Edukacja płatna - korzyści i szkody

Wysłane przez pacey 

25-02-2010 - 17:59:12

Tak, związki zawodowe wywalczyły, przecież nauczyciel musi być pewny jutra, by nie musiał się za bardzo przykładać do swej pracy...

26-02-2010 - 13:42:46

Cytuj
PIESEK
..którą posąszam o nerwicę seksualną...

Niech rodzice wynajmą ogiera. Nerwica jest uleczalna smiling smiley

28-02-2010 - 19:27:45

Problem w tym, że prywatna i wolna edukacja to płatna edukacja. Nikt się na to nie zgodzi, bo będzie myślał tak - co z tego, że będzie może lepszy poziom, skoro nie będę miał na żarcie. Dlatego nie można prostym ludziom mówić o prywatyzacji bez wspomnienia o obniżce podatków. I trzeba podawać konkretne kwoty. Inaczej prosty człowiek pomyśli, że chodzi o jakiś 1 % z PITu, którego pewnie na oczy nie widział, bo wypełnia mu go znajomy albo pracodawca.

Podstawowe pytania:
    [*] Ile kosztuje nas publiczne szkolnictwo?
    [*] Ile z tego płaci prosty człowiek na etacie, któremu ledwo starcza na życie? Prosty człowiek myśli, że dzięki socjalizmowi to bogatsi zapewniają mu darmowe państwowe usługi, a on płaci bardzo mało podatków.
    [*] Ile kosztowałaby prywatna szkoła?
Realnie, nie oficjalnie.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 28-02-2010 19:28 przez Ixian.

28-02-2010 - 20:35:03

Niedawno leciał program o edukacji na fox news Stossel’a , w którym pokazał że w Afryce biedni rodzice wolą posyłać dzieci do prywatnych szkół niż do państwowych.
[www.youtube.com]

28-02-2010 - 21:14:56

Aż serce rośnie jak ogląda się ten reportaż o biedocie, która woli zapłacić za prywatną szkołę niż korzystać z "bezpłatnej edukacji" państwowej.
Widzisz Panie Balcerek historia tak się potoczyła, że teraz już nawet amerykańska (centro)prawica musi czerpać wzorce z afryki smiling smiley
A gdzie nam do ameryki ?


Tak nawiasem to wielka szkoda, że w Polsce nie ma takiej telewizji jak Fox News - wszystko takie jakieś lewo-liberalne tudzież kato-narodowe.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

07-03-2010 - 00:38:55

[www.wprost.pl]

To jest ten człowiek który tak pięknie pojechał w TVP Info pomysł z żarówkami energooszczędnymi... było cudownie.
Najpierw od "co ja malutki człowieczek mogę w stosunku do władz" a kończąc na tym że rządzą nami idioci którzy nie potrafią zapytać o zdanie naukowców smiling smiley

"Przez semestr jesienny 2004 r. wykładałem na wyjątkowo drogim, małym i elitarnym uniwersytecie w USA, na którym czesne wynosiło ponad 32 tys. dolarów. Aż 65 proc. studentów tej uczelni otrzymywało różnego typu pomoc materialną. Każda pomoc była jednak uzależniona od postępów w nauce. Moi studenci kuli po nocach, aby uzyskać na egzaminie dobre noty. Trener uczęszczającej na moje wykłady jednej z najlepszych biegaczek w USA, uczącej się za tzw. sportowe pieniądze, co dwa tygodnie sprawdzał postępy swojej podopiecznej i dbał o to, by treningi i zawody nie kolidowały z zajęciami i egzaminami."

07-03-2010 - 07:05:40

Cytuj
laminim
To jest ten człowiek który tak pięknie pojechał w TVP Info pomysł z żarówkami energooszczędnymi... było cudownie.

jest to gdzieś na sieci?

08-03-2010 - 07:49:27

poszukam

11-04-2010 - 23:21:43

[tvn24.lajt.pl]

[energetyka.wnp.pl]

14-04-2010 - 15:39:15

Cytuj
Balcerek
Niedawno leciał program o edukacji na fox news Stossel’a , w którym pokazał że w Afryce biedni rodzice wolą posyłać dzieci do prywatnych szkół niż do państwowych.
[www.youtube.com]

a komunisci i socjalisci w Ameryce Pld. do katolickich szkol

zreszta co to jakies glupie rozmyslanie, skoro edukacja to usluga to co w tym dziwnego, ze trzeba za nia placic ?
zreszta i tak sie placi i tak, tyle, ze poprzez podatki a wiec "mniej boli" bo gotowki nie widac a ,ze urzednik zmarnuje mase kasy ? "pieniadze to nie nie znaczki aby je wydawac" jak mawia moj ojciec
zreszta watpie aby panstwo pozwolilo na prywatyzacje szkol podstawowych i srednich, w koncu odkad szkolnictwo stalo sie przymusowe to byla to najlepsza pralnia mozgow, teraz tez sie pierze mozgi tylko bardziej subtelnie

