6 września 2009: Kiedy Re-re-nacjonalizacja?

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

07-09-2009 - 08:12:59

[korwin-mikke.blog.onet.pl]

07-09-2009 - 15:20:17

Pieniądz wynaleziony pierwotnie miał oparcie w dobrach materialnych, najczęściej w kruszcach, dlatego w tym tekscie taki pieniądz będę nazywał kruszcowym. Pieniądz kruszcowy (zrobiony z kruszcu lub wymienialny na kruszec) - jako stare, sprawdzone urządzenie - jest często zachwalany przez konserwatywnych polityków i ekonomistów.

Postęp techniczny spowodował wynalezienie pieniądza fiducjarnego, nie opartego o dobra materialne, ale o zaufanie do twórcy tego pieniądza, którym są rządy państw.

Pieniądz fiducjarny jest generalnie lepszy od pieniądza kruszcowego, chociaż, jak to często bywa, narzędzie doskonalsze jest w rękach jednostki niemoralnej bardziej niebezpieczne dla społeczeństwa, niż narzędzie prymitywne.

Przewagi pieniądza fiducjarnego.

1. Pieniądz fiducjarny nie wymaga blokowania dóbr materialnych, stanowiących jego pokrycie. Np. złoto zamiast leżeć w skarbcach, bądź być użyte do wyrobu monet, może służyć do wyrobu biżuterii, elektroniki itd.

2. Ilość pieniądza fiducjarnego w obiegu może być przez rząd regulowana, w związku z tym rząd może lekko obniżać jego siłę nabywczą (powodować niewielką inflację), co jest korzystne dla gospodarki, bo aby zmniejszyć straty od inflacji ludzie przyspieszają swoje zakupy. Owszem w rękach rządu nieodpowiedzialnego i bandyckiego pieniądz ten najczęściej staje się narzędziem rabunku, ale przecież nikt rozsądny nie postuluje wprowadzania zakazu używania noży czy pistoletów tylko dlatego, że mogą być użytecznym narzędziem dla bandytów. Pieniądz oparty na dobrach materialnych normalnie ulega deflacji, a to na skutek postępu technicznego i organizacyjnego produkcji - wzrost podaży produktów powoduje spadek ich cen. Deflacja jest niekorzystna dla gospodarki i dla społeczeństwa bo zniechęca ludzi do obrotów, czyli do pracy.

3. Utrzymywanie przez rządy dzięki pieniądzu fiducjarnemu niewielkiej inflacji, co normalnie wymaga nowych emisji pieniądza, pozwala rządowi na uzyskiwanie dochodów po bardzo niskich kosztach - szczególnie w obecnej dobie powszechnego pieniądza niematerialnego.

4. Jeśli pieniądz jest oparty na dobrach materialnych to często rządy skłaniają się do stosowania niepełnego pokrycia emisji, zakładając, że wszyscy użytkownicy pieniądza nie przyjdą naraz zamienić swoje pieniądze na dobro, które zabezpiecza wartość pieniądza. Z kolei użytkownicy pieniądza zwykle wiedzą, że pokrycie jest częściowe. W tej sytuacji jest możliwy tzw. run na banki w momencie utraty zaufania do pieniądza. Gdy taki run wystąpi, rząd, nawet jeśli nie miał złych zamiarów, jest w bardzo ciężkiej sytuacji - społeczeństwo również. Gdy pieniądz jest fiducjarny runy na banki nie mają sensu, a gdyby wystąpiły to był by tylko problem techniczny z drukowaniem, bo formalnie to bank emisyjny w każdej chwili może wyemitować każdą potrzebną ilość gotówki.

Uzupełnienie 18.03.2009

Wskazano mi, że złote pieniądze nawet bardzo stare nie straciły na wartości a nawet wprost przeciwnie - zyskały, natomiast stare pieniądze fiducjarne to na ogół śmiecie, chyba że z racji rzadkości jakichś egzemplarzy mają jakąś tam wartość, ale ograniczoną do kręgu kolekcjonerów.
Owszem pieniądz złoty czy nawet złoto w sztabkach są bardzo dobrym środkiem tezauryzacji czyli przechowania bogactwa. Ale funkcja tezauryzacyjna jest funkcją uboczną pieniądza, funkcja podstawowa to ułatwienie wymiany produktów. Stosujmy najlepsze środki go poszczególnych funkcji. Jak ktoś chce tezauryzować swoje bogactwo niech kupuje sobie monety złote lub złoto, obowiązywanie pieniądza fiducjarnego nie powoduje konieczności zakazywania używania pieniędzy kruszcowych i w Polsce takiego zakazu nie ma. Jednak jako środek wymiany pieniądz fiducjarny jest lepszy i jego należy stosować.
Powyższy tekst pierwotnie był opublikowany na stronie [prawica.net]
Anonimowy użytkownik

07-09-2009 - 17:23:28

(Na potrzeby tego posta określenia "pieniądz fiducjarny" używać będę dla nazwania pieniędzy drukowanych przez rządy)

Postęp techniczny spowodował wynalezienie pieniądza fiducjarnego, nie opartego o dobra materialne, ale o zaufanie do twórcy tego pieniądza, którym są rządy państw
Nie żaden "postęp techniczny" a zwykła pazerność tych rządów co do których ludzie mieli (albo i nie) zaufanie.

