"POMOC SPOŁECZNA"

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

17-08-2009 - 21:03:19

No dobrze - pora chyba obalić mit o tym, że czym jak czym ale "pomocą społeczną" to państwo na pewno powinno się na pewno zajmować bo przecież "ludzie sobie nie poradzą".
Jest to oczywiście bzdura wtłoczona ludziom do główek i dość mocno tam umocowana.
Szczerze pisząc - nigdzie nie udało mi się zaobserwować dyskusji na ten temat, ludzie poddani praniu mózgów nie mają na poparcie tej kretyńskiej baśni żadnego rozumnego argumentu poza jednym - "no a jak bez państwowej pomocy najuboższym i potrzebującym?"
Odpowiedź jest oczywiście prosta - "Normalnie".
Przedstawię tylko kilka elementów które w ogóle dyskwalifikują ideę działalności charytatywnej w wykonaniu państwa.

1. GIGANTYCZNE marnotrawstwo.
Jak wiadomo - najmniej efektywnym sposobem wydawania pieniędzy jest wydawanie cudzych pieniędzy na nie swoje potrzeby.
Dochodzą do tego kwoty przeznaczone na utrzymanie "infrastruktury" - pracowników zatrudnionych przy dzieleniu kasy, budynków i urządzeń W skali kraju są to naprawdę duże pieniądze.
2. Efektywność a raczej jej brak - pomoc nie trafia wcale do ludzi naprawdę jej potrzebujących a do tych, którzy potrafią posłużyć się prawem - w tym wypadku LEWEM - do ich zdobycia, znają stosowne przepisy i często - panią dzielącą pomoc.
Znałem w życiu całkiem sporo rodzin które utrzymywały się na całkiem przyzwoitym poziomie dzięki zdobywanej przemyślnie pieniądzom z "opieki" i innych źródeł - duża część z nich twierdziła otwarcie że nie pójdą do pracy bo nigdzie takich pieniędzy nie zarobią.
3. Wreszcie - całkowita amoralność "działalności charytatywnej" w momencie kidy zabiera się za nią państwo.
Nie tylko demoralizuje się ludzi dając im pieniądze za nic - to tylko wierzchołek góry lodowej.
a) Odbiera się wcale niezamożnym ludziom pieniądze z których po potrąceniu prowizji część wypłaca się niejednokrotnie ludziom zamożniejszym.
b) W ogóle - odbiera się przemocą ludziom pieniądze.
b) Nie znam przypadku by urzędnik z teczką pod pachą zaoferował pomoc - sprowadza się ludzi do pozycji klientów.
c) Jako że "kołdra jest stale za krótka" - owa pomoc zwykle wynosi kilkadziesiąt -kilkaset złotych co z trudem wystarcza na utrzymanie za to skutecznie zniechęca do pracy za niewiele większe kwoty.
Rzecz jasna - zawodowcy potrafią połączyć kilka źródeł.
d) Absurdalne progi po przekroczeniu których o złotówkę "pomoc" się nie "należy" mimo że doprawdy - złotówka nie czyni nikogo człowiekiem samowystarczalnym.
d) I jeden z ważniejszych negatywnych skutków państwowej "dobroczynności" - korupcja.
I to nie ta gówniana polegająca na wręczeniu pani w urzędzie kilku złotych w zamian za przychylne rozpatrzenie wniosku - mówię o równie gigantycznej jak marnotrawstwo korupcji przez "polityków" ludzi z tej pomocy żyjących - urzędników i ich klientów - ludzi zupełnie od istnienia tego nowotworu uzależnionych - do tego stopnia że stanowiących wręcz jego część.
I jest to - jak o tym pomyśleć - grupa co najmniej kilkuset tysięcy ludzi w skali kraju.
I o to pewnie właśnie chodzi - ludzie ci stanowią żelazny elektorat rozmaitych dobroczyńców ludzkości - celowo utrzymywanych w przekonaniu że "bez pomocy państwowej się nie da i ludzie będą mrzeć z głodu na ulicach"

