Państwo niewolnicze [FAQ]

Wysłane przez MARK13 

03-02-2010 - 13:41:41

David Hume: Rzadko kiedy całą wolność traci się od razu.

Nie chciałbym, żeby te teksty przepadły gdzieś w otchłani Internetu, więc postanowiłem zebrać je wszystkie w jednym miejscu. Mocna rzecz. Prawda prosto między oczy.

Umowa Społeczna

Joseph Knight (przetłumaczył Maciej Miąsik)


§ 1

Zrzeknę się na rzecz Rządu pewnego procentu mojej własności. Rząd będzie ustalał wielkość tego procentu i może być on liczony od moich dochodów, wartości moich nieruchomości, wartości moich zakupów, czy używając dowolnych innych kryteriów, które Rząd sam wybierze, oraz będzie mógł je w dowolnej chwili zmienić. Aby pomóc Rządowi w określeniu tego procentu, będę używał nadanych przez Rząd numerów identyfikacyjnych.

§ 2

Ograniczę swoje zachowania tylko do takich, jakie określi Rząd, będę konsumował tylko te substancje, na które Rząd zezwoli, ograniczę swe czynności seksualne tylko do takich, na które pozwala Rząd, porzucę wierzenia religijne, które są sprzeczne z rządowym określeniem poprawności. Będę korzystał ze swojej własności tylko w sposób określony przez Rząd.

§ 3

Na żądanie, zrzeknę się swej wolności na czas, który określi Rząd. Podczas tego czasu będę służył Rządowi w dowolny sposób, wliczając w to służbę wojskową, w której będzie wymagać się, abym zabijał, albo poświęcił własne życie.

§ 4

Rząd pozwoli mi na poszukiwanie pracy, pod warunkiem poddania się ograniczeniom, które sam określi. Ograniczenia te mogą utrudnić mi wybór zawodu, czy wyeliminować stawki płacowe, na które się zgodzę.

§ 5

W rewanżu za to wszystko, Rząd zaoferuje mi pewne usługi. Rząd określi naturę tych usług i będą one mogły zostać w dowolnej chwili zmienione. Rząd może próbować bronić mojego życia i własności, ale nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdy mu się to nie uda. Rząd może zabronić mi obrony własnego życia lub własności.

§ 6

Rząd określi, czy mogę wybierać określonych urzędników i na jakich kandydatów będę mógł głosować. Wpływ mojego głosu jest odwrotnie proporcjonalny do ilości głosujących i pojmuję, że zazwyczaj będzie znikomy. Zgadzam się nie pociągać do odpowiedzialności żadnych urzędników za działania wbrew moim interesom, czy złamanie obietnic, nawet jeśli te obietnice miały wpływ na moje głosowanie.

§ 7

Zgadzam się, że Rząd może w dowolnej chwili zmienić powyższe warunki i pociągnąć mnie do odpowiedzialności, jeśli ich nie spełnię. Rząd może wejść, przeszukać i zająć mój dom oraz inną własność bez mej zgody czy wiedzy, aby zapewnić wypełnianie tych warunków, oraz że Rząd może w dowolnej chwili skonfiskować moją własność, uwięzić mnie albo zabić, zachowując kompletną bezkarność.

Podpis nie jest wymagany. Samo istnienie oznacza zgodę na warunki tej umowy.


Hodowla Bydła - czyli: MANIFEST NORMALNOŚCI

Janusz Korwin-Mikke

Dziwię się wam, ludzie....

...właśnie: czy jeszcze "ludzie"? Czy jeszcze na świecie rządzi Homo Sapiens - czy już tylko Homo Sovieticus, albo jego następca, Homo Europaeus?

Od ponad stu lat "postępowcy" wmawiali w ludzi, że są tylko bydlętami, że właściwie niczym nie różnią się od zwierząt - a w jakiejś gazecie, bodaj "Wyborczej", przeczytałem tryumfalny artykuł, że "człowiek tylko czterema genami różni się od stonogi". I ta propaganda odniosła skutek: ludzie sami uważają się za bydło - i pozwalają traktować się jak bydło.

Być może różnica między człowiekiem, a zwierzęciem jest tylko kulturowa - ale jest. Fizycznie możemy się nie różnić, ale mamy duszę - czy jak kto chce nazywać tę cudowną cechę człowieka. Być może różnica jest mała - ale cała nasza kultura dążyła, by ją powiększać. Dzisiejsza anty-kultura stara się ją zminimalizować.

Różnica kulturalna między człowiekiem, a bydlątkiem, jest taka, że decyzje człowieka szanujemy. Decyzji bydlęcia nie. Bydlę trzymamy na postronku, bo może zrobić sobie krzywdę albo wejść w szkodę. Dorosły mężczyzna zaś ma prawo zrobić sobie krzywdę - a jeśli wyrządzi szkodę, to ma za nią zapłacić. I to jest ta podstawowa różnica.

Jak dzisiaj jesteśmy traktowani przez rządy: jak ludzie - czy jak bydło? Jeśli ktoś każe mi zapiąć się pasem w moim własnym samochodzie - to traktuje mnie dokładnie tak, jak chłop traktuje krowę...

...to znaczy: traktował. Przepisy Wspólnoty Europejskiej, zdaje się, zakazują trzymania krowy na postronku; to ja w samochodzie muszę być przypięty. Na razie zapinam się sam, ale już niedługo będą automaty nasuwające na mnie pasy - i samochód bez ich zapięcia nie ruszy.

Krzywdy sobie zrobić nie możemy - ale za szkodę też nie płacimy: jesteśmy (pod przymusem) ubezpieczeni.

Doi się z nas pieniądze - i za te pieniądze utrzymuje się całe stado, oraz szefostwo tej "Animal Farm". Tu nie ta poetyka - ale niedługo pokażę, że zdziera się z nas 83% zarobionych pieniędzy - i ONI wydają je za nas.

Co zrobiłby Normalny Człowiek, gdyby ktoś przyszedł doń i powiedział: "Człowieku: ile zarabiasz? 3000? Świetnie! Daj mi z tego 2400, ja potrącę na siebie 600, a pozostałe 1800 wydam za ciebie - tak, że będziesz bardziej zadowolony, niż gdybyś sam wydał na siebie te 3000!" Co by zrobił Normalny Człowiek? Kopa w sempiternę - za drzwi!

