Jeszcze raz o asymetrii wiedzy...

Wysłane przez osmiol 

19-11-2009 - 03:35:41

Znowu mnie naszło na rozważania o kwestii pełnej i wolnej odpłatności za udzielanie pomocy lekarskiej. Załóżmy , że tak się dzieje.
Opowiem z życia wziętą historię. Pewien lekarz, znany mi tylko ze "szczwanego" nazwiska i opowiadań pacjentów,grasował w okolicy gdzie pracowałem kilka lat. Miał swój prywatny gabinet internistyczny. Pewien pacjent w wieku około 40 lat, ogólnie zdrowy przyszedł do niego z powodu wysokiej gorączki , kaszlu i złego samopoczucia po poradę. Miły doktor zbadał go dokładnie , rozpoznał zapalenie oskrzeli i coś tam przepisał, ale stwierdził obecność szmeru w trakcie osłuchiwania serca. Natychmiast zaproponował ekg i usg serca. Oba badania wyszły prawidłowo, ale dla pewności zalecił jeszcze badanie krwi z pełną morfologią, poziomem glikemii, lipidami i hormonami tarczycy. Po paru dniach pacjent zgłosił się , zgodnie z zaleceniem, do kontroli, przedyskutowali otrzymane - prawidłowe - wyniki , osłuchano serce ponownie i szmer ponoć ustąpił. Doktor stwierdził,całkiem słusznie, że takie objawy mogły wynikać z gorączki i pacjenta uspokoił. Inny czlowiek leczyl się u tego samego fachowca na cukrzycę, a cotygodniowe wizyty przez kilka miesięcy miały na celu zbadanie glukometrem poziomu glukozy we krwi pobranej z palca i paskowym testem badanie moczu również na obecność glukozy i ewentualnie ketonów.Dodatkowo co miesiąc badano poziom hemoglobiny glikozylowanej we krwi.
Znany mi również malutki szpital , mający problemy z wypracowaniem zleconego kontraktu, przyjmował na oddział pacjentów z objawami zgagi i niestrawności wykonując komplet badań krwi, usg jamy brzusznej oraz endoskopie przewodu pokarmowego z obu stron.Szczęśliwi pacjenci wychodzili z rozpoznaniem przepukliny rozworu przełykowego czy/i odpływu żołądkowo -przełykowego i ewentualnie zapalenia żoładka.
Obie historie brzmią bardzo ładnie, dla laika profesjonalnie. Należałoby oczekiwać powszechnej aprobaty dla obu sytuacji.
A teraz komentarz ode mnie.
We wszystkich sytuacjach mamy do czynienia z bezczelnym naciąganiem. W prywatnym gabinecie indywidualnych pacjentów, w szpitalu - NFZ - czyli płacących składki zdrowotne. Pacjent nr 1 zapłacił kilkaset złotych za podwójną konsultację i wiaderko zbytecznych badań, pacjent nr 2 wydał już około tysiąca złotych przez parę miesięcy na bezcelowe badania i wizyty, pacjent nr 3 w szpitalu kosztował NFZ ponad 2 tysiące, choć w warunkach ambulatoryjnych ta diagnostyka kosztowałaby około 300zł.
Co jednak różni te dwie sytuacje? Otóż kontrola NFZ wykazała bezcelowość działań i odmówiono zapłaty a zarządzający tym idiotyzmem ordynator nie dostał premii oraz zagrożono mu,że jak się to powtórzy, to odliczą mu od kontraktu kwotę takich hospitalizacji. W sytuacji prywatnej pacjenci się jedynie trochę powściekali jak zostali przeze mnie uświadomieni.Bezpłatnie dla nich w sensie bezpośrednim.Miałem umowę z NFZ.
Moje pytanie jest następujące.Czy nie obawiacie się, że pozbawienie kontroli ze strony jakiejś instytucji - państwa, korporacji zawodowej, ubezpieczyciela itp otworzy fantastyczne pole do nadużyć? Jak naprawiamy auto, bo nam trochę zjeżdża w bok, możemu oczywiście profilaktycznie wymienić opony, felgi i pół zawieszenia, ale zazwyczaj wystarcza dobre wyważenie kół.Tyle,że do takiej wiedzy nie potrzeba geniusza.
Inaczej wygląda sprawa usługi wyżej przetworzonej, jaką jest porada lekarska, zwłaszcza, że dotyczy bezpośrednio naszego zdrowia a nawet życia. Profesor zalecający rezonans magnetyczny mózgu z pełnym koszykiem badań krwi z powodu bólu głowy nie napotka na żaden sprzeciw pacjenta. Co więcej - brak ograniczeń finansowych do pewnego stopnia( zakładam,że pacjenta stać) jest doskonałą pożywką dla rozwoju coraz powszechniejszej medycyny defensywnej. Po prostu przyczepia się klienta medycznego do siebie tak długo, aż mu coś zdiagnozujemy albo się znudzi albo zacznie mu brakować na żarcie.Bo zawsze może mu coś jeszcze być!
Nie jestem apologetą wszechobecnej kontroli, ale czy nie uważacie,że pozostawienie normalnego człowieka na pastwę zmyślnych specjalistów nie jest zgodne z pojęciem państwa praworządnego? Tu nie chodzi bowiem o kwestię ryzyka związanego z kupnem tanich gaci - jak żeś głupi , to kupujesz na bazarze,po pierwszym praniu ci si rozlazły i straciłeś forsę - potem zmądrzejesz.W takiej sytuacji nikt nie zmądrzeje, bo nawet nie będzie świadom faktu bycia robionym w konia.A na pewno zdecydowana większość nie będzie.
Proszę o Wasze przemyślenia odnośnie rozwiązania tego dylematu. Jeśli byłem mało precyzyjny w jego przedstawieniu to chętnie doprecyzuję jeśli coś jest niejasne.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-11-2009 03:40 przez osmiol.
Anonimowy użytkownik