1. Pieniądz fiducjarny nie wymaga blokowania dóbr materialnych, stanowiących jego pokrycie. Np. złoto zamiast leżeć w skarbcach, bądź być użyte do wyrobu monet, może służyć do wyrobu biżuterii, elektroniki itd.
Kruszec służący do wyrobu biżuterii czy użyty w elektronice w dalszym ciągu pozostaje pieniądzem.
Tak się jakoś składa że zwykle rzeczy wyrabiane ze złota są równie co "pieniądz" fiducjarny poręczne.

2. Ilość pieniądza fiducjarnego w obiegu może być przez rząd regulowana, w związku z tym rząd może lekko obniżać jego siłę nabywczą (powodować niewielką inflację), co jest korzystne dla gospodarki, bo aby zmniejszyć straty od inflacji ludzie przyspieszają swoje zakupy.
Użyję takiego słowa: BZDURY
"spowodowanie inflacji jest równoznaczne z wyciągnięciem cichcem z pieniędzy z kieszeni a więc - złodziejstwem.
Złodziejstwo owszem, przynosi korzyść z tym, że nie okradzionym a państwo nie jest powołane i utrzymywane przez ludzi po tu by ich okradało.
Owszem w rękach rządu nieodpowiedzialnego i bandyckiego pieniądz ten najczęściej staje się narzędziem rabunku, ale przecież nikt rozsądny nie postuluje wprowadzania zakazu używania noży czy pistoletów tylko dlatego, że mogą być użytecznym narzędziem dla bandytów.
Tyle tylko że "pieniądz" fiducjarny został wynaleziony tylko i wyłącznie w tym celu by być narzędziem rabunku podobnie jak gilotyna służy wyłącznie ścinaniu głów.
A nikt rozsądny nie trudzi się montażem gilotyny i ustawianiem jej na głównym placu miasta jeśli nie zamierza kilku głów ściąć.

Pieniądz oparty na dobrach materialnych normalnie ulega deflacji, a to na skutek postępu technicznego i organizacyjnego produkcji - wzrost podaży produktów powoduje spadek ich cen. Deflacja jest niekorzystna dla gospodarki i dla społeczeństwa bo zniechęca ludzi do obrotów, czyli do pracy.
Ulega deflacji - owszem, jednak w stopniu niewielkim acz ciągle.
Wyssanym z palca argumentem opartym o oczywiście kłamliwy argument o "przyspieszaniu zakupów" jest twierdzenie jakoby deflacja zniechęcała do pracy.

3. Utrzymywanie przez rządy dzięki pieniądzu fiducjarnemu niewielkiej inflacji, co normalnie wymaga nowych emisji pieniądza, pozwala rządowi na uzyskiwanie dochodów po bardzo niskich kosztach - szczególnie w obecnej dobie powszechnego pieniądza niematerialnego.
I o to właśnie chodzi - o dochody dla państwa uzyskiwane minimalnym nakładem środków - czyli o zwykłe w tym przypadku złodziejstwo.
Tak z ciekawości - a z jakiego to powodu państwa w ogóle mają "uzyskiwać dochody" z innych źródeł niż podatki?

4. Jeśli pieniądz jest oparty na dobrach materialnych to często rządy skłaniają się do stosowania niepełnego pokrycia emisji, zakładając, że wszyscy użytkownicy pieniądza nie przyjdą naraz zamienić swoje pieniądze na dobro, które zabezpiecza wartość pieniądza. Z kolei użytkownicy pieniądza zwykle wiedzą, że pokrycie jest częściowe. W tej sytuacji jest możliwy tzw. run na banki w momencie utraty zaufania do pieniądza. Gdy taki run wystąpi, rząd, nawet jeśli nie miał złych zamiarów, jest w bardzo ciężkiej sytuacji - społeczeństwo również. Gdy pieniądz jest fiducjarny runy na banki nie mają sensu, a gdyby wystąpiły to był by tylko problem techniczny z drukowaniem, bo formalnie to bank emisyjny w każdej chwili może wyemitować każdą potrzebną ilość gotówki.
Przy pomocy czego stworzono taki ciąg rozumowania - doprawdy nie mam pojęcia, mózg w z całą pewnością w tym udziału nie brał.
1. Pieniądz kruszcowy jako z definicji opaty o kruszec kiedy bywa fałszowany a) jest wypierany przez pieniądz który fałszowany nie jest, b) wskazuje natychmiast na złodzieja którego w porządnym państwie się wiesza c) jeśli tak się dzieje to tylko dlatego, że rząd lubi kraść a nie dlatego, że pieniądz oparty jest na kruszcu.
Run an banki bywa z powodzeniem stosowany już i teraz - w ciągu ostatnich kilku lat takich akcji zostało przeprowadzonych wiele i to nie dlatego że pieniądz oparto o kruszec a dlatego ze państwa raczyły fałszować własne, już sfałszowane pieniądze.

bo formalnie to bank emisyjny w każdej chwili może wyemitować każdą potrzebną ilość gotówki
No - i pudełko zapałek kosztuje trylion osiemset pięćdziesiąt bilionów dziewięć miliardów złotych - gratuluje.
Wywal do śmieci to co każe pisać Ci takie rzeczy.

Owszem pieniądz złoty czy nawet złoto w sztabkach są bardzo dobrym środkiem tezauryzacji czyli przechowania bogactwa. Ale funkcja tezauryzacyjna jest funkcją uboczną pieniądza, funkcja podstawowa to ułatwienie wymiany produktów.
Bzdura - pieniądz stanowi środek zapłaty za towary i usługi i tezauryzacyjna jest równie istotna jak płatnicza.