18-08-2009 - 22:29:55

Dodam do tego swoich kilka groszy:

ad 1) widać to również na przykładzie wielkich korporacji (gdzie występuje rozdział własności od zarządzania), które teoretycznie powinny działać racjonalnie (a racjonalnie działają w nich wyłącznie managerowie - racjonalnie tj na własny zysk z cudzej własności)
W marnotrawstwo korporacyjne wierzą pewnie wszyscy, w państwowe niekoniecznie

ad 2) de facto oznacza to, że tzw klasa średnia sponsoruje klasę bogaczy i nędzarzy. Redystrybucja polega na transferze z jej kieszeni w obie te strony

ad 3) i ponadto zabija prawdziwą dobroczynność, powoduje autentyczną znieczulicę na krzywdę ludzką itp

Czasami w polemikach ze znajomymi zadaję pytanie: jak wysokie płacisz podatki? Najczęściej słyszę 18% (zgodnie z PIT). Następnie rozrysowuję pewną wyliczankę. I nawet jeśli ktoś nie jest w stanie wykazać gdzie jest w niej błąd (bo go nie ma) to i tak w to nie wierzy mówiąc, że to niemożliwe żeby on tyle płacił. Policzmy więc razem szacunkowe podatki pracownika z pensją 5000 brutto (licząc od każdego tysiąca):
ok 1200 zł - koszt pracy (włącznie ze składką ZUS pracodawcy)
- 200 zł = 1000 zł (pensja brutto)
- 215 zł = 785 zł (po ZUS i NFZ)
- 75 zł = 715 zł (po PIT)
- 100 zł = 615 zł (średnia efektywna stawka VAT ok 14-15%)
- 75 zł = 540 zł (średnia akcyza za energię, używki i paliwo)
- 50 zł = 490 zł (podatki lokalne)
- 50 zł = 440 zł (cła)
- 10 zł = 430 zł (opłaty skarbowe, urzędowe itp)

Z 1200 zł zostaje 430 zł. 65% idzie w diabły. 65%! I to pod warunkiem obywatelu, że nie kupisz np mieszkania (VAT od mieszkania wartego np 350 tys to ok 25 tys.) lub samochodu (auto za 50 tys to 11 tys VAT + akcyza). VAT-u nikt ci na raty nie rozłoży. Jeśli kilka razy w życiu zmienisz mieszkanie* (choćby za kredyt) i samochód to uzbiera się parę milionów. I to wszystko przy zarobkach 5 tys brutto na miesiąc.
A jeśli, obywatelu, pójdziesz na studia (oczywiście bezpłatne) albo do dentysty (jw) to też pośrednio płacisz podatek bo powinieneś dostać to za darmo.
Miłego liczenia własnych podatków życzę smiling smiley

*policzyłem, że osoba pracująca 10 lat na etacie za 5 tys brutto kupiwszy 1 mieszkanie (na kredyt oczywiście, bo za gotówkę jej nie stać), sprzedawszy je po 5 latach i kupiwszy inne (przeprowadzka, też na kredyt); tak samo postąpiwszy z 2 samochodami, studiująca zaocznie i lecząca się najczęściej samemu (drobne zabiegi) zapłaci w 10 lat zapłaci ok 91% podatków i parapodatków oraz usług "bezpłatnych"!!! 91% - dacie wiarę? Bo mi się wydaje, że excel nie kłamie smiling smiley Jeśli ktoś sobie życzy to posiadam to wyliczenie i mogę podesłać.
Anonimowy użytkownik

19-08-2009 - 00:17:26

Czy waszym zdaniem na poziomie lokalnym władza powinna móc wprowadzić pomoc socjalną?
Czy redystrybucja dóbr wogóle powinna być zakazana zapisem konstytucyjnym?
Anonimowy użytkownik

19-08-2009 - 08:33:04

@Ortodoks
Aż tyle? Byłem przekonany że tylko 0k. 87%... grinning smiley
No cóż - "cena postępu"

