Dlaczego człowiek choruje?

Wysłane przez mwaza1 

20-01-2011 - 18:33:38

To retoryczne pytanie jednak człowiek nie rodzi się po to aby chorować! Coraz częściej dzieci rodzą się chore, z wadami wrodzonymi, więc musi być jakaś tego przyczyna. Mimo rozwoju medycyny, produkcji różnych szczepionek jest mnóstwo chorób, które współczesna medycyna nie jest w stanie opanować. Jednym słowem lekarze coraz częściej leczą (a raczej zmniejszają) objawy chorobowe a nie likwidują samej choroby. A co z chorobą nowotworową? Czy ktoś ma jakieś pomysły czy własne doświadczenia (oprócz modlitwy oczywiście)?

20-01-2011 - 20:29:39

Ja gdy przyjmowałem chemioterapię regularnie tak do 40-ki to nic mnie nie bolało, poza głowa ale krótko.
Potem stara rzekła :
"Ech ty stary palancie, chlejesz z tymi szczeniakami a już stary jesteś i dechniesz kiedy z flaszką, odpuść""

--to i odpuściłem na 2 m-ce i natychmiast sie przypałętało:
ślepota, zapalenie pęcherza, zwyrodnienie krętarza kości biodrowej[??] amnezja, bezsenność itd.
NIestety, próboeałem nadrobić, ale gówno z tego wyszło......

Hejj

20-01-2011 - 23:34:18

Jeśli chodzi o chorobę nowotworową - mam tutaj przed sobą książkę G. Edwarda Griffina pt. "Świat bez raka". Czytałem ją z zainteresowaniem, gdyż jest to książka właściwie biograficzna o tyle, że autor nawiązuje do choroby i śmierci swojego ojca, który umarł na raka. W poszukiwaniu skutecznego leku autor wymienia tutaj środek, zawarty w pestkach moreli, śliw, brzoskwiń (pestkowce) o nazwie amygdalina (handlowa nazwa tego specyfiku to "letril"winking smiley. Mechanizm tego leku jest taki (jak opisuje autor): otóż pestki zawierają witaminę b17 (letril) a sama wit. B17 jest to połączenie 2 cząsteczek glukozy z cząsteczką benzaldehydu i resztą kwasu cyjanowodorowego. Wiadomo że cyjanki(sole kwasu cyjanowodorowego (pruskiego) są bardzo trujące. Jednak w naturalnej B17 związana reszta cyjanowodorowa jest zupełnie nieaktywna - inaczej mówiąc nie oddziałuje na tkankę żywą.
Tak samo jest z chlorem - w postaci gazu jest zabójczy ale związany z sodem daje chlorek sodu czyli sól kuchenną. Okazuje się że enzym uwalniający występuje tylko w komórkach rakowych o nazwie betaglukooksydaza w ilościach setki razy większych niż w komórkach zdrowych. Tak więc uwolnienie cyjanku do komórek rakowych zabija te komórki. Następny enzym o nazwie rodanaza znajduje się w komórkach zdrowych (enzym ochronny blokujący)- potrafi on zneutralizować cyjanek i zmienić go w produkty uboczne. Kiedyś pamiętam lekarze przestrzegali przed jedzeniem pestek śliw właśnie ze względu na kwas pruski ale mimo ich ostrzeżeń niektórzy jedli sobie pestki bez żadnej szkody. Przy produkcji alkoholu np. wina ze śliwek lub wiśni z pestkami, trzeba uważać na uwalniający się do alkoholu kwas pruski - dlatego zaleca się wcześniejsze zlanie wina po fermentacji.

W roku 1952 dr T, Krebs jr, biochemik z San Francisco przedstawił teorię, zgodnie z którą raka nie wywołują żadne wirusy, bakterie czy toksyny, lecz powoduje go po prostu brak określonej substancji w diecie człowieka. Krebs zidentyfikował tę substancję: należy ona do rodziny nitrylozydów,której cząsteczki występują w naturze w ponad 200 roślinach jadalnych. (gorzkie migdały, morele, tarnina, wiśnie nektarynki, brzoskwinie śliwki ale znaleźć ją można w kukurydzy, sorgo, prosie, siemieniu jabłek pestkach jabłek...). Wyizolowana substancja była siedemnastą witaminą z grupy B, więc nazwał ją B17.

21-01-2011 - 08:45:54

Gdyby rak miał jednę postać to już dawno by go ie było, ale on jest jak grypa i katar-- zawsze inny! I co pomogło jednemu choremu to nie musi pomóc drugiemu.
To walka z wiatrakami, czego dowodem sa wywalone miliardy na badania, a o superleku jakoś nie słychać!

Uważam, że rak to defekt genetyczny ujawniający się w określonym wieku jednak przez własną głupotę można ten moment przyśpieszyć np. papierochy, tanie wino, monodieta, obżarstwo, szybka jazda motocyklem itd

Jak kto ma taką bombę zegarową w sobie to może się jedynie w tyłek podrapać.

