fbpx

Dwie Bitwy – spod pióra Korwina

II Rzeczpospolita stoczyła ostatnio dwie bitwy. Jedną pod eMPiKiem w  Warszawie. Piętnastu chuliganów rzuciło się tam na setkę policjantów. Byli pobici i  potłuczeni po obydwu stronach –  a  potłuczone były i  szyby. Rzeczpospolita wytrzymała ten szturm. Gdy w piątek tłumaczyłem w Polsat News, że policja była tam całkiem niepotrzebnie – bo ciężko byłoby kibolom rzucać się na policję, gdyby jej nie było – p. Grzegorz Jankowski odparł, że przecież podpalone zostało mieszkanie. Jest to absurd. Facio z  racą chciał podpalić flagę LGBTQZ na balkonie i raca po prostu nie doleciała, pechowo trafiając w otwarte okno dwa piętra niżej; gdyby w nie celował, toby na pewno też nie trafił… Ale mieszkanie podpalono, gdy miasta PILNOWAŁY tysiące policjantów – a nie wtedy, gdy go NIE pilnowały.

Czyli: policja niczemu nie zapobiegła. P. Jankowski pewno sądzi, że gdyby nie policja, takich „bitew” byłoby więcej. Moim zdaniem: NIE; kibole nie rzucają się na domy i samochody – tylko na policję właśnie. A gdyby nawet, to koszt organizacji tego był setki razy większy niż ewentualne dodatkowe szkody. Oczywiście w  odwodzie powinno być kilka helikopterów z granatami łzawiącymi i  brygada odwodowa – ALE POZA ZASIĘGIEM WZROKU DEMONSTRANTÓW. Marsz miał własną straż porządkową. Drugą bitwę Rzeczpospolita przegrywa. Wojnę z koronawirusem. Nikt nie słuchał mnie w  marcu, gdy tłumaczyłem, że należy poradzić ludziom chorym i starszym, by pochowali się w  mysie dziury (i  niektórym w tym dopomóc, gdy poproszą) – i nie robić w  zasadzie NIC.

Zrobił to Jair Mesjasz Bolsonaro, prezydent Brazylii – moja bratnia dusza. Zrobiło to Królestwo Szwecji – państwo zupełnie nie z mojej bajki. Oraz Białoruś. Cała reszta świata robiła to samo co Polska. I jest to OCZYWISTY idiotyzm. Ale oczywisty tylko dla ludzi myślących. D***kratycznym światem rządzą politycy – a polityk wie, że jego wyborcy oczekują, by on zrobił COŚ. Cokolwiek – ale by było widać, że on COŚ robi. Po to ludzie wybierają rząd, by coś robił – nie? Za to mu się płaci… Teraz już 14.000 fachowców podpisało deklarację, że tak należy robić. Ale przecież rząd w Polsce wybiera nie 14.000 uczonych, tylko 28  milionów wyborców. Więc chyba jasne, co musiał zrobić? Mamy tę d***krację – czy nie? Wtedy umarłoby, proporcjonalnie do  Szwecji, jakieś 20.000 Polaków.

A może, jak w Białorusi, 5000. Ale żylibyśmy w miarę normalnie. Gospodarka nie przeżyłaby katastrofy – spowodowanej oczywiście nie przez wirusa, lecz przez „rząd”. W d***kracji to politycy są najgroźniejszym wirusem. Obecnie umiera dziennie 600 osób. Właśnie wyszliśmy na PIERWSZE MIEJSCE NA ŚWIECIE w liczbie zmarłych na głowę obywatela. Przegoniliśmy Czechy i  Morawy. Nawet w liczbach bezwzględnych przegoniliśmy największy kraj na świecie, czyli Indie!!! Do  marca umrze dwadzieścia –  raczej chyba dwadzieścia pięć tysięcy ludzi. I wszyscy żyją w stanie histerii. Marszałkowie i  generałowie odpowiedzialni za tę bitwę podają się właśnie tłumnie do dymisji.

