Dzieci - masowa ofiara postępu

Wysłane przez VOTE_UPR 

06-10-2010 - 16:03:12

GW napisała:

"
Tak uważają brytyjscy łowcy głów. Ponad połowa tamtejszych agentów rekrutujących kierowników sugeruje, że macierzyństwa i drogi na szczyty kariery pogodzić się nie da.
Grażyna Zakrzewska-Błazik jest starszym menedżerem w dużej firmie międzynarodowej. Ma dwie córki: Wiktorię (3,5 roku) i Laurę (rok i 3 miesiące). Przerwy na dzieci (tylko urlop macierzyński) nie przeszkodziły jej w karierze. Wprost przeciwnie - właśnie wyjechała z całą rodziną na kontrakt do Dubaju (ZEA)

Wyniki badania przeprowadzonego przez InterExec, agencji zatrudnienia dla top menedżerów, są dla kobiet bezlitosne: ponad 53 proc. najlepszych brytyjskich rekruterów twierdzi, że kobiety nie powinny brać wolnego na dzieci, jeśli chcą zdobyć posadę dyrektora czy kierownika. Bo nawet kilkumiesięczna przerwa w życiorysie z powodu opieki nad dziećmi zaszkodzi im w drodze na wierzchołek hierarchii zawodowej.

InterExec przepytała rekruterów zajmujących się poszukiwaniem kandydatów na najlepiej opłacane stanowiska - takich, którzy zarabiają ok. 150 tys. funtów rocznie (czyli ok. 60 tys. zł miesięcznie). Jednocześnie aż 51 proc. badanych stwierdziło, że w niedalekiej przyszłości liczba kobiet na najwyższych stanowiskach wzrośnie, 45 proc. oceniło, że sytuacja się nie zmieni, a tylko 5 proc. było optymistami i stwierdziło, że kobiet top menedżerów będzie coraz więcej.

Mniej matek wśród kierowniczek?

W tej chwili wśród stu największych spółek notowanych na giełdzie w Londynie jedynie 12 zarządzają kobiety. Szef InterExec Kit Scott Brown, komentując wyniki badania na łamach brytyjskiego "The Observera", stwierdził, że jego rekruterzy chętnie zobaczyliby więcej top menedżerów płci żeńskiej. - Ale jednocześnie są świadomi tego, że aby dotrzeć na szczyty, większość kobiet musiała zrezygnować z jakichkolwiek przerw w karierze - z powodów zdrowotnych, urlopowych, a w szczególności na dzieci - mówi Brown. Jego zdaniem łowcy głów po prostu mówią, jak jest - widzą wyraźnie, że praca na wysokich stanowiskach wymaga poświęceń, a ten, kto weźmie czas wolny choćby na parę miesięcy, traci cenne szanse na awans.

Inny kierownik anonimowo wyznał gazecie, że kobiety będą osiągały wyższe stanowiska i rozbiją szklany sufit, ale nie dlatego że wreszcie wszyscy zrozumieją, jak bardzo ważne i wartościowe są urlopy na dzieci. - Kobiety po prostu zaczną sobie zdawać sprawę, że nie mogą mieć wszystkiego, i będą podejmować jasne decyzje: kariera albo dziecko - powiedział. - Kiedyś pracowałem w Stanach, tam kobiety biorą bardzo krótki urlop macierzyński i znacznie więcej z nich dociera na kierownicze stanowiska.

A jak jest w Polsce?

Wbrew stereotypom także u nas są kobiety, które nie biorą na dzieci długich urlopów. Grażyna Zakrzewska-Błazik pracuje na kierowniczym stanowisku w międzynarodowej firmie doradczo-finansowej. Zajmuje się audytem. Pierwszą córkę urodziła na kontrakcie w Holandii. Już po trzech miesiącach wróciła do pracy - tyle trwa tam urlop macierzyński. Ale nie było problemu. - Zapisałam Wiktorię do żłobka bez najmniejszych kłopotów - opowiada. - Poza tym w Holandii każda mama może wrócić od pracy na część etatu. A żłobki są do tego dostosowane. Jeśli np. pracowałam tylko trzy razy w tygodniu, to właśnie przez tyle dni moja córka chodziła do żłobka. Nie słyszałam, żeby w Polsce były takie możliwości.

