Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Wiadomości
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

08-01-2011 14:12:00

Wieloletni agent służb specjalnych PRL przygotowywał wizytę Kaczyńskiego w Katyniu

INFO: P. Piotr Jegliński, wydawca i emigracyjny działacz opozycji w czasach PRL, ujawnił p. Krzysztofowi Skowrońskiemu z Radia WNET, interesujące fakty z życia p. Tomasza Turowskiego, do niedawna wysokiego urzędnika ambasady polskiej w Moskwie, który okazał się wieloletnim agentem służb specjalnych PRL.

 

P. Jegliński powiedział m.in. ten, że p. Turowski wstąpił do zakonu jezuitów, a następnie znalazł się w Watykanie, gdzie był bezpieczniacką wtyczką.

- Zastanawiam się, jak to jest, jak człowiek może prowadzić tak dwoiste życie… Nie zapominajmy, że on wstąpił do jezuitów już jako oficer służb i 10 lat przebywał w tzw. wrogim sobie otoczeniu. To jest niepojęte. Rozumiem, można wejść do jakiejś partii politycznej, udawać, że się jest lewicowcem czy prawicowcem, ale 10 lat brać udział w obrzędach religijnych… To chyba jest bardzo trudno. Trzeba chyba mieć bardzo pokręconą psychikę żeby tak grać tyle lat – mówi p. Jegliński w wywiadzie z p. Krzysztofem Skowrońskim.

P. Piotr Jegliński przytacza jeszcze jeden interesujący epizod z życiorysu p. Turowskiego, mianowicie z okresu, gdy Turowski miał zostać w 2001 r. ambasadorem na Kubie.

- Tomasz Turowski, żeby wejść do MSZ posługiwał się zręcznie różnymi ludźmi, którzy lobbowali na jego rzecz (…) On to robił doskonale. W ten sposób wszedł pierwszy raz do MSZ, przebywał w Moskwie jako zastępca ambasadora kilka lat, po czym, ni stąd ni zowąd, znalazł się na stanowisku ambasadora na Kubie w 2001 r. - stwierdził.

P. Jegliński cytuje fragment rekomendacji z 28 marca 2001 r., jaką p. Turowskiemu wystawił p. Władysław Bartoszewski, wówczas minister spraw zagranicznych. P. Jegliński twierdzi, że dla niego tekst owej rekomendacji jest niezwykle wstrząsający: „Chciałbym zaznaczyć – twierdzi Bartoszewski w rekomendacji – że moja decyzja jest przemyślana. Brałem pod uwagę stanowisko administracji waszyngtońskiej i Watykanu. Zależało nam na tym, aby stanowisko ambasadora RP w Republice Kuby powierzyć człowiekowi, który może przyczynić się do nowego otwarcia między innymi przez kontakty kościelne, które na Kubie zaczynają odgrywać istotną rolę dla Fidela Castro. (…) Kandydat ma doświadczenie jeśli chodzi o proces transformacji na terenie postradzieckim. Był wysoko oceniany rzez naszych partnerów rosyjskich, o czym wiem drogą nieoficjalną. Jest to nie najgorsza referencja dla Polaka udającego się na Kubę”.

- Ten tekst przypomina XVIII wiek… Chciałbym wiedzieć, co to są te nieoficjalne kanały, że minister jednego kraju konsultuje się z obcym mocarstwem w sprawie wysłania kandydata na ambasadora na Kubę? – pyta p. Jegliński wywiadzie dla Radia WNET.

P. Tomasz Turowski został skierowany do ambasady w Moskwie w lutym 2010 r., żeby przygotować wizyty JE Donalda Tuska i JE Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. W momencie katastrofy smoleńskiej p. Turowski znajdował się na lotnisku w Smoleńsku.

 

Źródło: www.prokapitalizm.pl

drukuj

poleć znajomemu

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze komentarzy


Poczytaj również