Wywiad z libertarianinem - hardcore

Wysłane przez KelThuz 

15-01-2012 - 15:23:46

Część I - Wizja libertariańskiego społeczeństwa

Wywiad przeprowadzony przez Andrew Dittmera, dr nauk matematycznych Harvardu, z ekonomistą libertariańskim, który woli pozostać anonimowy.

ANDREW: Niektórzy uważają, że reprezentuje Pan skrajne poglądy, więc rozmowa z Panem jest stratą czasu.

PSEUDONIM KAIN: Jeśli ludzie z obsesją "ludowej mądrości" głównego nurtu nie doceniają libertarian, tym lepiej.

A: Czy może Pan podać dowód na to, że Wasze idee są brane poważnie?

PK: Na przykład, zwykło się myśleć, że kryzys finansowy został wywołany przez aspołeczne zachowanie w sektorze finansów. We wrześniu 2007, Tom DiLorenzo zwrócił uwagę na witrynie Lew Rockwella, że kryzys tak naprawdę był rezultatem polityki rządu, zmuszającego banki do udzielania ryzykownych pożyczek kredytobiorcom o niskich dochodach. Mimo, iż początkowo zignorowana, teza DiLorenzo jest obecnie szeroko akceptowana wśród poważnych komentatorów.

A: Czy jest to Pana jedyny przekonujący przykład?

PK: Bynajmniej. Zauważył Pan jak przez ostatni rok wszyscy zaczęli mówić o tym, że groźba nowych podatków i przepisów sprawia, iż przedsiębiorcy czują się niepewnie? A kiedy przedsiębiorcy czują się niepewnie, gospodarka nie podnosi się? Cóż, fakt, że obawy przed podatkami i regulacjami powodują niepewność i uszkadzają gospodarkę, jest kluczowym elementem teorii Szkoły Austriackiej w ekonomii, który głosimy od dziesięcioleci.

A: Chwileczkę, zdawało mi się, że to ponoć Obama powoduje niepewność.

PK: Obama powoduje niepewność teraz. Przed Obamą, powodował ją George W. Bush. W ogólności, to demokratyczny rząd powoduje niepewności. Hans-Hermann Hoppe wytłumaczył to jasno w swojej książce z 2001 r. "Demokracja: bóg który zawiódł".

A: Czy są jakieś elementy, które poznał Pan w pracach Hoppego, których nie było w pismach innych libertarian?

PK: Ludwig von Mises i Murray Rothbard byli wielkimi ludźmi, ale żyli w czasach, kiedy sympatycy wolności musieli uważać na to, co mówili. W rezultacie, libertarianie często nie są w stanie opisać swego idealnego społeczeństwa w szczegółach. Natomiast, jak trafnie zauważył Patri Friedman (Cato Institute), wyjątek stanowi Hans-Hermann Hoppe. Jest gotów głosić prawdę, bez względu na to, ile uczuć "politycznie poprawnych" osób zrani, a przy tym jest tak logiczny i elokwentny, że regularnie go cytuję z jego klasycznego dzieła o porażkach demokracji. Niech pan oznaczy te cytaty - żeby nikt nie pomyślał, że moje przemyślenia zrównuję z jego własnymi.

A: Proszę nam powiedzieć więc o społeczeństwie libertariańskim, które pragnie Pan ziścić.

PK: Będzie to wolne społeczeństwo - bez rządu i bez przymusu. Prawa ludzi będą respektowane. Każdy będzie mógł robić co zechce, o ile nie będzie łamał praw innych... Dlaczego pan na mnie tak dziwnie patrzy?

A: Miałem nadzieję na mniej sloganów, a więcej konkretów.

PK: Co ma pan na myśli?

A: W naszym społeczeństwie, rząd jest jedyną organizacją, której wolno zabijać ludzi. W społeczeństwie libertariańskim które organizacje będą zabijały ludzi?

PK: Nie będzie rządu, który może używać siły przeciwko ludziom i zabijać ich.

A: Niektórzy ludzie będą bardzo bogaci, prawda?

PK: Oczywiście. Niektórzy ludzie zawsze będą silniejsi i mądrzejsi od innych.

A: Czy bogaci nadal będą obawiać się ludzi mogących ich okraść?

PK: Zapewne - każda własność... jest z definicji cenna; wobec tego, każdy właściciel staje się potencjalnym celem agresywnych żądań innych osób.

A: No więc kto będzie chronił właścicieli i ich własność?

PK: Firmy ubezpieczeniowe na konkurencyjnym rynku.

A: Czyli w pańskim społeczeństwie, firmy ubezpieczeniowe będą czymś w stylu rządów. Czy możemy nazwać je wobec tego ORP (Organizacjami Rządo-Podobnymi)?

PK: Jasne, pod warunkiem, że podkreślimy, iż firmy ubezpieczeniowe, jako ORP ochrony, będą bardzo się różnić od dzisiejszych, stosujących przemoc, państwowych rządów.

A: Czy ORP ochrony będą się różnić od rządów dlatego, że będą małymi firmami rodzinnymi?

PK: Nie. Jednym z powodów, dla którego firmy ubezpieczeniowe będą dobre w roli ORP ochrony, jest to, iż są duże i posiadają zasoby... wystarczające do spełniania zadań radzenia sobie z niebezpieczeństwami... realnego świata. W istocie, ubezpieczyciele operują na narodowym a nawet ponadnarodowym poziomie, i posiadają znaczne aktywa rozsiane na znacznych obszarach.

A: Czy ORP ochrony będą tym różnić się od rządów, że nie używałyby siły przeciwko przestępcom?

PK: Pan raczy żartować? ... przy wzajemnej współpracy, ubezpieczyciele będą starali się eksmitować jawnych przestępców nie tylko z najbliższego otoczenia, ale z cywilizacji jako takiej, na obszary niezamieszkałe, połacie dżungli amazońskiej, Sahary lub regiony arktyczne.

