29 czerwca 2009: "Błogosławiony Kryzio"

Wysłane przez uaru 

29-06-2009 - 12:57:02

Kilka słów o kolejach. Zgadzam się z tym, że kryzys jest motorem postępu, jednak nie mogę zgodzić się z tym, co JKM pisze o kolejach. Wszystko chyba zależy od sytuacji. Są miejsca, gdzie inny system transportu jest niewyobrażalny.

Akuratnie przebywam w Japonii, gdzie koleje funkcjonują chyba idealnie. Patrząc na PKP, faktycznie mogłoby ich nie być. Niedawno JKM porównał przepustowość Zakopianki i równoległej linii kolejowej. W Tokio takie porównanie byłoby kompletnie bez sensu.

Dzięki kolejom mogę dostać się niemal w dowolne miejsce aglomeracji tokijskiej w czasie krótszym, niż zajmuje dojazd czymkolwiek we Wrocławiu z z jednego końca centrum na drugi...

Pociągi na linii Yamanote jadą co 2-4 minuty, każdy skład jest parę razy dłuższy niż najdłusze pociągi w Polsce, i z reguły te pociągi są wyładowane po brzegi ludźmi. Nie wyobrażam sobie, jak musiałaby wyglądać droga, która umożliwiłaby przejazd takim tłumom. Droga to jeszcze nic, miejsca do parkowania byłyby problemem. Proszę sobie wyobrazić, że gdzieś należałoby zaparkować ok 1000 samochodów w ciągu trzech minut. OK, ludzie mają interesy raczej w okolicach stacji, nie na samej stacji. Niech będzie 50 samochodów na minutę.

Mała dygresja, kiedyś, gdy mieszkałem w Monachium, droga do któryś z kluczowych punktów miasta zabierała 30minut. Samochodem kolegi ok. 25 (jak nie było korków), ale potem trzeba było 15 minut szukać miejsca do zaparkowania. W sumie metrem było szybciej. W czasie Oktoberfest od miejsca gdzie można było zaparkować, do miejsca zabawy trzeba było iść pół godziny – od stacji metra kilka minut.

W Tokio miejsce się nie marnuje. Budynki ustawione są tak blisko torów, że nasz inspektor budowlany umarłby na zawał. Ale to nic, budownictwo jednorodzinne jest niesamowite. Domki mieszkalne są ustawione w odległości co najwyżej pół metra od siebie – praktycznie muszą prawie dotykać granicy działki. Ale nic się nie sypie, wszystko funkcjonuje. Lepiej chyba mieć sąsiada 30 cm za oknem, niż przez ścianę.

W dzielnicach, w których są sklepy, miejsca na parkingi już po prostu nie ma. Żeby zaparkować samochody klientów, trzeba by było zamknąć połowę sklepów, jadłodajni, zakładów usługowych. Tokio musiałoby być jeszcze większe powierzchniowo – ale naprawdę nie ma gdzie.

Samochody w Tokio też jeżdżą – ulice, kilkupasmowe, są pełne (przy tak obciążonych kolejach!). Przsiadka pasażerów kolei na samochody spowodowała by chyba Armageddon.

Nie wszędzie jest tak gęsto jak w Tokyo i okolicach. Tam samochodów używa się częściej. Ale i tak połączenia kolejowe są niezastąpione do podróżowania na dalsze dystanse.

Proszę sobie wyobrazić, że pociągi relacji Warszawa-Kraków kursują co 20 minut od 6 rano do 8 wieczorem, i wszystkie są klasy Eurocity (przynajmniej). Podróż trwa niecałą godzinę. Z dowolnego miejsca Warszawy do centrum Krakowa da się dojechać w półtorej godziny, jeśli doliczymy przedmieścia, to w dwie. Jakie drogi musielibyśmy mieć, żeby zapewnić taką przepustowość, nie wspominając o komforcie? Jadąc pociągiem mogę czytać interesującą książkę, jadąc samochodem nie. Może dlatego w Japonii książki sprzedają się lepiej, niż w Polsce...
Dodam tylko, że pociągi są czyściutkie, bo w Warszawie i w Krakowie przy zmianie kierunku jazdy do każdego wagonu na pięć minut wchodzi kilkuosobowa grupa pucująca, która doprowadza pociąg do stanu niemalże lśnienia. Dworce są równie czyste. Ja chętnie bym z takich pociągów korzystał.