Cyjanek potasu blokuje/niszczy jeden z enzymów oddechowych komórki, która natychmiast ginie i ulega wchłonięciu przez organizm. Działa wielokrotnie więc uwolniony z martwej komórki działa dalej w sąsiedich komórkach. Dlatego jest tak groźny już w małych ilościach.
Ale nie ma leku bez działań ubocznych. Czasem jest to tylko kac!

Hej!

21-01-2011 - 10:21:01

Cytuj
mwaza1
To retoryczne pytanie jednak człowiek nie rodzi się po to aby chorować!

Pewnie, że nie. Odpowiedź jest prosta i podobna do tej dotyczącej pytania: jak być wolnym?

"CHCESZ BYĆ ZDROWYM - PRZESTAŃ ŻREĆ ZBOŻE JAK BYDŁO"

Uzasadnienie jest również nieskomplikowane i znane medycynie. Wszystkie pokarmy roślinne zawierają cukry (węglowodany): proste i złożone. Wszystkie cukry złożone są rozkładane do cukrów prostych w procesie trawienia. Pierwszą reakcją organizmu człowieka na spożycie cukrów jest wyrzut do krwi anabolicznego hormonu insuliny, odpowiedzialnego za zutylizowanie cukru, czyli "wepchnięcie” go do komórki celem wytworzenia energii lub przerobienia go na tłuszcz, jako zapasowe źródło energii.

Organizm zdrowego człowieka jest w stanie tzw. równowagi metabolicznej (hormonalnej), czyli równowadze między procesami anabolicznymi (wzrostu) i katabolicznymi (rozkładu). Spożycie pokarmu roślinnego powoduje wyrzut insuliny, która jest po jednej stronie „huśtawki” metabolicznej. Jednak ten wyrzut jest zawsze dużo większy, niż faktyczne zapotrzebowanie na nią organizmu w stosunku do spożytych cukrowców i powoduje rozchwianie tej równowagi metabolicznej. Możemy to łatwo zaobserwować w tzw. krzywej cukrowej u cukrzyków. Organizm ma wiele sposobów na przywrócenie równowagi metabolicznej, a jednym z nich jest ograniczenie produkcji insuliny poprzez niszczenie produkujących ją wypustków w trzustce. Przy niezmienionej dawca wchłanianych cukrów po pewnym czasie trzustka jest tak zniszczona, że nie może już produkować insuliny w wystarczającej ilości do zutylizowania tych cukrów. Tak pojawia się choroba zwana „cukrzycą”.

A teraz zastanówmy się nad odpowiedzią na pytanie:
Jakie ilości cukrów złożonych i prostych musi spożywać matka, żeby jej nowo narodzone dziecko miało zniszczoną trzustkę, a Owsiak mógł robić kampanię zakupu pomp insulinowych dla tych dzieci?

Cukrzyca jest protoplastą i w zasadzie jedyną przyczyną powstających po pewnym czasie chorób degeneracyjnych: raka, miażdżycy, nadciśnienia, stwardnienia rozsianego itp. oraz chorób inwazyjnych wynikających z osłabienia przez nią systemu immunologicznego.

I to by było na tyle w tym temacie. Życzę zdrówka.

21-01-2011 - 15:36:10

Baco - walka z rakiem a raczej niedopuszczenie do rozwoju tej choroby przypomina mi sytuację katastrofy w Smoleńsku. Jest to cały ciąg nieprawidłowości, który doprowadził w końcu do śmierci..... a wystarczyło przerwać ten łańcuch w jednym tylko miejscu i do katastrofy nigdy by nie doszło. Tak samo tłumaczę sobie chorobę nowotworową - na pewno nie jest to sprawa genetyki. Gdyby tak było, twoja cała rodzina miałaby już to samo. Tak jak mówi się (zresztą błędnie) o chorobach genetycznych występujących w rodzinach - ja też w to nie wierzę. Moim zdanie jest tak, że babcia "coś tam" gotuje i przyzwyczaja resztę rodziny do takiej strawy. Przekazuje swoje "umiejętności" swojej córce; ta wychodzi za mąż i nadal powtarza te same błędy żywieniowe przekazane jej przez babcię, matkę itd... i tak (wg mnie) wyglądają te choroby genetyczne.

A co do przyczyn chorób nowotworowych - są różne teorie, Jedna z nich głoszona przez dr Johna Beard mówi o komórkach macierzystych zwanych trofoblastami . . Po badaniach Beard uznał, że komórki raka i trofoblasty są takie same. Wiadomo jest, że komórka macierzysta przekształca się w trofoblasty pod wpływem sterydów (estrogen i inne hormony sterydowe). W przypadku komórek macierzystych, zawartych w zapłodnionym jajeczku, wykształca się wtedy łożysko i pępowina. Kiedy taki proces komórkowy nie dotyczy rozwoju płodu a ma miejsce w ogólnym procesie naprawczym, wynikiem może być rak. A konkretniej o raku można powiedzieć wtedy, kiedy ten proces naprawczy (zdrowienia) nie zatrzymuje się po wykonaniu swojej pracy i komórki trofoblastyczne nadal rozrastają się. Oczywiście jest dużo odmian nowotworów (też nie wiem od czego to zależy), więc należałoby raczej zapobiegać niż leczyć.