A: Czyli ORP ochrony będą mogły zabijać ludzi, jeśli byliby jawnymi przestępcami.

PK: ORP ochrony nie będą zabijać ludzi, tylko będą ich wydalać na Saharę czy tereny arktyczne. Co się z nimi tam stanie, to już zależy od nich samych.

A: Czy możemy powiedzieć, że ORP ochrony "efektywnie" ich zabiją?

PK: Nie podoba mi się ten dobór słownictwa. Pan to sformułował tak, jakby ORP ochrony miały dokonywać agresji wobec przestępców. Jest odwrotnie - to przestępca dokonuje agresji, a ORP ochrony ochraniają obywateli. Nie łamią niczyich praw.

A: Może więc wolałby Pan takie sformułowanie: ORP ochrony będą 'efektywnie' zabijać ludzi bez naruszania ich praw.

PK: Tak, o wiele lepiej.

A: Czy każdy będzie w stanie się ubezpieczyć w ORP ochrony?

PK: Oczywiście - w gospodarce rynkowej niedobory są niemożliwe. Każdy jest w stanie kupić wszystko, płacąc cenę rynkową.

A: A co jeśli cena rynkowa ubezpieczenia dla niektórych ludzi wynosi więcej, niż ich stać?

PK: Bez obaw, konkurencja między ubezpieczycielami by zdobyć klientów będzie sprowadzać ceny w dół...

A: W przyszłości każdy będzie płacił za ochronę mniej, niż obecnie płaci w podatkach?

PK: Pewne zniekształcenia wywołane przez rząd będą wyeliminowane. Rząd ściąga więcej podatków na obszarach o niskiej przestępczości i wyższej wartości posesji, niż na obszarach o wysokiej przestępczości i niskiej wartości posesji. ORP ochrony postępowałyby całkowicie odwrotnie.

A: Czyli w niebezpiecznej okolicy, większość ludzi nie byłoby stać na ubezpieczenie.

PK: Możliwe.

A: Przypuśćmy, że są tacy ludzie nie objęci żadnym ubezpieczeniem ochrony - czy będzie efektywnie legalne zabicie ich?

PK: Z pewnością staliby się ekonomicznie wyizolowanymi, słabymi i podatnymi na zagrożenie wygnańcami.

A: Czyli ludzie byliby efektywnie zmuszeni do kupienia ubezpieczenia ochrony?

PK: Być może pan jeszcze nie zdał sobie sprawy z tego, że to jest wolne społeczeństwo. Relacja między ubezpieczycielem a ubezpieczanym jest dobrowolna. Obie strony mogą współpracować, bądź nie. Nikt nie zmusza ludzi, by kupili ubezpieczenie, ani nikt nie zmusza ubezpieczycieli, by świadczyli ochronę po cenie niższej, niż uważają za słuszną.

A: Jakie jeszcze argumenty może Pan podać na rzecz tego systemu?

PK: Choćby to, iż każda posesja... może być ukształtowana i przebudowana przez swego właściciela w taki sposób, który zwiększy jej bezpieczeństwo i zmniejszy prawdopodobieństwo agresji. Mogę wejść w posiadanie broni, lub sejfu, na ten przykład, albo mogę zestrzelić atakujący samolot z działka w ogrodzie, lub zainstalować laser który zlikwiduje napastnika oddalonego o tysiące kilometrów. W wolnym społeczeństwie ORP ochrony będą zachęcały swoich klientów do posiadania broni poprzez rabaty , ponieważ im lepsza prywatna ochrona klientów, tym niższe koszty ubezpieczenia i odszkodowania musi ponieść ubezpieczyciel.

A: Żebym dobrze zrozumiał. W biednych dzielnicach większość mieszkańców nie będzie ubezpieczonych, i będzie legalne zabicie ich. Ubezpieczeni będą zachęcani przez ORP ochrony do noszenia najbardziej zaawansowanych technologicznie broni, jakie są dostępne. Brzmi to bardzo dramatycznie dla biednych okolic.

PK: Wręcz przeciwnie - w "złych" dzielnicach interesy ubezpieczyciela i ubezpieczanych zbiegałyby się. Ubezpieczyciele nie minimalizowaliby chęci eksmitowania przestępców, obecnych wśród mieszkańców. Racjonalizowaliby te chęci przez oferowanie specjalnych rabatów, zależnych od konkretnych operacji wydalenia.

A: Załóżmy, że ORP ochrony, lub sponsorowane przezeń prywatne grupy, poszukują przestępców. Kiedy ochroniarze złapią tych ostatnich, czy zawsze przetransportują ich na niezamieszkałe tereny, czy też może czasem wsadzą do więzienia?

PK: Więzienia w typie tych, które mamy teraz? Z boiskami do piłki i z telewizornią dla kryminalistów? W jaki sposób byłoby to fair?

A: Może jakieś inne rodzaje więzień?

PK: Proszę zrozumieć. Nie chodzi o wsadzanie ludzi do więzień. Chodzi o wymierzenie kary, na jaką zasłużyli. I w libertariańskim społeczeństwie przyszłości, przestępcom zostanie wymierzona taka kara. ORP ochrony zagwarantują, że złapią napastnika i doprowadzą go do sprawiedliwości, ponieważ w ten sposób ubezpieczyciel obniża swoje koszta i zmusza przestępcę... do zapłaty za szkody i rekompensatę dla poszkodowanego.

A: Czyli przestępcy będą musieli wykonywać przymusową pracę dla ORP ochrony?

