Deal tysiąclecia

Wysłane przez Mokrysedes 

11-07-2013 - 13:11:59

"Pierwszy samochód skonstruowany przez Henry’ego Forda – Quadricykle – napędzany był silnikiem spalającym czysty etanol. Ponieważ produkuje się go z wykorzystaniem naturalnych procesów biologicznych, to właśnie alkohol etylowy można uznać za pierwsze w historii biopaliwo. Henry Ford był przekonany, że to właśnie etanol będzie używany do napędzania silników samochodowych."

Wiara w etanol, Heńka i jeszcze kilku lub kilkunastu podobnych mu pionierów myśli motoryzacyjnej, nie była współbieżna z interesem prężnego już wtedy lobby naftowego. Czy można było w jakiś sposób zachwiać tą wiarą lub wręcz ją zmienić? Jak wiadomo, krzewienie nowej wiary siłą przeważnie wiąże się z oporem obiektów krzewienia, zatem pozostał tylko sposób. Przyjmijmy semantykę twórców tego sposobu i nazwijmy go dealem. Deal na zachwianie wiary Heńka był prosty: skoro nie da się sprawić, by etanol nigdy nie istniał, można spróbować uczynić go nieosiągalnym. Niuansem, z jakim należało sobie poradzić, był fakt, że quadricykle i inne tego typu wynalazki, mogły być też napędzane metanolem. Metanol (który można obecnie wytwarzać nawet z drzew), etanol... - niby podobnie smakują, ale efekt działania na organizm ludzki jakby trochę inny. Zatem... Kurtyna…

W drugiej dekadzie XX wieku, w USA (i nie tylko ale o tym za moment) wprowadzono ustawę zakazującą produkcji, obrotu i sprzedaży alkoholu. Tak zwana opinia publiczna była skutecznie przekonana, że chodzi tu o etanol. Jednak produkcja metanolu też została zakazana. Dlaczego nie zakazano produkcji kwasu siarkowego lub solnego? Podpowiem: kwas siarkowy nie należy do najlepszych biopaliw. Aby zakazać produkcji metanolu i etanolu, ale zarazem nie zakazać produkcji innych użytecznych płynnych trucizn, utworzono definicję alkoholu zakazanego i listę trunków zakazanych. Lista trunków zakazanych, jak wiadomo, była na pokaz, a definicja alkoholu zakazanego wypisz wymaluj przystawała też do metanolu. Proste? Banalne! Zatem Heniek i reszta konstruktorów nie miała już rozterek technicznych - etanol (i metanol) jako źródło napędu stał się nieosiągalny.

Czy jednak deal dotyczył tylko USA i wizjonerów-konstruktorów z tego kraju? Oczywiście, że nie. Bynajmniej jednak nie było trudno przekonać rządy państw ropozasobnych, że tego typu ustawa i rozwiązania przemysłowe promujące oleje kopalne leżą w ich "narodowym interesie", bo przecież, jako żywo, leżą. Więc spektakl pod nazwą "żyj zdrowo bez etanolu" trwał w najlepsze, a w niektórych krajach został wystawiony szybciej niż w kolebce samych realizatorów. Niemniej jednak w Rosji, Kanadzie, Norwegii, Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej, w kluczowym dla rozwoju motoryzacji okresie historii, produkcja alkoholu była zakazana. W Emiratach i Arabii było najłatwiej, tu sam Allah słowami Koranu wspierał prohibicję. Warto tez zauważyć że Arabia i Emiraty ze wszystkich krajów arabskich mają najbardziej restrykcyjne ustawy antyalkoholowe, ale wiadomo, o interesy trzeba dbać, bo na pustyni kartofla nie posadzisz, a nawet jak już posadzisz, to nie wyrośnie. Co do spektaklu w USA, to tu należy dodać, że Woodrow Wilson (prezydent) z całego serca (a może i rozumu) był antyprohibicyjny. Ale nawet jego wysiłki nie były w stanie zapobiec przeforsowaniu ustawy. Łatwo więc sobie wyobrazić, jak ogromne były naciski. Wilson był chyba już ostatnim prezydentem "nie z klucza" i kolejni jego następcy już takich "okrutnych wstrętów" nafciarzom nie czynili.

Kraje pozbawione ropy naftowej nie zostały zaszczycone taką dbałością o zdrowie obywateli i tu obyło się bez ustaw prohibicyjnych. Ze szczątkowymi wyjątkami oczywiście, tak aby nie wywoływać niepotrzebnych skojarzeń. Przeforsowanie ustawy prohibicyjnej w takiej np. Islandii to inwestycyjne "grosiki", ale w ramach kamuflażu warto było je wydać. A zapewne znaleźli się też "pożyteczni idioci", którzy ustawy prohibicyjne promowali bezinteresownie w zgodzie z własnym sumieniem, domniemaną wiedzą oraz potrzebą czynu.

Wielką niewiadomą dla całego dealu pozostawały Niemcy. Niemców ciężko było przekonać, że prohibicja leży w interesie ochrony rentowności posiadanych złóż naftowych, bo takowych (w skali makro) przecież nie posiadali. Posiadali natomiast zdolnych konstruktorów i prężnie rozwijające się linie produkcyjne silników spalinowych oraz olbrzymi, jak na tamte czasy, przemysł gorzelniczy, a także kilkuwiekowe tradycje piwowarskie. Mogli stanowić zagrożenie dla dealu? Mogli. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem (wtedy!) wydawało by się postawienie u steru władzy "swojego człowieka". Adolf Hitler, tylko na początku był "swój", tzn. po przejęciu władzy szybko i sprawnie znacjonalizował kluczowe zakłady motoryzacyjne, sprawił, że etanol w Niemczech używano tylko doustnie. Tu na razie "swój człowiek" się sprawdził. Potem eksperyment najprawdopodobniej wymknął się spod kontroli pomysłodawców dealu. Jak to się skończyło, wszyscy wiemy. "Swój człowiek" wszczął wojnę z całym światem. Patrząc z perspektywy i analizując ówczesny podział sił, II Wojnę Światową można nazwać I Wojną o Ropę z dodaną ideologią o "rasie panów" jako wygodnym parawanem i podwaliną moralnego uzasadnienia drenażu zajętych zbrojnie terytoriów.

