Kontakt

Aby stale rozwijać portal, potrzebne są środki finansowe, wspomóż nas wpłacając dowolną sumę na konto:
Oficyna Konserwatystów i Liberałów
Ul. 3 Maja 100/1
05-420 Józefów
Numer konta: 58114020040000350235899194
Wiadomości
Konkurs

Brak aktywnych konkursów

Newsletter

Darmowy newsletter z aktualnymi wiadomościami z Korwin-Mikke.pl w Twojej skrzynce e-mail.

02-11-2014 06:45:00

JKM przeciwny ekstradycji Polańskiego

OPINIA: CEP Janusz Korwin-Mikke, lider KNP, jest przeciwny ekstradycji p. Romana Polańskiego do USA - podaje stooq.pl.

 

P. Korwin-Mikke zaznaczył, że konstytucja polska zabrania wydawania naszych obywateli.

- Trwa coś, co nazwałbym agresją prawną amerykańską. Oni uważają, że jak coś jest przestępstwem na terenie Stanów Zjednoczonych, to wszyscy mają tego przestrzegać - powiedział.

Lider KNP powiedział również, że wprowadzona do konstytucji poprawka pozwala na ekstradycję polskiego obywatela do UE.

- Ale, zanim zrobiono poprawkę, wbrew konstytucji sześciu polskich obywateli wydano obcym krajom - powiedział p. Korwin-Mikke.

Polityk zapowiedział, że sędziowie, którzy do tego dopuścili, "w wolnej Polsce staną przed sądem", tak jak sędziowie stalinowscy.

 

Źródło: stooq.pl

Opracował: GK

drukuj

poleć znajomemu

Aby dodać komentarz musisz się zalogować

Komentarze

  • 02-11-2014 10:44:21 | odpowiedz
    Już myślałem, że jakiekolwiek rozliczenia wyleciały z programu. To trzeba zrobić, chociaż faktycznie, niekoniecznie trzeba się tym chwalić - są też inne, ważne sprawy do zrobienia.
    • 02-11-2014 18:59:24 | odpowiedz
      np. prywatyzacja lasów, dróg, parków i chodników
      • 02-11-2014 20:06:20 | odpowiedz

        Jak Korwin zostanie Królem to lasy, drogi, chodniki będą królewskie czyli prywatne a On w swojej wspanialomyślności udostępni to swoim poddanym - teraz pasuje ci!
        • 02-11-2014 20:29:14 | odpowiedz
          Lasy będą królewskie, drogi królewskie i do tego ogólnodostępne? Zapytaj się innych korwinistów, co myślą o tym pomyśle.
          • 02-11-2014 20:41:59 | odpowiedz
            Po co ich pytać? Jeszcze zaczną się zastanawiać. A trzeba ich przekonać.
            • 02-11-2014 20:50:36 | odpowiedz
              No to przekonuj. Niech, broń Boże, nie zaczynają myśleć. Istota myśląca staje się niebezpieczna.
              • 03-11-2014 19:07:47 | odpowiedz
                Cóż. Złodzieje hochsztaplerzy i idioci też mają swoją reprezentację. I to nawet liczna :(
              • 03-11-2014 19:10:04 | odpowiedz
                Są ważniejsze sprawy, niż prywatyzacja chodników. Zresztą, jaka prywatyzacja? Chodnik ma obowiązek utrzymywać w porządku właściciel posesji, przed którą chodnik przebiega, czyli już teraz wiadomo, do kogo chodnik należy.
                Prywatyzacja dróg? Ależ oczywiście, tylko najpierw naprawa prawa, sądownictwa, odpolitycznienie gospodarki i odbiurokratyzowanie życia. Wszystko we właściwej kolejności.
                • 03-11-2014 19:40:30 | odpowiedz
                  Czyli chodnik przez moim domem jest mój? Ja mam co innego napisane w księgach wieczystych.
                  A tak na poważnie:
                  Chodnik należy do miasta lub spółdzielni mieszkaniowej, natomiast właściciel posesji przy nim położonej jest zobowiązany do utrzymania na nim porządku. A więc sprzeczność z korwinistyczną zasadą, ponieważ posiadam obowiązek sprzątania czegoś, co nie należy do mnie, co więcej do miasta, więc wyręczam jeszcze biurokratów, nierobów, którzy ściągają podatki.

                  Prywatyzacja dróg bez biurokracji. Już nie mogę się doczekać. Fajnie będzie, jak będzie się jeździć okrężną drogą, bo główną zamknie właściciel. Mam nadzieję, że to samo będzie dotyczyć chodników, plaż, parków, deptaków i wszystkich terenów dostępnych publicznie, tak aby właściciel takiego terenu bez żadnych zbędnych zezwoleń, koncesji, homologacji i całej tej biurokracji, mógł dysponować swoim terenem w taki sposób w jaki chce.
                  • 03-11-2014 22:39:56 | odpowiedz
                    Kiedy obecny właściciel (państwowa agencja - zarząd dróg publicznych, czy jakoś tak) zamyka główną drogę np. z powodu remontu czy wypadku, to też jeździsz drogą okrężną.

                    Po raz kolejny z przyjemnością się z Tobą zgadzam - plaże, chodniki, deptaki, parki itd. powinny być prywatne, bez zbędnych zezwoleń, koncesji, homologacji i całej tej biurokracji, a każdy właścicel powinien móc dysponować swoim terenem w taki sposób w jaki chce, w tym - zamknąć, jeśli taka jego wola.
                    • 04-11-2014 13:15:27 | odpowiedz
                      Też tego tobie życzę, ale po mojej śmierci. Choć zobaczyć twoją minę jak nie możesz się właściwie swobodnie poruszać- bezcenne.
                      • 04-11-2014 20:43:33 | odpowiedz
                        Będę mógł się swobodnie poruszać - w miejscach, które należą do mnie oraz w miejscach, w których jestem mile widziany przez właścicieli tych miejsc (choćby ze względu na zysk, jaki im to przyniesie).

                        Obyś żył długo i doczekał tej wolności, żeby się przekonać, że nie jest taka straszna, jak Ci to propaganda komunistyczna (przepraszam - lewicująco-socjal-demokratyczna:-D) wmówiła.
                        • 04-11-2014 21:10:16 | odpowiedz
                          Jestem za stary, aby wierzyć tym bredniom, że ludzie w Polscy są dobrzy i chcą udostępniać swoje posiadłości innym. Co prawda w lewackiej Skandynawii lasy są prywatne, ale im nie odbiło. Mają tak zwany Allemansrätten, co by wam, korwinistom, do głowy nie przyszło, choć zysku nie przynosi. A komuny tam, nie było. O, przepraszam, komuna była i jest, wg waszej terminologii. No bo jak to jest możliwe udostępniać komuś swój teren na biwakowanie bez zysku, prawda? Czysta komuna.

                          Mam nadzieję, że nie dożyję władzy Korwina, ale wam tego jak najbardziej życzę.
                          • 04-11-2014 21:23:09 | odpowiedz
                            Nie chcę Ci wmawiać, że ludzie są dobrzy i że będą za darmo udostępniać swoje posiadłości innym, bo tego nie wiem. Teoretycznie może się zdarzyć, że wszystkie lasy zostaną ogrodzone, choć np. komentarze Mory o Podhalu i Twoje własne o Szwecji temu przeczą.

                            Czytasz w ogóle moje, swoje i innych odpowiedzi, czy piszesz bez zastanowienia, jak byś był zaprogramowany?

                            Ja tylko mówię, bo to wiem, że państwo nie udostępnia Ci państwowej własności, w tym lasów, za darmo, tylko ściąga za tę przyjemność wysoki haracz.
                            • 04-11-2014 21:28:33 | odpowiedz
                              Jaki haracz ściągają ze mnie Lasy Państwowe?

