07 sierpnia Odbieralnia dzieci rodzicom

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

07-08-2009 - 19:02:50

Odbieralnia dzieci rodzicom



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2009 19:11 przez Leszek.

07-08-2009 - 20:45:58

[korwin-mikke.pl]

Rozumiem, że to oznacza, że jest Pan przeciwny ustawowemu zakazowi aborcji? Bo przecież "jeżeli raz zrobimy wyjątek" i tak dalej.
Zresztą słusznie ale jak Pan w takim razie dogaduje się z Panem Michalkiewiczem?

Xsior: Dodano link, datę i przeniesiono do właściwego działu.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2009 20:51 przez xsior.

07-08-2009 - 21:18:37

Głośna w mediach ta sprawa jest. Jak każda tego typu, tyle że ludzie niestety patrzą na to w kategorii "dobrze, że jest ktoś kto pilnuje aby dzieci miały dobrze" lub "całe szczęście że tym się ktoś zajął, inaczej biada temu dziecku" lub (ze względu na wiek rodziców) "dobrze zrobili zabierając bo przecież to już starsi ludzie, poza tym tyle dzieci w tym wieku...".
Tak naprawdę w Polsce wciąż panuje powszechna dość opinia, że dzieci są wspólne - państwowe.
Weźmy przykład piaskownicowy: kilkanaście dni temu będąc na placu zabaw - miejscu powszechnego skąpstwa i zbiorowisku chytrusów - miałam wątpliwa przyjemność z pewną panią opiekunką zamienić kilka bardzo niemiłych słów. Poszło o to, że pani mojemu grzecznemu i posłusznemu dziecku zaczęła zwracać uwagę. Mniejsza na jaki temat - grunt, że wystarczyło jej powiedzieć aby coś tam oddała i oddałaby od razu bez wahania - tak jest nauczona - nie jej to było. Pani jednak zaczęła pouczać moje dziecko, że zabawek obcych dzieci się nie bierze (pomijam fakt, że na dworze zabawki są wspólne - dzieci się dzielą itp, itd, ponadto moje dziecko zawsze pyta czy wolno jej pożyczyć - i pyta rodzica nie dziecko). Powiedziałam więc głośniej nieco, że nie życzę sobie pouczania mojego dziecka. Wszak od wychowania jest rodzic. I jak ma kłopocik z moją córą - zapraszam do mnie a ja ją pouczę. Pani poczerwieniała ze złości, bo JAK TO? To jej nie wolno? Ano nie - nie pozwalam na to.
[Swoją drogą piaskowania vel plac zabaw jest znakomitym miejscem do obserwacji zachowań matka-dziecko oraz dziecko-dziecko-matka; 2 dni temu jedna z pań chwaliła mi się że nauczyli z mężem półtoraroczne dziecko aby składało rączki w - cytuję - "rozkoszne maleńkie Amen" jak tylko mijają kościół. Nie że "dzień dobry" albo "dziękuję" czy "miło mi Cię poznać". Czym prędzej zabrałam manatki, dziecko pod pachę i spierdzieliłam gdzie pieprz rośnie, czyli na drugi plac zabaw. Masakra - ale - koniec z off-top'em.]
Gdy widzę na ulicy matkę znęcającą się nad dzieckiem - zareaguję - ale to z racji miękkiego serca i nienawiści do rodziców którzy wyżywają się na dzieciach, jednak nie interweniuję "socjalnie", bo i nie moja sprawa po prostu. Wiele osób wciska się w życie innych, wynika to chyba z nudów, bo z czego innego. Czy taka sąsiadka pieląca ogródek w domu obok tych państwa po zgłoszeniu że oto dziecku będzie bardzo źle i w ogóle kaplica - czy po miesiącu, dwóch ona zastanowi się co z tym dzieckiem się dzieje? I czy w ogóle ja obchodzi los tego dziecka tak naprawdę? Nie. Nie obchodzi - chodzi o rozgłos, chodzi o pokazanie że pleban wyrazili zdanie i owo zdanie musi być wiążące. Że można ingerować w życie kogo tylko chcemy i musi nam się udać.
Co ten incydent miał pokazać? Że ludzie muszą pamiętać, że nie mają nic na własność - nawet własno[chciałam napisać "ręcznie" tongue sticking out smiley] eee własne dziecko nie jest ich - jest czyjeś. Możesz o nim decydować, ale pamiętaj, że ktoś może zadecydować lepiej, a gdy będziesz dziecku coś zabraniać, zawsze może znaleźć się ktoś kto mu na to pozwoli - nawet poprze swoją decyzję wyrokiem sądu. Tak a'propo sądu - dość głosna sprawa była, dzisiaj w radio rano słyszałam, że sąd odrzucił apelację - przegrali proces owi rodzice. Czyż to nie cudowne?
Dziecko po urodzeniu stanowi własność państwa. Jeśli się mu nie podoba co Ty z tym "swoim" dzieckiem wyczyniasz może Ci je odebrać i dupa. Koniec zabawy.
Przykre co?

