Przemyślenia powyborcze. Jak sukces(?) przekuć w zwycięstwo?

Wysłane przez Ortodoks 

21-06-2010 - 22:18:46

To będzie długi tekst. Nawet bardzo długi. Chyba mój najdłuższy. Liczę zatem na wytrwałość. Liczę też, że nie zmarnuję Waszego czasu.

Zacznę od prywaty, za co z góry przepraszam. Robię to dlatego, że to według mnie ważne. Pozwoli to mnie i czytelnikom nabrać właściwej perspektywy.

W moim, nazwijmy to – politycznym – życiu (które obejmuje wszystkie możliwe wybory wyjąwszy pierwsze i drugie wolne), Forum odegrało rolę ogromną. Trafiłem tu jakiś rok temu. Naturalnie poprzez blog JKM na Onecie. Ta refleksja jest ważna dla dalszej części tekstu.
Pisałem już o tym wcześniej ale powtórzę: jestem jednym z tych, którzy swego czasu zawierzyli Platformie. Całe życie krążyłem między UPR/JKM, a mainstreamowym odłamem liberałów (Tusk, Balcerowicz i inni). Ci drudzy mieli sporo wad, byli mniej liberalni, ale byli ważni. Więcej mogli. Tak się składało, że raz przeważało serce i głosowałem na JKM/UPR, innym razem rozum i głosowałem na KLD/kontynuatorów.
Z dzisiejszej perspektywy wiem jednak, że w zasadzie było odwrotnie. To rozum nakazywał głosowanie na JKM/UPR. Natomiast serce, jako organ kojarzony z naiwnymi emocjami, dyktował „idź za Tuskiem”. W roku 2005 i 2007 szala przechyliła się ku Platformie.
Stało się tak także trochę dlatego, że UPR był w totalnym kryzysie i rozsypce. Nie stanowił po prostu realnej alternatywy. Ta ostatnia refleksja również wpływa na to co napiszę w niniejszym tekście, i nawiążę do niej w paru miejscach.

Obie refleksje, o które zahaczyłem, mówią o dwóch sprawach.
Pierwsza – piszmy i jeszcze raz piszmy – ci co szukają znajdą nas. A jak nas znajdą to już połowa sukcesu. Argumentów ci u nas dostatek. Pomoże nam to wyłuskać tych, którzy coraz bardziej masowo zaczną dostrzegać obłudę Platformy i jej fałszywy liberalizm. To tym pewniejsze, że PO właśnie potwierdziła to, na własne życzenie, w sądzie.
Druga – zróbmy wszystko, abyśmy stanowili realną alternatywę. Działajmy tak, aby większość zainteresowanych nie machnęła ręką i nie poszła za głosem serca w stronę pseudo-liberałów stwierdzając, że my i tak nic nie możemy. Da nam to szansę na utrzymanie ich przy nas.

Chcąc zamknąć klamrą ten pierwszy wątek tekstu chcę powiedzieć, że wynik Janusza Korwin-Mikke oscylujący w granicach 400 tysięcy głosów, to wynik także mrówczej pracy Forumowiczów. To wynik dwukrotnie wyższy od wszystkich z poprzedniej dekady. To nie tylko efekt argumentacji i wielu ciekawych dyskusji. To także efekt możliwości policzenia się. Każdy niewidoczny gość Forum mógł zauważyć ilu nas jest. Że zwolennicy Korwina to nie żadna sekta kilku wariatów skupionych wokół szurniętego guru. Pamiętajmy w tym miejscu, że liczba udzielających się jest znacznie niższa niż tych, którzy tylko czytają. Czytają i wyciągają wnioski.
Sami nawet nie wiemy ilu ludzi udało się do nas przekonać, bo nawet nie znamy ich nicków. Ale wiemy, że skądś się ci ludzie przy urnach wzięli. Poparli oni „oszołoma” dysponującego parę miesięcy temu powstałą partią, bez struktur, bez czasu na działanie, bez pieniędzy i mediów! Kampania jaka była, taka była. Na pewno charyzma JKM była kluczowa. Na spotkaniach potrafi on „czarować tłum”. Ale ile w sumie osób było na tych spotkaniach? Głosujący poza tym na pewno nie dowiedzieli się o konkretach związanych z ruchem wolnościowym z telewizji! Również nie z gazet ani billboardów!
Moi drodzy. To zasługa zarówno Pana Janusza i jego bloga, ale także i Wasza/nasza. Pisanie tutaj i w wielu innych miejscach. Praca u podstaw, której efekty nie są widoczne z dnia na dzień, ale po paru latach coś jednak daje.

