fbpx

Debata o Teorii Antropologicznego Globalnego Ocieplenia – Część 2

Janusz Korwin-Mikke

Sam Pan sobie odpowiedział. Gdyby nawet wyższa temperatura na Wenerze była spowodowana w całości ilością CO2 w atmosferze (co nie jest prawdą: Wenus jest po prostu ZNACZNIE bliżej Słońca, siła promieniowania maleje z kwadratem odległości…) to zacząłbym się niepokoić, gdyby CO2 w atmosferze było 4% (tak nawiasem: człowiek w maseczce oddycha powietrzem, w którym jest więcej, niż 4% CO2). A jest go 0,04% i Pan każe mi wierzyć, że zmiana z 0.038% na 0,084% powoduje „efekt cieplarniany”. – i to katastrofalny. — Tu dygresja ogólno-naukowa W odróżnieniu od Pana mam 79 lat i zajmowałem się metodologią nauk.

Wiem, jak są tworzone prace naukowe, jakie ambicje kierują uczonymi i pracownikami naukowymi, jak oceniane są (liczbą cytowań w SCI…) prace „naukowe” – a przede wszystkim: jak często całe teorie naukowe zmieniane są na zupełnie inne – ale znacznie częściej upadały „fakty”. Wiem doskonale, jak po 1905 praktycznie wszyscy francuscy uczeni wierzyli w „promienie N” śp.prof.Ireneusza P.Blondlota – mimo, że za to nie byli nagradzani wysyłaniem na konferencje na wyspę Bali – a za niewiarę w nie nie byli usuwani z katedr. Ale przede wszystkim już osobiście obserwowałem histerię z Zero Growth; wbrew 97% „pracowników naukowych” wyśmiewałem ją wtedy – i, jak widać, miałem rację. Tak samo, jak teraz. Z szacunkiem traktuję dane NASA (acz bardziej wierzyłbym chińskim) – z zastrzeżeniem jednak (o czym pisałem), że ludzie widzą to, co chcą widzieć…

Natomiast te wykresy sprzed 800.000 lat to może Pan od razu włożyć między bajki. Zawsze bawili mnie archeolodzy stwierdzający, że jakaś kamienny posążek liczy 15.300 lat – a obok leży taki sam kamień, z tej samej skały, tylko nie obrobiony – i liczy 3 miliony lat; przecież od stukania młotkiem promieniotwórczość próbki się nie zmieniła. Ilości CO2 w atmosferze są znikome, ustalenie ich nawet teraz wymaga precyzyjnej aparatury – dane sprzed tysięcy lat są oparte o bardzo pośrednie teorie i silne założenia. Bardzo często próbka pochodzi z „lodu sprzed 300.000 lat” – a skąd wiemy, że sprzed 300.000 lat? Na podstawie próbki… I obydwaj uczeni mają „potwierdzenie”: swoich teoryj!! Może inaczej: niech Pan popatrzy na ten wykres – i zastanowi się: ile dziesiątków tysięcy ludzi musiałoby pracować latami, by te wszystkie punkty nanieść na ten wykres!! ==

Odpowiadając na Pana pytania (za siebie – nie za innych Negacjonistów!):

(1) Wierzę, że poziom CO2 rośnie – i bardzo dobrze, bo Ziemia się zieleni, roślinki to lubią, a ja lubię roślinki ( https://www.rmf24.pl/nauka/news-ziemia-sie-coraz-bardziej-zieleni-i-ociepla-wolniej,nId,4306013 ). I nie mam nic przeciwko temu, by zaczęły nam rosnąć 20-metrowe paprocie, widłaki i skrzypy. Z tego wszak nie wynika, że ten jeden atom CO2 na tysiąc miałby blokować wypromieniowywanie ciepła przez Ziemię!

(2) Wierzę, że temperatura się podnosi (i bardzo dobrze, lubię ciepło) – szkoda, że według większości Affirmatywistów będą to tylko 2°C za 200 lat;

(3) Nie sądzę, by między (1) i (2) był jakiś silniejszy związek – ale absolutnie nie wierzę, że działalność człowieka ma w tym jakikolwiek znaczący udział. To ostatnie uzasadniam w sposób niezbity. Nikt nie przeczy, że gdzieś do VII wieku mieliśmy Przedostatnie Globalne Ocieplenie (i ŻADNE dane historyczne nie wspominają, by coś gdzieś zostało zalane!).

Następnie przyszło Ostatnie Globalne Oziębienie, które miało minimum gdzieś między 1250 (ostateczne wyparcie Wikingów z Grenlandii), a 1650 (kiedy to Bałtyk zamarzał; tak nawiasem: Hel był przerwany właśnie WTEDY, a nie podczas Ocieplenia!). Niestety: nie wiemy, jakie wtedy panowały temperatury, ale wspomnienia historyków i obrazy malarzy każą domniemywać, że temperatura była niższa od obecnej o jakieś 4-5°C. Od tego czasu trwa Obecne Globalne Ocieplenie – i jeśli wierzyć w stałość tego cyklu może potrwać jeszcze ze 200 lat i temperatura może jeszcze wzrosnąć o te dodatkowe 2°C. Jest to jednak tylko hipoteza – równie dobrze ten cykl mógł zakończyć się np. rok temu i zmierzamy już w kierunku Następnego Globalnego Oziębienia. A może będzie rosnąć jeszcze 400, a nie 200 lat.