I akurat w tym momencie rząd – pod naporem (tfu!) Większości, której znudziła się kwarantanna – rozpoczyna znoszenie ograniczeń!!! D***kracja to rządy idiotów. Do tej pory z tego powodu traciliśmy miliardy i biliony. Teraz z  tego powodu umierają ludzie.

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

48
Dodaj komentarz

avatar
4 Tematy komentarzy
44 Odpowiedzi w wątku
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
11 Autorzy komentarzy
jarkosinceritasjaekojoeKrzysztoff Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
sinceritas
Gość
sinceritas

Co poszło nie tak?
comment image

menzczyzna
Gość
menzczyzna

Mogę prosić o jakiś kontakt do tego środkowego na dole? Niezłe ciacho!

sariusz
Gość
sariusz

Proszę bardzo: [email protected]

sinceritas
Gość
sinceritas

To Dobromir Sośnierz, syn Andrzeja Sośnierza (byłego prezesa NFZ, a także posła V, VI, VIII i IX kadencji, który wyrzucony z PO przeszedł do PiS). Dobromir na co dzień twierdzi, że jest “antysystemowcem” i walczy z “bandą czworga” (m.in. PO i PiS). Z wykształcenia teolog, z pasji mędrzec, często mądrzy się na temat ekonomii, ale – jak na teologa przystało – posługując się głównie dogmatyzmem i argumentami “bo tak”.

Jan Kowid
Gość
Jan Kowid

Oczywiście w Brazylii gdzie rządzi “bratnia dusza” umarło dwa razy więcej na głowę niż w Polsce. Czyli proporcjonalnie umarłoby w Polsce 30000. Ten przykład został pominięty.
I co teraz, Korwin jest za ograniczeniami, i krytykuje rząd że je właśnie znosi? To chyba postęp.

jarko
Użytkownik
jarko

Zaniedbania lekarskie przez ostatnie pół roku spowodowały nadwyżkę umieralności “nie na kowid” w ilości około 40 tysięcy na koniec listopada. Podkreślam: nadwyżkę. To skutki lokdaunu w służbie zdrowia + osamotnienie, depresja, brak ruchu, brak kontaktu, codzienne, podawane z regularnością zegarka i metodyka obozowego kapo, stresujące komunikaty – zabójcze dla starszych w domowym zaciszu. Tak więc sumując zgony kowidowe z niekowidowymi zaniedbaniami mamy aktualnie wskaźnik większy, niż w Brazylii. A rzad jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, gdyż NADAL trwa pogardzanie leczeniem innych chorób, niż boskiego kowida. Do końca roku dobijemy pewnie do 60 tysięcy, natomiast podsumowanie wiosenne przyniesie circa 100 tysięcy… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Czy mógłbyś potwierdzić, czy dobrze Cię rozumiem? Wziąłeś liczbę zgonów covidowych w Polsce, dodałeś do niej liczbę zgonów “niecovidowych” w Polsce i porównałeś to do liczby wyłącznie zgonów covidowych w Brazylii, a na końcu uznałeś, że w Brazylii jest więcej? Dobrze zrozumiałem, że to właśnie zrobiłeś?

jarko
Użytkownik
jarko

Odniosłem się do stwierdzenia “Jana Kowida”, który napisał, że aby w Polsce mieć wskaźnik śmiertelności Brazylii, musiałoby umrzeć na kowida 30 tysięcy osób. A ponieważ oficjalne mówią, że zmarło ich do 30.11 niecałe 20 tysięcy – no to niby w Polsce jest lepiej. Więc sięgam po statystykę średniej liczby zgonów z ostatnich 10 lat i patrzę, że od końca lipca do końca listopada zmarło w tym roku więcej o 60 tysięcy Polaków. Mówię o “nadwyżce” nad średnią, nadumieralności. Czyli 60 – 20 = 40 tysięcy zgonów – to efekt zablokowania dostępu do służby zdrowia + psychozy strachu, generowanej regularnie, nieustannie,… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Zgadzam się, że “całość” skutków covida, to nie tylko zgony na covid, ale także zgony spowodowane zapchaniem służby zdrowia, czy też niechodzeniem do lekarzy z powodu strachu. Tylko skąd wniosek, że gdybyśmy nie robili nic, to zgonów byłoby mniej? Przecież wtedy również byśmy mieli zapchaną służbę zdrowia, która nie była na to przygotowana, a covida byłoby jeszcze więcej.