Homo Europaeus porykuje z radości, że ktoś chce się nim opiekować, i głosuje na takich, którzy wezmą mu jeszcze więcej pieniędzy - za obietnicę, że siano w żłobie będzie świeższe, niż do tej pory! Ma tylko jedną prośbę: by dawać mniej owsa koniom, a trochę więcej siana im, krowom.

A konie rżą na odwrotną melodię.

Rzygać mi się chce, gdy czytam, że "rodzice hiszpańscy wyrazili radość, że rząd zajmie się problemem otyłości ich dzieci". Moja suka wykazuje więcej rozsądku: to ona karmi swoje szczeniaki i - mimo ufności - z pewnym podejrzeniem patrzy, gdy im coś podtykam. A bydlę? Krowa zapewne się cieszy, gdy ktoś zajmuje się jej cielakiem...

Zgroza mnie bierze - bo na resztki normalnych rodziców spadają kolejne ciosy. Ostatnio "polski" "Rząd" szykuje ustawę karzącą grzywną - 5000 zł - rodziców, którzy nie zaszczepią swoich dzieci!! Tyle się pisze, że niektóre szczepienia mogą być szkodliwe - i nic! Nadal "rząd" wie lepiej, jak opiekować się moim dzieckiem. W interesie firm farmaceutycznych przerabia się ludzi na bydlęta. Ale gdyby nie było to w interesie firm farmaceutycznych - byłoby tak samo źle, tylko jeszcze głupiej.

Bydło nie myśli. Bydłu serwuje się hasełka typu: "Wszystkie dzieci są nasze". Żadne z bydląt przecież nie pomyśli, że to oznacza; "Moje dziecko nie jest już moje; jest nasze". Co w praktyce oznacza, że to p.Minister je szczepi, je wychowuje... Cóż: szczeniak będzie moim psem, będzie mi służył - więc jest normalne, że to ja, a nie jego rodzice, pies i suka, decydują o tresurze. Ale żeby tak samo z człowiekiem?

Przecież gdy w 1901 roku rząd pruski postanowił zmienić tylko język, w jakim wykładany był jeden przedmiot (religia) nie zmieniając jego treści - we Wrześni wybuchnął strajk szkolny. Dziś kolejni ministrowie zmieniają treści programów, wedle swej woli wymieniają przedmioty - a rodzice to pokornie akceptują, liżąc dobrych panów po rękach - że tak dbają o ich dzieci.

Tak robi moja suka. Ale człowiek?

Dwa lata temu w USA, w Utah, dziecko było poddane chemioterapii. Po kilku miesiącach tej nieprzyjemnej kuracji, część lekarzy twierdziła, że już wystarczy - a część, że trzeba ją jeszcze kontynuować. Na nieszczęście wśród tych ostatnich był lekarz prowadzący (który miał przecież interes w kontynuacji - bo brał za to spore pieniądze...). Rodzice mimo to zabrali dziecko ze szpitala. Efekt: ścigała ich policja - i oskarżono ich o kidnapping!!!

Cóż: dawniej "kidnappingiem" było zabranie dziecka rodzicom. Teraz dzieci są "nasze", czyli państwowe; i rodzice bezczelnie ukradli państwowe dziecko, cudzą własność!

Co zrobi farmer, gdy byk z krową wyprowadzą, łamiąc ogrodzenie, swoje cielę z zagrody, gdzie on je umieścił? Przyleje obojgu bydlakom - a cielę umieści tam, gdzie on chce.

To właśnie robią z nami ONI.

Jeśli już jesteśmy przy zwierzętach: ONI mają jeszcze inne piękne hasełko: "Zwierzęta należy traktować tak samo, jak ludzi". Piękne hasło - dopóki się nie dojrzy, że jest ono równoważne hasłu: "Ludzi należy traktować tak samo jak zwierzęta". Dziś jest "wola polityczna" by staruszkom aplikować euthanazję; przecież dokładnie to samo robi się z innymi bydlętami - czy-ż nie?

Ludzie: czy jeszcze jesteście ludźmi - czy tylko bydlętami?

Oczywiście: zawsze większość ludzi chciała, by się nimi opiekować - byle dobrze. Szli więc dobrowolnie pod opiekę feudałów, wisieli u klamki pańskiej - i byli zadowoleni. Jednak dopiero d***kracja spowodowała, z ta Większość narzuciła swe obyczaje reszcie. "Ja lubię, jak mnie pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta - to niech wszystkich pod przymusem szczotkują i przycinają kopyta".

Czasem mam wrażenie że ONI testują swoje bydełko, do jakiego stopnia już zgłupiało i można zrobić z nim, co się chce. Do czego innego mogą służyć takie pomysły jak "małżeństwa homosiów"? Jednak w miarę, jak to trwa i się rozwija, zaczynam mieć przerażające podejrzenie:

ONI, dwa pokolenia wcześniej ludzie inteligentni, wychowywali swoje dzieci w tych samych szkołach - i obecnie ONI, to... również bydlęta! Durne, tępe bydlaki marzące tylko żarciu, piciu i ekscesach seksualnych.

Widać to po sprawie "globalnego ocieplenia". ONI naprawdę wydają się wierzyć, w "zagrażające nam" ocieplenie! Choć przecież nie trzeba robić badań geologicznych: wystarczy wiedzieć, że "Grenlandia" to ląd, na którym ok. 900 roku kwitły cytryny - a, jak też wiemy, Europa nie została zalana przez ocean. Trzeba też być kompletnym kretynem, by uwierzyć, że lodowce Antarktydy, ogrzane z -40°C do -35°C - zaleją nagle cały świat.

A ONI wydają się sami w to wierzyć. Nadzorcy bydła stali się głupsi od chudoby, którą się opiekują...

Piszę to - po raz któryś powtarzając te myśli - jak rozbitek, który wrzuca papier w butelce w odmęt oceanu Internetu. Przecież gdzieś jeszcze są LUDZIE! Nie jestem na świecie sam, nie wszyscy jeszcze zbydlęcieli do cna, w niektórych tli się jeszcze iskra człowieczeństwa! Zbuntujmy się, do cholery! Obalmy ten system!

Jak można godzić się na ustrój, w którym bydlęta decydują o losie ludzi? Ja nie mam nic przeciwko temu, by ktoś chciał być traktowany jak nierogacizna - czyli żyć w "państwie opiekuńczym". Ale człowiek, który nie chce decydować o własnym losie, nie powinien w głosowaniu decydować o losie innych!