20-05-2010 - 01:23:00

Jakiś czas temu - sprowokowany dyskusjami z lewactwem - policzyłem sobie ile płacimy za "bezpłatną" edukację:


wydatki państwowe na oświatę (przedszkola , podstawówki , gimnazja , szkoły średnie)

samorządy 24 mld PLN (2008r nie wiem jak jest w tym roku)
dofinansowanie skarbu państwa : 35 mld PLN (plan na 2010r)

wydatki na szkoły wyższe

budżet państwa 9 mld PLN

24 + 35 + 9 = 68 mld PLN

Liczba aktywnych zawodowo Polaków :
16 000 000

68 mld / 16 mln = 4250 PLN

Przeciętny zarabiający i żyjący w Polsce człowiek wydaje na edukację 4250 PLN na rok

Uwagi:

-suma wydatków na oświatę powinna być powiększona o koszty poboru podatku
-liczba aktywnych zawodowo uwzględnia pracowników sektora budżetowego , których pensje i podatki płacone są przez pozostałych podatników
-suma wydatków na oświatę nie uwzględnia dodatkowych kosztów ponoszonych bezpośrednio przez rodziców -średnio około 600 PLN rocznie


Ładna sumka jak na coś co jest za darmo ...

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________
Anonimowy użytkownik

20-05-2010 - 09:00:52

Swego czasu mieszkałem we Wrocławiu.
Jest w tym pięknym mieście przy ulicy Braniborskiej szkółka - wówczas nazywało się to Zespołem Szkół Budowlanych czy jakoś tak - w każdym razie coś 2000 uczniów (nie wiem dokładnie).
Dyrektorem tej szkółki był mój znajomy, z którym kiedyś przy jakiejś okazji zgadaliśmy się na temat "finansowania oświaty".
Jako że akurat mieliśmy "na wierzchu" aktualny budżet Polski na tamten rok (początek lat dziewięćdziesiątych) mój znajomy skwitował całość rozmowy tak:
"Gdybym miał te pieniądze o których tu piszą (chodziło o średnią wypadającą na ucznia) to bym mógł w szkole pozakładać złote klamki i jeszcze zostałoby coś w rezerwie a tak się składa, że mam poważne kłopoty z opłaceniem należności za prąd".

20-05-2010 - 13:37:40

Powiedz Leszek lepiej czy ten dyrektor w ogóle może cokolwiek w "swojej" szkole zrobić pożytecznego. Dyrektor szkoły to dziś facet od odbębniania obowiązkowych rad pedagogicznych, składania podpisów pod kwitkami i magazynier. Nie decyduje o zatrudnieniu i zwolnieniach, o programie szkolnym ani o pensjach dla pracowników - a jeśli nawet , to w bardzo ograniczonym zakresie.
To tak jakby menago w firmie budującej samoloty nie panował nad załogą, projektami i finansami.Może tylko zdecydować jaki kolor papieru toaletowego będzie wybrany i czy na zebranie zarządu kupią mineralną czy lemoniadę. I potem zdziwienie,że te samoloty są do niczego...
Anonimowy użytkownik

20-05-2010 - 14:14:02

A tam - to kwestia oddzielna zupełnie.
Co prawda dyrektor MUSI wypłacić panu nauczycielowi kasę jaka tam wypada z grup zaszeregowania, wysługi lat, dodatków za to owo i siamto i NIE MOŻE wylać go na zbity pysk jeśli ten nie potrafi uczyć - chodziło mi tylko o to, że dostaje pan dyrektor określoną kasę (zwykle mniej niż mu potrzeba na zaspokojenie wszystkich PODSTAWOWYCH wydatków) i ma sobie z tym radzić.
W istocie jest zaś tak, że licząc "na chłopski rozum" skoro budżet przeznacza jakąś tam kwotę na jednego ucznia to po przemnożeniu miałby dość kasy na wyczarterowanie samolotu na wycieczkę dla najlepszej klasy.
Ale ogólnie rzecz biorąc - jest bezpłatna łedukacja w Polszcze i jezd git.
A (nie)zupełnie na boku - od przyszłego roku szkolnego licealne dziatki będą se mogły otrzymywać promocję z klasy nawet przy DWÓCH jedynkach świadectwie.
Czy to w ogóle jest jeszcze o czym mówić?????