jarko
Użytkownik
jarko

No, jeśli przenosi się zawałowca albo krwawiących gości przed operacją urologiczną (propozycja ministra Niedzielskiego dla szpitala MSW w Poznaniu) żeby zrobić miejsce kowidowcom z +38,5C, to zgonów raczej przybędzie. Zrobione miejsca dla boskiej choroby zajmują także spanikowani ludzie: wystarczy powiedzieć, że się ma duszności i karetka zawiezie priorytetowo. Zaś na wylew się nie doczekasz. Trup w karetce jeżdżącej od szpitala do szpitala to teraz już codzienność. Na nikim nie robi większego wrażenia. Dlatego te 40 tysięcy niepotrzebnych zgonów. Ale skoro dobrze płacą za wybraną chorobę, to czemu szpital/lekarz ma nie skorzystać? Wpisujmy kowida każdemu przeziębionemu. Stawka 200% normy, dyżur 24-godzinny… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Trochę odleciałeś. Idź sam popracuj przy covidzie, jak taki złoty interes. Mógłbyś jednak wykazać trochę szacunku dla ludzi, którzy za psie pieniądze pracują w tym syfie, często po prostu dla idei niesienia pomocy. Kiedyś przyjdą pomóc także Tobie.

jarko
Użytkownik
jarko

No tak. Na koniec fakty na bok, zaczynamy personalizację wpisu. Tj. ukazujemy dyskutanta w odpowiednim świetle: “odleciałeś”, “idź sam popracuj”, “mógłbyś wykazać trochę szacunku”, “kiedyś przyjdą pomóc tobie”. Co za natłok, jakbym czytał Trybunę Ludu.

sinceritas
Gość
sinceritas

Dokładnie to samo zrobiłeś w swoim wpisie, rysując lekarzy na oddziałach covidowych jako pasożytów. Nie oczekuj więc merytorycznej odpowiedzi na niemerytoryczny wysryw.

jarko
Użytkownik
jarko

Czyżby lekarze nie byli zainteresowani w pobieraniu jak najwyższego wynagrodzenia za swoją pracę? I jak najdłużej? Odmówił któryś pobierania 100% dodatku? Wypowiedział się któryś publicznie o histerii pandemii? Pokazał któryś umieralnie na inne choroby? Oprócz pani Martynowskiej, doktora Bodnara, profesora Rutkowskiego i pewnie jeszcze kilku innych – głosów sprzeciwu nie słyszałem. Trochę mało, jak na (jeszcze) 38-milionowy kraj. Za to ciągle słyszę o zamkniętych przychodniach od marca i teleporadach, po których przybywa zgonów nieleczonych zawałowców, przypadków terminalnego raka i zapalenia płuc w krytycznym stanie + grypy. Pozamykani w gabinetach, nie chcą dotknąć pacjenta. Prywatnie – owszem. A podobno pracują dla… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Nie kumasz. Oczywiście, że lekarze chcą pobierać dodatki, tak jak każdy inny człowiek, któremu zaproponujesz dodatek. Rzecz w tym, że to nie jest merytoryczny argument w temacie “która metoda walki z pandemią jest bardziej skuteczna”. To jest tzw. atak ad personam, przedszkolny sposób manipulacji. Bo metody walki z pandemią są lepsze lub gorsze niezależnie od tego, czy ktoś chce pobierać dodatek. To nie ma po prostu żadnego znaczenia.

