Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Wiadomości
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

20-03-2017 12:30:00

Sprzedają nam truciznę, a UE ma to gdzieś!

INFO: Żądanie Grupy Wyszehradzkiej dotyczące wprowadzenia zakazu sprzedaży produktów drugorzędnej jakości zostało zignorowane przez Unię Europejską. Bruksela stwierdziła, że nie zamierza regulować norm jakości produktów dostarczanych na rynek wschodni.
 
- Ta sama nazwa, to samo opakowanie, ale zupełnie inny skład, np. mięsa, kakao, roślin strączkowych, zawierający znacznie więcej szkodliwych składników w przeciwieństwie do tego, który jest sprzedawany w sąsiednich krajach, Austrii i Niemczech. Jesteśmy dla nich ludźmi drugiej kategorii, którym można oferować odpady. Dostarczają nam nie produkty, a „truciznę” - skomentował decyzję Brukseli p. Mirosław Sládek, przewodniczący czeskiej Partii Republikańskiej.
 
 
Źródło: SputnikNews.com
Opracował: TP

drukuj

poleć znajomemu

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 20-03-2017 12:38:32 | odpowiedz
    Dlaczego wolnorynkowcy są za ingerencją państwa w żywność?
    Ja jestem za postulatami w artykule, ale popieram Partię Razem.
    • 21-03-2017 20:01:03 | odpowiedz
      Dlatego że przecież przeciętny człowiek nie wie jak sobie wyhodować śfinkę albo buraczka. Pan zandberg nam jedzenie musi urzędnikami pod nos podstawić - najlepiej takie pegieerowskie.
    • 21-03-2017 22:46:07 | odpowiedz
      Te wszystkie płacze w tej dyskusji dowodzą, że w korwinizmie wolny rynek przegrywa z kompleksami narodowymi, więc jeżeli ktokolwiek jeszcze "przymykając oczy" na oszołomstwo, mimo wszystko głosuje na KORWiN w celu krzewienia wolnego rynku - jest w błędzie.

      To banalne:
      1. Jeżeli ktoś uważa, że Polacy "są oszukiwani", że "powinni" i "chcieliby" jeść lepszą żywność - niech otworzy biznes i tę lepszą żywność sprzedaje. Niech głośno informuje, dlaczego jego produkty są lepsze. Niech się dorobi milionów, miliardów i udowodni, że miał rację.
      2. Jeżeli jednak ten biznes nie wypali, znaczy, że wcześniejsze założenia o masowym "oszustwie", "powinności" i "chęci" były fałszywe i korporacje mają rację wiedząc, co się będzie w Polsce sprzedawać.

      Dlaczego nie widzę korwinistów otwierających czym prędzej biznesy i łatających lukę na rynku? Co, dwie lewe rączki? Lepiej siedzieć i płakać? A może tak naprawdę wiedzą, że nie mają racji, ale chcą ponarzekać dla sportu? No cóż.
      • 22-03-2017 00:18:06 | odpowiedz
        Jako typowy troll "argumentujesz" zupełnie "od czapy", byle tylko strollować wątek.

        Oczywiście, że producenci mogą oferować, co tam zechcą - o ile nie jest to w jakiś sposób zakazane odnośnymi przepisami - wszakże nie chodzi o to, że oferują śmieci, a o to, że te śmieci udają produkty pełnowartościowe, oferowane na ich rynkach "rodzimych".

        Jeżeli producenci są przekonani, że Polacy chcą kupować śmieci - czemu wyraźnie nie oznaczą tych namiastek w sposób np. "Proszek dla Polaków", "ciastka dla Polaków" itp. itd.? Przecież - twoim zdaniem - Polacy WŁAŚNIE TAKICH CIASTEK I PROSZKÓW CHCĄ(?), więc kupią. Przecież - twoim zdaniem - są to "produkty optymalne dla polskiego rynku", co jest ponoć wynikiem jakichś "badań". Dlaczego zatem te niesamowicie optymalne produkty udają jakieś inne? Przecież Polacy i tak by je kupili, bo "właśnie takich chcą". Więc po co ta maskarada?
        • 22-03-2017 08:07:19 | odpowiedz
          Jeżeli chodzi o ciasteczka Leibniz to opakowania się różnią - niemiecki ma certyfikat jakości, a polski nie.
          http://halo24.eu/wp-content/uploads/2017/02/herbatniki-700x336.jpg
          • 22-03-2017 13:27:43 | odpowiedz
            To jest właśnie taka "różnica dla prawnika" - że tam znaczek "certyfikatu jakości", a w wersji dla "polskich psów" (jak to określa troll "Krakus") zachęcający napis "bardziej maślane". I tu już "różnica jest", na której w razie czego można oprzeć obronę w sądzie.

            A poza tym nazwa, producent, i wygląd opakowania (choćby kolorystyka, i ogólny projekt) SUGERUJE, że to niby TO SAMO!
        • 22-03-2017 09:41:19 | odpowiedz
          Dobra. Więc co wolnościowcy w cudzysłowie proponują? Utworzyć Centralny Urząd Tropienia Oszust Koncernów gdzie będzie można zatrudnić już ostatni sort pisdowców, którzy dotąd nie załapali się do pracy nawet w stadninach koni? Będą siedzieć i "badać" metki produktów, czy czasem pod podobną nazwą lepszej jakości produkt nie jest sprzedawany w Dubaju? (No nie, akurat do Dubaju, to potrzebne będą wyjazdy służbowe.)

          Bo w "normalnym: kraju to jest tak:
          1/ Producent oferuje na rynek co chce i pod taką nazwą i marką, jak uważa;
          2/ Konsument kupuje albo nie.
          3/ Jak konsument czuje się oszukany, że produkt odbiega od tego, co sugeruje metka, podaje producenta do sądu.
          KROPKA
          • 22-03-2017 10:14:33 | odpowiedz
            Świetnie podsumowane. Nigdy nie potrafię zrozumieć tych wszystkich utyskiwań o jakość tego czy innego produktu. Rynek jest tworem dynamicznym i najlepiej się sam dostosowuje do klienta, jak producent straci zapał innowacyjny, straci rozeznanie, przestanie dobrze dostosowywać swój produkt dla konsumenta, to wylatuje z rynku. Klient głosuje "nogam i portfelem". Jak komuś nie pasje np. jedzenie z dyskontu to nech się uda po zakupy do sklepu, który oferuje wysokiej jakości jedzenie. W czym problem? Nie ma nakazu kupowania w tym , czy też innym sklepie. Nie dowierzam, że na tym portalu trwa na ten temat dyskusja. Jedynie co powinno być przestrzegane to aby etykieta na produkcie klarownie podawała jego skład.
            • 22-03-2017 10:31:15 | odpowiedz
              BTW Ja na przykład nie jem z reguły ciastek, tylko przy sobocie idę do małego sklepiku i kupuję kawałek ciasta (więcej niż jedną porcję rzecz jasna, może z pół tego wypieku), bo wiem, że nie będzie w nim takiej chemii jak w tych fabrycznie robionych ciastkach.
              • 22-03-2017 10:42:40 | odpowiedz
                No i dobrze. No i brawo. Niech każdy je co uważa za stosowne.
                • 22-03-2017 11:04:32 | odpowiedz
                  A tak na serio to jestem socjalistą, popieram Partię RAZEM i jestem za tym, żeby był urząd do badań żywności jak w Niemczech, gdzie na opakowaniu pisze się klasę produktu.

