fbpx

Debata o Teoria Antropogenicznego Globalnego Ocieplenia – Część 1

Janusz Korwin-Mikke:

Wyobraźmy sobie, że w czerwcowy dzień kładziemy się w cieniu – tuż przy ogrodzeniu jakiejś huty. Po dwóch godzinach budzi nas potężny upał, bo słońce wyszło z cienia. 

Ciepło płynące z pieców hutniczych dokuczliwe nie było.

Moja teza podstawowa: temperatura na Ziemi w ca. 99,99% zależy od promieniowania Słońca – i, być może, promieniowania z jądra Ziemi. A człowiek? Z wysokości 50 km nie da się na Ziemi zauważyć żadnego człowieka. Jesteśmy pyłkami ogarniętymi megalomanią. 

Cykle wzrostu i spadku temperatur na Ziemi najprawdopodobniej zależą od drobnych cyklicznych zmian w promieniowaniu Słońca.

 

Karol Wilkosz:

Podstawowym pytaniem  jest to czy Pan i inni Negacjoniści wierzą, że większy udział gazów cieplarnianych w atmosferze z CO2 na czele, przyczynia się do wzrostu temperatury na ziemi. Czy wierzy Pan w efekt cieplarniany i dlaczego?

A propos Pańskiej tezy podstawowej (szczególnie mam tu na myśli cykl wzrostu i spadku temperatur), to opiera się ona jedynie na rozumowaniu i obserwacji? Czy ma Pan jakieś badania na jej poparcie?

Badania prezentowane przez NASA (https://go.nasa.gov/2Mlp7je) pokazują, że cykle słoneczne odgrywają bardzo niewielką rolę w klimacie Ziemi. Ocieplenie spowodowane zwiększonymi poziomami gazów cieplarnianych wytwarzanych przez człowieka jest w rzeczywistości wielokrotnie silniejsze niż jakiekolwiek skutki spowodowane niedawnymi zmianami aktywności słonecznej.

“Od ponad 40 lat satelity obserwują produkcję energii słonecznej, która w tym okresie wzrosła lub spadła o mniej niż 0,1%. Od 1750 r. ocieplenie powodowane przez gazy cieplarniane pochodzące ze spalania paliw kopalnych przez ludzi jest ponad 50 razy większe niż nieznaczne dodatkowe ocieplenie pochodzące od samego Słońca w tym samym przedziale czasowym”.

“Powyższy wykres porównuje globalne zmiany temperatury powierzchni (czerwona linia) i energię Słońca, którą Ziemia otrzymuje (żółta linia) w watach (jednostkach energii) na metr kwadratowy od 1880 roku. Jaśniejsze / cieńsze linie pokazują roczne poziomy, natomiast cięższe / grubsze linie pokazują średnie trendy z 11 lat. Średnie z jedenastu lat są wykorzystywane do redukcji z roku na rok naturalnego hałasu w danych, dzięki czemu podstawowe trendy są bardziej oczywiste”.

“Ilość energii słonecznej, którą otrzymuje Ziemia, jest zgodna z naturalnym 11-letnim cyklem Słońca, obejmującym niewielkie wzloty i upadki, bez wzrostu netto od lat 50. W tym samym okresie globalna temperatura znacznie wzrosła. Dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby Słońce spowodowało obserwowany trend globalnego ocieplenia temperatury w ciągu ostatniego półwiecza. Źródło: NASA / JPL-Caltech”

 

Janusz Korwin-Mikke:

Cytując dane NASA itp. należy wiedzieć, co się z czym porównuje. Otóż na stronie: http://fizyka.biz/1146-energia.html znajdujemy energię za Słońca na 1 m2/sek, mnożymy to przez powierzchnię przekroju Ziemi, przez godziny, dni itd. 

i dochodzimy do wniosku, który można zresztą znaleźć na stronie https://zapytajfizyka.fuw.edu.pl/pytania/jak-mocno-swieci-slonce/  , że „całkowita energia docierająca ze strony Słońca do Ziemi wciąż jest tysiące razy większa niż całkowita energia produkowana przez wszystkie źródła energii, jakimi dysponuje ludzkość”. 