Bydło niech sobie porykuje - a my musimy żyć! Bydło myśli o pełnym żłobie - my myślimy w wyprawach w Kosmos. Przyszłość Ludzkości (jeśli ma przetrwać) zależy od tego, czy zwyciężą ludzie - czy bydlęta? Czy wygra Rozum - czy Liczba?

I nie ma tu znaczenia, czy rządzi, SLD, PiS, PO czy PSL; niezależnie od tego liczba urzędników rośnie, coraz więcej przepisów ogranicza naszą wolność... Jak długo możemy to znosić?

Na szczęście ten system już jest zgniły. Nawet bydlątka zaczynają rozumieć, że rządzące nimi świnie rozpiły się, zdemoralizowały - i nie są już od nich mądrzejsze. Koniec jest bliski. Musimy się więc zorganizować, by być gotowi do stworzenia zrębów Państwa Wolności - w momencie gdy gdy cała ta anty-europejska "Wspólnota Europejska" zacznie trzeszczeć w szwach.

To już niedługo. Zacznijmy się szykować.

Wolność

Leszek Włodarczyk

Od wielu już lat z telewizorów, radio, gazet i ambon kościołów sączy się przekaz, że choć świat nie jest dla nas bardzo przyjazny i nie jesteśmy może zbyt zamożni to - czego jak czego - ale wolności to nam nie brakuje. Wolni jesteśmy i basta! I choć zapewne nie zgadzamy się z większością tego, co słyszymy w środkach "masowego rażenia", to w tym raczej jesteśmy skłonni przyznać rację - wolni obywatele składający się na wolne społeczeństwo wolnego kraju.

Czy rzeczywiście?

Dla każdego chyba z nas znaczenie słowa "wolność" jest tak oczywiste, że w ogóle się nad tym nie zastanawiamy. A szkoda, bo poświęciwszy na to kilka chwil, nieuchronnie dojdziemy do kilku co najmniej zaskakujących wniosków.

Mały Słownik Języka Polskiego podaje, że wolność to: niezależność, niepodległość, swoboda, samodzielność, w. osobista, w. narodowa, w. sumienia i wyznania. Słowo "wolność" wywodzi się zaś od słowa "wola" - dyspozycja psychiczna człowieka do świadomego i celowego regulowania swego postępowania, do podejmowania decyzji i wysiłków w celu realizacji pewnych działań, przyjmowanie pewnych postaw zamiast innych. Tyle definicja. Jak ma się ona do naszej sytuacji jesienią 2005 roku? Nim sobie na to odpowiemy, pozwólcie, że coś Wam opowiem.

Oto w starożytnym Rzymie niewolnictwo było szeroko rozpowszechnione. Niewolnikami stawali się przede wszystkim jeńcy wojenni z podbitych terytoriów, ale też ludzie, którzy sami zaprzedawali się w niewolę - głównie z powodu niespłaconych długów czy też niemożności utrzymania się samemu. Było takich dużo więcej niż się powszechnie uważa. Wartość niewolnika zależała od jego przeznaczenia czy umiejętności. Można przyjąć, że młody, zdrowy i silny - kosztował mniej więcej tyle, ile obecnie średniej klasy samochód- około stu tysięcy złotych. Byli więc dość cenni. Mitem są opowieści o okrutnym traktowaniu niewolników. Pomijając już fakt, że prawo zabraniało celowego uśmiercania czy okaleczania niewolników, byli oni siłą roboczą (wcale nie tanią) przynoszącą dochód właścicielowi. Właściciel we własnym interesie nie tylko zapewniał im dach nad głową, wyżywienie, odzież i opiekę medyczną, ale dbał nawet o rozrywki. Co więcej, niektórym kategoriom niewolników (między innymi owym zaprzedającym się w niewolę) należało się wynagrodzenie. Wynosiło ono od pięciu do dziesięciu procent zwyczajowego wynagrodzenia wolnych robotników najemnych - dość, aby przez trzy do pięciu lat uzbierała się suma wystarczająca na wykupienie takiego delikwenta. Inna rzecz, że niewielu tylko korzystało z tej możliwości, woląc przeznaczyć zarobione pieniądze na alkohol, hazard czy inne rozrywki - co dowodzi tylko, że natura ludzka nie zmieniła się wiele, mimo upływu z górą dwóch tysięcy lat. Ale nie ludzką naturą mieliśmy się zajmować, lecz WOLNOŚCIĄ. Otóż twierdzę, że jedną z kilku cech pozwalających niezawodnie rozpoznać niewolnika jest to, że nie może on dowolnie dysponować całością wypracowanego przez siebie zarobku. Nie wiem, czy nie jest to cecha najważniejsza.

Zestawmy teraz fakty:

1. Niewolnik otrzymywał: dach nad głową, wyżywienie, odzież, opiekę lekarską i - jakby tego nie oceniać - stabilizację. W zasadzie nic gorszego nie mogło go już spotkać. Nadto wynagrodzenie pozwalające mu po kilku latach odzyskać wolność... lub kupić sobie nową Toyotę. Miał też nadzieję na poprawę losu, wyzwolenie, ucieczkę.

2. Pracownik najemny w Polsce po opłaceniu składek zdrowotnych, emerytalno-rentowych, po zapłaceniu podatku dochodowego płaci podatek VAT zawarty w cenie wszystkich niemalże produktów i usług, podatek akcyzowy (zawarty nawet w cenie energii elektrycznej - kuriozum w skali światowej!) i cały szereg różnych opłat na rzecz Państwa, od abonamentu telewizyjnego po opłaty za prawo jazdy czy podatek od nieruchomości. Po owej orgii opłat pozostaje około SIEDEMNASTU PROCENT zarobionych pieniędzy. Musi za to zapewnić sobie i swojej rodzinie to, co niewolnik w starożytnym Rzymie otrzymywał darmo. (O stabilizacji możemy zapomnieć, a o perspektywach nie warto nawet pisać.)

Rzecz jasna jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji - możemy bowiem posiadać rodzinę, co nie każdemu niewolnikowi było dane. Jednak... W sprzyjających okolicznościach: mąż w pracy, żona w pracy, dzieci - jeżeli są - przymusowo, od szóstego do osiemnastego roku życia w "szkole" - gdzie podlegają praniu mózgów (tolerancja, UE, dwie mamusie i dwóch tatusiów, teoria ewolucji, prawa człowieka itp.) i są narażone na przemoc i narkotyki. Nie wolno nam, wolnym ludziom, wychowywać dzieci w sposób, jaki uważamy za słuszny, nie mamy prawa decydować o tym, czego uczą się nasze dzieci. Decyduje Państwo.