                  Ale wy jesteście wolnorynkowcami i uważam, że taki Zbigniew czy Libero mógłby zrobić furorę w jakiejś partii socjalistycznej n.p. w PiS-ie!
          • 22-03-2017 12:12:23 | odpowiedz
            A, tak - w normalnym kraju. Przypuszczam, że w USA pewnie niejeden stałby się milionerem po odkryciu takiej praktyki choćby ze wspomnianymi ciasteczkami, i po zatrudnieniu prawnika na zasadzie "3/4 wywalczonego odszkodowania dla ciebie".
            Tam traktowanie klienta przez producenta/usługodawcę traktują poważnie, a i ludzie nie lubią uważać się za "psy", którym "kiełbasa" się nie należy.
            • 22-03-2017 13:03:31 | odpowiedz
              Przecież w Polsce jest inne opakowanie tych ciasteczek - niemieckie zawierają na opakowaniu certyfikat jakości, polskie nie.
              http://halo24.eu/wp-content/uploads/2017/02/herbatniki-700x336.jpg
              • 22-03-2017 13:30:42 | odpowiedz
                Podtrzymuję to, co napisałem: jestem przekonany, że amerykański sąd zasądziłby parę milionów USD od producenta, aby go oduczyć takich praktyk (zmiana znaczka na pudełku - które poza tym wygląda TAK SAMO - i już "różnica jest").

                Weźmy niedawny przypadek VW - Amerykanie nie lubią być "robieni w ciula".
                • 22-03-2017 13:37:36 | odpowiedz
                  Od kiedy "Das Original" wraz z klasą produktu wygląda tak samo, jak "bardziej maślany smak" na polskim opakowaniu?
                  • 22-03-2017 13:50:01 | odpowiedz
                    Właśnie tak "argumentowałby" kauzyperda wynajęty przez Leibniza, w hipotetycznej sprawie o to oszustwo. Właśnie dlatego wprowadza się takie czysto kosmetyczne "różnice". Tak, ja to wiem.
                    Jednakowoż produkt (tego samego producenta) oferowany jest POD TĄ SAMĄ NAZWĄ (nawet, gdyby opakowanie różniło się wyraźnie, A TAK NIE JEST) - co jest wystarczającą sugestią, że "to to samo".

                    Poza tym: certyfikat jakości można uzyskać na jednym rynku - a na innym nie. Zatem nie ma potrzeby znaczka certyfikatu uzyskanego na rynku niemieckim umieszczać na opakowaniu produktu przeznaczonego na rynek polski.
  • 20-03-2017 12:44:58 | odpowiedz
    No i widzicie, jak ta Unia jest potrzebna? Redaktor TP domaga się od niej nawet tego, żeby decydowała, która żywność jest dla niego dobra a która to "trucizna".
    • 20-03-2017 15:44:17 | odpowiedz
      Niezupełnie o to chodzi. Produkty tych samych firm o takich samych nazwach, ale o różnym składzie, są przykładem działań wolnorynkowych w pełnym tego słowa znaczeniu. Na rynek bardziej wymagający idzie produkt lepszej jakości, a na rynek mniej wymagający wysyła się byle co. To jest kwestia uczciwości producentów. Gdyby zmienili nazwy, nie byłoby problemu, ale producenci sugerują nam, że to jest ten sam towar znany z ich rodzimych rynków.

      Drobny przykładzik:
      https://www.magnapolonia.org/dla-niemcow-z-maselkiem-dla-polakow-z-olejem/

      I niech nikt nie próbuje mi wmawiać, że Polacy wolą olej palmowy od masła, bo nie widziałem reklam namawiających do kupna albo używania oleju palmowego zamiast masła.
      • 20-03-2017 17:03:19 | odpowiedz
        "producenci sugerują nam, że to jest ten sam towar znany z ich rodzimych rynków"

        A jak Pan doszedl do tego wniosku? Moze to Niemcom sugeruja, ze jest to produkt znany z rynkow wschodnich?

        Jak Pan idzie po maslo, to przeprowadza Pan natychmiastowy wywiad gospodarczy, czy w Kenii uzywaja tego samego opakowania? Nie pojmuje jak mozna byc tak czepialskim, kupuje albo nie kupuje, nie musze sasiadowi zagladac w miche, zeby sie podbudowac, ze jemy to samo.
        • 20-03-2017 20:02:05 | odpowiedz
          Podałem przykład. Mam go omówić?
          • 20-03-2017 20:37:03 | odpowiedz
            Ciasteczka maja w skladzie olej palmowy. Jesli odpowiada Panu olej, odpowiadaja Panu ciastka, to kupuje Pan. Jesli nie -- nie kupuje Pan. W czym problem?

            Nieuczciwosc polegalaby na tym, gdyby informacja o skladzie byla klamliwa, lub nie byloby podanego skladu (jak to dzieje sie w Polsce z alkoholami).
            • 20-03-2017 22:05:26 | odpowiedz
              Nieuczciwość ta polega na wykorzystaniu wcześniej uzyskanej dobrej opinii o produkcie oryginalnym, ORAZ PROJEKTU JEGO ORYGINALNEGO OPAKOWANIA tudzież ORYGINALNEJ NAZWY HANDLOWEJ, aby zachęcić do zakupu INNEGO produktu. Bo produkt o innym składzie NIE JEST tym samym produktem. To jest niezrozumiałe?

              Jeśli intencje producenta są czyste - czemu stara się ukryć ten fakt? Dlaczego nie sprzedaje ciasteczek z olejem palmowym w innym opakowaniu, i pod inną nazwą? Aha, "bo taką akurat ma ochotę"? To w takim razie ja mam ochotę uważać takie zwodzenie konsumenta za nieuczciwość, i tyle.

              Jest to nieuczciwość tego samego rodzaju, co np. zamieszczanie w Sieci tasiemcowych "umów z Użytkownikiem" - na przykład przez serwisy typu "Pobieraczek" - co do których wiadomo, że mało kto ma czas i ochotę będzie miał ochotę poświęcać dobry kwadrans na uważną ich lekturę. Czy klikający bez czytania na "OK" sami są sobie winni? Niby tak. Czy postępowanie "pobieraczków" jest uczciwe (no przecież "warunki podali")? Ha, to czemu informacja o płatności usług jest "głęboko zaszyta" w treści umowy, zamiast figurować zaraz na witrynie, np. jako "Tani serwis pobierania plików" (WYRAŹNA INFORMACJA o płatności usług)?
              • 21-03-2017 21:12:49 | odpowiedz
                Mam wrażenie, że w owych praktykach jest jakaś nieuczciwość i Pan to właściwie uzasadnił.
              • 21-03-2017 22:28:40 | odpowiedz
                Ogarnij się chłopie z tymi kompleksami i poczuciem krzywdy narodowej, bo to jest bardziej śmieszne niż mądre.

                Biznes, a już zwłaszcza wielkie, międzynarodowe korporacje, mają centralnie w dupie to, czy jesteś Polakiem, Niemcem czy Marsjaninem. Interesuje ich sprzedaż. I wydają grube pieniądze na badania, żeby wiedzieć jaka jakość (i za tym: cena) jest optymalna na jakim rynku. I tyle.

                Czy np. te słynne niemieckie proszki są lepsze - nie, nie są. Są takie same, tylko bardziej skoncentrowane. A dlaczego są bardziej skoncentrowane? Bo Niemki czytają instrukcje, gdzie jest napisane ile sypać, a Polki sypią na oko. I Polki nie kupowały koncentratu, bo jest droższy, a szybciej się kończy.

                Z jedzeniem to samo. Jesteśmy biedniejsi, od Niemców, nie stać nas na lepszą jakość. Jesteśmy krajem klientów Biedronek, nie Almy.

                Dajmy działać rynkowi, to w końcu się dorobimy i będziemy jeść lepiej, niż za granicą. A Ty co właściwie proponujesz, bo oprócz płaczu nie widzę konkretu. Zgaduję, że jakieś kolejne zakazy i nakazy, by żyło się lepiej. W partii Razem zrobiłbyś furorę.
                • 21-03-2017 23:39:12 | odpowiedz
                  Każde wskazanie na nieuczciwość w postępowaniu będziesz "odpierał" zarzutami "kompleksów", ew. "poczuciem krzywdy narodowej"? Tak? To prymityw jesteś (wiem, nie odkrywam tym stwierdzeniem Ameryki, każdy tu piszący to potwierdzi), a zarazem sygnalizujesz brak kontrargumentów - jednak "dyskutować" usiłujesz.

