Cel rządzenia

Wysłane przez Malopolanin 

06-02-2010 - 00:32:34

Przepraszam, ale nie wiedziałem w jakim dziale to umieścić, temat odnosi się ogólnie do idei wolnego rynku, więc dałem go tu, bo ten dział wydał mi się być najogólniejszym.

Czy w takiej wolnorynkowej polityce, jaką postuluje JKM jest jakiś cel rządzenia? Niby jest on przeciw gejom itp., ale wydaje mi się, że w tym co mówi p. Janusz nie ma miejsca na konserwatyzm, jest tylko wolny rynek. A skoro tak, to nie rządzi się dla swojego narodu, swoich obywateli - rządzi się dla stworzenia obszaru wolności gospodarczej. Nie ma żadnych regulacji "ochronnych", bo godzą w wolny rynek. Chiny mogą tu wysłać 100 milionów swoich obywateli, podobnie Indie - i co wtedy z Polakami? Przestaniemy istnieć? Przecież regulacje wolnorynkowe pozwalają obywatelom innych krajów zasiedlać nsze terytorium, bo przecież nie pobierają socjału. Dla kogo więc rządziłby JKM? Dla Polaków? Nie. Rządziłby dla rządzenia. To jak gra w Sim City - hurrra, mam więcej mieszkańców, jest fajnie!

Czy konserwatyzm p. Janusza uwzględnia takie rzeczy, jak polska kultura, język, jak Polacy i polskie tradycje? Czy może obojętne jest, kim będzie rządził, byle rządzić, żeby pokazać wszystkim, jaki wolny rynek jest skuteczny(bo jest)? Niejednokrotnie p. Janusz wypowiadał się z rezerwą o Niemcach - ale przecież zgodnie z jego poglądami narodowość nie ma znaczenia - zasiedli Polskę 30 milionów obywateli? Świetnie, więcej poddanych!

Jaki jest cel rządzenia osób o poglądach tak wolnorynkowych, jak w przypadku p. Janusza?

[szczerze mówiąc dopiero pół godziny temu zacząłem się nad tym zastanawiać, więc jest to bardzo świeża myśl]



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2010 00:34 przez Malopolanin.

06-02-2010 - 02:29:58

Zależy co jest dla Ciebie ważne. Dla mnie np. jest ważne, żeby ludzie byli bezpieczni, wolni i sprawiedliwie traktowani. Żeby wszyscy grali na tych samych zasadach. Lepsi radzili sobie lepiej, gorsi gorzej. To stwarza warunki do zindywidualizowanego rozwoju każdego człowieka, a wreszcie jego szczęścia. Jeżeli daje Ci szczęście topienie Marzanny, to topisz. Jak lubisz stroje łowickie, to w nich chodzisz.
Natomiast czym innym jest narzucanie wszystkim konsekwencji swojej fascynacji ojczyzną/narodem. To jest niebezpieczne, bo z jakiej racji ja mam więcej płacić za pracę Polakowi, jak mogę płacić mniej Chińczykowi? To da efekt w postaci towarów droższych bez żadnego racjonalnego uzasadnienia. W dalszej kolejności pokrzywdzone są jednostki. Dlaczego znowu mamy utrzymywać państwowe zakłady, "bo Polska musi mieć przemysł taki i taki, bo to duży kraj"? Bzdura. Zapewniam Cię, że Polsce jest całkowicie obojętne, czy ma stocznie i huty. Nie jest natomiast obojętne ludziom czy płacą miliardowe podatki na utrzymanie takich wątpliwych atrybutów siły.
Jeżeli przybędzie do nas 100 milionów Chińczyków i będziemy mieli tanią siłę roboczą, tanie towary, wpływy z podatków na armię czy wymiar sprawiedliwości, to zapewniam Cię, że będziemy szczęśliwsi, niż mając polskie to i tamto, ale z wydojonymi z pieniędzy obywatelami. Dogadzanie narodowi i jego dumie kończy się kiepsko dla ludzi. Dajmy na to Korea Północna. Tyle się o nich mówi, USA cackają się z nimi jak ze zgniłym jajem. Są niewątpliwie ważni. Natomiast czy ludzie tam nie woleliby kilku misek ryżu dziennie? Albo żołnierze Wermachtu ginący jak muchy na chwałę Trzeciej Rzeszy. Wątpię, aby Trzecia Rzesza się tym upajała. Raczej stado durniów, wyznawcy abstraktu, któremu według ich uznania, należało dogadzać do końca. Celem dobrego rządzenia jest więc szczęście jednostek, które żyją, a nie pojęć, którym jest wszystko jedno.