Stosujmy najlepsze środki go poszczególnych funkcji.
Nie - stosujmy środki takie, które utrudniają nieustanne złodziejstwo dokonywane przez państwa a niektóre rodzaje tej grabieży wręcz uniemożliwiają.

Jak ktoś chce tezauryzować swoje bogactwo niech kupuje sobie monety złote lub złoto, obowiązywanie pieniądza fiducjarnego nie powoduje konieczności zakazywania używania pieniędzy kruszcowych i w Polsce takiego zakazu nie ma. Jednak jako środek wymiany pieniądz fiducjarny jest lepszy i jego należy stosować.
Pozdrowienia od pana Okhama - to po pierwsze.
Po drugie - argument że w Polsce nie ma zakazu używania pieniędzy kruszcowych jest proszę pana Bacza argumentem kuriozalnym.
Polecam łaskawie poszukać sobie choćby w sieci tekstów o Prawie Kopernika-Greshama i zastaoiwić się o czym ono traktuje zanim napisze pan kolejny absurd.

Jako środek wymiany pieniądz fiducjarny jest gówno wart z tego prostego powodu że nie wiadomo ile warte będzie 100 złotych jutro rano - wiadomo tylko że będzie warte mniej zresztą z definicji skoro "pieniądz" ten oparty jest o zaufanie do rządu/rządów sprawujących władzę w Polsce - tym samym wart jest mniej niż papier czy metal z jakich go wyprodukowano bo trudno doprawdy znaleźć ludzi mniej na zaufanie zasługujących.

Raczy pan, panie Bacz propagować pomysły afirmujące czynienie z ludzi bydło i jakieś totalniackie myślenie toteż daruję sobie wyjaśnianie panu z jakich to - obcych panu zupełnie - powodów złodziejstwo jest czymś złym a postulowanie utrzymywania rozwiązań rabunek umożliwiających jest współudziałem w tymże rabunku.
Co gorsze - współudziałem płynącym nie z chęci zysku a ze zwykłej ignorancji...

07-09-2009 - 18:05:25

nie będę powtarzać tego co powiedział Leszek, bo oczywiście podpisuję się pod tym. ustosunkuję się tylko do jednego twierdzenia.

Cytuj
Bacz
Pieniądz oparty na dobrach materialnych normalnie ulega deflacji, a to na skutek postępu technicznego i organizacyjnego produkcji - wzrost podaży produktów powoduje spadek ich cen. Deflacja jest niekorzystna dla gospodarki i dla społeczeństwa bo zniechęca ludzi do obrotów, czyli do pracy.

deflacja jest niekożystna? ciekawe co na to producenci sprzętu komputerowego i reszty elektroniki. mimo ciągłej inflacji ceny komputerów spadają, deflacje na tym rynku widać gołym okiem. branża jak na złość zamiast przeżywać permanentny kryzys rozwija się w najlepsze. niech Pan wyjaśnić ten fenomen. logika typowo keyensowska niestety w tym przypadku nie pomoże.

07-09-2009 - 19:21:10

@ Bacz

Ilość pieniądza fiducjarnego w obiegu może być przez rząd regulowana
pozwala rządowi na uzyskiwanie dochodów po bardzo niskich kosztach
a gdyby wystąpiły to był by tylko problem techniczny z drukowaniem, bo formalnie to bank emisyjny w każdej chwili może wyemitować każdą potrzebną ilość gotówk

To są wg Ciebie przewagi pieniądza fiducjarnego???
A z czyjego punktu widzenia???

A w kwestii tego stwierdzenia: Owszem w rękach rządu nieodpowiedzialnego i bandyckiego pieniądz ten najczęściej staje się narzędziem rabunku to ja się pytam: quis custodiet ipsos custodes? (znaczy się kto będzie pilnował tych co mają pilnować,czyli rząd)

Cytuj
Leszek
Użyję takiego słowa: BZDURY
Tyle Ci mogę powiedzieć, że się pod tym komentarzem podpisuję wszystkimi kończynami.


Na koniec zaś o stoczniach.
Te całe "prywatyzacje" to złodziejstwo nie mniejsze niż pieniądz fiducjarny.
Jak nikt nie chce tego bajzlu kupić (nawet Katarczycy) to zaorać i zrobić plażę. Można się będzie przynajmniej poopalać. A stoczniowcy niech się przekwalifikowywują na kelnerów, sklepikarzy i tych gości co gofry sprzedają. Byle nie za dotacje z mojej kieszeni.

07-09-2009 - 21:07:23

Napiszę tylko tyle - inflacja i wysokie podatki zniechęcają mnie do pracy najemnej (taka jest w większości dostępna) na 100 % możliwości.Im więcej zarobię tym mniej zarobię.Zatem zarabiam tyle by przeżyć,a resztę energii kieruje gdzie indziej.Jak śpiewała Natalia Kukulska - im więcej ciebie,tym mniej - co polecam na hasło zwalczające inflację.Swoje główne zainteresowania skierowałem zatem w kierunku nie zarobkowym (przynajmniej w najbliższym czasie).Bez udziału rządu odnoszę sukcesy.Byłoby ich więcej,gdyby ten nie przeszkadzał.Ludzie uciekają od inflacji i ciężkiego życia (oglądają seriale,piją piwo na ławkach,wydają wszystko zamiast oszczędzać,obżerają się).Robiliby coś innego,gdyby rząd pozwolił im działać.Wyjazd,sport,rekreacja,mniej telewizji a więcej zdrowia.Lepsze jest dla Kowalskiego,to co sam uzna.Niewłaściwe jest - z punktu widzenia prawicowca - mówienie,że jakis pieniądz jest lepszy lub gorszy,przed zapytaniem tegoż Kowalskiego.Rzecz jasna,można spierać się,ale taka formuła zawsze winna być poprzedzona stwierdzeniem - moim zdaniem,dla mnie - z wyjaśnieniem stanowiska.

