fbpx

Budowane jest właśnie PRL-bis, w którym socjalizmu będzie więcej niż w Związku Sowieckim

SZYTO-KRYTO

Śp. prof.  Marian Mazur, wybitny socjo-cybernetyk, zapytany w  roku 1966 kiedy w  Warszawie będzie otwarte metro, powiedział: „Nie wiem, w którym roku – ale na pewno 22 lipca”.

I tu się pomylił. Nie wziął pod uwagę, że komunistyczna agentura przefarbuje się na  „III Rzeczpospolitą” i –  żeby lepiej się zamaskować pozmienia wszystkie święta państwowe na inne – zacznie zmieniać nazwy ulic, usuwać pomniki z  czasów PRLu…

…po  to, by  ludziom nie przyszło do głowy, że budowane jest właśnie PRL-bis, w którym socjalizmu będzie więcej niż w  Związku Sowieckim – tyle że stolica została przeniesiona z Moskwy do Brukseli.

Euro-socjalizm w  zasadzie jest lepszy od  socjalizmu sowieckiego, bo  więcej jest firm prywatnych, a państwowe większą uwagę zwracają na zysk, a mniejszą na polecenia rządzącej partii i plan. Oczywiście nadal te polecenia są: reżymowe firmy mają obowiązek brać na garnuszek zasłużonych „misiewiczów”, muszą finansować rozmaite polityczne przedsięwzięcia. Ot, na  przykład: Stadion „Narodowy” w  Warszawie. Opozycja (w osobie niżej podpisanego…) wrzeszczała, że jest to absolutnie nieopłacalna budowla, że trzeba to-to  rozebrać, a  teren oddać właścicielom. No, to  Państwowa Grupa Energetyczna dostała prikaz, że ma zawrzeć ze Stadionem umowę o  reklamę –  i  Stadion nazywa się teraz „PGE Stadion Narodowy”. Ponadto na rozmaite imprezy reżym dokłada organizatorom po, załóżmy, 200.000 zł pod warunkiem, że impreza odbędzie się na tym Stadionie. I już pysk malkontentom zatkany: Stadion jest przecież dochodowy – no nie?

Tyle że  każdy z  Polaków (w  tym biedna babcia spod Mławy, która żadnych meczów nie ogląda) dopłaca do tego w formie droższego prądu elektrycznego oraz w innych podatkach.

I teraz pytanie, które zadałem przed tygodniem w felietonie „Bita kobita”: czy Polacy chcą wiedzieć, na ile się ich codziennie okrada – czy też wolą dla świętego spokoju udawać, że wszystko jest w porządku? Ostatecznie nikt przecież z  głodu nie umiera, dzieci mają 500+, WCzc. Jarosław Kaczyński obiecał przed wyborami emerytom też 500+. I, nie daj Boże, tę obietnicę zrealizuje – i ceny wszystkiego znów poszybują o 600 zł w górę.

Dziś wszystko otwiera się przed wyborami. Przejeżdżam przez rozmaite miejscowości – wszędzie wszystko rozkopane – i ma zostać otwarte na dwa dni przed wyborami. By ludzie zobaczyli na oczy, jaki dobry jest burmistrz, wójt czy prezydent miasta. Właśnie oddał – i lśni nowością.

Nikt nie zauważa, że o wiele taniej byłoby oddawać te wszystkie mostki, ścieżki i drogi równo przez cztery lata: nie byłoby takiego popytu na roboty – bo teraz to firmy drą z samorządów, ile się da, żądając premii za terminowe oddanie do użytku; ponadto wtedy już przez trzy lata, dwa lata, przez rok – można by było już z tych dróg korzystać. Ale przecież temu wójtowi chodzi o to, by znów zostać wybranym – więc koniecznie musi wszystko oddać tuż przed wyborami.

Bo wiadomo, że przeciętny wyborca pamięta tylko to, co było co najwyżej dwa tygodnie wcześniej. Ten wójt postępuje jak najbardziej racjonalnie. Nie można mieć doń pretensji. To nie on jest winien temu potwornemu marnotrawstwu; winien jest ustrój.

No, i  to  pytanie: my  idziemy do wyborów po  to, by  patrzeć IM na ręce. I informować o tym wszystkich. Więc czy Polacy chcą wiedzieć, ile przez to wszystko płacą? Czy wolą, by wszystko było szyto-kryto?

– Janusz Korwin-Mikke

ANGORA nr 40 (7 X 2018)

0 0 votes
Article Rating
Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego
Subskrybuj
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
sinceritas
sinceritas
5 miesięcy temu

Pragnę przypomnieć, że socjalizm w Polsce gwałtownie przyspieszył i pogłębia się dzięki władzy PiS, czyli dokładnie od 6-ciu lat, gdy 70% korwinistów zagłosowało na Andrzeja Dudę przeważając o władzy tego bolszewickiego szkodnika. Dzięki chłopaki!

sariusz
sariusz
5 miesięcy temu

Korwin tak narzeka na “III Rzeczpospolitą” a sam wszystko jej zawdzięcza. Gdyby nie ta III Rzeczypospolita i wcześniejsze wydarzenia, które do niej doprowadziły, to nikt by nie słyszał o kimś takim, jak Korwin. Do emerytury pracowałby w Instytucie Transportu Samochodowego, gdzie zajmowałby się projektowaniem przystanków tramwajowych a dorabiałby sobie oszczędzaniem diet przy wyjazdach na turnieje brydżowe. Jego działki po matce w Józefowie miałyby minimalną wartość (nieruchomości w kraju, gdzie zarabia się 20 dolarów miesięcznie, są z natury rzeczy tańsze, niż w kraju, gdzie się zarabia $1500). Nie zostałby gwiazdą medialną, bo w PRL oryginałów do telewizji się nie zapraszało. No… Czytaj więcej »

mck
mck
5 miesięcy temu
Reply to  sariusz

Ale o co chodzi? Tak samo mógłby narzekać na PRL, choć pracowałby sobie spokojnie “w Instytucie Transportu Samochodowego, a dorabiałby sobie oszczędzaniem diet przy wyjazdach na turnieje brydżowe”.