                  Nie interesuje mnie, co interesuje "biznes"; mnie, jako klienta, generalnie interesuje m.in. to, abym nie był oszukiwany poprzez wciskanie mi - pod DOKŁADNIE TĄ SAMĄ NAZWĄ - namiastki tego, co Niemcowi oferowane jest w postaci produktu pełnowartościowego.

                  Tak, "dajmy działać rynkowi" - co nie oznacza przyzwolenia na kantowanie nas wszystkich pod lichym (a całkowicie fałszywym) pretekstem "wolnorynkowości" takich praktyk. Wolny rynek nie oznacza "wolności oszukiwania".

                  Tak, oszustw należy zakazywać. Oszukiwać NIE WOLNO - nawet, jeśli jakiś "mędrzec" z Niemiec podejrzewa, że "Polki sypią na oko". Skoro tak - niech wyraźnie oznakuje swój namiastkowy proszek jako "Dixan dla Polek, o jakości optymalnej na polskim rynku", i nie mam wtedy pretensji. To jest to, co "proponuję".
                  • 22-03-2017 20:33:36 | odpowiedz
                    Sęk w tym, że to Ty - tylko Ty i wyłącznie Ty czujesz się "oszukany", a tutaj nie ma mowy o oszustwie. Oszustwem by było, gdybyś na opakowaniu miał napisane "PROSZEK IDENTYCZNY JAK W NIEMCZECH". A nie masz. Masz dokładnie napisany skład. Zacznij czytać tak dużo, jak piszesz, to Ci się problem sam rozwiąże.
                    • 22-03-2017 21:17:27 | odpowiedz
                      Jak "nie mam" - kiedy właśnie mam: ten sam producent, ta sama szata graficzna opakowania, tudzież ta sama nazwa handlowa produktu.

                      Oszustwa nie byłoby, gdyby WYRAŹNIE oznakowano towar jako inny - a nie powoływano się jedynie na fakt "przecież wydrukowaliśmy także skład". Moja odpowiedź na to brzmi: "...to skoro stać was było na tyle, to na zmianę nazwy produktu, by wyraźnie zaznaczyć jego odmienność - również".

                      Skoro tego nie zrobiono, to znaczy, że starano się wytworzyć w kliencie wrażenie, iż jest to produkt tożsamy z tym, którzy kupują "Niemcy w Niemczech", cbdu. A "skład" to tylko taki "dupochron" - na który trolle Internetowe, sinceritasy i inne takie gamonie się powołują.
                      • 22-03-2017 21:41:41 | odpowiedz
                        Na serio kupując towar w polskim sklepie w Polsce, zamiast sprawdzić, czy Tobie odpowiada, dumasz, czy jest to DOKŁADNIE TAKI SAM towar, jaki pod tą samą nazwą kupują obywatele 200-tu państw na świecie?

                        Po cholerę?

                        Zazdroszczę Tobie, że masz w życiu takie "problemy".
                • 22-03-2017 10:13:34 | odpowiedz
                  W podanym przykładzie ciasteczka kosztują tyle samo. Te z masłem dla Niemców i te z tańszym olejem palmowym dla Polaków.
                  Producent zarabia więc znacznie więcej (na jednostce produktu) u nas, a nie w Niemczech.

                  No i przypominam, że dorabiamy się już prawie trzydzieści i efektów nie widać. PO podawało z dumą, że jeśli tempo rozwoju się utrzyma, to już za 60 lat dogonimy w rozwoju Niemcy...
                  • 22-03-2017 20:43:52 | odpowiedz
                    Nie wiem ile zajmie dogonienie Niemiec, ale na pewno nie przyspieszysz tego dekretem, że "ciasteczka mają być takie same jak w RFN" :D
                    • 22-03-2017 23:02:24 | odpowiedz
                      Jaki dekret? Nie trzeba żadnych dekretów, wystarczy małe przymuszenie producentów na poziomie całej Unii do stosowania różnych opakowań dla różnych towarów. To nawet nie są koszty, szczególnie przy oszczędnościach na surowcach. Ma być jawnie i niemyląco.
                      • 23-03-2017 00:25:40 | odpowiedz
                        Aha, nie dekret tylko "przymuszenie", to wszystko zmienia...
                        • 23-03-2017 09:26:26 | odpowiedz
                          A dokładniej obowiązek weryfikacji opakowań i składu produktów przeznaczonych na rynki krajów wspólnoty, z zastrzeżeniem, że dotyczyłoby to producentów stosujących różne wersje składu pod tą samą marką.
                          • 23-03-2017 14:28:04 | odpowiedz
                            Sądzę, że wystarczyłyby obecne przepisy dotyczące "podróbek" uzupełnione o zapis, że obejmują one również działania WŁAŚCICIELA danego znaku handlowego (czy praw do niego). Że mianowicie ON TEŻ NIE MA PRAWA PODRABIAĆ/FAŁSZOWAĆ swych własnych produktów - i że różniących się produktów nie może znakować w sposób mogący wprowadzić w błąd odbiorców.
                            • 23-03-2017 17:50:02 | odpowiedz
                              No tak, tylko jeśli chciałby wprowadzić jakąś zmianę, udoskonalenie, to musi promować nowy produkt. Niemniej jest to dobry punkt zaczepienia. Może się okazać, że w ogóle nie trzeba nic zmieniać, tylko zacząć egzekwować?
                              • 23-03-2017 19:23:10 | odpowiedz
                                Aż tak dobrze chyba nie jest; nie jestem prawnikiem, ale (o ile mi wiadomo) te przepisy, o których napomknąłem, karzą przypadki posługiwania się CUDZYM znakiem handlowym bez licencji, tudzież fałszowania CUDZYCH produktów - bo domyślnie zakłada się, że przecież nikt nie będzie fałszował własnych.
                                Niby logiczne - ale życie pokazało inaczej... że czasami lepsza chińska podróba - w 99% zgodna z oryginałem - niż czyjś "własny produkt", o jakości celowo pogorszonej z myślą o łatwym zarobku na Polakach.
      • 20-03-2017 17:06:19 | odpowiedz
        I to jest ten między narodowy ***** kapitalizm, czy ktoś jeszcze myśl , że pierdolony polaczek co ma możliwość sprzedać coś drożej do zachodniego bolszewizmu jewropejskiego, będzie wolał sprzedać to taniej w Polsce? Nie sprzeda lepsze w Polsce a dla obywateli Polski sprzeda ścierwo. Będzie krzyczał o ściąganiu z zagranicy tańszej żywności i lepszej niż na Polskim rynku, będzie korumpować osoby co robią testy żywności i ***** będzie brał dopłaty od obywateli Polskich by sprzedać jebanej brudnej francuskiej bądź niemieciej świni! Oczywiście wolny handel i sprzedaż drożej od nas za granicę i kupno taniej z zagranicy jest dobre tylko ja się ***** pytam kto zapłaci za za porządne a nie skorumpowane testy żywności z zagranicy? Dlatego apeluje, najlepiej jest by żywność która wyjeżdża z Polaki i zostaje była takiej samej jakości jeśli nie jest to osoba sprzedająca idzie do kryminału na 20 lat!
      • 20-03-2017 18:50:57 | odpowiedz
        I co? Czy gestapo robi na polskich ulicach łapanki, by złapanych zmuszać do używania oleju palmowego?
        • 20-03-2017 20:06:19 | odpowiedz
          Próbowałeś kiedyś oleju palmowego?

          A słyszałeś o czymś takim, jak przyzwyczajenie? Odwołując się do zlinkowanego przykładu, ktoś mieszkał w Niemczech jakiś czas i zasmakował w tych ciasteczkach. Przyjeżdża do Polski, widzi w sklepie owe ciasteczka, kupuje i... no i dupa, bo to nie to samo. Jak ten ktoś się czuje?
          • 20-03-2017 21:17:52 | odpowiedz
            Czuje się źle i drugi raz tego w Polsce nie kupi. Wielki problem?
            • 20-03-2017 22:09:11 | odpowiedz
              Dla "Sariuszów", którzy widocznie lubią być traktowani jako "gorszy sort klientów", to może i nie problem.

