Re: Jackowe pożądanie małżeństwa

Wysłane przez JacekNadzieja 

07-05-2010 - 09:36:09

Leszek : "..Otóż nie jesteś - popęd płciowy ukierunkowany na tę samą płeć nie mieści się w normie, podobnie jak nie mieści się w normie na przykład .zoofilia."

Lesiu, a kto niby wyznacza te normy ? Ty ?
A może to JKM jak już wygra i zostanie Prezydentem, to pośle wszystkich homo do więzienia ?
Na szczęście nie zostanie.

Fiend.
Na pewno tak jak ja pochodzisz z bogatego domu i masz własną firmę ( no ja moją za miesiąc zamykam właśnie, by przenieść na lepszy teren).
Więc zapewne w nowym świecie który stworzy JKM będzie ci dobrze i tobie JKM nie będzie szczędził "dobrych słów".

LuKe83 : "..To nie jest kółko wzajemnej adoracji. Człowiek rozsądny zagłosuje na JKM/WiP dla własnego dobra.."

LuKe83.
Głosowałem na JKM przy każdej okazji w jakiej się pojawiał.
To dlatego w ogóle pojawiłem się na tym forum, bo poglądy JKM na sprawy finansów były mi bliskie.
Natomiast za cholerę nie mogę się zgodzić by gnoić i poniżać ludzi tylko za to, że mają inną orientację.

Adminka.
Dziękuję za linka na gay stronkę, ale nie korzystam z takich stron.(choć tu ciekawa wiadomośc z tej strony : [gejowo.pl] )
I nie wmawiaj, żem taki homo, bom BI a to różnica taka, że właśnie jako Bi wchodziłem często na strony takie jak ta w linku, tyle, że to były portale randkowe z dziewczynami.
Nie różnią się zasadniczo od tych portali homo. Tak samo łatwo zapewne znaleźć sobie tam hłopca na noc jak i łatwo mi było znaleźć na portalach randkowych dziewczynę na jeden raz.
A na jeden raz to wiadomo. Można bachora takiej przypadkiem niechcianego zmachać i zostawić potem. Mało to takich naiwnych?
Więc Cię Adminka nie nawiedzę swoją przystojną osobą, bo jeszcze się zakochasz, a ja już zajęty jestem i stały w uczuciach smiling smiley

Adminka :
"..3. (to do innych) zobaczcie jak osoba, którą ponoć nie obchodzi bo wyjeżdża - przed wyjazdem napsuje krwi normalnym uczciwym ludziom - byle na złość, byle dowalić, ja jestem homo - to Wy cierpcie.

Mylisz się Adminka.
Zostawiam w Polsce wielu przyjaciół o rodzinie nie wspominając.
Ale jak zapewne już zauważyłaś, wielu z tych znajomych to homo.
Więc dlaczego miałbym robić im krzywdę i zagłosować na kogoś kto im ją wyrządzi ?

Czy naprawdę widzisz tu brak logiki ?

Ps. Cieszy mnie, że JKM się dostał. Serio.
Może będzie na tyle mądry, że będzie umiał trochę namieszać pozytywnie ludziom w głowie i wykorzysta te swoje 5 minut.
Natomiast nie zagłosuję na JKM w wyborach Prezydenckich, bo mimo całej sympatii dla Jego poglądów gospodarczo politycznych, nie byłby on Prezydentem wszystkich Polaków.
A ja nie mogę głosować na kogoś w kim jest tyle nienawiści i pogardy dla zwykłego szarego czło



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-05-2010 16:01 przez Leszek.

07-05-2010 - 10:28:12

tyle nienawiści i pogardy dla zwykłego szarego człowieka. ehhh... A masz świadomość, że od miłości i "poszanowania praw" zwykłego szarego człowieka zaczynają się takie fajne pomysły jak... Nie wiem, komunizm? Więc tak kretynie, głosuj na socjalistów, bo przekupili Cię obietnicą nienależących Ci się przywilejów. Jak zapewne zauważyłeś, napisałem "poszanowania praw" w cudzysłowiu - bo o ile dosłowne znaczenie tego zwrotu jest tym, o co i my zwalczymy, to lewacy pod tym zwrotem rozumieją dawanie przywilejów różnym grupom z różnymi ładnymi nazwami przy jednoczesnym olewaniu właśnie tych praw, które powinny być poszanowane. Więc jeśli uważasz, że ważniejszym jest, by Twa grupa z ładną nazwą - homoseksualiści - dostała swoje przywileje, których szary człowiek nie ma od prawdziwego poszanowania należących Ci się naturalnie praw jako człowiekowi, a nie jako gejowi, czy jakich tam innych grup z ładnymi nazwami członkiem jesteś, to jesteś człowiekiem, któremu należy się jedynie pogarda. Wiesz dlaczego? Bo nie zrozumiesz tego wpisu.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

07-05-2010 - 09:56:54

Wolisz dwulicowość. Twój wybór.
Anonimowy użytkownik

07-05-2010 - 12:25:48

Wszystko - nawet moja znana w świecie cierpliwość ma swoje granice.
Jacusiu - właśnie spowodowałeś, że te granice zostały przekroczone, zatem zmuszony jestem napisać tak:
Jesteś DURNIEM.
Cytuj

Lesiu, a kto niby wyznacza te normy ? Ty ?
Normę wyznacza powiedzmy 95% populacji.
Dla 95% procent populacji seks z przedstawicielami własnej płci, ze zwierzętami czy przy użyciu drutu kolczastego i obcęgów jest zboczeniem - czyli czymś co z normą nie ma nic wspólnego.

Cytuj

A może to JKM jak już wygra i zostanie Prezydentem, to pośle wszystkich homo do więzienia ?
Jesteś DURNIEM po raz wtóry - pisałem wielokrotnie NIKOGO nie interesuje to, w jaki sposób się zabawiasz.
Dociera to do Ciebie? Ma Ci narysować, że nikomu nic do tego jak kto lubi zaspokajać popędy seksualne dopóki nie łamie prawa?
Nie potrafię rysować.

Cytuj

Natomiast nie zagłosuję na JKM w wyborach Prezydenckich, bo mimo całej sympatii dla Jego poglądów gospodarczo politycznych, nie byłby on Prezydentem wszystkich Polaków
Po raz trzeci muszę nazwać Cie DURNIEM - w Polsce nie istnieje urząd Prezydenta Polaków - jest Urząd Prezydenta Polski.
To znacząca różnica taka mniej więcej jaka dzieli dawcę od biorcy.

Cytuj

A ja nie mogę głosować na kogoś w kim jest tyle nienawiści i pogardy dla zwykłego szarego człowieka.
Piszesz to w kontekście JKMa - jesteś więc nie tylko DURNIEM nie potrafiącym czytać ze zrozumieniem najprostszych tekstów ale wręcz - otwartym kłamcą.