07-09-2009 - 21:18:27

Cytuj
Balcerek
deflacja jest niekożystna? ciekawe co na to producenci sprzętu komputerowego i reszty elektroniki. mimo ciągłej inflacji ceny komputerów spadają, deflacje na tym rynku widać gołym okiem. branża jak na złość zamiast przeżywać permanentny kryzys rozwija się w najlepsze. niech Pan wyjaśnić ten fenomen. logika typowo keyensowska niestety w tym przypadku nie pomoże.

Deflacja oznacza, że cena koszyka dóbr reprezentatywnego dla danej gospodarki maleje. Jeśli ceny komputerów maleją a większości innych produktów rosną to nie ma deflacji bo wydatki na komputery to mały procent wszystkich wydatków ludzi i firm. Na wzrost gospodarczy ma wpływ wiele czynników, z których inflacja/deflacja wcale nie jest czynnikiem najważniejszym.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-09-2009 21:55 przez Bacz.

07-09-2009 - 21:45:12

Cytuj
Leszek
[...]

Nie mam czasu na obszerne polemiki, zauważę tylko:
1. Albo złoto leży w skarbcu banku, który wyemitował na to konto noty bankowe czyli BankNoty albo jest zawarte w przedmiotach użytkowych. Albo, albo.
2. Inflacja powoduje przyspieszenie obrotu gospodarczego (ćwierćdniówki!) bo utrwala postawę: co masz kupić jutro kup dzisiaj bo jutro będzie drożej. Deflacja powoduje zwolnienie obrotu bo preferuje postawę: co masz kupić dzisiaj kup jutro - będzie taniej.
3. Nie jestem anarchistą i nie uważam, że każdy podatek (w tym inflacyjny) jest kradzieżą.

07-09-2009 - 21:53:54

@ Bacz

Inflacja powoduje przyspieszenie obrotu gospodarczego (ćwierćdniówki!) bo utrwala postawę: co masz kupić jutro kup dzisiaj bo jutro będzie drożej.
Klasyka keynsizmu. A to już chluby wg mnie nie przynosi.

Nie jestem anarchistą i nie uważam, że każdy podatek (w tym inflacyjny) jest kradzieżą.
Nie każdy podatek to kradzież - ok. Ale inflacyjny jak najbardziej. To gorsze niż wszystkie VATy i akcyzy razem wzięte.

07-09-2009 - 22:23:50

Cytuj
Ortodoks
Nie każdy podatek to kradzież - ok. Ale inflacyjny jak najbardziej. To gorsze niż wszystkie VATy i akcyzy razem wzięte.

Nie wiem skąd ta gorszość wynika, koszty poboru znkome, dolegliwość dla podatnika mała, rozłożenie wśród społeczeństwa proporcjonalne - bogatsi płacą więcej, możliwość oszukania fiskusa.

Trzeba być geniuszem żeby się mylić w 100%. Keynes geniuszem bynajmniej nie był.
Anonimowy użytkownik

07-09-2009 - 23:11:24

Nie mam czasu na obszerne polemiki, zauważę tylko:
Współczuję.
Żyd jak nie umie pływać to mówi że woda rzadka.
Można i tak.

1. Albo złoto leży w skarbcu banku, który wyemitował na to konto noty bankowe czyli BankNoty albo jest zawarte w przedmiotach użytkowych. Albo, albo.
Albo jest zakopane pod grusza, albo akurat krąży między kupującym a sprzedającym albo albo sobie ktoś buduje piramidki z monet w domu - to jest nieistotne.
Istotne jest to, że to złoto zostało zarobione przez ludzi w celu zupełnie innym niż okrawanie ich przez byle łachmytę który akurat załapał się na fuchę pn. minister finansów.

2. Inflacja powoduje przyspieszenie obrotu gospodarczego (ćwierćdniówki!) bo utrwala postawę: co masz kupić jutro kup dzisiaj bo jutro będzie drożej. Deflacja powoduje zwolnienie obrotu bo preferuje postawę: co masz kupić dzisiaj kup jutro - będzie taniej.
W takim razie polecam gorąco tłumaczenie takich rzeczy w Zimbwabwe - tam akurat inflacja sięga kilku dobrych tysięcy procent - gwarantuję Ci sporą frekwencje jak będą Cię wieszać na jakimś baobabie.
Polecam również już nie lekturę wspomnień ludzi którzy mieli "szczęście" życ pod panowaniem inflacji bo o zrozumienie widzę trudno ale rozmowę z kimś kto usiłował w życiu zarobić na cokolwiek więcej niż można kupić za dniówkę.
Masz widzę pojecie oscylujące w okolicach nicości jeśli chodzi o wiedzę czym w istocie jest inflacja dla przemysłu, konsumentów i w dłuższej perspektywie dla całego państwa.