Dobra. Kończę ten przydługi wstęp i jadę dalej.

400000 głosów. Dużo czy mało? To zależy. Liczba ta jest znacznie wyższa niż dotychczas osiągane wyniki. Wszystko to mimo niezliczonym kłodom rzucanych nam pod nogi. Ale jednak nadal to ledwie 2,5% głosujących. Nadal wydaje się, że ruch wolnościowy od realnego sukcesu dzieli przepaść. Dlatego też nie dziwię się głosom optymistycznym ale i pesymistycznym. Nie da się ukryć – króluje niepewność wynikająca z dezorientacji.

Ja jestem zdania, że trudno mówić dzisiaj o tych 400000 głosów w kategoriach porażka/sukces. To, która z tych opcji stanie się faktem, dopiero przed nami. Dziś z lekkim zdziwieniem wysłuchałem w Faktach TVN komentarza, że dla Korwina to początek, dla wielu innych (np. Olechowskiego) to koniec.
Niby dziwnie to brzmi w kontekście rozmowy o polityku zbliżającemu się do siódmego krzyżyka. Przestanie to być jednak dziwne gdy pomyśli się o wyniku JKM jako wyniku idei. Być może włodarzom TVN ciarki przeszły po plecach gdy zobaczyli, że za wynikiem stoją rzesze młodych ludzi, którzy w oparciu o dosłownie NIC, zbudowali COŚ. Trzymając proporcje i charakter ruchu, być może wolnościowcy są na etapie, na którym Samoobrona była w roku 2000. Niby porażka, ale pod kopułą czuć kipiącą parę.

Co zatem uczynić, by te 400000 głosów przekuć w sukces, tj. głosów powiedzmy milion? Milion głosów przy frekwencji 45% daje aż 7,8%, więc jest wynikiem znakomitym. Może nie trzeba na dziś nawet miliona. Może wystarczy 600 tysięcy. To jest pytanie, o które rozbijamy się chyba wszyscy.

Wiadomo, że w przeciwieństwie do rzeczonej Samoobrony nie możemy liczyć ani na przychylność mediów, ani na wyrozumiałość sądów, ani wsparcie bezpieki. Co więc począć?

Po pierwsze musimy wykreować grono postaci, które będą się z WiP kojarzyć. Może trzeba szukać dojść do ludzi znanych i popularnych, których poglądy są podobne do naszych? Robert Gwiazdowski na przykład?
Osobiście niestety nie kojarzę żadnego członka WiP i gdybym miał na niego głosować w wyborach parlamentarnych, to robiłbym to całkiem „na czuja” w oparciu o zaufanie do marki Korwin-Mikke.
Tak być nie może. Taki wariant kupię ja, ale już nie niektórzy moi znajomi.

Po drugie musimy wybrać hasła, na których oprzemy swój przekaz. Kolega Moraine i Raku wymienili ich kilka. I bardzo dobrze!
Musimy przemodelować nie tylko sposób komunikacji, ale także jej przedmiot. Uważam, że bezwzględnie musimy odsunąć w cień nasze niektóre postulaty. Nawet jeśli najsłuszniejsze. Musimy je po prostu schować do szuflady. Nie powinniśmy o nich mówić nawet wtedy, gdy wyciągają je od nas w kontekście czysto teoretycznym. A to dlatego, że potem kontekst się gdzieś zgubi, a zakłamane wypowiedzi zostaną obrócone przeciw nam.
Nasz, jedyny tak spójny na „rynku politycznym” program, ma tak wiele aspektów, że będzie z czego wybierać.