To nie my, wolni ludzie, decydujemy ile godzin, ile dni w roku, ile lat w życiu będziemy pracować. Decyduje Państwo.

To nie my, wolni ludzie, decydujemy czy, gdzie i jak będziemy się leczyć. Decyduje Państwo.
Niedługo zapewne Państwo będzie decydować też, kiedy trzeba umierać - doświadczenia np. Holandii z eutanazją są zachęcające...

Nie wolno nam, wolnym ludziom, bronić naszego zdrowia, mienia i życia - robi to za nas Państwo (patrz przykład Włodowa).

Każdy średnio nawet rozgarnięty człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że jesteśmy nieustannie manipulowani przez media, rząd i cały establishment. Nikt zresztą już specjalnie nie ukrywa tego, że te same techniki z zakresu marketingu i socjotechniki stosowane są wobec nas zarówno, gdy trzeba skłonić nas do zakupu określonego gatunku kawy, jak i podczas wyborów parlamentarnych. Stosowane jak widać skutecznie, skoro prawie całe społeczeństwo, z drobnymi acz nieistotnymi wyjątkami, radośnie to akceptuje, pozwalając zakładać sobie coraz cięższe i ciaśniejsze pęta.

Jesteśmy wolni? Wolne społeczeństwo?

Postęp techniczny ułatwiający i uprzyjemniający nam życie pozwala jednak na totalną inwigilację. Dzięki satelitom, telefonom komórkowym, kartom kredytowym, kamerom śledzącym ludzi w coraz większej ilości sytuacji kolejne obszary naszego życia przestają być "prywatne". W dowolnym momencie można ustalić nie tylko gdzie i z kim przebywamy, ile mamy pieniędzy, na co i gdzie je wydajemy, a nawet o czym i z kim rozmawiamy. Rzecz jasna wytłumaczenie tego trafia nam bardzo do przekonania - wszystko to przecież dla naszego bezpieczeństwa, a jak wiadomo bezpieczeństwo jest najważniejsze. A na pewno ważniejsze jest niż jakaś tam wolność. Przecież uczciwy człowiek nie musi się obawiać - śledzi się tylko tych niedobrych. Nasza wolność też zresztą nie ucierpi - w każdej chwili możemy przecież pooglądać program w telewizji, iść na zakupy czy - jeśli kto ma taką potrzebę - pojechać na pielgrzymkę do jakiegoś świętego miejsca.

Wolni?

Najświetniejszym osiągnięciem Szatana w walce o dusze i umysły ludzi jest przekonanie większości z nas, że jest on śmiesznym gościem, z rogami i w czerwonym kubraczku, kuriozalnym monstrum rodem z filmów S-F albo że zgoła nie istnieje. Nie trzeba było zresztą wielu starań, ludzie zawsze pragnęli, żeby Zło okazało się tylko bajką. Jednak Biblia mówi, że Szatan istnieje. Mówi też, że jest on kłamcą, nawet Ojcem kłamstwa, a więc kłamcą doskonałym.

Zauważyłeś może Czytelniku, że od kilku już minut czytasz o kłamstwie idealnym? Z punktu widzenia kłamcy idealną jest sytuacja, kiedy okłamywany, wiedząc, że jest okłamywany, stwierdza, że oto ma do czynienia z najprawdziwszą prawdą.

Niewolnik w starożytnym Rzymie przynajmniej miał świadomość tego, że jest niewolnikiem i - jak dowodzi tego historia np. Spartakusa - nie zawsze uważał to za sytuację komfortową.

Powie ktoś, że porównanie jest nieuprawnione, bo środowiska są zbyt odmienne (prawo, kultura, obyczaje, itp.) Rzecz jednak tyczy czegoś innego - fundamentów, na jakich zbudowana jest nasza cywilizacja i tego, czy jako społeczeństwo możemy używać określenia "homo sapiens", czy już tylko jesteśmy bezwolnym i bezrozumnym motłochem pragnącym jedynie pełnej michy dla ciała i telewizora dla duszy.

A najważniejsze, czy TY Czytelniku, uznając słuszność tego, co przeczytałeś, zrobisz z tym cokolwiek, czy tylko brzęknąwszy kajdanami, przewrócisz się na drugi bok.



Zmieniany 10 raz(y). Ostatnia zmiana 29-06-2011 20:43 przez MARK13.

27-04-2010 - 11:38:24

Nowy tu jestem, czy jest gdzies tutaj recepta co robić, co i jak zmienić??
Bo kwindolenia jest po jaja! I co dalej???

Hej!

27-04-2010 - 12:19:39

Możesz się osiedlić na okręcie podwodnym, jak go sobie kupisz i dopłyniesz na neutralne wody smiling smiley
Ewentualnie wyjechać gdzieś do Amazonii gdzie urzędnicy raczej nie zaglądają...
Anonimowy użytkownik

27-04-2010 - 13:23:12

Albo można też pyskować gdzie się da że jest syf i na przykład przekonać tych z którymi czasem pija się wódeczkę żeby przy okazji najbliższych wyborów ruszyli dupy i zagłosowali na kogoś, kto nie obiecuje stu milionów mieszkań dla każdego małżeństwa (czy jakoś tak) a obiecuje tylko tyle, że nie będzie kradł tak jak poprzednicy i pozwoli pracować a pieniądze wydać na siebie.

27-04-2010 - 18:33:07

Przesiedlać się nie chcę. Ale : czy wyobrażacie sobie naszego Miłościwie Panującego JKM ??
zaznaczam że w pysk nie chce oberwać, apolityczny jestem, bierny politycznie, ale juz mnie to wszystko w...nerwia!
Pyskowanie mnie znudziło, cos bym zrobił, szukam WODZA !
Przylazłem do was by sie przyjże wam z bliska i ocenić, świry czy cos z nich będzie????
Ale gdy człek co zaczyna to sie może zdarzyc że mu sie uda, stąd moje pytanie o MP-- JKM...

Ja mam pomysła, ale musze to przepisać na klawisze i przekonać bandę napaleńców ze 100 sztuk i zaczynamy rewolucję!!!!!!Bo dupokraci waadzy nie puszcza jak w pysk nie dostaną. Czemu sie nie dziwię.