3. Nie jestem anarchistą i nie uważam, że każdy podatek (w tym inflacyjny) jest kradzieżą.
A to wybacz - nie jest to dobre miejsce dla diagnozowania ułomności na jaką cierpisz.
Jak rozumiem - jesteś człowiekiem zadowolonym kiedy budzisz się rankiem ze świadomością, że w czasie snu zostałeś okradziony.

Trzeba być geniuszem żeby się mylić w 100%. Keynes geniuszem bynajmniej nie był.]
Nie był - był skończonym durniem.
Na nieszczęście durnie mają ostatnimi czasy mają spore wzięcie.

08-09-2009 - 06:42:46

Cytuj
Bacz
Deflacja oznacza, że cena koszyka dóbr reprezentatywnego dla danej gospodarki maleje. Jeśli ceny komputerów maleją a większości innych produktów rosną to nie ma deflacji bo wydatki na komputery to mały procent wszystkich wydatków ludzi i firm. Na wzrost gospodarczy ma wpływ wiele czynników, z których inflacja/deflacja wcale nie jest czynnikiem najważniejszym.
dobrze Pan wie o co mi chodziło, zamiast słowa defalcja(bo to tyczy się całej gospodarki) powinienem użyć spadek cen na rynku komputerów. według Pana jak ceny spadają to ludziom nie chce się robić. ciekawe dlaczego producentom komputerów chce się robić i to coraz więcej?

08-09-2009 - 07:50:40

Nie można na podstawie nietypowej branży wyciągać wniosków dla całej gospodarki. Na rynku komputerów jest duży spadek cen w związku z ogromnym postępem technicznym w tej dziedzinie, wielokrotnie wyższym niż średnio w reszcie gospodarki. Zdecydowanie to utrudnia działalność producentów - w niektórych wypadkach spóźnienie się z wejściem z nową technologią już o kilka miesięcy powodowało ogromne straty. Oczywiście odbywało się to kosztem gigantycznych zysków tych którzy wiedli: Intel, Microsoft, Apple itd. Ponieważ komputery oferują użytkownikom coraz to nowe możliwości branża ta się dynamicznie rozwija pomimo tego że ceny komputerów określonej generacji szybko maleją i zachęca to klientów do czekania z zakupami. Ja osobiście nigdy nie kupiłem nowego komputera, jestem elektronikiem i potrafię dużo wycisnąć ze starszych maszyn które kupuję kilka razy taniej niż nowe. Ogólnie jednak cena nowego komputera nie zmalała tak bardzo bo każda nowa generacja jest w punkcie startowym droższa od poprzedniej.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2009 08:12 przez Bacz.

08-09-2009 - 09:24:51

Na wiele wątpliwości odpowiedziałem w dyskusji na stronie do której link podałem w pierwszej mojej wypowiedzi.
Umiarkowana inflacja jest korzystna dla gospodarki - ale duża inflacja - nie, a hiperinflacja na pewno nie.
Ponadto, to ważna sprawa, według aktualnie obowiązującej idiotycznej polityki niskich stóp procentowych, zyski z emisji pieniądza wcale nie trafiają do budżetu (NBP nie ma zysków!), tylko są transferowane do bankierów. Kto jest właścicielem większości banków w Polsce - wiadomo. Na ten temat pisałem na moim blogu na niepoprawni.pl wiele razy np. 27 lutego br. Nie mogę podać linków bo mam zakaz od admina.
Anonimowy użytkownik

08-09-2009 - 09:44:45

Otóż wielce zajęty panie Bacz (i wszyscy podobni panu "myśliciele"winking smiley - nie masz pan bladego pojęcia jakie głupoty wypisujesz a nadto prezentujesz się pan i to publicznie nie tylko jako bezmyślny klakier ale wprost jako człek wyzuty z najprymitywniejszych zasad moralnych.
Nie sposób bowiem inaczej nazwać człowieka twierdzącego wprost że kradzież jest czymś dobrym a jako że wyjaśniono już panu ze inflacja jest kradzieżą i to na gigantyczną skalę jakiej rządy dokonują każdego dnia na szkodę swoich obywateli i na szkodę państw przez siebie okupowanych.
Mimo to - nie odnosząc się słówkiem do przedstawionych sobie argumentów - powtarzasz pan z uporem godnym osła swoje twierdzenie - nie pozostaje mi nic innego jak traktować pana w taki dokładnie sposób jak pan sobie życzysz czyli jako durnia stręczącego złodziejstwo jako sposób na życie.

Cytuj
Bacz
Nie wiem skąd ta gorszość wynika, koszty poboru znkome, dolegliwość dla podatnika mała, rozłożenie wśród społeczeństwa proporcjonalne - bogatsi płacą więcej, możliwość oszukania fiskusa.
Wstrzelona w potylicę kula kalibru 9 mm jest sposobem jeszcze lepszym - koszt niemal niezauważalny, podatnik nigdy już nie będzie odczuwać żadnych dolegliwości, rozkład wśród społeczeństwa nadzwyczaj równy - "pobór" wynosi bowiem 100% i nie istnieje możliwość oszustwa - już nigdy.

