fbpx

Debata o Teorii Antropologicznego Globalnego Ocieplenia – Część 3

Janusz Korwin-Mikke:

Najpierw uwaga ogólna, metodologiczna; nie trzeba jej czytać, by śledzić naszą polemikę.

Ludzie nie odróżniają podejścia naukowego od dziennikarskiego. To drugie polega na zdobywaniu możliwie wielu danych.  Jeśli naniosę tysiąc punktów układających się w sinusoidę i ogłoszę, że mam bardzo mocne podstawy, by twierdzić,  że zjawisko zachodzi wzdłuż sinusoidy – to ludzie bija brawo. A jest to po prostu rzemiosło.

Inaczej podchodzi do tematu uczony. Opisane wyżej odkrycie nie jest żadnym osiągnięciem umysłowym. Gdybym natomiast wydedukował,  że jest to sinusoida, na podstawie ustalenia tylko 50 punktów tej krzywej – aaa, to jest znakomita hipoteza naukowa, godna najwyższego uznania. Bo, oczywiście, by ten kształt krzywej wydedukować, uczony musiał wymyślić jakąś teorię. Co posuwa naukę (nie: wiedzę!) naprzód.

Jeśli się potem potwierdzi, oczywiście. 

Innymi słowy: nie jest sztuką znaleźć zamarzniętego dinozaura. To potrafi niepiśmienny chłop. Sztuką jest po odkryciu samego napiętka dinozaura na tej podstawie wydedukować (co przypisywano z podziwem śp.Jerzemu Cuvierowi) wygląd całego zwierzęcia! 

Piszę to, ponieważ p.Adrian Twarowski napisał: „Grawitacja jest faktem i dyskutowanie z nią kończy się na ogół śmiercią. Ale kwestionowanie jej jest możliwe, tylko wymaga znajomości tematu i wielu lat badań, obliczeń itd.”. Otóż: nie. Do obalenia teorii wystarczy znalezienie jednego kontrprzykładu. 

Tymczasem ja zaprzęgam szare komórki do danych zebranych przez kogoś innego. Aby skontrolować, czy umiem myśleć poprawnie, powinienem w tym celu wiedzieć możliwie mało. 

Tak więc na podstawie danych o temperaturze na Ziemi dedukowałem, że przyczyną wzrostu temperatury jest najprawdopodobniej wzrost energii dopływającej ze Słońca. I dopiero 15 minut temu poszperałem po Sieci i dowiedziałem się, że rzeczywiście: dokładnie wtedy, gdy zamarzał Bałtyk, zaobserwowano Minimum Maurera w promieniowaniu słonecznym. 

https://en.wikipedia.org/wiki/Maunder_Minimum 

Gdybym wiedział o tym wcześniej byłbym nudnym rzemieślnikiem. A tak: postawiłem hipotezę, która okazała się prawdziwa. Co mocno potwierdza jej prawdziwość. 

Więc wcale nie wstydzę się, że czegoś nie wiem – przeciwnie, jestem dumny,  że wiedząc niewiele wyciągam poprawne wnioski. Co dowodzi, że mój sposób wyciągania wniosków jest poprawny!

Koniec uwagi

==

Wracając do polemiki: na stronie

https://en.wikipedia.org/wiki/Solar_irradiance#Variation

znalazłem zdanie (z którego dowiedziałem się o Minimum Maundera…):

„Ostatnie rekonstrukcje Całkowitego Promieniowania Słonecznego (CPS) wskazują na wzrost tylko od 0.05% do 0,1% między Minimum Maundera a stanem obecnym”. Jak już wykazałem: jest to Bardzo Dużo (a poza tym zwrot „most recent reconstructions” nasuwa mi brzydkie podejrzenie,  że fałszowano oryginalne dane, by dopasować je do TAGO). Nie tłumaczy to jednak silnego wzrostu temperatury w ostatnich dekadach. W liczbach bezwzględnych nie ma to większego znaczenia – jednak doskonale rozumiem uczonych, których to zjawisko niepokoi; nasuwa im nawet podejrzenia,  że uruchomiło się jakieś sprzężenie zwrotne dodatnie. 

Przypominam, że w pierwszym odcinku napisałem: „Temperatura na Ziemi w ca. 99,99% zależy od promieniowania Słońca – i, być może, promieniowania z jądra Ziemi”. I oto komentarz od p.Damiana Adama Marksa: 

„Przytaczam zdanie mojego wielce Szanownego Stryja prof. zwyczajnego Leszka Marksa: “ https://www.pgi.gov.pl/dokumenty-przegladarka/publikacje-2/przeglad-geologiczny/2016/styczen-4/3558-zmiany-klimatu-w-holocenie/file.html 

»…przypisywanie dominującej roli klimatotwórczej zjawisku zwiększania się zawartości CO2 w atmosferze wskutek intensywnego spalania paliw kopalnych (przede wszystkim węgla i ropy naftowej) jest nadmiernym uproszczeniem, wynikającym przede wszystkim z przeceniania roli gazów cieplarnianych w ogólności, a CO2 pochodzenia antropogenicznego w szczególności. 

