Uwaga imigrant!

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

08-09-2010 - 09:22:47

Warto jak sądzę napisać parę słów nt. przerażającej groźby jaką niesie dla Polski, Europy i w ogóle dla cywilizacji zachodniej legalna czy nielegalna emigracja ludzi z biednych krajów Afryki, głownie muzułmanów ale nie tylko - dotyczy to również emigrantów z państw azjatyckich.
Że to terroryzm, że "za miskę ryżu a my tu bez pracy", że "zagrożenie dla kultury" i takie tam.

Jest to doskonały przykład aby wykazać skalę pomieszania pojęć jaka zapanowała w rozumach ludzi.
Nie ma co dziwić się osobnikom z natury rzeczy oczadziałych czyli wszelkiej maści lewiźnie - gorzej, że tu akurat amok dopada ludzi uważających się za prawaków.

Tak się bowiem dziwnie składa, że straszliwy terroryzm to zjawisko nijak nie dające się udowodnić - a już na pewno nie da się go udowodnić tym biednym, na wpół dzikim ludziom którym się go zarzuca.
Każdy, kto wierzy, że jakiś Somalijczyk oderwany granatem od swojej ulubionej kozy i w niemym podziwie kontemplujący dziwo w postaci na przykład działającego sedesu jest w stanie zaplanować, zorganizować i przeprowadzić zamach terrorystyczny poza własnym szałasem powinien się głęboko nad sobą zastanowić - i to tak w skrócie na temat terroryzmu.
Co do mitycznej miski ryżu za którą gotowi są przybysze pracować pozbawiając nas pracy a nasze dzieci playstation3 i iPoda to poprosiłbym bym o kilku/kilkudziesięciu/kilkuset takich - obiecuję przy tym, że każdy kto mi przyprowadzi stadko tych tanich robotników dostanie pracę dzięki której zarobi na dobrych parę worków ryży, mięso i warzywa do niego i jeszcze mu zostanie na kilka flaszek sake.
Więcej - proponuję niniejszym 2000 złotych gotówką za wiarygodną relację pokazującą negocjacje uwieńczone przepracowaniem tygodnia na przykład na budowie przez jakiegoś Araba lub Wietnamczyka.
Albo po prostu przy koszeniu trawnika, przycinaniu gałęzi i takich tam pracach w ogrodzie koło domu za oszałamiającą kwotę 100 złotych dniówki.

A zagrożenie dla kultury?
Nie wiem jak tam z tą kulturą u tych co tak panikują - ale jak sądzę musi być nietęgo z fundamentami skoro obawiają się oni że wzorce półnagich, podskakujących w rytm bębnów, bosych ludzi przeważą wartości wyznawane przez nich samych.
Nawet jeśli - to wynikałoby z tego, że owe afrykańskie wzorce są lepsze.
Co polecam do przemyślenia przy słuchaniu tzw. muzyki znanej jako rap, house.

Co zaś do pryncypiów - od kiedy to człowiek jest NIELEGALNY?
Jak w ogóle PRACA może być nielegalna?
Jakimże to "wolnościowym" aksjomatem podeprzecie ZAKAZ osiedlenia się pana Abdula Gafura ibn Abdullaha ibn Fadl Ullaha?

A zanim ktoś zechce napisać kilka słów polemiki - polecam jakąś książkę traktującą o historii Stanów Zjednoczonych (to dla światowców) i historii Polski (to dla zaściankowców).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 08-09-2010 09:25 przez Leszek.

09-09-2010 - 03:11:23

Jest argument. co do którego mam wątpliwości, niemniej spróbuję go przedstawić. Możliwe, że nie padnie na podatny grunt ponieważ jest poniekąd (w pozytywnym tego słowa znaczeniu, tak, to słowo MA pozytywną stronę) socjalistyczny, kolektywistyczny.

Kultura ma silny, niepodważalny wpływ na model rodziny. Kultura w której panuje powszechna akceptacja dla koncepcji zastępowalności pokoleń daje w efekcie społeczeństwo, które nie będzie musiało borykać się z przeludnieniem. Przeludnienie oznacza między innymi mniejszą ilość ograniczonych zasobów takich jak surowce naturalne i ziemia, a więc wyższe koszta wielu produktów i usług, których cena opiera się na takich zasobach - między innymi wyżywienia czy kwaterunku. Naturalną decyzją mieszkańca przeludnionego kraju będzie przenieść się do mniej zaludnionego obszaru, aż do wyrównania jakości życia we wszystkich regionach.

Jeśli do tego obrazu dodamy fakt, że imigracja dotyczy w dużej mierze pracowników fizycznych, to należy dodać, że to zjawisko zmienia równowagę na rynku pracy na korzyść przedsiębiorców. W skali globalnej oznacza to lepszą alokację zasobów ludzkich, niemniej dzieje się to ze szkodą pierwotnych mieszkańców danego kraju.

Zasadnicze pytanie odnośnie powyższego brzmi - w kontekście woli świadomego zamrożenia poziomu populacji przez naród jakie rozwiązanie problemu podążającej za niżem migracji sąsiednich ludów może zaproponować konserwatywny liberał, jako alternatywę dla demokratycznego zakazu osiedlania?
Anonimowy użytkownik

09-09-2010 - 09:50:05

??
Kultura (załóżmy że "nasza" czyli zespół zachowań z jakimi mamy do czynienia w Polsce) jest albo zdolna do przetrwania albo nie i "domieszka" innej kultury może być jedynie katalizatorem jej upadku lub rozkwitu.
Bez tej domieszki upadnie (lub rozwinie się) i tak i wcale niekoniecznie musi zająć to więcej czasu.

Przeludnienie?
Zauważyłeś, że z jednej strony piszesz o grożącym przeludnieniu a z drugiej zauważasz, że jest ono na skutek swobodnych ludzkich decyzji niemożliwe?
Przy tym - od bardzo już dawna straszy się ludzi jak nie wyczerpaniem surowców to właśnie przeludnieniem - albo zasypaniem ulic przez końskie odchody czy brak lasów na skutek rozwoju maszyn parowych....

Cytuj

Jeśli do tego obrazu dodamy fakt, że imigracja dotyczy w dużej mierze pracowników fizycznych, to należy dodać, że to zjawisko zmienia równowagę na rynku pracy na korzyść przedsiębiorców.
Czyżby?
W zsocjalizowanej gospodarce - owszem, na wolnym rynku na szczęście nie nie występuje takie zjawisko.
Wolne gospodarki są w stanie zasymilować każdą ilość wolnych rąk do pracy i tak naprawdę problemem jest ich brak.