Mnie wychodzi (podobnie jak wychodziło 40 lat temu, kiedy to poprzednio liczyłem), że jakieś 500.000 razy większa. Jeśli NASA twierdzi, że wzrosła ona o 1‰ , to ta zmiana jest 500 razy większa od…

… od czego? Przecież musimy tę zmianę porównywać nie z energią produkowana przez ludzkość, tylko ze ZMIANĄ tej energii przez te 40 lat. O ile ona wzrosła? O 2%? O 3%? Być może w ogóle – bo władze pookładały energię wysokimi podatkami, na co ohydni 😉 kapitaliści zareagowali produkcją urządzeń energooszczędnych (np. samochody spalają dwa razy mniej benzyny). Ponadto temperatura trochę wzrosła – więc używamy zapewne mniej piecyków. Tak czy owak: są to wielkości śmieszne.

Nie zapominajmy jeszcze, że naukowcy są tylko ludźmi – i reagują na bodźce materialne. Np. wydaje się, że wszystkie kraje zawyżają liczbę chorych i zmarłych na CoV-19 – bo… lekarzom płaci się więcej za leczenie chorych z koronawirusem, więc w kartach choroby i zgonu podają „co trzeba”. W tej chwili „uczonym” płaci się wysoko za konformizm z tezą TAGO (za zaprzeczanie TAGO wylatuje się z grona „poważnych naukowców”!), więc ten 1‰ jest zapewne trochę zaniżony. Aż dziwię się, że go w ogóle dostrzegli (przecież to w granicach błędu pomiaru) i podali… 

I jeszcze jedno. Na powierzchni Ziemi temperatura zmienia się od +50 °C  do -50°C – a pod nogami mamy podobno (bo nikt tam nie wsadził termometru) grzejnik 6000°C . O jądrze Ziemi wiemy chyba mniej, niż o Marsie – ale wiemy, że procesy w jądrze mają związek ze zmianami pola magnetycznego Ziemi. A ono się zmienia, co jakiś czas mamy przebiegunowanie… Skutki zmian w działaniu tego grzejnika (czy ktoś je w ogóle bada – i jak?) też są zapewne setki razy wyższe, niż energia produkowana przez zadufków wierzących, że są w stanie (ho-ho!) zniszczyć naszą planetę! 

Tymczasem sam eko-system Ziemi jest w stanie równowagi – i jeśli go zanadto naruszymy, to raz-dwa wyprodukuje jakiś Nowy Lepszy Wirus i się nas pozbędzie. Ale to już inny temat. 

Natomiast obrona TAGO idzie w kierunku, że energii to może produkujemy mało, ale wytwarzamy „gazy cieplarniane”, które się kumulują. Otóż: mam 79 lat i chętnie przyznaję, że zimy 70 lat temu były surowsze – ale oddycha się równie dobrze, skład atmosfery w podręcznikach jest taki sam (ten wzrost liczby atomów CO2 to na MILION cząsteczek – ale roślinki to doceniają i krzewią się!!), powietrze tak samo przezroczyste (choć wzrok mam słabszy!), chmurki na niebie wyglądają tak samo jak dawniej…

Żyć – nie umierać!

 

Karol Wilkosz:

Nie odpowiedział Pan na moje pytanie: “Czy Pan i inni Negacjoniści wierzą, że większy udział gazów cieplarnianych w atmosferze z CO2 na czele, przyczynia się do wzrostu temperatury na ziemi. Czy wierzy Pan w efekt cieplarniany i dlaczego”?

Odpowiedź na to kluczowe pytanie zakończy całą dyskusję, bo TAGO nie mówi, że robi się na ziemi cieplej, ponieważ ciepło z silników czy hut podgrzewa atmosferę, tylko o tym, że gazy cieplarniane z CO2 na czele, zatrzymują ciepło słoneczne co powoduje wzrost średniej temperatury. Dlatego na Ziemi mamy średnią temperaturę na poziomie 15°C zamiast -18°C (tyle wynosiłaby średnia temperatura gdyby nie było gazów cieplarnianych na Ziemi), a na Wenus (planety podobnej wielkością i położeniem względem słońca) to 464 °C. Dla przypomnienia dodam, że na Ziemi CO2 stanowi 0.04% atmosfery, na Wenus 96.5%, a na księżycu, który atmosfery praktycznie nie posiada, tempereatura waha się od około 127°C do -173°C w zależności od tego gdzie padają promienie słoneczne.