                              Byłbym wdzięczny za odpowiedź.

                              A i po Monciaku i sopockiej i kolibkowskiej plaży chodzę póki co za darmo.
                              • 04-11-2014 21:41:34 | odpowiedz
                                Jeżeli lasy, "Monciak" i plaże są utrzymywane przez państwo (nawet jeśli lasy po odliczeniu kosztów przynoszą zysk, to te koszty też pokrywane są z budżetu), to znaczy, że środki na ich utrzymanie pochodzą z budżetu, a pieniądze do budżetu trafiają wyłącznie od takich podatników, jak Ty.

                                Nawet jeśli tego nie widzisz, to płacisz i nawet nie wiesz ile. Jednak wiedząc, ile tych danin jest i ile można zarobić np. na kontrakcie z urzędem miasta na wybrukowanie deptaka w tym mieście powinieneś zdać sobie sprawę, że to wszystko nie jest za darmo, chociaż takie wrażenie, z pozytywnym skutkiem, władza na Tobie usiłuje wywrzeć.
                                • 04-11-2014 22:23:57 | odpowiedz
                                  Płacę haracz na Lasy Państwowe, które są na plusie? A to ciekawe. Wiesz, ja osobiście bardzo się z tego cieszę, choć nie wiem w jaki sposób płacę ten haracz, skoro są na plusie i nie pobierają pieniędzy z budżetu państwa. Odwrotnie, to państwo ma chrapkę na ich pieniądze. Fakt, płacę na WWF Polska i Pracownię na Rzecz Wszystkich Istot z prywatnych pieniędzy, ale tego chyba JKM jako osobie prywatnej nie zabrania, choć jako obrońców przyrody pewno ich nienawidzi.

                                  Mało tego cieszę się, że z moich podatków Sopot wygląda ładniej i jest ogólnodostępny, choć nie ukrywam, Karnowski nie jest, jako zwolennik betonu i warszafki, moim idolem.
                                  • 04-11-2014 22:38:07 | odpowiedz
                                    Prowadziłeś lub prowadzisz jakąś firmę?

                                    Jeśli w danym miesiącu Twoje wydatki wyniosą 100 000, a przychody 120 000 to jesteś na plusie wynoszącym 20 000, a jeśli przychody wyniosą 80 000, to jesteś 20 000 na minusie. Tak czy owak, Twje wydatki wyniosły 100 000.

                                    Nawet jeśli lasy są na plusie, to koszty ich utrzymania pokrywane są właśnie z budżetu, czyli z Twojej kieszeni; gdyby przyniosły stratę, również byś się do niej dołożył, natomiast na dywidendę z tego "plusa" nie masz co liczyć.
                                    • 04-11-2014 22:51:16 | odpowiedz
                                      A skąd wiesz, że Lasy Państwowe są na minusie? Jesteś pierwszą osobą, która o tym pisze. Proszę o podanie przykładu, gdy polskie państwo lewackie z naszych podatków musi dopłacać do Lasów Państwowych. Proszę o źródło. W Ustawie Budżetowej tego nie ma. Może jest jakieś inne?
                                      • 04-11-2014 22:59:09 | odpowiedz
                                        Nie napisałem, że są na minusie, tylko że nawet gdy są na plusie, to generują koszty, które pokrywasz z własnej kieszeni.

                                        Jako Antypolityk jakoś bardzo często powołujesz się na uchwaloną przez polityków w Sejmie, zatwierdzoną przez polityków w Senacie i wykonywaną przez polityków rządowych ustawę budżetową.
                                        • 04-11-2014 23:02:26 | odpowiedz
                                          Z jakiej mojej kieszeni skoro są na plusie? To jest normalne przedsiębiorstwo, które przynosi zysk sobie i budżetowi państwa. Nikt do nich nie dopłaca. Skąd masz informacje, że ktoś do nich dopłaca?
                                          • 05-11-2014 00:41:57 | odpowiedz
                                            Nie jestem zwolennikiem podatku dochodowego, ale w warunkach, w których wszystkie firmy płacą podatek dochodowy, a Lasy Państwowe nie, niezapłacenie takiego podatku jest subwencją państwa na rzecz Lasów Państwowych.

                                            Nieopodatkowana działalność przynosi (uważaj - tego nie lubisz:-D) firmie zyski, które dzięki temu szybciej się kumulują.

                                            Oczywiście nie domagam się wprowadzenia podatku dla LP, tylko zlikwidowania ich wszystkim innym firmom.
                                            • 05-11-2014 01:05:44 | odpowiedz
                                              Mam dwa pytania:

                                              1. Czy mógłbyś mi podać przepis (ustawę albo co) zwalniający LP od podatku dochodowego?

                                              2. Czy domagając się likwidacji podatku dochodowego dla innych firm uważasz, że Lasy Państwowe należy sprywatyzować pomimo dodatkowego wyniku finansowego?




                                              • 05-11-2014 01:54:54 | odpowiedz
                                                1. Nie chce mi się teraz szukać, ale uwierz korwiniście na słowo (haha), są zwolnione.

                                                2. Wszystkie przedsiębiorstwa należy sprywatyzować, bo nawet jeśli Lasy Państwowe przynoszą zysk, jako firma, to stanowią monopol, co przeszkadza w rozwoju konkurencyjnych firm, a co ważniejsze - monopol prowadzi do wysokich cen drewna.

                                                Ludzie biedni powinni mieć tanie drewno od konkurujących ze sobą firm, a nie "łaskawy" zasiłek na węgiel. Korwinizm jest bardziej humanitarny, niż w swoim zacietrzewieniu przypuszczasz.
                                                • 05-11-2014 02:46:55 | odpowiedz
                                                  1. Pomimo to nalegam. Słowo w internecie nie znaczy nic. Wtedy dyskusja nie ma sensu. Proszę o podanie linku, gdzie Lasy Państwowe są finansowane z budżetu państwa (chyba, że odwrotnie).

                                                  2. I co z tego, że monopol, skoro na plusie i to kto? Lasy Państwowe, a nie np. kolej czy jakaś hipsterska galeria handlowa. Konkurencyjne firmy będą wycinać lasy w pień, by dostarczyć drewno i na tym jak najwięcej zarobić, mając w (), że las rośnie kilkadziesiąt lat i wymaga zrównoważonej gospodarki, ale to dla głowy korwinisty za dużo.

                                                  Ludzie biedni, którzy, notabene, dla prawdziwego korwinisty, nic nie znaczą, kupują kradzione drewno od złodziei, którzy kradną drewno z lasu. I będą kraść nawet jak lasy będą korwinowskie.

                                                  Ja kupuję drewno z nadleśnictwa, a nie od złodziei.

                                                  Korwinizm jest jak najbardziej antyhumanitarny, niż przypuszczasz. Wystarczy poczytać hasła swojego guru. Choć niektóre są właściwe.
                                                  • 05-11-2014 22:37:47 | odpowiedz
                                                    1. Ustawa o podatku dochodowym z dn. 15 lutego 1992, z późniejszymi zmianami, zwalnia od podatku dochodowego dochody uzyskane z gospodarki leśnej, a główne źródło dochodu LP - pozyskiwanie drewna - zaliczone jest do gospodarki leśnej na podstawie ustawy o lasach państwowych z 28 września 1991, z późniejszymi nowelizacjami.

                                                    2. Monopolista zawyża ceny i wszyscy klienci pod przymusem państwowego monopolu składają się na ten "plus".

                                                    Gdyby wszyscy prywatni właścicele nagle zaczęli wycinać swoje lasy w pień, ceny drewna natychmiast by spadły, co zatrzymałoby tę wycinkę, czyniąc ją nieopłacalną.