PK: I w jaki sposób miałoby to być gorsze, niż w obecnym systemie? W którym zamiast zrekompensować ofiarom przestępstw szkody, przed którymi ich nie uchronił, rząd zmusza ofiary do finansowania w podatkach koszty zatrzymania, uwięzienia i rehabilitacji, jak również rozrywki, ich oprawców?

A: Jednak, jako libertarianin, jest Pan przeciwko przymusowi?

PK: Przymusowi? Wygląda na to, że nie ma pan pojęcia o czym mówi. Przymus jest tylko wtedy, gdy ktoś narusza prawa innej osoby. Przestępcy tracą wszelkie prawa przez swoje postępowanie, które wybrali. Kiedy ma to miejsce, zmuszenie ich do zrekompensowania wywołanych przez nich szkód nie jest naruszeniem ich praw.

A: Czy w wolnym społeczeństwie będą jeszcze inne przypadki niewolnictwa?

PK: Niewolnictwa?! Nie wie pan, że pierwszym warunkiem libertariańskiego społeczeństwa jest zasada samoposiadania - każdy posiada samego siebie?

A: Przepraszam, miałem na myśli: 'efektywnego' de facto niewolnictwa bez naruszania praw.

PK: Hmmm. Niech pomyślę.

A: Na przykład, przypuśćmy, że ktoś zawiera umowę, a potem nie może się z niej wywiązać. Co by się stało?

PK: W libertariańskim społeczeństwie, świętość umów jest absolutnie fundamentalna.

A: Postaram się być bardziej klarowny. Załóżmy, że pewien człowiek nie może spłacić swych długów. Czy będzie mógł ogłosić bankructwo i żyć dalej, czy stanie się, bez naruszenia jego praw, efektywnie niewolnikiem swojego wierzyciela?

PK: To zależałoby od umowy pożyczki/charakteru długu, na który obie strony się dobrowolnie zgodziły. Jeżeli dołączyły załącznik o bankructwie, to pożyczkobiorca będzie mógł ogłosić bankructwo.

A: Załóżmy, że w libertariańskim społeczeństwie, pożyczkodawcy zachęcaliby pożyczkobiorców do spłaty - więc nie decydowaliby się na łatwe wyjście dla nich. Załóżmy, że żaden z pożyczkodawców nie oferowałby możliwości bankructwa. Czy byłoby to w porządku?

PK: Teoria ekonomiczna mówi, że pożyczki bez możliwości bankructwa udzielane są na niższy procent, niż te, które umożliwiają bankructwo. Wobec tego, jeśli żadne umowy pożyczki nie będą zawierały ustępu o bankructwie, to znaczy to li tylko, iż pożyczkobiorcy wolą nisko oprocentowane pożyczki bez możliwości bankructwa.

A: Widzę tu kilka problemów.

PK: Proszę posłuchać. Wymowa pańskiego pytania wskazuje, iż chciałby pan, by pożyczkodawcy byli zmuszani do tolerowania nieodpowiedzialnych pożyczkobiorców, którzy mogą odmówić spłaty. Oznaczałoby to, iż musieliby swoje własne, ciężko zapracowane pieniądze, użyczać po warunkach, na które się nie zgadzają. Czym to się różni od pracy przymusowej?

A: Oczywiście lepiej by było, aby niemogący spłacić pożyczki byli efektywnie zniewoleni bez naruszenia ich praw...

PK: Oczywiście. Skoro już wyklarowaliśmy sprawę, proszę wyłączyć dyktafon. Zabieram się za mój befsztyk.

Pan o pseudonimie Kain opisał działanie libertariańskiego społeczeństwa. W kolejnej części wywiadu przedstawi plan krok-po-kroku jak to społeczeństwo ziścić.

_______________________________________________________________________________
Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej

Ludwig von Mises

15-01-2012 - 15:24:40

Część II - Strategia

ANDREW: Czy inni libertarianie zgadzają się z Pańską ideą libertariańskiego społeczeństwa?

PSEUDONIM KAIN: Cóż, istnieją wśród nas różnice. Na przykład, Instytut Katona (Cato Institute) kompromitowany jest obecnością wielu lewoskrętnych libertarian, takich jak David Boaz. Instytut ma wpływ, i niektórzy prominentni libertarianie uważają, że ultraminimalny rząd byłby lepszy, niż całkowity brak rządu. Oczywiście - mylą się. Jeszcze nie zdali sobie sprawy, iż każdy rząd niszczy to, co pragną uchronić.

A: Wygląda na to, że Pan oraz dr Hoppe i Murray Rothbard jesteście bardzo krytyczni wobec tamtych libertarian. Ale kiedy przejrzałem witrynę Instytutu Katona, dostrzegłem, iż pomimo wyrażanych niekiedy sporów, wyjątkowo poważają Rothbarda, jak i Hoppego. Jak Pan sądzi, dlaczego?

PK: Trzy powody. Pierwszy - pro-rządowi libertarianie prawdopodobnie zdali sobie sprawę, jak trudno jest odeprzeć argumenty Rothbarda i Hoppego, tak też wolą zamiast tego przyswajać ich idee. Po drugie - wielu zgadza się z Tiborem Machanem, który stwierdził, iż niewielkie różnice w tej kwestii nie powinny "odciągać libertarian od znacznie ważniejszego zadania postawienia argumentu za libertarianizmem w obliczu niezliczonych wyzwań ze strony państwa." Po trzecie, natomiast, należy poznać efekt ludzkiej tarczy.

A: Co takiego?

PK: Libertarianin Bryan Caplan uważa, iż "przewagą komparatywną hardcorowych libertarian jest granie roli psa wartowniczego dla tych bardziej umiarkowanych wolnościowców - i sprawianie, iż wydają się bardziej rozsądni w stosunku do tych pierwszych." Widzi Pan - w wielu aspektach inni libertarianie skrycie zgadzają się z nami, ale obawiają się przyznać się otwarcie. Zamiast tego, preferują, byśmy to my ściągali ogień krytyki za naszą bezkompromisową postawę, i czekają, aż dotychczas "radykalne" idee zostaną przekute w powszechnie uznawane.