08-05-2010 - 12:24:55

Każdy powinien szanować czyjąś orientację ale pan Korwin Mikke dobrze to tłumaczy. Dlaczego para homoseksualna ma mieć jakieś przywileje skoro para damsko-męska ma je tylko ze względu na funkcje prokreacyjną.

Można by podzielić ziemie na część odpowiednią do populacja homo i hetero i ciekawe jakim cudem część homo by przetrwała? Tylko dzięki emigrantom z hetero.

Tutaj w 100% popieram pana Janusz i nie uważam żeby on kogoś obrażał.

07-05-2010 - 20:49:54

Wchodzę sobie poczytać coś o efektach zbiórki, a tu o homosiach grinning smiley
Nieźle.

Takie pytanie do Jacka na gorąco w ramach off-topicu.
Co ma legalizacja związku do zabawiania się? Bo czegoś tu nie kumam. To jest coś takiego jak zabawianie się nielegalne?

Kurcze, pół dnia raptem nie czytałem newsów, a tu już taki zamordyzm zdążyli wprowadzić? Szybcy są.

@ fiend

To nie do końca tak jest z tymi normami.
Normy, które niezwykle cierpliwy Leszek smiling smiley zapewne miał na myśli, a co w wyniku pewnego zamieszania w dyskusji gdzieś się zagubiło, to normy moralne. Lewicowiec rzekłby wręcz - społeczne.
Nie ma to nic wspólnego z normami w rozumieniu powszechności jakichś faktów.
Głosowanie na Komorowskiego jest normą w sensie potocznym, tj. jest powszechne. To co normalne/powszechne nie zawsze jest normalne/moralne (a wręcz często nie jest), bo ludzie w jedno wierzą, a drugie robią.
Norma moralna zaś to to czego oczekujemy od siebie i innych. W różnych kręgach kulturowych może to wyglądać nieco inaczej ale pewne normy moralne wydają się być ponadczasowe i uniwersalne. Takie np, że nie morduje się ludzi, że się nie kradnie, że dzieci wychowują rodzice (tj. matka i ojciec).

Porządkują zatem zagadnienie:
To, że ludzi homo jest, było i będzie po prostu znacznie mniej niż hetero wynika nie tyle z moralności, ile z biologii. Zatem trudno mówić o normalności/moralności w kontekście zachowań seksualnych (kto z kim i w co się kocha). To nie ta parafia. Dlatego też z punktu widzenia normalności/moralności to jak ktoś się zabawia jest zupełnie [[/b]b]neutralne (co Leszek wyartykułował chyba z pięć razy).
Jednak z punktu widzenia związków małżeńskich (zmierzających do wychowywania dzieci) neutralne już nie jest. Bo nie chodzi tu o zabawianie się, a o wychowywanie dzieci, czyli ewidentne podważenie normalności/moralności.

ps
temat ciekawy ale chyba nie w tym miejscu
można to jakoś wydzielić i przenieść?

07-05-2010 - 20:59:15

Faktycznie nie ma opcji edit???

A mi umknęła jedna cholernie ważna sprawa.

Otóż Jacek napisał coś niesłychanego: "Po prostu wcześniej byłem hetero."

Zaraz, zaraz. Ja od lat słyszę, że seksualności się nie da zmienić. Jak już ktoś się urodzi to kalapita.
Owszem, bywa że ktoś jest mężczyzną w ciele kobiety lub odwrotnie (ma wtedy nie lada kłopot, to fakt) ale zmienić tego się nie da. Tzn narządy różne przeszczepić się da ale w mózgu niczego się nie ruszy.

To samo ma niby dotyczyć orientacji homo/hetero. A tu proszę. Mamy ewenement.

Bardzo cię Jacku proszę o rozwinięcie wątku, bo jeśli jest jak piszesz, to jak to się ma do zapewnień różnych Biedroniów żądających edukacji homo w szkołach? Biedronie zapewniają przy tym, że chodzi im wyłącznie o szerzenie tolerancji, a nie o "produkcję" gejów. Biedronie kłamią?
Gdyby okazało się, że geja da się "wyprodukować" to będę Biedroniom jeszcze bardziej przeciwny niż do tej pory.

07-05-2010 - 20:09:06

Lesze: "..Normę wyznacza powiedzmy 95% populacji. ."

Leszku, czy to znaczy, że jak powiedzmy 95% wyborców zagłosuje na pana Komorowskiego, to ty to przyjmiesz z entuzjazmem i pokorą, i uznasz jako normę ?

Leszek: "..Jesteś DURNIEM po raz wtóry - pisałem wielokrotnie NIKOGO nie interesuje to, w jaki sposób się zabawiasz.."

Skoro tak, to dlaczego w interesie takich jak ty i JKM leży by nie dopuścić do zalegalizowania związków homo ?
Chcę się zabawiać zgodnie z prawem tak jak hetero to mogą.

Ps. Nie poddawaj się. Na naukę nigdy nie jest za późno. Rysowanie nie jest takie trudne.

Fiend ;
A jakie to niby przywileje mają homo lepsze od hetero w Polsce ?

Raku .
Nie jestem dwulicowy.
Po prostu wcześniej Korwin tak nie jechał po homo.
Po prostu wcześniej byłem hetero.
Po prostu się zakochałem w swoim chłopaku.
Po prostu wcześniej miałem klapki na oczach i wychwalałem gdzie się tylko dało JKM i jego poglądy.
Po prostu widać przejrzałem na oczy.
Ale do tego trzeba pewnego dystansu i odwagi przed samym sobą.

07-05-2010 - 20:19:58

Gdybyś zamiast widzieć w naszych postach tylko "Nienawidzimy Cię za Twoją odmienność" postarał się zrozumieć, co jest w nich napisane, to znalazłbyś odpowiedzi na wszystkie te pytania w samym tym offtopicu na tym wątku. Więc proszę, przeczytaj te posty jeszcze raz, powolutku, bez założenia nienawiści z naszej strony. Bo nie jesteśmy idiotami, dla nas człowiek jest po pierwsze człowiekiem, a dopiero na którymś tam miejscu członkiem swojej grupy etnicznej / płciowo-preferencyjnej / hobbystycznej / rasowej / jakie-tam-jeszcze-są-grupy. Rozumiesz? Nikt nie chce Cię specjalnie udupić, dosłownie i w przenośni. Dlatego proszę pozostałych uczestników tej dyskusji o danie trochę czasu panu Jackowi, zwłaszcza mając na uwadze znaną na świecie cierpliwość Leszka. Taki ze mnie już idiota, że wierzę, że da się to wyjaśnić.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

07-05-2010 - 20:25:34

A nie, jednej odpowiedzi nie ma jasno sformułowanej: Tej o większościach. Widzisz, my od dawna wiemy, że głupota jest normą w naszym pięknym kraju. I tak, głosowanie na Komorowskiego / Kaczyńskiego jest normą. Zwróć uwagę, że nikt nie pisał, że norma zawsze jest lepsza od nienormalności. Ja z resztą zawsze uważałem odwrotnie.