                                                    Pogarda, z jaką traktujesz biednych, zarzucając im paserstwo, pokazuje dla kogo biedni "nic nie znaczą", a wręcz są przestępcami.

                                                    Powyżej wykazałem, że lewicowa ideologia prowadzi do terroru m.in. wobec niewinnych rodziców, których zmusza się do oddania dzieci do pralni mózgów w bardzo młodym wieku. Słowo "antyhumanitarny" usłyszane od zwolennika tego terroru jest komplementem.

                                                    To Twój lewicujący terror jest niehumanitarny.
                        • 04-11-2014 21:18:01 | odpowiedz
                          Wymień jedną korzyść wynikającą z prywatyzacji chodników i ulic w miastach.
                          • 04-11-2014 21:34:23 | odpowiedz
                            Zysk dla właściciela.
                          • 04-11-2014 21:43:54 | odpowiedz
                            Jest ich wiele, ale prosiłeś o jedną : Antypolityk przestanie wierzyć, że dostając coś drogo, dostaje to za darmo.
                            • 04-11-2014 22:25:55 | odpowiedz
                              Chodzi tu o mnie, czy o zasadę prywatnej własności. Nie pochlebiaj mi.
                              • 04-11-2014 22:42:57 | odpowiedz
                                Byłoby dobrze, gdybyś zrozumiał, że zależy mi również na Twojej własności prywatnej. Nawet jeśli lubisz wpłacać na lasy, to chcialbym Ci umożliwić robienie tego dobrowolnie i nieprzymuszanie Cie do płacenia na inne zbędne wydatki z budżetu, na które płacić nie lubisz.
                                • 04-11-2014 22:59:09 | odpowiedz
                                  Na teren mojego ogródka przy domu nikt nie wejdzie (ale to norma na świecie), bo jest ogrodzony. Aczkolwiek pewno gdybym miał jakieś hektary, to by mi zupełnie zwisało, czy ktoś łazi, czy nie. Nie wpłacam na lasy, bo nie muszę. Same sobie dobrze radzą. Wpłacam jedynie na poważne organizacje ekologiczne, globalne i lokalne, pomimo, że hektolitry pomyj na nich są wylewane na nich, nie tylko przez was, ale i przez mainstream, którego nie lubicie. Ale to jest mija wola.

                                  Mogę się nie zgadzać z dystrybucją środków pochodzących z moich podatków. Nie życzę sobie, na przykład, aby moje podatki szły na budowę dróg i autostrad. A czy mam na to jakiś wpływ. Wy to kochacie przecież najbardziej, więc powinniście się cieszyć.
                                  • 05-11-2014 00:48:30 | odpowiedz
                                    Ja napisałem, że jestem zwolennikiem prywatnych i płatnych autostrad i to również po to, żebyś Ty nie był zmuszany do ich utrzymywania. To uważam za ludzkie/humanitarne - oddać Tobie, co Twoje.
                                    • 05-11-2014 01:08:39 | odpowiedz
                                      A co sądzisz o Specustawie, pozwalającej ludzi wyrzucać z prywatnych gruntów, bo ma prowadzić tamtędy autostrada?
                                      • 05-11-2014 01:47:09 | odpowiedz
                                        Oczywiście, jestem przeciwnikiem jakiejkolwiek przemocy w imię transakcji handlowych. Jeśli ktoś chce od kogoś nieruchomość, to powinien ją kupić na drodze dobrowolnego aktu kupna-sprzedaży.

                                        Kolejny argument przeciwko państwowej własności autostrad, bo cechą charakterystczną dla państwa jest użycie przmocy.
                                        • 05-11-2014 01:53:27 | odpowiedz
                                          A to ciekawe. Przecież wasz guru kocha drogi i autostrady. I jak taki gość znajdzie się po drodze, to co, należy go ominąć, skoro nie chce się pozbyć nieruchomości za jakiekolwiek pieniądze? To jak wtedy by wyglądała taka autostrada? Prosta i nagle skręca w jedną i w drugą stronę? Dla mnie jako lewaka-ekologa, nie jeżdżącego samochodem bomba!
                                          • 05-11-2014 02:04:45 | odpowiedz
                                            Tak. Jeśli chcę zbudować wielki pałac albo magazyn i potrzebuję do tego sąsiedniej działki, która należy do Ciebie, a Ty masz inne plany, to ja szukam innej nieruchomości.

                                            Podobnie przedsiębiorca budujący autostradę - najpierw powinien kupić sobie pas ziemi, a potem budować; jeśli ktoś mu nie sprzeda za żadne skarby (albo wystawi za wysoką cenę) swojego fragmentu, to przedsiębiorca omija jego nieruchomość lub zmienia plany, inwestując w innej branży.
                                            • 05-11-2014 02:51:52 | odpowiedz
                                              No to życzę ci powodzenia w twoim świecie, ale nawet twój guru chyba tak nie myśli. Aha, jest jeszcze powietrze którym ludzie oddychają, czy też uważasz, że należy je sprywatyzować? A co z Antarktydą, kto powinien mieć prawo własności?
                            • 05-11-2014 01:42:13 | odpowiedz
                              OK, świetna siła argumentu :)
      • 02-11-2014 21:00:34 | odpowiedz
        Znów ten motyw prywatyzacji lasów - i jakie to będzie rzekomo straszne i okropne dla społeczeństwa... Otóż od urodzenia mieszkam na Podhalu - a tutaj WSZYSTKIE lasy były i są prywatne. Przez całe dzieciństwo wraz z innymi wiejskimi dzieciakami biegalismy po wszystkich okolicznych lasach, zbieraliśmy jagody, grzyby, zioła. Nikomu nawet się nie przyśniło, by nas przegonić. Od tych beztroskich lat upłynęło kolejnych trzydzieści - i nadal spaceruję z przyjaciółmi i moimi psami bez przeszkód po NASZYCH WSPÓLNYCH - choć prywatnych! - podhalańskich lasach. A mówimy tu o ludzie, który do "swojego" przywiązany jest po prostu namiętnie - bo musiał "swojego" pilnować, by przeżyć w tych spartańskich warunkach... Tutaj ludzie nadal przechowuja w kufrach akty nadania ziemi przez samego Stefana Batorego - i proszę, jakoś nikt nie ma najmniejszych pretensji o wałęsanie się po jego lesie! Gdybym próbowała gwizdnąć komuś z tego lasu drewno, to pewnie zbierałabym z ziemi własną szczękę - ale na litość boską nikt nie broni spacerowania... Ludzie mają też własne "chodniki" - tak u nas nazywa się ścieżki biegnące przez pola - i jeśli nie depczesz upraw, to z tych ściezek swobodnie korzystasz... Brakuje Ci chyba elementarnego zaufania do innych ludzi - ludzie być może są egoistami, ale zasady, które między soba ustalają, mają przeciez działanie zwrotne... Dlatego nie podkładamy zwyczajowo innym nóg, nie wywalamy jęzora na ich widok i nie strzykamy w nich śliną - bo sami nie chcemy żyć w swiecie, w którym obowiązują takie "zasady". Więcej wiary w człowieka, Antypolityku!
        • Steuern_Dieb | Komentarz zgłoszony do moderacji | Pokaż
          03-11-2014 16:06:54 | odpowiedz
          • 03-11-2014 18:58:01 | odpowiedz
            Do Steuernchöpfera:

            Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów - Stanisław Lem (lewak)
        • 03-11-2014 18:22:21 | odpowiedz
          Brawo!
        • 03-11-2014 19:26:43 | odpowiedz
          Przesłaniem korwinsty jest wolność w dysponowaniu własnością.