A wy co??? Biadolenie to wasze hobby??
Hej!

28-04-2010 - 09:43:02

My jesteśmy realistami, nie chcemy umierać za ideały tylko wprowadzić je i żyć długo i szczęśliwie smiling smiley

28-04-2010 - 13:03:22

Szkoda. Czasy Fidela sie nie wrócą. Hej!

18-07-2010 - 09:53:56

kapitalne teksty, zwłaszcza ten pierwszy autorstwa JKM, gdyż drugi sprowadza się do tego, co zostało już powiedziane i opisane, choćby tu na forum. niemniej również warto przeczytać i rozpowszechniać wśród nadwiślańskich proli - a nuż bielmo spadnie z oczu.

Bezbolesne utaczanie krwi

komentarze też dobre: Przerzucenie na pracodawce obowiązku płacenia PIT i ZUS to najważniejszy element “bezbolesnego utaczania krwi”. Stare przysłowie mówi ” Czego oczy nie widzą , tego sercu nie żal” Gdyby na pracownika przerzucić obowiązek płacenia tych danin i co miesiąc dostając 5000zł musiałby oddać ok.2300 +różne Vat-y i akcyzy, to nagle zyskalibyśmy potężną rzeszę świadomych obywateli.

Podatki a niewolnictwo – analiza porównawcza

znamienne jak się czasy zmieniły (czytaj: jak ludzie otępieli): kiedyś podwyżki podatków zwiastowały rozruchy w wielu miastach, strajki, zmiany ekipy rządzącej, a nawet odłączanie się całych terytoriów od "macierzy". dziś nikt nie protestuje. prole potulnie godzą się na wywłaszczanie. widać, ta cholerna demokracja to jakaś mentalna kastracja. nowoczesny, europejski socjalizm ubrany w demokratyczne szaty, sterowany przez ludzi służb specjalnych, działa znacznie lepiej niż brom na poborowych.

_______________________________________
Czyż nie byłoby cudownie, gdyby wszyscy oddali broń palną i wyrzekli się przemocy? Moglibyśmy wówczas podbić całą tę głupią planetę przy pomocy noża do masła.

18-04-2011 - 00:15:41

pozwole sobie zauwazyc ze pan Wlodarczyk w drugim tekscie zaliczyl uczenie teorii ewolucji do prania mozgow...
Anonimowy użytkownik

18-04-2011 - 10:47:29

Szanowny mądralo.
Pranie mózgu to nic innego jak proces mający wpoić człowiekowi przekonanie, że wyłącznie wpajana teza ma rację bytu i stanowi niepodważalny aksjomat.
Wiąże się to nie tylko z tym, że odcina się w sposób możliwie pełny informacje o innych możliwościach ale też z sankcjami wobec głoszących inną, niż "obowiązująca" teoria.
Nauka o teorii ewolucji (traktowanej zresztą jako pewnik, mimo że w dalszym ciągu pozostaje teorią z prozaicznego powodu - braku jednoznacznych dowodów świadczących o jej prawdziwości) spełnia w sposób doskonały kryteria:
- jest obowiązująca w szkołach i tzw. publicznym obiegu informacji.
- głoszenie teorii innych podlega sankcjom.

Łatwo może się Pan o tym przekonać sprawdzając powszechnie dostępne dane a jeśli i tego Panu mało - zawsze może Pan spróbować postawić postulat, by w szkołach przedstawiać alternatywne wobec teorii ewolucji założenia, choćby jedynie jako temat do dyskusji.
Zapewniam Pana, że jeśli jakikolwiek nauczyciel ośmielił by się coś takiego zrobić - wyleciałby na zbity pysk z pracy szybciej, niż trwało jego przygotowywanie się do pierwszej lekcji.

Zapewne żyje Pan w przekonaniu, że nauka w szkole sprowadza się do wtłaczania w głowiny uczniów zestawu "prawd" - myli się Pan, co jest jeszcze do wybaczenia, bo zapewne jest Pan albo już "wykształconym" albo w dalszym ciągu "kształconym" w taki sposób człowiekiem.
Nie bardzo natomiast znajduję uzasadnienie dla wygłaszania niepopartych niczym, pustych opinii.
Zabiera Pan głos w ogóle nie rozumiejąc czego dotyczy tekst.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-04-2011 10:54 przez Leszek.

18-04-2011 - 14:06:29

Cytuj
Leszek
Zabiera Pan głos w ogóle nie rozumiejąc czego dotyczy tekst.
--po co ten "Pan" ??
Ponadto kolego Leszka nie poznaję, taki elegancki!

Mark: to jest fenomen demokracji o czym piszesz! Gdyby to car ogłosil takie podatki czy inne obciążenia to juz dawni działa na Autorze były by wyrychtowane do salwy! A tu co????
WAŁ !
Bo-- co tu gadać-- nasza mala stabilizacja nas otępiła , jeszcze nie jest tak źle by kosy prostować. Co daje przyzwolenie tym szujom demokratycznym do robienia nas w bambuko. To jest pat!
Hej!

19-04-2011 - 03:31:32

@Leszek

Chodzi mi o to ze teoria ewolucji to jest ogolnie przyjeta, piekna i spojna teoria naukowa, i nie bez powodu jest w programie nauczania, podobnie jak twierdzenie pitagorasa, a zostala wymieniona jednym tchem z pedalstwem.
Zgadza sie, nie ma jednoznacznego dowodu na jej slusznosc, ale wszystkie poszlaki na to wskazuja, nie udalo sie jej zdyskredytowac, i dlatego zdecydowana wiekszosc myslacych ludzi uznaje te teorie za najblizsze prawdy wytlumaczenie (do udowodnienia w przyszlosci).
Wiekszosc myslacych ludzi chce by ich dzieci uczono tej teorii i tym to sie rozni od prania mozgow.
Czy sie myle? Jest jakas alternatywna teoria naukowa? Bo zycie to najciekawsze z zagadnien i chcialbym byc na czasie, a niestety "wyksztalcenie" niedostateczne i jedynie chrzescijanski mit kreacjonizmu przychodzi do glowy, a to wiem ze bzdura bo bylem ministrantem winking smiley
szacun- pan madrala
Anonimowy użytkownik

19-04-2011 - 09:59:03

Chodzi mi o to ze teoria ewolucji to jest ogolnie przyjeta, piekna i spojna teoria naukowa, i nie bez powodu jest w programie nauczania, podobnie jak twierdzenie pitagorasa, a zostala wymieniona jednym tchem z pedalstwem.
Ogólnie przyjęte jest i to, że bezrobotnemu należy się kasa za to, że nie pracuje. Od kiedy to powszechność jakiegoś poglądu jest wyznacznikiem jego słuszności?
Piękno to pojęcie względne - pan prezydent zapewne swojej żonie powiedział że jest piękna. I ma oczywiście do tego prawo.
Co do spójności - to też dosyć problematyczne, co i rusz okazuje się, że ewolucyjne dogmaty nie są żadnymi dogmatami a ledwie pomyłką.
I proszę zauważyć, że ja ani słowem nie zaprotestowałem przeciw temu, że "jest w programie nauczania".

