fbpx

Jak to w ogóle jeszcze działa? Zabrania się ludziom pracować, a rząd skądś wyciąga pieniądze?

Jak to Działa?

Wszyscy pytają: jak to w ogóle jeszcze działa? Przecież „rządy” ogłaszają kolejne lock-downy, zabrania się ludziom pracować –  a  „rządy” skądś wyciągają pieniądze i dopłacają tym, co tracą miejsca pracy. Skąd one to biorą? Odpowiedź brzmi: okradają nas. Z tym, że tym razem mniej będę na „rządy” grzmiał – przynajmniej nie z tego powodu. Potępiam to, że „rządy” nas chronią przed CoV-19. Ta „ochrona” zda się psu na budę – bo i tak gdzieś w styczniu-lutym ponad połowa Polaków zapozna się z koronawirusem. Przy czym 85 proc. tego nie zauważy, 10 proc. przechoruje, parę procent ciężko… …a  jakieś 20.000 z  tego powodu umrze. Przypominam, że dziennie umiera z  innych powodów 1100, więc nie jest to powód, by cokolwiek w tej sprawie robić.

Gdyby dziennie z  powodu CoV-19 zaczęło umierać ponad tysiąc osób, tobyśmy powiedzieli, że to jest epidemia. Teraz jest to „epidemia” w tym samym sensie, w  jakim dziennikarze piszą, że Ammy Vorster, gwiazdka telewizyjna, przeżyła „tragedię”, bo zapomniała swojej szminki do ust i musiała użyć w studiu innego koloru. Po prostu dziennikarze wszystko wyolbrzymiają, szukając sensacji. A  dziennie 300 osób umiera na raka – ale o tym nikt nie chce czytać, bo to nie jest modna choroba. Wróćmy do pieniędzy. Skąd one się biorą? Mamy ogromny sektor usług: restauracje, fryzjerzy, salony masażu… Dziś chyba więcej ludzi zajmuje się usługami niż produkcją samochodów czy armat… Otóż ta wymiana usług nie jest konieczna. Możemy chodzić zarośnięci – i od tego nie umrzemy. Zresztą żony nas nieco podstrzygą. Możemy nie jeść w  restauracjach –  żony, przymusowo siedzące w domach, bo muszą pilnować dzieci – ugotują nam śniadania, obiady i kolacje. Zamiast klubu fitness możemy pogimnastykować się w  domach, a nawet nawzajem nieco pomasować.

Oczywiście: to nie jest to samo. Ale gdyby tylko na tym miały polegać „ofiary gospodarcze w walce z wirusem” – to, przyznacie Państwo: nie jest to wielka ofiara… Ludzie, którzy nie chodzą teraz do restauracyj, fryzjerów, na salony fitness czy masażu mają się obecnie finansowo LEPIEJ – bo nie wydają na to pieniędzy. I teraz „rząd” nakłada na wszystkich „podatek emisyjny” – czyli dodrukowuje pieniądze. Jeśli „rząd” dodrukuje połowę pieniędzy będących w naszych portfelach i torebkach, to nasze pieniądze stracą połowę wartości. Dlaczego? Dlatego, że ceny wszystkiego wzrosną o połowę… Więc „rząd”, dodrukowując pieniądze, okrada nas. Spokojnie kładziemy się spać – a rano stwierdzamy, że złodziej zabrał z naszego portfela 2 proc. naszych pieniędzy. Nie musiał wchodzić przez okno: po prostu je dodrukował – i nasze straciły na wartości. A  więc ja jestem bogatszy, bo nie poszedłem do fryzjera. Teraz „rząd” zaoszczędzone na tym pieniądze w nocy mi ukradł… …i co z nimi zrobił? Zapłacił fryzjerowi – za to, że stracił ten zarobek!! To nie jest dobra metoda naprawienia tego, co się napsuło – ale, przyznać trzeba, jest to metoda do przyjęcia. Jasne, że niektórzy cwaniacy na tym zarobią, niektórzy uczciwi ludzie stracą – ale, cóż? Z tego powodu, że istnieją fałszerze, nie przestajemy drukować pieniędzy.