joe
Gość
joe

Nie ma pandemii. Lekarze doskonale o tym wiedzą. Mówienie o tym, że siedzą cicho w trosce o swoje apanaże w imię dostawania wyższego wynagrodzenia oraz wygodnictwa, jakim jest udzielanie teleporad i zaniedbywanie osobistego kontaktu z pacjentem – nie jest żadnym atakiem ad personam, tylko stwierdzeniem faktu. Bieżące statystyki codziennie przynoszą dowody, że blokada dostępu do świadczeń medycznych kosztuje naród kilka razy więcej ofiar, niż zgony “na covid”. Podkradanie lekarzy i zasobów przez szpitale kowidowe od innych szpitali jest patologią. Patologią jest też przeznaczanie potężnych pieniędzy “na covid” – kosztem zaniechania leczenia/diagnostyki innych chorób. Lekarz wie, że dostając kowidową podwyżkę, inni… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

“Nie ma pandemii”. – Mylisz się. Pandemia oczywiście jest, zgodnie z definicją tego słowa. Być może chodzi Tobie o to, że COVID ma niską śmiertelność. I to jest prawda. Ale to jest właśnie typowe przy pandemiach, dzięki niskiej śmiertelności choroba ma szeroki zasięg i epidemia przekształca się w pandemię. “Mówienie o tym, że siedzą cicho w trosce o swoje apanaże w imię dostawania wyższego wynagrodzenia oraz wygodnictwa, jakim jest udzielanie teleporad i zaniedbywanie osobistego kontaktu z pacjentem – nie jest żadnym atakiem ad personam, tylko stwierdzeniem faktu.” – Nie, nie jest stwierdzeniem faktu, tylko wyrażeniem subiektywnej opinii na temat tego,… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Nie, mój drogi. Pandemii nie ma. Stoję na gruncie dawnej definicji, która nosiła jeszcze znamiona powiązania z wiedzą medyczną. Nowa definicja pandemii funkcjonuje od roku 2009, zmieniona z okazji świńskiej grypy, gdyż teraz – po jej ogłoszeniu – rządy z automatu zobligowane są zakupić szczepionki, czy wszcząć postępowanie takie jak zamykanie ludzi w aresztach domowych, zwanych pieszczotliwie kwarantanną. Plus wprowadzać szerokie spektrum działań bez oglądania się na przetargi, gospodarkę, prawa wolnościowe, a nawet prawa własności. Innymi słowy, otwarto pole do działania terroru sanitarnego ZUPEŁNIE BEZ OGRANICZEŃ. Można np. bezterminowo nakazać noszenie maseczek, czy utrzymywanie dystansu oraz limitu spotkań/zgromadzeń. Zakazać spędzania… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

A, no spoko, tylko jak wszyscy będziemy sobie inaczej definiować słowa, to trudno się potem dziwić, że się do usranej śmierci nie dogadamy, co jest, a czego nie ma, bo zamiast rozmawiać merytorycznie będziemy się spierać o definicje…

jarko
Użytkownik
jarko

Zgadza się. Nie można toczyć merytorycznej dyskusji bez wcześniejszego ustanowienia spójnej definicji. WHO zmieniło definicję pandemii tak, aby pasowała ona polityce, nie medycynie.

I teraz mamy dysonans poznawczy: dawne epidemie/pandemie ospy, dżumy, cholery – kojarzyły się ze stosami trupów i wymarciem 20-40% populacji. Dziś umiera 2 miliony na 8 miliardów (0,025%, czyli 10 000 razy mniej) – i już jest pandemia.

sinceritas
Gość
sinceritas

Ale zobacz, że ta dyskusja o definicjach niczego nie zmienia. Chorych i trupów jest tyle samo, niezależnie czy nazwiesz to “pandemia” czy np. “srandemia”. Nawiasem mówiąc, możesz sobie w przeglądarce zainstalować taki dodatek, który każde słowo “pandemia” zamieni Ci na dowolne, które sobie wybierzesz. Może zainstaluj to u siebie, to wtedy nie będzie Cię tak raziło i porozmawiamy o konkretach!

jarko
Użytkownik
jarko

W postach powyżej umieściłem pełno liczb, ty – żadnej. Dla mnie konkretami są wyliczenia. Do dyskusji potrzebne są one z obu stron. 8 postów moich z liczbami, 8 postów twoich z poradami słowotwórczymi. I jak mam rozmawiać z Tobą o konkretach?

