którzy wieszczyli, że “nic się nie da zrobić, bo wszystko już ustalił Kiszczak” (albo jakiś inny bóg), ale na szczęście, my takich mędrków zwykle nie słuchaliśmy, czego i ja wszystkim życzę.

  7. To co napisał tu pan JKM wpisuje się w jego ogólną narrację, iż “mechaniczne” interwencje w układy “organiczne”, a więc działanie przeciw Naturze są zgubne w skutkach. Potwierdzenia tego nie trzeba szukać daleko. Cały “socjalizm”, a ogólniej: interwencjonizm i etatyzm to takie wyrywanie zdrowej nerki i robienie dializy.

    Ale! Czy to znaczy że w ogóle nie należy leczyć chorób? Toż to bezczelna interwencja “mechaniczna” w świat organiczny! Czyż to co odróżnia nas od innych zwierząt to nie jest właśnie przypadkiem ten “inżynierski” zmysł? Każdy wynalazek, począwszy od rolnictwa aż po płodozmian jest robieniem na przekór naturze.

    O ile wyrywanie zdrowej nerki czy wprowadzanie płacy minimalnej to idiotyzm, to przecież nikt normalny nie krytykuje brania aspiryny na ból głowy.

    1. Niedawno pan JKM zasugerował, że poparłby był projekt stworzenia Kanału Sueskiego czy Panamskiego*. Natomiast (jak przypuszczam!) nie poparłby działań, które spowodowały wyschnięcie Jeziora Aralskiego. Jest to kolejny przykład na to, że są ingerencje w naturę dobre i złe – według samego pana JKM.

  8. Na ogół zgadzam się z rozumowaniami Pana JKM, ale w momencie jak zaczyna mówić o “cybernetyce”, zaczyna to pobrzmiewać pseudonaukowo.

    1.Założenie że społeczeństwo jest homeostatem nie musi być prawdziwe. Homeostat to po pierwsze twór, który można opisać pewną ilością parametrów liczbowych. Więc na przykład “średnia długość życia”=x1, “ilość samotnych matek”=x2 itd. To że x1, x2… są takie jakie są nie musi wcale świadczyć o tym, że są w jakimś sensie “najlepsze”. Pan JKM traktuje jako oczywiste dość silne założenie, że istnieje pewna funkcja liczbowa f(x1,x2…), o tej własności że społeczeństwo w stanie równowagi osiąga ekstrema tej funkcji,a na wychylenia od punktu ekstremalnego reaguje “siłą” dążącą do przywrócenia równowagi.
    2. Cała cybernretyka pana JKM sprowadza się zawsze do argumentu o wahadle: “Jeśli wahadło wychylić w jedną stronę, to nie wróci ono do pozycji początkowej, tylko mocno wychyli się w drugą”. Otóż nawet gdyby poczynić założenie, że istnieje ta funkcja f, to reakcja na wychylanie parametów x1,x2… nie musi być taka jak w fizyce wahadła, czyli drugiego rzędu (x”=-kx) i prowadzić do oscylacji. Może być to reakcja typu rozładowanie kondensatora (x’=-kx), a więc. powracać do stanu równowagi w sposób wykładniczy malejący.
    3. Starałem się zdobyć jakieś podręczniki do cybernetyki. Praca pana Mazura wydała mi się jednak bogata w nieuprawnione założenia i przypisywanie wielkościom niemierzalnym równań matematycznych. Jeden zagraniczny podręcznik do “cybernetyki” okazał się właściwie kursem równań różniczkowych. Myślę że należy sobie zadać pytanie, czy cybernetykę w ogóle można nazwać nauką.

    1. Cybernetyka przegrała na wolnym rynku. Ponieważ nikt “cybernetyków”, jako bezużytecznych szarlatanów, nie zatrudniał, to nikt takiego kierunku nie studiował. Więc uczelnie pozamykały kierunki cybernetyczne. Dzisiaj niedobitki “cybernetyków” próbują się utrzymać z wróżbiarstwa (przepowiadając np. III wojnę światową, epidemię, w której umrze 6 mld ludzi, bądź bankructwo ZUS-u) albo ze sprzedaży kubków ze swoim wizerunkiem.