Laura urodziła się już w Polsce. Dlatego mama wzięła polski macierzyński na pięć i pół miesiąca oraz wykorzystała urlop wypoczynkowy. Potem wróciła do pracy. - Raczej nie miałam problemów z dalszą karierą. Może trafił się jeden klient, który bał się, że przez dzieci będę mniej dyspozycyjna. A poza tym wszystko było i jest OK.

Teraz Laura ma ponad rok, Wiktoria niedługo skończy cztery lata. Grażyna z dziećmi i mężem właśnie wyjechała na kontrakt do Dubaju. Zostaną tam przynajmniej przez dwa lata.

- Zgadzam się z tym, że urlop rodzicielski utrudnia kobietom rozwój zawodowy - mówi Hanna Więcewicz, kierownik w Manpower Professional Executive, międzynarodowej agencji pracy. - Ale dotyczy to raczej zbyt długich urlopów, takich kilkuletnich. Matka siedząca z dzieckiem na przykład trzy lata traci wiarę we własne siły i już raczej nie wróci do takiej formy jak przed urlopem. Dlatego lepiej jest wracać wcześniej. Ja np. wróciłam do pracy po siedmiu miesiącach i od razu wpadłam w wir pracy. Poza tym poszłam na studia podyplomowe. Nie czuję, żebym coś straciła, jakieś szanse na awans. Po powrocie z macierzyńskiego moja kariera bardzo przyśpieszyła.

Jednak postawa Hanny i Grażyny nie jest ogólnie obowiązującą normą. Kobiety po macierzyńskim często nie chcą robić kariery. - Moim zdaniem to wynika z tego, że kobieta po urodzeniu dziecka zaczyna mieć inne priorytety - mówi Więcewicz. - Wiele z nas zmienia się mentalnie. Praca przestaje być na pierwszym miejscu. Ale nie oznacza to, że przestaje się w ogóle liczyć.

Mamy nie chcą też za bardzo poświęcać się pracy, żeby mieć czas dla dzieci. W dzisiejszym świecie praca razem z powrotem do domu trwa 10 godzin i doba okazuje się za krótka, żeby jeszcze mieć czas dla dziecka - skarży się wiele kobiet. Hanna Więcewicz jest innego zdania. - Nie liczy się ilość czasu, który spędzamy z dziećmi, tylko jego jakość - uważa. - Jeśli matka jest zadowolona z życia, dziecko też będzie szczęśliwe, nawet gdy widzą się tylko przez kilka godzin dziennie. A jeśli będzie spędzało cały dzień z burczącą i sfrustrowaną mamą, będzie bardzo nieszczęśliwe.

Najważniejsza jest możliwość powrotu

Co zrobić, żeby mamy tak łatwo nie traciły poczucia własnej wartości, siedząc w domu z dzieckiem? Zdaniem Hanny Więcewicz duża w tym rola pracodawcy. - Szef powinien dać takiej osobie odczuć, że czekają na nią. Siedząca w domu mama nigdy nie jest pewna, czy ma do czego wracać. Wiele osób z obawy już na macierzyńskim szuka innej pracy. A gdyby taki pracownik-mama wiedział, że będzie mile widziany po powrocie, zupełnie inaczej by się czuł. Wystarczyłoby trochę kontaktu, dostęp do służbowej poczty, czasem jakiś telefon z pracy. A po powrocie np. szkolenie.

Bywają firmy, które starają się ułatwić kobiecie godzenie życiowych ról. - Pracodawcy oferują elastyczny czas pracy, możliwość wykonywania pracy w domu, pokój dla kobiet z dziećmi w miejscu pracy - mówi Dorota Bednarko, lider zespołu specjalizującego się w rekrutacjach finansowo-księgowych z Antal International. I dodaje: - Warto pamiętać, że na rynku pracy liczą się przede wszystkim doświadczenie i umiejętności. Jeśli kobieta je posiada, to nieważne, czy ma dzieci, czy nie.