Ale weźmy następne odkrycie, które moim zdaniem daje dużo do myślenia w kwestii raka. Dr Otto Wartburg otrzymał Nobla za wykazanie, że komórki rakowe nie odżywiają się dzięki utlenianiu, tak jak komórki zdrowe, lecz dzięki fermentacji cukrów. Co to dla mnie znaczy? otóż to, o czym pisałem w poprzednich komentarzach a mianowicie, że cukrowce (węglowodany) są doskonałym paliwem dla nowotworów. One odżywiają się przy pomocy fermentacji glukozy (beztlenowo). Pozbawienie ich części pożywienia może opóźnić rozwój tej choroby a przy zastosowaniu innych metod szanse na pozbycie się raka są coraz większe.

21-01-2011 - 16:27:42

Cytuj
mwaza1
Ale weźmy następne odkrycie, które moim zdaniem daje dużo do myślenia w kwestii raka. Dr Otto Wartburg otrzymał Nobla za wykazanie, że komórki rakowe nie odżywiają się dzięki utlenianiu, tak jak komórki zdrowe, lecz dzięki fermentacji cukrów. Co to dla mnie znaczy? otóż to, o czym pisałem w poprzednich komentarzach a mianowicie, że cukrowce (węglowodany) są doskonałym paliwem dla nowotworów. One odżywiają się przy pomocy fermentacji glukozy (beztlenowo). Pozbawienie ich części pożywienia może opóźnić rozwój tej choroby a przy zastosowaniu innych metod szanse na pozbycie się raka są coraz większe.

To akurat jest wiadome od około 70 lat. Ale jak ludzie przestaną jeść węglowodany, to przestaną też być niewolnikami. I tu jest problem. Głównie dla władzy. W obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu opracowano zasady roślinnej diety 1000 kcal, tak chętnie stosowanej dzisiaj przez idące z postępem Panie. I Niemcy nie mieli żadnego problemu z niewolnikami. O ile mi wiadomo nie było czegoś takiego jak bunt na dużą skalę czy powstanie więźniów w obozach koncentracyjnych. A były to setki tysięcy zniewolonych ludzi. Dzisiaj wyszkolona przez faszystów i komunistów władza robi się dokładnie to samo, stręcząc wegetarianizm w skali globalnej.

21-01-2011 - 18:18:50

Apropo genetyki.

Moi przodkowie ( babcie, dziadkowie) umarli na różnego rodzaju choroby rakowe.

Właśnie przeprowadzam na sobie i moich rodzicach eksperyment oparty o te dwie teorie powyżej.

1) Swoim rodzicom zaleciłem codzienne spożywanie Orzeszków nerkowca które są dość cennym i smacznym środkiem B17.
Sam oczywiście też spożywam regularnie te orzeszki.
2) Staram się nie używać pokarmów powodujących wyrzut insuliny do krwi.

Ciekawe, czy będę żył dłużej niż moi wstępni?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-01-2011 14:45 przez Tokkotai.

21-01-2011 - 18:36:49

Cytuj
Tokkotai
2) Staram się nie używać pokarmów powodujących wyrzut insuliny do krwi.

To co będzie Twoim źródłem energii: cukry czy tłuszcze? Innych nie ma, a białko nie za bardzo się nadaje.

21-01-2011 - 18:48:16

Cytuj
siskin
2) Staram się nie używać pokarmów powodujących wyrzut insuliny do krwi.

To co będzie Twoim źródłem energii: cukry czy tłuszcze? Innych nie ma, a białko nie za bardzo się nadaje.


Wszystko co ma niski wskaźnik IG.

21-01-2011 - 19:42:18

Cytuj
Tokkotai
Wszystko co ma niski wskaźnik IG.

Indeks glikemiczny IG dotyczy pokarmów zawierających cukier. Np. piwo zawiera maltozę i ma jeden z najwyższych wskaźników IG, co oznacza, że przy wypiciu piwa następuje najwyższy ilościowo wyrzut insuliny. Najniższe wskaźniki IG mają warzywa zielone i owoce o niskiej zawartości cukru. Problem w tym, że składają się one głównie z wody i nie wprowadzają żadnych istotnych składników odżywczych do organizmu. Jeśli masz duży zapas własnego tłuszczu (jesteś otyły) i liczne złogi miażdżycowe (traktowane jako zapas białka) to taki sposób żywienia jest nawet wskazany (warzywa te są wtedy wypełniaczami żołądka i znacznie ograniczają głód). Problem zaczyna się wtedy, gdy te zapasy się wyczerpią. Może to potrwać nawet kilka lat i jeśli wtedy nie zmienisz menu to grożą Ci poważne problemu zdrowotne, których nie powiążesz myślowo z swoją dietą. Spożywanie warzyw zielonych szczególnie z oliwą oraz picie soków warzywnych jest dobrą metodą zagłodzenia raka i powstrzymania jego wzrostu. Dużo lepszą jednak metodą jest zaprzestanie spożywania produktów roślinnych.

Przykro mi, ale nie widzę żadnych szans aby Twoja terapia przyniosła oczekiwany skutek. Przemyśl to.