@xsior
Można sobie bez trudu wyobrazić ekstremalną sytuację kiedy państwo a już szczególnie samorząd "powinien" w jakiś sposób wspomóc kogoś szczególnie poszkodowanego i spotkałoby się to z akceptacją.
Ale - nie, w żadnym wypadku NIE.
Z dwóch powodów - zarówno państwo jak i samorząd są "firmami usługowymi" i pracują używając powierzonych im pieniędzy które winny spożytkować na ściśle określone cele.
Jeżeli tych pieniędzy jest zbyt wiele to należy obniżyć podatki i tyle.
Drugim powodem jest powód zasadniczy - raz uznawszy że miast kupna nowych czołgów czy radiowozów "trzeba" wybudować powodzianom domy - jakie będzie wytłumaczenie przy następnej powodzi że tego się nie robi?
Przy tym tworzy się precedens który posłuży (na pewno!) do tego by państwo/samorząd "w trosce o... wzięło na siebie jakieś tam zadania"... i lawina rusza.
Po piętnastu latach utworzy się wydział do spraw czytelnictwa.

Rzecz jasna szczególnym przypadkiem jest sytuacja kiedy wszyscy (no - niech będzie że 75% z nich) członkowie danej społeczności uznają, że rzeczywiście obejdą się bez wzmocnienia policji i chcą swoje pieniądze przeznaczyć na wsparcie innych - wtedy nic nikomu do tego.

Ludzie naprawdę mają w naturze chęć pomocy innym a pięćset złotych wręczone sąsiadowi, który sobie nie radzi nie tylko "zmusza" sąsiada do przeznaczenia tej kasy na niezbędne mu rzeczy (bo jak przepije to drugi raz nie dostanie) ale też buduje więzi między ludźmi - z jednej strony wdzięczność a z drugiej strony pewność że w razie kłopotów będzie można liczyć na pomoc sąsiadów.
.
Kiedy ten sam sąsiad dostanie pięć stówek z gminy (pomijając już to, że drugie pięćset pochłonęła już biurokracja) budzi to co najmniej niechęć (mi zabierają a temu dają?) i naturalną zawiść (a co to - ja nie potrzebuję?)
No i przy "pewnej" pomocy z gminy znika jeśli nie całkiem ginie motywacja do tego, by zacząć sobie radzić samemu.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-08-2009 08:50 przez Leszek.

19-08-2009 - 17:28:25

W wolnym kraju powinno być miejsce na miasta rządzące się swoimi prawami, np. miasto socjalistyczne, islamskie (z prawem szariatu, ale podległym prawu państwowemu), a nawet faszystowskie (o ile nie łamałoby takich reguł jak zakaz przemocy). Mieszkańcy tych miast sami decydowaliby, czy chcą dalej w nich żyć czy jednak je opuścić. Mogłaby jednak zostać ustalona zasada, np. że owych miast "nie-wolnych" winking smiley nie byłoby więcej niż 25%.
Dodam, że zakaz budowy i utrzymywania takich miast godziłby w prawa ich założycieli. smoking smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-08-2009 17:29 przez KIRA.

19-08-2009 - 17:56:58

Cytuj
xsior
Czy waszym zdaniem na poziomie lokalnym władza powinna móc wprowadzić pomoc socjalną?

Oczywiście , że tak.
Pod warunkiem ,że nikogo nie będzie się zmuszać do finansowania takiej pomocy smiling smiley

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________
Anonimowy użytkownik

19-08-2009 - 18:27:48

Cytuj
KIRA
W wolnym kraju powinno być miejsce na miasta rządzące się swoimi prawami, np. miasto socjalistyczne, islamskie (z prawem szariatu, ale podległym prawu państwowemu), a nawet faszystowskie (o ile nie łamałoby takich reguł jak zakaz przemocy). Mieszkańcy tych miast sami decydowaliby, czy chcą dalej w nich żyć czy jednak je opuścić. Mogłaby jednak zostać ustalona zasada, np. że owych miast "nie-wolnych" winking smiley nie byłoby więcej niż 25%.
Dodam, że zakaz budowy i utrzymywania takich miast godziłby w prawa ich założycieli. smoking smiley

Teoretycznie tak. Gminy socjalistyczne w toku wolnej konkurencji powinny szybko odpaść - ale w praktyce widzimy że taka Szwecja nei dość że z konkurencji nei odpada to jeszcze ciągnie w stronę swojego poronionego modelu kolejne państwa Europy.
Dlatego pytam bo mam podzieloną opinię.