Cytuj

...niemniej dzieje się to ze szkodą pierwotnych mieszkańców danego kraju.
Nie.
Pracodawca w normalnych warunkach płaci za jakość i efekty pracy.
Skoro są chętni by wykonywać jakąś pracę za 1zł to nie ma żadnego powodu by płacić za jej wykonanie 5 złotych.
I jeśli zmusza się kogoś do przepłacania za pracę to w ostatecznym rachunku przekłada się to na cenę produktu kupowanego głownie przecież przez "pierwotnych mieszkańców danego kraju".

Cytuj

w kontekście woli świadomego zamrożenia poziomu populacji przez naród jakie rozwiązanie problemu podążającej za niżem migracji sąsiednich ludów może zaproponować konserwatywny liberał, jako alternatywę dla demokratycznego zakazu osiedlania?
Problem w tym, że nie ma czegoś takiego jak "świadome zamrożenie poziomu populacji przez naród"...

10-09-2010 - 03:24:37

Cytuj
Leszek
Wolne gospodarki są w stanie zasymilować każdą ilość wolnych rąk do pracy i tak naprawdę problemem jest ich brak.
cool smiley

Wyobraziłem sobie, że nad naszą planetą zawisła rakieta ufoludków, z której niczym z wywrotki zaczęli wyskakiwać na spadochronach ludzie. Ludzie żywi i gotowi do podjęcia pracy zarobkowej. Spadały ich miliardy w każdej minucie i po pewnym czasie utworzyli hałdy, a oceany wylały.

A mniej żartobliwie:

Załóżmy że obywatel Krainy Krasnali ma do wyboru trzy prace - rolnika, ogrodnika lub filozofa. Rolnik tworzy ziemniaki, ogrodnik róże a filozof traktaty. Kraina dysponuje ograniczoną ilością ziemi. Każdy rolnik lub ogrodnik może dbać o pewną ilość ziemi, im mniejszą tym większe zbierze plony z metra kwadratowego. Filozof tworzy zawsze tyle samo traktatów. Tak wygląda struktura produkcji. Ponadto krasnale dowolnej profesji mogą być też właścicielami mniejszego lub większego, dzierżawionego obszaru ziemi, za co pobierają pewną część jego plonów. Jak wygląda struktura popytu? Krasnal jako świadomy konsument układa skrupulatnie domowy budżet. Ocenia jaki pożytek będzie miał z mniejszej czy większej ilości danego towaru, oraz jak to się ma do ceny rynkowej i kupuje optymalnie. Najwyżej ceni sobie pierwszy kęs ziemniaka, ale powyżej pewnej ich ilości czuje się przejedzony. Jeśli jedzenia mu nie brakuje, zamiast kolejnego sutego posiłku kupiłby jedną skromną różyczkę albo choćby najlichszy traktat do poczytania wieczorem.

Obecnie kraina ma 1000 mieszkańców, w tym 400 rolników, 300 ogrodników i 300 filozofów. Panuje równowaga popytu i podaży. Istnieje krasnoludkowy proletariat, który dużą część zarobku przeznacza na żywność. Krasnoludkowa klasa średnia, pracująca na swoim, której niczego nie brakuje oraz krasnoludkowi arystokraci, czerpiący zyski z dzierżawy - wydają tylko nieznaczną część fortuny na jedzenie, natomiast za resztę kupują setki róż i traktaty od najlepszych filozofów. Załóżmy, że w ten świat wkracza 1000 nowych krasnoludków, których ziemie zajął okrutny Gargamel. Nie posiadają nic, poza rękoma do pracy. Jak ułoży się teraz popyt i podaż? Początkowo wszyscy nowo przybyli biorą się za pisanie traktatów na własny rachunek. Zarobki filozofa stają się głodowe, jednak pozwalają przetrzymać do następnego miesiąca. W porównaniu do pikującej ceny traktatu, cena żywności drga i zaczyna sunąć wzwyż. Każdy, kto posiada własny skrawek ziemi rzuca poprzednią pracę i bierze się za rolnictwo. Kto ma ziemi w nadmiarze, zatrudnia dodatkowe ręce do pracy wśród miejscowych i przybyłych głodujących filozofów.

Co prawda w rolnictwie pracuje teraz nie 400 ale 800 rolników, ale wydajność ich pracy jest znacznie mniejsza, produkują ledwie 150% tego co dawniej. Ogrodników mamy nie 300 a jedynie 200, a róż na rynku połowę tego co niegdyś. Traktatów ponad trzy razy tyle, jednak za dobry obiad można ich kupić teraz tyle, że krasnale zaczynają nimi wycierać tyłek. Nie trzeba chyba dodawać, że wysokie jest samozatrudnienie. Pracownicy najemni i filozofowie wydają cały zarobek na ziemniaki, czasem róża albo traktacik - ale to od święta. Największym wygranym jest Krasnal Krzywonosek, który zatrudnia 50 imigrantów za michę kartofli i kwiatka raz do roku z okazji Święta Lasu. Nie musi już oddawać tak wiele pracownikom, a za to co sobie zostawia może znacznie więcej otrzymać w zamian. Niestety, prędzej czy później sen Krzywonoska o wiecznej idylli kończy się. Gargamel niszczy kolejne krasnoludkowe państewko, z którego następny tysiąc krasnali wylewa się do Krainy, gdzie podobno nadal jest bezpiecznie i jest co jeść.

Sytuacja powtarza się i chociaż wielu krasnali chodzi niedożywionych, nadal produkuje się trochę róż na potrzeby najbogatszych właścicieli. Popyt na nie jednak spada, ponieważ coraz mniej biednych czy nawet średnio zamożnych krasnali stać na więcej niż niewielka ilość żywności. Połowa pracuje w rolnictwie na beznadziejnych warunkach. Pozostałych 1.500 próbuje się utrzymać z traktatów. Ktokolwiek jest nieco lepiej odżywiony, po mieście chodzi dachami - na dole biegają bandy filozofów i rolników grożące użyciem stert bezwartościowych traktatów jako podpałki pod wielki pożar. Powstrzymuje ich jedynie Wielki Krasnal, który jest stary i potrzebuje stałej opieki, ale w zamian utrzymuje nad Krainą czar, który uniemożliwia przemoc, broniąc krasnale przed sobą nawzajem i przed Gargamelem. Tylko w Wielkim Krasnalu obywatele Krainy pokładają nadzieje na względny spokój w tym trudnym dla wszystkich czasie.

