29 maja - Czy kobiety wywołały kryzys?

Wysłane przez pagodzik 

30-05-2009 - 09:48:52

Nie wiedziałem, że wydając pieniądze wywołuje się kryzys... Wydawało mi się, że kryzys wziął się stąd, że ludzie nagle przestali wydawać pieniądze - na nowe mieszkania, na nowe samochody i inne dobra niepotrzebne w codziennym życiu i zmniejszyli wydatki na dobra niezbędne...

A tu proszę - kryzys wziął się stąd, że ludzie wydają pieniądze.

Coś takiego mogło się pojawić tylko w takim G.W...

05-06-2009 - 15:59:21

No cóż, wydawanie jest dobre i ile WCZEŚNIEJ się te pieniądze samemu się ZAROBI!

Załóżmy czysto hipotetycznie, że Bank X udziela mi pożyczki Y mld zł, ja wydaję tą forsę na wszystko 'co popadnie' w Polsce, czyli 'nakręcam' gospodarkę bo towary schodzą jak ciepłe bułeczki - czyli wyciągam kraj z kryzysu.
Po tej operacji mam dwa wyjścia:
- ogłaszam upadłość konsumencką winking smiley (i odbieram nagrody za uratowanie gospodarki)
- lub pożyczam kolejną kasę z Banku Z w kwocie Y*2, spłacam dług w Banku X, a resztę znów 'pakuję' w już wyprowadzony z kryzysu kraj, dzięki czemu wchodzi on w czas prosperity.
- postępuję tak dalej (jako osoba bogata jestem 'wiarygodny' dla banków)

Czyli wydawanie pieniędzy jest dobre! Bo 'stawia kraj na nogi'.

A teraz zagadka, gdzie jest 'haczyk' winking smiley ?

07-06-2009 - 10:57:12

Jeśli bank udziela kredytu byle komu, to sam sobie będzie winny, jeśli tego kredytu mu ktoś nie spłaci. Natomiast zwykle kredyt spłacany jest w ratach, a nie jednorazowo...

Co do kręcenia się gospodarki. Gdy Kowalska zapłaci Wiśniewskiemu za jakiś towar 2 razy więcej niż ten towar jest wart, to później Wiśniewska będzie mogła zapłacić 2 razy więcej za towar Zielińskiemu. A Zielińska przepłaci za towar, na czym zyska Kowalska.

Haczyk polega na tym, że państwo nakłada podatki. Gdy są one tak horrendalnie wysokie jak w Polsce, USA czy krajach UE, to dochodzi do kryzysu.

W normalnym ustroju, gdy trzeba wyprodukować więcej, cena jednostkowa spada, to oczywiste. Gorzej, gdy poprzez utrzymywanie monopoli, uniemożliwia się rozwój...

Ja jestem jeszcze młody, więc wciąż wierzę, że dożyję czasów normalnych...
Anonimowy użytkownik

07-06-2009 - 11:24:35

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> - lub pożyczam kolejną kasę z Banku Z w kwocie
> Y*2, spłacam dług w Banku X, a resztę znów
> 'pakuję' w już wyprowadzony z kryzysu kraj,
> dzięki czemu wchodzi on w czas prosperity.
> - postępuję tak dalej (jako osoba bogata jestem
> 'wiarygodny' dla banków)
>
> A teraz zagadka, gdzie jest 'haczyk' winking smiley ?

EEE... Bank Z nie da Ci kredytu?

07-06-2009 - 16:44:17

@ Apophis: Z tego co zrozumiałem, to za każdym razem lawinowo zwiększasz inflację, ponadto za każdym razem powiększa się Twój dług, więc może się zdarzyć że ktoś w końcu nie pożyczy Ci pieniędzy. Choroba - nie jestem dobry z ekonomii, ale kojarzę takie pojęcie jak "pompowanie bańki", trochę tylko nie wiem jak to przełożyć na normalny język i jakie są tego efekty (oprócz kryzysu..). Będę wdzięczny za wyjaśnienie ; )

07-06-2009 - 21:34:17

Haczyk polega na tym, że już drugi bank nie da kredytu. Widząc, że potencjalny kredytobiorca jest niewypłacalny po prostu odeśle go z kwitkiem! A pierwszy bank albo się "zlituje" i bardziej rozłoży spłatę rat, albo wyśle komornika!

Oczywistą przyczyną kryzysu jest ingerencja rządu w gospodarkę. KAŻDA ingerencja rządu powoduje kryzys. KAŻDA ingerencja rządu jest szkodliwa dla gospodarki.

Ot - chociażby tzw. program "rodzina na swoim" - rządowe dopłaty do mieszkań. Przez ten program ceny mieszkań spadły do urzędowych maksimów i dalej już nie chcą spadać... Zyskują na tym banki (wyższa kwota kredytu - wyższe prowizje, odsetki, marże), a płacą za to podatnicy. Tak to z kieszeni podatnika dotuje się banki.