20-08-2009 - 02:57:23

Cytuj
xsior
[...] taka Szwecja nei dość że z konkurencji nei odpada to jeszcze ciągnie w stronę swojego poronionego modelu kolejne państwa Europy.

W dzisiejszym świecie problemem jest brak alternatywy. confused smiley

22-08-2009 - 12:11:57

Cytuj
KIRA
W wolnym kraju powinno być miejsce na miasta rządzące się swoimi prawami, np. miasto socjalistyczne, islamskie (z prawem szariatu, ale podległym prawu państwowemu), a nawet faszystowskie (o ile nie łamałoby takich reguł jak zakaz przemocy).

Ja sądzę , że w wolnym kraju nie ma miejsca na miasta rządzące się swoimi (socjalistycznymi,islamskimi,faszystowskimi) prawami bo to zaprzecza wolności mieszkańców tych miast.
Miasta rządzone przez socjalistów (faszystów czy islamistów) - jest taka możliwość w wolnym kraju.
Miasta rządzone "socjalistycznymi (faszystowskimi , islamskimi) prawami" jak najbardziej nie. Nie w kraju , w którym jest wolność.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

22-08-2009 - 18:20:49

Cytuj
Luk
Ja sądzę , że w wolnym kraju nie ma miejsca na miasta rządzące się swoimi (socjalistycznymi,islamskimi,faszystowskimi) prawami bo to zaprzecza wolności mieszkańców tych miast.
Miasta rządzone przez socjalistów (faszystów czy islamistów) - jest taka możliwość w wolnym kraju.
Miasta rządzone "socjalistycznymi (faszystowskimi , islamskimi) prawami" jak najbardziej nie. Nie w kraju , w którym jest wolność.

Pisałam o miastach, które nikogo nie zatrzymywałyby na siłę. I które byłyby jednak dość nieliczne w wolnym kraju. Mogłyby to byćmiasta prywatne, od ich "zarządcy" zależałoby, jakie opłaty ponosiliby mieszkańcy, kto i jakie miałby przywileje oraz obowiązki, czy nawet kto miałby tam prawo w ogóle mieszkać.

22-08-2009 - 19:00:34

A ma ktoś może ładne statystyki ile dokładnie % z pieniędzy dla pomocy społecznej idzie na samo utrzymanie instytucji?

22-08-2009 - 22:44:02

Cytuj
KIRA
Pisałam o miastach, które nikogo nie zatrzymywałyby na siłę. I które byłyby jednak dość nieliczne w wolnym kraju. Mogłyby to być miasta prywatne, od ich "zarządcy" zależałoby, jakie opłaty ponosiliby mieszkańcy, kto i jakie miałby przywileje oraz obowiązki, czy nawet kto miałby tam prawo w ogóle mieszkać.

Wydaje mi się że miasto o którym piszesz ma charakter feudalno-kapitalistyczny.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-08-2009 22:47 przez Luk.

23-08-2009 - 01:53:20

Cytuj
Luk
Wydaje mi się że miasto o którym piszesz ma charakter feudalno-kapitalistyczny.

W takich miastach mogłyby powstać obowiązkowe ubezpieczenia, czyli część opłat niejako zwracałaby się mieszkańcom pod postacią np. "darmowej" opieki medycznej. Miastem zaś mogłaby rządzić grupa ludzi, niekoniecznie jedna osoba.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-08-2009 01:55 przez KIRA.

23-08-2009 - 08:08:29

@Kira

Miasto prywatne (mające właściciela lub kilku właścicieli) z którym mieszkańcy zawierają jakieś dobrowolne umowy (bo na jakiejś podstawie muszą tam mieszkać i/lub pracować) - do tej pory jest to czysty kapitalizm

Charakter samych umów może być socjalistyczny - ale to już jest inna sprawa.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

23-08-2009 - 12:38:46

Odnośnie wątku o socjalistycznych miastach czy społecznościach.

Dla mnie jak 3 ludzi się umówi, że będą się nawzajem okradać, albo że 2 z nich będzie żyć na koszt 3-go (i ten 3-ci to przyjmie) to co mnie to ma obchodzić? Analogicznie do prawa do oddania (sprzedania) się w niewolę powinno być prawo do poddania się okradaniu.