Wpływ człowieka na klimat przez wylesienia i zmianę stosunków wodnych, zanieczyszczenie i emisję gazów cieplarnianych odgrywa marginalną rolę w porównaniu z klimatotwórczymi siłami natury – poczynając od kosmicznych po generowane wewnątrz Ziemi. Utrzymanie przez człowieka obecnego status quo klimatu, na długo czy na stałe, co jest postulowane przez niektóre gremia szermujące hasłem polityki ekologicznej, jest tak samo realne jak możliwość skrócenia lub wydłużenia doby. Krótki horyzont czasowy doświadczeń człowieka na Ziemi sprawia, że w rozważaniach dotyczących klimatu rażąco brakuje uświadomienia występowania nieuchronnych zmian klimatu w perspektywie dłuższej niż życie jednego/dwóch pokoleń. 

W związku z tym należy przede wszystkim podejmować działania mające na celu adaptację człowieka do życia w zgodzie z naturalnymi procesami przyrodniczymi. Poza groźbą wywołania katastrofy klimatycznej wskutek użycia broni jądrowej, kształtowanie większości zjawisk przyrodniczych, w tym także klimatu, ciągle pozostaje poza możliwościami ludzkiego oddziaływania.« „ [I chwała Bogu!! – JKM

Tu mamy głos uczonego, który sprzeciwia się chórowi najemnych „pracowników naukowych”. Oczywiście p.prof.Marks został „przywołany do porządku” przez p.Marcina Popkiewicza (popularyzatora nauki, analityka megatrendów – dziwnym trafem związanego z „Krytyką Polityczną”; ale inkryminowany tekst konsultował podobno p.prof.Szymon Malinowski!):          https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/polkula-polnocna-sie-nie-ociepla-czyli-roztrwoniony-kapital-marksa-157 

Proszę ten elaborat przeczytać samemu! Dla zachęty – początek: dokładnie taki, jaki napisano by w latach 50.tych w ZSRS gdyby ktoś sprzeciwił się teoriom śp.Trofima Łysenki (na tydzień przed posłaniem krytykowanego na białe niedźwiedzie): 

      „ » PÓŁKULA PÓŁNOCNA SIĘ NIE OCIEPLA« 

CZYLI ROZTRWONIONY KAPITAŁ MARKSA

Każdy człowiek ma kapitał zaufania – u osób z tytułem profesorskim jest on szczególnie wysoki. Jednak nawet wtedy nie jest on bezgraniczny, a konsekwentne wygłaszanie tez coraz bardziej oderwanych od rzeczywistości może go poważnie nadwyrężyć, a nawet zupełnie roztrwonić. Mamy wrażenie, że profesor Leszek Marks z determinacją kroczy właśnie tą drogą. Profesor Leszek Marks od dawna kultywuje tradycję zaprzeczania zmianie klimatu i pielęgnowania mitów klimatycznych”. 

P.Popkiewicz czasem (niechętnie) w jakichś drobiazgach przyznaje rację p.Marksowi – ale dla zasady neguje bezpodstawnie podstawy Jego twierdzeń, a czasem po prostu udaje Greka pisząc: „W zasadzie tak. Roślinom zasadniczo służy większe stężenie CO2 w atmosferze. Ale przesuwanie się stref klimatycznych, susze, inwazje szkodników i niedobory minerałów im nie posłużą” (!!) Albo: „Stwierdzenie, że w średniowieczu (i wcześniej) temperatura powierzchni Ziemi była wyższa niż obecnie jest nieprawdziwe” (a dlaczego wtedy Grenlandia była zielona – a obecnie, niestety, JESZCZE nie jest?). 

Wracając do zakończenia tekstu p.prof.Marksa: pisze On o „siłach generowanych wewnątrz Ziemi”. Warto by sprawdzić, że przypadkiem jadro Ziemi nieco się nie podgrzało. Podobno (nie chodzi mi tu o wyziewy wulkanów!!) ostatnio wzmogła się działalność wulkaniczna…

Czy ktoś mierzy zmiany promieniowania cieplnego jądra  Ziemi? 

Przechodzę do zarzutów p.Karola Wilkosza. 