Oto jednak nadzieje rozwiewa suchy i przykry wiatr rzeczywistości. Wraz z tym wiatrem do Krainy napływają kolejne tysiące krasnali z innych zniszczonych przez Gargamela regionów. Gdy zwykła chęć do pracy nie wystarcza aby zapewnić sobie jedzenie coraz więcej krasnali zaczyna uświadamiać sobie groźbę śmierci głodowej. Nie widzą w tym żadnej sprawiedliwości, nawet o sprawiedliwości nie myślą. Gdyby każdy z nich miał nawet równą część ziemi do swojej dyspozycji, to łakomie patrzyłby na działki sąsiadów. Krasnale są po prostu głodne. Trudno powiedzieć jak i kiedy, ale na te wysuszone nędzą masy robotnicze pada iskra, od której wybucha pożar rewolucyjnej walki. Masy ludowe odmawiają opieki nad starym Wielkim Krasnalem, gdy same umierają z głodu. Wieść roznosi się lotem błyskawicy - Wielki Krasnal odszedł. Prawo własności staje się prawem zapomnianym, jego miejsce zajmuje prawo silniejszego. Krasnale ścierają się w wojnie domowej, która pożera wiele ofiar. Nie jest to wojna szlachetna, ale wojna o surowce. Celem - wypędzić, a jeśli to niemożliwe... zabić. Jedzenia po prostu nie starczy dla wszystkich. Z oddali słychać kroki Gargamela. Kieruje się on do następnego miasta krasnoludków, nad którym zgasła magiczna bariera.

Dobranoc. smiling smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-09-2010 03:25 przez zbyslaw.
Anonimowy użytkownik

10-09-2010 - 09:38:41

Fajnie - bajki dobra rzecz, ale pora na elementarz.
Od około 1913 roku do 1980 w Stanach Zjednoczonych wydajność upraw pszenicy wzrosła o 400%
W Polsce w 1932 roku z jednego ha uzyskiwano
żyta - 9,1 kwintala,
pszenicy - 15,6 kwintala,
owsa - 10,8 kwintala,
W 1998
- żyto - 24,9 kwintale
- pszenica - 36,2 kwintala
- owsa - 28,2 kwintala.
Kraj wielkości Polski jest w stanie wyprodukować na dotychczasowym areale przy stosowaniu dotychczas stosowanych technologii żywność wystarczającą dla nieco ponad 100 milionów ludzi.
To tyle jeśli chodzi o wyżywienie.

Co do produkcji najrozmaitszych innych dóbr konsumpcyjnych (same się nie produkują, prawda?) historia dowodzi i to niezbicie, że popyt na nie nie będzie nigdy zaspokojony a co więcej - będzie stale rósł przy zaspokojeniu podstawowych potrzeb takich jak jedzenie.
Tak się też składa, że nieustannie, nawet w warunkach skrępowanej gospodarki powstają nie tylko nowe produkty ale całe gałęzie przemysłu na którego wyroby jest zapotrzebowanie.
Telefony komórkowe są tego najlepszym przykładem.

Powielasz - z czego sobie nie zdajesz zapewne sprawy - socjalistyczne mity według których suma bogactw na świecie jest zamknięta a gra rynkowa polega na tym, że aby ktoś mógł zyskać - ktoś inny musi stracić.

Więc zbysławie - nie żadne "Dobranoc" a wstawaj i do książek - na początek elementarz, potem może nieco trudniejsze rzeczy a w międzyczasie ćwicz umiejętność rozpoznawania o czym właściwie toczy się rozmowa.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-09-2010 10:30 przez Leszek.

10-09-2010 - 13:25:21

Leszek.
Ponieważ nie załączyłeś linku do swojego tekstu,ciężko jest podjąć dyskusję w tym interesującym temacie.Dane dotyczące "wzrostu" w Stanach Zjednoczonych nie mają nic wspólnego z imigracją. Wprawdzie rząd amerykański wspierał finansowo przesiedlenia rdzennych mieszkańców, ale taka forma socjalistycznej pomocy doprowadziła rolników do upadku.Dopiero wprowadzenie spółek rolniczych(taka forma pegeerów) poprawiło sytuację rolnictwa.Na dzień dzisiejszy produkcja i ceny towarów rolniczych w USA są najtańsze na świecie i na szczęście dla USA imigranci z tą sprawą związku nie mają.
Wątpliwe jest też,czy sprowadzenie rolnika np.wietnamskiego do Polski poprawi sytuację naszego rolnictwa.Imigrant zawsze jest mile widziany przez tych co zarabiają na ich asymilacji.

zbyslaw,
mogłeś krótko przedstawić sprawę i "bajka" byłaby ładniejsza.
Do twojej chaty włazi imigrant (za plecami stoi tłumacz ) i oświadcza,że od zaraz musisz go utrzymywać.On na razie nie pracować,bo nowy i języka nie znać.Najpierw musisz go oswoić,dać robotę,mieszkanie i sprowadzić jego rodzinę.By szczęście imigranta pełne było dbają o to odpowiednie władze i osoby.Jakim dziwnym trafem,żaden z "opiekunów" imigranta do swojej chaty wziąść nie planuje i swojej forsy w ten bisnes nie wkłada.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-09-2010 13:52 przez Karzo.
Anonimowy użytkownik

10-09-2010 - 17:06:13

@ Karzo

Czytać Karzo potraficie tak, żeby zrozumieć przekaz?

1. Otóż Karzo - jeśli domagasz się linków wiodących do opracowań mówiących o tym, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wydajność plonów znacznie wzrosła to przykro mi, ale są pewne granice.
Przeciętnie wykształcony człowiek słyszał o nawozach sztucznych i nie tylko sztucznych, nowych odmianach roślin, krzyżówkach, inżynierii genetycznej i takich tam a co poniektórym nawet obiło się o uszy pojęcie rewolucji agrarnej w średniowieczu.
Ogólnie rzecz biorąc - na przestrzeni ostatnich kilkuset lat dzięki czy to lepszemu poznaniu praw natury czy to zastosowań odkryć naukowych ilość możliwej do wyprodukowania żywności wzrosła o kilkanaście tysięcy procent.
I jako żywo - nie napisałem ani słówka na podstawie którego można by sadzić, że ów wzrost wiążę w jakikolwiek sposób ze zjawiskiem migracji ludzi.
stasiowym jak widzę obyczajem "odnosisz się" nie do tego co napisałem a do tego co Ci się wydaje że napisałem.