Kilka słów wyjaśnienia dla wszystkich pożytecznych idiotów powtarzających bez cienia krytycyzmu podobne głupoty czym mianowicie jest inflacja.
Otóż pieniądz nie jest - jak głosi jeden z drugim nieuk - wartością samą w sobie, pieniądz jest jedynie ekwiwalentem pracy jaką należy włożyć w wytworzenie dóbr o wartości jaką pieniądz symbolizuje.
Oznacza to ni mniej ni więcej, że za wykonanie określonej pracy trzeba zapłacić określoną kwotę za które można następnie nabyć na przykład określona ilość chleba.
Inflacja, czyli druk pieniędzy nie mających pokrycia w towarze sprawia, że te same dobra kosztują proporcjonalnie więcej do kwoty jaka została dodrukowana.
Innymi słowy - ceny towarów idą w górę i to w sposób całkowicie nie powiązany z ich wartością.
Grabież zasadza się na tym, że wzrost cen jest stały - wszystko drożeje bez przerwy na sen, pracę, seks i nawet nie zważając na czas potrzebny na druk pieniędzy podczas gdy wynagrodzenia ludzie otrzymują nie tylko w określonych interwałach czasowych ale też z dołu za wykonana już pracę i z tej prostej przyczyny nawet gdyby dokonać zakupu w momencie otrzymania wypłaty - przez internet - a wypłaty byłyby co piętnaście minut to wzrost ceny tego dobra i tak był większy niż wzrost wynagrodzenia.
Innymi słowy - "dzięki" inflacji po to by nabyć te same dobra musimy pracować dłużej.
To jest jedna strona medalu.
Drugą jest to , w jaki sposób inflacja wpływa na gospodarkę.
Czy to się komu podoba czy nie - gospodarka rozwija się dzięki kredytowi.
Rzecz jasna - nie kredyt rozwija gospodarkę ale znacznie w przyspieszeniu jej rozwoju pomaga a niekiedy w ogóle jej rozwój umożliwia.
W sytuacji kiedy panuje inflacja - instytucja kredytu zamiera, jedynie bowiem osobnicy o umysłowości Baczów tego świata byliby gotowi udzielić kredytu w sytuacji kiedy nie sposób w przybliżeniu nawet określić ile wart będzie pieniądz w momencie spłaty rat; czy pożyczone sto złotych będące ekwiwalentem 100 bochenków chleba warte będzie w chwili zwrotu choć tyle, że stanowić będzie ekwiwalent jednego bochenka czy też może tyle tylko ile kosztuje pomyślenie o zasianiu pszenicy.
Dokładnie taka sama sytuacja jest po drugiej stronie - nie można pożyczać pieniędzy nie będąc w stanie określić swoje przybliżonej choćby zdolności do ich spłaty.
Oczywiście - bank może poczynić pewne szacunki i za każde pożyczone sto złotych zażądać po roku zwrotu stu tysięcy, miliona lub pięciu bilionów lub też określić że wysokość raty zostanie podana w momencie spłaty a Bacz może to zaakceptować co jednak dowodzić będzie jedynie jego bystrości.
Ludzie o poziomie inteligencji wyższym lub równym dla owczarka niemieckiego kredytów ani nie udzielają ani ich w takiej sytuacji nie biorą.
Jakie jeszcze "dobrodziejstwa" spotykają kraj w którym panuje inflacja?
Zakładając nawet że potencjalny inwestor posiada zasoby gotówki zgromadzone gdzieś za granicą - nie podejmie się żadnej inwestycji - i pomijam już tutaj to, że każda inwestycja wymaga nie tylko określenia kosztów co jest w warunkach inflacji obarczone ogromnym ryzykiem ale przede wszystkim poczucia stabilności i - o ile to możliwe - pewności że inwestycja nie zostanie na przykład po jej ukończeniu znacjonalizowana bądź zakładana działalność nie zostanie zakazana czy obłożona podatkami przekreślającymi jej sensowność.
O stabilności z definicji przy inflacji mowy być żadnej nie może a zaufanie do rządu który w sposób otwarty i beż żenady grabi własnych obywateli może żywić jedynie Bacz, któremu nawet nie zaświta że to rząd złodziei (jak większość zresztą rządów) i że rząd ten nie ma po prostu pieniędzy skoro dopuszcza się nie skrywanego nawet rabunku.
Tak więc i inwestycji w państwie pod rządami inflacji nie będzie.
Nie będzie również poważnego traktowania państwa na arenie międzynarodowej co jest dla wszystkich (prócz Bacza) zrozumiałe.

I nikogo doprawdy nie interesuje to, coś tam, Baczu nieuczony wypisywał na swoim nachalnie reklamowanym blogu - jeśli masz jakiejkolwiek argumenty to je podaj (a nie masz żadnych) a nie każ ludziom grzebać w swoich wypocinach.
Powtarzam - propagujesz złodziejstwo twierdząc przy tym że jest to dla kogokolwiek dobre.
Nie dociera do Twej ciasnej główki rzecz taka, że podatków nie nakłada w normalnym państwie minister finansów, bankier czy jakikolwiek inny hochsztapler - o czym w ogóle z Tobą gadać?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2009 09:49 przez Leszek.

08-09-2009 - 09:46:31

Dla gospodarki w ogóle tezauryzacja jest niedobra - lepiej jak dane zasoby dają zysk, niż gdy leżą bezczynnie. Gdyby człowiek wszystko stezauryzował to musiał by z czasem biednieć - bo część złota musiał by co jakiś czas zamieniać na rzeczy potrzebne do życia. Przywódcy narodu powinni zachęcać ludzi do inwestowania w czynny rozwój, a nie w bierne utrzymanie zasobów w możliwie długim czasie.