Zacznę od drobiazgów: Merkury, podobnie jak nasz Księżyc, nie ma w ogóle atmosfery; już prędzej powinien Pan porównywać Wenerę z „Księżycem, gdyby miał taką atmosferę, jak Wenus”. Podobnie: Ziemia przeżyła ponoć aż pięć „Wielkich Wymierań” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Tabela_stratygraficzna ) i nie sądzę, by akurat wymieranie dinozaurów należało przypisać uderzeniu meteoru. Ale nie ma to większego znaczenia. 

Natomiast uwaga o moim doświadczeniu była chyba rzeczowa: doświadczenie faceta pracującego przy wykrywaczu kłamstw jest chyba istotnym czynnikiem oceny prawdziwości jego wniosków? 

Przejdźmy do konkretów. Skoro możemy się już na razie nie przejmować zbytnio podniesieniem się temperatury i procentem CO2 w powietrzu (w rozsądnych granicach: wspomniane przeze mnie 4% jest niegroźne z punktu widzenia ekosystemu – ale dla człowieka byłoby zabójcze) to koncentrujmy się na „potopie”. Na początek podkreślam, że jako cybernetyk jestem o wiele większym autorytetem w tej dziedzinie, niż znakomity skądinąd astrofizyk, który od początku wygaduje głupstwa. „Kultura nie zdąży się dostosować”?? Kultura? Kultura dostosowałaby się w parę lat – jak porwani jeńcy do roli tureckich janczarów! Co jednak z naszym prozaicznym życiem? 

Rozpatrzmy zagrożenia wymienione przez p.prof.Neila deGrasse Tysona. Postawmy pytania: 

1) czy stopi się pokrywa lodowa i

2) czy wskutek tego woda zaleje to i owo?

Na drugie pytania odpowiedź jest przecząca. Na pierwsze – częściowo. 

Jeśli roztopią się lody pływające – to bardzo dobrze; „Titaniki” nie będą rozbijać się o góry lodowe, a Ocean Arktyczny stanie się, dałby Bóg, „Morzem Śródziemnym” cywilizacji. 

Oczywiście nic nie zostanie zalane. Już 30 lat temu słyszałem, że za 20 lat Malediwy zostaną całkowicie zalane:

https://tvn24.pl/swiat/malediwy-wkrotce-znikna-pod-woda-ra76401-3718522

Tymczasem rozwijają się znakomicie, najtańsza chałupa z jedną sypialnią (!) kosztuje tam $3 miliony:

https://www.scmp.com/magazines/style/news-trends/article/3085289/maldives-real-estate-how-buy-it-good-investment-and

(PS. Ceny idą w górę – co nie przeszkadza wyspiarzom z Tuvalu, Malediwów, Vanuatu, Nauru itp. pobierać ogromnych odszkodowań (!!) od mających wyrzuty sumienia Białych Idiotów! By być ścisłym: cwaniacy od TAGO każą politykom płacić – wiedząc, że jak zapłaca, to… potem będą musieli popierać TAGO – by nie narazić się na zarzut, że dali się oszukać!).

Ze złośliwymi radami dla p.Alfreda Gor’a (o zakupie ziemi na Grenlandii) to trafiłem jak kulą w płot:  na Grenlandii panuje komunizm i nikomu działki nie sprzedadzą, bo tam nie ma prywatnej własności ziemi!! Wszelako Panu proponuję (jeśli wierzy Pan nadal w GlOcio…) granie na giełdzie na bessę na rynku nieruchomości na Malediwach…

Przy okazji: gdyby nawet poziom wód podniósł się o te 7 metrów, to dla ludności z zalanych terenów byłoby pełno miejsca na Syberii, Grenlandii i Terytoriach Północnych Kanady. Poziom się jednak nie podniesie, bo zgodnie z prawem Archimedesa, lód ma od wody większą wyporność… 

A co z lądolodami. To zależy z jakimi. Gdy temperatura wzrośnie o 1°C,  o 2°C, czy nawet o 5°C – to lody Antarktydy podgrzane z -40°C do -35°C nie roztopią się. Ale co z Grenlandią? Tamtejszy lodowiec ma ponoć 3 km wysokości (jeśli jest to czysty lód…) a Grenlandia jest duża. 

Otóż możemy być zupełnie spokojni. Przy poprzednim GlOciu nic nas nie zalało (a Grenlandia była bardziej zielona) to teraz też nie zaleje. 

Pan twierdzi, że już nas zalewa, że poziom mórz podniósł się o 10 cm. Otóż: ja w to nie wierzę! 

W ogóle nie wierzę w możliwość zmierzenia zerowego poziomu mórz. Również „zmiana poziomu mórz” jest, moim zdaniem, niemożliwa do zmierzenia: pomysł, że robią to satelity – i mierzą różnice czegoś z czymś – jest zabawny. Co te satelity mierzą, gdy morze nieustannie jest w ruchu? Z dokładnością do centymetrów?