Źródło: nasa.gov

  1. Poziom CO2 jest rekordowy od 800 tys. lat
  2. Jest to spowodowane spalaniem paliw kopalnych przez człowieka
  3. Średnia temperatura wzrasta coraz szybciej i jest to spowodowane rosnącą ilością CO2 w atmosferze.

Roczna temperatura w porównaniu do średniej dwudziestowiecznej (czerwone i niebieskie słupki) z lat 1880–2019 na podstawie danych z NOAA NCEI oraz stężenia dwutlenku węgla w atmosferze (szara linia): 1880–1958 z IAC, 1959–2019 z NOAA ESRL. Oryginalny wykres autorstwa Dr. Howarda Diamonda (NOAA ARL) i zaadaptowany przez NOAA Climate.gov.

 
Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

28
Dodaj komentarz

avatar
15 Tematy komentarzy
13 Odpowiedzi w wątku
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
14 Autorzy komentarzy
JavierReabsJavierReabsMyronbrumsNonicksariusz Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
JavierReabs
Gość
JavierReabs

tinder website , tindr
tinder website

JavierReabs
Gość
JavierReabs

tinder date , tider
what is tinder

Myronbrums
Gość
Myronbrums

personals free
dating

P.M.
Gość
P.M.

Jestem zdania, (nie jestem naukowcem) ze jednak przebiegunowanie ziemi oraz slonca, (i planeta i gwiazda zmieniaja bieguny) maja spory wplyw na zjawiska pogodowe, oraz na ochlodzenie (glacjały) i ocieplenie (interglacjały) takze. Ponad to, ciekaw jestem co uczeni z NASA maja do powiedzenia o małych epokach lodowcowych, na zmiane z ociepleniem klimatu. ( moze K. Wilkosz sie odniesie). Mielismy ich na naszej planecie juz sporo. (5 duzych epok lodowcowych) oraz wiele malych epok lodowcowych (glacjałow). Ciekawe jest takze to ze wystepuje: 1. zjawisko kąta nachylenia ziemi. 2. zmiany orbity ziemi wokół słońca. 3. Precesja ( o precesji mozna poczytac na pierwszej… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

“…co uczeni z NASA maja do powiedzenia o małych epokach lodowcowych,”
Cóż, zdaje się że pięć linijek później jest odpowiedź.

“Kwestia jest mocno dyskusyjna.” – wcale nie jest dyskusyjna – kierunek zmian położenia Ziemi na orbicie kieruje nas ku ochłodzeniu. To że tego nie odczuwamy to powolność procesu i… niespodziewana korzyść z globalnego ocieplenia.

JKM uważa że można podważać każdy paradygmat ale nie wbrew logice. Ziemia nie jest płaska a 2+2 zawsze jest cztery. To że ktoś twierdzi inaczej to może jest geniuszem, ale najczęściej jest idiotą albo wariatem – a broń Boże naukowcem.

Menelaos
Gość
Menelaos

My w Europie czy w USA mogą sobie przechodzić na zero emisji CO2 ale co z tak zwanym “trzecim światem”? Problem w tym, że większość procesów technologicznych niezbędnych do budowy infrastruktury i do bogacenia świata wciąż wymaga spalania węgla lub innych paliw kopalnych: – produkcja stali – produkcja cementu – produkcja amoniaku (do nawozów sztucznych) – produkcja niektórych tworzyw sztucznych Wszystkie te procesy można przeprowadzać bez emisji CO2, ale jest to drogie, wymaga ogromnej ilości energii elektrycznej, a w przypadku stali złomu. Chiny, ale zwłaszcza takie Indie albo Afryka potrzebują “na już” dużych ilości tych produktów, które przecież mają budować… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