Dopóki nie zamierzają okraść mnie, albo postawić mnie przymusowo w roli tego 3-go (na jedno wychodzi) to niech sobie tam robią co chcą.

@ Pawelm

A ma ktoś może ładne statystyki ile dokładnie % z pieniędzy dla pomocy społecznej idzie na samo utrzymanie instytucji?
To jest ściśle ukrywana informacja. Jeszcze by się od tego ferment społeczny zrobił smiling smiley
A poważnie to jest tak, że jeśli przebrniesz przez ustawę budżetową (kilkaset stron z załącznikami) to teoretycznie wydobędziesz z tego starannie poukrywane nakłady na administrację w tym zakresie. Obawiam się, że musiałbyś zejść na poziom poszczególnych jednostek organizacyjnych. Tyle że praktycznie zajęłoby Ci to z rok - tak do następnej ustawy smiling smiley

Natomiast w np korporacjach poziom kosztów operacyjnych działalności gospodarczej (czynsze, pensje, papier, listy, woda itp) to ok 25% przychodów. Strzelam, że w budżetówce jest 2-3 razy gorzej, czyli 50-75%. A to co zostanie i tak trafia nie do tych co trzeba.
Wychodzi na to, że na pomocy społecznej najwięcej zarabiają dostawcy wody, papieru, komputerów itp. No i oczywiście ludzie, którzy tam (w pomocy społecznej) pracują.

23-08-2009 - 13:38:06

Cytuj
Ortodoks
Odnośnie wątku o socjalistycznych miastach czy społecznościach.

Dla mnie jak 3 ludzi się umówi, że będą się nawzajem okradać, albo że 2 z nich będzie żyć na koszt 3-go (i ten 3-ci to przyjmie) to co mnie to ma obchodzić? Analogicznie do prawa do oddania (sprzedania) się w niewolę powinno być prawo do poddania się okradaniu.

Zgadzam się z Tobą w 100 %

Problem w tym ,że ani demokracja ani socjalizm nie kierują się chęcią tego 3-go


Cytuj
Ortodoks
zamierzają okraść mnie, albo postawić mnie przymusowo w roli tego 3-go

to jest właśnie demokracja/socjalizm

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-08-2009 14:09 przez Luk.

23-08-2009 - 14:05:39

Niektórym mogłoby się nie podobać, że muszą się wynieść z miasta, jeśli nie chcą się dostosować do przepisów.
W sumie tak samo jest z krajami - zawsze można żyć w lepszym. eye rolling smiley

23-08-2009 - 15:57:04

@ KIRA

W sumie tak samo jest z krajami - zawsze można żyć w lepszym.

No właśnie nie zawsze. Czasami kraj lepszy może Cię nie chcieć wpuścić (jego prawo) albo ten stary-gorszy nie chce wypuścić (to już jest chore). W ramach jednego kraju - między miastami - mogłoby to być znacznie prostsze.

27-08-2009 - 18:34:36

Kira, oj chyba się deczko zagalopowałaś :-)...
Mówi się o PAŃSTWIE, z jakimś TERYTORIUM...
A nie zlepkiem zaścianków (oczywiście często gęsto antagonistycznych, i to SKRAJNIE, jeśli przewidujesz miejsce tu nawet dla Islamu i Szariatu :-)... Zejdźmy na ziemię może, co ? :-)...

28-08-2009 - 14:04:53

Cytuj
gaianer
Kira, oj chyba się deczko zagalopowałaś :-)...
Mówi się o PAŃSTWIE, z jakimś TERYTORIUM...
A nie zlepkiem zaścianków (oczywiście często gęsto antagonistycznych, i to SKRAJNIE, jeśli przewidujesz miejsce tu nawet dla Islamu i Szariatu :-)... Zejdźmy na ziemię może, co ? :-)...