2. Gdybyś choć przez sekundę pomyślał - skojarzyłbyś niechybnie, że nikt niemal na tym forum (a już z całą pewnością mła) nawet nie dopuszcza możliwości wabienia obcokrajowców jakąkolwiek pomocą socjalną - wręcz przeciwnie.
No - ale to trzeba by najpierw przeczytać i zrozumieć.
Ty jednak tradycyjnie wolisz puscić bąka, prawda?

10-09-2010 - 20:52:53

Nic nie mówiłem o zamkniętej sumie gry rynkowej. Wykazałem tylko na przykładzie, że wzrost populacji niesie za sobą ZAWSZE spadek stopy życiowej w krótkiej perspektywie. Jest tak, ponieważ nie samymi usługami człowiek (i krasnal) żyje, a postep techniczny wymaga czasy. Z drugiej strony większa (do pewnego stopnia) populacja może poskutkować szybszym postepem technicznym, jednak tylko przy zachowaniu porządku społecznego. A to wymaga względnego dobrobytu. W skrócie, krótko i długoterminowe zmiany populacji przynoszą ogrtomne ilosci pozytywnych i negatywnych efektów w krótkie i długiej perspektywie. Ciężko to zaakceptować, jeśli nie pasuje do przyjętych przez siebie dogmatów, ale to są fakty.
Anonimowy użytkownik

10-09-2010 - 21:06:39

Cytuj

Nic nie mówiłem o zamkniętej sumie gry rynkowej.
Jakżesz nie?
Więcej ludzi = mniej dóbr = mniej żywności.
Z czego to może wynikać?

Cytuj

Ciężko to zaakceptować, jeśli nie pasuje do przyjętych przez siebie dogmatów, ale to są fakty.
To są bzdety a nie fakty.
Z tej głównie przyczyny, że przy braku zabezpieczeń socjalnych ze strony państwa NIGDY nie dojdzie do sytuacji w której dowolne państwo zostanie zalane imigrantami.
Oczywiście można dywagować na ten temat zakładając najazd krasnoludków, tyle tylko, że są to to i pozostaną dywagacje jałowe.

10-09-2010 - 21:22:59

Podobno na tym forum należy kłamcom mówić per kłamca. Poddam te ustalenia próbie - zobaczymy czy panuje tutaj równośc wobec prawa.

Pomimo Twojego czytelnego chamstwa jeszcze raz odpowiem. Oczywiście, że przykład zalania wymaga jakiegoś politycznego artefaktu, np. nagłej zmiany polityki migracyjnej. Natomiast całą moją bajkę można rozpisać na 3000 rozdziałów, w każdym będzie przybywał 1 nowy krasnoludek. I co istotne dotyczy ona nie tylko imigracji, ale także przyrostu naturalnego. Jedyne, czego bajka nie uwzględnia, to postęp - naukowy i techniczny. Sam postęp co prawda nie sprawia, że surowców jest nagle więcej, więc jeśli byłby niezależny od populacji, to nie przeczyłby mojej argumentacji. Natomiast szczegół jest taki - postęp jest uwarunkowany wielkościa populacjy, bo od niej zależy także ilość jednostek wybitnych. Jednak szanse na odkrycia nie rosną proporcjonalnie do populacji, bo wybitne jednostki również potrzebują do życia i do odkrywania względnego dobrobytu, który - co oczywiste, za wyjątkiem sytuacji krańcowej, gdy mówimy o garstce ludzi na dużym terenie - spada wraz ze wzrostem zagęszczenia ludności.

Obawiam się, że to kończy naszą rozmowę, ponieważ nikt kto ma odrobinę szacunku do siebie nie będzie pozwalał na chamskie odzywki ze strony kogokolwiek - nawet, jeśli ten ktokolwiek ma rację, co wątpliwe.
Anonimowy użytkownik

10-09-2010 - 21:53:30

Kolejny chłopczyk oburzony tym, ze głupoty których nie potrafi uzasadnić ktoś ośmieli się nazwać głupotami?
Chamstwo powiadasz?
Wolno Ci za chamstwo uważać to, że nie padłem na kolana przed Twoją indolencją - nie Ty pierwszy i nie ostatni.
O kłamstwie wspominasz?
Że nie napisałeś - jak twierdzisz - "nic o zamkniętej sumie gry rynkowej."
To o czym napisałeś? Nie wiesz?

To Twój jedyny - błędny - argument: brak żywności i innych dóbr spowodowany napływem imigrantów.
Historia ludzkości przeczy temu i tyle.

Cytuj

Jedyne, czego bajka nie uwzględnia, to postęp - naukowy i techniczny. Sam postęp co prawda nie sprawia, że surowców jest nagle więcej, więc jeśli byłby niezależny od populacji, to nie przeczyłby mojej argumentacji.
No - to rzeczywiście rzecz, którą można pominąć przy rozważaniach o tym, czy i w jaki sposób zapotrzebowanie ludzi na różne rzeczy może zostać zaspokojone czy też nie ma na to szans jako kompletnie nieistotną.
Bo o tym, że postęp naukowy i techniczny jest zależny od populacji sam napisałeś - więc tym samym przeczy temu co wypisujesz.

Cytuj

Jednak szanse na odkrycia nie rosną proporcjonalnie do populacji, bo wybitne jednostki również potrzebują do życia i do odkrywania względnego dobrobytu, który - co oczywiste, za wyjątkiem sytuacji krańcowej, gdy mówimy o garstce ludzi na dużym terenie - spada wraz ze wzrostem zagęszczenia ludności.
1. Szanse odkrycia przede wszystkim rosną wraz ze wzrostem swobody badań, pracy i przepływu informacji, potem od potrzeb a najmniej zależą od dobrobytu - choć rzecz jasna same badania są kosztowne.
Jako jednak że - co pośrednio sam przyznałeś - napływ imigrantów w normalnych warunkach w żaden sposób nie wpływa na zubożenie gospodarzy (a jest wręcz przeciwnie - gospodarze zwolnieni z obowiązku sprzątania ulic i wywózki śmieci mogą poświęcić się pracy twórczej) - kolejna kula w płot.
2. Najlepszym przykładem spadku dobrobytu w wyniku zagęszczenia ludności jest Hong Kong, Singapur czy Tajwan. W Stanach zresztą też nie lepiej jeśli wziąć pod uwagę wielkie miasta - główne ośrodki naukowe gdzie zagęszczenie bywa wręcz skandaliczne.
W takim Cambridge, siedzibie MIT gęstość zaludnienia: 6.087,3/km² podczas gdy dla Polski ta wartość wynosi 120,92 osób/km².
Kolejne pudło.