              Dla innych, niekoniecznie lubiących być traktowanymi "per noga" - to jednak może być problem.

              A Sariusze niech sobie wp...lają takie śmieci. Dla mnie to faktycznie nie problem, czym one się żywią.
              • 20-03-2017 22:33:26 | odpowiedz
                Nie lubię być traktowany jako gorszy sort klientów i dlatego, jak ktoś mnie tak traktuję, to u niego nie kupuję. Nie wzywam natomiast do tego, żeby o tym, co mam kupować decydowali jacyś urzędnicy, czy unijni, czy inni.
                • 20-03-2017 22:37:07 | odpowiedz
                  Wystarczy jeden przepis: nie można wprowadzać do obrotu różnych towarów z tą samą nazwą i w takim samym opakowaniu. I tyle.
                  Przy cyzm różnica w nazwie lub wyglądzie opakowania musi być widoczna, a nie polegać na tym, że zmienią odcień kawałka papierka.
                • 20-03-2017 22:50:21 | odpowiedz
                  Nie chodzi o to, aby "urzędnicy" zdecydowali, "co masz kupować" - tylko CZY WOLNO SPRZEDAWAĆ coś innego, niż produkt oryginalny, jednak w takim samym opakowaniu, i pod taką samą nazwą.

                  Naucz się czytać ZE ZROZUMIENIEM.
                  • 21-03-2017 09:29:03 | odpowiedz
                    10/10
                  • 21-03-2017 17:56:32 | odpowiedz
                    To ty się naucz czytać ze zrozumieniem SKŁAD PRODUKTU, który kupujesz.
                    Jakim cudem wyrobiłeś sobie dobrą opinię o oryginalnym produkcie, którego nigdy nie miałeś szansy spróbować? Przecież cały czas raczysz się tym samym "szajsem przeznaczonym na rynek wschodni".
                    Rozumiem, że to może być nieprzyjemne doznanie psychiczne, kiedy zawsze się komuś coś podobało, a tu nagle dowiaduje się, że np. Niemcy w takim samym opakowaniu dostają coś lepszego. Ale, jak to mówią - nie dla psa kiełbasa. Daremne argumenty o "nieoryginalności" produktu.

                    Najśmieszniej było, kiedy się okazało, że w niektórych sklepach "chemia z Niemiec" był podrabiany szajs, gorszy od tego oryginalnego na rynek wschodni. Ale frajerzy kupowali to przepłacając i jeszcze byli zadowoleni i dumni ze swojej zaradności :)
                    • 21-03-2017 18:53:05 | odpowiedz
                      1. A co ty możesz, śmieszny krasnalu, wiedzieć o tym, czy "miałem okazję spróbować", czy nie miałem? No: co możesz o tym wiedzieć?

                      2. Ja nie uważam się za psa, "niegodnego" pełnowartościowych produktów. A co do ciebie: OK, gotów jestem zgodzić się z tobą, że jesteś psem godnym wciskania mu śmieci, bo na uczciwe traktowanie widać nie zasługujesz, skoro sam masz taką opinię o sobie. Pewnie nie bez powodu.
                      • 21-03-2017 19:14:10 | odpowiedz
                        Podstawą sensownych działań jest realna ocena sytuacji.
                        Godną pozycję trzeba sobie wypracować, a nie składać śmiesznego wniosku na forum unijnym o uznanie nas za "równych Niemcom".
                        "Jeśli musisz mówić ludziom, że jesteś ważny, to znaczy, że nie jesteś" - Margaret Thatcher
                        • 21-03-2017 19:52:19 | odpowiedz
                          No, dobrze - a więc już realnie oceniliśmy sytuację, że ty jesteś psem, a ja nie. Co dalej?
                          • 21-03-2017 20:49:20 | odpowiedz
                            Jeśli masz tak zafałszowaną ocenę rzeczywistości, to nic dziwnego, że w zderzeniu z rzeczywistością odnosisz wrażenie, że zostałeś oszukany.
            • 20-03-2017 22:33:33 | odpowiedz
              E, no nie. Oszukiwanie nie jest przecież żadnym problemem. Mało kto się zorientuje, że taka sama nazwa i opakowanie mieszczą w sobie różne produkty. Normalka, zwykłe obniżanie kosztów. Nie wiem nawet po co czepiam się tych biednych, uczciwych producentów...

              To jest właśnie różnica cywilizacyjna. Liberalizm gospodarczy wyrósł na gruncie protestanckim, na relatywizowaniu. A ja się domagam podejścia katolickiego, czyli etyki bezwzględnej - traktowania każdego klienta z takim samym szacunkiem.
              • 20-03-2017 22:52:57 | odpowiedz
                Przy czym warto tu dodać, że protestantyzm to nic innego, jak po prostu judaizacja najpierw samej wiary, a potem i etyki, i innych dziedzin życia (wolne soboty również wprowadzono w celu uczynienia dniem wolnym od pracy "szabasu" w krajach chrześcijańskich).

                Efekty - widać.
                • 21-03-2017 09:38:27 | odpowiedz
                  10/10

                  A co ciekawe, Luther w swoich pismach zalecał przepędzenie Żydów i zagarnięcie ich majątku. Hitler twierdził, że wypełnia jego przesłanie. I miał rację.

                  Skąd jednak judaizacja chrześcijaństwa i równocześnie antysyjonizm? Ano stąd, że i Synagoga i Protestantyzm to tworzenie Nauki wedle własnych wyobrażeń, a nie wedle Objawienia. To REDUKCJA Objawienia! A każde odstępstwo, grzeszne naruszenie Słowa Bożego, sprowadza śmierć.

                  Europa naprawdę wiele, wiele dobrego zawdzięcza Świętej Inkwizycji. To ona ochroniała Europę przed GŁUPOTĄ.
                  • 21-03-2017 20:54:29 | odpowiedz
                    Jezus Chrystus zaś nauczał o przewrotnych robolach z winnicy, co to chcieli dostać więcej, niż to, na co się umówili, tylko dlatego, że zobaczyli, że inni za krótszą pracę dostali tyle samo, co oni.

                    Czy szanowny pislamista nie powowyłał się tu kiedyś na ten autorytet?
                    • 21-03-2017 22:10:08 | odpowiedz
                      Oczywiście rozumiesz, że powołując się na ten przykład przekreślasz wszystko, co napisałeś powyżej?
                      • 22-03-2017 09:42:30 | odpowiedz
                        10/10
                      • 22-03-2017 18:29:30 | odpowiedz
                        Oczywiście nie rozumiesz, że zarzut bezpodstawnej chciwości może równie dobrze odnosić się do konsumentów.
                        • 22-03-2017 20:07:00 | odpowiedz
                          Konsument, to takie stworzenie, które płaci za to, co dostaje. Ponoć na wolnym rynku to konsument rządzi, zmuszając producenta, żeby produkował taniej towar lepszej jakości. O jakiej więc "bezpodstawnej chciwości konsumentów" piszesz, skoro klient to najistotniejszy element kapitalizmu?
                          • 22-03-2017 23:00:44 | odpowiedz
                            No właśnie takiej, że dostałeś towar zgodny z opisem na opakowaniu (składem), a ty chcesz lepszy, bo w Niemczech w łudząco podobnym opakowaniu widziałeś lepszy - w tej samej cenie.

                            A jeśli klient to najistotniejszy element kapitalizmu, to o co cała ta awantura? Po co kolejne regulacje? Rządź pieniędzmi i wspieraj te wspaniałe PRL-owskie marki, a zbojkotuj zagranicznych oszustów.
                            • 22-03-2017 23:06:52 | odpowiedz
                              To jest według Ciebie "nieuzasadniona chciwość", bo konsument chce dostać dobrej jakości towar za taką samą cenę, za jaką się go sprzedaje? Dobrze się czujesz?

                              Ja w ogóle nie jem ciastek, ale nie lubię oszustów. Jeżeli ktoś płaci za towar pełnowartościowy, to ma taki dostać i tyle.
                              • 22-03-2017 23:14:20 | odpowiedz
                                Otóż ci napiętnowani robotnicy właśnie chcieli dostać denara za godzinę, bo tyle się płaci za taką pracę, chociaż wcześniej się umówili na denara za godzinę.