A: Więc możecie liczyć przynajmniej na pewne poparcie ze strony tych innych libertarian. Ale by wasza rewolucja się udała, musicie przekonać grono pozostałych ludzi. Zamierzacie postarać się o poparcie większości amerykańskiego elektoratu dla przyszłego libertariańskiego społeczeństwa?

PK: To nie zadziała - przekonać większość populacji, by zagłosowała za zniesieniem demokracji i zakończeniem wszelkiego opodatkowania i legislacji? [...] Czy to nie zwykła mrzonka, z uwagi na fakt, iż masy są zawsze tępe i niemrawe, jak również z powodu tego, że demokracja... promuje moralne i intelektualne zepsucie? Jak ktokolwiek na świecie może przypuszczać, że większość z tej zdegenerowanej masy ludzkiej, przyzwyczajona do "prawa" głosu, dobrowolnie zrzeknie się go?

A: Jeśli nie jest dobrym pomysłem próba przekonania Amerykanów, by zrzekli się prawa głosu, to jakie podejście jest właściwe?

PK: Musi się to rozpocząć od nielicznej elity. Jak napisał Étienne La Boétie, są nią "ludzie, w posiadaniu jasności umysłu i dalekowidzącego ducha, w odróżnieniu od ogłupiałego motłochu, nieusatysfakcjonowani jeno widokiem otoczenia ich stóp, ale patrzący również wokół..." Tacy ludzie zaczną odłączać się (secesjonować) od Stanów Zjednoczonych.

A: To znaczy?

PK: To znaczy, że dana osoba uważa rząd centralny jako nielegalny, i... traktuje go i jego funkcjonariuszy jako organizację przestępczą i "obce" siły okupacyjne.

A: I wtedy nie płacicie podatków?

PK: Osoba stara się uchronić jak najwięcej swojej własności, i oddać jak najmniej w podatkach, jak to możliwe. Uznaje cały kodeks federalny, przepisy i regulacje za bezprawne i ignoruje je kiedy to możliwe. Należy być przygotowanym, kiedy rząd wykona swój ruch, i inwestować w takie środki, formy i miejsca, które uniemożliwiają rządowi położenie łapy na majątku danej osoby.

A: Czy to dlatego używa Pan pseudonimu?

PK: Trochę to trwało, ale wreszcie Pan zajarzył.

A: W jaki sposób secesja grupy osób doprowadzi do rewolucji antypaństwowej?

PK: Nie doprowadzi. Jest bardzo ważne uzupełnić środki defensywne strategią ofensywną: inwestować w ideologiczną kampanię delegitymizacji idei i instytucji demokratycznego rządu pośród opinii publicznej.

A: Czy nie wspominał Pan wcześniej, że przekonanie opinii publicznej będzie trudne?

PK: W przypadku strategii secesji, nie potrzeba większości. I to się dobrze składa, bowiem masy ludzkie... zawsze i wszędzie składają się z "prymitywów", "troglodytów" i "głupców", z łatwością manipulowanych i zmienianych w posłuszne baranki. Mimo to, nie może zaistnieć rewolucja bez przynajmniej częściowo masowego udziału... elita nie osiągnie swego celu przywrócenia praw własności prywatnej, zasad i porządku, zanim nie powiedzie jej się zakomunikowanie swych idei opinii publicznej, otwarcie - jeśli to możliwe, lub skrycie - jeśli trzeba...

A: Nawet jeśli zrobi się to skrycie, przekonanie mas, iż są gorsze, wydaje się ciężkie.

PK: To prawda, ale nie ma potrzeby przekonywania Józka Hydraulika, że jest głupolem. Należy mu uświadomić, iż jest zapracowaną, produktywną osobą, natomiast motłochem są ludzie, którzy odbierają Józkowi władzę nad jego własnym życiem.

A: Rozumiem.

PK: Ale ma Pan rację. Przekonanie mas do zaakceptowania wyższości naturalnej elity nie jest głównym zadaniem naszej strategii komunikowania idei. Centralnym zadaniem tych, którzy chcą powstrzymać potop... jest "delegitymizacja" idei demokracji... Nie wystarczy skupić się na konkretnych rozwiązaniach politycznych czy osobistościach... Każdy krytyk i krytyka zasługująca na wsparcie musi w dalszej kolejności wytłumaczyć każdą porażkę rządu jako podstawową wadę samej idei rządu jako takiego (i w szczególności rządu demokratycznego).

A: Teraz jak pomyślę, już słyszałem parę osób mówiących w ten sposób.

PK: Przed nami jeszcze długa droga. Zbyt dużo jest jeszcze ludzi idących na zbyt dalekie kompromisy z ideą demokracji. W istocie, nie ma przyzwolenia na choćby najmniejsze ustępstwa w swym zaangażowaniu na rzecz bezkompromisowego ideologicznego radykalizmu... Nie tylko byłoby kontrproduktywne, ale co ważniejsze - tylko radykalne - zaiste, radykalnie proste - idee mogą pobudzić emocje tępych i ociężałych mas. I nie ma niczego bardziej efektywnego w przekonaniu mas do zaprzestania współpracy z rządem, niż ciągłe i nieustanne obnażanie, odbrązawianie i wyśmiewanie rządu i jego funkcjonariuszy.

A: Wielu Amerykanów uważa, że to demokracja stworzyła dobrobyt kraju.