Dane NASA (przynajmniej: na razie…) nie mówią NIC o przyszłości. Jednak w XVII wieku nie było jakiegoś gwałtownego przyrostu spalania paliw kopalnych, więc GlOcio NA PEWNO nie tym jest powodowane. c.b.d.o.

 

Karol Wilkosz:

Każda ilość CO2 w atmosferze powoduje efekt cieplarniany (Dlatego na Ziemi mamy średnią temperaturę na poziomie 15°C zamiast -18°C, ponieważ tyle wynosiłaby średnia temperatura, gdyby nie było gazów cieplarnianych na Ziemi), im więcej CO2 tym wyższa temperatura – dlatego temperatura na Wenus jest wyższa od tej na Merkurym pomimo tego, że to Merkury jest bliżej Słońca.

Dygresja: Nie wiem dlaczego powołuje się Pan na swój wiek i doświadczenie, myślałem że rozmawiamy tylko na argumenty?

Zwiększenie stężenia CO2 w atmosferze nie będzie katastrofalne dla Ziemi! Jak wiemy nasza planeta doświadczyła o wiele gwałtowniejsze zmiany warunków – uderzenie meteorytu, które doprowadziło do wymarcia dinozaurów, ale otworzyło drogę do dominacji ssakom z człowiekiem na czele.

Problem tkwi w nas. Jak ujął to Neil deGrasse Tyson (światowej klasy astrofizyk) komentując konsekwencje wtłaczania coraz to większej ilości CO2 do atmosfery przez człowieka: “Zmieniamy klimat szybciej niż nasza kultura jest w stanie się dostosować. Jedną z konsekwencji jest topienie się pokrywy lodowej co powoduje wzrost poziomu wód…, a to spowoduje zalewanie wybrzeży, gdzie leżą najważniejsze ośrodki naszej cywilizacji” (cytat nieznacznie parafrazowany). Innymi słowy, jedną z konsekwencji rewolucji przemysłowej jest podgrzewanie temperatury na Ziemi, które powoduje topienie się pokry lodowych, wzrost poziomu wód i zalanie przybrzeżnych miast.

Satelitarne obserwacje poziomu morza od roku 1993.

Źródło: nasa.gov

Dlatego jest to problem ekonomiczny. Musimy obliczyć ile są warte te terany (mówimy o wielu najważniejszych ośrodkach miejskich i rolniczych), którym grozi zalanie i co się opłaca zrobić, aby je uratować/przedłużyć ich użyteczność. Oczywiście nie zapominajmy o innych konsekwencjach Zmian Klimatu takich jak migracja (ludzi, ale także zwierząt i roślin) czy ekstremalne zjawiska pogodowe: pożary, powodzie, huragany czy burze śnieżne.

Odnośnie Pańskiego przytaczania historii o Wikingach, Grenlandii i magicznego roku 1650. To poproszę o źródła na poparcie Pańskich tez, ponieważ wydają się one być anegdotyczne (4-5 stopni Celsjusza wedle czyich obliczeń?!)  nadinterpretacją lub fałszem. Tu cytuję fragment artykułu ze strony earthmagazine.com 

Aby zbadać zmieniający się klimat na Grenlandii podczas osiedlenia wikingów, zespół kierowany przez Nicolása Younga z Obserwatorium Ziemi Lamont-Doherty na Uniwersytecie Columbia pobrał próbki moren czołowych pozostawionych przez poprzednie lodowce w południowo-zachodniej Grenlandii i przez Zatokę Baffina na wyspie Baffina. Analizy izotopowe powierzchni głazów moren pozwoliły zespołowi określić, kiedy lodowce pierwotnie przetransportowały i osadzały moreny w ich obecnych miejscach.

„Ta metoda jest najczęściej używana do śledzenia lodowców sprzed kilku tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy lat” – mówi Young. „Naszym celem było sprawdzenie, czy tę metodę można zastosować na młodszych osadach lodowcowych”. Opierając się na tych datach, naukowcy donoszą w Science Advances, że lodowce osiągały maksymalny zasięg od około 925 do 1275. Tak więc, chociaż Islandia i Europa mogły być cieplejsze w tym okresie, wydaje się, że Grenlandia pozostawała wystarczająco zimna, aby umożliwić lodowcom postęp, mówi Young.

„Było zimno, kiedy [Wikingowie] tam dotarli, i było zimno, kiedy wyjeżdżali” – mówi, dodając, że „jeśli wjechali na Grenlandię, kiedy było zimno, jest mało prawdopodobne, że wypędziło ich zimno”. Odkrycia potwierdzają tezę, że średniowieczny ciepły okres ograniczał się głównie do Europy, mówi Young. „Średniowieczny ciepły okres jest bardzo dobrze udokumentowany w Europie, ale nie był globalny. W rzeczywistości ocieplenie w Europie często zbiega się z chłodniejszymi warunkami panującymi na Grenlandii, ponieważ więcej zimnego powietrza jest wyciągane z Arktyki i przepływa przez Zatokę Baffina ”.