21-01-2011 - 20:26:05

Jestem pod wrażeniem. Wątek raczej istotny, bo jak kogoś d..a zaboli - to jednak mamy problem. Kolega po fachu (@Osmiol) schował się i raczej woli pisać na inne tematy - wcale Mu się nie dziwię. Jak na razie pięknie mieszacie naukę z mniemanologią stosowaną, ale z tego może coś pożytecznego się urodzić.
Co do nowotworów - b. proszę - przeczytajcie wstecz moją zagadkę o nowotworach w wątku: "Monopole farmaceutyczne". Jesteście bardzo blisko jej rozwiązania!
W ogóle bardzo się cieszę, że powołując się na Dziadków biochemii: Krebsa i Harpera kombinujecie nieźle. Problem tylko, że trzeba jeszcze dobrze znać chemię organiczną - to tylko taka drobna uwaga.
Tak, poza tym to z moim Przyjacielem, profesorem biochemii z Montrealu chcemy "popełnić" popularno-naukową książkę o zdrowiu i nowotworach. Tym samym wszystkie Wasze wpisy mogą być bardzo cenne - na pewno nie pominiemy Waszego autorstwa.
Jestem cały czas zaangażowany zawodowo w nowoczesną medycynę, ale szukam też innych, byle LOGICZNYCH rozwiązań z pominięciem bioenergoterapii, Harrisów (ew. Kaszpirowskich) i tym podobnych bredni.
Tak, czy inaczej, możecie wiele dobrego i mądrego wnieść. Jeśli chcecie jednodniowej rewolucji medycyny światowej - to również: good luck!



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-01-2011 20:29 przez Paganini.

21-01-2011 - 21:17:56

Cytuj
Paganini
Jestem cały czas zaangażowany zawodowo w nowoczesną medycynę,

I to jest Twój problem. A czym byś się zajmował, gdyby ludzie byli zdrowi? Bezrobocie!

Kilka tysięcy lat temu chiński Cesarz płacił medykowi tylko od ludzi zdrowych. Gdy chorowali nie dostawał żadnej zapłaty.
Natomiast współcześni lekarze nie są zainteresowani zdrowiem pacjentów, ale leczeniem każdego pacjenta do końca jego życia. Za to im płacą różne kasy chorych czy inne wynalazki.

Ponad 20 lat temu miałem okazję poznać kanadyjską państwową służbę zdrowia. W owym czasie spotkałem w Montrealu wielu Kanadyjczyków, którzy zamierzali wyemigrować do USA tylko z jednego powodu. W tym czasie w USA leczenie było całkowicie prywatne! Teraz już tego nie ma, gdyż rząd tow. Clintona ufundował również w USA socjalistyczną służbę zdrowia.

Kiedyś na jednym z forów zadano następujące pytanie: w świadomości społecznej nie ma czegoś takiego jak rak serca, dlaczego?
Po kilku tygodniach przyszła odpowiedź z Kanady, że nie jest to już aktualne bo w Kanadzie mają właśnie taki przypadek. Wot bolszaja socjalistycznaja tiochnika sowiecka, nawet raka serca wyhodowali! Znając preferencje żywieniowe Kanadyjczyków wcale się nie dziwię.

A tak swoją drogą to ciekawe, dlaczego w świadomości społecznej nie ma raka serca?

A to jest o Twoim cudnym kraju i jego lecznictwie



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-01-2011 21:51 przez siskin.

21-01-2011 - 21:43:29

1) Swoim rodzicom zaleciłem codzienne spożywanie Orzeszków brazylijskich które są dość cennym i smacznym środkiem B17.
Sam oczywiście też spożywam regularnie te orzeszki.
2) Staram się nie używać pokarmów powodujących wyrzut insuliny do krwi.

Ja nie wiem jakie lecznicze właściwości mają orzeszki ziemne ale z pewnością nie mają kwasu pruskiego (amygdaliny). Tutaj chodzi o pestkowce typu śliwa, morela, brzoskwinia...... Samą pestkę należy rozłupać jak orzecha i zjeść jej miąższ - jest dosyć gorzka.

Dokopałem się do literatury amerykańskiej i widzę, że medycyna oficjalna walczy a racze zwalcza ludzi - lekarzy, którzy próbują inaczej spojrzeć na problem tej choroby. W Stanach amygdalina jest zakazana ale można ją sobie sprowadzić np. z Meksyku nielegalnie. Niektórzy z tych prekursorów lekarzy musieli uciekać przed FDA i ich siepaczami do Meksyku, do Europy ... i tam nadal prowadzić swoje badania. Np. dr Ernesto Contreras - jeden z najznamienitszych postaci medycyny Meksykańskiej, leczy nowotwory z dużym skutkiem. Wymieniałem już dr Krebsa Juniora - niektórym kojarzy się jedynie z "cyklem Krebsa" (ale odkrył jeszcze wit B15), dr Richardson - również jest dużym zwolennikiem podawania "letrilu" chorym.

A teraz nawiązując do obaw Bacy, który pisze tak: "Cyjanek potasu blokuje/niszczy jeden z enzymów oddechowych komórki, która natychmiast ginie i ulega wchłonięciu przez organizm. Działa wielokrotnie więc uwolniony z martwej komórki działa dalej w sąsiedich komórkach. Dlatego jest tak groźny już w małych ilościach".