P.S. Dlaczego nie mogę zedytować poprzedniego wpisu?

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

07-05-2010 - 20:35:49

Cytuj
JacekNadzieja
Lesze: "..Normę wyznacza powiedzmy 95% populacji. ."

Leszku, czy to znaczy, że jak powiedzmy 95% wyborców zagłosuje na pana Komorowskiego, to ty to przyjmiesz z entuzjazmem i pokorą, i uznasz jako normę ?

To chyba oczywiste? Entuzjazm nie ma tu nic do rzeczy - jeśli zdecydowana większość Polaków od 20 lat głosuje za złodziejami, to jest to norma. Nic prostszego...

Cytuj

Leszek: "..Jesteś DURNIEM po raz wtóry - pisałem wielokrotnie NIKOGO nie interesuje to, w jaki sposób się zabawiasz.."

Skoro tak, to dlaczego w interesie takich jak ty i JKM leży by nie dopuścić do zalegalizowania związków homo ?
Chcę się zabawiać zgodnie z prawem tak jak hetero to mogą.

A to zabawianie się homo jest w Polsce nielegalne? Coś mi umknęło?

07-05-2010 - 21:07:50

Ależ w życiu, Ortodoksie. Normy moralne nie mają tu nic do gadania. "Zwykłe" normy jak najbardziej. Nie mieszajmy proszę moralności do kwestii prawodawstwa. Z resztą, nie ma niczego niemoralnego w zabawach jednopłciowych. Właśnie nienormalnego - bo stanowi to pewne odchylenie od panującej normy. Ale nie normy moralnej. Leszek właśnie wskazał argument niemający z moralnością nic wspólnego - że przywileje nadane instytucji małżeństwa z biegiem lata były przywilejami wynikającymi z prokreacyjnej roli tej instytucji. Dlatego organizacje domagające się tych przywilejów, a prokreacyjnej roli spełnić niemogące z powodu natury samej, tych przywilejów dostać po prostu nie mogą. Gdyby sprawa wynikała z "norm moralnych", to nie miałbym nic przeciwko nawet chomikom biorącym śluby.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

07-05-2010 - 22:36:30

@ Fiend

Normy moralne mają tu bardzo dużo do gadania. Prawo ma się zasadzać na moralności, tj. na normach moralnych, tj. na wzorcach zachowań oczekiwanych.
To właśnie, że dzisiejsze prawo ma z moralnością niewiele wspólnego powoduje, że często nazywamy je lewem.

Ale po kolei...
Napisałeś znowu o normie prawnej, a to jeszcze coś innego.

Najpierw dodam, że teraz to już nie zamierzam pisać "Leszek miał na myśli", bo może nie mam pojęcia co miał na myśli. Teraz napiszę całkiem za siebie.

O "normie" można mówić w różnych ujęciach (i wszystkie niestety zostały tu pomieszane). Postaram się więc użyć przykładów.

Jeśli mówimy, że żyjemy w nienormalnym państwie to jakie to państwo jest? No właśnie. Ono jest nienormalne z punktu widzenia norm moralnych. Jest za to całkiem normalne z punktu widzenia norm powszechności (społecznych)*. A normy prawne? Też mamy całkiem... normalne, czyli powszechne. Ale nie normalne, tj. nie zgodne z normami moralnymi (bo prawo pozwala, a wręcz nakazuje np kraść).
Podsumowując Polskie państwo:
Norma moralna: niespełniona
Norma prawna: spełniona
Norma społeczna: spełniona

Teraz przykład a'la Carlo Schmid. Jeśli ktoś genialny wpadnie na pomysł prawnie obowiązkowego, rytualnego zabijania przez państwo polskie jednej osoby raz na X lat to co byśmy mieli?
Norma moralna: niespełniona.
Norma prawna: spełniona
Norma społeczna: niespełniona (przy założeniu, że w bliskim otoczeniu nikt więcej tego nie robi)

No to teraz popatrzmy za zachowania homoseksualne:
Norma moralna: nie dotyczy (bo co to ma do moralności?)
Norma prawna: spełniona (nikt nikomu tego nie zabrania, ani jak sądzę nie zamierza)
Norma społeczna: niespełniona (bo mało powszechne)

Na koniec homoseksualne związki małżeńskie:
Norma moralna: niespełniona (bo prokreacja)
Norma prawna: niespełniona (jeszcze?)
Norma społeczna: niespełniona (jeszcze?)

*to jest w zasadzie norma społeczna, choć lewactwo normą społeczną nazywać lubi normę moralną - typowe

07-05-2010 - 23:00:45

Fiend

Kurcze, brakuje tego editu.

Jeszcze bezpośrednie odniesienie do Twojej wypowiedzi.

Piszesz:
argument niemający z moralnością nic wspólnego - że przywileje nadane instytucji małżeństwa z biegiem lata były przywilejami wynikającymi z prokreacyjnej roli tej instytucji. Dlatego organizacje domagające się tych przywilejów, a prokreacyjnej roli spełnić niemogące z powodu natury samej, tych przywilejów dostać po prostu nie mogą.

Czyli, że jak rozumiem, nie należy nadawać praw małżeńskich homoseksualistom, bo z przyczyn "technicznych" nie mogą mieć dzieci. A to oznacza, że nie muszą mieć tych praw małżeńskich, bo one tylko w kwestii dzieci są istotne.
I tu jest błąd w założeniu. Przyczyny "techniczne" mogą zniknąć. Lesbijki mogą się zapładniać in vitro, geje dzieci adoptować (a w przyszłości to kto wie, może i ciąża pozamaciczna jakaś?). Krótko mówiąc jeśli wyłącznie przyczyny "techniczne" stałyby na drodze, to już było by po ptokach.
Opierając zaś ten sam wniosek (że małżeństw homo być nie powinno) na normie moralnej stwierdzamy jasno: nie, bo nie. To tak w uproszczeniu, bo za tym "nie, bo nie" stoi coś znacznie więcej, tj. świadome przyznanie, że wychowywanie dzieci przez dwóch facetów jest niemoralne a priori. Bez względu na to, czy ci faceci mogą czy nie mogą dziecka urodzić.