Ale ja nie tylko temu nie wierzę – ale mam chyba DOWÓD, że tak nie jest! 

Jak zapewne Pan wie, większość lądów znajduje się na półkuli północnej. Gdy nastaje późna jesień z drzew opadają liście. Z tego powodu Ziemia zaczyna kręcić się nieco szybciej – jak baletnica, gdy złoży ramiona w piruecie… Przyśpieszenie jest minimalne – ale łatwe do zmierzenia i zmierzone. 

Gdyby przyrost poziomu morza był prawdą, gdyby woda z górskich lodowców – a choćby i z równin położonych parę metrów nad poziomem morza – spłynęła do oceanów, Ziemia powinna zacząć kręcić się szybciej! W dodatku: przyrost prędkości obrotowej powinien być znaczniejszy niż w przypadku opadu liści.

Tymczasem tego zjawiska nie obserwujemy. 

c.b.d.o.

A dlaczego nie zaleje (i: dlaczego nie zalało wtedy!), nawet gdyby lody się rozpuściły? Najpierw oddam głos uczonym: 

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/L%C4%85dol%C3%B3d_grenlandzki

„Modele klimatyczne przewidują, że Grenlandia ociepli się w XXI wieku o 3 do 9°C. Modele pokrywy lodowej potwierdzają, że takie ocieplenie doprowadzi do stopienia lądolodu na przestrzeni kilku stuleci, prowadząc do wzrostu poziomu morza o ok. 7 m; taki wzrost może zatopić prawie każde duże nadmorskie miasto. Tempo topnienia jest przedmiotem dyskusji. Według raportu IPCC 2001, jeśli temperatura lądolodu grenlandzkiego po XXI wieku będzie dalej wzrastała, doprowadzi do wzrostu o 1 do 5 metrów w ciągu najbliższego tysiąclecia. Jednak badania 133 rdzeni lodowych sięgających interglacjału eemskiego wskazują, że temperatury w tym okresie były o 8°C wyższe niż obecnie przez 6000 lat. Duże i długotrwałe ocieplenie miało wpływ na topnienie powierzchni lądolodu, jednak w dużej mierze przetrwał on nienaruszony.

Dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku odwierty przeprowadzone dalej na północ pozwoliły uzyskać dane o klimacie całego interglacjału, ukazujące, że lądolód przetrwał pomimo długotrwałego utrzymywania się temperatur wyższych niż współcześnie obserwowane”.

To była opinia wyważona, na podstawie danych. A teraz ja – na podstawie dedukcji.

Nie zaleje – z paru powodów. 

Po pierwsze: przypuszczalnie nie cały lód się roztopi (i zapewne nie roztopił się wtedy) W Szwajcarii jest znacznie cieplej, ale w górach (jeszcze?) są lodowce. 

Po drugie, o czym mówiłem 30 lat temu: jeśli temperatura się podniesie, to nie tylko lód zamieni się we wodę, ale i woda (nie tylko ta z lodowców: cała woda na świecie!) zacznie zamieniać się w parę! Co prawda w atmosferze to się zbyt wiele tej wody nie zmieści (ca. 10% tego, co się roztopi), ale:

Po trzecie: 80% tkanek żywych stanowi woda. Zostanie zmagazynowana w roślinności, która przyrasta. 

Po czwarte: część trafi do wód podskórnych – których zapasy są ostatnio uszczuplone.

(o czym mówiłem już 20 lat temu) 

Po piąte: osadzać się jako śnieg tam, gdzie jest zimno. Stąd właśnie (zdumiewający wierzących w GlOcio!) przyrost lodu na Antarktydzie (sam Pan to łatwo znalazł w Sieci: https://earthdata.nasa.gov/learn/sensing-our-planet/unexpected-ice  ). To, oczywiście, silnie potwierdza moją, głoszoną od 20 lat, teorię. Potwierdza „silnie” – bo ja tego przecież nie wiedziałem! Czyta Pan: „unexpected ice” – i „pojawienie się tego lodu zaprzecza przewidywaniom”. Otóż zaprzecza przewidywaniom opartym o TAGO – co DOWODZI, że TAGO jest fałszywa. Wystarczy – przypominam – jeden kontr-przykład…

Po szóste (to właściwie 3 i 4…): w postaci deszczu opadać na ląd likwidując suszę (a nie „powodując” ją – jak piszą ci idioci od GlOcia!), np.:

https://klimatziemi.pl/obecnosc-i-przyszlosc-pary-wodnej-w-obszarach-najbardziej-wilgotnych-i-najbardziej-suchych-na-ziemi/