    2. x1 – żywi, x2 – martwi (dla t0 ; x2=0)
      F (“siła”) : t (czas)
      Rozładowanie kondensatora x1 = 0
      Wahadło x1 >> 0
      -|F|=x1/x2 : dla x2>=1
      Przy czym -F to zachowanie energii przez ukl. biologiczne
      Zatem skracając; jedno nie wyklucza drugiego, ładujmy kondensator i jednocześnie oddziałujmy na wahadła aby przesunąć środek ciężkości w stronę “zachowania energii”. Im wiecej układów zaopatrzonych w unikalny silnik tym bezpieczniej ze względu na bioróżnorodność poszczególnych trybików (splot liny wahadła), może gdy zmierzymy klasycznie niemierzalne wartości znajdziemy homeostat idealny. Cybernetyka? To taka pionierska fizyka kwantowa oparta na bramkach logicznych? Również chętnie rzucilbym okiem na literature przedmiotu 😉

      1. Właściwie zgodzić się tu mogę tylko z jednym: “Im wiecej układów zaopatrzonych w unikalny silnik tym bezpieczniej ze względu na bioróżnorodność poszczególnych trybików.” To istotnie utrudnia jakiejś zarazie wybić całą ludzkość. Pozostałej części albo nie rozumiem, albo jest bez sensu. Tzn. nie rozumiem skąd się wziął “wzór” -|F|=x1/x2.. Natomiast zachowanie energii przez układy biologiczne jest nie tylko fałszywe (organizmy przetwarzają energię, z użytecznej w nieużyteczną (entropia), którą wydalają do otoczenia; a nie wymieniają się nią), ale też nieistotne na poziomie społeczeństw. Nie da się sprowadzić praw rządzących DOWOLNYM systemem do zagadnienia ekstremalizacji jakiejś funkcji (a szkoda, życie byłoby prostsze 🙂 )

        1. Oczywiście sensu matematycznego nie ma, to taki brudnopis własny 😉 Co do wymianiania energii mialem na mysli wlasnie entropie (x2) wzgledem populacji ogółu (x1)(absrakcyjnej wartosci sily ograniczajacej entropie( -F=x1/x2) a propo zamiany energii. Prawda organizmy przetwarzaja energie jednak sa pewnym źródłem energii – “byt(błona) podważa pełną entropie”.
          “Nieistotn(..)na poziomie” oczywiście zgoda, nie da się wyodrębnić “ekstremum” bez obserwacji tego ~
          Moze to i dobrze, to by sie wiązało z porzuceniem obserwacji. I zadzialaniem ‘ad extremum’ uszanowanie! czekam na sprostowanie 😉

          1. Jeśli Cię to interesuje, to w termodynamice faktycznie istnieją takie funkcje, które są ekstremalizowane w pewnych warunkach. Na przykład “energia swobodna Helmholtza” o wzorze F=U-T*S, gdzie U to energia, T – temperatura, S – entropia. W tym wzorze energia i entropia “walczą” ze sobą, bo entropia “chce” być największa, a energia najmniejsza. Udowodnienie tego prawa fizyki jest możliwe na gruncie pewnych ogólnych założeń termodynamicznych i nie jest ono dziełem przypadkowego ustawiania literek – “a nuż coś wyjdzie”. Natomiast wzór -F=x1/x2 jest wzięty znikąd, jak przypuszczam.

            Jednak w dalszym ciągu nie można odnosić tego do praw rządzących społeczeństwem. To tak jak z płynącą rzeką: oczywiście woda płynie zgodnie z prawami fizyki, ale pisanie równań Newtona dla każdej cząsteczki wody jest nie tylko niemożliwe, ale i bezcelowe, gdyż interesują nas tu zjawiska emergentne. Nie obchodzi nas ruch każdej cząsteczki wody, ale raczej np. prędkość przepływu przez dany przekrój. Inny przykład: grę w karty można również opisać równaniami Newtona, w końcu gracze i karty to ciała fizyczne. Jednak losy poszczególnych atomów ciał graczy czy kart są dla nas w ogóle nieistotne. Nas interesują zjawiska emergentne: który gracz jakie ma karty itp.

            Jeśli ktoś znajdzie sposób na odwrócenie entropii, ma nobla z fizki oraz miliardowe zyski jak w banku szwajcarskim. Dlatego niedowierzam, gdy ktoś obwieszcza złamanie II zasady termodynamiki.

          2. Czarna dziura lubi to 😉
            Jaka energia chce być najmniejsza? Kinetyczna tak? Jedynie idealny układ zamknięty mógłby w pewnym sensie złamać entropie, jednak wtedy wykluczamy jakąkolwiek obserwacje, zaawansowana fizyka kwantowa to jeszcze nie dla mnie.
            Co do społeczeństwa -polemika polemiką ale na tę chwilę musimy zadowolić się uogólnianiem poprzez rozkład normalny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.