---------------------------------------
pozdrawiam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2010 02:40 przez Karolak.
Anonimowy użytkownik

06-02-2010 - 09:37:37

Cytuj

Celem dobrego rządzenia jest więc szczęście jednostek, które żyją, a nie pojęć, którym jest wszystko jedno.
Czy ja wiem...
Generalnie to jednak chyba jest dokładnie odwrotnie - rządzący nigdy i nigdzie nie może zapewnić szczęścia (jakkolwiek by to szczęście definiować) wszystkim jednostkom a zapewnianiem szczęścia jednostkom wybranym zajmują się obecnie demokratyczne rządy.
Tu raczej chodzi o ZASADY (pisane Wielkimi literami właśnie) bo to właśnie ZASADY są tym, co organizuje życie jednostek.
Dbałość o poszanowanie ZASAD zapewnia możliwość osiągnięcia celów przez jednostki zaś dbałość o szczęście jednostek wręcz wymusza ruszanie ZASAD.
Co do meritum - jest tu pozorny paradoks; oto piewca wolnego rynku którego celem jest zysk w istocie dążąc do jego dominacji działa na rzecz dobra innych co zasadnym czyni podejrzenie że - skoro głosi nadrzędność zysku nad altruizmem - jego działania kłócą się z ideami.
Wniosek wydaje się prawidłowy i byłby takim gdyby nie jedna rzecz - rynek to nie jest gra o bilansie zerowym czyli - zysk dla jednego nie musi oznaczać automatycznie straty drugiego, wręcz przeciwnie - zyskują obaj.
Jeden czerpiąc zyski ze sprzedaży jakiegoś dobra, drugi zaspokajając jakąś swoją potrzebę.
Jeśli więc władca umie rządzić i czyni to w sposób pożądany i oczekiwany przez poddanych - działa jak najbardziej na ich rzecz, w pierwszym rzędzie zaspokajając jednak swoją potrzebę ,
Ogólnie więc celem rządzenia jest - by żyło się lepiej z tym, że w odróżnieniu od realizowanego przez PO programu - by żyło się lepiej WSZTSTKIM
Mieszanie do tego narodowości jest nieporozumieniem - to myślenie skażone od podstaw kolektywizmem i jako takie musi prowadzić do fałszywych wniosków.
Każdy bowiem jest najpierw człowiekiem a później dopiero Polakiem czy Egipcjaninem, wielbicielem zupy pomidorowej i pracownikiem kopalni.

06-02-2010 - 11:40:36

Cytuj
Karolak
To stwarza warunki do zindywidualizowanego rozwoju każdego człowieka, a wreszcie jego szczęścia.

---------------------------------------
pozdrawiam
Anonimowy użytkownik

06-02-2010 - 11:51:58

Cytuj
Malopolanin
Czy konserwatyzm p. Janusza uwzględnia takie rzeczy, jak polska kultura, język, jak Polacy i polskie tradycje?

A może tak - czy poza "konserwatyzmem" Jarosława Kaczyńskiego. Jerzego Nowaka czy Romana Giertycha istnieje jakiś taki normalny konserwatyzm który w zarządzie państwem takie rzeczy uwzględnia? Jakoś tak sobie nie przypominam Ludwika XIV, Piotra Wielkiego czy Fryderyka II krzyczących "dobre bo francuskie/ rosyjskie/ pruskie" i "Francja/Rosja/Prusy dla Francuzów... etc"
Konserwatyzm NIE bierze pod uwagę kryteriów narodowościowych - to jest wymysł garstki terrorystów XIX/XX wieku i niestety produkt uboczny liberalnych przemian - burżuazja w walce z feudałami podparła się hołotą, a dowartościowana hołota się z czasem rozpleniła na świat.