07-05-2010 - 23:51:17

Prawo powinno być surowe. Prawo powinno być sprawiedliwe. Powinno być liberalne. Oparte na zasadach. Ale nigdy moralne. Był taki koleś, co zwykł mawiać "I am the law" i nosić złotawy hełm zakrywający pół twarzy. On nie był moralny. Krzesło elektryczne nie jest moralne. Sędzia skazując uroczą osiemnastoletnią dziewczynę za zamordowanie trzynastu niemowląt nie postępuje moralnie. Postępuje sprawiedliwie. Powiedz mi, czy Hitler uważał mordowanie żydów za niemoralne? Wręcz przeciwnie. Kwestia moralności to sprawa rodziców, jakichś kościołów, szkół ewentualnie. Każdy ma swoją moralność pokrywającą się mniej więcej ze standardami moralnymi danej społeczności, natomiast społeczności mają nieraz skrajnie różne systemy moralne - i tak powinno być. Kiedy jednak jakiś typek postanowi narzucać swoją moralność innym za pomocą prawa, to nie tylko tworzy niesprawiedliwe prawo, ale wręcz zabija w ludziach tę właśnie moralność - kiedy coś jest regulowane prawnie, nie musi być już elementem moralności. Moralność to jest sprawa indywidualna, jak religia, często będąca nieodłączną częścią wiary u ludzi - i z prawem za żadne skarby nie może mieć nic wspólnego.

P.S. Osobiście uważam kwestię małżeństwa za należącą tylko i wyłącznie do sfery moralności / religijności, uważam, że instytucji małżeństwa nie należą się w dzisiejszych czasach żadne przywileje. Tym samym uważam, że słowa takie jak małżeństwo, płeć, mężczyzna, kobieta, homoseksualista, heteroseksualista etc. nie powinny w ogóle się pojawiać nigdzie w całym prawie. Całą tę dyskusję toczyłem z założeniem, że istnieją czymś umotywowane przywileje dla instytucji małżeństwa.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

08-05-2010 - 08:24:01

Ortodoks.
Na szczęście lub nieszczęście Biedroń ma rację.
Ty też. Zmienić się tego nie da.
Mój błąd, bo źle ująłem to w zdaniu.
Wcześniej już pisałem, że jestem Bi.
Pisząc : "Po prostu wcześniej byłem hetero." , miałem jedynie na myśli, że tworząc związki, tworzyłem je z kobietami, a mężczyźni trafiali mi się tylko jako miły dodatek do życia (seksu) i nie sądziłem w tamtym czasie, że jestem w stanie się w mężczyźnie zakochać tak jak w kobiecie.
(Przepraszam za krótki wpis.podyskutowałbym dalej ale mam obowiązki w pracy. Miłego weekendu)

08-05-2010 - 00:14:40

Moralność to jest sprawa indywidualna

No i to nas różni.
To znaczy moralność oczywiście mieści się w jednostce ale dotyczy ogółu jednostek. Mordowanie jest niemoralne. To wie każdy. Kto twierdzi inaczej jest niemoralny.
Tak to widzę.

ps
Kara śmierci jest nie tylko sprawiedliwa. Moralna jest również. Jak najbardziej.

08-05-2010 - 12:42:04

Nadstawianie drugiego policzka jest moralne. Rozdawanie biednym swojej fortuny jest moralne. Pomaganie babci przejść przez ulicę jest moralne. Zabijanie nie jest moralne, nawet w przypadku morderców. Nie zmienie to oczywiście faktu, że kara śmierci jest słuszna. Widzisz - Ty możesz stwierdzić, że kara śmierci jest jendak moralna. Kto będzie miał rację? Obaj będziemy mieli rację. Z drugiej strony żaden z nas nie będzie miał racji, bo moralność to zawsze była sprawa indywidualna z prawem nie mogąca mieć NIC wspólnego.

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING
Anonimowy użytkownik

08-05-2010 - 14:05:23

No i niestety - nie da się tak prosto.
Popatrzmy:
Moralność - to nic innego jak obserwowanie norm czyli zaleceń narzucanych czy postulowanych przez jakiś tam sobie autorytet (cokolwiek byśmy przez "autorytet" nie rozumieli).
Nie masz więc racji fiend pisząc o tym że moralność jest sprawą indywidualną.
Indywidualne to sobie może być podejście do tych norm czy szerzej - moralności a nie ona sama.
Zakładając nawet Twoją zdolność do zdefiniowania moralności i wyprowadzenia z niej normy i zakładając że nie masz i nie miałeś żadnych wzorców na których mógłbyś się przy tym opierać możemy zawędrować co najwyżej do praw naturalnych jako czegoś na czym oprzeć można moralność i jej normy.
Tak się bowiem składa, że pomijasz pewną bardzo ważną cześć - UZASADNIENIE bez którego można mówić co najwyżej o instynkcie.

Rację ma oczywiście Ortodoks wyodrębniając normy prawne, normy społeczne i normy moralne, zapomniał tylko o powszechnym pojmowaniu normy jako czegoś co pozwala czy każe nam na widok dwugłowego cielęcia powiedzieć "To nienormalne".
Zdarza się - jednak na tyle rzadko że w pełni uprawnionym jest tu określenie plasujące zjawisko poza normą właśnie z powodu rzadkości występowania.
Inne pojęcie normy wiąże się z tym, że oto na przykład człowiek który jest w stanie zapamiętać bezbłędnie ciąg dziesięciu dwucyfowych liczb jest równie nienormalny jak człowiek nie dający rady spamiętać dwóch - obaj odbiegają od normy.

Popatrzmy teraz na homoseksualizm - jest to zjawisko na tyle rzadkie, że o żadnej normie (z punktu widzenia całości populacji) mowy nie ma.
Skoro tak - jest homoseksualizm również poza normami społecznymi gdyż te odnoszą się do zachowań obowiązujących jeśli nie całość (ze względu na homoseksualistów choćby) to w każdym razie zdecydowaną większość.
Z czego wynika prosty dość wniosek, że i prawo nie może w żaden sposób obnosić się do homoseksualizmu czy ze względu na homoseksualizm być stanowione jako że prawa nie wolno opierać na wyjątkach - to właśnie robią lewusy ustalając na przykład listę niebezpiecznych ras psów bo kogoś tam rottweiler pogryzł.
Przy tym - normy prawa wbrew twierdzeniom ludzi opierają się jak najbardziej na moralności - przynajmniej tak jest dopóki sensem istnienia prawa jest sprawiedliwość (pojęcie jak najbardziej z moralnością ściśle związane) a nie zaspokajanie potrzeb jakichś tam wybranych grup społecznych.
Przyjmując teraz ni stąd ni zowąd prawo które sankcjonuje coś, co nie jest normalne - stawiamy na głowie cały porządek i sens prawa.
Dlaczego?
Ano dlatego, że - jako się rzekło - sensem istnienia prawa jest kodyfikacja zasad które gwarantują sprawiedliwość.
Oczywiście homoseksualista ma pełne prawo czuć że dotyka go niesprawiedliwość ponieważ nie może (czego właściwie nie może? - no? czego to nie może nasz Jacuś?) cieszyć się PRZYWILEJEM.
Nie ma się co oszukiwać - małżeństwo w świetle prawa zasadza się na przywilejach i w istocie rzeczy Jacuś ze swoim kochankiem domagają się właśnie przywileju - tyle, że nie potrafią podać na jakiej to niby podstawie tym przywilejem mają być obdarowani.
Mniejsza zresztą z tym, tak się bowiem składa, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie co jest dość istotną przesłanką do tego, by opinii homoseksualistów nie brać w ogóle pod uwagę, zwłaszcza że są to osobnicy nienormalni (w tym akurat aspekcie) co w ogóle ich roszczenia czyni kuriozum.
I żeby do końca było jasne - jak już raz napisałem - lament o dyskryminację podnoszony z powodu niemożności zawarcia związku małżeńskiego ma tyle samo sensu, co narzekanie że prawo zabrania mi zawarcia związku małżeńskiego z samym sobą. A przecież - kocham się i to miłością szczerą i prawdziwą.
Moralność nie ma to nic do rzeczy - jest ona bowiem pojęciem z definicji kastowej i zachowania w pełni akceptowane przez choćby środowiska homoseksualne dla środowiska babć w gustownych moherowych berecikach stanowić będą wystarczający powód do kamieniowania a dla jeszcze innych środowisk będą kompletnie nieistotne.