          Czy uważasz że, gdy wasz guru zdobędzie władzę i sprywatyzuje Lasy Państwowe, notabene z finansowym wynikiem dodatnim, lasy pozostaną otwarte dla społeczeństwa i nie zostaną wycinane do woli?

          Z wypowiedzi wielu korwinistów śmiem wątpić.
          • 03-11-2014 22:45:54 | odpowiedz
            "Przesłaniem korwinsty jest wolność w dysponowaniu własnością."

            Widzę, że to dla Ciebie straszne - dysponować swoją własnością. Czy to znaczy, że Ty chciałbyś móc dysponować moją? Czy żebym ja mógł dysponować Twoją? Czy może żeby politycy mogli dysponować Twoją i moją, Panie Antypolityku?
            • 04-11-2014 13:18:06 | odpowiedz
              Nie chcę dysponować twoją własnością, Chcę tylko korzystać, jak każdy inny z własności społecznej, publicznej. Ale dla ciebie coś takiego nie powinno istnieć. I na to nic nie poradzę.
              • 04-11-2014 16:25:37 | odpowiedz
                Jakie są plusy własności publicznej, społecznej - w porównaniu z prywatną?
                • 04-11-2014 20:43:40 | odpowiedz
                  Choćby to, że prywatna własność (mówię o prywatnej własności odebranej publicznej, czyli np. Lasy Państwowe, parki, itd. nie piszę o własności prywatnej dotychczasowej, czyli działki, nie zamierzam wchodzić na twoją działkę) spowoduje, że do lasu do którego wchodziłeś zawsze podziwiać przyrodę już nie wejdziesz. Ale rozumiem, co przecież przyroda znaczy dla korwinisty. Zupełnie nic. Z tym chyba się zgodzisz, prawda?
                  • 04-11-2014 20:58:54 | odpowiedz
                    Do lasu nigdy nie wchodziłeś i nie wchodzisz za darmo. Jako podatnik, płaciłeś płacisz za ich utrzymanie.

                    Już prędzej możesz wejść do lasu prywatnego za darmo, jeśli Cię właściciel wpuści, co jak wynika m.in. z komentarza Mory, jest możliwe i praktykowane przez prywatnych właścicieli lasów.
                    • 04-11-2014 21:15:35 | odpowiedz
                      Lasy Państwowe, tfuu..., są na plusie, choć państwowe, a wpuszczają ludzi na grzyby, jagody i co ważne dla mnie, na podziwianie przyrody.

                      Może niektórzy właściciele wpuszczają ludzi. Znam takich, np. ciotka mojej żony, która ma lasy prywatne w Skorzewie, ale ona jest normalna. Za to na Kaszubach widziałem niejeden napis na drzewie: WSTĘP WZBRONIONY, TEREN PRYWATNY!
              • 04-11-2014 20:51:34 | odpowiedz
                Jesteś wysoko opodatkowany w imię istnienia własności "społecznej, publicznej". Każdy chodnik, droga, park i trawnik są utzrymywane za Twoje pieniądze, a Tobie się wydaje, że to jest za darmo, a przynajmniej - kiedyś było i tylko złowroga KNP chce to zmienić na prywatne i płatne.

                Płacisz wysoką cenę za istnienie "darmowych" przestrzeni "społecznych, publicznych", ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. I nikt nic na to nie poradzi.
                • 04-11-2014 21:33:21 | odpowiedz
                  No i co z tego? Ja się na to godzę. A niech ściągają na to podatki i niech utrzymują. Nie zawsze zgadzam się z władzą lokalną, bo ma różne pomysły, np. korwinistyczne, co powinno was cieszyć, więc nie wieszajcie na nich psów, czyli odsprzedaż gruntów publicznych deweloperom celem zabudowania yuppiegetta na wynajem i lokatę kapitału, ale generalnie nie spotkałem samorządowca, który by chciał sprywatyzować drogi, deptaki i plaże. No, może ja wy dojdziecie do władzy.
                  • 04-11-2014 21:50:01 | odpowiedz
                    Dlaczego zgadzasz się, żeby władza nakładała podatki od WSZYSTKICH na utrzymanie lasu, a nie zgadzasz się, żeby właściciel nakładał opłatę za wejście do lasu i to tylko na TYCH, KTÓRZY WCHODZĄ DO LASU?
                    • 04-11-2014 22:28:04 | odpowiedz
                      Choćby z tego powodu, że Pan Bóg stworzył świat dla wszystkich ludzi, a nie tylko dla chciwych prywaciarzy. Każdy człowiek, który się narodzi ma prawo z tego korzystać.
                      • 04-11-2014 22:52:10 | odpowiedz
                        A chciwi prywaciarze też mają prawo do korzystania z czegoś? Czy prywaciarze to już nie?

                        Raz piszesz, że żaden prywatny właściciel nie wpuści innych do własnego lasu, żeby zaraz potem podać przykład prywatnej właścicielki lasu, która jednak do swojego lasu wpuszcza.

                        Nie widzisz, że sam sobie zaprzeczasz?

                        Czy gdyby Twoja ciocia na jakiś czas zmieniła zdanie i przestała udostępniać turystom teren swojego lasu, to chciałbyś, żeby nie miała takiego prawa?
                        • 04-11-2014 23:06:44 | odpowiedz
                          Z doświadczeń wiem, że ciocia mojej żony ze Skorzewa jest wyjątkiem.