I w dalszym ciągu nie rozpoznałeś tematu o którym traktuje pierwszy post - no ale to już widać zbyt trudne.

Cytuj

Obawiam się, że to kończy naszą rozmowę, ponieważ nikt kto ma odrobinę szacunku do siebie nie będzie pozwalał na chamskie odzywki ze strony kogokolwiek - nawet, jeśli ten ktokolwiek ma rację, co wątpliwe.
Tupaniem nóżkami niestety nie przykryjesz tego, że nie masz bladego pojęcia o tym o czym piszesz - nawet, kiedy piszesz o moim domniemanym chamstwie.

10-09-2010 - 22:59:13

Cytuj
zbyslaw
Z drugiej strony większa (do pewnego stopnia) populacja może poskutkować szybszym postepem technicznym, jednak tylko przy zachowaniu porządku społecznego.

przy zachowaniu czego?

to kiedy uchwalamy ustawę o "konieczności zachowania porządku społecznego"?

Cytuj
Karzo
Do twojej chaty włazi imigrant (za plecami stoi tłumacz ) i oświadcza,że od zaraz musisz go utrzymywać.On na razie nie pracować,bo nowy i języka nie znać.Najpierw musisz go oswoić,dać robotę,mieszkanie i sprowadzić jego rodzinę.By szczęście imigranta pełne było dbają o to odpowiednie władze i osoby.Jakim dziwnym trafem,żaden z "opiekunów" imigranta do swojej chaty wziąść nie planuje i swojej forsy w ten bisnes nie wkłada.

Ziemia do Karzo, odbiór. jakie, u licha, "musisz go utrzymywać", "musisz zapewnić mieszkanie" i "musisz dać robotę"? czy Karzo w ogóle orientuje się, na jakim forum się znajduje?

my tutaj (i nich mi ta liczba mnoga zostanie wybaczona) nie zapewniamy dachu nad głową ani nie musimy nikogo utrzymywać; my tutaj nie debatujemy o "prawach człowieka" ani "Karcie Praw Podstawowych" - my tutaj co najwyżej obnażamy absurd i zakamuflowany, złodziejski charakter tych zdobyczy cywilizacji postsowieckiej.

_______________________________________
Czyż nie byłoby cudownie, gdyby wszyscy oddali broń palną i wyrzekli się przemocy? Moglibyśmy wówczas podbić całą tę głupią planetę przy pomocy noża do masła.



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 10-09-2010 23:08 przez MARK13.

10-09-2010 - 23:55:48

Mark, przez porządek społeczny rozumiem teorię i praktykę ustroju. Np. przestrzeganie prawa. Jeśli pewne krytyczne towary staną się słabo dostępne, w kraju zapanuje chaos i upadnie ten porzadek, a to nie sprzyja rozwojowi technicznemu i w ogóle żadnej pozytywnej rzeczy poza chyba doborem naturalnym... Z resztą ten tez jest wtedy skierowany na jednostki dobrze radzące sobie w czasach przemocy. Bardzo liczę, że jeśli ze mną się nie zgadzasz, zechcsz podjąć kulturalną dyskusję... (Bo póki co zwykle na moje wypowiedzi reaguje tylko Leszek, a poziom jego odpowiedzi pozostawia wiele do życzenia pod każdym względem.)
Anonimowy użytkownik

11-09-2010 - 07:58:14

Poczytaj tedy zbysławie bo już mnie znudziłeś.
Po pierwsze - zabierając głos w jakimkolwiek temacie powinieneś przynajmniej spróbować rozpoznać czego on dotyczy - to nie mój wymysł a element netykiety czyli elementu porządku społecznego którego zachowanie postulujesz.
Jest to również część regulaminu który zobowiązałeś się przestrzegać.

Po wtóre - ta sama netykieta i regulamin a przede wszystkim powszechnie przyjęte w świecie dorosłych normy wymagają od Ciebie przedstawiania argumentów, obrony ich i reagowania na argumenty oponenta.
Nie robisz tego - nie dałeś nawet poznać po sobie, że pojąłeś choć jeden z podanych argumentów - zachowując się tym samym jak gówniarz.
Po trzecie wreszcie - nie uraziłem Cię niczym, poza tym że pozwoliłem sobie podać w wątpliwość Twoje niewiele warte argumenty co wykazałem przedstawiając ciąg myślowy którego nawet nie próbujesz obalić i niewiele mnie interesuje czy jest to spowodowane tym, że nie potrafisz nim podążyć ze zwykłego tumaństwa, wrodzonego ograniczenia umysłowego czy z jakiegokolwiek innego powodu.
Dość, że nie życzę sobie gówniarzu tego, byś pozwalał sobie na zwracanie mi uwagi nie zaczepiany bo po pierwsze - dość łatwo mnie wkurwić i wtedy przekonasz się co znaczy chamstwo a po wtóre - jeśli nie zechcesz w swoim zadufaniu pisać na temat w sposób który przedstawiłem wyżej - równie łatwo dojedziesz do tego, że brylować będziesz na innych forach.
Anonimowy użytkownik

11-09-2010 - 08:25:02

Pozwolicie, że się wtrącę do tej ciekawej wymiany zdań.
Otóż niewątpliwie Leszek dobrze zauważył, że zbyslaw napisał o zamkniętej sumie gry rynkowej - na jego przykładzie krasnoludki nie potrafiły się rozwijać, bo żyły w socjalistycznym kraju, gdzie to co miało być produkowane ustalała arystokracja.
Zaś nie spojrzał on na tę kwestię okiem liberała, bo nim nie jest.
W liberalnym szczęśliwym kraju krasnoludków, nowe 1000 krasnoludków zaczęłoby produkować ozdobne tasiemki do czapek pań krasnoludkowych, część z nich zajęłaby się produkcją grzechotek dla małych krasnoludeczków, część - utalentowana - wyszkoliłaby ptaszki aby rozlatywały pocztę. A około 10% z nich - ci mężni i dobrze zbudowani krasnale - zaproponowaliby usługi ochroniarskie na dworach panów arystokratów. Zawsze mieć a nie mieć. Oczywiście, że część by nie pracowała. Ale to ich wybór. Nikt im za darmo jedzonka nie da - to nie jest socjalistyczne krasnoludkowo a liberalne. Chcesz mieć? To pracuj - zarób pieniądze i sobie kup. Nikt - ani obcy, ani tym bardziej "rada krasnoludków" Ci tej kasy na jedzonko nie da. Bo nie.
Tu tkwi "błąd" w rozumowaniu zbyslawa. Niestety - na tym forum nikt nie poprze Twojej socjalistycznej wersji imigracji. Więc o ile nie chcesz podyskutować i starać się zrozumieć wersję liberalną, którą z wielką chęcią przedstawi Ci czy to Leszek czy MARK13 czy inni wytrawny użytkownik naszego forum to zwyczajnie po kilku jeszcze obraźliwych postach się pożegnamy.
To tyle ode mnie.