08-05-2010 - 22:23:54

Leszku, niesamowicie zaskoczył mnie Twój post. Co do normalności we zwykłym znaczeniu tego słowa, to sam już to pisałem, ale do cholery, bazowanie prawa na moralności jest domeną konserwatystów w ujęciu nowoamerykańskim, a nie konserwatywnych liberałów czy libertarian. Moralność nie jest sprawą indywidualną? Leszku, tworząc takiego potworka jak "podejście do moralności" zakładasz istnienie jednej słusznej moralności danej nam na złotych talerzach od Boga z niebieś samych. Tak, są pewne systemy moralne obowiązujące wewnątrz społeczności, ale pojedyncze moralności członków tej społeczności różnią się, czasem zaskakująco bardzo. Sama ta dyskusja świadczy o tym, że nie ma jednej głównej właściwej moralności, a wy chcecie tworzyć prawo na... No właśnie, na czyjej moralności? Na Twojej, Leszku? Na moralności Ortodoksa? I tak, to prawda, że moralności kształtują się za autorytetami, ale po pierwsze te autorytety są różne, po drugie zarówno moralności autorytetów, jak i te ukształtowane na ich podstawie się zmieniają z biegiem czasu. Moralności ewoluują, co jest jedną z przyczyn konieczności liberalizacji prawa.

Prawo kształtowane na czyjejś jedynej właściwej moralności nigdy nie będzie dobrym prawem. Ja na przykład mogę uważać, że sprzedaż narkotyków jest niemoralna, co wyniosłem od moich autorytetów. Czy nie mam racji? Czy sprzedaż papierosów dzieciom jest moralna? Czy powinna być zakazana? Czy podrywanie nastolatki na kłamstwa o przyszłym wspólnym życiu w białym domku z trójką dzieci jest moralne? Czy powinno być zakazane? Czy płacenie za seks jest moralne? Czy powinno być zakazane? Do cholery, w moralności można wychować, moralność można postulować, pisać o niej książki, jeśli jest się autorytetem, ale nigdy nie można jej wymusić prawem. Bo nawet jeśli ludzie będą się zachowywać w oczach prawodawcy moralnie, to będą w coraz większym stopniu nienawidzili tej wymuszonej moralności, co jest początkiem upadku tej właśnie "jedynej właściwej" moralności... Potem siłą rzeczy przychodzi obyczajowa liberalizacja i widzimy, ile taka "moralność" tak naprawdę była warta. Dlatego powtarzam, prawo nigdy nie może być moralne - co właśnie osoby wierzące powinny rozumieć najlepiej, bo skoro prawo boskie jest najwyższe, to po co potwierdzać je jeszcze nic nie znaczącym prawem ziemskim? Takie podejście umożliwia swobodne ewoluowanie systemów moralnych, potrzebnych przecież znacznie bardziej od samego prawa, które nie może zrobić nic innego, jak taki system moralny zwyczajnie zwyrodnić, jeśli nie zniszczyć.

To, że sprawiedliwość w wielu miejscach się pokrywa z wieloma moralnościami to zupełnie inna kwestia i tak, sama sprawiedliwość stała się elementem prawdopodobnie prawie wszystkich moralności, ale nie można twierdzić, że sprawiedliwość wynika z moralności. Więc tak, to jest takie proste, Leszku.

Z ostatnim najdłuższym akapitem ostatniego wpisu Leszka nie tylko się zgadzam, ale i sam pisałem to wyżej...

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

09-05-2010 - 00:23:17

Cytuj
fiend
prawo nigdy nie może być moralne

ale musi z czegoś wyrastać, tj. być na czymś ufundowane. bo człowiek jest wolny tylko wtedy, gdy musi podporządkować się prawom, a nie osobom te prawa stanowiącym.

wolność
życie
własność

jeśli zależy nam na tym, aby człowiek był podmiotem prawa, a nie przedmiotem, prawodawstwo w państwie winno być skonstruowane w taki sposób, by gwarantowało bezwzględne przestrzeganie nienaruszalności wszystkich wyżej wymienionych wartości. tak rozumiany konserwatywny-liberalizm jako system moralny nie szuka na siłę metafizycznego uzasadnienia. opiera się bowiem na moralności, która - choć niekoniecznie będąca dziełem rozumu - daje się na każdym poziomie i w każdym momencie rozumowo obronić. oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by Leszek wywiódł tę moralność z chrześcijaństwa, a mark13 z "natury", tj. przeświadczenia o istnieniu uniwersalnej "gramatyki" moralnej, która kieruje naszymi sądami moralnymi. ta gramatyka to specyficzna właściwość ludzkiego mózgu, która wskutek trwającej miliony lat ewolucji doprowadziła nas do sformułowania owych trzech fundamentalnych praw, na których powinno wspierać się państwo prawa - powtarzam: jeśli chcemy cieszyć się wolnością. jak mówię, trwało to długo - zasadę rządów prawa rozumianą jako prawne ucieleśnienie idei wolności wypracowano świadomie nie na gruncie religijnym dopiero w epoce liberalnej - i ogromna w tym zasługa chrześcijańskich wolnomyślicieli. w postaci niesprecyzowanego ideału istniała ona natomiast co najmniej od czasów rzymskich i NIGDY jeszcze nie była tak poważnie zagrożona jak dzisiaj. śmiem twierdzić, że to właśnie porzucenie tego elementarza pozwala współcześnie w powadze togi i katedry wygłosić dowolne skurwysyństwo i uczynić je powszechnie obowiązującym "prawem".