Miasto byłoby terytorium o ściśle wytyczonych granicach, czymś jak własna działka, tylko większym. winking smiley Nie widzę powodu, żeby mieszkańcy danego terytorium nie mieli prawa do ustalania własnych praw (o ile nie stałyby w sprzeczności z prawem państwowym) i opłat. Powtarzam: każdy miałby prawo opuścić miasto. Np. kobieta zdradza męża i grozi jej za to kara wybatożenia. I ma do wyboru: zgodzić się i mieszkać w mieście dalej, albo opuścić owo miasto bezpowrotnie, bez prawa do odzyskania np. swoich składek zdrowotnych. Co byłoby z dziećmi, to już inna sprawa; kwestia opieki nad potomstwem nie jest łatwa do rozwiązania w żadnym ustroju, jeśli rodzice nie chcą dojść do porozumienia.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 28-08-2009 14:05 przez KIRA.

29-08-2009 - 14:23:05

Miasta komunistyczne itd. w wolnym państwie są bez sensu. Skoro wszystko w takich miastach ma być niby dobrowolne, to po co ogłaszać to jakimś miastem komunistycznym? Potrzebne to będzie, żeby skatalogować miasta i nadawać im jakieś prawa?

Można wyjechać z takiego miasta? A jak nie chcę? To będą mnie okradać? Argument "możesz wyjechać jak się nie podoba" oznacza faktycznie, że to miasto jest już osobnym państwem, co najwyżej powiązanym sojuszem z resztą kraju.
Wolność religijna, wolność dowolnego organizowania się - TAK. Ale bez okradania, bez prześladowań (ale dla zwykłej dyskryminacji droga otwarta).

A jeśli ktoś zrobi sobie takie miasto na swoim własnym terenie? Nawet tam działa ciągle prawo (choć pamiętamy, że nasze wymarzone prawo jest radykalnie prowolnościowe) jeśli jednak nawet ono łamane to wchodzi tam policja albo wojsko.

Inaczej ma się sprawa z enklawami, które uznane są za osobne państwo, tu już prawa nie ma, tylko dyplomacja albo wojna.

30-08-2009 - 12:15:29

Cytuj
Ixian
Można wyjechać z takiego miasta? A jak nie chcę? To będą mnie okradać? Argument "możesz wyjechać jak się nie podoba" oznacza faktycznie, że to miasto jest już osobnym państwem, co najwyżej powiązanym sojuszem z resztą kraju.

Powtarzam: i prawa państwowe i prawa (plus opłaty) miejskie. Jedno i drugie, z tym że nie stojące ze sobą w sprzeczności. To chyba naturalne, że każdy właściciel czy zarządca miasta ma prawo wprowadzać dodatkowe zarządzenia czy haracz na np straż miejską?

30-08-2009 - 14:54:03

Cytuj
KIRA
Powtarzam: i prawa państwowe i prawa (plus opłaty) miejskie. Jedno i drugie, z tym że nie stojące ze sobą w sprzeczności. To chyba naturalne, że każdy właściciel czy zarządca miasta ma prawo wprowadzać dodatkowe zarządzenia czy haracz na np straż miejską?

Jakim to sposobem prawa państwa wolnościowego mają nie być sprzeczne z prawami miasta socjalistycznego ?

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

02-09-2009 - 00:01:25

Obecnie wielu ludzi nei pomaga bo mowi - płace podatki koniec. Panstwo zabiło w ludziach naturalną dobroć

02-09-2009 - 03:08:49

LUK, można przecież nałożyć DODATKOWE opłaty. Miasto może być terenem prywatnym, zamkniętym. Czy jeśli założę z grupą 50-ciu ludzi własną osadę, a kolejnych jej mieszkańców będę akceptować jedynie wówczas, gdy ściągną ciuchy i będą latać na golasa, to czy nie mam do tego prawa?
Anonimowy użytkownik