                          Gdyby moja ciocia zmieniła zdanie i przestała udostępniać las, to może mieć takie prawo, aczkolwiek wydaje mi się to nieludzkie (ale w korwiniźmie nie chodzi o humanizm, lecz o czysty rynek). Dlatego lasy są państwowe jak woda i powietrze. Proste.
                • 05-11-2014 03:06:28 | odpowiedz
                  Mrzonka o prywatyzacji dróg wynika z niewłaściwego przekonania, że wszystko co prywatne, to lepsze. Tak nie jest. Prywatny biznes jest owszem efektywny, ale pod warunkiem, że zachodzi KONKURENCJA. W przypadku dróg w miastach, czegoś takiego nie ma. Każdy właściciel drogi staje się z automatu monopolistą na danym odcinku. Nie powstanie konkurencyjna ulica, bo to wynika z geometrii, że nie ma na nią miejsca, a konkurencyjnego wiaduktu ani tunelu przecinającego prywatny grunt pod drogą też nie wybudujesz bez zgody właściciela tego gruntu. Każdy monopol jest dla konsumenta zły, ale prywatny jest znacznie gorszy od państwowego, bo nad państwowym jest jeszcze bat w postaci nacisku politycznego, a prywatny robi co chce, i bez ceregieli wydoi wszystkich do granic możliwości. Jak sprywatyzujemy drogi, to tylko czekać, aż firma z zagranicznym kapitałem, najlepiej chińskim albo rosyjskim, przelicytuje wszystkich w Polsce i wykupi drogi i chodniki w miastach, a potem Polacy jak ostatnie jelenie będą wysyłać daniny za granicę za to, żeby móc się poruszać po własnych miastach. Sorry, ale ta wizja mnie nie przekonuje.
                  • 05-11-2014 03:27:11 | odpowiedz
                    To jest chore, ale może korwinistyczne. Może Mecgerwin czułby się usatysfakcjonowany płacąc co parę metrów na bramkach na chodnikach i drogach, niż dzisiaj płacąc biurokratom-urzędnikom podatki? Zajęłoby to mu nieporównywalnie więcej czasu, ale byłby wolny gospodarczo. Wszyscy byliby wolno gospodarczo.
                    • 05-11-2014 11:34:26 | odpowiedz
                      Prywatyzacja dróg to rzeczywiście pomysł bardzo wolnościowy - w tym sensie, że wszyscy będą poruszać się bardzo wolno :D
                    • 05-11-2014 12:11:29 | odpowiedz
                      No i nareszcie coś rzeczowego. Akurat mnie argument o przydatności miejskiej własnosci chodników, ulic, przekonuje - z powodów praktycznych. Obaj panowie (i Sinceritas, i Antypolityk) słusznie wskazali techniczne niedogodności związane z prywatyzacją - i nieefektywność tej formy własnosci (w tym akurat przypadku, jak podkreslam). Sinseritas wspomniał o monopolizacji. To ja tak w ramach dygresji (obszernej, uprzedzam!)dodam, ze ideałem liberalizmu jest maksimum własnosci dla maksymalnej ilości ludzi - czyli KAZDY ma posiadać jakąś własność, choćby niewielką. A więc nie monopol własności, lecz jej (nie znam stosownego okreslenia, więc użyję własnego) rozdrobnienie/ parcelacja. Parcelacja własności niejako wymusza konkurencję, a konkurencja prowadzi do parcelacji... Jak bardzo ważne jest posiadanie przez człowieka jakiejś, choćby niewielkiej własności (własność cywilizuje!), chciałabym zasygnalizować na przykładzie mieszkań komunalnych Tam, gdzie socjalista będzie chciał utrzymywać z pieniędzy podatników mieszkania komunalne, pozostawiając ich mieszkańców w pozycji uzaleznienia wobec kaprysów władzy (jak uzależniony był fornal od łaski dziedzica, jak uzależniony był kołchożnik od łaski państwa) - tam zwolennik gospodarczego liberalizmu będzie głosował za sprzedażą tych mieszkań ich mieszkańcom za przysłowiową złotówkę. Własność mieszkania/chaty rodzi u dotychczasowego "kołchoznika" poczucie odpowiedzialności za tę własność. Ma on własny dach nad głową, od niego zależy, czy go utrzyma, nie jest już bezwolnym lisciem na wietrze, lecz odpowiedzialną za swój los jednostką. Poczucie odpowiedzialności za własne "tu i teraz" rozciąga się takze na przyszłość - człowiek to, co posiada, pragnie w dobrym stanie przekazać dzieciom czy wnukom...
                      W latach 80 zrobiono taki eksperyment w Los Angeles bodajze. Sprzedaz za absurdalnie niską kwote mieszkań komunalnych nie była bynajmniej absurdem - ludzie, którzy wcześciej dewastowali zamieszkałe przez siebie lokale, zaczęli o nie dbać, kiedy tylko stali sie włascicielami, nabrali też poczucia własnej wartości, skuteczniej znajdowali pracę i radzili sobie z porzuceniem nałogów. Decyzja ówczesnych radnych - republikańskich - wzbudziła ogromną niechęć demokratów. Jak widać, celem lewicy nie jest i nie było nigdy społeczeństwo dumnych obywateli, ludzi zdolnych do dojrzałej odpowiedzialności, lecz społeczeństwo "wiecznych podopiecznych". Dla mnie jako dla byłego pedagoga jest sprawą uderzającą, jak bardzo ideały wychowania promowane przez Janusza Korczaka były "republikańskie" w takim sensie, ze formowały jednostkę dzielną, aktywną, odpowiedzialną za siebie i swoje decyzje...
                      • 05-11-2014 13:59:35 | odpowiedz
                        Twoje długie dygresje są ciekawe, więc jak dla mnie to możesz je pisać i pisać :)

                        Co do zasady jestem zwolennikiem prywatnej własności - między innymi z powodów, o których piszesz, ale każdy problem trzeba rozważać osobno, żeby nie wpaść w logiczną pułapkę. Cywilizacja to nie tylko własność prywatna, ale także do pewnego stopnia kolektywizm. Cywilizacja to przecież również wspólne prawo, wspólna administracja, wspólna policja, wspólne wojsko i również wspólne drogi, oświetlenie, czy wspólna przyroda. Przekreśleniem wszystkich tych wartości jest anarchia, a nieco mniej radykalnym ruchem jest libertarianizm. To są ekstrema wynikające z błędu logicznego, polegającego na przenoszeniu jednej wyuczonej zasady ("państwowe złe - prywatne dobre") na wszystkie możliwe dobra. Niektóre rzeczy funkcjonują znacznie sprawniej bez własności prywatnej, wyjątki zdarzają się chyba w każdej regule :)
          • 03-11-2014 23:02:05 | odpowiedz
            Zważ bido niemiłosierna, że od czasu jak sprywatyzowano świnie i kury - to znikły kartki na mięso z kością. Wstydziłbyś się. Będziesz mile widziany na stronkach Szumilewicza czy Gawkowskiego.
            • 04-11-2014 13:19:45 | odpowiedz
              A kto to Szumilewicz lub Gawilewicz?

              I kiedy sprywatyzowano kury i świnie?
              • 04-11-2014 20:55:03 | odpowiedz
                Nie wiem, kto to są Szumilewicz ani Gawilewicz, ale świnie i kury sprywatyzowano po 1989. Przedtem były hodowane w państwowych gospodarstwach rolnych i często ich brakowało, mięso było nawet "na kartki". Nie pamiętasz czy nie chcesz pamiętać?
                • 04-11-2014 21:20:35 | odpowiedz
                  A to ciekawe, bo kury i jajka dostawaliśmy od cioci ze Skorzewa. To u niej na podwórku biegały kury państwowe?

                  Aha i u mojego dziadka i babcia na Białorusi za Związku Radzieckiego też. Pewno były państwowe lewackie.
                  • 04-11-2014 21:30:51 | odpowiedz
                    Od prywatnej cioci? I nie brzydziłeś się?

                    Poważnie - od rodziny mogłeś dostać różne produkty, ale kto nie miał rodziny na wsi, chodził do państwowego sklepu, a rolnik sprzedawał do państwowego skupu. Przecież nie było wolnego handlu i były PGRy. Tego też nie kojarzysz?
                    • 04-11-2014 21:36:16 | odpowiedz
                      Byli też prywatni rolnicy w tej lewackiej komunie. I tam mógł kupić każdy.
                      • 04-11-2014 22:01:52 | odpowiedz
                        Taki "pokątny" handel ocierał się o "spekulację".
                        • 04-11-2014 22:29:29 | odpowiedz
                          Dla was korwinistów to była namiastka wolności. Zapytaj się swojego guru. Przyzna mi rację.
                          • 04-11-2014 23:03:12 | odpowiedz
                            No właśnie tylko namiastka, gdy się transakcja powiodła, ale przecież "spekulacja" była nielegalna.
                            • 04-11-2014 23:07:49 | odpowiedz
                              Wasz guru by rozgrzeszył.
                              • 05-11-2014 00:16:24 | odpowiedz
                                A Ty byś nie rozgrzeszył "przestępców", którzy wg komunistycznego pseudoprawa uprawiali "spekulację", a w rzeczywistości dokonywali dobrowolnego aktu kupna-sprzedaży?
                                • 05-11-2014 00:35:32 | odpowiedz
                                  Nie, nie rozgrzeszyłbym ich, bo robili to dla pokątnego zysku, a nie dla przeżycia i wykarmienia swoich dzieci. Dla mnie prawo jest najważniejsze, ale nie w każdym ustroju, np. za okupacji. Okupacja niemiecka się jednak skończyła, a nawyki pozostały. Ale oprócz prawa jest też rozsądek, empatia i zwykła przyzwoitość. Za najgorszej komuny i bezprawia nikt nie przymierał głodem. Bogacili się cwaniacy i to zostało do dzisiaj, których przypięliście do koryta. I macie dużo racji. Nie mówię, że nie. Pamiętam czasy, gdy gość wychodził z autobusu i oddawał bilet innemu, wchodzącemu, czyli zwyczajnie oszukiwał. Pamiętam kradzieże ze stoczni, bo to państwowe, czyli niczyje. Pamiętam, że państwowe załatwiało się za pół litry. Komuna wyrządziła wiele zła, ale wy zamiast uczciwości, empatii, zwykłej ludzkiej przyzwoitości i odbudowy normalnych stosunków międzyludzkich, szacunku dla człowieka, jego pracy i szacunku dla przyrody proponujecie sprywatyzowanie wszystkiego co się da, bo inaczej to lewactwo. I to wkurza i powoduje zanik wiary w człowieka. Niczym nie różnicie się od cwaniaków komuchów. Jesteście tylko po drugiej stronie lustra.
                                  • 05-11-2014 00:53:21 | odpowiedz
                                    Ustrój komunistyczny był formą okupacji.