Wzór wskazuje na możliwy związek między średniowiecznym okresem ciepłym a wydłużoną fazą oscylacji północnoatlantyckiej, zwykle dekadowym cyklem klimatycznym, w którym ciepłe powietrze napływające z tropików podnosi temperaturę w Europie i Islandii, podczas gdy Grenlandia i wyspa Baffina stają się zimniejsze z powodu napływu powietrza arktycznego.

Oficjalny sklep Janusza Korwin-Mikkego

11
Dodaj komentarz

avatar
9 Tematy komentarzy
2 Odpowiedzi w wątku
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
7 Autorzy komentarzy
CmhfjjMyronbrumssinceritasNonickЦарь Корвин-Микке Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cmhfjj
Gość
Cmhfjj

ivermectin 3mg tablet – where can i buy oral ivermectin ivermectin 3mg tablets price

Myronbrums
Gość
Myronbrums

online dating service
dating personals

Nonick
Gość
Nonick

“Jest korzyść z GlOcia! Gdyby go nie było, nawet RosAtomFlot nie dowiózłby turystów na Biegun! Przy okazji PT ekologów zawiadamiam, że w Kanadzie populacja białych misiów zwiększyła się o 9% – a na Syberii tak się rozmnożyły, że zagrażają ludziom.” Czyli JKM ponownie potwierdza że jest ocieplenie… Rozumiem że JKM nie użył tego argumentu w debacie którą zainicjował bo po co się pogrążać. Behawiorysta od białych niedźwiedzi i siedmiu boleści. One się tam wcale nie rozmnożyły!!! One po prostu zwykle zimują na lodzie arktycznym gdzie łatwiej upolować fokę bo one też tam są, tylko lód arktyczny tak się skurczył że… Czytaj więcej »

Царь Корвин-Микке
Gość
Царь Корвин-Микке

Российская монархия + китайский капитализм = либертарианцы.

Wstrząśnięty nie zmieszany
Gość
Wstrząśnięty nie zmieszany

Mnie najbardziej fascynuje coś innego – od małego w komunistycznych szkołach uczono mnie o zlodowaceniu, lodowcach, ustępujących lodowcach i ponoć ich pozostałościach morenach, jeziorach itp. Miało to nastąpić jakieś 10 000 lat temu to ocieplenie – co niby wtedy tych paru dzikusów z dzidami /na terenie obecnej Polski było ich pewnie z 200 sztuk/ – palili że tak ocieplili klimat ???

Nonick
Gość
Nonick

Klubowe.

sinceritas
Gość
sinceritas

A czy w tej szkole uczono Ciebie także tego, że naturalne zmiany klimatu były procesami powolnymi, trwającymi ok. 100 tysięcy lat, a nie 100 lat?

sincertas
Gość
sincertas

Pozwolę sobie tylko wtrącić, ze chuja warta jest taka “debata”, w której rozmówca nie jest zainteresowany dojściem do obiektywnej prawdy, a usiłuje jedynie przeforsować swoje wcześniej wyrobione zdanie, w dodatku stosując przy tym chwyty erystyczne, spełniające przesłanki manipulacji.

Nonick
Gość
Nonick

JKM “udowadnia niezbicie” że… ” (nie sądzę iżby) między (1) i (2) był jakiś silniejszy związek – ale absolutnie nie wierzę, że działalność człowieka ma w tym jakikolwiek znaczący udział.” Po czym udowadnia że okresy ochłodzeń jakie występowały za czasów historycznych następowały BEZ UDZIAŁU (przyczynowego) CZŁOWIEKA. Mam wrażenie że JKM przygotował wielki taran do wyważenia dawno otwartych drzwi ponieważ już dawno określono ścisłą korelację między historycznymi ochłodzeniami a zmianami aktywności Słońca sprowadzonymi do powszechnie akceptowanego wyznacznika jakim jest ilość plam na Słońcu. Dla przypomnienia podstawowy cykl aktywności Słońca to 11 lat, ale cykle te nie są jednakowe i w tym… Czytaj więcej »

Nonick
Gość
Nonick

To że JKM wierzy albo nie wierzy we wzrost temperatury czy poziomu CO2 nie jest argumentem bo te wzrosty ( temperatury i ilości CO2) to wielkości mierzalne, fakty, a nie sprawa “wiary”. Choć tych faktów JKM nie kwestionuje to jednak kwestionuje związek między jednym a drugim czego w żaden sposób nie uzasadnia. To już kłóci się z założeniami debaty bo jest to argument “nie bo nie”: “A jest go 0,04% i Pan każe mi wierzyć, że zmiana z 0.038% na 0,084% powoduje „efekt cieplarniany”. – i to katastrofalny.” Każe? Ależ broń Boże. Ustalmy czy mamy to samo na myśli: 1.Efekt… Czytaj więcej »

Бо́же, Царя́ храни́ !
Gość
Бо́же, Царя́ храни́ !

comment image