                                Co cię to obchodzi, że ktoś inny dostał coś lepszego za tą samą cenę?

                                Kupiłeś, co chciałeś. Widziały gały, co brały. Chcącemu nie dzieje się krzywda.
  • 20-03-2017 19:30:02 | odpowiedz
    Ma gdzieś i słusznie. Trzeba czytać co się kupuje i wte albo we wte (kupować albo nie) - jest obowiązek umieszczania składu na produktach żywnościowych więc o co się pepik czepia. Rozumiem za to producentów. Unifikacja opakowania to zysk, a unifikacja produktu to może być strata. Jak pracowałem w fabryce kuchenek to na rynek afrykański szło to co tam się mogło sprzedać. Ok. - TU powinien być wspólny rynek, ale wolny - jak producentowi zależy bardziej na zysku a mniej na marce to jego sprawa, znajdzie się uczciwszy konkurent. Zresztą nasi też stosują takie chwyty: "sok słodzony: "A" - cukrem, "B" syropem glukozowo-fruktozowym". Ja zawsze trafiam na "syrop" - ale może dlatego że wybieram tańszy albo w tańszym sklepie. Ale żeby się tym Unia zajmowała? Prędzej organizacje konsumenckie.
    • 20-03-2017 20:11:18 | odpowiedz
      To nie są takie same opakowania. Identyczna jest szata graficzna i nazwa. Informacje są w języku państwa, na rynek którego produkt jest przeznaczony (lub w kilku językach). Klient nie będzie za każdym razem zagłębiał się w studiowanie składu produktu - kupuje to, co zna. Na tym żeruje producent, pakując w identycznie wyglądające opakowanie pod tą samą nazwą coś innego. Żeby chociaż nazwę zmienił!
      • 21-03-2017 09:42:10 | odpowiedz
        10/10

        Ponieważ cała EU to JEDEN rynek, więc utrzymanie szaty graficznej dla RÓŻNYCH produktów jest zwykłym OSZUSTWEM.
      • 21-03-2017 18:51:54 | odpowiedz
        "kupuje to, co zna" - a zna od zawsze tą samą, gorszą od niemieckiej wersję przeznaczoną na polski rynek.
        I mu smakowało, dopóki mu nie powiedzieli, że w Niemczech w podobnym opakowaniu, za tą samą cenę, dostają coś trochę lepszego.
        I nagle czuje się "oszukany".
        Sporo osób tu chyba nie rozumie rozróżnienia między "marką" a "produktem".
        • 21-03-2017 22:16:02 | odpowiedz
          Nie doczytałeś, a się mądrzysz. Powtórzę zatem, żeby nie było niedomówień. Mieszkałeś jakiś czas w którymś z krajów zachodnich i posmakowały Ci ciasteczka jednego z producentów. Wróciłeś do kraju i zobaczyłeś w sklepie takie same ciasteczka tego samego producenta. Kupiłeś, a tu zonk, nie smakują tak samo. No cóż, nie wszyscy czytają składniki przy każdym zakupie, szczególnie jeśli coś często kupują.
          • 22-03-2017 18:26:46 | odpowiedz
            Taśma produkcyjna i związana z nią powtarzalność to stosunkowo nowe wynalazki. Czy producent gdziekolwiek obiecuje, że wszystkie ciastka nawet z jednej partii będą smakowały tak samo? Naoglądałeś się reklam z uśmiechniętymi modelkami jedzącymi ciastka i próbujesz z tego wywieść jakieś zobowiązania producenta. A w marce chodzi właśnie o to, żeby się dobrze kojarzyła - bez konkretnych zobowiązań. Jeśli rzeczywiście cię oszukali, to idź do sądu i pokaż, którego punktu umowy nie dotrzymali. W końcu liberalne państwo jest od pilnowania przestrzegania umów.
            • 22-03-2017 20:12:45 | odpowiedz
              Modelki nie jedzą ciastek. Wszyscy producenci mówią o "niepowtarzalnym smaku". Tylko, że ten niepowtarzalny smak, to jeden konkretny smak dla każdej partii towaru.

              Zauważyłeś, że ten towar ma różny skład surowcowy po obu stronach Odry? Nie jest to więc ten sam produkt, chociaż wizualnie złudniczo podobny.
              • 22-03-2017 22:56:26 | odpowiedz
                Oczywiście, że nie jedzą, ale widzowi ma się wydawać, że jedzą, i tylko dzięki temu są takie zadowolone.
                A "niepowtarzalny smak" to idealne hasło, bo dzięki niemu można zbić twoje roszczenia mówiąc, że tak właśnie miało być - smak z Niemiec nie powtórzył się w Polsce :)

                Jeśli ktoś ulega złudzeniom zamiast chłodno kalkulować, to będzie się czuł oszukany, i nic na to nie można poradzić.

                Bo co niby konkretnie wynika z tego zarzutu, że "nie jest to więc ten sam produkt, chociaż wizualnie złudniczo podobny"?

                Czy postulujesz powołanie urzędu, który będzie oceniał, czy dwa opakowania są "złudniczo podobne"?
                • 22-03-2017 23:14:21 | odpowiedz
                  Mówisz o chłodnym kalkulowaniu, a nie widzisz innych rozwiązań, jak powoływanie specjalnego urzędu? Nie za bardzo jesteś zafiksowany na biurokracji? Wystarczy jedno proste rozwiązanie: jeśli sprzedawany na terenie Unii produkt różni się składem zależnie od miejsca sprzedaży, to ma mieć inne opakowanie lub inną nazwę.
                  • 22-03-2017 23:19:08 | odpowiedz
                    Już niejeden socjalista się przejechał na takich pozornie prostych rozwiązaniach.
                    To jest typowy przykład martwego prawa, którego nie uda się wprowadzić w życie.
                    Po prostu producenci zadbają, żeby to były różne produkty w rozumieniu ustawy.
                    A jeśli ustawa będzie zbyt restrykcyjnie skonstruowana (żeby nie dało się jej obejść), to wywoła to nieznane jeszcze dzisiaj absurdy. Różne rzeczy w jej rozumieniu staną się tym samym produktem i będą musiały być wszędzie takie same. Firmy będą się niszczyć wyszukując w innych krajach rzekomo "te same" produkty konkurencji.
                    • 22-03-2017 23:34:16 | odpowiedz
                      Wystarczy tak, jak mówię, żeby różne produkty nie miały takich samych opakowań lub nazwy. A różny w przemyśle spożywczym i chemicznym oznacza inny skład czy to procentowy, czy inne substraty. Ten sam produkt na różne rynki może mieć i inną nazwę i inne opakowanie. To nie myli tak bardzo, jak sytuacja odwrotna.
                      Poza tym każdą ustawę da się obejść, to jest tylko kwestia kosztów. Ta poprawka wielkich kosztów nie kumuluje, więc nie ma sensu jej obchodzić.
                      • 23-03-2017 00:05:58 | odpowiedz
                        Powodzenia w dowodzeniu, że - różne przecież - opakowania lub nazwy (już tu inni podawali przykłady, nie będę powtarzał) są takie same.
      • 22-03-2017 10:28:54 | odpowiedz
        Wystarczy przeczytać raz, jak się nie podoba to nigdy więcej nie kupować. "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Panie Libero jest Pan inteligentnym człowiekiem i kopie się Pan z koniem. Niech się jakikolwiek urzędnik odpi... od rynku. Etykieta jest? Jak jest tu rola państwa się kończy.
        • 22-03-2017 16:25:16 | odpowiedz
          Powtarzam po raz trzeci przykład. Ktoś kupował ciastka w Niemczech, przyzwyczaił się. Wrócił do Polski, kupił, nie przeczytał, bo przecież to takie same ciastka. No i się pomylił. Czy winny jest klient, który zaufał firmie, czy producent, który postanowił zróżnicować produkcję zaleznie od rynku, nie zmieniając opakowania?
          Co jest trudnego w zrozumieniu tego przykładu?
          • 22-03-2017 20:36:21 | odpowiedz
            Etykieta produktu nr 1:
            składnik A,
            składnik B,
            składnik C,
            składnik D.