                                    Widzę, że Tobie samo pojęcie zysku kojarzy się z przestępstwem.

                                    • 05-11-2014 01:11:52 | odpowiedz
                                      Nie. Mi pojęcie zysku kojarzy się z zyskiem. A w jaki on sposób był uzyskany to już inna sprawa. Można zabrać Indianom ziemię (wasz guru popiera kolonializm) i potem nią obracać.
                      • 05-11-2014 15:24:43 | odpowiedz
                        "Byli też prywatni rolnicy w tej lewackiej komunie. I tam mógł kupić każdy."

                        Byli, w zasadzie nie znam od strony praktycznej innych form gospodarowania ziemią, ale byli tylko dlatego, że społeczeństwo nie dało odebrać sobie całej własności i Partia musiała liczyć się z tym oporem. Dlatego wywalono z PZPR i zamknięto idiotę Kuronia za odchylenia lewicowe. Chciał on bowiem odebrać ziemię chłopom, pozamykać prywatne warsztaty i przejąć kontrolę nad kościołami, żeby w końcu w Polsce zapanował komunizm.
          • 04-11-2014 17:28:33 | odpowiedz
            Lasy Państwowe mają więc finansowy wynik dodatni?! Ogromnie się cieszę. To znaczy, po pierwsze, że można zarobić na produkcji drewna. W związku z tym, że opłaca się sprzedawać drewno, opłaca się również sadzić nowe drzewa na miejsce wyciętych, dzięki temu zysk Lasów Państwowych nie jest wydarzeniem jednorazowym, lecz czymś powtarzalnym - to jest drugi aspekt tej samej sytuacji, ściśle związany z pierwszym. Zachodzi, można powiedzieć, sprzężenie zwrotne - ludzie korzystają z lasu, a las korzysta z ludzi. Dwa rodzaje dóbr: zysk ekonomiczny z wyrębu i zachowanie jak największej ilości drzew nie tylko ze sobą nie kolidują, ale wręcz wzajemnie się warunkują.
            Sądzisz, że w momencie, gdy własność lasu przejmie osoba prywatna, te wzajemne zależności przestaną obowiązywać? Komuś, kto bezmyślnie stratuje "młodniaki" (czy jak się to tam nazywa) urośnie więcej dorodnych drzew niż temu, który
            o nie zadba?
            Pozostaje jeszcze kwestia otwartości lasu dla wszystkich, którą zestawiłeś w jednym zdaniu z kwestią jego zachowania. W jakim wzajemnym stosunku, Twoim zdaniem, pozostają te dwie sprawy ;)?