Zgadza sie, nie ma jednoznacznego dowodu na jej slusznosc, ale wszystkie poszlaki na to wskazuja, nie udalo sie jej zdyskredytowac,
Dziesiątki i setki pomyłek i zwykłych, ordynarnych oszustw jakich dopuszczani się i dopuszcza się w dalszym ciągu dla jej uzasadnienia dyskredytuje ją wystarczająco.

i dlatego zdecydowana wiekszosc myslacych ludzi uznaje te teorie za najblizsze prawdy wytlumaczenie (do udowodnienia w przyszlosci).
Myślący człowiek proszę Pana potrafi dostrzec różnicę między "najbliższe prawdy" a "pewne" - to raz.
A "do udowodnienia w przyszłości" jako podstawa czegokolwiek pozwolę sobie pominąć milczeniem bo baca jeszcze nam tu wyjdzie z szoku.

Wiekszosc myslacych ludzi chce by ich dzieci uczono tej teorii i tym to sie rozni od prania mozgow.
Rzecz jasna - rozmawiał Pan ze wszystkimi myślącymi ludźmi i WIE Pan, że tak jest?
Uważam się za myślącego człowieka a nawet znam kilka osób którzy bez żadnej wątpliwości myślą ale ani mnie, ani ich nikt nigdy nie pytał czy też życzę sobie aby nasze potomstwo było tego uczone czy też może by uczono je czegoś innego.
Mojej córki - również myślącej - też nikt nie pytał czego uczyć jej dzieci.

Nadto - nauka to nie jest wtłaczanie w głowy schematów, czego najwyraźniej Pan nie jest w stanie pojąć.

Czy sie myle? Jest jakas alternatywna teoria naukowa? Bo zycie to najciekawsze z zagadnien i chcialbym byc na czasie, a niestety "wyksztalcenie" niedostateczne
Boleję nad brakami.
Ale to zawsze jest do przezwyciężenia, są szkoły a Internet to kopalnia informacji.

jedynie chrzescijanski mit kreacjonizmu przychodzi do glowy, a to wiem ze bzdura bo bylem ministrantem
Nie bardzo wiem, czego tam uczą ministrantów; jedyne co mi się kojarzy z doniesień prasowych to dość obrzydliwe.
Ale tego, że uczą tam tego że kreacjonizm to bzdura to - przyznaję - nie wiedziałem.

20-04-2011 - 20:26:02

szanowny Panie Leszku

Trudno sie z czymkolwiek co Pan pisze niezgodzic, jednak wciaz pozostaje w mojej niedoksztalconej glowce kilka pytan:
1) O jakich alternatywnych wytlumaczeniach szeroko pojetego fenomenu zycia Pan pisze?
2) Czy dziesiatki, a nawet setki pomylek i oszustw sa w stanie zdyskredytowac teorie naukowa? Czy nie potrzebne do tego sa fakty naukowe? Czy nie dyskredytuja one tylko i wylacznie ludzi, ewentualnie metodologie?
3) Jezeli, jak przypuszczam, pomylki i oszustwa nie dyskredytuja prawdy, o jakich obalonych dogmatach mowa i w jaki sposob je obalono?

Oczywiscie nie rozmawialem z wiekszoscia myslacych ludzi by stwierdzic ze chca by ich dzieci uczono o ewolucji. Bralem pod uwage opinie ludzi ktorych uwazam za myslacych i wyciagnalem statystyczne wnioski. Przepraszam za brak precyzji, myslalem ze to oczywiste.
Podobnie jak Pan jestem za tym by kazdy mogl wybierac program nauczania swojego dziecka, jednak do poki nie udowodni mi Pan, ze teoria ewolucji jest w bledzie, lub ze ja jestem w bledzie uwazajac ze wiekszosc myslacych uznaje ja jako najblizsze prawdy wytlumaczenie (ktore wciaz trzeba jednoznacznie udowodnic, w przyszlosci oczywisciewinking smiley, nie zgodze sie z poprawnoscia umieszczania jej w kategorii prania mozgow, szczegolnie obok tych wszystkich, zupelnie nienaukowych i faktycznie zwyrodnialych tematow.
Geometria euklidesowa zostala dosc poprawnie zdyskredytowana, a mimo wszystko dzieci uczy sie ze rownolegle linie sie nie przetna, juz predzej to nazwalbym praniem mozgu.
Na koniec pozwole sobie prztoczyc Pana definicje prania mozgu:
"Pranie mózgu to nic innego jak proces mający wpoić człowiekowi przekonanie, że wyłącznie wpajana teza ma rację bytu i stanowi niepodważalny aksjomat."
Wiąże się to nie tylko z tym, że odcina się w sposób możliwie pełny informacje o innych możliwościach ale też z sankcjami wobec głoszących inną, niż "obowiązująca" teoria.
I zaproponowac troche wezsza wersje, ktora bardziej ja odroznia od przymusowej edukacji:
"Pranie mózgu to nic innego jak proces mający wpoić człowiekowi przekonanie, że wyłącznie wpajana teza, ktora nie jest prawda, ma rację bytu i stanowi niepodważalny aksjomat.
Wiąże się to nie tylko z tym, że odcina się w sposób możliwie pełny informacje o innych możliwościach ale też z sankcjami wobec głoszących inną, niż "obowiązująca" teoria."
Pozdrawiam i licze na odrobine doksztalcenia
Anonimowy użytkownik

21-04-2011 - 12:53:48

licze na odrobine doksztalcenia
A służę - mam akurat chwilę czasu.
Trzeba to tylko nieco uporządkować.