06-02-2010 - 12:48:24

Cytuj
Malopolanin
Czy w takiej wolnorynkowej polityce, jaką postuluje JKM jest jakiś cel rządzenia?
Celem jest utrzymanie w miarę wolnego rynku. Rynek nigdy nie będzie całkowicie wolny gdy ktoś może używać przemocy, a państwo będzie. Poza tym zawsze będą jeszcze zwykli bandyci.
Celem rządzenia obecnych polityków jest oczywiście koryto.

Cytuj
Malopolanin
Niby jest on przeciw gejom itp., ale wydaje mi się, że w tym co mówi p. Janusz nie ma miejsca na konserwatyzm, jest tylko wolny rynek.
Jest miejsce, bo nie ma całkowicie wolnego rynku. Ale im rynek bardziej planowany, tym więcej miejsca zarówno na konserwatyzm, jak i na tzw. postępowość.

Cytuj
Malopolanin
Chiny mogą tu wysłać 100 milionów swoich obywateli, podobnie Indie - i co wtedy z Polakami? Przestaniemy istnieć?
Jeśli później każdy z tych Chińczyków wyciągnie karabin/bejzbol/siekierę i zacznie rozwałkę to tak. Dlatego ja uważam, że póki dookoła są kraje socjalistyczne, to jakąś kontrolę imigracji trzeba utrzymywać. Żeby nie było tak, że w 2 lata przyjedzie 5 milionów Chińczyków i co drugi będzie agentem i terrorystą.



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2010 12:53 przez Ixian.

06-02-2010 - 16:03:35

Zgadzam się z Ixianem. A co do pozostałych - to czemu z JKM nie spróbujecie wprowadzać swoich idei gdzieś, gdzie może byłoby o to łatwiej? Dlaczego nie pojechać do jakiegoś kraiku w stylu Dżibuti, nie spróbować tam przejąć władzy i stworzyć wolnorynkowego państwa? Skoro mamy w Europie taki skostniały socjalizm, to czemu nie spróbujecie gdzie indziej? Przecież nie zależy wam na niczym, prócz gospodarki. Dlaczego nie wyjechać do kraju, który już ma względnie wolny rynek i nie zachęcać do tego innych? Są przecież raje podatkowe - gdyby nakłonić miliony konserwatywnych liberałów do zasiedlenia się w nich, a może w jednym z nich, to mielibyście na czym wam zależy.

Ja jednak uważam, że otwierając ramiona na inne narody można jedynie dostać w zęby. Całkowicie wolny rynek w przyrodzie NIE ZDAJE egzaminu. Bo jeśli jakieś plemię bardzo skutecznie prowadzi gospodarkę, to inne plemiona zrobią wszystko, żeby temu groźnemu konkurentowi zaszkodzić. Spójrzcie na USA - zostało rozwalone od środka, błyskawicznie z państwa kapitalistycznego zostało zmienione w socjalistyczne. Francja dostaje szału na myśl o maleńkim Monako i nieco większej Andorze, która, na szczęście dla Francuskich socjalistów, nie jest jeszcze dość popularna. A kto wie - może w wyniku bierności liberałów socjaliści będą wysyłać tam coraz więcej swoich przedstawicieli, którzy w końcu wygrają wybory.

Jeśli w Polsce nie zbudujemy POLSKIEGO LIBERALIZMU, to Polacy(a raczej wielokulturowi obywatele Polski), tak jak "Amerykanie" nie będą się z nim identyfikować i przy pierwszym wahnięciu na światowych rynkach, krwawo czy nie, oddadzą władzę "bezpiecznym" socjalistom.