08-09-2009 - 11:17:54

Cytuj
Leszek
Czy to się komu podoba czy nie - gospodarka rozwija się dzięki kredytowi.

Twierdzenie że kredyt zamiera przy inflacji jest bardzo karkołomne. Chyba nie ma waluty na Ziemi która nie była by przez emitenta "inflacjonowana" a kredyty mają się dobrze, a nawet można powiedzieć, że za dobrze, bo niektórzy się zadłużają po uszy na czym, wbrew rachubom, bardzo tracą.

Co do tego że podatek inflacyjny jest kradzieżą - wyjaśniam, że jestem liberałem i uważam że niezbędne do działania państwa we właściwym zakresie podatki są słuszne i sprawiedliwe, a dopiero każda złotówka zabrana ponad to jest kradzieżą. Podatek inflacyjny powinien być więc niski - i w miarę możności stabilny aby nie zaburzać planowania gospodarczego.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2009 11:19 przez Bacz.
Anonimowy użytkownik

08-09-2009 - 11:21:46

Panie Bacz!!!

Cytuj
Bacz
Na wiele wątpliwości odpowiedziałem w dyskusji na stronie do której link podałem w pierwszej mojej wypowiedzi.
[...]Nie mogę podać linków bo mam zakaz od admina.

Ja nie wiem - Pan jest złośliwy czy może po prostu udaje głupiego? Bo przyznam, że zaczyna mnie to irytować. Jeśli chce Pan porozmawiać o SWOIM artykule ze swojego blogu - proszę założyć takowy temat w dyskusjach niepolitycznych. Ten temat to 6 września 2009: Kiedy Re-re-nacjonalizacja?. Czy widzi Pan w tytule dopisek "tu dyskutujemy o wpisie Bacza na jego sławnym blogu"? Bo ja nie - więc naprawdę - proszę skończyć ze swoją kryptoreklamą, cudami na kiju oferowanymi na własnym blogu!
Przypominam, że jest to forum pana Janusza Korwin-Mikke i stanowi głównie o tym co on ma do powiedzenia, naszym tego pojmowaniu, polityce UPR i tematach pokrewnych/zbliżonych. Jeśli chce Pan podyskutować o tym jak kto widzi Pańskie teksty i światopogląd polecam założyć stosowne forum - podpowiem nazwę - "Forum dla miłośników Bacza - dyskusje". Czy jest to dla Pana zrozumiałe? Pan wchodzi na forum i w swoich postach co rusz daje tekst, że "więcej na moim blogu", "już o tym pisałem". Fascynujące, naprawdę! Ale - co to nas, czytelników, obchodzi? Chce Pan wziąć udział w dyskusji - ZAPRASZAM. Chce Pan poreklamować swój blog? Nie ten adres.
Nadto - nadużywa Pan mojej cierpliwości pisząc że ma Pan "zakaz od admina". Ja Panu nic nie zakazałam zdaje się? Zwróciłam Panu uwagę, że pewne Pana wpisy są niezgodne z regulaminem. Nie odpowiada Panu, że zabrania [nie do końca bo mamy linkownię w której mimo mojej prośby nadal się Pan nie zareklamował - czemu?] się tu reklamowania swoich wypocin? Przykro mi - zawsze może Pan podążyć inną drogą i poszukać forum, gdzie będzie to mile widziane.

Proszę się zastanowić czy woli Pan brać udział w dyskusjach, czy tylko wklejać w nieskończoność swoje stare teksty, których słabo Pan jednak broni jak to tak podsumować, próbując gdzie-bądź wcisnąć link do reszty Pańskiej twórczości.
Ostrzegam Pana ostatni raz, jeszcze jedna taka próba reklamy, bądź kłamstwo tyczące się rzekomych zakazów z mojej strony do czegokolwiek i na jakiś czas pożegna się Pan z forum.

Pozdrawiam i życzę pozostałym dyskutantom więcej cierpliwości i wytrwałości przy tłumaczeniu oczywistości smiling smiley
Admika
Anonimowy użytkownik

08-09-2009 - 11:40:06

Co do tego że podatek inflacyjny jest kradzieżą - wyjaśniam, że jestem liberałem i uważam że niezbędne do działania państwa we właściwym zakresie podatki są słuszne i sprawiedliwe, a dopiero każda złotówka zabrana ponad to jest kradzieżą. Podatek inflacyjny powinien być więc niski - i w miarę możności stabilny aby nie zaburzać planowania gospodarczego.
Zatem wyjaśniam panu, panie Bacz że propagujesz pan nadrzędność państwa wobec obywatela i jednocześnie służebność tegoż obywatela wobec mitycznej jakowejś "gospodarki" dopuszczając a nawet uparcie zachwalając stosowanie nie tylko kradzieży przez państwo z użyciem całego aparatu przymusu jakim dysponuje a nadto pochwalasz pan całkowite lekceważenie prawa którego przestrzegania państwo ma być strażnikiem.
Tak się składa, że tego typu zachowania są immanentną cechą faszyzmu, zatem jesteś pan zwykłym faszystą a nie żadnym tam liberałem.
Jak zauważyłem - unikasz pan wszelkiej dyskusji - nie wiem czy to z powodu miernej wiedzy czy też z powodu megalomanii.
Pouczę więc pana:
Dyskusja polega na przedstawieniu tezy (choćby nawet najbardziej kretyńskiej) i jej obrony przy pomocy argumentów przy jednoczesnym wykazaniu oponentowi również przy pomocy argumentów słabości jego kontr tezy.
Nie robisz pan tego powielając zdania wcześniej napisane i nie używasz pan żadnego argumentu - tym samym do faszyzmu, kłamstwa, bufonady i fałszowania rzeczywistości dorzucasz pan trolling.
Jako że nie ma sposobu by skłonić pana do toczenia sporu w powszechnie przyjęty sposób - póki nie zaczniesz pan tego robic - EOT z mojej strony.