Otóż aby w ogóle myśleć o dojściu do w miarę sensownych wniosków należy bezwzględnie zdiagnozować problem, jakim się zajmujemy.
W tym przypadku problemem jest nie tylko to, czego i w jaki sposób się uczy w szkołach ale i jaki to odnosi skutek (czyli - w jakim celu jest to robione).
Nauka nie polega na wtłaczaniu w głowę gotowych schematów i faktów - wręcz przeciwnie; owo wtłaczanie (konieczne) jest zaledwie środkiem do celu a tym celem jest umożliwienie uczniowi ocenę otaczającego go świata i podejmowanie możliwie racjonalnych decyzji.
Oczywiście - owe wtłaczane jako podstawa dalszej nauki w głowy fakty muszą być bezdyskusyjnie prawdziwe i zweryfikowane w sposób nie budzący żadnej wątpliwości (na ile pozwala na to aktualna wiedza), bo dzięki temu jest szansa, że uczeń prawidłowo będzie mógł wnioskować o problemach bardziej złożonych czy nawet abstrakcyjnych, w przeciwnym bowiem razie wnioski jako budowane na fałszywych założeniach prawdziwe bywają jedynie przypadkiem.
I nie chodzi tu jedynie ani nawet przede wszystkim o przyjęcie ewentualnie błędnych założeń a o to, że tworzą one fałszywy paradygmat, czyli zespół pojęć nie podlegających dyskusji i uważanych jako niepodważalne.
Błąd naprawić stosunkowo łatwo - bez większego problemu przyjmuje się że (np) oto dzięki czemuś tam nasza wiara w to, że ziemia jest płaska to błąd.
Znacznie gorzej jest, kiedy trzeba zmienić paradygmat - to wymaga już przebudowy świadomości i to nie u jednostek a w całych społecznościach.
Przykładem niech będzie z gruntu fałszywy i szkodliwy paradygmat nakazujący zawsze myśleć o państwie i sposobie jego organizacji w takim kontekście, że "ludziom się należy".
Przy czym "należy się" dach nad głową, pożywienie czy opieka lekarska.
Taki paradygmat wyklucza dojście do jakichkolwiek racjonalnych wniosków i pomysłów, bo niestety niewiele się ludziom należy prócz tego, by zostawić ich w spokoju.
Cała reszta to myślenie życzeniowe i "przypadkiem" niezgodne z rzeczywistością.

Dokładnie to samo dotyczy teorii ewolucji (TE) która nauczana jest jako coś niepodważalnego, jako pewnik.
Kompletnie nieistotne w tym aspekcie jest to, czy ta teoria jest spójna i czy WYDAJE SIĘ być najbliższą prawdy - istotne jest tutaj wyłącznie to, że w wielu aspektach okazało się, że TE się myli i w najlepszym razie pozostaje jedynie propozycją.
Jak na przykład co do powstania życia, powstawania gatunków albo wiele z jej założeń w świetle nowych badań okazało się błędne, nie mówiąc już o tym, że i samo ewoluowanie życia tak, jak przedstawia się je zgodnie z TE wydaje się być wręcz nieprawdopodobne, choćby z tak prozaicznego powodu, jak niewystarczająca ilość czasu jaki upłynął od zakładanego powstania życia.
Kiedy dodać do tego, że tworzy się fałszywe "dowody" mające uprawdopodobnić TE - obowiązkowa nauka TE jako aksjomatu przy jednoczesnym stanowczym odrzuceniu jakiejkolwiek innej teorii, choćby tylko w celach dyskusyjnych powinna dziwić.
Szczególnie, że jako coś oczywistego, jako normę deklaruje się obiektywizm.
Rodzi to cały szereg implikacji, z reguły szkodliwych w życiu społecznym, choćby przez to, że na siłę stworzony a fałszywy w świetle faktów paradygmat niejako blokuje swobodę badań - nie do pomyślenia jest otrzymanie grantu na badania założeń innych niż zawartych w TE.
Nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia czy alternatywą dla TE będzie kreacjonizm, teoria Inteligentnego Projektu czy pomysł, że życie na ziemi pochodzi od Obcych - dość, że forsuje się jako oczywistość coś, co wzbudza w miarę dokonywanych odkryć coraz więcej kontrowersji.
Rzecz jasna nie jest to klasycznie rozumiane pranie mózgu, to tylko skrót myślowy ale w połączeniu z innymi wymienionymi przeze mnie "aksjomatami" już wymogi stawiane by coś określić tym mianem spełnia.

Trudno sie z czymkolwiek co Pan pisze niezgodzic, jednak wciaz pozostaje w mojej niedoksztalconej glowce kilka pytan:
1) O jakich alternatywnych wytlumaczeniach szeroko pojetego fenomenu zycia Pan pisze?
2) Czy dziesiatki, a nawet setki pomylek i oszustw sa w stanie zdyskredytowac teorie naukowa? Czy nie potrzebne do tego sa fakty naukowe? Czy nie dyskredytuja one tylko i wylacznie ludzi, ewentualnie metodologie?
3) Jezeli, jak przypuszczam, pomylki i oszustwa nie dyskredytuja prawdy, o jakich obalonych dogmatach mowa i w jaki sposob je obalono?

A to już są szczegółowe rozważania, których prowadzić teraz mi się najnormalniej nie chce, szczególnie, że tworzą offtop.
Są wątki temu poświęcone w dziale Kwestie wiary i religii

Oczywiscie nie rozmawialem z wiekszoscia myslacych ludzi by stwierdzic ze chca by ich dzieci uczono o ewolucji. Bralem pod uwage opinie ludzi ktorych uwazam za myslacych i wyciagnalem statystyczne wnioski. Przepraszam za brak precyzji, myslalem ze to oczywiste.
No kiedy oczywiste jest co innego - przytłaczająca większość ludzi została nauczona, że TE jako jedyna tłumaczy powstanie życia (co jest nieprawdą) i trudno spodziewać się, by - sami będąc o tym przekonani - chcieli by ich dzieci uczono czego innego.

Podobnie jak Pan jestem za tym by kazdy mogl wybierac program nauczania swojego dziecka, jednak do poki nie udowodni mi Pan, ze teoria ewolucji jest w bledzie, lub ze ja jestem w bledzie uwazajac ze wiekszosc myslacych uznaje ja jako najblizsze prawdy
Nie muszę niczego udowadniać.
Informacje o pomyłkach TE są powszechnie dostępne (polecam wujka Google) a coś "najbliższe prawdy" w dalszym ciągu prawdą być nie musi.