PS. Ale przyznam, że dobrze trafiłeś z tym określeniem: “srandemia”. Pasuje, jak ulał.

sinceritas
Gość
sinceritas

No i ja się zgodziłem z Tobą, że skutki covida należy rozpatrywać łącznie. Ale nie podałeś żadnego wyliczenia, z którego by wynikał wniosek, że w Polsce byłoby lepiej, gdyby nie było obostrzeń. Bo takich liczb po prostu nie ma, do tego trzeba by zrobić kontrolowany eksperyment.

jarko
Użytkownik
jarko

Ależ właśnie zrobiono kontrolowany eksperyment! Okresem porównawczym – poprzednie lata. Dla świata równoległego – Białoruś, ewentualnie Szwecja. Może być Szwajcaria. Liczby jak najbardziej są. Od marca zamknięto dostęp do służby zdrowia dla osób z chorobami innymi, niż kowid. Stop wizytom u lekarza, diagnostyce, operacjom. Regularna pandemia strachu wylewająca się z telewizorni. Starsi, skołowani ludzie gotowi są umrzeć w domu na zawał, niż wyściubić nosa z domu. Wyliczenia podałem na początku, dziś to już 50 tysięcy “ekstra” zgonów. “Rekord” powojnia.

Siedzisz dokładnie w środku testu – i tego nie widzisz. Brawa dla mainstreamowych mediów za dobrą robotę. Wzorcowe gotowanie żaby/sinceritasów.

sinceritas
Gość
sinceritas

No cóż, dla mnie dane z Białorusi są jeszcze bardziej niewiarygodne, niż te z Polski, ale z wiarą nie ma sensu dyskutować. Ja uważam, że wszyscy poruszają się we mgle. Nawet w Szwecji, gdzie podobno decydują eksperci.

Co do “pandemii strachu w TV”, co w tym złego, że telewizje pokazują to, co ludzie chcą oglądać? Konsumenci głosują pilotami. Nie podoba się, to zmień sobie społeczeństwo.

Dla mnie to Ty jesteś “mainstreamowy”. Podniecasz się, że Polaków ubywa, tak jakby to było coś złego. Kto Ciebie tak zaprogramował?

jarko
Użytkownik
jarko

Gdyby było inaczej, opozycja białoruska rozniosłaby Łukaszenkę w eterze. Demonstracje od miesięcy, ludzie bez żadnych ograniczeń. Na majowych obchodach Dnia Zwycięstwa +90-letni weterani II WŚ. Przecież ich śmierć na kowid to samograj, żeby dowalić dyktatorowi. Skoro opozycyjni blogerzy byli w stanie publikować nawet personalia OMONowców, to z pewnością opublikowaliby też obszerne listy zgonów Białorusinów. A tu cisza. Po drugiej stronie globu: marsze BLM w Ameryce bez masek – też zero wzrostu zgonów. “Nic nie robiąca z kowidem” Brazylia ma średnią (żeby nie było) tygodniową zgonów ~750. Polska ~380. Przy 6-krotnie mniejszej liczbie obywateli wychodzi 3x gorszy wskaźnik. Może ty poruszasz… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Problem z Twoimi wywodami, które usiłujesz podeprzeć liczbami jest taki, że ewidentnie próbujesz wykazać z góry upatrzoną tezę, a na jej poparcie weźmiesz dowolny, wybrany przez Ciebie fakt. A przecież z surowej liczby zachorowań czy zgonów w Brazylii i w Polsce nie wynika, że jest to skutek akurat innej polityki, a nie czegoś innego. Są przecież jeszcze setki innych różnic pomiędzy tymi państwami, których nie uwzględniasz (bo nie pasują do Twojej tezy), np. klimat, pora roku, kultura, migracje, zagęszczenie ludności, geny, struktura społeczna itd. Nie wiemy też, ilu w tych państwach jest “bezobjawowych”. Może w Brazylii jest więcej, może z… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Za to zwolennicy kowida nie mają żadnych problemów z porównywaniem całego świata między sobą. Chiny, USA, Korea, Anglia, Włochy, Niemcy – nikt nie analizuje kultur, klimatów, ras, itp, itd. Dlaczego mam być gorszy? Bezobjawowi mają tyle wspólnego z zagrożeniem, co sławna stalinowska schizofrenia bezobjawowa. Dlaczego uważasz, że najpierw stawiam tezę, a potem szukam liczb? To wybijające się spektakularnie na tle Europy małe ilości zgonów w społeczeństwach nie noszących maseczek skłaniają do postawienia takiej tezy. Tak. Szeroko korzystając z internetu mam się nie tyle za mądrzejszego (twoje określenie), co lepiej poinformowanego od osoby czerpiącej wiedzę wyłącznie z kanałów telewizji polskiej. O… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Internet zrobił z Ciebie człowieka, który uważa siebie za mądrzejszego od ekspertów, choć jego wiedza “medyczna” ogranicza się do poziomu biologii z ogólniaka ukończonego 20 lat temu 😉 Mylę się?