Reasumując: „rząd” zrobił błąd, nie idąc tą drogą co Białoruś (3 zgony na CoV-19 dziennie) czy Szwecja (1 zgon na CoV-19 dziennie…). I teraz stara się ten błąd naprawić. Naprawia – jak umie. Mądrzejszy nie będzie… Taki-ście sobie (i mnie…) wybrali!

– Janusz Korwin-Mikke

320 thoughts on “Jak to w ogóle jeszcze działa? Zabrania się ludziom pracować, a rząd skądś wyciąga pieniądze?

  1. Czyli już tylko tutaj można Pana teksty przeczytać? Zabawna historia. Tak długo nie miałem facebooka i wchodziłem na ten blog. Po założeniu konta na facebooku przestałem tutaj wchodzić. Trzeba wrócić do starych zwyczajów, chyba były lepsze.

  2. A po czterech dniach od napisania przez Korwina tego artykułu: “W piątek w Szwecji odnotowano 7 tys. 240 zakażeń koronawirusem, to największy dobowy przyrost od początku pandemii. Na COVID-19 w ciągu ostatniej doby zmarło 66 osób. To jedna z wyższych liczb zgonów od kilku miesięcy.” (Przypominam, że Szwecja liczy 10 mln ludzi). “Odpowiedzią premiera jest wprowadzenie od 24 listopada pierwszej poważnej koronarestrykcji, ograniczającej limit zgromadzeń publicznych do ośmiu osób pod rygorem kary grzywny lub do dwóch lat więzienia. Inne obostrzenie to zakaz serwowania alkoholu w lokalach gastronomicznych po godz. 22. Decyzje nazwane „największym we współczesnej historii Szwecji naruszeniem wolności” zostają ogłoszone na konferencji prasowej, na której twórca szwedzkiej strategii jest nieobecny.” https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/koronawirus-w-szwecji-przyrost-zakazen-przerosl-oczekiwania/rvyjg4v,79cfc278
    Czyli, tak jak napisałem trzy dni temu w komentarzu poniżej. W Szwecji nie było dotąd ostrych restrykcji, bo nie było dużo zarażeń i ofiar – a nie odwrotnie. Gdy pojawiło się dużo ofiar – wprowadzono restrykcje. Gdy będzie więcej ofiar – wprowadzą lockdown. Gdy ofiar będzie mniej – poluzują.
    PS.
    Pozdrowienia i życzenia zdrowia dla posła Dziambora.

    1. Mimo braku restrykcji (a obecnie dość mizernych obostrzeń) są w dużo lepszej sytuacji. Tyle miesięcy, a umiera znacznie mniej ludzi (lekarze są dostępni), zresztą Szwecja ma b. stare społeczeństwo, w ogromnej części żyjące samotnie, a większość zakażeń ma miejsce w domach opieki. Nic nadzwyczajnego.

  3. Od strony ekonomicznej artykuł celny i na czasie choć mało odkrywczy, a do 2% inflacji z dnia na dzień to jeszcze daleko, choć perspektywy są obiecujące. JKM nie może się jednak powstrzymać od lekceważenia tej całej epidemii, co mu oczywiście wolno, ale powinien trzymać się faktów jeśli używa ich do poparcia swoich tez. A fakty ze Szwecji w ujęciu JKM to najbardziej kłamliwe oblicze statystyki, bo Szwedów jest jakieś 3,5 raza mniej niż Polaków, zgromadzeni są głównie w kilku miastach, więc w zgonach na 1000000 już tak rewelacyjnie nie jest. Przy powierzchni o jedną trzecią większej niż Polska łatwiej zachować dystans a sami Szwedzi maja utrzymywanie dystansu w naturze. A ostatnie dane to wcale nie jeden zgon dziennie. Co do Białorusi to proporcje powierzchni do ilości ludności są inne (ludności z grubsza tyle co w Szwecji choć na ok. połowie jej powierzchni) a w warunkach permanentnego buntu społecznego zwyczajnie wątpię w wiarygodność danych. Czyli JKM robi coś w rodzaju “radia Erewań”. Zobaczymy też jak spełnią się proroctwa w zakresie stycznia/lutego, choć trzeba stosować tu swego rodzaju zasadę nieoznaczoności – jeśli już cokolwiek się robi w celu powstrzymania wirusa to musi to dawać JAKIŚ skutek, więc nie wolno twierdzić że bez tych działań byłoby tak samo. Do tego w dalszej perspektywie na dwoje babka wróżyła, więc JKM może całkowicie błądzić. W najgorszym razie okaże się że te wszystkie “lokdałny” to tylko gra na czas i gdyby warunki rozwoju epidemii były stałe to sens rozwlekania jej w czasie kosztem gospodarki byłby dyskusyjny, ale informacje o pracach nad szczepionkami są budujące więc różnie może być.