Ostatni raz jak byłem na dworcu w Warszawie, fetor był taki, że wolałem pojechać okrężną drogą do celu przeznaczenia, niż poczekać na właściwe połączenie. Nie dziwi mnie, że pociągów w Polsce się unika, jak tylko jest to możliwe.

Tanie linie są tanie, ale komfort podróżowania pociągiem japońskim jest nieporównanie większy. Najszybsze pociągi są tylko dwukrotnie wolniejsze od samolotów, a doliczając czas kołowania, odprawy, kontroli bezpieczeńtwa, pociągiem podróżuje się szybciej. Nawet w Europie z Hagi do Paryża Thalysem jedzie się w niecałe 3,5 godziny – podróż samolotem trwa tyle samo. A jeszcze trzeba dojechać na lotnisko. A dzięki postępowi technicznemu będzie można jeżdzić jeszcze szybciej.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie mogę się zgodzić z JKM na temat kolei.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-06-2009 14:40 przez admin.
Anonimowy użytkownik

29-06-2009 - 16:38:13

Wiesz, mi sie wydaje ze JKM myslac "koleje" ma nastepujaca wizje: polaczenie Grzdów Zdrój-Pompinkowo Dolne, dworce poniemieckie (prawie wszystkie dworce na ziemiach odzyskanych to zabytkowe budynki z poczatku XXw, nawiasem mowiac bardzo ladne), na torach pasa sie krowy, predkosc pociagu dochodzaca do zawrotnych 20km/h, przejazdy bez zapor i kraksa na co drugim przejezdzie, no i oczko w glowie premiera Edgara: Włoszczowa.
Jak to rozwiazac?
Sprywatyzowac kolej! Tory mysle nalezaloby zostawic w rekach panstwa, ale dzierzawic prywaciarzom. Jak prywaciarz upadnie bo kolej do tego miejsca jest niepotrzebna przestaje placic dzierzawe, panstwo wystawia tory znow na dzierzawe, jak nikt sie nie zglosi to znaczy ze mozna tam zrobic droge, albo sprywatyzowac. Ew. zostawic tory w reku panstwa.
Bo faktycznie syzbki pociagi sa lepszym rodzajem transportu niz samochody osobowe - pociagiem przejedzie kilkaset ludzi ktorzy by musieli uzyc kilkuset samochodow.

29-06-2009 - 19:40:25

xsior Napisał(a):
-------------------------------------------------------

> Jak to rozwiazac?
> Sprywatyzowac kolej! Tory mysle nalezaloby
> zostawic w rekach panstwa, ale dzierzawic
> prywaciarzom.


Błąd, winą nie są pociągu ale właśnie tory.
Na tych co są nie przekroczysz 100km/h bezpiecznie smiling smiley
Więc Państwo musi wyłożyć miliardy.... a tak co roku ile się dopłaca do kolei by to utrzymać?
Musi przyjść ktoś odważny i przeprowadzić reformy wbrew ciemnemu ludowi

30-06-2009 - 21:00:52

Jeśli zniknie prasa, koledzy po fachu Winstona Smitha będą mieli banalnie prostą robotę...

01-07-2009 - 09:25:29

co do wysokości dopłat to warto przejrzeć ustawy budżetowe.

Z drugiej strony - właśnie dlatego kolej w Polsce jest w złym stanie, że oczekiwano od niej "rentowności" (co się nie udawało, ale nacisk był).

Infrastruktura torowa powinna być utrzymywana z podatków, tak długo jak długo z podatków utrzymuje się infrastrukturę drogową (i lotniczą! -choćby lotniska).
Przy czym należy umożliwić dzierżawienie linii przez firmy zainteresowane(zwłaszcza linie lokalne których PLK nie chce)
W takim wypadku należy je koniecznie zwolnić z kosztów wynikających z posiadania ziemi na których leżą tory.
Natomiast dworce to powinna być sprawa samorządów.

Dostęp do torów utrzymywanych przez PLK (= utrzymywanych z podatków) powinien być dla przewoźników bezpłatny (w zamian nie musieliby dostawać tak dużych dotacji jak obecnie).
Anonimowy użytkownik

01-07-2009 - 10:38:00

Krzysiek Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Natomiast dworce to powinna być sprawa
> samorządów.

IMHO dworce to nie tory i nie grozi paraliż kolejowy części kraju w przypadku prywatyzacji.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6138, Posty: 45245, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 224, Posty: 2116.