Oczywiście nie mam zamkniętej głowy i bardzo chętnie dam się przekonać do czegoś lepszego, ale trzeba będzie mi dać za tym dobre argumenty.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2010 16:04 przez Malopolanin.
Anonimowy użytkownik

06-02-2010 - 18:37:13

Co do pierwszego akapitu - bo nie.
Co zaś do drugiego akapitu - demagogia.
O ile rzeczywiście starszyzna innych plemion mogą mieć takie zakusy to już szeregowi członkowie tego plemienia z łatwością zauważą, że muszą płacić o wiele więcej za o wiele mniej i raczej zechcą by tak było u nich niż pogarszać los sąsiadów..
I kłopot tkwi w tym, że jeśli kiedyś nie było sieci, tv i swobody przemieszczania się to starszyźnie jako tako udało się efektywnie oszukiwać, że u sąsiadów jest źle albo bardzo źle - teraz już się nie da.
I nie - wbrew pozorom naprawdę jest tak, że budowanie czegokolwiek w oparciu o fałszywe przesłanki nie może przynieść pozytywnych efektów - fałszem jest zaś mniemanie o tym, że kolektywizm (choćby narodowy) był czymś dobrym.

06-02-2010 - 18:53:45

Cytuj
Malopolanin
Jeśli w Polsce nie zbudujemy POLSKIEGO LIBERALIZMU, to Polacy(a raczej wielokulturowi obywatele Polski), tak jak "Amerykanie" nie będą się z nim identyfikować i przy pierwszym wahnięciu na światowych rynkach, krwawo czy nie, oddadzą władzę "bezpiecznym" socjalistom.

Polski liberalizm to jest rozumiem kontynentalny odpowiednik liberalizmu wyspiarskiego, gdzie leje się Polaków za to, że ośmielają się pracować za niższe stawki niż miejscowi i przyczyniają się przez to do spadku cen towarów? W takim razie hitlerowską wolnością byłaby praca w obozie koncentracyjnym, a rosyjską prawdą, że Niemcy mordowali Polaków w Katyniu. Zgoda?

---------------------------------------
pozdrawiam

06-02-2010 - 20:13:46

Cytuj
Leszek
Co zaś do drugiego akapitu - demagogia.
O ile rzeczywiście starszyzna innych plemion mogą mieć takie zakusy to już szeregowi członkowie tego plemienia z łatwością zauważą, że muszą płacić o wiele więcej za o wiele mniej i raczej zechcą by tak było u nich niż pogarszać los sąsiadów..
I kłopot tkwi w tym, że jeśli kiedyś nie było sieci, tv i swobody przemieszczania się to starszyźnie jako tako udało się efektywnie oszukiwać, że u sąsiadów jest źle albo bardzo źle - teraz już się nie da.
Gdyby było, jak piszesz, to Andora i podobne kraje miałaby teraz przynajmniej 10-50 razy więcej mieszkańców. Zamiast tego Francja dąży do ukrócenia tamtejszej "niemoralnej" polityki podatkowej.

Cytuj
Karolak
Cytuj

Jeśli w Polsce nie zbudujemy POLSKIEGO LIBERALIZMU, to Polacy(a raczej wielokulturowi obywatele Polski), tak jak "Amerykanie" nie będą się z nim identyfikować i przy pierwszym wahnięciu na światowych rynkach, krwawo czy nie, oddadzą władzę "bezpiecznym" socjalistom.

Polski liberalizm to jest rozumiem kontynentalny odpowiednik liberalizmu wyspiarskiego, gdzie leje się Polaków za to, że ośmielają się pracować za niższe stawki niż miejscowi i przyczyniają się przez to do spadku cen towarów? W takim razie hitlerowską wolnością byłaby praca w obozie koncentracyjnym, a rosyjską prawdą, że Niemcy mordowali Polaków w Katyniu. Zgoda?
Chodzi mi o to, że jeśli imigranci nagle będą stanowić więcej niż 30-40%, to do władzy wrócą socjaliści. Nie wiem skąd wziąłeś ten tekst z Brytyjczykami, to oczywiste, że imigranci zarabiają mniej od miejscowych, inaczej nie byłoby sensu, żeby przyjeżdżali. Ważne, żeby nie było ich za dużo, bo "obrońcy pokrzywdzonych" obalą liberalną władzę.

Rynek pracy powinien być otwierany stopniowo, krok po kroku, żeby nie rozwścieczyć ludu i nie skończyć pod ostrzem gilotyny.