05-06-2010 - 10:42:54

Dziś rano w innym temacie napisałam... :

"Wydaje mi sie że szanse na edukacje, i to dobrą edukacje powinni mieć wszyscy. Chce mi pan powiedzieć Panie Januszu że taką szanse ( w pańskiej wizij oczywiście ) będa miały wszystkie dzieci ? Niektórych może stać na to żeby płacic za edukacje swoich pociech ale naprzykład mnie... nie. Mam 26 lat, męża i 1 dziecko. Chłopca. Teraz będzie szedł do 1 klasy. Duzym obciązeniem jest dla nas już teraz jego wyprawka, nie wyobrazam sobie żebym do tego musiała jeszcze dopłacać szkole za to że będzie tam chodzić. A co dalej... świat sie nie kończy na szole podstawowej przeciesz... Może będe miała szczęscie i moje dziecko będzie na tyle mądre że dostanie stypendium ( zakładam że tego pan znosić nie zamierza ) Ale co z tymi mniej sprytnymi ? Myśle że w myśl pańskiej ... fantazij... doczekamy sie za kilka lat rzeszy niewykształconych chuliganów na których trzeba będzie pracować albo coś ogolnie z nimi zrobić bo przeciesz po ulicach leżeć nie będą... a to będą jednak jakieś koszty... No chyba że zapędzimy ich do budowy autostrad.. w Polsce deficyt mamy więc myślę ze w kilka lat doczekamy się najlepszego systemu dróg na świecie..."

Teraz już jestem zdecydowanie bardziej ZA płatną edukacją, okazuje się ze i tak za nią płace i to od lat. Natomiast będe bardziej Za jesli:

wydając powiedzmy 1000zł na edukacje mojego syna szkoła zagwarantuje mi ze to będzie jedyny koszt i nie będe musiała przejmować się takimi rzeczami jak:


1. Podręczniki
2. wszystkie pomoce naukowe ktore wymagają nauczyciele bo przeciesz szkoły na nie nie stać ( atlasy mapy farby kredki itp)
3. wszystkie komitety rodzicielskie i inne bzdury
4. wszystkie inne rzeczy za które teraz będe musiała płacic a nie mieszczą się w powyzszych punktach a szkoła wymaga ich kupna.

Nie będe juz mówić tutaj o tak oczywistej rzeczy jak zmniejszenie podatków. Wtedy rzeczywiście bardziej będzie się nam wszystkim opłacać płacic za swoje dziecko a nie nucic pod nosem piosenke : Wszystkie dzieci nasze są... (..) "

05-06-2010 - 11:20:55

Cytuj
Zainteresowana26
Natomiast będe bardziej Za jesli:

wydając powiedzmy 1000zł na edukacje mojego syna szkoła zagwarantuje mi ze to będzie jedyny koszt i nie będe musiała przejmować się takimi rzeczami jak:


1. Podręczniki
2. wszystkie pomoce naukowe ktore wymagają nauczyciele bo przeciesz szkoły na nie nie stać ( atlasy mapy farby kredki itp)
3. wszystkie komitety rodzicielskie i inne bzdury
4. wszystkie inne rzeczy za które teraz będe musiała płacic a nie mieszczą się w powyzszych punktach a szkoła wymaga ich kupna.

to jest kwestia dobrowolnej umowy kupujący/sprzedający.

Podstawa to zapewnienie tego żeby rząd nie wtrącał swoich "ale" do tej umowy i nie wymagał od szkół zapewniania np. podręcznika czy innych bajerów - bo to tylko podroży edukację wszystkim.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

05-06-2010 - 11:50:01

nie przekonuje mnie to... ale pomysl jest dość dobry. Trzeba go jednak dopracowac...
Anonimowy użytkownik

05-06-2010 - 12:45:00

Ale co takiego "nie przekonuje"?
Że prywatna szkoła MUSI starać się oferować usługi na coraz wyższym poziomie za coraz niższą cenę?
Czy może to, że jest co najmniej mało eleganckie odbieranie bezdzietnemu Leszkowi pieniądze pod pretekstem sfinansowania szkoły dla dzieci Leszka dziecioroba?
Co bezrobotny Leszek ma z tego?
A może mało przekonywujące jest to, że w Polsce dobrych kilkadziesiąt tysięcy urzędników żyje z "edukacji" w nic z żadną szkołą szkołą wspólnego nie mając?
Bo nie wierzę, że ostatnia nowość pod tytułem "dwie pały - ale masz promocję" do wyobraźni nie przemawia.