Pozdrawiam, Annie

@ Edit
Tak się chciałam zapytać może ktoś wie - jakie to są warunki dobre dla dziecka?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2009 21:22 przez Annie.

07-08-2009 - 21:39:08

Odp: stachu

Pana wniosek wydaje mi się trochę bezsensowny, rozumiem że "kombinuje' Pan w taki sposób:

"Skoro Pan Janusz Korwin-Mikke uważa, że dziecko jest własnością rodziców i państwo nie powinno się wtrącać,
a przez to może się zdarzyć, że jakieś dziecko zostanie zabite przez któregoś ze swoich rodziców,
to państwo też nie powinno zabraniać aborcji, bo to ma być też decyzja rodziców"

Moim zdaniem taki tok rozumowania jest nielogiczny.
To że dziecko należy do rodziców to nie znaczy, że państwo nie może karać za zabicie dzicka przez rodzica.
Jeżeli zakładamy, że aborcja jest zabójstwem, to sytuacja będzie analogiczna.

Sytuacja, w której jakaś państwowy urząd odbiera dzieci niektórym rodzicom jest analogiczna do następującej (w przypadku problemu aborcji) :

Jeżeli ten sam urząd uzna, że jakaś rodzina jest "patologiczna" to w przypadku zajścia w ciążę kobiety z takiej rodziny
(przy hipotetycznym założeniu możliwości technicznych), zaraz po zapłodnieniu powinno się przenosić płód do inkubatora
- no bo inaczej to mógłby on być narażony w łonie matki na oddziaływanie np. alkoholu czy narkotyków - co zdarza się w rodzinach patologicznych.

Pozdrawiam.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 07-08-2009 22:43 przez viking.
Anonimowy użytkownik

08-08-2009 - 11:02:08

No i choć co do meritum wypowiedzi na vblogu oczywiście zgadzam się całkowicie to JKM poruszył tu zaledwie cząstkę problemu stanowiącego w moim rozumieniu problem podstawowy.
Otóż to nie jest już kwestia tego że urzędy w Polsce czują się uprawnione do tego typu bandyckich działań ale kwestia tego czy ludzie w naszym kraju... nie, nie w naszym kraju - wszędzie! - sami siebie uważają za ludzi czy już tylko za tylko trzodę za którą wszelkie decyzje podejmuje gospodarz?
Tu już nie chodzi o to by dotrzeć do ludzi z przekazem o dobroci wolnego rynku czy też z wieścią że oto właśnie knuje się zamach na naszą suwerenność i w ogóle państwowość tylko o to, czy poziom zbydlęcenia sięgnął już takiego poziomu, że motłoch nie chce dostrzec że nie stanowi już części cywilizacji (jakiejkolwiek cywilizacji i jakkolwiek by jej nie definiować) ale jest jedynie częścią inwentarza za które wszelkie decyzje podejmuje pan gospodarz.
W dupie już z ojczyzną i patriotyzmem, olać honor i poczucie godności czy zwykłą empatię - to w końcu uczucia zwane "wyższymi" z natury rzeczy niedostępne durniom dla których bogiem jest pełen brzuch ale przecież większość zwierząt walczy o swoje młode.
Krowa której zabiorą cielę ryczy całą noc w oborze, suka bez wahania zaatakuje każdego obcego który wpadnie na pomysł odebrania jej szczeniąt a tu "publiczna debata" toczy się już nie wokół tych elementarnych wartości a wokół tego, czy urząd postąpił słusznie i czy wziął "pod uwagę wszystkie okoliczności".
Ma rację JKM pisząc, że w ogóle nie jest istotne to, czy rodzice są "porządnymi" ludźmi czy jest to para łajdaków, czy są zamożni czy też klepią biedę albo czy posiadają "wydolność opiekuńczo-wychowawczą" ale tak naprawdę chodzi o to, czy człowiek jest podmiotem czy też przedmiotem w świetle obowiązującego prawa a ściśle - czy człowiek uważa się za podmiot czy już tylko za przedmiot tego prawa.
"A potem przyszła pani doktor i powiedziała: "O, pani Woźna, byli tam u was w domu sprawdzić, nie macie zanadto zrobione, wygląda na to, że dziecka nie dostaniecie. Kazali mi się ubrać i wyjść - mówi Wioletta. Opowiada z pewnym trudem, Władysław jej pomaga: - Pojechałem do szpitala, a tam stali tacy panowie i mówią, że mam zabrać tylko żonę. Nie wiedziałem, co robić, my się tego nie spodziewali, ja nie rozumiem... Czy my nie jesteśmy ludzie? Ja życia w sobie teraz nie mam. Jak Różyczkę zabrali, to może i resztę dzieci nam zabiorą?"
Czy my nie jesteśmy ludzie?
No?
Ludzie czy już tylko tylko bydło?
Czy już i najprymitywniejsze instynkty zdołali z tego motłochu wyprać?
Kołacze się w tych matołeckich łbach choć cień myśli czy już wyłącznie obrazki z telewizora?
Dobrodziej z plebanii opowiada że to konkubinat zamiast bić w dzwony i odprawić modły do kogo tam uważa w intencji rodziny?
Sąsiedzi nie mają już wideł?
W jakim świecie żyjemy że takie rzeczy są w ogóle możliwe?