BTW. Dyskusja jest naprawdę przyjemna, ale gdzie są inni aby naświetlić sprawę zbyslawowi? Może ktoś by dotarł z odpowiednim doborem postaci w poście aby było to jasne i przejrzyste. Chyba nie chcemy aby się ludzie zrażali do liberałów?

Pozdrawiam serdecznie w ten ciepły sobotni poranek.
Adminka

11-09-2010 - 09:41:21

Cytuj
zbyslaw
Jeśli pewne krytyczne towary staną się słabo dostępne, w kraju zapanuje chaos i upadnie ten porzadek, a to nie sprzyja rozwojowi technicznemu i w ogóle żadnej pozytywnej rzeczy poza chyba doborem naturalnym...

na wolnym rynku chaos może zapanować tylko z dwóch powodów: zarazy dziesiątkującej kraj albo wojny.

w socjalizmie z trzech: to, co wyżej + socjalizm.

socjalista mówi: "za 50 lat zużycie energii będzie 2x większe niż jest teraz przy 2x mniejszych zasobach paliw i przy 2x-Nx razy większej cenie. w takiej sytuacji człowiek będzie wybierał, czy siedzieć przy bladym świetle, czy kupić żywność."

czemu to mówi? bo socjalizm to intelektualna pożywka dla ćwierćinteligenta i czymś trzeba straszyć szarokumaty lud. a szarokumety lud boi się chaosu, dlatego wybierze socjalistę, który mu ureguluje życie, żeby dóbr było pod dostatkiem, podobnie jak i miejsc pracy.

oczywiście socjalista ani przez sekundę nie weźmie pod rozwagę i analizę, że jeżeli kiedykolwiek zabraknie paliw kopalnych, a w ich miejsce nie pojawi się powszechnie dostępny zamiennik, to nie będzie to wina ludzi, którym się nie chciało przez lata pracować, ani rozwoju technologii, która rozwijała się zbyt ospale, ale właśnie tego socjalisty - który przez lata blokował rozwój nauki, hamował wdrażanie nowych technologii, nakładając haracze na firmy, i tłamsił ile wlezie wolną konkurencję, przyznając monopole gigantom z branży paliwowej.

dlatego powtórzę to, co już pisałem w innym wątku: Edward Teller, fizyk atomowy, powiedział kiedyś coś bardzo ważnego - "Budowa pierwszej elektrowni atomowej zajęła nam 18 miesięcy. Teraz zabiera nam 20 lat – i rząd nazywa to postępem".

socjaliści patrzą na świat jak na układ statyczny, zamknięty ze skończoną ilością elementów. dodatkowo przejawiają zgubną skłonność to komplikowania najprostszych rzeczy i takiego ich przedstawiania publiczności, żeby wydawały się tej publiczności wiedzą tajemną, rozumianą tylko przez "ekspertów", a bez pomocy tych "ekspertów" praktycznie nie do ogarnięcia.

dlatego do telewizji zaprasza się "ekspertów". fetysz ekspertyz to fetysz cywilizacji sowieckiej. podobnie jak fetysz dyplomów, analiz, wykresów i statystyk.

pozdrowienia dla postsowieckich fetyszystów

_______________________________________
Czyż nie byłoby cudownie, gdyby wszyscy oddali broń palną i wyrzekli się przemocy? Moglibyśmy wówczas podbić całą tę głupią planetę przy pomocy noża do masła.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2010 09:47 przez MARK13.

11-09-2010 - 09:46:50

Cytuj
zbyslaw
Wykazałem tylko na przykładzie, że wzrost populacji niesie za sobą ZAWSZE spadek stopy życiowej w krótkiej perspektywie.

na szczęście nic takiego nie wykazałeś grinning smiley

przykład z życia:

Anglia 1760 - 1860

rok - średni realny dochód (w USD z 1970 r) na jednego mieszkańca - ilość mieszkańców Anglii

1760 - 400 USD - 6 000 000 ludzi
1800 - 430 USD - 8 300 000 ludzi
1830 - 500 USD - 13 000 000 ludzi
1860 - 800 USD - 18 500 000 ludzi

Dodatkowe informacje:
- w latach 1781 - 1851 średnia długość życia wzrosła z 35 lat do 40 lat (+ 15 %)
- w latach 1760 - 1860 realny dochód biedniejszej części społeczeństwa (65 % mieszkańców) wzrósł o 70%


Aha, jeszcze jedno.
200 lat temu w Europie mieszkało 200 000 000 ludzi, których co "kilkanaście lat" nawiedzały mniejsze bądź większe "klęski głodu"
Dzisiaj w Europie mieszka 700 000 000 ludzi z których większość płaci rolnikom za ...zmniejszenie podaży żywności, a rządy wielu państw rozmyślają nad wprowadzeniem przepisów mających na celu zmniejszenie ilości jedzenia które jest ...wyrzucane do śmieci smiling smiley

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2010 10:04 przez Luk.

11-09-2010 - 23:13:45

Mark, jeśli twierdzę że jak jest jedno jabłko i jeden człowiek to jest na jednego cżłowieka jedno jabłko, a jak bedzie dwóch ludzi i jedno jabłko to jest po pół jabłka na głowę, to jaki w tym socjalizm? Jestem wolnorynkowcem i jestem święcie przekoanny że dopóki panuje prawo, wolny rynek najlepiej alokuje zasoby. Nigdy się tego poflądu, ani w tym temacie ani nigdy odkąd zacząłem rozumieć na cxzym polega kapitalizm, nie wyparłem.

