Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Wiadomości
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

15-05-2018 18:30:00

Gwiazdowski o samochodzie, który biedni zafundują bogatym

OPINIA: Prof. Robert Gwiazdowski wziął na warsztat samochód elektryczny.

 

Wg wybitnego ekonomisty i prawnika, samochody elektryczne są droższe od spalinowych. Droższa jest też ich eksploatacja. Prof. Gwiazdowski zauważa, że ludzie kierują się ceną, dlatego żeby „pobudzić popyt” na samochody elektryczne, rządy je dotują. Jednak pomimo dotacji samochody elektryczne nadal będą droższe od spalinowych.

- Ludzie nadal będą się kierowali kryterium ceny - mniej zamożni będą kupowali samochody spalinowe - bo tańsze. Rząd na dopłaty do droższych samochodów elektrycznych, które będą kupowali bardziej zamożni, będzie pobierał podatek od paliwa do tańszych samochodów spalinowych, którymi jeżdżą i jeździć będą mniej zamożni. Droższe samochody elektryczne, kupowane przez bardziej zamożnych za dotacje z podatków mniej zamożnych, po kilku latach stracą na wartości mniej niż tańsze samochody spalinowe kupowane przez mniej zamożnych, płacących podatki na dopłaty do samochodów kupowanych przez bardziej zamożnych. Najbiedniejsi, których w ogóle nie stać na żaden samochód, zapłacą więcej w sklepie za „kaszankę”, którą trzeba dowieźć do sklepu, a wcześniej dowieźć do masarni produkty do wyrobu kaszanki, a jeszcze wcześniej zaorać traktorem pole, na którym będzie rosło zboże, z którego zrobi się kaszę na tę kaszankę.This is how socialism works in practice - biedni płacą na bogatych - pisze prof. Gwiazdowski. - Zapomniałem dodać, że aby było jeszcze śmieszniej, to w przyszłym roku polski rząd będzie dotował sprzedaż samochodów elektrycznych produkowanych za granicą - dodał ekonomista na Twitterze.

Prof. Gwiazdowski nie dodał, że samochody elektryczne w procesie produkcji są znacznie bardziej szkodliwe dla środowiska niż samochody spalinowe.

 

Zobacz także: Rząd dopłaci do aut elektrycznych

 

Źródło: wei.org.pl

Opracował: GK

drukuj

poleć znajomemu

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 15-05-2018 19:31:00 | odpowiedz
    Najbardziej szkodliwe dla środowiska są rowery, transport publiczny, ochrona siedlisk przyrodniczych, mały przyrost naturalny, jak największa powierzchnia czynna biologicznie i w ogóle rozwój zrównoważony. Są tak szkodliwe dla środowiska, że korwiniści tego nienawidzą.
    • 15-05-2018 19:44:11 | odpowiedz
      Dlatego, tylko dobra guma i solidne gumowanie na komisariacie czynią cuda. Każdy musi poznać smak gumy na milicji. Lać gumą ile wejdzie i zrobić lewatywę gumową gruszką.
  • 16-05-2018 00:03:10 | odpowiedz
    Wyższa cena samochodu elektrycznego może wynikać jedynie z efektu skali - za mało się ich produkuje. Prawie cała reszta przemawia za elektrykami: prostota konstrukcji i obsługi, niebywała żywotność, doskonałe parametry dynamiczne, minimalny hałas i zanieczyszczenia w miejscu eksploatacji. Do rozwiązania jest problem wydajnych (pojemność, masa) akumulatorów, ale tu wreszcie zaczyna coś się dziać.
  • 16-05-2018 06:35:09 | odpowiedz
    Jeśli samochody elektryczne byłyby dobre, nie trzeba by było ich dotować. Tu chodzi o ideologię.
    • 16-05-2018 13:56:25 | odpowiedz
      Przede wszystkim, to najmniej istotna jest ekologia, gdyż jest sprzeczna z korwinizmem-darwinizmem. Liczy się tylko tu i teraz
      • 16-05-2018 15:44:39 | odpowiedz
        Gdy słyszę słowo "ekologia" to nóż już mi się sam w kieszeni otwiera.
        • 16-05-2018 16:16:33 | odpowiedz
          Nie dziwię się. Wszak korwiniści nienawidzą ochrony przyrody. Przyrodę traktują dosłownie, jak napisane jest w Biblii. A człowiek wrażliwy na piękno przyrody to ciota i lewak
    • 16-05-2018 17:46:11 | odpowiedz
      Jedno i drugie jest prawdą: samochody elektryczne są dobrym rozwiązaniem, a dotacja jest podyktowana względami populistycznymi.
      W zasadzie jedynie jeszcze nie za wielka efektywność akumulatorów wstrzymuje umasowienie tego środka transportu. Jednak przełom w tej dziedzinie sprawi, że sytuacja szybko wróci do normy, tj. producenci aut elektrycznych będą konkurować wg reguł gry rynkowej. Jeśli z 3 istotnych parametrów charakteryzujących ogniwa: pojemności, masy i czasu ładowania uda się zmniejszyć wagę oraz skrócić czas ładowania - to wystarczy, aby były one w użytkowaniu podobne do paliw węglowodorowych. Wagowo nie odbiegną zanadto od pełnego zbiornika z paliwem, a czas ładowania liczony w minutach będzie można porównać z czasem tankowania na stacji paliw. Jako bonus możliwość ładowania z tzw. gniazdka, czyli także w domu. Przy cenie około 60 groszy za 1 kWh i pojemności akumulatora 50 kWh mamy 50 * 0,60 zł * 1,10 (10% strat) = 33 zł. Na takim aku przeciętnym elektrykiem można zrobić prawie 300 km. Czyli wychodzi 11 zł na 100 km, co odpowiada cenowo 2 litrom benzyny. Nawet jak poszalejemy na trasie i zwiększymy pobór prądu przez silnik o 50%, to będzie to równowartość 3 litrów paliwa.
      • 16-05-2018 23:24:39 | odpowiedz
        Poprawka: będą dobrym rozwiązaniem, jeśli... i tu lista warunków.