08-08-2009 - 20:57:13

@viking
Rodzice decydują o edukacji dziecka i w ten sposób decydują o całym jego życiu. Urzędnikom nic do tego. Mam nadzieję, że się z tym Pan zgadza.
Z drugiej strony.
Urzędnik gwarantuje życie nienarodzonego (i narodzonego) dziecka i rodzicom wara od tego. Tak rozumiem Pana stanowisko.

Proszę w takim układzie spróbować sprecyzować gdzie przebiega granica pomiędzy kompetencjami rodziców a urzędników. Czy bliżej edukacji czy moze blizej aborcji. Gdzie jest ten moment o którym jeszcze decyduje urzędnik a gdzie ten o którym już rodzic?
Anonimowy użytkownik

08-08-2009 - 21:42:03

Proszę w takim układzie spróbować sprecyzować gdzie przebiega granica pomiędzy kompetencjami rodziców a urzędników. Czy bliżej edukacji czy moze blizej aborcji. Gdzie jest ten moment o którym jeszcze decyduje urzędnik a gdzie ten o którym już rodzic?
Urzędnik może sobie zadecydować którego palca użyje żeby się podetrzeć, natomiast co do tego jak żyje rodzina nie ma nic do decydowania
Anonimowy użytkownik

10-08-2009 - 09:49:59

Cytuj
stachu
@viking
Proszę w takim układzie spróbować sprecyzować gdzie przebiega granica pomiędzy kompetencjami rodziców a urzędników. Czy bliżej edukacji czy moze blizej aborcji. Gdzie jest ten moment o którym jeszcze decyduje urzędnik a gdzie ten o którym już rodzic?

Po pierwsze taki urząd jak opieka społeczna musi być natychmiast rozwiązany.
A jeżeli mówimy o sądzie, to sąd może odebrać rodzicom dziecko jeżeli sąd uzna że zostało popełnione przez tych rodziców przestępstwo wobec tego dziecka.

10-08-2009 - 20:28:12

Cytuj
xsior
Po pierwsze taki urząd jak opieka społeczna musi być natychmiast rozwiązany.
A jeżeli mówimy o sądzie, to sąd może odebrać rodzicom dziecko jeżeli sąd uzna że zostało popełnione przez tych rodziców przestępstwo wobec tego dziecka.
Oczywiście, że przestępstwo jak najbardziej. Czyż głodzenie nie jest przestępstwem a jakże niedaleko pomiędzy głodzeniem a niewłaściwym odrzywianiem. A klaps to przecież właściwie bicie i znącanie się itp itd.
Więc jednak bliżej edukacji?
Sędzia w tym momencie to przecież właśnie ten wspomniany urzędnik
Anonimowy użytkownik

10-08-2009 - 21:21:11

Cytuj
stachu
Po pierwsze taki urząd jak opieka społeczna musi być natychmiast rozwiązany.
A jeżeli mówimy o sądzie, to sąd może odebrać rodzicom dziecko jeżeli sąd uzna że zostało popełnione przez tych rodziców przestępstwo wobec tego dziecka.
Oczywiście, że przestępstwo jak najbardziej. Czyż głodzenie nie jest przestępstwem a jakże niedaleko pomiędzy głodzeniem a niewłaściwym odrzywianiem. A klaps to przecież właściwie bicie i znącanie się itp itd.
Więc jednak bliżej edukacji?
Sędzia w tym momencie to przecież właśnie ten wspomniany urzędnik

Matko Boska....
Czy w tym kraju już nikt nie potrafi podejść do prawa i sądów tak jak podchodzono w epoce przedsocjalistycznej?
Czy naprawdę tak trudno uwierzyć w to że nie potrzeba milionów przepisów regulujących gdzie kończy się "klaps" a gdzie zaczyna katowanie, że w normalnym kraju tą granicę wytycza sąd?
I nie wyobrażam sobie żeby nie odebrać praw rodzicielskim ojcu pijakowi ktory napierdala noworodka kijem, "bo płacze".
Co nie znaczy że jestem komuchem i popieram rozbijanie rodziny.
Nie.
Uważam jedynie, że część ludzi (z których tak nawiasem większość, jak nie wszyscy, walczy w imię praw człowieka o zakaz aborcji) zapomina że dziecku także przysługuje pewien (ograniczony w kilku punktach) katalog praw człowieka, z których "wolność od tortur i nieludzkiego traktowania" jest jedną z najważniejszych.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6137, Posty: 45237, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 224, Posty: 2116.