PS. Liczby bez źródła nie mają dla mnie znaczenia 🤷🏻‍♂️

jarko
Użytkownik
jarko

Internet zrobił ze mnie człowieka świadomego, że eksperci pokazywani w TVP nie są jedynymi na świecie i istnieją też inni, mający dokładnie przeciwne zdanie. Wiedzę o biologii nieco poszerzyłem od tamtego czasu, m. in. dzięki młodemu pokoleniu w rodzinie na studiach. Choć z dawnych, licealnych czasów pamiętam, że człowiek wydala szkodliwe przemiany materii w postaci kału, moczu i dwutlenku węgla. I że oddychanie z maseczką na twarzy, to jak stawianie klocka i sikanie przez gacie. Ale teraz jest nowa normalność, więc niektórzy myślą, że tak jest OK. Oczywiście podam źródła. Internet zrobił też ze mnie człowieka, który służy uprzejmie danymi… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

OK, czyli 2,8% poszło na L4. Poważne przypadki, czyli wstrząsy anafilaktyczne, to wg tego dokumentu 6 przypadków na 112 tysięcy. Jak dane będą tak wyglądały, to ja chętnie się zaszczepię, a Ty postaw zakład na łagodny przebieg COVID, nikt Ci nie zabroni, bo przecież szczepienia mają być dobrowolne 🙂

jarko
Użytkownik
jarko

Na poziomie L4? Tylko 2,8%? Łagodny przebieg? Wytłumacz to medykom, że są kołtuny, bo 50% nie chce się szczepić. Pewnie Twoja wiedza sięga w przyszłość, bo producent nie bierze odpowiedzialności za efekty. A dajesz gwarancję, że wskaźnik pozostanie na poziomie ~3%, gdy zaczną “wyszczepiać” seniorów? Jedna z teorii dotyczących Bergamo mówi, że jesienne masowe akcje szczepienne na grypę, prowadzone w tamtym rejonie Włoch spowodowały, że organizmy staruszków były nieodporne na nowy szczep – koronę. Zakończyło się 50% zgonami w DPS-ach. Na pewno idzie o zdrowie społeczne? Jaki jest sens szczepić ozdrowieńców? Wytłumacz cel wyłączenia z życia / położenia do szpitala… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Zadaj te pytania komuś, kto się na tym zna, bo ja się nie znam i Tobie nie odpowiem. Ale na tyle, na ile znam się na ludziach, to jest dla mnie jasne, że odpowiedzi raczej nie szukasz, skoro potrafisz szafować porównaniami do doktora Mengele.

jarko
Użytkownik
jarko

Nie znasz się – ale chętnie się zaszczepisz.

Środek przygotowany w ekspresowym tempie, niebadany na zwierzętach – tylko od razu na ludziach. Dopiero zbierane są dane o efektach ubocznych. Co będzie w przyszłości – jeszcze nie wiadomo.