W ciągu ostatnich 100 lat nie było kryzysu, który nie byłby spowodowany interwencjonizmem rządowym.

Z resztą inflacja jest zjawiskiem również wywoływanym przez rządy, które notorycznie psują pieniądz dodrukowując miliardy bez pokrycia. W tym także rząd Polski! Oczywiście - pod ukryciem - nazywa się to sprytnie "obligacjami", ale czym innym jest emisja obligacji niż dodrukiem pieniądza?

Nie ma różnicy, czy wyemituje się 10 miliardów złotych bez pokrycia i ogłosi, że za 5 lat te 10 miliardów się ściągnie z rynku, czy też puści się obligacje 5-letnie na 10 miliardów. (Przepraszam - różnica jest taka, że w przypadku obligacji po 5 latach trzeba zapłacić więcej niż w pierwszym przykładzie)

Tutaj możemy przeczytać:
w całym 2008 r. sprzedaż obligacji detalicznych Skarbu Państwa przekroczyła 6,1 mld zł.

A idę o zakład, że to tylko jakieś 10% wszystkich obligacji wyemitowanych w 2008 roku!!!

Strach się bać!!!

08-06-2009 - 08:27:25

Witam,
no haczyk jest tu cyt: "dodrukowując miliardy bez pokrycia", wg mnie właśnie rezygnacja z parytetu złota jest problemem. Ludzie dają się 'nabierać' na wartość 'drukowanego zielonego papieru' ale tylko do czasu, bo kiedyś ktoś musi taki pieniądz 'pokryć' swoją ciężką pracą. Teraz 'wartość' pieniądza jest czysto umowna i tajemnica jego rzeczywistej wartości jest trzymana przed zwykłymi ludźmi w tajemnicy.
Akurat w przypadku tzw kryzysu, zaufanie nagle się skończyło i jak to ktoś ujął zaczęło się 'sprawdzanie kart', z tym wyjątkiem, że tyłki blefujących za 'nasze' pieniądze ratują 'ci u góry'.

Mówi się, że kryzysu nie ma, czyżby? Jest kryzys! jaki?
No więc jest KRYZYS RZETELNEJ INFORMACJI !
I według mnie to jest najgorsza kategoria kryzysu ponieważ człowiek może sobie poradzić ze 'złą informacją' ale co zrobić jak docierają do niego 'fałszywki' i do tego sprawiające złudzenie wiarygodności.

10-06-2009 - 10:57:33

Kiedyś przy okazji dyskusji o wprowadzeniu w Polsce €ura, pani Hanna "Bufetowa" Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że USA trzymały parytet złota, ale w międzywojniu nie były w stanie tego parytetu utrzymać.

Zadałem pytanie "a na czym polega utrzymywanie parytetu złota i jaki z tym problem? Wystarczy nie dodrukowywać pustych pieniędzy...", ale niestety "Bufetowa" nie zakapowała.

Oczywiście chodziło o coś innego - rząd USA musiał mieć pieniądze na interwencyjny skup zboża na dofinansowanie miejsc pracy... Wówczas poziom techniki był niższy niż obecnie, dlatego kryzys przyszedł po zaledwie kilku latach. Gdy zabawy interwencyjne rozpoczął Wiluś Clinton, kryzys przyszedł dopiero po kilkunastu latach...

11-06-2009 - 21:15:47

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Witam,
> no haczyk jest tu cyt: "dodrukowując miliardy bez
> pokrycia".

To jest ciekawa interpretacja pożyczania pieniędzy w banku. Jeżeli z dnia na dzień obniżyć podatki, to zakładając, że prywatni usługodawcy są tańsi niż państwowi ludzie nagle zaczną kupować więcej a zwiększony popyt wywoła inflację. Czy można oszacować teraz jaki będzie jej stosunek do wzrostu płac?

Z drugiej strony jeśli pożyczone pieniądze wydasz na jakieś mieszkanie a nie na bzdety, to w razie upadłości bank zabierze mieszkanie, wymieni je z powrotem na gotówkę, którą następnie powinien wrzucić do niszczarki - czyli zamiast parytetu w złocie mamy parytet w nieruchomościach. Gorzej z tymi obligacjami, bo parytet jest nie w złocie, tylko w państwie jako tworze. Polska w razie poważnego problemu może wywołać hiperinflację celem ułatwienia sobie zwrotu pieniędzy za obligacje, czego kredytodawcy by raczej nie chcieli, więc jest nadzieja, że może ktoś jednak będzie jeszcze dbał o nasze interesy winking smiley

12-06-2009 - 12:03:40

cyt: "w razie upadłości bank zabierze mieszkanie, wymieni je z powrotem na gotówkę"
i tu się kłaniają USA, banki 'pożyczały pusty papier' za który ludzie zaczęli kupować domy i w pewnym momencie kiedy bankom powinęła się noga, to się okazało, że ceny nieruchmości spadły tak, że nijak nie mogły odsyskać kasy! Przecież to się dzieje teraz.
Czy bank, który działa tylko w sposób do tego przeznaczony (bez nadprodukcji pustych kwitów za 'przechowywanie' złota) może upaść?