PK: Czy to nie najlepszy dowód na ograniczone horyzonty mentalne tzw. "przeciętnego obywatela"? Hans-Hermann Hoppe udowodnił, że jest zupełnie przeciwnie, ale nadal zbyt wiele osób uważa, że upadek Związku Radzieckiego miał jakiś związek z brakiem demokracji! Jeśli chodzi o gospodarczy wymiar demokracji, należy nieustannie podkreślać, że to nie demokracja - ale prywatna własność, prywatna produkcja i dobrowolna wymiana są wyłącznymi źródłami ludzkiej cywilizacji i dobrobytu.

A: Popatrzmy, czy dobrze zrozumiałem. W tym momencie, mamy niewielką elitę oddaną rewolucji. W tym samym czasie, wielu zwykłych ludzi traci wiarę, że demokracja to dobry system. Czy zamierzacie przeprowadzić to wszędzie, czy tylko w kilku kluczowych miejscach?

PK: Nie ma znaczenia, czy mieszkańcy w danym mieście uważają to, co robimy, za złe i niebezpieczne. Tak długo, jak nasi przeciwnicy kręcą się tylko w swoim kręgu i przekonują przekonanych, nie zatrzymają naszych starań w celu stworzenia secesjonistycznie nastawionych większości... w setkach miejsc w całym kraju.

A: Czy nie martwi Pana choć trochę reakcja rządu, którą może wywołać taka liczba ludzi nie podporządkowujących się prawu?

PK: Ma Pan na myśli to, że z uwagi na fakt, iż Rząd USA jest zaangażowany w setki zagranicznych konfliktów i stał się światowym imperialistycznym mocarstwem? To, że każdy prezydent (od 1900 r.) jest również odpowiedzialny za wymordowanie, zabicie lub zagłodzenie niezliczonej liczby niewinnych ludzi na całym świecie? Oczywiście, że mnie martwi. Prezydent USA w szczególności jest największym zbrojnym niebezpieczeństwem świata, zdolnym zniszczyć wszystko i wszystkich, którzy się mu sprzeciwiają, ze zniszczeniem całego globu włącznie.

A: Wobec tego, co zamierzacie zrobić?

PK: Zamierzamy doprowadzić do tego, iż USA zostaną naznaczone wielką, i rosnącą, liczbą niezależnych terytorialnie wolnych miast - mnóstwem Hong Kongów, Singapurów, Monaco i Liechtensteinów rozsianych po całym kontynencie. To podejście daje dwie korzyści. Pierwsza, "strategia po kawałku" sprawi, iż secesja nie wyda się taka groźna. Druga, im bardziej proces secesji przybiera na sile, tym bardziej potęga rządu ulega erozji.

A: Ale nadal występowałoby ryzyko konfliktów między tymi libertariańskimi mini-państwami i wciąż istniejącymi demokracjami.

PK: Jeśli wystąpi konflikt, to tylko dlatego, że demokratyczne państwo nie uszanowało praw wolnych państw-miast. Ale zapomina Pan, że te mini-państwa nie będą bezbronne w takim konflikcie.

A: A cóż uczynią?

PK: Ponieważ będą to raje wolnego handlu bez żadnych podatków, wielka liczba inwestorów i wielkie ilości kapitału natychmiast zaczną doń spływać. Wówczas stanie się możliwym wynająć duże ponadnarodowe firmy ubezpieczeniowe w celu rozwoju sił militarnych zdolnych obronić wolne mini-państwa przed agresją rządów. Proszę pamiętać, że w przeciwieństwie do sił wojskowych w demokracjach, te oddziały będą dostarczone przez prywatne firmy, znacznie bardziej wydajne. Jeśli zaistnieje konflikt, ubezpieczyciele będą gotowi wziąć na cel agresora (państwo) w odwecie. To oznacza, że ubezpieczyciele będą gotowi kontratakować i zabijać, czy to za pośrednictwem precyzyjnych broni długiego zasięgu, czy z pomocą komandosów-zabójców - funkcjonariuszy państwa z najwyższych pozycji rządowej hierarchii, poczynając od prezydenta... w dół... Wywołaliby tym samym wewnętrzny publiczny opór przeciwko rządowi, wzmagając jego delegitymizację, i możliwe wyzwolenie i transformację terytorium państwa w wolny kraj.

A: Czy to się w tym momencie zatrzyma? Czy pozbylibyście się również tych małych państw-miast?

PK: We właściwym momencie, wszystkie istniejące rządy zostałyby rozwiązane. Ochrona przed przemocą zostałaby wyłącznie dostarczana przez firmy. Widzę to tak, że własność publiczna byłaby rozdysponowana pomiędzy podatników, z ilością udziałów opartą na stopniu, w jakim dana osoba lub firma, do tej pory, płaciła w podatkach. Ponieważ pracownicy publiczni oraz otrzymujący zasiłki, są beneficjentami podatków - nie otrzymaliby niczego.

A: Czy chciałby Pan coś jeszcze dodać, zanim zakończę tę część wywiadu?

PK: Pozwolę sobie zacytować z "Demokracji - boga który zawiódł". Tylko w momencie, gdy wykonamy tę część zadania, gdy zwrócimy całą własność publiczną w ręce prywatne i przyjmiemy nową "konstytucję", która uznaje wszelkie podatki i ustawodawstwo za nielegalne, i gdy wreszcie pozwolimy firmom ubezpieczeniowym wykonywać to, do czego są powołane, możemy ponownie poczuć się dumnymi i uznać Amerykę za właściwy przykład dla całego świata.

W części 3 wywiadu, Pseudonim Kain pokaże, że nie boi się wyjaśnień, w jaki sposób libertariańskie społeczeństwo będzie działać w szczegółach.