            Etykieta produktu nr 2:
            składnik A,
            składnik B,
            składnik C,
            składnik D.

            *******************************************************

            SKŁAD produktu nr 1:
            składnik A - 5%,
            składnik B - 15%,
            składnik C - 50%,
            składnik D - reszta.

            SKŁAD produktu nr 2:
            składnik A - 2%,
            składnik B - 8%,
            składnik C - 60%,
            składnik D - reszta.
            • 22-03-2017 23:19:06 | odpowiedz
              A wnioski, poza tym że w niemieckiej wersji nie było oleju palmowego, czyli jednego ze składników?
              • 23-03-2017 00:34:58 | odpowiedz
                WNIOSEK:
                informacja o produkcie winna być pełna, odpowiednio wyeksponowana i zrozumiała dla konsumenta, nie-specjalisty.
                To powinno załatwić sprawę, a ten niezrozumiale przydługi spór uczynić bezprzedmiotowym.
                Pozdrawiam.
                • 23-03-2017 09:36:22 | odpowiedz
                  To nic nie zmienia. Skład był podany. W błąd wprowadza wygląd opakowania. I to nie jest zrobione przypadkiem, bo o to chodzi producentowi, żeby się kojarzył z oryginałem. A wiadomo, że chodzi o wyrobienie automatyzmu - znasz, bierzesz, nie czytasz, nie zastanawiasz się. Potem okazuje się, że poza opakowaniem i ceną, podobieństwo jest niewielkie.
                  • 23-03-2017 14:40:22 | odpowiedz
                    ZMIENIA.
                    JEŚLI spełnione są wyszczególnione przeze mnie warunki, trudno oskarżać producenta. W TYM przypadku klient WIE, co kupuje.
                    "Chcącemu nie dzieje się krzywda".
                    • 23-03-2017 17:47:08 | odpowiedz
                      Widocznie nie dość dokładnie wyjaśniłem na jakim mechanizmie psychologicznym żeruje producent. Moja wina, ale nie będę się wgłębiał w kolejne zagadnienie.
  • 20-03-2017 19:42:32 | odpowiedz
    Biznes sprzedaje to, co ludzie kupują. Polacy lubią jeść tani syf, więc jedzą. Przyjdzie kiedyś ze zgniłego zachodu lewacka moda na zdrowe jedzenie - zamiast konserwatywnego wpierdalania byle czego - to i towary będą inne. Cierpliwości.
    • 20-03-2017 20:13:02 | odpowiedz
      Ludzie będą chcieli produkty dobrej jakości, kiedy będą mieć pieniądze, żeby je kupić. Wcześniej nic z tego nie wyjdzie. Potencjalna wolność wyboru, kiedy nie ma środków by tego wyboru móc dokonać, to nie wolność.
      • 20-03-2017 20:40:13 | odpowiedz
        Pierwsze slysze, zeby biedni ludzie zajadali sie ciastkami. To nowosc, bo do tej pory to chleb byl towarem pierwszej potrzeby. No, ale biedni ludzie, ktorzy mieszkali w Niemczech, a teraz przyjechali do Polski maja zapewne inne zwyczaje.
        • 20-03-2017 22:16:31 | odpowiedz
          Czasy się zmieniły, produktów przemysłu spożywczego na tym kontynencie nie brakuje. Problem polega na ich jakości. Biedni ludzie jedzą dużo byle czego, a bogatsi jedzą za dużo. Ciasteczka były przykładem.
  • 21-03-2017 07:27:35 | odpowiedz
    Panowie, a gdzie wolny rynek?
    Jeżeli na jakimś rynku (Europa wschodnia) można sprzedawać towar gorszej jakości, i ludzie to kupują, i się na tym zarabia, to w czym problem? Każdy z Was jak miałby firmę i taka możliwość to by tak robił!
    A czy można jakoś doprowadzić do sytuacji, że dostaniemy to samo, co Niemcy czy Francuzi? Oczywiście. Jeżeli komuś się taka sytuacja nie podoba, niech poświęci swój czas, zapał i pieniądze, zgromadzi wokół siebie grupkę tak samo myślących i zorganizuje kampanię uświadamiającą. Czy odniesie skutek? O tym zadecyduje wolny rynek... :D
    • 21-03-2017 10:13:05 | odpowiedz
      Po co kampania uświadamiająca? Przecież jeśli ktoś uważa, że na rynku jest niezaspokojony popyt na towary wyższej jakości w jakiejś kategorii, to niech takie towary zacznie produkować (albo importować). Nikt nie chce zostać milionerem?
    • 21-03-2017 10:30:35 | odpowiedz
      "Panowie, a gdzie wolny rynek?"
      EU to socjalizm, a nie wolny rynek.

      "Jeżeli na jakimś rynku (Europa wschodnia) można sprzedawać towar gorszej jakości, i ludzie to kupują, i się na tym zarabia, to w czym problem?"
      Jak już napisałem, rynek (NIEwolny) to CAŁA EU, a nie tylko Europa wschodnia. Sprzedawać gorszy towar wolno, ale nie pod etykietą towaru dobrego. Taka sprzedaż to zwykłe oszustwo.
      I jeszcze jedno. Po polsku mówi się: "NA czy problem polega?", a nie: "W czym problem?". Tak składnia to rusycyzm.

      " Każdy z Was jak miałby firmę i taka możliwość to by tak robił!" NIEPRAWDA. Ale przychodzi mi na myśl sentencja: Każdy mierzy innych WŁASNĄ miarą...

      "O tym zadecyduje wolny rynek..."
      Owszem, zadecyduje. Jak taki wolny rynek powstanie.

      • 21-03-2017 12:14:58 | odpowiedz
        A wolny rynek powstanie wtedy, gdy urzędnicy będą sprawdzać wszystkie towary, czy mają właściwą etykietę i dopiero wtedy dopuszczać do sprzedaży.
        • 21-03-2017 16:10:26 | odpowiedz
          I ty sobie morde wycierasz Reganem, Thatcher i Kisielewskim przezabawne :)))

          Mam dla ciebie super oferte zlote sztabki najwyzszej europejskiej jakosci! Sam je wycinalem ze zrabanego drzewa a szwagier malowal na zolto :) Idealne jak na zachodzie :)

          Boze co za banda debili z tych lewakow pol miliona przepisow reguluje sprzedaz kotleta w knajpie "zeby nas kapitalisci nie oszukali" a jak zagraniczne koncerny nas jawnie w du...pe wala to wszysko ok. Po prostu banda zdrajcow i imbecyli!!!
  • 21-03-2017 12:38:47 | odpowiedz
    A CO UNIA MA DO TEGO ?
    1. JESLI OSZUSTWO - POWINNA SIE TYM ZJAC PROKURATURA
    2. NIE EJST ABY TAK, ZE TO KRAJE DECYDUJA CO WOLNO SPRZEDAWAC ? MOZE W NIEMCZECH OLEJ PALMOWY JEST ZAKAZANY, A W POLSCE DOZWOLONY...