13-06-2009 - 09:40:01

WTF Napisał(a):
> Jeżeli z dnia na dzień obniżyć podatki, to zakładając, że prywatni
> usługodawcy są tańsi niż państwowi ludzie nagle zaczną kupować więcej a zwiększony popyt
> wywoła inflację. Czy można oszacować teraz jaki będzie jej stosunek do wzrostu płac?

Człowieku, to podstawy ekonomii!
Wraz ze zwiększonym popytem pojawi się zwiększona podaż! Ludzie mając nadmiar pieniądza nie będą kupować po 50 telewizorów, czy 100 hamburgerów naraz. Zainteresują się innymi produktami - np. fryzjerstwem psów, tuningiem samochodów itd. Ponadto zainteresują się wyższym poziomem usług - zamiast posłać dziecko do szkoły gdzie w klasie jest 30 uczniów, pośle do szkoły, gdzie jest 25 uczniów w klasie. A potem 20. Potem 15 itd...

14-06-2009 - 11:43:02

Apophis Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> cyt: "w razie upadłości bank zabierze
> mieszkanie, wymieni je z powrotem na gotówkę"
> i tu się kłaniają USA, banki 'pożyczały pusty
> papier' za który ludzie zaczęli kupować domy i
> w pewnym momencie kiedy bankom powinęła się
> noga, to się okazało, że ceny nieruchmości
> spadły tak, że nijak nie mogły odsyskać kasy!

Tak to jest ten rodzaj ryzyka raczej nie do uniknięcia i na nim między innymi zadsadza się obecny kryzys [stąd w Polsce nie ma kryzysu finansowego, bo dopiero niedawno banki zaczęły pożyczać 120% wartości mieszkania]. Osobiście wierzę w adekwatny kryzys ropy i złota, kiedy ludzie nauczą się pozyskiwać energię z powietrza, czy czegoś podobnego [ceny ropy spadną] i nauczy się tanio wyrabiać złoto z błota [ceny złota spadną]. W tym sensie nie ma chyba stuprocentowego nośnika wartości. Póki co człowiek potrafi zrobić diamenty jak prawdziwe za pół aktualnej ceny diamentu.



pagodzik Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Człowieku, to podstawy ekonomii!
> Wraz ze zwiększonym popytem pojawi się
> zwiększona podaż!

Aktualnie szkół z 20-osobowymi klasami jest może dla 5% uczniów. Więc jeśli wszyscy się nagle wzbogacą [od opuszczenia podatków] zacznie się oblężenie. Efekt będzie dwutorowy:

1. Powstaną nowe szkoły prywatne w dużej ilości

2. Szkoły istniejące jako te "z tradycją" podniosą ceny. Część szkół "z tradycją" upadnie bo się przeliczy z cenami i rozkłąd wytworzy się taki, że będzie tłum szkół o poziomie lepszym niż aktualne, 5% superszkół [nazwijmy to umownie "pierwsza dziesiątka w rankingu"] i może 1% szkół a'la Harvard wywodzących się z tych "z tradycją" na które stać będzie tylko najbogatszych.
Każde dziecko otrzyma niezłe wykształcenie z prywatnej szkoły, z tymże dyrektorem i prezesem zostaną głównie dzieci superbogatych z a'la Harvardów, bo każdy prezes chciałby mieć u siebie absolwenta a'la Harvardu. Oczywiście wiadomo, ktgo stać na najdroższe: Żydów, masonów, ubeków i innych superczłonków supertajnych zgromadzeń rządzących światem [zupełnie jak w USA].


Z popytem i podażą to nie całkiem tak, wystarczy popatrzyć na giełdę [popyt=wzrost cen], czy zatrudnienie w fabrykach w XIX wieku [duży popyt na pracę=spadek zarobków a nie zwiększenie produkcji]. Do tego pamiętaj o popycie z zgranicy na ewentualne tańsze wyroby z Polski. [ewentualny ratunek mógłby płynąć z podniesionego cła na polskie produkty].

Myślę, że dobrym wyznacznikiem mogą być ceny np. w UE, gdzie ludzie mają przeciętnie więcej pieniędzy niż w Polsce i płacą więcej choćby za jedzenie, czy nieruchomości.

Wbrew pozorom moim zdaniem inflacja świadczy o rozwoju gospodarczym w kraju [wzrost cen żywności, akcji, czy nieruchomości. Jeden z najdroższych krajów świata to Japonia, najtańszy pewnie któryś z afrykańskich]. Bardziej chodzi mi o doraźny efekt opuszczenia podatków czyli czy przeciętny kowalski temu podoła na samym początku.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6138, Posty: 45249, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 224, Posty: 2116.