02-09-2009 - 08:21:16

Czy jeśli założę z grupą 50-ciu ludzi własną osadę, a kolejnych jej mieszkańców będę akceptować jedynie wówczas, gdy ściągną ciuchy i będą latać na golasa, to czy nie mam do tego prawa?
Nie masz.
Istnieje coś takiego jak gradacja prawa i prawa miast nie mogą stać w opozycji do praw obowiązujących w państwie.
Integralność prawa stanowi o państwie, podobnie jak integralność terytorium.
Różnice mogą być znaczne - od obowiązku chodzenia zapiętym po szyję w zielonym wdzianku przez pełną dowolność do obowiązkowej nagości - jednak musi w konstytucji być ujęte to, że regulacja takich rzeczy jest dopuszczalna.
Rzecz jasna - można sobie osadę założyć jednak w żaden sposób nie otrzyma ona statusu miasta - i w istocie nie będzie różnić się od prywatnego domu.
Rzecz na tym polega że o ile istnieć ma państwo wolnościowe to z definicji państwo to nie może sankcjonować i chronić swoim autorytetem czegoś co z zasady jest zamachem na wolność.

02-09-2009 - 12:37:10

Jeżeli problem tkwi w nazewnictwie, to ja problemu w ogóle nie widzę. Słowo "miasto" mogłoby mieć zupełnie inne znaczenie w prawdziwie wolnym, kapitalistycznym kraju, podobnie jak prawa miejskie. Widocznie patrzysz na dylemat przez pryzmat obecnej rzeczywistości oraz obecnych zasad, wg których funkcjonują miasta.
Anonimowy użytkownik

02-09-2009 - 13:55:12

Nie chciałbym przerywać fascynującej debaty, ale zauważam iż jej treść nie ma wielkiego powiązania z pomocą społeczną.
EOT.

07-11-2009 - 20:35:42

Witam Dawno mnie tu nie było ,ale przeglądając forum znalazłem ten post i chetnie podziele sie z Wami pewną "ciekawostką" Otóż znam kobietę ,która bardzo szczyci się tym że od dziesięciu lat nie pracuje "a zawsze ma pieniądze (z opieki)" co też bardzo regularnie wykrzykuje swojemu mężowi ,zresztą poczciwemu facetowi ale zarabiającemu raz mniej ,raz więcej a czasami bywa niestety że wogóle. Ale do rzeczy. Otóż dowiedziałem się od niej ostatnio że dostaje pieniądze z opieki społecznej na spłacanie pożyczki którą kiedys tam zaciągnęła (pewnie od początku będąc świadomą że nie będzie w stanie jej spłacać) i której rata wynosi koło 200 zł. Argumentem używanym przy rozmowach w "opiece" jest posiadanie dwójki dzieci którym trzeba cos do garnka wrzucić i w cos je ubrać ,taka swoista karta przetargowa. Oprócz tego ,z tejże "opieki" oczywiście dostaje pieniądze na inne "niezbędne potrzeby" Dowiedzialem się też że był czas kiedy opieka społeczna opłacała jej rachunki za prąd "bo przecież dzieci nie moga marznąć ,i to nie ich wina że rodzice są biedni" Dogrzewali się oczywiście najdroższym w użytkowaniu piecykiem elekrtycznym. Odnośnie spłaty pozyczki nie wiem czy była to jednaorazowa pomoc ,czy regularna ,ale była. Byc może jestem człowiekiem z zaścianka ,słabo poinformowanym ale takich jaj to sie nawet w naszym kretyńskim państwie nie spodziewałem ,ale jak widac się myliłem Trzeba się chyba powoli przekwalifikowywać na żebraka..heh

15-11-2009 - 03:44:34

jestem sceptyczny generalnie co do opieki spolecznej chociaz mysle, ze jest kilka ciekawych rozwiazan ktore poszczegolne gminy ( jesli rzecz jasna chca ) moga wprowadzic , np w USA bardzo rzadko daje sie czeki gotowkowe, czesciej gmina/hrabstwo wykupuje usluge u wybranej parafii czy organizacji
parafie/organizacje np organizuja pakiety pomocowe dla alkoholikow ale pod warunkiem jak alkoholik przestanie pic ( dzialalnosc motywujaca ) albo daja talony na benzyne aby ludzie mogli dojezdzac do pracy ( w USA nie kazdy ma mieszkanie czy nawet kemping ale samochod to norma, nawet samotne matki maja samochod ) oczywiscie tacy ludzie sa rozliczani czy talony wydaja na dojazd do pracy, mysle,ze taki system moglby dzialac duzo efektywniej niz polskie MOPS-y
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6247, Posty: 45437, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4484.