Przy wzroście temperatury trzykrotnie rośnie ilość pary w powietrzu „W ciągu 40 lat zawartość pary wodnej wzrosła o 4% i na razie nadal będzie wzrastać, przynajmniej w tym wieku. Prawdopodobnie ten trend będzie trwał do czasu kiedy globalna temperatura nie wzrośnie 5-6 stopni Celsjusza. A więc do momentu, w którym na świecie wiele obszarów dotychczas zazielenionych w strefie klimatu kontynentalnego nie ulegnie skrajnemu przeobrażaniu się najpierw w ekosystemy stepowe, a potem w półpustynne i w końcu w pustynne. Dopiero wtedy może nastąpić widoczny w skali globu spadek pary wodnej w powietrzu atmosferycznym, co może okazać się katastrofalne dla nas, jak i dla wielu innych gatunków na Ziemi”.

Przecież jak stężenie pary wodnej będzie wzrastać, to pustynie się zazielenią – a nie odwrotnie!!! Ziemia zresztą już się zieleni – bo roślinności ma (a) ciepło (b) CO2  (c ) wodę! Być może nawet Sahara się zazieleni – bo nie zawsze była pustynią: 

https://cordis.europa.eu/article/id/31461-wetter-sahara-allowed-early-humans-to-leave-africa/pl

„[…] analiza wskazuje na istnienie 3 okresów w ciągu ostatnich 200 tysiącleci, w których Sahara była pokryta drzewami, co sugeruje obecność wilgotnego środowiska. Pierwszy okres, od 120 do 110 tysięcy lat temu, zbiega się mniej więcej z wyjściem poza Afrykę współczesnych pod względem anatomicznym ludzi do Południowo-Zachodniej Azji i Europy, co miało miejsce od 130 do 100 tysięcy lat temu. Wyniki nowych badań potwierdzają zatem pogląd, że Sahara mogła otworzyć dla pradawnych ludzi drogę do wyjścia z Afryki.

Drugi okres wilgotny trwał od około 50 do 45 tysięcy lat temu. I znowu, okres ten zbiega się z kolejną falą migracji poza Afrykę, która miała miejsce od 60 do 40 tysięcy lat temu. Istnieje również dowód na to, że ludzie mogli w owym czasie przemieszczać się z Południowo-Zachodniej Azji z powrotem do Afryki.

Trzeci okres wilgotny miał miejsce od 10 do 8 tysięcy lat temu i – jak już wspomniano – wiadomo, że Sahara była wówczas zamieszkiwana przez ludzi”.  

==

Tak więc, jeśli by nas zaczęło zalewać i temperatura by się podniosła, to byśmy podlali jeszcze i Saharę – i byłoby gdzie mieszkać! 

Trzeba myśleć pozytywnie!

Idźmy dalej. Dlaczego rok 1650 ma być „magiczny”? Każde cykliczne zjawisko ma swoje maksimum i minimum – i wydaje się, że minimum MEL przypadło gdzieś około tego roku. ± 20 lat – powiedzmy. 

Co do temperatury… Cóż: wtedy nie wynaleziono jeszcze termometrów, jednak można uruchomić myślenie. W Amsterdamie średnia temperatura roczna jest o 6,3°C wyższa, niż w Warszawie – i można założyć, że ta różnica jest mniej-więcej stała. Wiemy, że zimy były wtedy chłodniejsze, niż dziś. Jeśli na obrazach mistrzów holenderskich widzimy grube pokrywy lodowe i grube czapy śniegu na dachach – jak w Polsce 150 lat temu – to należy oceniać, że temperatura była wtedy o jakieś 8°C niższa. Te 4-5°C podałem z nadmiaru ostrożności.  Jakoś przeżyliśmy ten gwałtowny wzrost ( 2°C na stulecie) – i to, że grożą nam kolejnymi dwoma stopniami zupełnie mnie nie przeraża. Miałbym w Warszawie temperaturę jak w Pradze Czeskiej – i tyle. 

Natomiast to, co wypisuje cytowany przez Pana p.Mikołaj Young, jest poniżej wszelkiego poziomu. Jestem rozczarowany, że Pan takie bzdury cytuje. Same obserwacje zresztą nie są całkiem sprzeczne z tym, co twierdzę. Przecież piszę, że ostatnia osada Wikingów na Grenlandii została opuszczona w 1256 – no, to akurat by było przed maksimum zlodowacenia. 