_______________________________________________________________________________
Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej

Ludwig von Mises

15-01-2012 - 15:25:23

Część III - Regulacja

ANDREW: Wyobraźmy sobie, że takie przyszłe libertariańskie społeczeństwo udało się założyć, a bezpieczeństwo i sprawiedliwość są dostarczane przez konkurujące firmy ubezpieczeniowe. Co stanie się, jeśli dwie różne osoby, ubezpieczane przez dwie różne ORP (Organizacje Rządo-Podobne - patrz cz. 1 wywiadu), nie dojdą do zgody co do swoich praw?

PSEUDONIM KAIN: Te dwie osoby znajdą niezależnego arbitra, którego wybiorą jednomyślnie.

A: Załóżmy, że jedna ze stron jest silniejsza, więc prawdopodobnie przetrzyma konflikt z drugą stroną. Czy wówczas ta silniejsza strona nie preferowałaby zrezygnować z wszelkiego arbitrażu, i podczas zaistniałego poślizgu, wymusić na drugiej stronie uległość?

PK: Nie.

A: Załóżmy, że ktoś Pana denerwuje, i Pan płaci ORP pewną kwotę pieniędzy, wynoszącą znacznie więcej, niż obecna wartość przyszłych kwot ubezpieczenia tej drugiej osoby. Czy ORP wówczas zabije tę osobę dla Pana?

PK: Nie.

A: Załóżmy, że jedna ochroniarska ORP jest znacznie silniejsza, niż konkurencyjne ORP, i zamierza rozszerzyć swój udział w rynku. Czy postara się strategicznie wyeliminować fizycznie klientów słabszych ORP w celu zareklamowania swojej przewagi w branży ochrony?

PK: Nie.

A: Te scenariusze wydają mi się całkiem prawdopodobne. Dlaczego Pan jest taki pewien, że nie sprawdzą się?

PK: Ochroniarskie ORP rozumieją, że tego typu agresywne zachowanie jest irracjonalne ekonomicznie. W istocie, ubezpieczyciele nie zaangażują się w żadną formę zewnętrznej agresji ponieważ każda agresja jest kosztowna... powoduje utratę klientów na rzecz innych, nieagresywnych konkurentów. Ubezpieczyciele będą angażować się wyłącznie w przemoc defensywną...

A: Załóżmy, że prezes ochroniarskiej ORP inaczej pojmuje swój własny interes, niż Pan, i zaczyna zabijać ludzi. Co się wówczas stanie?

PK: Ochroniarska ORP, która zaczęła zabijać ludzi, stałaby się zagrożeniem dla stabilnego porządku nie tylko dla ubezpieczyciela pomordowanych, ale również dla innych ORP. Wówczas ORP połączyłyby siły w celu ochrony słabszych ORP przed agresją.

A: Jaką możemy mieć pewność, że ma Pan rację? A co jeśli ORP ochrony nie zechcą współpracować tak, jak Pan to opisał?

PK: Nie ma żadnej przeszkody, która uniemożliwiałaby współpracę ORP w celu przywrócenia stabilności. Już dziś wszystkie firmy ubezpieczeniowe są połączone siecią kontraktów i umów... jak również istnieje system agencji ubezpieczeń wtórnych, w połączeniu dysponujący siłą ekonomiczną przewyższającą większość dzisiejszych rządów. Pod presją rozwiązania kwestii konfliktu międzygrupowego, konkurencja prowadziłaby do rozwoju i dopracowania kodeksu praw, promujących najszerszy konsensus i zgodę...

A: Czyli firmy ubezpieczeniowe, jako całość, będą stanowić formę globalnej, nieprzymusowej, nierządowej Organizacji Rządo-Podobnej, stworzonej w dobrowolny i szanujący prawa sposób.

PK: W rzeczy samej.

A: Mimo, iż jest to bardzo trudne, to zwykli ludzie w Ameryce są w stanie wpłynąć na decyzje swego rządu. Rozumiem, że z globalną ORP będzie inaczej w sensie, iż zwykli ludzie nie będą mieli żadnego głosu w tym, co się dzieje - ale w jaki inny sposób globalna ORP nie będzie rządem?

PK: Po pierwsze, myli się pan - nie tylko konsumenci będą mieli decydujący głos w globalnej ORP, ale będą suwerenni. Będą w pełni kontrolować ORP poprzez ich decyzje dotyczące kupna ubezpieczenia.
W każdym razie, w odpowiedzi na pana pytanie, rząd jest organizacją dysponującą przymusowym terytorialnym monopolem na ochronę i opodatkowanie. Globalna ORP będzie zupełnie inna.

A: Globalna ORP będzie chronić ludzi poprzez ochroniarskie ORP, które wchodzą w jej skład. Te organizacje będą otrzymywać płatności od ludzi, którzy pożądają ochrony: nieprzymusowe Płatności Podatko-Podobne. Pomijając pełną dobrowolność tego rozwiązania, jaka jest właściwie różnica?

PK: Fakt, że wszystko będzie dobrowolne, jest oczywiście bardzo istotną różnicą. Ale będzie jeszcze jedna różnica.
Rządy nie tylko monopolizują usługi ochrony, ale również monopolizują kontrolę nad terytorium. W społeczeństwie libertariańskim, ORP ochrony będą ochraniać ludzi, ale nie będą dysponować ostateczną władzą nad konkretnym obszarem.

A: Ah, rozumiem, prywatni właściciele będą rządzić na takim obszarze.

PK: Niedokładnie. W większości wypadków, posesje będą stanowiły część "społeczności właścicielskich", tak jak dzisiejsze zamknięte osiedla mieszkaniowe... posiadane przez pojedynczy podmiot, czy to osobę, czy też prywatną spółkę... Właściciel jest wówczas przedsiębiorcą działającym dla zysku w prowadzeniu i zarządzaniu osiedlem... Mieszkańcy nie mieliby pełnych tytułów własności do swoich posesji, ponieważ właściciel osiedla zachowuje prawo wdrażania reguł - t.j. zasad wyznaczających, kto może mieszkać na terenie, a kto nie, i na jakich warunkach.