"Pranie mózgu to nic innego jak proces mający wpoić człowiekowi przekonanie, że wyłącznie wpajana teza, ktora nie jest prawda, ma rację bytu i stanowi niepodważalny aksjomat.
Wiąże się to nie tylko z tym, że odcina się w sposób możliwie pełny informacje o innych możliwościach ale też z sankcjami wobec głoszących inną, niż "obowiązująca" teoria."

Nie bardzo. Z zasadniczego powodu.
Dla różnych ludzi istnieją różne prawdy w tym sensie, że nikomu nie wolno przymusem narzucać sposobu myślenia.
I choć zasadniczo PRAWDA jest jedna i niezmienna to jednak w sferze nauki nie jest to już tak oczywiste.
Istnieją niezmienne "od zawsze" zasady - choćby to, że człowiek umiera ale nie znam żadnego uzasadnienia dla tego, by wymuszać na nim porzucenie przekonania, że będzie żył wiecznie.
W nauce zaś zasadą jest, że nadzwyczaj ryzykowne jest zbyt kategoryczne twierdzenie, że "Tak jest" bo coraz częściej okazuje się, że jest również zupełnie inaczej czego pięknym przykładem jest fizyka kwantowa.
W dalszym ciągu cała rzecz sprowadza się do tego, by człowiek miał swobodny dostęp (ściśle - możliwość takiego dostęp) do WSZYSTKICH informacji na dany temat a nie tylko do arbitralnie wybranych przez kogoś tam - kimkolwiek ten "ktoś" jest.
To jedna z niewielu rzeczy, które się naprawdę ludziom należą.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-04-2011 12:59 przez Leszek.

21-04-2011 - 17:39:14

@Leszek

Ok, dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz. Zgadzamy sie generalnie, choc roznimy sie "wiara" w to co jest prawda. Ja "wierze" w prawdziwosc teorii ewolucji, a spowodowane jest to byc moze, oprocz tego ze argumenty ktore znam ja potwierdzaja, tym ze nie znam logicznych alternatyw, czy argumentow ktore ja jednoznacznie obalaja (czas nie wydaje mi sie w skali 3mld lat niedostateczny), ale to faktycznie offtopic, wiec odpuszczam pytania pozostajace bez odpowiedzi i biore sie za googlowanie.

Nawiasem mowiac bardzo dobre teksty, szczegolnie Manifest Normalnosci, rozpowszechniam gdzie moge.
Niech zyje wolnosc!
Anonimowy użytkownik

22-04-2011 - 10:03:29

Zgadzamy sie generalnie, choc roznimy sie "wiara" w to co jest prawda. Ja "wierze" w prawdziwosc teorii ewolucji,
Odrobinę konsekwencji - TE to przejaw racjonalnego myślenia ale trzeba w nią WIERZYĆ, bo póki co dowodów ostatecznie za nią przemawiających brak.
Kreacjoniści zaś to ślepe, nieracjonalne matołki (dlatego też "szkoda czasu" na zapoznanie się z ich argumentacją) bo opierają się nie na wierze (w prawdziwość TE) a na wierze (w Boga).
Nawet i ci, którzy pozwalają sobie na wątpliwości co do tyleż ostatecznych co bezpodstawnych orzeczeń TE tylko z powodu braku nawet nie przekonywujących a jakichkolwiek dowodów na niektóre jej aspekty są "podejrzani".
Eh...

Wesołych świąt.

22-04-2011 - 15:36:26

Nie możecie się z gadaniem o wierze przesiąść na właściwy wątek?

Ten jest o niewolnictwie a nie o to kto w co wierzy.....

Moda proszę o przeniesienie O.T do właściwego wątku i skasowanie mojego postu.

15-06-2011 - 23:41:47

Po 1 to świetnie, że aby ukształtować swoją ideologię i poglądy musicie najpierw przeczytać masę tekstów. Warto czasami samemu ruszyć łbem. Nie zaszkodzi.

Po 2 nie ma państwa nie niewolniczego. Państwo z założenia posiada władze nad obywatelem i czy by to była republika, demokracja czy monarchia obywatel zawsze będzie pod wpływem władzy i nic z tym nie zrobi, no chyba że sobie kupi prywatną wysepkę. Przykład z ostatnich dni: tak narzekali na brak "wolności słowa" w ustroju demokratycznym po ostatniej akcji z antykomor.pl w roli głównej. Ja natomiast nie wyobrażam sobie co by się stało z autorem w/w strony gdyby zamiast zrobić grę o Komorowskim, zrobiłby ją o urzędującym królu. Jak chcecie wygrać to uczciwie a nie miotać śmiesznymi argumentami na prawo i lewo.

26-06-2011 - 01:00:33

Nie każda sytuacja ograniczająca wolność jest tożsama z instytucją niewolnictwa. Panstwo niewolnicze, to państwo eksploatujące swoich "obywateli" ekonomicznie.

nimium altercando veritas amittitur

22-08-2015 - 13:51:47

Przede wszystkim nie jest źle, kiedy społeczeństwem kieruje, a nie rządzi elita. Ludzie w okolicach 40-tki, po socjologii, ekonomii i bankowości. Takich ludzi skupia pan Janusz i Unia Polityki Realnej. Jestem za zlikwidowaniem progu wyborczego, tak by UPR mogła wejść do parlamentu, przedstawić swój program i mieć wpływ na prace legislacyjne. Piotr Grochowski z Warszawy.

22-08-2015 - 17:59:42

Mój program polityczny zgodny jest z wizją państwa jako umowy społecznej i solidaryzmu narodowego. Państwo jako społeczny organizm na mocy ogólnej umowy, w którym każda jednnostka ludzka ma swoje określone zadanie i nie jest pozostawiona samej sobie, tak aby nie uszczuplać jej wolności. Jestem za powolnym wdrażaniem elementów demokracji przedstawicielskiej. Chciałbym, aby Unia Polityki Realnej trafiła ze swym konserwatywno- liberalnym i monarchistycznym programem w gusta wyborców. Przyczynia się do tego tygodnik "Najwyższy Czas!". Piotr Grochowski z Warszawy.

21-10-2015 - 09:10:25

(pomyłka. Wpisałem tu tekst który zamierzałem wpisać gdzie indziej smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-10-2015 18:10 przez JacekNadzieja.

25-10-2015 - 22:12:34

Wszystkich won!! Tylko dykratura menedżerska! Hej!
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6222, Posty: 45370, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4482.