ludzie lubią mówić, że "wszystko jest względne" - że każdy ma swoje rozumienie wolności i nie wolno nikomu narzucać tego jedynie słusznego. otóż wbrew temu, co się uskutecznia w mediach i "mądrych" postmodernistycznych publikacjach - nie ma "wielu interpretacji wolności", tak samo jak nie ma wielu fresków Michała Anioła. są podróbki i oryginał. weźmy hasło "nie ma wolności bez solidarności". nie jest ono "inną definicją wolności", tj. wolnością "wzbogaconą" o solidarność, lecz jej całkowitym pogwałceniem i zaprzeczeniem, co udowodnić niezmiernie łatwo - przy pomocy wyłącznie rozumu. "względność" ma to do siebie, że roztacza fajny urok, ale tylko do pewnego punktu. po przekroczeniu tego punktu zaczyna się bagno - czytaj: (zalegalizowane) skurwysyństwo.

rozważając "problem" homoseksualizmu w świetle tego, co napisałem, warto odpowiedzieć sobie na dwa kluczowe jak sądzę pytania:

1. czy homoseksualizm (i nie mam tu na myśli bojówek gejowskich, opłacanych z budżetu) godzi w jakikolwiek sposób w któreś z wyżej wymienionych praw przysługujących każdemu człowiekowi z racji bycia człowiekiem, tj. w prawo do wolności, życia i własności (w domyśle: drugiego człowieka)?

2. czy zakaz zawierania małżeństw (już abstrahując od samej instytucji małżeństwa, czyli czegoś, za co płaci się państwu) przez pary homoseksualne albo adopcji dzieci da się rozumowo obronić? mówiąc "rozumowo obronić" mam na myśli: czy da się użyć takich argumentów, które nie są bronią obosieczną i nie można by ich z powodzeniem użyć także wobec par heteroseksualnych.



Zmieniany 7 raz(y). Ostatnia zmiana 09-05-2010 12:08 przez MARK13.

09-05-2010 - 12:58:07

Widzisz Marku, mógłbym się z tym zgodzić, ale popełniasz według mnie jeden błąd: To, o czym piszesz, to nie jest moralność. Te zasady na całym świecie powstawały niezależnie, każdy gdzieś stwierdził "ta kość jest moja" tworząc koncept własności, tak samo wszędzie na świecie ludzie nie mając wolności czuli się represjonowani. Zasady te wynikają tak, z natury, ale nie natury ujętej ogólnie, a z natury ludzkiej, tak samo jak każdy człowiek zaskoczony na całym świecie zrobi identyczną minę. Na tych zasadach dobrze sankcjonowanych przez prawo narasta tak zwana moralność, która już z kolei jest zmienna i ta jej ewolucja jest umożliwiona tylko przez liberalne prawo oparte na tych naturalnych zasadach. Na przykład kradzież, jako naruszanie cudzej wolności musi być zakazana. Kradzież jest też w większości moralności co najmniej naganna, ale nie mówcie, że nie słyszeliście o systemach moralnych, w których kradzież jest be, ale okradanie bogatych już wporzo. Najlepiej różnice między moralnością a zasadami naturalnymi widać zestawiając właśnie taki komunistyczno-janosikowy system moralny z konceptem sprawiedliwości - otóż ci ludzie mają dwa sposoby, aby swą działalność usprawiedliwić:
a) Stwierdzają radośnie, że bogaci na pewno to i tak ukradli, więc okradanie ich jest sprawiedliwe;
b) tworzą nowe "sprawiedliwości", takie jak "sprawiedliwość dziejowa" czy "sprawiedliwość społeczna" z nowymi zasadami, według których otwarte okradanie jest ok;
natomiast nigdy nie próbują zmienić znaczenia samego słowa sprawiedliwość, bo jest to wartość uniwersalna właśnie, którą nawet oni podświadomie rozumieją. Z drugiej strony ludzie ci zawsze wierzą, że postępują moralnie. Ciekawą kwestią jest tu też tzw. moralność Kalego. Czy gdyby Kali ukraść krowę, a potem sąd uznać go za winnego, to czy Kali stwierdzić, że to niesprawiedliwość? Najprawdopodobniej nie, ale wciąż uważałby, że postąpił moralnie.

Cóż, po prostu uważam, że musi istnieć wyraźne rozgraniczenie między zasadami, na których powinno opierać się prawo, a moralnością. Zgodzisz się przecież, że zakazywanie prostytucji jako niemoralnej jest absurdem, mimo że każdy może nazwać ją niemoralną. I super, jeśli ważny autorytet tak stwierdzi, co spowoduje zmniejszenie się ilości prostytutek na ulicach, to fajnie. Należy dać moralnościom się spokojnie rozwijać, a prawo budować na solidnych fundamentach, jakimi są te zasady, które według mojej skromnej opinii błędnie nazwałeś moralnymi...

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

09-05-2010 - 14:18:04

Cytuj
JacekNadzieja
wcześniej Korwin tak nie jechał po homo.

Korwin nie "jedzie" po homoseksualistach tylko po gejach takich ja ci tutaj którzy jeżdżą sobie po Europie natrętnie eksponując swoje upodobania ludziom którzy nie bardzo chcą takie ekspozycje oglądać.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

09-05-2010 - 14:18:08

Cytuj
fiend
Zgodzisz się przecież, że zakazywanie prostytucji jako niemoralnej jest absurdem, mimo że każdy może nazwać ją niemoralną.

zakazywanie prostytucji jest absurdem, bo godzi w wolność jednostki do uprawiania prostytucji. kobieta uprawiająca prostytucję nie narusza cudzej wolności, nie zagraża też życiu swojej sąsiadki, a już tym bardziej - nie zawłaszcza sobie jej własności. co innego legalizowanie niewolnictwa, tj. podpisywanie umów, na mocy których jeden człowiek oddaje się w niewolę do drugiego człowieka (powody są w tej chwili nieistotne) czy sankcjonowanie przez państwowe ustawodawstwo umów, których treścią jest zabijanie drugiego człowieka - nawet za jego zgodą.