Nie zupełnie tak jest. Otóż jeżeli cząsteczka aldehydu benzoesowego wydostanie sie z komórki rakowej i przeniknie do komórek zdrowych, zostanie w nich unieszkodliwiona do nieszkodliwego kwasu benzoesowego ( kwas ten działa przeciw-reumatycznie, ma działanie odkażające i przeciwbólowe). Możliwe równiez że odpowiada za jeden z efektów działania wit B17 a więc znosi ból towarzyszący rakowi i chociaż wit B17 nie jest środkiem przeciwbólowym to wchodząc w kontakt z komórkami rakowymi, powoduje pojawienie sie kwasu benzoesowego, który kąpie ją w środku uśmierzającym ból. Tymczasem pozostałe w komórkach rakowych aldehydy benzoesowe, znajdując się w środowisku beztlenowym - przedłużają zabójcze działanie synergiczne.
Gdyby jednak niewielka ilość cyjanowodoru przeniknęła do zdrowych komórek, to zostanie on przy udziale siarki przekształcony przez rodanazę (pisałem o tym wcześniej) w rodanek (tiocyjanian) - nieszkodliwy dla komórek. Dodam tutaj jeszcze że rodanek jest naturalnym regulatorem ciśnienia krwi. Z niego powstaje w organizmie B12 (cyjanokobalamina). Przecież reszta kwasu pruskiego jest integralnym elementem B12 i B17 - dziwne, co?
Nie wiem Baco w jakim jesteś stanie psycho-fizycznym ale ja zaryzykowałbym leczenie letrilem (jako uzupełniające).

22-01-2011 - 00:33:07

Sorka pomyłka... miały być orzeszki nerkowca.


Orzechy brazylijskie są natomiast niezłym źródłem łatwo przyswajalnego selenu.

Cytuj

Selen należy do pierwiastków śladowych, inaczej zwanych mikroelementami. Nie
zostało ostatecznie ustalone dzienne zapotrzebowanie na selen, ale ocenia się,
że wynosi ono ok. 30 mg. Duże ilości selenu wchodzą w skład mięśni, krwinek
czerwonych, jąder, nerek, wątroby, a także włosów i paznokci.

Selen jest niezbędny dla:

unieczynnienia toksycznych wolnych rodników, odpowiedzialnych za wiele chorób,
m.in. nowotworów, chorób serca i układu krążenia, chorób reumatoidalnych
prawidłowej czynności tarczycy
zwiększenia odporności organizmu
ochrony przed działaniem metali toksycznych (kadm, rtęć, arsen).


Niedobór selenu powoduje:


zwiększone ryzyko zachorowania na nowotwory
zwiększone ryzyko chorób serca i układu krążenia
zaburzenia czynności tarczycy
osłabienie mięśniowe.



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 22-01-2011 14:55 przez Tokkotai.

22-01-2011 - 14:20:51

Co do wpływu cyjanku na komórki, to nie szalejmy, utrudnia im oddychanie, zatem biorąc pod uwagę, że krew ciągle krąży, to o ile nie przekroczymy pewnej dawki, to osłabimy oddychanie większości komórek, nie zabijając prawie żadnej, dopiero po przekroczenie pewnej dawki(zgodnej z wrażliwością danego typu komórki), nagle komórki o tej wrażliwości zaczną masowo ginąć(mówimy o zdrowym człowieku i cyjanku).


Ogólnie to wszystko jest jakieś pokręcone.
-zaleca się ograniczenie cholesterolu, a przecież jest potrzebny, organizm może go produkować i niszczyć, w zależności od niedoboru/nadmiaru
-zaleca się dietę opartą na cukrze dla nowotworowców.
-pestki owoców traktuje się jako niebezpieczną truciznę - a przecież wielu je zjada i żyje, ba dawniej było to tanie źródło pożywienia, więc spożywane masowo i w dużych ilościach, przez biedotę.
-w chemioterapi wykorzystuje się większą delikatność komórek nowotworowych, a zabrania się stosowania przy niej witamin z grupy B, tak wiem, że przyspieszają podziały komórek, ale świeżo podzielona(młoda) komórka jest delikatniejsza od starej(więc jeśli prędkość podziałów %, komórek nowotworowych wrośnie bardziej niż normalnych powinniśmy mówić o sukcesie.).
-jedna z szamańskich metod wspomina coś o kawie, a miłośnicy DCA, stwierdzają, że przyjmowanie kofeiny podobnie jak witamin z grupy B, podnosi przeżywalność.

Paganini
Odpowiedziałem już wcześniej, tak można, taniej i łatwiej(oczywiście mogę się mylić...).

Mwaza1
Możesz rozwinąć kwestię diety dla 'kuracjuszy' obozów?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-01-2011 14:22 przez Bartusjusz.

22-01-2011 - 19:36:22

Widzę, że Baca już nie reaguje na moje wpisy - szkoda, że musi się tak męczyć. Chciałem mu trochę podpowiedzieć, ale uważam, że do końca będzie słuchał lekarza i nic tu po moich radach. Dodam tu jeszcze pewną informację, która być może przekona go bardziej w nawiązaniu do poprzedniego tekstu.