Przypominam tylko że trolli się nie karmi w na tym forum zatem jesteś pan na dobrej drodze do odebrania panu dostępu do portalu.

08-09-2009 - 12:00:20

@ Bacz

Twierdzenie że kredyt zamiera przy inflacji jest bardzo karkołomne.
Kredyt zamiera, kwitnie lichwa i pożyczko-zgadywanka. To, że np bez takiej lichwy nie da się teraz kupić mieszkania to już inna sprawa. Mieszkać przecież na łące pod namiotem ludzie nie będą.

jestem liberałem i uważam że niezbędne do działania państwa we właściwym zakresie podatki są słuszne i sprawiedliwe, a dopiero każda złotówka zabrana ponad to jest kradzieżą
To ja zatem oświadczam, że jestem liberałem i uważam za niezbędne wsadzanie do karceru wyłącznie takiej liczby ludzi jaka jest słuszna i sprawiedliwa, a dopiero każda kolejna osoba to bandytyzmy.
Doprecyzuj zatem jeśli łaska co znaczy niezbędny do działania państwa podatek. Tylko do konkretów można się jakoś odnieść.

Inflacja zaś jest parapodatkiem i nie posada on funkcji poboru konkretnych kwot od konkretnych ludzi, na konkretne cele. Jest podstępną formą wyciągania kasy z kiszeni obywateli pod pretekstem, że "niska inflacja jest dobra dla gospodarki". Na dodatek o poziomie inflacji "decydują" minister finansów, RPP, sami konsumenci i mityczne "rynki". Stąd też jego wysokość jest po prostu zagadką. Słyszałeś kiedyś o tym żeby takie grono i w takim trybie wprowadzało podatek?

Jeśli uważasz się za liberała to chyba takiego z amerykańskiej Partii Demokratycznej, względnie z Platformy Ob.
Z prawdziwym liberalizmem wiele wspólnego to nie ma.

08-09-2009 - 12:02:21

Swoje stare teksty wklejam tu tylko jeśli odnoszą się do wypowiedzi JKM i coś istotnego poprawiają lub uzupełniają. Jeśli dyskusja skręca w wątek poboczny którego JKM nie poruszał to właśnie kończę tu dyskusję, dla dociekliwych wskazując miejsce gdzie na ten temat wypowiedziałem się szerzej. Proszę w imię wolności słowa i umożliwienia poznania prawdy nie zabraniać mi na podawanie linków do materiałów, które publikowałem gdzie indziej.

Sprawa techniczna: uprzejmie proszę o zmniejszenie szerokości forum, bardzo niewygodnie się czyta takie długie linie.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2009 12:11 przez Bacz.

08-09-2009 - 12:29:20

Cytuj
Ortodoks
Inflacja zaś jest parapodatkiem i nie posada on funkcji poboru konkretnych kwot od konkretnych ludzi, na konkretne cele. Jest podstępną formą wyciągania kasy z kiszeni obywateli pod pretekstem, że "niska inflacja jest dobra dla gospodarki". Na dodatek o poziomie inflacji "decydują" minister finansów, RPP, sami konsumenci i mityczne "rynki". Stąd też jego wysokość jest po prostu zagadką. Słyszałeś kiedyś o tym żeby takie grono i w takim trybie wprowadzało podatek?

Nie chcę za bardzo odchodzić od tematu, przypominam tylko że podatek emisyjny (to inna nazwa podatku inflacyjnego) jest w programie gospodarczym UPR.
Kredyt to uprzejma nazwa lichwy.
O wysokości inflacji decyduje u nas RPP, z tym, że reguluje te inflację pośrednio, za pomocą stóp procentowych, co powoduje że:
1. podatek inflacyjny praktycznie w całości trafia do kieszeni bankierów,
2. jakość regulacji jest bardzo kiepska, RPP na ogół nie trafia w cel inflacyjny.
Prawidłowym sposobem regulowania inflacji powinno być nie futrowanie bankierów tylko wpłacanie nowo kreowanych złotówek do budżetu.
Anonimowy użytkownik

08-09-2009 - 12:37:03

Cytuj
Bacz
Proszę w imię wolności słowa i umożliwienia poznania prawdy nie zabraniać mi na podawanie linków do materiałów, które publikowałem gdzie indziej.

Ta sprawa jest już zamknięta a już na pewno jest (i od początku była) zamknięta dyskusja na takie tematy w tym dziale

Cytuj
Bacz
Sprawa techniczna: uprzejmie proszę o zmniejszenie szerokości forum, bardzo niewygodnie się czyta takie długie linie.

Se zwiększ rozdzielczość w monitorze i nie zawracaj gitary.

14-09-2009 - 09:37:19

A ja jestem ZA nacjonalizacją.

Proponuję natychmiast znacjonalizować wszelkie mienie ruchome i nieruchome należące do byłych członków byłej PZPR.




cool smiley
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6247, Posty: 45437, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 224, Posty: 2116.