Cytuj
fiend
Należy dać moralnościom się spokojnie rozwijać, a prawo budować na solidnych fundamentach, jakimi są te zasady, które według mojej skromnej opinii błędnie nazwałeś moralnymi...

obawiasz się słowa czy rzeczy samej?

jeśli nasze poczucie moralne jest - podobnie jak pożądanie seksualne czy odruchy obronne - zakorzenione w ewolucyjnej przeszłości gatunku ludzkiego znacznie poprzedzającej wszelkie systemy religijno-polityczno-prawne, można oczekiwać, że da się to wykazać rozumowo (udowodnić eksperymentalnie), poszukując w ludzkich umysłach czegoś na kształt "moralnych powszechników", występujących niezależnie od jakichkolwiek geograficznych czy kulturowych barier. jak wiadomo, to pytanie stawiali sobie najwięksi filozofowie moralności z Immanuelem Kantem na czele. z przyczyn technicznych i z powodu posiadanej wówczas wiedzy nie mogli jednak w żaden sposób uzupełnić swoich myślowych koncepcji, poddając hipotetyczne moralne dylematy realnym testom na "żywym organizmie". jednym z pierwszych kroków w tym kierunku uczynił dopiero Marc Hauser, a wyniki swoich poszukiwań opublikował w książce Moralne umysły. Jak natura ukształtowała nasze uniwersalne poczucie dobra i zła (polecam szczególnie rozdział, w którym Hauser na potrzeby eksperymentu wymieszał ludzi wierzących i niewierzących, a następnie podsunął im historyjkę w różnych wariantach o wagoniku kolejki, który wyrwał się spod kontroli i może doprowadzić do śmierci człowieka albo grupy ludzi). całą swoją pracę oparł on na jednym kluczowym stwierdzeniu Kanta - że istota rozumna nigdy nie może być użyta jako środek do celu, nawet jeśli tym celem jest dobro innych. a my tutaj doskonale wiemy, na czym zasadza się lewicowa "moralność" - na metodycznym podważaniu istoty dobra i zła, zacieraniu granic pomiędzy nimi i zastępowaniu tych uniwersalnych pojęć "dobrem wyższym". "sprawiedliwością społeczną" oraz "interesem ogółu", które dopuszczają (legalizują) wykorzystywanie człowieka w celach realizacji makabrycznego projektu "powszechnej szczęśliwości".

do czego to prowadzi, jesteśmy świadkami dzisiaj.



Zmieniany 5 raz(y). Ostatnia zmiana 09-05-2010 14:28 przez MARK13.

09-05-2010 - 16:15:15

I właśnie tego chcę uniknąć - filozofowania. Próbowałem wykazać, że to, co nazwałeś moralnymi powszechnikami nie istnieje, istnieją natomiast powszechne zasady, które mają co nieco wspólnego z moralnością, ale moralnością być nie mogą, choć zależy to w sumie tylko od skonstruowania definicji moralności. Nie mogą, bo takie pomieszanie prowadzi właśnie do takich rzeczy, jakie zgodziłeś się, że są a absurdem. Piszesz, że lewacy tworzą lewo pomijając moralność, co jest powodem burdelu. Jest odwrotnie - lewo to powstaje właśnie z wymieszania różnych moralności, a czasem zwyczajnie z próby wmuszenia w ludzi tej jednej super-fajnej moralności któregoś tam kardynała. Możemy oczywiście rozszerzyć pojęcie moralności na te podstawowe zasady, jeśli tego pragniemy, ale dla mnie są to tak w oczywisty sposób różne rzeczy, że takie semantyczne sztuczki uważałem zawsze za lewacki sposób usprawiedliwiania rzeczy. Cholera, dobra, zgodziłbym się, że te zasady są tą uniwersalną częścią moralności, ale z niektórymi moralnościami są one jawnie sprzeczne, na co przykłady podałem wyżej, a nikt nie ma mocy stwierdzić obiektywnie, która moralność jest dobra, a która zła... To są po prostu różne rzeczy między którymi trzeba narysować grubą linię, żeby nie było takich kretyństw jak chociażby rozmowa z naszym Jackiem. I nie, nie zrozum mnie źle - nie obawiam się moralności, uważam ją za równie potrzebną jak prawo, ale prawo wkraczające na obszar moralności zawsze jest złym prawem.

Potem piszesz o lewackim dążeniu do dobra wyższego. Nie dostrzegasz, że jest to właśnie pełnoprawna moralność? Nie bedąca ani lepsza, ani gorsza od Twojej moralności? Napisałeś lewacka moralność w cudzysłowiu, ale nie powinieneś był. Bo jak wykażesz, że ta moralność jest gorsza? Są ludzie, którzy poświęcili życie budowaniu tego dobra powszechnego, wykształceni w systemie moralnym, który to popiera. Spytaj takiego człowieka, czy wykorzystywanie ludzi dla wyzszego celu jest sprawiedliwe - odpowie, że nie. Doda za to, że jest jego moralnym obowiązkiem. Dlatego to takie całkowicie pozamoralne wartości jak sprawiedliwość powinny być fundamentem dla prawa. I nie pisz, że sprawiedliwość wynika z moralności, bo może być najwyżej jego częścią, ale nie zawsze jest, co sam potwierdziłeś pisząc o "sprawiedliwości społecznej".

Cholera, sam w swoim poście uzasadniłeś absurdalność zakazu prostytucji wynosząc ponad jej rzekomą niemoralność pewną zasadę, która w oczywisty sposób jest uniwersalna i wciąż nie rozumiesz mojego punktu widzenia?

_________________________
STOP THE GLOBAL LAMING

09-05-2010 - 16:57:50

Cytuj
JacekNadzieja
Skoro tak, to dlaczego w interesie takich jak ty i JKM leży by nie dopuścić do zalegalizowania związków homo ?
Chcę się zabawiać zgodnie z prawem tak jak hetero to mogą.

Ależ homo mogą zabawiać się tak samo jak hetero - bez zawierania formalnego związku. Związki "nieformalne" w Polsce nie są nielegalne.

Natomiast związek formalny, czyli małżeństwo to związek przewidziany w celu zalozenia rodziny, plodzenia i rodzenia dzieci... Dlatego zastrzeżony być musi tylko dla par hetero.

09-05-2010 - 18:25:01

Zadałem sobie trud i wszedłem na Wikipedię

Małżeństwo — związek między osobami będący instytucją społeczną i zazwyczaj wiążący osoby emocjonalnie, ekonomicznie i prawnie. Małżeństwo stanowi najczęściej podstawę rodziny[1].
Że ta definicja jest sprzeczna z moją wiedzą to zajrzałem do mojego słownika z 1998 roku

W słowniku jest napisane, że jest to
-trwały
-uznany i usankcjonowany prawnie
-związek mężczyzny i kobiety
-w celu utworzenia rodziny

Zatem zmieniono już definicję angry smiley

Więc jeśli kierować się starą definicją to masz takie samo prawo do małżeństwa(homo), jak do tego, że spisując umowę kupna dżemu, dostaniesz złoto w słoikach.

W innym przypadku pojawia się pytanie, jakim prawem zmieniono definicję... ...tak wiem jakaś komisja od języka.