    Diagnoza że działania rządzących to próba korekty kursu “w kierunku Szwecji” (czy w jakimkolwiek) czyli przypisywanie im dobrej woli jest wg. mnie również częściowo mylna. Częściowo bo pozory są utrzymywane więc nie wszystko się jeszcze zawaliło.. Moje wrażenie jest takie że pis permanentnie kręci jakieś lody pod pretekstem epidemii – a to kupuje rożne rzeczy od pośredników bardzo drogo a na koniec dnia okazuje się że ci “pośrednicy” mają dziwne powiązania z samym pisem, a to przerabiają wielkim kosztem stadion albo centrum targowe na szpital, choć niedaleko stoi inny, pusty, a przecież przynajmniej od czasu “Misia” wiadomo że “największe pieniądze robi się na wielkich, słomianych inwestycjach….”. Oznacza to że epidemia jako problem ogólny to dla rządzących duży ból d… (choć przy umiejętnej propagandzie da się z tego wyjść na zbawcę narodu) ale może być też okazją do przytulenia kilku złotych, więc trzeba tę kurę umiejętnie hodować żeby się jak najlepiej niosła… Ale to tylko jeden wątek, jeden z frontów które kaczor w poczuciu zagwarantowanej trzyletniej wyborczej bezkarności uruchomił, więc wszystko może w najbliższym czasie p….ć z wielkim hukiem. I dopiero będzie fajnie, ale to już całkiem inna bajka….

    1. Korwin nie bierze pod uwagę jednej zmiennej, jaką są miejsca w szpitalach. Żaden rząd czy dem****tyczny czy krulewski nie pójdzie na to, żeby ludzie się dusili w domach lub karetkach, bo nie ma miejsc w szpitalach – takich miejsc “specjalistycznych” z respiratorami, tlenem i przeszkoloną obsługą tego wszystkiego. W gruncie rzeczy więc polityka wszystkich rządów w Europie jest taka sama – utrzymywać pandemię na tyle w ryzach, by nie skończyły się miejsca w szpitalach a w ramach tego utrzymywać jak najmniejsze restrykcje, bo to “wk***wia” ludzi. W Szwecji jest dokładnie tak samo. Na pewno ustanowią restrykcję, gdy liczba zarażonych wymknie się spod kontroli a na razie tego nie robią, bo się nie wymknęła. A dlaczego? Nonick już odpowiedział – bo Szwedzi utrzymują dystans społeczny sami z siebie, a nie jest to dla nich trudne, bo z racji kulturowych dystans społeczny utrzymywali nawet przed pandemią. W przeciwieństwie do Hiszpanów czy Włochów nie przesiadują całymi dniami w knajpach drąc mordę i plując na siebie, w przeciwieństwie do Polaków nie organizują permanentnych uroczystości religijno-rodzinnych, prawie wszystkie dzieci mają własne pokoje, dlatego nawet jak się zarażą w szkole, to od razu nie zarażą wszystkich domowników itd.
      Krótko mówiąc jest dokładnie odwrotnie niż mówi Korwin. Nie dlatego w Szwecji nie ma na razie dużej śmiertelności, bo nie ma restrykcji, ale nie ma restrykcji, bo nie ma dużej śmiertelności.

      1. Dokłanie. Szwedzi bojkotują zalecenia WHO o zachowaniu 2 m dystansu. W głowach im się nie mieści takie spoufalanie.

  4. I to może być powód całej plandemi. Wojna z Chinami. Wykończyć usługi, a ludzie na produkcję zamiast importować z Chin…

    1. W zbiurokratyzowanej, lewackiej Europie nie będzie łatwo odbudować przemysł niszczony przez lata.

    2. Jakaś kolejna zmiana pokoleń w korwinizmie? Bo jeszcze parę miesięcy temu co drugi kuc pluł się, że Polska musi mieć własny przemysł, jak przed Balcerowiczem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.