zostaniemy z niczym

Wysłane przez MBS 

18-08-2010 - 01:50:05

[forsal.pl]


Rybiński: Strategia gołodupców

Po raz pierwszy w historii Polski powstał dokument pod nazwą wieloletni plan finansowy państwa, WPFP. Ma wiele stron, więc łatwo przegapić ważne sprawy. A jedna jest bardzo ważna i dotyczy każdego z nas.


Rząd planuje w WPFP, że w latach 2010 – 2013 sprzeda majątek o wartości 55 mld zł. Można się domyślić, patrząc na spółki, których to dotyczy (energetyka, finanse), że w większości zostaną one sprzedane inwestorom zagranicznym. OFE prawdopodobnie niewiele kupią lub nie kupią nic, jeżeli im minister Fedak z ministrem Rostowskim zabiorą pieniądze, żeby zasypać rosnącą dziurę w ZUS. W tym czasie dług publiczny wzrośnie z 670 mld złotych do ponad 920 mld złotych. Zatem zostaniemy jak gołodupcy, bez żadnych aktywów (kupi zagranica), z olbrzymimi długami (długi będą nasze, polskie). Liczba urzędników administracji publicznej zbliży się do 500 tysięcy (w 1990 roku było 159 tysięcy), a na skutek działania reguły wydatkowej Rostowskiego udział wydatków sztywnych w budżecie sięgnie 90 procent, bo już teraz sięga 75 procent. Więc jakiekolwiek oszczędności bez zmiany ustaw, a być może nawet konstytucji (prawa nabyte), będą niemożliwe.

W mediach dyskutujemy o „ważnych” sprawach, o krzyżu, o tablicy. A takim drobiazgiem jak opisany powyżej nikt się nie zajmuje. Powtórzę, bo warto. W dobrze rządzonym kraju, jak sprzedaje się majątek, to jednocześnie kraj się oddłuża, czyli zmniejsza zadłużenie. A w Polsce sprzedamy majątek i dług zwiększamy.

Były różne afery: alkoholowa, FOZZ, paliwowa, hazardowa. Ale tam chodziło o jakieś kilkaset milionów złotych, no, może miliard. Teraz chodzi o to, że kraj zostanie bez aktywów, z olbrzymimi długami, które w ciągu czterech lat przyrosną o 350 miliardów złotych. Poprzednie afery kończyły się niewielkim uderzeniem w przeciętnego podatnika. Ale opisywana przez mnie „afera” w cudzysłowie, bo nikt przecież prawa nie łamie, może kosztować Polaków setki miliardów złotych. A na koniec, jak już nikt nie będzie chciał kupować naszych obligacji, to wtedy znacjonalizują OFE jak w Argentynie i każą kupować obligacje rządu.

To, że obecne pokolenie 40-latków i młodszych będzie miało głodowe emerytury, to już wiemy, bo to wynika z demografii i zbyt wczesnego wieku emerytalnego. Ale to, że zostaniemy jak gołodupce, bez aktywów, za to z wielkimi długami, tośmy się dowiedzieli z oficjalnych dokumentów rządu dopiero niedawno. To nowa jakość i jest zdumiewające, że ten temat w ogóle nie przebił się do mediów. Debata w Sejmie na temat WPFP odbyła się, gdy posłowie jeszcze nie widzieli tego planu, bo plan wtedy był „w licznych poprawkach redakcyjnych”, więc debata skupiła się na podwyżce VAT o 5 mld złotych.

Już niżej stoczyć się nie da. Sejm debatuje nad planem widmem, rząd obiecuje Polakom, że wszystko sprzeda i potwornie się zadłuży, a premier protestujących ekonomistów nazywa wariatami i tłumaczy, że jego interesuje tu i teraz, a nie to, co będzie za 10 czy 20 lat.

Na tym właśnie polega problem. Mąż stanu ma wizję przyszłości i stara się zainspirować tą wizją naród. Naród pod takim przywództwem dokonuje rzeczy wielkich. Mały polityk, kunktator kombinuje, jak by tu przetrwać do następnych wyborów. Wszystkim obiecuje, że im coś załatwi. Według raportu Instytutu Jagiellońskiego dostępnego na moim blogu premier Tusk złożył w expose 194 obietnice. W tym obietnicę obniżenia deficytu budżetowego i obniżenia podatków. Jak jest, każdy widzi. Polska ciągle czeka na męża stanu.
Autor: Krzysztof Rybiński
Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

18-08-2010 - 13:38:10

Wy 40 latki macie szanse, zainteresujcie sie funduszami III Filara { ja w Allfinanz} to do 65 roku cos uścibolicie.

Jak mi pokazali na kartce jak mnie ZUS od lat w kuku robił to żem sie upił! [powód musi być!]
Za 25 lat można sie zabezpieczyć.
A ja mam 53 i jest do dupy!

Złapcie jakiego magika z okolicy z Allfinanz [ może inni też?] niech wam wytłumaczy. Ale kupcie sobie kilka piw bo was szlag bez tego trafi!
Hej!