Luk, eksplozji demograficznej nie byloby bez postępu technicznego. Czy nikt w tym temacie nie przeczytał tego co napisałem...? Czarno na białym wyjaśniłem, że mówię o zmianie populacji przy stałych pozostałych parametrach.

Adminka, praca filozofa to w tym modelu zbiór wszystkich zawodów nie wymagających surowców, czyli głównie usług, tasiemek, ochroniarstwa itp. To, że faktycznie wzrost populacji powoduje wzrost udziału usług w ogólnej produkcji, to jedno. Drugie, to to, że jednocześnie powoduje spadek parytetu średniej stawki za pracę w przeliczeniu na produkty oparte na ograniczonych surowcach. Ergo, owszem mielibyśmy na pewno dużo tasiemek (napisąłem tak w bajce - powstało wiele traktatów i bardzo staniały) ale mało chleba.

A słowo socjalizm możecie swobodnie odmieniać w róznych zdaniach razem z epitetami pod moim adresem. To jest treść, którą, jako kulturalny człowiek, po prostu filtruję. Dopóki w tej rozmowie będą padały merytoryczne zarzuty, z którymi da się dyskutować... i dopóki nie zmęczą mnie napastliwe, pełne jadu riposty... mogę dalej bronić swojego przekonania.

11-09-2010 - 23:31:00

miało być PW



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2010 23:42 przez zbyslaw.

11-09-2010 - 23:32:59

Cytuj
zbyslaw
Luk, eksplozji demograficznej nie byloby bez postępu technicznego. Czy nikt w tym temacie nie przeczytał tego co napisałem...? Czarno na białym wyjaśniłem, że mówię o zmianie populacji przy stałych pozostałych parametrach.

Napisałeś, że "wzrost populacji niesie za sobą ZAWSZE spadek stopy życiowej w krótkiej perspektywie" - no ale nie ważne.

Przy stałych parametrach powiadasz ... czyli popełniasz błąd typowy dla "centralnego planowania". Te Twoje parametry mogą być stałe na papierze, ale niestety (a raczej na szczęście) nie w życiu (nawet w "krótkiej perspektywie" ).

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-09-2010 23:34 przez Luk.

12-09-2010 - 08:01:40

Cytuj
MARK13
Czy Karzo w ogóle orientuje się, na jakim forum się znajduje?
Karzo wie gdzie się znajduje.Karzo potrafi też pojąć,co Leszek chce zasygnalizować swoim postem i po jakiej stronie się znajduje.
Wtrącenie do tematu
Cytuj
Leszek
Od około 1913 roku do 1980 w Stanach Zjednoczonych wydajność upraw pszenicy wzrosła o 400%
" zabełtało" temat i bez linku "podpierającego" przyczynę tego "skoku" wydajności dyskutować się nie da.Prawdą jest,że skok wydajności rolniczej nastąpił w wyniku wprowadzenia planowania socjalistycznego i działań typowych dla socjalizmu.Już w 1862r. wprowadzono tzw.Homestead Act i rozpoczęto program wprowadzania socjalizmu w USA.Pomysły rozdawania wprowadzono też na terenie Szwajcarii,Francji,Niemiec i Austrii.
Anonimowy użytkownik

12-09-2010 - 08:33:01

Karzo - a o nawozach sztucznych słyszało? O technologiach ochrony roślin przed szkodnikami i chorobami? O krzyżowaniu różnych odmian zbóż?
Naprawdę w Twoim wyobrażeniu to USTAWA spowodowała wzrost wydajności?
Link?
Służę: twojszkołapodstawowa.pl

12-09-2010 - 08:58:08

Cytuj
Laszek
Naprawdę w Twoim wyobrażeniu to USTAWA spowodowała wzrost wydajności?
Naprawdę w Twoim wyobrażeniu to technologiach ochrony roślin przed szkodnikami i chorobami, krzyżowanie różnych odmian zbóż spowodowała wzrost wydajności?
Musisz to udowodnić.Nie wystarczy puścić bąka i siedzieć w smrodzie.W 1862r. o tym co ty piszesz jeszcze nie uczono.W 1905r. zaczęto coś tam z tymi nawozami sztucznymi kombinować.
Dobrze,że chwalisz się ukończeniem edukacji na odpowiednim poziomie i jak znajdę czas to pod podany link zaglądnę.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2010 09:06 przez Karzo.

12-09-2010 - 10:02:19

Cytuj
Karzo
Naprawdę w Twoim wyobrażeniu to technologiach ochrony roślin przed szkodnikami i chorobami, krzyżowanie różnych odmian zbóż spowodowała wzrost wydajności?
Musisz to udowodnić.

nie - to ty jako socjalista musisz udowodnić swoje fantazje masturbacyjne.

jako socjalista zaczynasz od wymuszenia (zakazu/kradzieży/cokolwiek), potem chwytasz się rezultatów wymuszonych działań i krzyczysz: "racja była po mojej stronie". otóż działania wymuszone takie jak kradzież przy użyciu siły nie mogą być przedstawiane jako dowód na cokolwiek prócz tego, że ludzie - jeśli się ich przemocą albo groźbą więzienia do czegoś zmusi - postępują wbrew sobie.

a co do Homestead Act to powoływanie się na tę ustawę jako przyczynę skoku wydajności pracy to jakieś istne kuriozum. Homestead Act od samego początku była typowym rządowym nikczemnym posunięciem, podobnym w swym szwindlu do ubezpieczeń społecznych Bismarcka. rząd federalny, często za bezcen, a nierzadko przy użyciu siły, nabywał ziemie od Indian, by potem wielkodusznie sprzedawać je osadnikom. ale nie ma nic za darmo! nabywcy takiej ziemi mieli potem obowiązek służenia w armii Północy podczas wojny secesyjnej. ustawę wprowadzono zatem celem zwiększenie naboru wojskowego. efektem ubocznym rzeczywiście było zasiedlenie terenów Zachodnich, ale do jasnej choinki tylko jakiś skończony propaństwowy zwyrodnialec może uważać, że bez tej ustawy ludzie by się tam nie osiedlali. pewnie zaraz usłyszę, że bez innej ustawy - Morrill Tariff Act - nie wybudowano by kilkudziesięciu nowych szkół w USA. szkopuł w tym, że ta ustawa była kroplą, która przelała czarę goryczy i doprowadziła do wybuchu jednej z najkrwawszych wojen w dziejach ludzkości tamtego czasu. i znowu: pewnie zaraz usłyszę, że wojna secesyjna była zarąbista, bo bez niej nie dokonałby się skok wydajności! jesus fuckin' christ, co się porobiło na tym świecie...