Dalej deal był już wyraźny nawet dla tych mniej rozgarniętych i analizowany wielokrotnie. Ale wypunktujmy, bo to przyda się później:
1) Początek lat 70 XX wieku, układ USA-OPEC, czyli ropa tylko za dolary. Układ dość prosty - WY sprzedajcie tylko za dolary, MY pilnujemy, by tu (czytaj: w Zatoce) był porządek. Dlaczego o tym wspominam? Dlatego, że tu w końcu zostało objawione opinii publicznej, iż twórcy dealu i rząd USA są izomorficznym tworem.
2) Pierwsza operacja "Pustynna Burza". Jak wiadomo Hussein został wtedy bardzo łaskawie potraktowany. Dlaczego? Otóż dlatego, że nie chciał wyrzucić dealowego tortu, chciał go tylko trochę inaczej pokroić. Deal w żadnym momencie nie był zagrożony.
3) Wojna nr 2 z Zatoce. Hussein wlazł na tort z butami. Tu już nie było zmiłuj się! Pomysł sprzedaży ropy za walutę różną od dolara musiał być przykładnie ukarany.
4) Przejęcie kontroli nad kluczowymi koncernami motoryzacyjnymi przez sektor finansowy właścicieli złóż w Arabii i Emiratach.

Punkt 4 kończy deal i zamyka krąg uzależnienia od ropy. Nie ma możliwości wyrwania się z tak wykreowanego rozwiązania do czasu aż zasoby ropy naftowej się wyczerpią. Nie należy jednak być szczególnym optymistą żyjącym nadzieją, że jak skończy się ropa, to świat stanie się normalny. Czy ktoś próbował wyrwać się z tego uzależnienia? Tak, były próby, ale w epoce gospodarki globalnej już nawet armii nie trzeba wysyłać. Przykład: w latach 70-tych XX wieku (tuż po podpisaniu porozumienia USA-OPEC) Brazylia zaczęła wdrażać rozwiązania konstrukcyjne napędzania aut etanolem. Na początku lat 80-tych technologia była już w tak zaawansowanym stopniu, że ponad 75% linii produkcyjnych wytwarzało samochody z napędem na C2H5OH. I co? Spadła bomba? Ktoś sabotował zakłady? Mordowano inżynierów? Absolutnie nie! To już nie jest konieczne! Wystarczy KRYZYS. Sztucznie obniżono cenę baryłki ropy do absolutnego minimum minimorum jednocześnie ostro spekulując na cukrze, którego cena wzrosła do niebotycznej wysokości. Produkcja etanolu bez cukru, jak wiadomo z obecnego gimnazjum, jest niemożliwa. Drogi cukier, to drogi etanol. Drogi etanol, ropa za grosze... przy takich warunkach brzegowych samochód na etanol kupiłby tylko wariat. Dwa, trzy lata takiej proporcji cenowej i Brazylia z powrotem przestawiła swoje linie produkcyjne na auta z napędem "jedynie właściwym i słusznym". Niemniej w związku z działaniami w Brazylii dealerzy ponieśli pewne straty. Przed podobnymi "wypadkami" jak ten w Brazylii, obecnie dosyć skutecznie zabezpiecza ich wyżej wymieniony punkt 4 dealu. Jednak nie do końca...

...Teraz napędzać swoje auta etanolem próbują Hindusi. Ciekawe, jak (i jaka) tym razem zostanie wymierzona kara… A może Indie to za duża kość?... I tym miłym akcentem...

sgh



Zmieniany 7 raz(y). Ostatnia zmiana 13-07-2013 21:50 przez Mokrysedes.

25-12-2013 - 23:34:03

Ciekawe, ciekawe.
Co my możemy z taką wiedzą zrobić? W jakimś celu zostało to napisane, ale w jakim?

15-04-2014 - 21:07:56

>>...Teraz napędzać swoje auta etanolem próbują Hindusi. Ciekawe, jak (i jaka) tym razem zostanie wymierzona kara… A może Indie to za duża kość?... I tym miłym akcentem... <<

Jest inny sposób na częściowe wyzwolenie od ropy. Samochód na prąd ładowany z baterii słonecznych. Punkt oporu to cena takiego 120-140 tyś i cena baterii słonecznych no i trzeba miec 2 autka- 1-dno się ładuje, a drugim jedziemy do pracy.

13-02-2017 - 00:42:46

Nie tylko: etanol mógłby sobie nawet być drogi - wystarczy przecież, aby tego etanolu (lub gazu, czy benzyny) silnik palił bardzo mało: [gun-engine.pl]

Wtedy każdy sam sobie może "pędzić" potrzebne ilości paliwa, we własnym zakresie. Zachodzi jednak pytanie, czy leży to w interesie współczesnego tzw. "państwa", które pokaźną część budżetu opiera na opłatach ściąganych ze sprzedawanych paliw?
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6254, Posty: 45467, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 397, Posty: 3945.