A: Ponieważ te spółki nieruchomościowe mają władzę nad konkretnymi obszarami, czy możemy je nazywać terytorialnymi ORP?

PK: Możemy je nazywać, jak chcemy, o ile stosujemy precyzyjne nazewnictwo.

A: Czyli jak rozumiem, idea jest taka, iż mimo wdrażania kilku prostych reguł obowiązujących wszystkich przez globalną ORP i ORP ochrony, będzie dużo miejsca dla każdego terytorialnego ORP by tworzyć własną indywidualną kulturę.

PK: Nareszcie pan zaczyna rozumieć. Katolicy będą mogli żyć wg swoich reguł, muzułmanie wg zasad islamu, a niewierzący wg ideałów świeckich.

A: Czyli te lokalne społeczności będą się coraz bardziej izolować od siebie... To może być w porządku dla niektórych, ale biorąc pod uwagę fakt, że dr Hoppe jest ekonomistą, czy nie martwi się, że świat przekształci się w małe, odizolowane części?

PK: To się nie stanie - tylko dlatego, że ktoś nie ma zamiaru mieszkać w otoczeniu murzynów, Turków, katolików czy hindusów, itp., nie oznacza, że nie chce z nimi handlować na odległość.

A: Yy... czy wielu ludzi nie będzie chciało żyć z murzynami czy katolikami?

PK: Każda terytorialna ORP będzie miała swoje wymagania wejściowe (na przykład: zakaz wstępu dla żebraków, włóczęgów czy bezdomnych, ale też homoseksualistów, narkomanów, żydów, muzułmanów, Niemców czy Zulusów) i ci, którzy nie mieszczą się w wymaganiach, zostaną wyrzuceni jako intruzi.

A: Jeśli dopuszcza się zamieszkanie tylko na niektórych obszarach w zależności od rasy, zachowania czy religii, to zabrzmi to dla niektórych jak mniej wolności.

PK: Takie osoby widocznie nie są w stanie uszanować decyzji wolnych ludzi, które dotyczą ich samych. Może woleliby mieszkać w dzisiejszych USA, gdzie dyskryminacja jest zakazana... nauczycielom nie wolno pozbyć się niezdyscyplinowanych uczniów, pracodawcy są skazani na niekompetentnych pracowników... bankom i firmom ubezpieczeniowym nie pozwala się unikać nadmiernego ryzyka... a prywatne kluby i zrzeszenia są zmuszane przyjmować każdego... w niezgodzie z własnymi zasadami i regułami.

A: Można przyjąć, że niektórym ludziom nie będzie przeszkadzało żyć wśród przedstawicieli innych ras.

PK: Oczywiście. Każda terytorialna ORP będzie mogła dowolnie dyskryminować na dowolnych zasadach. Ale bądźmy realistami. Bez względu na różnorodność decyzji dyskryminacyjnych, stosowanych przez różnych właścicieli posesji... żadna taka społeczność nie będzie mogła być tak "tolerancyjna" i "niedyskryminacyjna" jak lewicowi-libertarianie pragną co do każdego miejsca na Ziemi.

A: Kogo Pan ma na myśli, mówiąc "lewicowi-libertarianie"?

PK: Murray Rothbard nazywa ich "modalnymi libertarianami" (ML). Jak napisał, "ML jest młodocianym buntownikiem przeciwko każdemu z otoczenia", który nienawidzi rządu tylko dlatego, że to kolejna rzecz, przeciwko której można się buntować. ML uważają, że wulgarność, używanie narkotyków... homoseksualizm... pedofilia... i każda inna wyobrażalna perwersja czy nienormalność... są w jak najlepszym porządku i całkowicie naturalnymi stylami życia. Czego ci kontrkulturowi libertarianie nie rozumieją... to to, że przywrócenie prawa własności prywatnej i wolnorynkowej gospodarki oznacza ostre i drastyczne wzmożenie społecznej "dyskryminacji" i szybko wyeliminuje większość, jeśli nie wszystkie... eksperymenty w stylach życia, tak umiłowanych przez lewicowych-libertarian.

Lewicowi-libertarianie i wielo- lub kontrkulturowi eksperymentatorzy "stylów życia", nawet jeśli nie dopuścili się żadnej zbrodni, zaczną znów płacić cenę za swoje zachowanie. Jeśli nadal będą kontynuować swój styl życia publicznie, zostaną wykluczeni z cywilizowanego społeczeństwa, i fizycznie odseparowani - w gettach lub na marginesie społecznym, i wiele stanowisk i profesji będzie dla nich nieosiągalnych.


A: Widzę, że Pana to ekscytuje... Ale być może to płonna nadzieja. W końcu sam Pan powiedział, że każda terytorialna ORP będzie miała dowolność kształtowania swojej kultury. A co jeśli niektóre z nich będą np. nagradzać ludzi za palenie zioła?

PK: Każda terytorialna ORP ma dowolność kształtowania swojej kultury, ale jest ostatecznie poddana ograniczeniom wynikającym z nieustępliwych praw ekonomicznych. Po pierwsze, właściciel i najwięksi inwestorzy terytorialnej ORP, w celu zachowania i możliwego zwiększenia wartości nieruchomości i swych inwestycji będą bardzo ostrożni, jeśli chodzi o to, kogo wpuszczają na swój teren, i ci liderzy ustalą jasne reguły i standardy, jakie zachowanie jest dopuszczalne z uwagi na danych mieszkańców.
Po drugie, ORP ochrony również będą miały coś do powiedzenia na temat tego, kto może imigrować na obszar danej ORP, i nawet bardziej, niż ich klienci, ubezpieczyciele będą mieli interes w tym... by wykluczać tych, których obecność zwiększa ryzyko i obniża wartość nieruchomości. Oznacza to, że zamiast eliminować dyskryminację, ubezpieczyciele zracjonalizują i udoskonalą jej stosowanie.