Powiedziałem że enzym uwalniający występuje w ilościach niebezpiecznych tylko w komórkach raka. To prawda, ale należy zwrócić uwagę na słowo "w ilościach niebezpiecznych". Enzym ten występuje w różnych stężeniach w całym organizmie. Najwięcej jest go w zdrowej śledzionie, wątrobie i gruczołach dokrewnych. Jednakże we wszystkich tych miejscach występują jednocześnie o wiele większe stężenia rodanazy,enzymu ochronnego. I właśnie nadmiar tego ostatniego neutralizuje efekty pracy enzymu uwalniającego. Z kolei komórka rakowa zawiera enzym uwalniający w ogromnych ilościach, lecz brak w niej enzymu ochronnego, dlatego jest podatna na działanie cyjanku i aldehydu benzoesowego uwalnianego z B17.

Widać zatem, że organy zdrowe są chronione (wykorzystują nawet cząsteczki B17 jako źródło energii), za to tkanka nowotworowa przemienia je w silne toksyny, przed którymi komórka nowotworowa nie może się bronić. A teraz przytoczę co piszą tzw. eksperci, którzy walczą z letrilem i oskarżają zwolenników B17 o ignorancję.
Wypowiada się dr P. Greenstein z laboratorium biochemii w National Cancer Institute w sprawie dystrybucji beta-glukoronidazy w tkankach neoplastycznych (rakowych) i nieneoplastycznych (zdrowych). Dr Greenstein stwierdza, że beta-glukoronidazawystępuje we wszystkich tkankach zwierzęcych. Innymi słowy w ciele normalnego zwierzęcia jest więcej beta-glukooksydazy niz tej "rakowej". Dalej pisze tak: "twierdzenie, że komórka złośliwa jest dosłownie wyspą otoczoną morzem beta-glukoronidazy, to zwykły nonsens.

Dr ma Częściowo rację - enzym uwalniający występuje w każdych tkankach zwierzęcych, ale myli się co do jego nadmiaru wokół i wewnątrz komórki rakowej. Dr nic nie wspomina o działaniu enzymu ochronnego (również występujący w tkankach zdrowych) a więc to podstawowy błąd. Nie wiem tylko, czy to celowe pominięcie czy też wynika z innych przyczyn. Dlatego też medycyna oficjalna bazując na takiej opinii - nie dopuszcza do stosowania B17,traktując ją jako truciznę dla organizmu.

I jeszcze jedna bardzo ważna informacja. Lekarze europejscy donoszą, że hipertermia- czyli celowe podniesienie temp. ciała pacjenta w ogromnym stopniu poprawia skuteczność terapii witaminowej. Być może chodzi tu o kolejny efekt synergiczny jak w przypadku cyjanku i aldehydu benzoesowego. W przypadku wzrostu temp. ciała z 37 do 41 stopni skuteczność terapii wzrasta trzykrotnie i więcej.... Oznacza to, że przy 41 stop. wystarczy jedna trzecia zwykłych dawek B17 (letrilu) do wyleczenia pacjenta. Dlaczego tak się dzieje? - myślę, że wysoka temperatura hamuje fermentacje w komórkach rakowych a na skutek dużej gorączki wzmaga sie krążenie i tym samym natlenianie organizmu.

Ciekawe również są prace dr Linusa Paulinga (laureat Nobla) oraz dr Umberto Safiotti z National Cancer Institut.

Bartusjusz
Co do pierwszej części komentarza już odpowiedziałem w ww tekście a dalej:
- Cholesterol: nie ma złego czy dobrego cholesterolu - są tylko frakcje białkowo - lipidowe, które przenoszą cholesterol. Tak więc powinno się mówić o całkowitym cholesterolu (normy podają 200mg/dl) ale to zupełna bzdura. Wg. mojego rozeznania organizm sam sobie reguluje poziom chol. Od 280 - 200mg/dl jest OK. FDA próbuje co roku obniżać jego poziom (dyskretnie) wmawiając pacjentom o jego szkodliwości. Tak więc ludzie zaczynają obniżać swój poziom z 220 na 200 lub mniej i zaczynają sie problemy z gospodarką hormonalną (wcześniejsze przekwitanie, wysiadają organy wewnętrzne, nadciśnienie, spadek ogólnej odporności itd...) a kasa do kieszeni farmaceutów płynie jak rzeka Colorado!!!
- dieta antynowotworowa oparta na cukrze to szybkie SAMOBÓJSTWO !! Amen !
- pestki - chodzi o to aby leczyć chorych ludzi I brać kasę z NFZ-tu a nie szukać roboty (lekarz)
-chemioterapie rzadko kto przeżywa bez większych uszkodzeń organizmu - chemia zabija wszystko (dobre i złe) a ludzi jest za wiele
- nic o kawie jako leku na raka nie słyszałem - pobudza krążenie i lekko podnosi ciśnienie....