09-05-2010 - 18:52:44

Leszek :
""..Popatrzmy teraz na homoseksualizm - jest to zjawisko na tyle rzadkie, że o żadnej normie (z punktu widzenia całości

populacji) mowy nie ma.
Skoro tak - jest homoseksualizm również poza normami społecznymi gdyż te odnoszą się do zachowań obowiązujących jeśli

nie całość (ze względu na homoseksualistów choćby) to w każdym razie zdecydowaną większość.
Z czego wynika prosty dość wniosek, że i prawo nie może w żaden sposób obnosić się do homoseksualizmu czy ze względu na

homoseksualizm być stanowione jako że prawa nie wolno opierać na wyjątkach


Oczywiście homoseksualista ma pełne prawo czuć że dotyka go niesprawiedliwość ponieważ nie może (czego właściwie nie

może? - no? czego to nie może nasz Jacuś?) cieszyć się PRZYWILEJEM.
Nie ma się co oszukiwać - małżeństwo w świetle prawa zasadza się na przywilejach i w istocie rzeczy Jacuś ze swoim

kochankiem domagają się właśnie przywileju - tyle, że nie potrafią podać na jakiej to niby podstawie tym przywilejem

mają być obdarowani.
Mniejsza zresztą z tym, tak się bowiem składa, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie co jest dość istotną

przesłanką do tego, by opinii homoseksualistów nie brać w ogóle pod uwagę, zwłaszcza że są to osobnicy nienormalni (w

tym akurat aspekcie) co w ogóle ich roszczenia czyni kuriozum.
I żeby do końca było jasne - jak już raz napisałem - lament o dyskryminację podnoszony z powodu niemożności zawarcia

związku małżeńskiego ma tyle samo sensu, co narzekanie że prawo zabrania mi zawarcia związku małżeńskiego z samym sobą.

A przecież - kocham się i to miłością szczerą i prawdziwą. .."




****************************************

Leszek pokazał mi coś ważnego.
Pokazał mi bowiem, jak rzadkim zjawiskiem był JKM.

Był (nadal jest ?) opluwany i odpychany przez media. Większość społeczeństwa polskiego uważała go (uważa nadal?) za

niegroźnego wariata.
Leszek nazywa mnie durniem, ale JKM był nazywany po stokroć gorszymi epitetami przez większość społeczeństwa polskiego.


Z punktu widzenia całości populacji ludzi zamieszkujących Polskę, JKM był poza normą społeczną obowiązującą, jeśli nie

całość (ze względu na niewielką ilość zwolenników JKM choćby) to w każdym razie zdecydowaną większość społeczeństwa

Polski.
Z czego wynika dość prosty wniosek, że przez lata swojej walki, JKM był jakimś tam wyjątkiem politycznnym i nie powinien

w ogóle zaistnieć w polityce.

Oczywiście JKM i jego zwolennicy mieli pełne prawo czuć, że dotyka ich niesprawiedliwość, ponieważ nie mogli cieszyć się

PRZYWILEJEM.


Nie ma się co oszukiwać - bycie w elicie władzy państwowej w świetle prawa zasadza się na przywilejach i w istocie

rzeczy JKM ze swoimi zwolennikami domagali się właśnie przywileju - tyle, że potrafili podać na jakiej to niby podstawie

tymi przywilejami mają być obdarowani. Tyle, że większość społeczeństwa uważała i nadal uważa, że przywileje te

dostałyby się JKMowi i jego niewielkiej grupie zwolenników, a reszcie, czyli "czerwonym",nieudacznikom, prostym ludziom,

kobietom, homoseksualistą, i kogo tam jeszcze JKM przez lata w jakikolwiek sposób obrażał, nie będzie się obdarowywało

PRZYWILEJEM.
No, zapomniałem. Będą mieli przywilej oddawania pokłonów Monarchii i Królowi.

No i przez lata nikt prawie opinii JKM i jego zwolenników nie brał w ogóle pod uwagę.
Raz tam tylko w Sejmie i drugi raz przez pana Leszka Millera.


Leszek i jemu podobni chyba już zapomniał, jak to jest walczyć o swoje prawo do głosu.
Jak to jest być poniżanym tylko dlatego, że ma się inny pogląd na życie.


Ale wkrótce,
gdy już skończą się wybory prezydenckie.
Gdy opadną emocje.
JKM znowu będzie na swoich blogach pisał gorzkie żale jacy to Polacy są głupi, że nie wybrali jego poglądów.

I będzie mi go naprawdę żal.
Tak jak mi było żal za każdym razem, gdy oddawałem na niego głos, wiedząc, że jest to głos przegrany.


Ale tak samo jak JKM, ja też nie umiem się poddawać, jeśli wiem, że to o co walczę jest słuszne.

Więc będę walczył o moje prawo do zawarcia z moim partnerem związku.

Związku, który da mi takie same prawa jakie daje parom hetero.

No bo przecież, w świetle tego co napisali tu co poniektórzy, to bezpłodnym parom hetero nie powinno się dawać prawa do

zawierania małżeństwa.
Prawda ?
A jednak nikt jakoś tu głośno nie krzyczy, żeby zabrać im te prawa, bo przecież oni uprawiają seks tylko dla

przyjemności tak jak ci nienormalni homosie.




Luk :"Korwin nie "jedzie" po homoseksualistach tylko po gejach takich ja ci tutaj którzy jeżdżą sobie po Europie

natrętnie eksponując swoje upodobania ludziom którzy nie bardzo chcą takie ekspozycje oglądać."

Niestety. Jak już wcześniej pisałem, nazywanie kogoś tak jak to robi JKM jest formą ubliżającą. Czy mu się to podoba czy

nie.
Na pewno nie byłby zadowolony, gdyby podczas jego wypowiedzi w mediach i pod jego fotografiami, a taże w potocznej mowie,

nazywano go Januszek Korwinuś Mikuś (miałem psa o imieniu Mikuś).
Mój partner jest homoseksualistą i nie życzy sobie by nazywać go homoś. Uważa ją za ubliżającą tak samo jak nazwa : "

Polaczek".


Albert173 : "..Natomiast związek formalny, czyli małżeństwo to związek przewidziany w celu zalozenia rodziny, plodzenia

i rodzenia dzieci... Dlatego zastrzeżony być musi tylko dla par hetero. "

To odpowiedz mi jak to się ma do par hetero które są bezpłodne ?
Czy im należy odebrać te prawa i nie pozwalać zawierać małżeństw ?


Bartusjusz : "..W innym przypadku pojawia się pytanie, jakim prawem zmieniono definicję... ...tak wiem jakaś komisja od

języka."

Za jakiś czas nie tylko zmieni się definicja, ale i prawo w Polsce do zawierania małżeństwa.
Tak jak w innych, bardziej cywilizowanych krajach winking smiley

09-05-2010 - 19:05:44

Jasne wiem, że język ewolułuje, ale wygląda to tak, że najpierw zaczyna się używać nowego znaczenia słowa, a potem oficjalnie zapisuje się, że zmiana zaszła.

Tu mieliśmy do czynienia z czymś odwrotnym najpierw zmieniono definicję(chyba).

09-05-2010 - 19:13:04

Oj Jacuś Jacuś... a ostatni pomysł: czerpanie pieniędzy z budżetu, na homoparady - przypadł do gustu?
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6138, Posty: 45249, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4480.