A: Czyli ORP ochrony będą regulować terytorialne ORP... Popatrzmy, czy dobrze zrozumiałem. Załóżmy, że ORP ochrony decydują, opierając się na przeprowadzonych przez siebie badaniach, że oglądanie telewizji lasuje ludziom mózgi. Czy myśli Pan, że może zarządzaliby wówczas, by każda rodzina oglądała telewizję określoną liczbę godzin dziennie?

PK: Nie, pan nie zrozumiał. Jeśli jedna ORP ochrony starałaby się to zrobić, straciłaby klientów na rzecz konkurentów, którzy nie nakazywaliby ludziom oglądać TV.

A: Załóżmy, że ORP ochrony decydują, opierając się na swoich badaniach, że dzieci uczone w domu z większym prawdopodobieństwem będą przeciwne społeczeństwu libertariańskiemu. Czy wówczas odmówiliby ubezpieczyć terytorialną ORP, gdzie dzieci uczy w domu?

PK: I znowuż, ma pan problem dostrzec siłę konkurencji rynkowej. ORP ochrony zdecydują się na współpracę tylko wówczas, gdy prowadzi to do pozytywnych skutków. Na przykład... ubezpieczyciele będą... szczególnie zainteresowani pozyskiwaniem informacji o potencjalnych... zbrodniach i agresorach... Będąc wciąż pod presją konkurencji, wypracują i dopracują skomplikowany system demograficznych i socjologicznych wskaźników przestępczości. Wówczas, każde osiedle będzie opisane, a jego ryzyko oszacowane, w kategoriach różnorodnych wskaźników przestępczości, takich jak... płcie mieszkańców, przedziały wiekowe, rasy, narodowości, grupy etniczne, wyznaniowe, językowe, zawodowe, i dochodowe.

A: Czy uważa Pan, że ORP ochrony mogą zaproponować osobom, uważanym za potencjalnych przestępców, możliwość noszenia urządzenia lokalizującego - jako warunek udzielenia im polisy ubezpieczeniowej?

PK: O proszę, wychodzi pan wreszcie z praktycznymi pomysłami. Na szczęście firmy ubezpieczeniowe są doskonałe w nieschematycznym myśleniu - już dawno o tym pomyślały.

A: Popatrzmy - czyli ORP ochrony ustalą precyzyjne bodźce finansowe, by segregować osiedla mieszkaniowe na bazie rasy, itp., posługując się szczegółowymi modelami matematycznymi. Wielu ludzi zostanie efektywnie zmuszonych, z poszanowaniem ich praw rzecz jasna, do bycia pod obserwacją 24 godziny na dobę. Zastanawiam się - jakiego rodzaju społeczeństwo to stworzy?

PK: Myślę, że większość ludzi zgodzi się co do tego, iż w takich warunkach wszelka... regionalna, rasowa, narodowa... wyznaniowa i językowa redystrybucja bogactwa zniknie, a więc również ciągłe źródło konfliktów społecznych zostanie wyeliminowane na zawsze.

A: Wiem, że uważa Pan to za mało prawdopodobne, ale załóżmy, że ludzie żyjący w wolnym społeczeństwie przyszłości zdecydują, że nie podoba im się ono, i zechcą powrócić do życia w demokracji. Czy mogliby to zrobić?

PK: To nie będzie możliwe.

A: To znaczy, jest Pan pewien że nikt nie będzie chciał powrócić do demokracji?

PK: Nie, mam na myśli to, że nie będzie im wolno rozważyć takiej możliwości. Zgodnie z umową, zawartą między właścicielem a mieszkańcami na potrzeby ochrony ich własności prywatnej, nie będzie istniało prawo do nieskończonej wolności słowa, nawet na posesji pojedynczej osoby. Osoba może oczywiście wygadywać najróżniejsze rzeczy i promować każdą ideę pod słońcem, ale rzecz jasna nikomu nie wolno propagować idei sprzecznych z celami umowy zawartej w celu ochrony własności prywatnej - a więc demokracji czy komunizmu. Nie ma miejsca na tolerancję wobec demokratów i komunistów w libertariańskim społeczeństwie. Zostaną fizycznie oddzieleni i usunięci ze społeczności.

A: Ale ci wszyscy banici, wykluczeni z libertariańskiego społeczeństwa - jaką ma Pan pewność, że nie zbuntują się przeciwko tej cywilizacji, którą stworzyliście?

PK: Panu chodzi o to, że wygnańcy będą nadal pielęgnować idee demokratyczne, i knuć plany odebrania praw ludziom zamożnym? Proszę pamiętać, że w społeczeństwie przyszłości, wiele prac będzie wykonywanych przez roboty. Jak pisze libertarianin pacyfista Bryan Caplan, ludzie zamożni rzadko pozwalają na "transformację socjalistyczną" leżąc... [Gdybyś był osobą zamożną w tym przypadku], zechciałbyś przeprogramować roboty na wypadek wojny domowej... To prawda, że wszyscy żołnierze przyszłości mogą być robotami... Ale... to, że roboty robią całą mokrą robotę, nie znaczy że nie zginie pewien odsetek ludzi.

___

W części 4 wywiadu, Pseudonim Kain wytłumaczy dlaczego uważne studium historii ukazuje, iż wszelkie "prawa rządu" są bezprawne, i że wszelkie prawa współczesnych korporacji i prywatnych właścicieli tytułów własności są legalne.

_______________________________________________________________________________
Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej

Ludwig von Mises
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6222, Posty: 45370, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 396, Posty: 3942.