Tymczasem jednak: https://pl.wikipedia.org/wiki/Grenlandia#Temperatura 

„Na zjeździe Amerykańskiej Unii Geofizycznej w 2007 roku niektórzy badacze, m.in. Thomas V. Lowell z uniwersytetu w Cincinnati i 6 innych, przedstawili wyniki swoich prac, z których wynika, że w okolicach fiordu Kangertittivaq (Scoresbysund), w pobliżu miejscowości Ittoqqortoormiit, znajdują się odsłonięte przez ustępujący lodowiec Istorvet duże ilości pozostałości roślinnych – pni i korzeni drzew i krzewów itp. Na podstawie dokonanych odkryć uważa się, że w okresie tzw. „średniowiecznego okresu ciepłego” klimat na Grenlandii był na tyle korzystny, że umożliwiał bujną wegetację drzew i roślin na znacznej powierzchni wyspy”. Czyli: p.Young mówi, co na Grenlandii powinno być (gdyby Jego teorie były prawdziwe) – a uczeni pokazują, co było i nadal jest.

Po co p.Youngowi absurdalna teza, że w Europie (ale i na Islandii!!) było cieplej, a akurat na Grenlandii ocieplenia nie było? Po to, by tłumaczyć, że jak się Wikingowie osiedlali, to wybrali zamarzniętą Grenlandię zamiast przytulnej Skanii czy Danii? Po czym popełnia elementarny błąd petitio principii:  „ »Było zimno, kiedy [Wikingowie] tam dotarli, i było zimno, kiedy wyjeżdżali«  – mówi, dodając, że »jeśli wjechali na Grenlandię, kiedy było zimno, jest mało prawdopodobne, że wypędziło ich zimno« ”.

Czyli: w osady wjeżdżał im lodowiec, ale nie wypędziło ich zimno!!! 

To jakiś kompletny kretyn… 

Szkoda tylko, że z tego posta nie zamieścił Pan uwag krytycznych – np. p.Wilhelma Patersona z Uniwersytetu Saskatchewan, który delikatnie zauważył: „Wszelako moreny lodowców niekoniecznie są wiarygodnym źródłem danych o temperaturze w tym regionie”. Dodałbym: im dalej w przeszłość, tym mniej są wiarygodne….

Niestety: większość „danych” popierających TAGO pochodzi od takich właśnie pracowników naukowych. Kretynów – którym dano szansę istnienia jako „naukowcy” – pod warunkiem, że będą rozwijać obowiązujące teorie. 

Niech Pan to wreszcie przyjmie do wiadomości.

 

Karol Wilkosz:

Niestety muszę się powtórzyć. Jak podaje nasa.gov

“Można założyć, że zmiany w produkcji energii słonecznej spowodowałyby zmianę klimatu, ponieważ Słońce jest podstawowym źródłem energii napędzającej nasz system klimatyczny.

Rzeczywiście, badania pokazują, że zmienność nasłonecznienia odegrała rolę w zmianach klimatu w przeszłości. Na przykład uważa się, że spadek aktywności słonecznej w połączeniu ze wzrostem aktywności wulkanicznej pomógł zapoczątkować małą epokę lodowcową między około 1650 a 1850 rokiem, kiedy Grenlandia ochłodziła się od 1410 r. Do 1720 r., A lodowce rozwinęły się w Alpach. Ale kilka linii dowodów wskazuje, że obecnego globalnego ocieplenia nie można wyjaśnić zmianami energii słonecznej:

  • Od 1750 roku średnia ilość energii pochodzącej ze Słońca pozostawała stała lub nieznacznie wzrosła.
  • Gdyby ocieplenie było spowodowane przez bardziej aktywne Słońce, naukowcy spodziewaliby się cieplejszych temperatur we wszystkich warstwach atmosfery. Zamiast tego zaobserwowali ochłodzenie w górnych warstwach atmosfery i ocieplenie na powierzchni oraz w dolnych częściach atmosfery. Dzieje się tak, ponieważ gazy cieplarniane zatrzymują ciepło w niższych warstwach atmosfery.
  • Modele klimatyczne, które uwzględniają zmiany natężenia promieniowania słonecznego, nie mogą odtworzyć obserwowanego trendu temperatury w ciągu ostatniego stulecia lub dłużej bez uwzględnienia wzrostu emisji gazów cieplarnianych”.

“Powyższy wykres porównuje globalne zmiany temperatury powierzchni (czerwona linia) i energię Słońca, którą Ziemia otrzymuje (żółta linia) w watach (jednostkach energii) na metr kwadratowy od 1880 roku. Jaśniejsze / cieńsze linie pokazują roczne poziomy, natomiast cięższe / grubsze linie pokazują średnie trendy z 11 lat. Średnie z jedenastu lat są wykorzystywane do redukcji z roku na rok naturalnego hałasu w danych, dzięki czemu podstawowe trendy są bardziej oczywiste”.