            • 05-11-2014 01:00:57 | odpowiedz
              Tak. Sądzę, biorąc pod uwagę mentalność przeciętnego człowieka, a tym bardziej biznesmena polskiego, że las, w pierwszej kolejności wytnie. Lasów sprywatyzowanych nie będą kupować ludzie wrażliwi na przyrodę i procesy nią rządzącą, lecz biznesmeni chętni zarobku, bo ludzi wrażliwych na piękno przyrody nie będzie na to stać. Zwykle człowiek wrażliwy jest słabszy psychicznie. A zarobkiem jest wycięcie na drewno, i najlepiej sprzedaż na działki. Ponieważ Polska, gdzie pomimo starań naszego kościoła, biznesu, mediów i polityków, to nie Indie, jest przeludnienie, wobec tego nie dałoby się sprzedać na działki wszystkich lasów w Polsce. Co więc z nimi zrobić? Polska to nie Kanada, gdzie można pół kraju zryć i wydobywać złoto w Yukonie, łupki, naftę bitumiczną i co tam jeszcze. Wobec tego część ludzi ją ogradza, część puszcza na żywioł i się nią nie interesuje, czyli OK. Ale też część ją wycina. I oto mamy skutki wolnej amerykanki w gospodarce. A ponieważ znając negatywny stosunek waszego guru do ochrony lewackiego dziedzictwa przyrodniczego łatwo sobie wyobrazić stan polskiej przyrody pod jego rządami. Może na Podhalu, gdzieś tam sąsiedzi będą pomykać wśród lasów sąsiedzkich, nie wyciętych jeszcze na osiedla dla warszafki. Ale skoro rynek rządzi: Après nous, le déluge. To główna dewiza wolonorynkowca.
            • 05-11-2014 03:11:55 | odpowiedz
              Jak sprywatyzujemy lasy, to produkcja drewna będzie nadal tak samo opłacalna, ale to nie znaczy, że każdy będzie chciał w nich produkować drewno. Są też inne bardzo opłacalne metody wykorzystania gruntu. Zawsze przyda się na przykład kolejne wysypisko albo miejsce zrzutu toksycznych odpadów, za ich utylizację też dużo się płaci - więcej niż za drewno. Zapewniam Cię, że dla odpowiednich pieniędzy nikt nie przejmie się paroma dzięciołami czy sarenkami.
              • 05-11-2014 03:30:03 | odpowiedz
                Ale korwinisty zupełnie nie obchodzą dzięcioły czy sarenki. Chyba, że daniele na własnym siedlisku.
                • 05-11-2014 12:20:40 | odpowiedz
                  Może jednak da się dyskutowac bez nieustannych osobistych wycieczek? "Korwinista sądzi tak, korwinista sądzi inaczej". Moze poczekaj, az korwinista expressis verbis sformułuje ewentualną niechęć do danieli - wtedy odniesiesz się do jego rzeczywistych poglądów; póki co odnosisz się wyłącznie do własnych domniemywań.
              • 05-11-2014 12:58:31 | odpowiedz
                Wysypisko śmieci, a zwłaszcza zrzut toksycznych odpadów, obejmuje negatywnymi skutkami ludzi innych, nie tylko właściciela gruntu. Zadaniem klasycznego prawa rzymskiego, które swoją drogą traktowało prawo prywatne jak świetość, było regulowanie takich niejednoznacznych kwestii spornych - typu: drzewo sąsiada przewróciło się na Twoje podwórze.
                Toksyczne śmieci składowane w jakimś miejscu mogą zatruć ujęcie wody pitnej o kilkadziesiąt kilometrów dalej. Wypalanie śmieci moze doprowadzić do śmiertelnego zatrucia ludzi, którzy z tymi śmieciami osobiście nie mają do czynienia. Scieki wypuszczone do rzeki zasmrodza otoczenie wszystkich mieszkańców w dole jej biegu.
                Tego typu sprawy są/powinny być regulowane szerzej, niż tylko przez prawo własnosci prywatnej. Tak też i były regulowane - równiez w czasach, gdy podstawową formą własnosci była własność prywatna.
                Natomiast własciciel lasu oczywiście moze mieć chęć zarobkowania inaczej, niz na drewnie. Oczywiście może wyciąć las. Jednak więcej wyciętych drzew bez nasadzeń nowych to mniekj drzew w przyszłosci. Mniej drzew, to mniej drewna. Mniej drewna, to wyższa cena. Wyższa cena, to większa opłacalność sprzedazy drewna. Większa opłacalność to chęć posiadania większej ilości drzew. Większa ilość drzew jest niemożliwa bez nasadzeń drzew...
                Kupno terenu zalesionego to koszt najczęściej większy, niż terenu ogołoconego z drzew. Bo do ceny ziemi dochodzi cena drewna. Jesli chcesz sprzedać to, co wcześniej ogołociłeś z drzew, to jednak lepiej by było, abyś trochę uzupełnił luki w drzewostanie - jeśli nie chcesz sprzedać ze stratą. A jeśli chcesz sprzedać na działki - musisz pomyśleć o infrastrukturze. W lasach dalej od dróg rzadko sie trafiaja linie przesyłowe prądu o niskim napieciu - budowa transformatora dla małego osiedla (działki) to jest straszny koszt. Wszystko ma swoją cenę... Oczywiście nie mam złudzeń, ze część właścicieli bedzie za bardziej opłacalne uważała pozbycie sie drzew. Dlatego własność rozdrobniona jest bez porównania lepsza, niz "wielka" własność. Skutki złych decyzji jednostek sa ograniczone do tego "kawałka" własnosci, jaką dysponują, co daje innym czas na ich krytyczną ocene i powstrzymanie się od takiego samego błędu. I teraz najważniejsze pytanie: Dlaczegóż to państwo jako własciciel wielkiej połaci lasu nie miałoby się połakomić na zysk, który wymaga "poświęcenia" tego lasu w imię bogactwa narodu? Pod siekierami padały drzewa nie tylko w Wielkiej Brytanii w czasie rewolucji przemysłowej, ale i na wielkich obszarach leśnych w Związku Radzieckim (w imię postępu technicznego - czyz nie?) Czy w znacjonalizowanej Polsce nie wycinano drzew, by budować tam kopalnie, zakłady przemysłowe, osiedla mieszkaniowe? Robiło to państwo - które było nikim innym, jak jedynym kapitalistą i naczelnym posiadaczem wszystkiego (własność indywidualna miała charakter względny, "uzyczony" przez państwo. Ot, to jest dopiero monopol... To dopiero jest możliwość fatalnych decyzji na wielką skalę...
                • 05-11-2014 14:14:54 | odpowiedz
                  Jest tylko jeszcze jedna drobna kwestia. Świat to nie tylko ludzie. Nie bądźmy zanadto pazerni i nie zalewajmy wszystkiego dookoła betonem. Zwierzęta też potrzebują miejsca do życia, żyjmy obok nich i pozwólmy im mieć przestrzeń dla siebie. Własność państwowa to taki specyficzny rodzaj własności - niby wspólna, a niby niczyja. Ta niby wspólność powoduje, że wszyscy korzystamy z przyrody, a niby niczyjość powoduje, że nikt nie może dorobić się na przemianie ostatnich siedlisk naturalnej przyrody na kolejne miejsca produkcji dla naszych zabawek i gadżetów, których nam wiecznie za mało. Dla mnie to rozwiązanie optymalne. Pewnie, że bardziej opłacałoby nam się wyrżnąć wszystko co dzikie i każdy metr kwadratowy ziemi eksploatować po swojemu, ale to nie jest "fajny" cel w szerszej perspektywie.
                  • 05-11-2014 15:39:23 | odpowiedz
                    Błąd. Właśnie ta "niczyjość" sprawia, że zabudowywane są cenne przyrodniczo tereny wokół większych miast. Skoro urzędnik decyduje, to dla niego korzystniej wziąć łapówkę, niż przejąć się protestami okolicznych mieszkańców i ludzi bardziej świadomych.
                    • 05-11-2014 17:15:45 | odpowiedz
                      Jak prywatny właściciel rozwali "swój" teren cenny przyrodniczo, to żadne protesty nie mają sensu. Za to politycy jeszcze jako tako zwracają na to uwagę, bo dla nich popularność ma znaczenie. Tak jak to widzieliśmy w przypadku Rospudy na przykład. Doskonale pamiętam, że przy Rospudzie lokalni mieszkańcy mieli w nosie protesty, bo zależało im na czasie i chcieli ruszyć z budową według istniejących projektów, żeby nie przedłużać. Jakby ten teren był prywatny to już dawno zostałby zniszczony, a tak, jakoś udało się osiągnąć istny cud i wyegzekwować zmianę projektu.
                      • 05-11-2014 18:02:09 | odpowiedz
                        W tamtym miejscu chodziło o tiry jeżdżące przez środek miasta. Nie chciałbyś pewnie czegoś takiego u siebie?
                        Gdyby ktoś był właścicielem tej doliny, to raczej nie chciałby przez swoją dolinę mieć poprowadzonej drogi tranzytowej i to niezależnie, czy pozyskiwałby z lasu drewno, czy urządziłby tam park. W Wielkiej Brytanii parki zakładają właściciele prywatni.
                        Mnie jednak bardziej interesuje to, co znam, czyli przykład podkrakowskich Dolinek. Niby park krajobrazowy, niby pozwoleń na budowę się nie wydaje, a wszystko zabudowane! Dlaczego? Właśnie dlatego, że decyduje o tym urzędas, który jest bezkarny. Jeżeli mamy plan zagospodarowania przestrzennego, jeśli uznajemy niektóre tereny za szczególnie cenne i godne zachowania, to nikt jednoosobowo nie powinien móc zmieniać tych postanowień.
                        • 05-11-2014 19:20:52 | odpowiedz
                          Pewnie, że nie chciałbym TIRów, dlatego każdy rozumie potrzebę obwodnicy Augustowa, kwestią było którędy ma przebiegać, a nie czy ma być. Gdyby ktoś był właścicielem tej doliny, to jest tylko kwestią ceny, za jaką pozwoli ją rozwalić. Jednym wystarczy 10 milionów, ktoś inny powie 50. Rozsądny człowiek skalkuluje ile mniej więcej wykonawca zaoszczędzi budując akurat przez ten obszar i cenę adekwatnie podniesie i to nie będzie mała sumka, tylko gwarancja dożywotniego życia w luksusie. Ale rozumiem, że w ten sposób ustali się cena rynkowa, więc jaki problem, co nie? :) Przy własności państwowej nikt takich pieniędzy nie dostanie do ręki, bo nikt nie jest wyłącznym właścicielem. Jasne, że wypaczenia są i będą wszędzie, ale prywatna własność wszystkich cennych obszarów naturalnych znacznie bardziej naraża na ekspresową destrukcję.
                          • 06-11-2014 01:23:37 | odpowiedz
                            Dziwne jest Twoje podejście - nie wierzysz w ludzi. Tylko uświadom sobie tę oczywistość, że urzędnicy też są ludźmi.
                            Bałbyś się oddać las pod prywatny zarząd Antypolitykowi? Ja podejrzewam nawet, iż lepiej zadbałby o swój las, niż urzędnik o "nasz las".
                            • 06-11-2014 18:27:21 | odpowiedz
                              Pewnie, że urzędnik też jest człowiekiem, ale to nie jest tak, że legalny wykup i łapówka to to samo, bo "i tu, i tu są pieniądze". Jak legalnie sprzedajesz grunt, to stajesz się bogaczem w świetle prawa i nikt się Ciebie nie przyczepi, a jak robisz lewiznę za łapówkę, to jesteś przestępcą i musisz bardzo się namęczyć, żeby ten dodatkowy przychód ukryć, czy w ogóle z niego skorzystać. Z tego powodu łatwiej nakłonić właściciela, żeby odstąpił piękny teren pod budowę, niż urzędnika, żeby za łapówkę podjął podejrzaną decyzję.
                            • 06-11-2014 18:34:26 | odpowiedz
                              Ale Wy przecież nie uznajecie tych ingerencji w świętą własność typu zakaz ścięcia drzewa czy rujnowania prywatnych zabytków? Zakaz eutanazji to dla JKM takie samo ograniczenie wolności decydowania o własności i dlatego w korwiniźmie eutanazja jest dopuszczalna, tylko pod zmienioną nazwą: samobójstwo.
                  • 05-11-2014 20:32:37 | odpowiedz
                    To prawda, totez powinny pozostać parki narodowe i państwowe rezerwaty przyrody. Swoją drogą dobrze jest pamiętać, ze przed wiekami, gdy dominującą formą własności była własność prywatna (choć obok niej istniała tez własność wspólna lasów czy pastwisk) to prywatni własciciele chronili "swoją" zwierzynę przed niekontrolowanym odstrzałem, drzewostan przed wycięciem - i sami korzystali (w większości) z tej swojej własności z umiarem, w sposób odpowiedzialny. Sprywatyzowanie lasów państwowych może przynieść - oprócz trzebienia lasów w niektórych przypadkach, czy prowadzenia zbilansowanej gospodarki w przypadkach innych - również tworzenie małych prywatnych parków czy rezerwatów przyrody, konkurencyjnych wobec państwowych, na utrzymaniu których właściciele będą chcieli zarobić - ale czyż taka forma zarabiania pieniędzy nie jest korzystna dla natury?
                    • 06-11-2014 01:25:25 | odpowiedz
                      Otóż to. :)
                    • 07-11-2014 00:12:31 | odpowiedz
                      Ale "przed wiekami" i tak nie specjalnie mieliśmy co robić z ogromną przestrzenią, więc nie robiliśmy z nią raczej nic, i to by było tyle z "dbania" o prywatne tereny zielone. Jeżeli rozrywką były polowania, to właściciel dbał o to, żeby nadal mieć do czego polować, to jasne. Dzisiaj mamy już inny problem, bo teraz raczej brakuje nam miejsca w coraz większym stopniu.
            • 05-11-2014 15:35:29 | odpowiedz
              Zysk Lasów Państwowych bierze się głównie z faktu, że są monopolistą na naszym rynku. Gdyby działających podmiotów było więcej, to drewno byłoby tak tanie, że nikomu nie chciałoby się wycinać 'na lewo' drzew, bo taniej byłoby kupić. Ale z drugiej strony, wycinanych byłoby w ciągu roku znacznie więcej drzew, niż teraz... a drzewa muszą chwilę rosnąć, żeby można było je wyciąć. Poza tym w uprawie przemysłowej przeważają monokultury regularnie wycinane co 30 lat, więc ekosystem raczej ubogi biologicznie. Ile trzeba byłoby posiadać gruntu, żeby móc utrzymać miejscami starodrzew?
              To ciekawe zagadnienia do przemyślenia.
      • 03-11-2014 15:56:20 | odpowiedz
        chociażby.
      • 05-11-2014 10:42:14 | odpowiedz
        A jakie ma Pan kwalifikacje żeby wypowiadać się na temat lasów? Akurat drugiego tak złożonego problemu jak Lasy Państwowe i jak należy z nimi postępować nie ma w Polsce i porównanie ich do chodników czy parków jest przejawem nawet nie ignorancji tylko zwykłej głupoty. Odnośnie Polańskiego, to w Polsce obowiązuje polskie prawo i tylko w oparciu o to prawo można działać. Skoro konstytucja nie zakłada możliwości ekstradycji polskiego obywatela do USA temat powinien nie istnieć. Jeszcze słowo do "antypolityka" ile ci płacą i kto?
  • 02-11-2014 18:35:59 | odpowiedz
    Otóż, za paszkwile na polski naród zwane "swiatowymi dziełami,sztuki filmowej" w wolnej Polsce powinien być pedofil pozbawiony obywatelstwa. Doskonale wiedział na czyje zlecenia wykonywał swoje filmy i, że oczekiwania sponsorów nie miały nic wspólnego z prawdą.Celem było dokopać polakom i tak się stało. NIE MA KOGO ŻAŁOWAĆ.Za to, że wziął fekaliowe pieniądze niech go ocenią amerykanie bo polakiem to on nie jest.