Co do diety obozowej - a co tu można pisać? Totalne niedożywienie, brak wszystkich składników więc organizm zaczyna przechodzić na odżywianie wewnętrzne i scukrza co się tylko da (tłuszcze, białka) aby przetrwać. W krótkim czasie dochodzi do wycieńczenia organizmu ale - najpierw pozbywa się tych białek, które są uszkodzone. Dalej pobiera białka z mięśni ponieważ tych jest najwięcej. W takich skrajnych sytuacjach dość często dochodziło do kanibalizmu. W obozach "rotacja" więźniów była duża, więc kończyło się komorze gazowej albo dobijano niezdolnych do życia jeńców.

22-01-2011 - 20:00:33

Co do gorączki, to nie jest ona efektem działania drobnoustrojów, a reakcją obronną organizmu, w większej temp. niektóre komórki odpornościowe działają wydajniej, zatem nazywanie podawania paracetamolu leczeniem jest kolejnym kuriozum(poza niektórymi sytuacjami oczywiście).

Przypuszczam więc, że prawdopodobne jest, że wspomniany układ skuteczniej niszczy również komórki nowotworowe.


Co do diety obozowej miałeś zatem na myśli, że wycieńczony człowiek, nie ma po prostu siły na stawienie oporu, ok, rozumiem.

22-01-2011 - 20:11:13

Dobrze myślisz Bart! Podwyższenie temp. ciała przez organizm jest często jedynym skutecznym sposobem zwalczania infekcji. Tak więc farmakologiczne obniżanie temperatury jest nonsensem! Wyjątek - temp. ok. 42 st i wyżej prze dłuższy okres.... ale pamiętam kiedyś prof. opowiadał mi, że był chory na syfilis i jeszcze nie było antybiotyków więc była taka znachorka, która celowo podwyższała temp ciała do 42 st. aby organizm pozbył się choroby. Jeżeli przeżył, to dostawał drugie życie. A jeśli umarł to trudno - i tak żyjąc - gnił.

22-01-2011 - 23:22:55

Tak siostrę JAnka Muzykanta w piecu leczyli! Ale sie nie udało.Hej!

22-01-2011 - 23:49:22

Oj Baco - w piecu to nie leczyli Janka muzykanta tylko jakieś wiejskie dziecko. Ale w piecu jest temp. o wiele większa niż 41 stopni. Ja wchodzę do sauny w temp. 80 stopni i jest OK! A temperaturę ciała podczas infekcji organizm sam podnosi, natomiast metodą tradycyjną to różnie: np. przez zjedzenie małego, surowego kartofla można podnieść temp. ciała właśnie do 41 stopni..... ale są też inne sposoby.

23-01-2011 - 15:30:45

Siostrę! Chyba Anielkę!

23-01-2011 - 17:44:30

Widzę że Paganiniego wypłoszył na dobre Siskin. Ale nawiązując do poprzednich wpisów, potwierdzam swoje przypuszczenie, że lek na choroby nowotworowe już istnieje. Dlaczego tak sądzę? Otóż większość ważnych odkryć w tej dziedzinie poczyniono w latach 40-tych ubiegłego wieku - chociaż jest jeszcze jedno ważne odkrycie w 1995 roku wieńczące poszukiwania w tym kierunku - potwierdzenie teorii trofoblastycznej dr Bearda i wyjaśnienie roli enzymów trzustkowych (chymotrypsyna i trypsyna) oraz synergistyczne działanie wit B17. Bez wątpienia te dwa nazwiska są najważniejsze: dr Beard i dr Krebs jr chociaż mnóstwo ludzi pracowało nad osiągnięciami zwalczania chorób nowotworowych: dr Krebs senior, dr Wartbug, dr Ernest Johnson ..... Witamina B15 i B17 występuje w przyrodzie dość obficie więc nie można jej "opatentować" i robić na niej kokosy. Ale informacje dotyczące jej działania oraz cały proces związany z powstawanie, zwalczaniem i zapobieganiem nowotworów można zamknąć w sejfie i nikomu o tym nie mówić!
Dla wielu badaczy poszukiwanie odpowiedzi jest bardziej pasjonujące i opłacalne od samych odkryć. Dlatego będą zaśmiecali głowy i laboratoria bezproduktywnymi projektami i swoimi teoriami dopóki będą płynąć pieniądze.
Większość badaczy uważa, że rak jest ciałem obcym i procesem śmiertelnym a w rzeczywistości jest istotnym elementem życia i przejawem uzdrawiania (powstaje z trofoblastów, które poza rozrodem służą jako elementy naprawcze naszego organizmu).

A dlaczego komórki chroniące naszą odporność (leukocyty) nie niszczą nadmiernie rozrastających się trofoblasów? Czy ktoś może udzielić odpowiedzi na to pytanie? Przecież w naszych organizmach jest ich miliony ... więc?

23-01-2011 - 19:58:37

Żeby niszczyć wroga trzeba wiedzieć, że nim jest, załóżmy, że nasza komórka ulega mutacji, układ odpornościowy przestaje uznawać ją za swoją i niszy, problemu nie ma, problem będzie wtedy, gdy komórka zmutuje tak, że będzie wyglądała jak swoja, a poza tym będzie się mnożyć w sposób niekontrolowany i nie będzie skłonna dokonać samozniszczenia po wykryciu własnego uszkodzenia genetycznego.