Co znaczy "kariera"?

Ewa Wójtowicz, psycholog ze Szkoły Wyższej Zarządzania i Prawa, uważa, że przy tych rozważaniach warto postawić sobie odwieczne pytanie: czym właściwie jest kariera? - Pod tym słowem automatycznie rozumie się błyskawiczne wspięcie po szczeblach na samą górę, bycie dyrektorem, kierownikiem, zarządzanie ludźmi, duże pieniądze - mówi. - A dla wielu kobiet, szczególnie po urodzeniu dziecka, to słowo nabiera zupełnie nowego znaczenia. W życiu pojawiają się wartości konkurencyjne i praca staje się elementem życia, a nie jego podstawą. Dlatego przestają chcieć się wspinać na samą górę. I dodaje: - Jeśli jednak nadal marzą o awansach, organizują swoje życie tak, aby radzić sobie w obu tych sferach. I bardzo często odnoszą podwójny sukces.

W Polsce wśród najlepiej zarabiających menedżerów na najwyższych stanowiskach w administracji państwowej oraz w radach nadzorczych wielkich firm kobiety stanowią zaledwie 2 proc. W UE jest tylko odrobinę lepiej - jak wynika z tegorocznego raportu Komisji Europejskiej, mężczyźni stanowią 89 proc. członków zarządów notowanych na giełdzie firm. Jedynym krajem, który zbliża się do równowagi płci na wysokich stanowiskach (42 proc. kobiet i 58 proc. mężczyzn w zarządach największych przedsiębiorstw), jest Norwegia (państwo spoza UE) - tam równouprawnienie w zatrudnieniu regulowane jest prawnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
"
.........................................................................
koniec kopii

Czerwoni nieustannie cisną na zarażenie kobiet potrzebą kariery zawodowej. Jeszcze mocniej cisną na odbieranie dzieci rodzicom, którzy nie dają rady podołać wychowaniu - niechby nawet w rozumieniu bolszewickim. W pierwszym kroku wygląda więc na to, że czerwoni podpuszczają kobiety do wdepnięcie w niewydolność wychowawczą poprzez zaniechanie opieki nad przychówkiem. Z drugiej strony ci bardziej brunatni czerwoni lansują modę na "ochronę" kobiet pracujących w okresie macierzyńskim, czyli chcą jak najgłębiej zobowiązać dawców pracy do utrzymywania kosztów wychowania cudzych dzieci. Kompozycja wygląda nieco dziwnie, ale znów można zauważyć, że jednak czerwoni znajdują wyjście poprzez założenie sobie, że babeczka posiedzi w domu z dzieckiem tylko trochę, a potem znów opuści dom dla pracy zawodowej, a jej dziecko przejdzie pod opiekę systemu edukacji - najczęściej państwowej. O oczywiście im wcześniej, tym lepiej dla czerwonych.

Widzimy, że komuna zaatakowała sprzedawców tzw. dopalaczy, ponieważ jacyś małolatowie nabrali się tego towaru do przesady i wylądowali na odtruciu - pewnie żaden z tego narkotyk, a gówniarze chcieli odjazdu i pobrali wielokrotne dawki. Komuna otwarcie wyraziła troskę o małolatów i za tym ostro uderzyła w sprzedawców. Ale nie uderza sama w siebie, kiedy stręczy modę na osłabienie opieki matczynej nad tymi małolatami. No przecież bez szczerej troski nabierają oni głupoty życiowej już od małego, a w tych szkołach publicznych to już najwięcej.

Ehh, cały przekaz bolszewicki przepełniony jest fałszem.




Biały Człowiek

06-10-2010 - 16:12:24

Ile jest takich karierowiczek??
O jaka pule dzieci sie rozchodzi??
Czy to ogórki zakwitły jesiennym kwieciem??
Więcej dzieci pijane matki zaduszą w kołysce kub konkubent wyrzuci przez okno.
Hej!
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6259, Posty: 45490, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4486.