No to napiszę o czymś z jak najbardziej własnego doświadczenia:
Pewien chłopczyk mający rodziców zupełnie normalnych - żadne tam pijatyki, łajdactwa czy inne wynalazki, tyle że mających jeszcze dwójkę dzieci i zarabiających niewiele - został wyposażony w mózg zdolny do wchłonięcia wielokrotnie większej ilości materiału w kilkakrotnie krótszym czasie niż jego rówieśnicy.
Tak się jednak rzecz niepomyślnie układała, że chłopczyk ten będąc mentalnie niezależnym chciał być niezależny i materialnie.
Czy chciał się "dalej" uczyć? (czyli - studiować)?
Niekoniecznie, choć gdyby MIAŁ MOŻLIWOŚĆ utrzymania się i jednoczesnego studiowania, wziąć kredyt i pracować jednocześnie to mając w perspektywie pracę za wynagrodzenie znacznie przewyższające tzw. średnią - studiowałby z całą pewnością osiągając niezłe wyniki.
Niestety - w Polsce nie ma takich możliwości, nie było i długo jeszcze nie będzie i stąd siedzą "trzydziestoletnie "dzieci" przy mamusi bo musieli pokończyć studia a rodzice ryją jak woły żeby utrzymać takiego (na byle jakim poziomie) przy czym po studiach - perspektywa pracy za 20k albo wyjazd do cudnej Europy jeśli się chce do czegoś w życiu dojść - ot, plusy "bezpłatnej" edukacji.
A że Janko Muzykant zamiast zrobić światową karierę skończy na budowie przygrywając co najwyżej ludziom u cioci na imieninach?
No przykre, ale bywa tak i teraz i to częściej niż się komuś mogłoby zdawać.

05-06-2010 - 13:44:22

Mało kto wie, ale w większości Brytyjskich Szkół podręczniki są wliczone w cenę czesnego.
Czyli wychodzi na to, że nauka jest tańsza, niż teraz w RP.

05-06-2010 - 17:34:24

Zainteresowana26:

Nie wolno wymuszać żadnych usług na żadnych instytucjach też z tego powodu, że takie usługi ZAWSZE drożeją. (ubezpieczenia na przykład.) A przecież nas nie obchodzi wysokość czesnego, a całkowity koszt edukacji, prawda? Trzeba pamiętać, że na wolnym rynku będą szkoły oferujące pełen pakiet oraz szkoły tańsze, pozwalające klientom samemu zabrać się za wyprawkę. Gdybyśmy wymusili na szkołach stosowanie tej pierwszej metody, to sumaryczny koszt edukacji by wzrósł. Czasami rząd ma takie pomysły, że prywatny przedsiębiorca musi coś zapewnić klientom, nie wiedzą biedaki, że każdą taką usługę przedsiębiorca musi wliczyć w cenę, przez co suma wydatków rośnie, i mamy tylko pozorne ułatwienie.

Inną przyczyną, dla której coś takiego byłoby nieodpowiednie jest płynność rynku - prawdziwy wolny rynek jest wtedy, gdy mamy pewność, że w przypadku potknięcia się dużej firmy na jej miejsce wskoczą dziesiątki nowych, a każda nowa regulacja promuje firmy już na niszy usadowione. Im więcej takich "dobrych" regulacji, tym więcej ludzi rezygnuje z założenia firmy. Może na przykładzie szkół ciężko to sobie wyobrazić, ale to po prostu kolejny papierek na ołtarzu korporatyzmu...

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

05-06-2010 - 17:59:33

Wiecie ile kosztuje rok studiów na prywatnym uniwersytecie w UK ( dla obywateli UE i Brytyjskich ) ?

Nie całe £1000 ( z tego do zapłaty jest około połowy, resztę zwraca Rząd Jej Królewskiej Mości).

05-06-2010 - 19:18:08

Wszystko co istotne zostało już powiedziane więc ja tylko dodam od siebie, że uczyć w podstawówce to prawie każdy może, zatem wynagrodzenie takiego nauczyciela będzie poniżej przeciętnej,
w podstawówce zajęcia średnio trwają może ze 4h dziennie
w sali jest powiedzmy 20 uczniów

Zatem pomijając podatki, dochód dyrektora i utrzymanie sal miesiąc nauki kosztował by około 1/40 pani pensji miesięcznie, a 1/80 'budżetu rodzinnego' (pani i męża)

Proszę zwrócić uwagę, że w wakacje nauczyciel nie pracuje w szkole więc wtedy mu się nie płaci.