A co dalej, ano normalna ewolucja komórki się mnożą, a proporcjonalnie najwięcej będzie komórek, najlepiej przystosowanych, czyli nierobiących nic produktywnego(bo to zużywa energię), a skupiających się na częstych podziałach.

Teraz pytania:
Nie rozumiem tylko, dlaczego tego rodzaju komórka miała by oddychać beztlenowo, czyżby tlenowe oddychanie było powiązane z mechanizmem samozagłady, albo pozwalało zidentyfikować ją przez ukł. odpornościowy?

Czy komórki nowotworowe są podobne do siebie? Czy daje się znaleźć w ich szeregach jakiś sensowny odsetek, komórek też nowotworowych, ale większych, mniejszych, produkujących jakieś substancje po prostu innych niż większość(to by wyjaśniało czy ewolucja o której myślę tu zachodzi) ?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-01-2011 20:02 przez Bartusjusz.

23-01-2011 - 21:09:52

Bartusjuszu - powinieneś dokładniej przeczytać wcześniejsze moje komentarze, bo wygląda, że nie zrozumiałeś mechanizmu działania B17 i teorii trofoblastycznej wg dr Beard'a. Pisałem już, że nowotwór powstaje z komórek macierzystych, co zostało udowodnione.

Następne pytanko dla lekarzy? Dlaczego z komórek macierzystych w okresie ciąży nie powstaje nowotwór, tylko rodzi się człowiek?

23-01-2011 - 21:40:48

Cytuj
mwaza1
Pisałem już, że nowotwór powstaje z komórek macierzystych, co zostało udowodnione.

To są też rzeczy udowodnione w USA, ale nie upubliczniane

24-01-2011 - 12:55:04

Mwaza1
B17 pominąłem w swoich rozważaniach.

Zadałeś pytanie:
A dlaczego komórki chroniące naszą odporność (leukocyty) nie niszczą nadmiernie rozrastających się trofoblasów? Czy ktoś może udzielić odpowiedzi na to pytanie? Przecież w naszych organizmach jest ich miliony ... więc?

Więc wyprowadziłem moją teorię, pomijając kwestię B17 i teorii trofoblastycznej(swoją drogą opisałeś ją z grubsza, więc czego oczekujesz)

A w ogóle to mniemamy sobie tutaj, nie wiem jak Ty, ale ja będę wdzięczny każdemu kto logicznie udowodni, że się mylę(zakrzątanie sobie umysłu fałszywymi teoriami uważam za bezcelowe, lepiej poszukać wtedy innych może trafnych)


Paganini
Jestem cały czas zaangażowany zawodowo w nowoczesną medycynę,
Siskin
I to jest Twój problem. A czym byś się zajmował, gdyby ludzie byli zdrowi? Bezrobocie!

Chrzanisz Siskin, to jest jedna z socjalistycznych bredni, gdyż ludzie zawsze będą umierać i zawsze będą zainteresowani zwiększeniem jakości bądź długości życia, zatem robota dla lekarzy zawsze będzie.
Co innego monopole farmaceutyczne(ale tylko monopole, bo każda nowa firma z branży chce wygryźć część rynku, a zatem jest skłonna leczyć lepiej i taniej).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-01-2011 12:55 przez Bartusjusz.

24-01-2011 - 15:20:37

A może teraz z innej strony popatrzymy na problem naszego zdrowia? Żywność to jeden z produktów, które nie powinien podlegać "unowocześnianiu". Możemy sobie unowocześniać naszą technikę: budować nowsze mosty, samochody, maszyny, wieżowce itd.... a żywność powinna zostać taka, jaką natura stworzyła. Możemy poprawiać jej jakość poprzez pewną przeróbkę, gotowanie, kondensowanie itd .... natomiast samo ulepszanie białek i tłuszczów powinno odbywać się na drodze przemian w przyrodzie. To znaczy, że powinien obowiązywać nas - ludzi występujący w przyrodzie tzw. łańcuch pokarmowy. A MY ludzie powinniśmy zjadać pokarm z ostatniego ogniwa łańcucha pokarmowego - wtedy jest nadzieja, że będziemy zdrowsi i trochę mądrzejsi.
Ale słyszałem również takie opinie, że współczesne rolnictwo nie może obejść się bez nawozów sztucznych - czy to jest rzeczywiście prawda?

P. S. Dzisiejsza wp.pl pokazuje jakość tego paskudztwa przez pomyłkę nazwanego żywnością.
(niestety, już usunęli ten wywiad z prof Wierzbicką z SGGW).

24-01-2011 - 21:30:28

Rolnictwo ekstensywne [obornik, ręczne zbieranie stonki ]było by tak pracożerne i drogie, że doszło by do rewolucji!

24-01-2011 - 21:34:09

BArt , komórki rakowe są jak szpiedzy: sa różni, przemysłowi, wojskowi, sabotażyści, wędkarze i cykliści!
NIe ma jednej metody na nich. Jak na katar. Hej!
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45465, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 396, Posty: 3944.