23-08-2010 - 01:03:29

Heh.. problem w tym, że nawet mając latek 38 sprawa nie jest taka prosta. Powiedzmy, że gość w tym wieku jest bardzo oszczędny, nie szasta kasą, myśli o przyszłości, nie żyje na kredyt, nie kupuje zbytków, gadżetów. Ot żyje sobie z własnej pracy odkładająć jakąś niewielką , ale konkretną sumę każdego miesiąca. Niby fajnie, ale tak się ostatnio zastanawiałem, czy aby za 25 lat mimo jakby nie było roztropności nie okaże się , że zebrana suma licząc nawet ładne procenty składane - nie starczy na tenisówki? Wszak pieniądz to tylko obietnica , że jest tyle wart ile na nim jest napisane. Ja jestem takim oszczednym i niestety nie mam smykałki do inwestowania. Ot oszczędzam licząc tylko , że inflacja nie zagalopuje. Ale czy uczciwy szaraczek - nieinwestor (a takich chyba jest najwięcej) mimo nie życia na kredyt i niemodnej dziś oszczędności, może liczyć w perspektywie 30 lat , że go nie ogołocą z uciułanych suwenirów ?...

A III Filar... no cóż, wszyscy "Oni" w tych firmach lubią pokazywac wykresy, namawiać. Jednym kopem jednak ten filar (jak laskę u starca) mogą nam wytrącić... Jakoś nie wierzę w te filary nr 3 jak pewnie nik już rozsądny nie wierzy w zus i przymusowe fundusze.

23-08-2010 - 11:16:23

Maci3k
Twoja kasa, Ty będziesz ponosił konsekwencje swoich decyzji(zarówno pozytywne jak i negatywne), więc musisz sam decydować.

Na marginesie wspomnę tylko, czy słyszałeś kiedyś o sejfach, kruszcach, nieruchomościach, antykach, dzieciach itp.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-08-2010 11:17 przez Bartusjusz.
Anonimowy użytkownik

23-08-2010 - 11:42:45

@maci3k
Smutna prawda jest taka, że jeśli zdecydujesz się (mimo obaw) zainwestować kasę, choćby niewielką w coś co z największym prawdopodobieństwem da zysk (niech to będą na przykład akcje Coca-Coli której upadek trudno sobie wyobrazić) to przynajmniej pieniędzy nie stracisz.
Pozostając przy tym, co zaleca państwo - stracisz z całą pewnością, otwartą tylko kwestią pozostaje jak duża będzie to strata.

23-08-2010 - 11:45:54

No to kupcie sobie co miesiąc trochę złota i schowajcie w skarpecie.
Na starość jak znalazł.

23-08-2010 - 13:26:08

Ja oczywiście słyszałem o nieruchomościach, złocie itd. Chodzi mi o to , że człowiek oszczędny musi być jeszcze w dzisiejszych czasach biegły w inwestowaniu, bo mu tą jego oszczędność system pozjada po kawałeczku. Ja jestem prosty człowiek i chciałbym oddać się po pracy swoim zainteresowaniom, a nie lawirować w gąszczu łamigłówek inwestycyjnych, zawiłości jak unikać strat, nie płacić podatków, albo je optymalizować. Jestem w stanie się tego nauczyć, bo , aż tak "prosty" nie jestem by tej wiedzy w podstawach nie posiąść. Niemniej o wiele lepiej żyło by mi się w schemacie - trochę popracuję, zarobię, zaoszczędzę i spokojnie robię co lubię. A zabawa w główkowanie jak jeszcze pieniądz ma być bezpieczny nie jest dla mnie ciekawa. Myślę , że większość prostych uczciwych ludzi miałaby podobne zdanie. Coś powinno być jakąś stałą, np. gwarancja, że pieniądz nie straci na wartości 90% z powody pracy drukarni państwowej (oczywiście zmiany kursu są normą, ale w rozsądnych granicach).

Niestety żyjemy w czasach kiedy jak prowadzę firmę muszę lawirować między setką bzdurnych obowiązków, które mnie zupełnie nie ciekawią, a kompletnie nie mogę się skupić nad istota tego co robię. Inaczej mnie ta administracja zje... Dlatego zlikwidowałem firmę... Tak samo jak zarobię pieniądze i odłożę na starcie 10-20% by mieć jakie takie poczucie bezpieczeństwa (nie chodzi mi o bezpieczeństwo w złym tego słowa znaczeniu o którym w kategoriach dzisiejszego rozumienia tego pojęcia mówi JKM), ale o powiedzmy taką "spokojna głowę", że mogę zająć się czymś co mnie interesuje i wiem, że sam o nie zadbałem, bez dalszego "zabezpieczania" środków na zasadzie - a może skarpeta, maże sztabka zakopana pod drzewem, albo jakiś domek... Wiele jest osób , które na prawdę potrafią oszczędza i musi być jakiś sposób, by było to proste oszczędzanie (musi, ale jedna chyba nie ma). Czy wszystko powinno być od razu skomplikowane... ja nie mam ambicji wielkiego przedsiębiorcy, inwestora, czy kogoś takiego. Chcę jak najwięcej czasu poświęcić na to co lubię, a praca jest tylko smutna koniecznością do tego by zdobyć na to środki i nie być na garnuszku socjalnym. Mi te moje małe zasoby wystarczą, chcę tylko mieć w miarę prostą zasadę oszczędzania nadmiaru by nie musieć jeszcze dalej się nad tym zastanawiać. Wiem , że może niektórym wydaje się to podejście niewłaściwe. Trzeba przeć do przodu, inwestować... itd... Ale co jeśli kogoś to nie pasjonuje i ma inne zainteresowania i po prostu chce zwyczajnie oszczędzać by je realizować nie tracąc przy tym cennego czasu...

23-08-2010 - 20:38:13

Maci3k
Chodzi mi o to , że człowiek oszczędny musi być jeszcze w dzisiejszych czasach biegły w inwestowaniu,

Zawsze musiał być, przy standardzie złota też istniało ryzyko, że z koloni przywiozą kupę złota i będzie inflacja, albo coś...
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6138, Posty: 45249, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 396, Posty: 3942.