bardzo podobny szwindel - także w celach militarnych i rozbudowy administracji państwowej - przeprowadził swego czasu tym razem na terenie Europy Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen. cwaniak wprowadził "gwarantowaną" przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat. do sfinansowania tego systemu służyły składki potrącane z pensji. średnia długość życia wynosiła wtedy 45 lat, a robotnicy rozpoczynali pracę i opłacanie składek już w wieku kilkunastu lat. Bismarck doskonale znał te dane. jego system emerytalny był niczym innym jak tylko socjalistycznym oszustwem, opartym o kontrakt, jaki administracja zawierała z obywatelami, zdając sobie z góry sprawę, że wobec większości nie będzie musiała się z kontraktu wywiązywać (bo mało kto dożyje 70 lat), zaś wszyscy obywatele wobec administracji będą musieli świadczyć usługi polegające na oddawaniu pod przymusem określonej części swojego dochodu. co warte podkreślenia, zdzierane pod przymusem z poddanych składki służyły finansowaniu aparatu administracyjnego oraz rozbudowie zaplecza militarnego Rzeszy – była to zatem jedna wielka hucpa - instrukcja dla złodziei, sankcjonująca łupienie własnego narodu przez administracyjną kastę – i taką hucpą pozostaje po dziś dzień. w tym samym czasie kwitła tzw. "niemiecka szkoła ekonomii", będąca niczym innym jak ekonomiczno-społeczną nadbudową dla nazizmu (narodowego socjalizmu, przy czym jeśli nie lubisz słowa "socjalizm", to mogę używać staropolskiego zamiennika "zamordyzm" ). w tej "szkole ekonomii" nie chodziło bynajmniej o nauczanie ekonomii, ale o skoszarowanie społeczeństwa na potrzeby państwa, tj. nieuchronne, totalne podporządkowanie jednostki państwu (administracji) - ale jak zapewne ty poddasz ją wnikliwej analizie, to odkryjesz nieprawdopodobny skok wydajności pracy, który bez tej szkoły w życiu nie mógłby się dokonać.

_______________________________________
Czyż nie byłoby cudownie, gdyby wszyscy oddali broń palną i wyrzekli się przemocy? Moglibyśmy wówczas podbić całą tę głupią planetę przy pomocy noża do masła.



Zmieniany 6 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2010 10:16 przez MARK13.

12-09-2010 - 10:11:02

Cytuj
Karzo
Prawdą jest,że skok wydajności rolniczej nastąpił w wyniku wprowadzenia planowania socjalistycznego i działań typowych dla socjalizmu.

jakie to ustawy sprawiły, że w roku 1980 z jednego metra kwadratowego ziemi zebrano 4 razy więcej pszenicy niż w roku 1913 ?

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________
Anonimowy użytkownik

12-09-2010 - 10:14:55

Cytuj

Musisz to udowodnić
Nie muszę Karzo, wcale nie muszę.
Tak to już bowiem jest że nie muszę również udowadniać tego, że w dzień jest jaśniej niż w nocy, zimą jest zimniej niż latem i że lepiej jest być bogatym, zdrowym i młodym niż stuletnim, schorowanym starcem.
Pewne rzeczy nie podlegają dyskusji ani nie ma potrzeby ich udowadniania bo stanowią w ogóle elementarne wiadomości powszechnie znane i przyjęte jako niepodważalne, miedzy innymi dlatego, że zostały już tysiące razy udowodnione.

12-09-2010 - 10:23:14

MARK13
Nie spowodował ,,skoku wydajności pracy",lecz wzrost produkcji żywności.
Dalsza część twojego postu przedstawia fakty i nie ma potrzeby dyskutowania o sprawach ",jasnych". smiling smiley
Pomysł ,,Homestead Act" na terenie Europy jest dalej kontynuowany i stosowany przez kapitalistów.
Proponuję umiejscowienie tematu na terenie Polski i sprawa będzie łatwiejsza.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2010 10:31 przez Karzo.

12-09-2010 - 10:28:23

Cytuj
Karzo
Nie spowodował ,,skoku wydajności pracy",lecz wzrost produkcji żywności.

nie czepiajmy się słówek, zwłaszcza że wzrosty wydajności pracy przekłada się na zwiększenie produkcji dóbr.

_______________________________________
Czyż nie byłoby cudownie, gdyby wszyscy oddali broń palną i wyrzekli się przemocy? Moglibyśmy wówczas podbić całą tę głupią planetę przy pomocy noża do masła.

12-09-2010 - 10:43:41

Cytuj
Karzo
Nie spowodował ,,skoku wydajności pracy",lecz wzrost produkcji żywności.

czyli które ustawy ustawy sprawiły, że w USA w roku 1980 z jednego metra kwadratowego ziemi zebrano 4 razy więcej pszenicy niż w roku 1913 ?

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

12-09-2010 - 10:54:53

Cytuj
Luk
czyli które ustawy ustawy sprawiły, że w USA w roku 1980 z jednego metra kwadratowego ziemi zebrano 4 razy więcej pszenicy niż w roku 1913 ?
Powstały spółki rolnicze.Taka typowa działalność pegeerowska.Mechanizacja i tania siła robocza.W latach 1775–1783 95 procent amerykańców pracowało w rolnictwie.Na dzień dzisiejszy ca.2 procent.Henry Ford zadając pytania-,,Pieniądze-pan albo służący? i ,,Dlaczego biedny?,rozpętał prawdziwą socjalistyczną walkę o lepsze życie.
Posumowanie.
Leszek wprowadza temat imigranta.Sprawa ważna i godna uwagi.
Zostaje wprowadzona część "bajkowa" i dane dotyczące innych,obcych nam obszarów.Sprawę prostuje Adminka.
Część zawierająca insynuacje dotyczące rozwoju umysłowego warte są uwagi i przemyślenia.Wątek poza tematyczny.
Do ustalenia:
Czy imigrant z forsą jest pożyteczny dla Polski? (Wolny rynek,przepływ kapitału,nowe technologie)
Czy zamknąć drogę wszystkim "obcym"? (Obrona "naszych" kapitalistów i społeczeństwa)
Czy za imigrantem z forsą przybędą imigranci bez forsy?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 12-09-2010 11:33 przez Karzo.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6143, Posty: 45279, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5202.