“Ilość energii słonecznej, którą otrzymuje Ziemia, jest zgodna z naturalnym 11-letnim cyklem Słońca, obejmującym niewielkie wzloty i upadki, bez wzrostu netto od lat 50. W tym samym okresie globalna temperatura znacznie wzrosła. Dlatego jest bardzo mało prawdopodobne, aby Słońce spowodowało obserwowany trend globalnego ocieplenia temperatury w ciągu ostatniego półwiecza. Źródło: NASA / JPL-Caltech”

W swoim piątym raporcie oceniającym Międzyrządowy Zespół ds.Zmian Klimatu, grupa 1300 niezależnych ekspertów naukowych z krajów na całym świecie pod auspicjami ONZ, stwierdziła, że ​​istnieje ponad 95-procentowe prawdopodobieństwo, że działalność człowieka w ciągu ostatnich 50 lat ociepliły naszą planetę.

Działalność przemysłowa, od której zależy nasza współczesna cywilizacja, podniosła poziom dwutlenku węgla w atmosferze z 280 części na milion do 414 części na milion w ciągu ostatnich 150 lat. Panel stwierdził również, że istnieje większe niż 95% prawdopodobieństwo, że gazy cieplarniane wytwarzane przez człowieka, takie jak dwutlenek węgla, metan i podtlenek azotu, spowodowały znaczny wzrost temperatury na Ziemi w ciągu ostatnich 50 lat.

Pełne sprawozdanie panelu Podsumowanie dla decydentów jest dostępne online pod adresem:

https://www.ipcc.ch/site/assets/uploads/2018/02/ipcc_wg3_ar5_summary-for-policymakers.pdf.

—————————

Po pierwsze, nie rozumiem dlaczego Pan tego nie akceptuje, przecież jest Pan statystykiem?

Po drugie, Pański argument:

W ogóle nie wierzę w możliwość zmierzenia zerowego poziomu mórz. Również „zmiana poziomu mórz” jest, moim zdaniem, niemożliwa do zmierzenia: pomysł, że robią to satelity – i mierzą różnice czegoś z czymś – jest zabawny. Co te satelity mierzą, gdy morze nieustannie jest w ruchu? Z dokładnością do centymetrów”?

Tutaj Pan kwestionuje metodę pomiaru tylko dlatego, że wydaje się on Panu mało precyzyjna i niezrozumiała?! Nie jestem specjalistą z NASA, ale ludziom, którzy zatrudniają najlepszych fizyków i matematyków można chyba zaufać? W końcu to oni umieścili człowieka na księżycu i satelity dzięki którym się komunikujemy. Poza tym wysokie cenny nieruchomości na gruntach, które mogą zostać zalane dopiero za kilkadziesiąt lat o niczym nie świadczy. Przecież te nieruchomości nadal są użyteczne, a być może ktoś po prostu liczy na odszkodowania. 

Jak podaje: noaa.gov: Jason-3 jest przeznaczony do pomiaru poziomu morza, a także wysokości fal i prędkości wiatru na powierzchni oceanu na całym świecie, co 10 dni. Na pokładzie Jason-3 znajdują się trzy systemy pomiarowe: (1) wysokościomierz radarowy, który mierzy zasięg między satelitą a powierzchnią morza, (2) systemy określania orbity (np. GPS), które mierzą wysokość satelity względem Ziemi. środek ciężkości oraz (3) radiometr mikrofalowy. Różnica między wysokością orbity a pomiarami zakresu wysokościomierza stanowi podstawowy pomiar wysokości powierzchni morza. Ponadto wysokościomierz zapewnia pomiary wysokości fal i prędkości wiatru na powierzchni oceanu. Dane z radiometru służą do korygowania pomiarów zasięgu wysokościomierza na obecność atmosferycznej pary wodnej.

Polecam poczytać więcej o tej satelicie: https://www.nasa.gov/specials/sea-level-rise-2020/

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

17
Dodaj komentarz

avatar
10 Tematy komentarzy
7 Odpowiedzi w wątku
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
13 Autorzy komentarzy
KhsvbwGokgjqGrzegorzPutinternsinceritas Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Khsvbw
Gość
Khsvbw

stromectol 0.1 – stromectol cost stromectol 12mg

Gokgjq
Gość
Gokgjq

ivermectin cost canada – ivermectin 50 mg ivermectin 6mg dosage

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Ten lód topniejący zdaje się że coś odsłania a niektórzy tego by nie chcieli. Wkrótce być może zobaczymy….