19-11-2009 - 10:00:09

Nasz całkowitą racje.
Jednak przecież kontrola nie zniknie a nawet jako że to już samym lekarzom zależeć będzie na tym, by jako środowisko nie byli odbierani jako banda złodziei.
Ale jest poza tym kilka żelaznych reguł i należy je wziąć pod uwagę.
Otóż regułą pierwszą jest - banał - "niech się strzeże kupujący".
Banał i powiesz - słusznie zresztą - że tu rzecz jest nieco bardziej skomplikowana niż w przypadku kupna gaci.
Tyle tylko że:
W sytuacji wolnego rynku "w okolicy grasować: będzie kilku co najmniej lekarzy, zatem pacjent będzie miał większą możliwość wyboru kierując się zarówno odległością do lekarza jak i opinią o nim.
A opinia wyklaruje się błyskawicznie i to opinia jest tym, co decyduje o pozostaniu lub wypadnięciu z rynku - to druga reguła.
Zawsze jest tak, że o wiele łatwiej ciągnąć kasę z pośrednika, bo pośrednik wydaje cudze pieniądze na cudze potrzeby - reguła trzecia.
I choć w opisywanym przypadku NFZ "się wykazał" to można spokojnie zakładać, że całkiem sporo razy jednak się nie wykazał i wolno domniemywać, że ubezpieczyciel (prywatny!) będzie w tym zakresie o wiele skuteczniejszy.
No i poza wszystkim - opisałeś rzeczywistość w której kontrola funkcjonuje i to dość ścisła a mimo to do nadużyć dochodzi.
Jako że - i tu reguła czwarta - państwo WSZYSTKO robi gorzej i drożej, na wolnym rynku skala szwindli będzie zdecydowanie mniej,