Może po kolei: … ‘Wszystkie te procesy…’ – czyli trzeba się skupić na w miarę bez-emisyjnej i zoptymalizowanej ekonomicznie produkcji energii a nie marudzić. … ‘Afryka potrzebuje “na już”‘… U Prattcheta jest sytuacja (chyba skądś ściągnięta) kiedy ktoś (jakiś bóg ale głowy nie dam) daje chłopu możliwość spełnienia jednego życzenia, a ten stwierdza że chciałby dłuższy sznurek żeby mógł dalej kozę wypuszczać. Nie decydujmy za pt. “Afrykę” czego im potrzeba. Ich problemem jest – o ile nie ma akurat jakiegoś konfliktu zbrojnego – kasa na inwestycje i kontrola nad nią – resztę niech sobie kupią, a nie koniecznie budują własne… Czytaj więcej »

eisenstein
Gość
eisenstein

Zapraszam do omówienia bilansu alternatywnych źródeł energii: oto lista niektórych pytań: ile energii potrzeba do:
-postawienia wiatraka,
-postawienia tamy na rzece
-wydobycia i wzbogacenia np U dla elektrowni jądrowej, Li do akumulatorów
i.t.p.
W PORÓWNANIU Z OSZCZĘDZONĄ W TEN SPOSÓB ENERGIĄ Z WĘGLA
pomijam inne skutki ekologiczne
Kto z mędrków widział na własne oczy staw osadowy kopalnię odkrywkowa, zaplecze techniczne kopalni głębinowej składowisko odpadów?

Nonick
Gość
Nonick

A “Wieliczka” się liczy?

eisenstein
Gość
eisenstein

Problem jest postawiony na głowie.Jeśli zachodzi ocieplenie klimatu, to mało ważne, czy jest to wina ludzkości, czy np. wulkanów. Istotne jest, w jakiej mierze podejmowane środki poprawiają sytuację, czy też nie. otóż nie poprawia sytuacji handel “kwotami” (oprócz oczywiście sytuacji biznesmenów lobbujących rządy i przekupnych polityków). Musimy spalać węgiel, bo inne źródła energii stanowią tylko lokalnie znaczący procent Skandynawia – woda, Francja -nuklearna. Ogromna większość świata musi spalać wegiel – nie ma znaczenia jaki: kamienny, brunatny ropę gaz chrust nawóz wielbłądzi itp Zawsze powstanie CO2. tylko wytępienie ludzkości trochę poprawi sytuację planety, ale kogo to będzie obchodziło? Gadanina o energii… Czytaj więcej »

sariusz
Gość
sariusz

Słuchajcie qce! To fajnie, że interesujecie się klimatem i zjawiskami fizycznymi i bardzo dobrze, że takie debaty się odbywają. Ale musicie zrozumieć, że jest to tylko ćwiczenie intelektualne, bo niezależnie od tego, co mówi czyjś stryjek albo Korwin, to świat już zdecydował. I Polska się musi do tego dostosować, bo za chwilę od nas nikt nie będzie kupował żadnych wyrobów, jeśli nie będą wytwarzane we właściwy sposób. Zrozumieli to Chińczycy, którzy przyjęli bardzo ambitne cele klimatyczne, rozumie to nawet PiS, tylko korwiniści są tacy niewyrobieni politycznie i chcą się kopać z koniem. A jest to wszystko dla was, młodzieży, nie… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

“Moja teza podstawowa: temperatura na Ziemi w ca. 99,99% zależy od promieniowania Słońca – i, być może, promieniowania z jądra Ziemi.” Ta teza jest błędna a przynajmniej w zakresie podanych procentów. Owszem, ilość energii dostarczana na Ziemię zależy od promieniowania Słońca, ale nie temperatura. Ta zależy głównie od szybkości wypromieniowywania energii z powierzchni Ziemi w kosmos – a tu kluczowa jest zdolność atmosfery do zatrzymywania tego promieniowania sprowadzająca się do skali w jakiej występuje efekt cieplarniany, a w drugim rzędzie zdolność powierzchni do odbijania energii, uśredniona w wielkości zwanej “ALBEDO”. Pomijając wszystkie inne rodzaje powierzchni na Ziemi oraz różnice w… Czytaj więcej »