A co do edukacji ogólnie już zdaje się wspominałem, że wydaje mi się, że przecenia się jej rolę, pociągnę temat:

Przyjmijmy, że większość ludzi potrzebuje posiadać zdolność pisania i czytania, to jest jakiś rok nauki góra trzy, a potem:

-sprzątaczka musi wiedzieć jak czyścić by wyczyścić i nie zniszczyć może rok nauki?!

-serwisant laptopów, musi znać się na sprzęcie, myślicie, że ktoś tego w szkole uczy, miałem niedawno problemy z lapkiem więc poczytałem jak to się naprawia, otóż albo zamienia się uszkodzony element na sprawny, albo poprawia(wymienia) się spoiwo pod nim, albo się przygrzewa(ciepło roztapia spoiwo i pozwala mu złapać połączenie, często pozwala też 'ożywić' zepsuty układ(zwykle na tydzień - 3 miesięcy)) może 3 lata nauki w serwisie oczywiście bo każdy ma swoje metody

-księgowy musi pisać i liczyć rok nauki

-lekarz jeden z najpoważniejszych zawodów może 8 lat nauki, ale nie sądzę że więcej


Czyli z mojego lamerskiego zestawienia wynika, że człowiek w ciągu 11 lat powinien zdobyć każdy zawód, a zdolniacha powinien łatwy zawód w 2 lata uzyskać, po co więc tracić 6+3+3 lat nauki na tytuł wykształcenie średnie ogólne...

25-09-2010 - 04:28:44

Widzę że nie zaczynamy od podstaw - a podstawy są takie że należy zmienić edukację w Polsce na bardziej praktyczną.


Skończyłem studia i w sumie (techniczne) poza ogromem wiedzy często przedawnionej nic z nich nie wyniosłem. To samo mogłem się nauczyć z internetu - dotyczy to także wielu dziedzin. Przykładowo - architektura, informatyka, i wiele innych.

Więcej praktyki a mniej teorii, student powinien po 2 - 3 letnich studiach zawodowych bez problemowo dołączyć do zakładu i być wydajnym przynajmniej na 60-70%, reszty może się douczyć w czasie pracy albo od starszych kolegów. A nie że jak teraz - wychodzi po studiach i niewiele umie, bo panuje tam zasada - ZAKUJ ZAPIJ ZAPOMNIJ.

Mamy 21 wiek, wiele kierunków można robić online - wyjdzie to taniej i szybciej. Naprawdę nie widze sensu w łażeniu na uczelnie i siedzeniu na wykładach w przepełnionych salach , w których pierwsze rzędy notują, drugie udają że coś robią, a ostatnie albo piją, albo śpią albo grają na konsolach...

Fizyczna obecność powinna być wtedy gdy jest potrzeba ćwiczeń na sprzęcie albo urządzeniach niedostępnych dla zwykłych ludzi bo są za drogie - np roboty, laboratorium itp.

25-09-2010 - 09:16:00

Popieram, poza tym irytują mnie takie zafałszowujące statystyki fakty, jak istnienie magistrów makijażu.

nimium altercando veritas amittitur

07-11-2018 - 23:33:50

Po doborze słów mniemam że jakieś ontakty z "panią od polskiego"miałeś. A może nawet i studiowałeś. Ale piszesz- cytat - "prywatyzowanie szkolnictwa nie ma racji, pociągnęło byZASOBOM katastrofalne skutki dla ludzi młodych . Pozostałeś przykładem barana który może zostać jak komorowski magistrem historii czy L. Kaczyński profesorem prawa a byki zawsze robili. Byki baranie świadczą o tym, że "bykoróbcy" nie czytają książek, a wiedza którą dysponują to wiedza przekazana im przez im im podobnych idiotów wierzących w moc dyplomu. Abraham Lincoln nie chodził do żadnej szkoły a Antoniego Słonimskiego ojciec zapomniał posłać do szkoły i posłał z kilkuletnim opóźnieniem. Za dwa lata i tak Antka ze szkoły wylali. Nic czego mnie uczono przez 11 semestrów na agiehu nie było mi przydatne w pracy zawodowej. a pełniłem funkcje na których obowiązkowo wymagany był taki dyplom. Całe państwowe szkolnictwo jest warte tyle ile warte były sklepy "Mięso i Wędliny" ; ile warte było FSO którego pracownicy montujący Poloneza marzyli o przechodzonym Golfie. No a jadynie pegieery dały nam noblistę wsiowego przygłupa.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45456, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 182, Posty: 1174.