Putintern
Gość
Putintern

comment image

Krzysztoff
Gość
Krzysztoff

W latach 1941-1945 zimy były srogie i to nie tylko pod Moskwą. Produkcja i użycie broni, eksplozje materiałów wybuchowych były na poziomie wyższym niż obecnie, poziomem dwutlenku w powietrzu nikt się nie zajmował i co? I nic. Dziura ozonowa jest jedynie nad Antarktydą (no bo tam lodówki na freonach – zresztą patenty na freony wygasły). A w Morzu Śródziemnym 150 m pod poziomem morza znaleziono resztki osad ludzkich. I co z tego wynika? A no to, że teorie “naukowe” zależą w dużej mierze od tego, kto na tym skorzysta. Na topnienie olbrzymich lodowców, tak olbrzymich, że poziom wód podniósł się… Czytaj więcej »

Mieszko
Gość
Mieszko

Przy okazji zwracam uwagę na rozumowanie JKM: JKM: “Potwierdza „silnie” – bo ja tego przecież nie wiedziałem! Czyta Pan: „unexpected ice” – i „pojawienie się tego lodu zaprzecza przewidywaniom”. Otóż zaprzecza przewidywaniom opartym o TAGO – co DOWODZI, że TAGO jest fałszywa. Wystarczy – przypominam – jeden kontr-przykład…” JKM o inteligencji kobiet: “dziewczyny gorzej dają sobie radę z matematyką”. Wikipedia: “W roku 1811 (Zofia) Germain wzięła udział w konkursie ogłoszonym przez Francuską Akademię Nauk, którego tematem było wyjaśnienie powstawania figur Chladniego. Są to regularne wzory, jakie tworzy na przykład piasek rozsypany na dużej płycie, która zaczyna drgać. Pierwsza i druga… Czytaj więcej »

Żwirekimuchomorek
Gość
Żwirekimuchomorek

Jeden skowronek wiosny nie czyni, na czym polegał ten konkurs i kto oceniał?

Arek
Gość
Arek

JKM dziesiątki razy powtarzał, że mówi o średniej statystycznej. Przypadek Zofii Germain obalałby twierdzenie, że “żadna dziewczyna nie może znać matematyki”. To jest wielkie nieszczęście, że tak wielu ludzi (zarówno mężczyzn jak i kobiet) nie potrafi rozróżnić między średnią statystyczną a jednostkowym przykładem. Nawet gdyby Pan Mieszko miał IQ równe 120 (czego do końca nie można być pewnym), to w żaden sposób nie obala badań, że średnie IQ Polaka wynosi ok 100

Mieszko
Gość
Mieszko

“JKM dziesiątki razy powtarzał, że mówi o średniej statystycznej.”
To dlaczego w sprawie globalnego ocieplenia JKM nie stosuje metod statystycznych tylko wynajduje jeden kontr-przykład i tym dowodzi fałszywości TAGO.

sinceritas
Gość
sinceritas

I dlaczego JKM dziesiątki razy powtarza, skoro wystarczyłoby powiedzieć raz 🤔

Nonick
Gość
Nonick

JKM zalał dyskutanta argumentacją z kilku(nastu?) wątków – i tego już nie da się (a właściwie nie chce) czytać, a rzetelna polemika z tym “zalewem” powinna zająć kilkadziesiąt stron – i tego już nikt by nie przeczytał więc JKM pewnie tryumfalnie obwieści że p. Wilkosz się poddał. Albo chce szybko zakończyć temat – bo normalnie tę część debaty można by podzielić na wątki i ciągnąć przez kolejne odcinki albo to taka technika erystyczna. Debata ma być o TAGO, przy czym nie do końca wiadomo czy o tym czy “Ocieplenie” jest czy go nie ma, czy na pewno jest globalne czy… Czytaj więcej »

Antoni
Gość
Antoni

Przecież dwutlenek CO2 jest prawie 2 razy cięższy od powietrza, to raczej ścieli się przy ziemi !!!

Żwirekimuchomorek
Gość
Żwirekimuchomorek

jest taki czynnik jak wiatr o którym zapomniałeś

Przemysław
Gość
Przemysław

Jakich dowodów potrzeba aby Pan Janusz stwierdził że globalne ocieplenie to prawda?

sinceritas
Gość
sinceritas

Decyzji Putina o rezygnacji z opierania gospodarki na paliwach kopalnych.

Żwirekimuchomorek
Gość
Żwirekimuchomorek

Jeśli jeszcze dopiszesz, że winne jest CO2 to pęknę ze śmiechu! Dzięki Co2 zachodzi fotosynteza! Jeśłi jeden hektar konopi rosnących kilka tyg pochłania wiele więcej CO2 niż kilka hektarów lasów rosnących 100l i więcej. To, że w jednym miejscu na ziemi zrobiło się ciepło nie znaczy, że w innym nie zrobiło się zimniej.

Political Diagram
Gość
Political Diagram

comment image