06-02-2010 - 21:11:45

"Obrońcy pokrzywdzonych" znajdą się zawsze i to bez imigrantów. W dodatku prędzej będą się rekrutowali z miejscowych, pozbawionych dotychczasowego komfortu wynikającego z braku konkurencji, niż z obcokrajowców widzących szansę rozwoju w nowych warunkach. Nieudacznicy po prostu nie przyjeżdżają do państw z liberalnymi gospodarkami, bo nie mają po co. Jadą do państw socjalistycznych i tam płaci się im za istnienie, ewentualnie rozmnażanie się - taka hodowla socjalistycznego elektoratu.
Zasadniczo swoje pretensje co do niepokojów społecznych, a także zagrożeń z nich płynących, powinieneś kierować do demokracji i przyjętej powszechnie doktryny dogadzania nieudacznikom, żeby tylko nie zrobili krzywdy porządnym ludziom. To jest oczywiście pewien wariant radzenia sobie z problemem. W istocie jego mechanizm można obrazowo przedstawić na przykładzie człowieka idącego ulicą, który zostaje napadnięty przez bandytów i sam sobie daje w ryja. Jest to więc rozwiązanie kompromisowe.
Ja jednak nie widzę powodu, dla którego należałoby płacić komukolwiek taki haracz, niezależnie czy jest to Polak czy osoba innej narodowości. Bandytę się karze, a nie dzieli z nim zyskiem.

---------------------------------------
pozdrawiam



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 06-02-2010 21:24 przez Karolak.

06-02-2010 - 21:44:40

Cytuj
Karolak
"Obrońcy pokrzywdzonych" znajdą się zawsze i to bez imigrantów. W dodatku prędzej będą się rekrutowali z miejscowych, pozbawionych dotychczasowego komfortu wynikającego z braku konkurencji, niż z obcokrajowców widzących szansę rozwoju w nowych warunkach. Nieudacznicy po prostu nie przyjeżdżają do państw z liberalnymi gospodarkami, bo nie mają po co.
Nie napisałem nic innego. Napływ obcych spowoduje bunt socjalistów. Jak masz zamiar go zdławić, skoro będzie liczony w milionach?
Anonimowy użytkownik

06-02-2010 - 22:20:11

Cytuj
Małopolanin
Gdyby było, jak piszesz, to Andora i podobne kraje miałaby teraz przynajmniej 10-50 razy więcej mieszkańców. Zamiast tego Francja dąży do ukrócenia tamtejszej "niemoralnej" polityki podatkowej.
Stawiasz absurdalne problemy i sam się w nich motasz - dlaczego to niby Andora miałaby mieć 50 razy więcej mieszkańców?
Bo Francuz przyjedzie, żeby sobie nieco poprawić byt? Nie musi - niewiele mniej otrzymuje z socjalu.
I skoro Francja "dąży do zdławienie podatkowej niemoralności; to raz że przecież nie obywatele Francji a dwa - chyba nie przez "wysyłanie masowo tam Francuzów" jak sugerowałeś?
Z drugiej strony - jakoś wspomniana przez Ciebie Andora nie przeżywa zalewu nędzarzy z Afryki gotowych ponoć pracować za grosze - właśnie dlatego, że nie tylko nie bardzo jest tam tyle pracy ale też nie ma tak rozbuchanego socjalu. "Dziwnym" zaś trafem tam gdzie tego socjalu nie ma - Afrykanie się nie chcą pchać.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 15-04-2010 10:54 przez Leszek.

14-04-2010 - 19:38:32

Cytuj
Malopolanin
Gdyby było, jak piszesz, to Andora i podobne kraje miałaby teraz przynajmniej 10-50 razy więcej mieszkańców. Zamiast tego Francja dąży do ukrócenia tamtejszej "niemoralnej" polityki podatkowej.

bo w krajach takich jak Andora czy Monako jest nieco bardziej restrykcyjne prawo imigracyjne, pozatym tym panstwom zalezy raczej na ludziach i firmach z kapitalem a nie zwyklych Kowalskich a to, ze Francja dazy do ukrocenia polityki podatkowej to zupelnie zrozumiale - kraje takie jak Andora to konkurencja

generalnie to ja jestem przeciw otwieraniu granic dla wszystkich bo wiem co by sie wtedy zdarzylo, jestem za stopniowym otwieraniem granic
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6153, Posty: 45289, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 79, Posty: 412.