Zatem w ciemno ufasz produktowi firmy Pfizer, czyli sylwetka jej szefa budzi Twoje zaufanie. Pewnie na podstawie tego, że jak mówisz, znasz się na ludziach.

sinceritas
Gość
sinceritas

Ani nie ufam Pfizerowi “w ciemno”, ani nawet nie wiem, kto jest jego szefem. Po prostu ryzyko zachorowania na COVID i jego powikłań oceniam gorzej, niż ryzyko powikłań poszczepiennych. Jednak decyzję i tak będę podejmował dopiero za kilka miesięcy, kiedy nasz nieudolny rząd zapewni dostęp do szczepień. Na świecie będzie już wtedy jakieś kilkaset milionów zaszczepionych.

jarko
Użytkownik
jarko

Rozumiem. Wyliczyłeś (lub zostałeś nastraszony) – wolna wola. W kwestii szefa Pfizera chodzi mi o to, że facet powiedział, że się nie zaszczepi na razie, bo są inni bardziej potrzebujący, więc nie chce “zajmować kolejki”. Podczas poprzedniej “pandemii” koronawirusa z 2009/2010 niemieccy oficjele, na czele z kanclerzową Merkel, wykonali pokazówkę na wizji. Po kilku miesiącach okazało się, że co prawda przyjęli szczepionkę, ale pozbawioną ryzykownych dla zdrowia adiuwantów. Oczywiście plebs dostał tę “twardszą” wersję. To tyle w kwestii zaufania. W branży budowlanej projektant / architekt / wykonawca są odpowiedzialni za swoje dzieło do tego stopnia, że w razie katastrofy budowlanej… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

Bardzo popieram finansowanie badań medycznych, w tym rozwoju terapii genowych, chętnie za to zapłacę w podatkach. Kto wie, być może dzięki temu, jak będę starcem, będziemy już potrafili tanio i skutecznie leczyć Alzheimera albo Parkinsona, czy inne nieuleczalne dzisiaj choroby 👍.

jarko
Użytkownik
jarko

Leczyć “tanio i skutecznie”, powiadasz ? Przykład z traktowaną wrogo amantadyną (Viregyt-K za 21 złotych / 50 tabletek) wskazuje, że ma być drogo i nieskutecznie (Remdesivir, szczepionki).

Krzysztoff
Gość
Krzysztoff

Tyle razy to powtarzałem, to i powtórzę jeszcze raz:
nie ma większej bujdy niż ogłaszanie statystyki zgonów. Jak by nie liczyć, to zawsze przypada jedna śmierć na jednego człowieka!

Hans Asperger
Gość
Hans Asperger

Index of Economic Freedom 2020:

22. Sweden – 74,9 <=== "Królestwo Szwecji – państwo zupełnie nie z mojej bajki"
46. Poland – 69,1
88. Belarus – 61,7
103. China – 59,5
144. Brazil – 53,7 <== "Jair Mesjasz Bolsonaro, prezydent Brazylii – moja bratnia dusza"

freeman
Gość
freeman

Tak, ale Bolsonaro rządzi raptem coś ok. 2 lat i próbuje wyciągnąć Brazylię z bagna. Za jego prezydentury IEF Brazylii stale rośnie. Fakt, że nie robi tego radykalnie – jak chciałby Korwin – ale trend jest wyraźny i jednostronny.

sariusz
Gość
sariusz

Korwin twierdzi, że po dojściu do władzy “uzdrowi gospodarkę w ciągu dwóch tygodni”. U tu jego “bratnia dusza”| potrzebowała dwóch lat, żeby nieznacznie wyprzedzić Kamerun i Etiopię. Może to jednak nie jest wszystko takie proste?

freeman
Gość
freeman

Thatcher też rewelacyjna nie była, ale po 10 latach jakieś tam efekty dało się zauważyć.