    JESLI UWAZAMY, ZE FIRMA OSZUKUJE, TO JA BOJKOTUJMY, A NIE DOMAGAJMY KOLEJNYCH REGULACJI.
    • 21-03-2017 18:41:11 | odpowiedz
      Dokładnie.
      Ludzie bredzą o rzekomym oszustwie, bo nie chcą przyjąć do wiadomości, że są "gorszego sortu".
      Jeśli ktoś stracił zaufanie do marki, to niech ją bojkotuje.
      I tu wychodzi niestety słabość polskiego (i czeskiego, słowackiego itd.) społeczeństwa. Sami nie stworzyli swoich marek, gospodarki, która zaspokajałaby podstawowe potrzeby, więc są uzależnieni od importu, a jednocześnie jest wśród nich za mało świadomych konsumentów, żeby móc zorganizować skuteczny bojkot. Wszyscy oczekują tylko, że państwo (albo jeszcze lepiej - Unia) w magiczny sposób załatwi nam lepsze zagraniczne towary w tej samej cenie. Tylko, że "nasi" nie podskoczą tamtym, a Unia dlaczego miałaby działać akurat na naszą korzyść?
      • 21-03-2017 22:19:36 | odpowiedz
        "Sami nie stworzyli swoich marek, gospodarki, która zaspokajałaby podstawowe potrzeby, więc są uzależnieni od importu"
        Chyba urodziłeś się po 1989 roku, skoro sądzisz, że wcześniej była tu pustynia.
        • 21-03-2017 22:51:43 | odpowiedz
          Mieliśmy wybitne marki, np. zgniło-zachodnie czekolady nie dorastały do pięt wyrobom czekoladopodobnym. Bylibyśmy czołowym producentem delikatesów, niestety przyszedł Balcerowicz i wszystko zepsuł.
          • 22-03-2017 08:37:50 | odpowiedz
            To ciekawe, że Eurokołchoz, który reguluje nawet ilość wody w spłuczce od sracza, czy długość knota od świecy, akurat tej sprawy nie chce regulować. Widać ewidentnie, że Europa Wschodnia była, jest i będzie obszarem drugiej kategorii, rezerwuarem białych Murzynów dla zachodnich panów, a kto w 2004 rokumyślał o jakimś wyrównaniu to był strasznie naiwny. Nawet dopłaty dla rolników do tej pory nie są takie same, a to już prawie 13 lat.
            • 22-03-2017 09:44:21 | odpowiedz
              To ciekawe, że wolnościowcy w cudzysłowie, którzy twierdzą, że jest za dużo regulacji, w tej akurat sprawie domagają się ... kolejnych regulacji.
              • 22-03-2017 10:07:42 | odpowiedz
                Masz rację, że to jest dziwne, żeby trzeba było się domagać dodatkowo uczciwego traktowania przez producentów.
                Ponoć "wolny rynek" powinien sobie z takimi sprawami radzić. Ten przykład jednak pokazuje, że niekoniecznie by tak było.
              • 23-03-2017 06:41:42 | odpowiedz
                Ciekawe, gdzie Ty się, Sariuszu dopatrzyłeś w mojej wypowiedzi żądania z mojej strony regulowania czegokolwiek przez eurobiurokratów.
          • 22-03-2017 08:48:28 | odpowiedz
            Tu masz o kilku markach:
            http://www.rp.pl/artykul/231494-Sila-marek-z-dawnych-lat.html

            Nie wspomniane są firmy takie, jak np: Unitra, Wawel czy San.
            Większość tego wszystkiego, albo już nie istnieje, albo zostało przejęte przez kapitał zagraniczny, bo jakimś cudem z niewielkimi wyjątkami, kapitał polski nie zdołał się skumulować przez prawie trzydzieści lat, żeby liczyć się na rynku. Widać, że Polacy są do niczego, życiowo niezaradni, nie mają pomysłów, a jeśli mają, to nie potrafią ich realizować, no bo przecież kolejne rządy chcą nieba przychylić przedsiębiorcom, tylko... nie ma komu.
            • 22-03-2017 21:51:42 | odpowiedz
              Historia była taka, że firmy prywatne zdolne cokolwiek produkować jak Wedel zostały znacjonalizowane po wojnie. W PRLu powyżej pewnej skali funkcjonowały wyłącznie zakłady państwowe. Naturalną koleją rzeczy po 1989 roku zostały w trymiga sprzedane (komu? komuś kto miał pieniądze czyli kapitalistom), uwłaszczyła się na nich nomenklatura, najczęściej bez potrzeby akumulowania kapitału (na zdrowie im to raczej nie wyszło), sporo też sprywatyzowano przez GPW. Malusieńki marginesik i najczęściej nie w całości oddano poprzednim właścicielom. Nieliczni polscy kapitaliści (Kulczyk, Solorz itp.)to raczej kapitał który trudno nazwać "zakumulowanym" a trafniej "wypranym" bo jak wiadomo, pierwszy milion trzeba ukraść. A że "państwo (w tej dziedzinie) nie lubi konkurencji" więc do żadnej przypadkowej akumulacji kapitału skutecznie nie dopuściło i nie dopuszcza, do jednego wora z napisem "afery" wkładając biznesmenów w typie p. Kluski i złodziei typu p. Plichty (zakładam tu oczywiście że w przypadku AmberGold chodziło o domorosłą a nie zorganizowaną przez organizacje zwane przez p. Michalkiewicza "watahami" próbę nabrania frajerów, na co może jednak wskazywać fakt że kasa się bezpowrotnie rozpłynęła).
              • 22-03-2017 23:28:50 | odpowiedz
                Nomenklatura uwłaszczyła się na długo przed wprowadzeniem Ustawy Wilczka.
                Gdyby te wszystkie firmy zostały normalnie sprzedane, to nie byłoby problemu. Większość poszła za bezcen, sprzęt zdemontowano, ludzi zwolniono, teren sprzedano - zarobili sprzedający, czyli władza oraz kupujący, czyli kapitaliści.
                Ale rok 1989 pokazał, że Polacy potrafią być przedsiębiorczy. Tylko właśnie nikt nie dał im szansy rozwinąć skrzydeł, bo jak słusznie zauważył przywołany p. Michalkiewicz, nie byłoby korzyści z przynależności do watahy, gdyby każdy mógł się dorobić.
          • 22-03-2017 10:40:49 | odpowiedz
            Haha dokładnie. Chyba kilka osób powinno przeczytać "Mentalność antykapitalistyczną" Misesa i wyciągnąć wnioski.
  • 22-03-2017 21:17:12 | odpowiedz
    Dla komentujących:

    neuropek
    sinceritas
    Sariusz
    Cebulator
    msc
    ResidentEnglish

    pojawia się info: "Użytkownik nie istnieje lub jest nieaktywny" (stan na 21:10)
    Panie administratorze, co to oznacza?
    • 22-03-2017 21:32:08 | odpowiedz
      P.S.
      oraz

      JackHolborn
    • 23-03-2017 00:08:49 | odpowiedz
      Podejrzewam, że albo był w pracy i nie miał dostępu do internetu, albo był w pracy i miał dostęp do internetu, ale nie miał czasu aby być ciągle online.

      Nie za bardzo rozumiem. Starasz się zwrócić na nas uwagę administratora, bo zwyczjnie nie podają Ci się nasze komentarze?
      Nie ma to jak "wolnościowa" postawa.
      Mises, Hayek i Friedman są z Ciebie dumni...

      Zróbcie tu ku... cenzurę jak na nczasie w okresie wyborów 2015 roku, na pewno to wyjdzie wszytkim na dobre. Niech żyje wolność słowa! Stwórzcie jak lewacy swoje "echo chamber" i wtedy wszystko będzie ok.
  • 23-03-2017 00:40:59 | odpowiedz
    Ja na przykład ostatnio kupowałem gwoździe. Zrobiłem tak: poszedłem do sklepu, obejrzałem kilka rodzajów dostępnych gwoździ, oceniłem je pod kątem odpowiedniego do moich potrzeb rodzaju, jakości i stosunku jakości do ceny, wybrałem optymalne, kupiłem i wyszedłem zadowolony. A taki Zbigniew czy Libero robi inaczej: idzie do sklepu, nie ogląda żadnych gwoździ, tylko opakowania, szybko sobie przypomina, że 10 lat temu w Tybecie widział w takim samym pudełku gwoździe odpowiednie do aktualnych potrzeb, po czym gdy w domu okaże się że gwoździe produkowane na tybetański rynek, na którym używa się innych materiałów, są inne od gwoździ produkowanych na rynek polski, czuje się "oszukany". Gadajcie co chcecie, ale jak dla mnie trzeba mieć coś nie tak z garem, żeby sobie tak komplikować życie. A to oburzenie jest komiczne.
    • 23-03-2017 17:44:30 | odpowiedz
      Tak, "trzeba mieć coś nie tak z garem", żeby klienta zmuszać, by przy każdym kupnie towaru sprawdzał jego skład, bo akurat producentowi mogło zechcieć się zmienić zawartość opakowania bez zmiany tegoż, gdyż się dobrze kojarzyło.
  • 23-03-2017 00:53:29 | odpowiedz
    Panie administratorze,
    dziwnie nerwowa reakcja na skromne pytanie wzbudza moją nieufność. Dlatego ponawiam pytanie:
    DLACZEGO dla komentujących:

    neuropek
    sinceritas
    Sariusz
    Cebulator
    msc
    ResidentEnglish

    pojawia się info: "Użytkownik nie istnieje lub jest nieaktywny" (stan na 21:10)????
    Inni np. ja Kar_Mac tego nie mają. Uczciwe prowadzenie dyskusji na portalu JKM wymaga wytłumaczenia tej sprawy...
    Pozdrawiam, choć obawiam się, czy poruszona kwestia zostanie wyjaśniona.
    • 23-03-2017 06:50:27 | odpowiedz
      Nigdy tego nie rozbierałem, ale teraz zerknąłem na swój profil... i ja też nie istnieję. Dziwne, bo za trolla kontestującego wszystko co JKM powie się nie uważam. Od paru lat głosuję na ludzi Korwina.
      • 23-03-2017 14:35:50 | odpowiedz
        Ja też Pana nie uważam za trolla. UCZCIWIE (bez podziału) podałem tych dyskutantów, których dotyczy sprawa. Myślę, że dobrze byłoby wyjaśnić poruszoną przez mnie kwestię.

  • Kryzys finansowy czy psychologiczny???

    Najwięcej do powiedzenia mają zawsze ci, którzy albo na czymś najwięcej stracą albo ,i/lub są laikami. Tych pierwszych jest chyba znacznie mniej. Ludzie, którzy są bankrutami a nie prowadzą...
  • System edukacji w Polsce

    A więc chciałbym tu dokonać pewnej analizy tego co jest, co powinno być i jak do tego dojść. Jak jest: Jestem tegorocznym maturzystą. Myślę więc, że dzisiejszą szkołę dobrze znam z autopsji i...
  • GMO

    Krótko i niepolitycznie. Zauważyłem, że są dwa główne pola dyskusji na temat rośli modyfikowanych genetycznie. Sprowadzają się one do odpowiedzi na pytania: 1. Czy rośliny mutowane mogą szkodzić...
  • Granice Libertarianizmu...?

    Po lekturze "Manifestu libertariańskiego" doszedłem do wniosku,że libertarianizm jest pewnym "ideałem" do którego należy dążyć, ale którego w rzeczywistości nigdy osiągnąć się nie da. Chciałbym...
  • 12 kwietnia 2009: Wielkie żarcie, a GMO i 13 kwietnia 2009: O Gmo ostatni raz

    Zapraszamy do komentowania wpisu dostępnego pod tym linkiem: http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID373207607,index.html

Poczytaj również

  • Zwycięstwo centroprawicy w Czechach | 22-10-2017 03:15:00

    INFO: W Czechach odbyły się wybory parlamentarne. W wyborach zwyciężyła Akcja Niezadowolonych Obywateli (ANO) kierowana przez p. Andrzeja Babiša, zdobywając 30,21% głosów.

  • Szwedzcy politycy chcą wojsk w strefach no-go | 21-10-2017 15:30:00

    INFO: W Szwecji coraz częściej mówi się o tzw. strefach no-go. Politycy Umiarkowanej Partii Koalicyjnej (Moderaterna) zaproponowali rządowi, by zatrudnił wojsko do walki z gangami w strefach opanowanych przez muzułmanów.

  • JKM: Mężczyzna musi być PANEM w swojej rodzinie | 21-10-2017 06:15:00

    OPINIA: Zdaniem CEP-a Janusza Korwin-Mikkego, niszczenie rodziny przez lewicę i względy ekonomiczne to główne powody zapaści demograficznej w naszym kraju - podaje portal wolnosc24.pl.

  • Zamach w Berlinie to robota niemieckich służb? | 20-10-2017 18:30:00

    INFO: Sensacyjne wieści z Niemiec. Telewizja RBB i dziennik "Berliner Morgenpost" informują, że agent Urzędu Kryminalnego (LKA) w Nadrenii Północnej-Westfalii miał zachęcać islamistów do dokonywania zamachów.

  • Eurosceptyk wzywa do Czexitu! | 20-10-2017 12:30:00

    INFO: Lider prawicowej Partii Wolności i Bezpośredniej Demokracji z Czech wezwał do organizacji referendum ws. członkostwa Czech w Unii Europejskiej.

  • Prezydent Duda nie ujawni aneksu do raportu WSI! | 20-10-2017 06:15:00

    INFO: JE Andrzej Duda nie ujawni aneksu do raportu WSI, bo nie chce "upokorzyć" ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza i "ośmieszyć" własnego kraju - ujawnia dziennikowi "Fakt" bliski współpracownik głowy państwa.

  • Prezes TVP: Obiektywizm jest nieosiągalny | 19-10-2017 18:30:00

    OPINIA: Nie ma żadnego obiektywnego medium. Nie jest obiektywna telewizja Polsat, nie jest obiektywna w szczególności telewizja TVN, nie jest też w pełni obiektywna telewizja publiczna - powiedział w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" p. Jacek Kurski, prezes TVP.

  • Zbyt duże zainteresowanie przyjęciem Kuwejtczyków! | 19-10-2017 12:30:00

    INFO: Kilkaset rodzin z Pomorza chce przyjąć studentów z Kuwejtu. Dlatego Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni rozpisze przetarg w tej sprawie - podaje onet.pl.

  • PiS ściąga lekarzy z Ukrainy! | 19-10-2017 06:15:00

    INFO: Rząd chce ściągnąć do Polski lekarzy ze Wschodu. Planuje uproszczenia w ich zatrudnianiu, by załatać dziury kadrowe i osłabić presję płacową w służbie zdrowia - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

  • Kraje starej Unii dotują swoje firmy! | 18-10-2017 18:30:00

    INFO: Podczas gdy w Brukseli głośno mówi się o wyrównywaniu szans, jeśli chodzi o konkurencję gospodarczą, kraje tzw. starej Unii na potęgę dotują swoje firmy.

  • Władze UE gardzą wolą wyborców! | 18-10-2017 12:30:00

    INFO: Władze Unii Europejskiej gardzą wolą wyborców w krajach członkowskich, a demokracja zdaje się być tylko pustym sloganem. Potwierdził to szef Komisji Europejskiej p. Jan Klaudiusz Juncker, pouczając nowo wybrane władze w Austrii.

  • Bruksela wykończy konkurencję z Europy Środkowo-Wschodniej? | 18-10-2017 06:15:00

    INFO: Komisja zatrudnienia i spraw socjalnych przy Parlamencie Europejskim przyjęła projekt raportu dotyczącego dyrektywy delegowania pracowników. Zgodnie z nim zrównane miałyby być wynagrodzenia pracowników delegowanych ze stawkami obowiązującymi w kraju przyjmującym. Oznacza to, że firmy z krajów Europy Środkowo-Wschodniej stracą swoją konkurencyjność w odniesieniu do firm zachodnich.

  • Polska pozwana na ponad 2,5 mld zł za wiatraki! | 17-10-2017 18:30:00

    INFO: Amerykańska firma Invenergy formalnie rozpoczęła proces arbitrażowy przeciwko Polsce - informuje money.pl.

  • Popek potwierdził, że kandyduje z Wolności! | 17-10-2017 12:30:00

    INFO: P. Paweł "Popek" Mikułajew, piosenkarz i zawodnik MMA, potwierdził, że zamierza kandydować w wyborach z partii Wolność - podaje portal life4style.pl.

  • Poseł PiS chce wprowadzenia... kartek na żywność | 17-10-2017 06:15:00

    INFO: WCz. Tadeusz Cymański, poseł PiS, zaproponował, by emerytom wręczać... kartki na żywność - donosi se.pl.