        Pierwszy: nastąpi przełom w fizyce materiałowej i elektrochemii. Czyli zupełnie nieprzewidywalne ramy czasowe, bo postępów w naukach podstawowych nie da się przewidzieć. Może za dziesięć lat, może za sto, może nigdy. Nigdy, to znaczy, że następnym krokiem w rozwoju nie bedą samochody elektryczne, tylko coś zupełnie innego, czego dzisiaj nie ogarniamy wyobraźnią.

        Drugi: surowce do produkcji i eksploatacji będą tanie i dostępne w dużej ilości. Ropy i rud żelaza jest dużo, a to główne surowce do produkcji i eksploatacji spalinówek. Jeśli nowe superakumulatory będą wymagały kryptonitu z jedynej zawierającej go asteroidy w Układzie Słonecznym, no to kicha, wyprodukujemy pięć i szlus (oczywiście przesadzam; chodzi o np. rzadkie pierwiastki)

        Trzeci: będziemy mieli nowe źródła energii pierwotnej dla tych elektrowni (np. jądrowe, termojądrowe, coś nowego). Oczywiście można będzie spalać ropę, którą do tej pory przerabialiśmy na paliwa, ale wtedy zysk z całości przedsięwzięcia będzie wątpliwy: ekologiczny skromny (czystsze, bo precyzyjniej kontrolowane spalanie), energetyczny ujemny (więcej stopni konwersji energii - większe całościowe straty).

        Czwarty: Zbudujemy trzy-cztery razy więcej elektrowni, sieci przesyłowych, dystrybucyjnych, przerobimy instalacje we wszystkich domach i doprowadzimy wielomegawatowe linie zasilające do byłych stacji paliw przerabiając je na stacje ładowania, jednocześnie zamykając połowę rafinerii. Ile to będzie kosztować? Ile to będzie trwać? To są długie dziesięciolecia przebudowy infrastruktury, i to tylko będzie miało sens, jeśli ziszczą się trzy poprzednie warunki.
  • 16-05-2018 08:02:13 | odpowiedz
    wszytsko racja, prócz tego, ze elektryczne sa droższe w utrzymaniu

  • Po co w ogóle podatki?

    Znaczna część libertarian kwestionuje każdy system podatkowy. Zatem - po co podatki? http://libertarianizm.wordpress.com/files/2009/03/sar.jpg
  • Wprowadzenie racjonalnego systemu

    To nie, arbitralnie, najstarsi, najlepiej wykształceni, najbogatsi, najczęściej występujący w mediach, najaktywniejsi, najreligijniejsi, najwyżsi rangą hierarchowie kościołów, najgłośniej...

Poczytaj również