04-12-2009 - 19:04:14

@osmiol
Należysz do ginącego gatunku, ale obecna sytuacja na rynku Cię wyprostuje.
W mojej mieścinie (kilkanaście k mieszkańców) jest tylko dwóch sensownych internistów, którzy nie przepisują farmakologii na każdą pierdołę, z którą pacjent przychodzi. Jeden ma lat ~70, a drugi-ok. 50 - zarówno oni, jak i ich dzieci cieszą się doskonałym zdrowiem. Niestety nie widać ich "prosperity", bo oni pacjenta LECZĄ, więc szybko pozbywają się klienta. Poza tym czasem proponują zioła zamiast leków (TO ZGROZA).
Następcami tych lekarzy są ludzie schorowani, których dzieci dostają antybiotyki przy byle przeziębieniu, są alergikami, astmatykami. Czy warto wspominać o młodym interniście, który po kilku latach pracy dostał rozległego zawału???

Pisałem już kiedyś na forum o nalewce czosnkowej, która uratowała mojego ojca przed zawałem (koszt nalewki: ~100PLN), czy o kuracji ziołowej, dzięki której wydalił kamienie żółciowe (koszt kuracji: ~2*50PLN+dojazd). To działa i nie powoduje szkód w organiźmie=LECZY.
RAZEM: 200PLN
1.Ile na ojcu straciła służba "zdrowia"?
[www.szpital.zgora.pl]
1600+4000(by pass) na dzisiejsze ceny.
2.Ile na ojcu już straciła farmacja? Koszt leków na nadciśnienie (które jest podobno nieuleczalne), to jakieś 30-50PLN/miesiąc-do końca życia.
po dzisiejszych cenach (licząc 20 lat od ustąpienia nadciśnienia*12 miesięcy): 30*20*12=7200PLN (+30PLN/miesiąc do końca życia-pewnie przez 20 następnych lat).
RAZEM: min.12800PLN

Który "przedstawiciel farmaceutyczny"(nie mylić z lekarzem!) doradzi pacjentowi metodę, na której nie zarobi? Czy dealer telefonów zaproponuje tańszą alternatywę polecając konkurencję?
Moim zdaniem podejście służby zdrowia do chorób sercowo-naczyniowych, to ewidentna zmowa i w takich warunkach pacjentom trudno walczyć o swoje racje, bo nie dowiedzą się o alternatywach.

Babcia narzeczonej od dwóch lekarzy dostała niezależnie 2 leki na nadciśnienie. Wzięła oba (bo przecież lekarze się znają na tym, co robią) i...dobrze, że była z nią córka, która zadzwoniła po pogotowie, kiedy nieprzytomna kobieta dostała konwulsji na podłodze.

Mój wujek, słuchający lekarza prowadzącego, miał zrobioną koronarografię. I na tym powinna zakończyć się interwencja. Dał się przekonać lekarzowi i zgodził się na angioplastykę. Podczas zabiegu dostał zawału na stole. Jego 2 koledzy z sali mieli więcej "szczęścia"-dostali tylko udaru. Lekarz zalecił powtórzenie zabiegu. Wujek stosuje obecnie nalewkę czosnkową - poniewczasie.

Spostrzeżenia:
1.Pacjenci dzielą się na tych, którzy chcą być zdrowi i tych, którzy chcą się leczyć.
2.Spora część pacjentów uważa, że lekarz wie lepiej = zdają się na autorytet, ponieważ brak im wiedzy. Wszystko byłoby OK, gdyby lekarze dotrzymywali Przyrzeczenia Lekarskiego.
3.Pacjenci są faszerowani lekami, a lekarze idą na "ilość" i zapisuja leki na odczepne, często nie biorąc pod uwagę interakcji.
4.Lekarze, którzy LECZĄ, nie zarabiają tak dobrze, jak "przedstawiciele farmaceutyczni".
5.Służba zdrowia płacze, że nie ma pieniędzy.
Lekarze na siłę kierują na wysoko płatne zabiegi, by podreperować budżet szpitali z którymi współpracują-kierują pacjentów na badania w myśl "szukajcie, a znajdziecie".
6.Lekarze są poddani presji środowiska lekarskiego+presji finansowej i niechętnie proponują pacjentom metody, które są skuteczne-to stawia pod znakiem zapytania ich wiarygodność (patrz punkt 2).
7.Portfele Polaków są drenowane przez firmy farmaceutyczne.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 04-12-2009 19:33 przez Kozik.