  • 02-11-2014 18:42:13 | odpowiedz
    Prawo jako idea nie jest nieograniczone. Jest ograniczone cywilizacją.
  • 06-11-2014 19:57:46 | odpowiedz
    Znowu się z Tobą nie zgodzę. Łatwiej jest dysponować nieswoją własnością. O swoje raczej się dba, a jeśli się sprzedaje, to nigdy za bezcen. Za to łapówki są, w sumie, niewielkie.

    Jeżeli piszesz do mnie, to najlepiej w liczbie pojedynczej i bez sugerowania, że coś uważam, chociaż piszę co innego.
    To, że ja nie uznaję czegoś, nie ma większego znaczenia, ponieważ państwo ma monopol na przemoc i może mnie przymusić, a ja nic na to nie poradzę.
    Jakoś strasznie protestowałeś, kiedy przyrównano eutanazję do aborcji, a zupełnie Cię nie wzrusza znak równości pomiędzy eutanazją a samobójstwem?
    Eutanazja różni się bardzo istotnym szczegółem - ktoś musi Ci pomóc. Prawo do decydowania o Twoim życiu wzięli na siebie politycy. I dla Ciebie najwyraźniej jest to w porządku. OK. Ale politycy chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność i chcą, żeby 'brudną robotą' zajmowali się lekarze, którzy w potocznej świadomości są od ratowania życia.
    Znając praktykę "małych kroków" jestem przekonany, że skoro teraz zostanie wprowadzone "prawo", to potem, ze zrozumieniem wagi problemu, wprowadzi się "obowiązek" przerywania życia. Na to mojej zgody nigdy nie będzie.
    • 07-11-2014 00:22:00 | odpowiedz
      Zgadzam się z tym, co piszesz o łapówkach i dysponowaniu nie swoim. Tylko zwracam uwagę, że łapówka jest bardziej kłopotliwa niż przychód z legalnej sprzedaży. Nie są też zbyt wysokie właśnie z tego powodu, że bardzo ciężko ukryć i korzystać z ogromnych nielegalnych pieniędzy. Natomiast przy projekcie takim jak budowa obwodnicy, "odpalenie" właścicielowi gruntu kilku milionów to żaden problem, natomiast mało kto nie poświęciłby jakiegoś nieużytecznego rozlewiska dla takiej kasy. Za to politycy się ugięli, bo wygrała troska o popularność.

      Co do reszty - odpowiem w temacie o eutanazji bo tu już i tak odpłynęliśmy. Ktoś jeszcze pamięta, że miało być o Polańskim? :)
      • 07-11-2014 01:02:26 | odpowiedz
        OK, odpisałem odnośnie reszty w artykule o eutanazji.
      • 07-11-2014 04:48:17 | odpowiedz
        Gdybym dysponował rozlewiskiem, to musieliby mnie wywłaszczyć, inaczej bym nie sprzedał.
        Wbrew pozorom nie tak ciężko ukryć pieniądze z łapówek. Nie mówię o milionach, ale wszystko, co jest niższe od ceny samochodu, przejdzie niezauważone. Tak naprawdę nikt tego nie kontroluje bez donosu.

        Jak sam zauważyłeś, problemy są wtedy, kiedy ktoś może decydować o czyjejś własności, szczególnie politycy.

        A wracając do Polańskiego, to czy on ma polskie obywatelstwo?

Poczytaj również