sariusz
Gość
sariusz

Żeby zbadać co się stanie z populacją, która w sprawie koronawirusa “nic nie robi”, zbadajmy populację posłów Końfederacji, którzy ostentacyjnie lekceważyli wszelkie nakazy, zakazy i zalecenia. Otóż w szczycie zachorowań hospitalizacji wymagało 9% przedstawicieli tej populacji. Gdyby taka proporcja wystąpiła dla całego społeczeństwa polskiego, byłoby to ponad 3 mln. ciężko chorych, dla których by było tylko kilkadziesiąt tys. miejsc w szpitalach a więc większość z nich dusiłaby się i w dużej części zmarła w domu. Dlatego właśnie, żeby temu zapobiec wszystkie rządy “coś robią”. I te dem****czne i te dyktatorskie – te dyktatorskie zwykle robią nawet więcej, weźmy np. Wietnam… Czytaj więcej »

Edmond
Gość
Edmond

Nie chodzi o to, żeby nic nie robić i lekceważyć wirusa. Chodzi o to, żeby robić to, co najlepiej służy radzeniu sobie z pandemią. Na pewno nie służy temu blokowanie gospodarki, unieruchamianie ludzi, nakładanie kar, czy wprowadzenie idiotycznych rozporządzeń, które jednych dotyczą, a innych w podobnej sytuacji już nie. Nic nierobienie oznacza, że rząd ma ludziom nie przeszkadzać w zarabianiu na życie, tylko pomagać w radzeniu sobie z zagrożeniem. Żeby zrozumieć co mam na myśli wystarczy wykonać prosty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, że nie zamknęliśmy gospodarki. Wszystko nadal działa. Ludzie działają, zarabiają, utrzymują rodziny i biznesy. Natomiast wszystkie zużyte dotychczas… Czytaj więcej »

sariusz
Gość
sariusz

“wszystkie zużyte dotychczas miliardy …. przeznaczamy tylko na zabezpieczenie warunków medycznych do leczenia chorych” To znaczy na co? Na covid, póki co, nie ma lekarstwa. Trzeba go po prostu przeleżeć a w niektórych wypadkach przeleżeć pod respiratorem pod fachową opieką lekarską. Choćbyś miał nie wiem jakie miliardy, to liczba lekarzy z miesiąca na miesiąc nie wzrośnie, choćbyś im miał płacić nie wiem ile. A to jest to wąskie gardło. Gdy liczba zarażonych wymagających hospitalizacji wzrośnie do poziomu, że nie starcza dla nich lekarzy, to każdy rząd, jaki by nie był (gdyby rządził Korwin to też), musi coś zrobić, by tą… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Zupełnie nie zdajesz sobie sprawy o czym piszesz. Nakłady Polski na walkę z “pandemią” przekroczyły 350 miliardów złotych. A zupełnie nie piszę o tym, że leży szkolnictwo, służba zdrowia, biznes… No więc zakładając (zawyżoną) śmiertelność na poziomie nawet 0,5% w stosunku do całej populacji, mamy 180 tysięcy zmarłych. Czyli na uratowanie jednego życia przeznaczyliśmy… prawie dwa miliony złotych. Tymczasem rok w rok w Polsce umiera około 120 tysięcy na rozmaite choroby układu krążenia i drugie tyle na raka. 240 tysięcy zgonów co roku. Dlaczego na uratowanie tych żyć nie ma nawet sensownej cząstki wydatków na kowida? Na jednego kowidowca bulimy… Czytaj więcej »

jarko
Użytkownik
jarko

Strach pomyśleć , jakie wnioski wysnułbyś na przykładzie Mniejszości Niemieckiej (1 poseł). A co do Konfederacji, to pan Artur Dziambor od lat choruje astmę oskrzelową.

Jeśli chcesz obejrzeć przebieg koronawirusa w populacji, która nie nosi maseczek, popatrz na Białoruś, czy Szwecję. Nie słyszałem, żeby dusili się po domach. Z kolei zamaskowane kraje UE notują rekordy zachorowań. Francuzi, Anglicy – godzina policyjna, zakaz spotkań, wyjścia tylko do najbliższego sklepu – i ponad 800 zgonów na milion mieszkańców. Włosi – grubo ponad 900. Hiszpanie noszą maski nieprzerwanie od maja, a wskaźnik dobija do tysiąca. Co jest grane?