04-12-2009 - 20:11:09

Rok temu potrzebowałem pójść do lekarza specjalisty, prywatnie bo do publicznego pewnie bym się nie doczekał.
Nie wybierałem go na chybił trafił tylko wcześniej zasięgnąłem opinii innych ludzi w necie. I byłem zadowolony z jakości leczenia.
Osmiol, jak myślisz jaką opinię ma lekarz-naciągacz którego przypadek opisałeś. sądzisz że dalsze takie postępowanie zwiększy ilość pacjentów temu lekarzowi czy jednak odwrotnie?

11-12-2009 - 12:35:10

Ale kontrola jest! Można chodzić do dwóch lekarzy, i konfrontować ich diagnozy. Chodzić do szamana ;-)

13-12-2009 - 04:31:03

Odpowiem Balcerkowi.
Nie wygląda to tak całkiem oczywiście jakbyśmy sobie tego życzyli.Na proces "zadowolenia" z porady lekarskiej wpływa ogromna ilość czynników.Kwestia profesjonalnej rzetelności jest ważnym, ale nie jedynym.
Dla jednego ważne jest ,żeby konsultacja była droga;inny lubi dużo pogadać;kolejny lubi robić badania;następny uwielbia tasowac pudełeczka z tabletkami - im więcej tym lepiej.Ja z kolei najczęściej chodze do dentysty i za najważniejsze uważam,żeby miała ładną buzię i biust. Powaznie! Od razu mi lepiej...
Tak więc naciagacz niekoniecznie musi zostac z rynku wyeliminowany, bo może być drogi,gaduła, zlecacz badań, wypisywacz walizek "tabletków" i dodatkowo miec nie tylko piekną buzię i biust , ale nawet zgrabny tyłek i nogi oraz ślicznie pachnieć. Sukces murowany!

13-12-2009 - 15:49:10

Cytuj
osmiol
Odpowiem Balcerkowi.
Nie wygląda to tak całkiem oczywiście jakbyśmy sobie tego życzyli.Na proces "zadowolenia" z porady lekarskiej wpływa ogromna ilość czynników.Kwestia profesjonalnej rzetelności jest ważnym, ale nie jedynym.
Czyli są ludzie dla których uczciwość nie odgrywa najważniejszej roli. Co ja mogę na to poradzić, to ich sprawa skoro tak chcą to niech sobie chodzą do takich lekarzy.

20-12-2009 - 20:45:14

Państwo, korporacja zawodowa, ubezpieczyciel - to grupy wpływów.

Jeżeli auto zjeżdża mi trochę na bok, jadę z nim do mechanika. Wiele razy. Tak długo aż będzie jechało prosto. Taką mam fanaberię. To mój wybór, żeby, zamiast kupić sobie większy telewizor, jeździć lepiej zestrojonym autem.

Czy ten pacjent, gdyby miał w ręce pieniądze na badania, nie wydałby ich na coś innego? Może jego priorytety są inne? Może gdyby lepiej się odżywiał nie miałby problemów ze zdrowiem? Kto powinien o tym decydować?

Mam zaufanego mechanika. Mam zaufanego dentystę, dermatologa, okulistę.

Co do Twojego przykładu. W przypadku prywatnym pacjent wydał swoje pieniądze. W przypadku publicznym ordynator wydał moje pieniądze. Kiedy będzie możliwe zlikwidowanie NFZ, konieczne będzie przypomnienie pacjentom, że to do nich należy kontrola lekarzy (weryfikowanie zasadności podejmowanych przez nich decyzji). Pacjent może to robić np. porównując opinie różnych lekarzy.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6260, Posty: 45491, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 306, Posty: 4486.