Po trzecie w końcu niezbędna jest działalność permanentna i wręcz namolna. Już od dziś musimy myśleć o wyborach parlamentarnych. Co tam myśleć – działać! Nie możemy dopuścić do tego, by WiP/JKM przypomniało o sobie miesiąc przed wyborami. Do czego zmierzam? Nie mamy „zaprzyjaźnionych” mediów. Musimy skupić się na tym, co mamy. Internet? Oczywiście, że tak. Trzeba, to absolutnie niezbędne!, opanować w sieci pola, na których możemy szukać „słabszych ogniw” u swoich konkurentów!
Szanując działalność Forum musimy pamiętać, że pisanie na Formu JKM to z reguły nawracanie wierzących. Ono swoją rolę – niezwykle ważną, o czym pisałem – pełni, ale właściwej dynamiki zwiększania poparcia nam nie zapewni. Ono po prostu działa reaktywnie – jak już ktoś tutaj trafi, to jest szansa, że zostanie. No ale on jeszcze musi tu trafić!
Powtarzam – musimy wyjść do swoich konkurentów. Musimy w jak największej skali opanowywać komunikację czy to na Forum Platformy, czy to na Salonie.24 opanowanym przez PiS. Musimy w sieci pokazać realną alternatywę, i musimy to robić „na wyjeździe”.

Ale Internet to nie wszystko. Twarze WiP muszą być widoczne na ulicach. Ulotki, plakaty. Nawet małe wiece, ale częste, dadzą publice wrażenie, że partia żyje i istnieje. Ludzi to na pewno na co dzień nie ruszy. Co to, to nie. Ale ci sami ludzie idąc do sklepu, stając przed półką z serkami, i tak najpewniej kupią ten, który ima zapadł jakimś sposobem w pamięci. Tym samym sposobem może z 5% ludzi zagłosuje na WiP i nawet nie będą wiedzieli kiedy się do WiP-u przekonali!
Ulotki nie kosztują majątku. Można je cyklicznie produkować i wpychać wszędzie. Za wycieraczki samochodów, w przejściach podziemnych w miastach, na klamkach do mieszkań. Zresztą, od tego są lepsi marketingowcy niż ja. Przynajmniej mam taką nadzieję.

Moi drodzy! Zwyciężyć może nie zwyciężyliśmy. Ale i tak jest lepiej niż bywało. W końcu jeszcze 2-3 lata temu ruch wolnościowy był bliski katastrofy. Wtedy gotów bym był się założyć, że w roku 2010 kamień na kamieniu po JKM nie zostanie. A dziś na naszych oczach podnosi głowę i JKM, i mam nadzieję WiP. Jeszcze niezbyt wysoko, ale pomóżmy mu. Każdy na tyle, na ile ma sił, umiejętności i środków.

22-06-2010 - 21:10:44

Wszystko pięknie, ale przydługo powiedziane. Oczywiście warto spokojnie zwerbować osoby "medialne". Przede wszystkim Jan Pietrzak. Potem (jak się uda Waldemar Malicki). Na koniec Andrzej Grabowski. To nie ważne, że On kojarzy się z serialem "Świat według Kiepskich". W życiu codziennym jest śmiertelnie poważnym człowiekiem z takimi samymi poglądami jak my tutaj. Ten serial poza tym całkowicie ośmiesza tv, inne seriale, zakichaną unię europejską, celebrytów itp. Jedyną wadą jest, że ośmiesza nasz kościół katolicki (a to nasza największa szansa na wsiach, gdzie ambona jest jedynym medium). Ośmieszanie Kościoła już się zresztą u nich skończyło, jak reżyserem przestał być muzułmanin.

22-06-2010 - 21:52:48

Grabowski to był w komitecie honorowym Bronka.

Taki z niego "liberał"
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 84, Posty: 577.