Russian monarchy & Chinese capitalism = Freedom
Gość
Russian monarchy & Chinese capitalism = Freedom

comment image

sinceritas
Gość
sinceritas

Do “zrozumienia” globcia nie trzeba być fizykiem, wystarczy sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czy robi się nam cieplej kiedy ubierzemy się w grube ubrania, albo położymy pod pierzyną? Tak, jest nam cieplej to fakt bezsprzeczny. Pytanie: dlaczego tak się dzieje, czemu robi się nam cieplej, skoro ubrania jako takie, niczym ogrzewane nie są? Inaczej mówiąc, jakie jest źródło tej dodatkowej energii, którą odczuwamy w postaci ciepła (bo temperatura to też miara energii). Otóż bierze się stąd, że nakładając ubrania spowalniamy proces oddawania ciepła z naszego ciała do otaczającego go powietrza. Tego ciepła produkujemy nadal tyle samo, ale wolniej je oddajemy,… Czytaj więcej »

adam
Gość
adam

Już w roku bodajże 1948 w czasopiśmie albo PROBLEMY albo HORYZONTY TECHNIKI (trudno mi powiedzieć bo czytałem je równolegle) był artykuł który dowodził, że jeden wybuch wulkanu produkuje około 100 razy więcej gazów cieplarnianych niż cały światowy przemysł. Rozwój przemysłu nastąpił – to prawda – ale nie 100 razy. Ponadto na świecie wybucha w roku nie jeden wulkan. Więc o czym my tu mówimy ?

sinceritas
Gość
sinceritas

Wulkany emitują rocznie 200 mln ton CO2.
Ludzie: 24 miliardy ton.

https://www.scientificamerican.com/article/earthtalks-volcanoes-or-humans/

Nonick
Gość
Nonick

Pomijając że te proporcje są zdaje się błędne (a jeśli chodzi o przemysł to raczej nieaktualne) to od 1948 r o jakieś 5 miliardów wzrosła liczba ludzi a jeszcze bardziej ilość potrzebnej im energii, pojazdów, samolotów, zwierząt hodowlanych a co za tym idzie wydychanego CO2 i, last but not least, puszczanych bąków. Ponadto wulkany emitują dodatkowo pierdyliony ton dosyć lekkiego pyłu przysłaniającego Słońce co bilansuje znacząco efekt cieplarniany więc to niby takie samo CO2 ale jednak przez ten pył trochę inne. Jednakowoż podziwiam zaangażowanie w temat sędziwego człowieka.

sariusz
Gość
sariusz

A ja podziwiam pamięć. Ja popołudniu już nie pamiętam, co mi rano żona kazała kupić w sklepie, a pan Adam pamięta szczegóły artykułu sprzed 73 lat.

Kylu12488
Gość
Kylu12488

Cóż, nie znam się na klimacie, więc się wypowiem (wydaje mi się, że znam się trochę na logice). Faktycznie od czasu rewolucji przemysłowej ilość CO2 w atmosferze zwiększyła się dosyć mocno, i zakładam, że to wynik działalności człowieka. Ale jak zauważył p. JKM, nadal są to znikome ilości. Z niecałych 3 do nieco ponad 4 cząsteczek CO2 na 10 000 cząsteczek powietrza. Nie bardzo chce mi się wierzyć, że tak znikome ilości mają jakiś jakiś wpływ (btw. z wykresu wynika, że mówimy o zmianie temperatury o 1C w ciągu 100 lat). Poza tym samo CO2 stanowi jedynie część (wg wiki… Czytaj więcej »

sinceritas
Gość
sinceritas

A co ma do rzeczy, w co Tobie “chce się wierzyć”?
Tak samo mógłbym powiedzieć, że nie chce mi się wierzyć, że zaszkodzi mi odrobina arszeniku.

Nonick
Gość
Nonick

“…samo CO2 stanowi jedynie część (wg wiki od 9 do 26 %) gazów cieplarnianych. A więc działalność człowieka zwiększyła efekt cieplarniany o jakieś 2-3 do 6-7%” Że niby wiadomo że gazy cieplarniane to pojęcie ogólne, ale głównie chodzi o trzy substancje: CO2, CH4 i H2O z czego H2O powoduje największy efekt cieplarniany, więc ta cała reszta to o kant….??? No niby tak, tylko że efekt działania pary wodnej jako gazu cieplarnianego rośnie wraz z fizyczną zawartością pary na m3, a ta ilość rośnie wraz z temperaturą. Dopóki do procesu coś się nie “wtrąci” (np CO2) to obieg wody w atmosferze,… Czytaj więcej »

Damian Adam Marks
Gość
Damian Adam Marks

Przytaczam zdanie mojego wielce Szanownego Stryja prof. zwyczajnego Leszka Marks: “Wpływ człowieka na klimat przez wylesienia i zmianę stosunków wodnych, zanieczyszczenie i emisję gazów cieplarnianych odgrywa marginalną rolę w porównaniu z klimatotwórczymi siłami natury – poczynając od kosmicznych po generowane wewnątrz Ziemi”

źródło: https://www.pgi.gov.pl/dokumenty-przegladarka/publikacje-2/przeglad-geologiczny/2016/styczen-4/3558-zmiany-klimatu-w-holocenie/file.html

Nonick
Gość
Nonick

Jak należy rozumieć “marginalną rolę”? Jeśli, przykładowo i teoretycznie, zamiast Amazonii powstanie pustynia ale za to na Syberii powstaną możliwości komfortowego życia (dla ludzi) to w skali planety jest to raczej zmiana marginalna natomiast dla gatunku ludzkiego na obecnym etapie rozwoju taka zmiana uniemożliwia utrzymanie cywilizacyjnego status quo. Przykład Jeziora Aralskiego jeszcze 60 lat temu szumnie zwanego “morzem” świadczy że wszystko jest możliwe. Jeśli o zmianach klimatu wypowiada się geolog to patrzy na sprawę przez okulary geologa, a z punktu widzenia geologii nawet zagłada ludzkości jest sprawą marginalną. Druga sprawa to “klimatotwórcze siły natury”. Pomijając katastrofy globalne typu uderzenie asteroidy… Czytaj więcej »

sariusz
Gość
sariusz

Przyznam się, że w tych równaniach fizycznych czuję się nie najmocniej, więc nie czuję się na siłach polemizować z takim wybitnym i uznanym specjalistą, jak Pan Janusz. W moim rozumowaniu posłużę się więc zdrowym rozsądkiem: Ta przeważająca liczba uczonych, którzy uważają, że grozi nam katastrofa związana z globalnym ociepleniem może mieć rację, albo może nie mieć racji. Jeśli mają rację a my im nie uwierzymy, to grozi nam właśnie katastrofa i to o wymiarze biblijnym. Jeśli nie mają racji a my błędnie podążymy za ich radami to … właściwie nic się nie stanie. Przecież te paliwa kopalne, które teraz nam… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

Sensowne podejście i popieram ale niestety nie rozstrzyga ono czy to całe TAGO jest czy nie a jedynie sugeruje (uzasadnioną) ostrożność.

Krzysztoff
Gość
Krzysztoff

Jest jeszcze inna możliwość.”Oni” nie mają racji, ale my ich lekceważymy i nic się nie zmienia, nie licząc tego, że niektórzy przestaną trzepać kasę za swoje “badania”.

sinceritas
Gość
sinceritas

O człowieku, wybierz się kiedyś na jakąś konferencję fizyków atmosfery, zobacz tych profesorów w sandałach, skarpetach i sztruksach, dojeżdżających do pracy tramwajami i mieszkających w 50-ciu metrach odziedziczonych po rodzicach i powiedz mi jeszcze raz o tym, ile to kasy się trzepie na badaniach 🤦‍♂️

sinceritas
Gość
sinceritas

Podsumowując, plusy transformacji energetycznej:
1. Kończymy z totalnie absurdalnym sponsorowaniem arabskich szejków.
2. Kończymy z dawaniem Rosji.
3. Zwiększamy bezpieczeństwo na wypadek wojny (dzisiaj kilka bomb wysadza całą energetykę, system rozproszony jest wielokrotnie bezpieczniejszy).
4. Koniec z węglową korupcją polityczną w Polsce.
5. Czyste powietrze, mniej smogu, mniej nowotworów płuc i innych chorób spowodowanych zanieczyszczeniami.

Jakieś minusy? Podobno wyjdzie “drożej”. No, może trochę drożej. Ale hm, czy zawsze wszystko musimy mieć tanie? Jakbym chciał żyć tanio, to nie kupowałbym awokado, tylko zbierał psie odchody z ulicy. Ale są jeszcze jakieś priorytety w życiu, oprócz tego, żeby przycebulić i zrobić wszystko jak najtaniej 😉