Obłuda lewicy - państwowa służba zdrowia [FAQ]

Wysłane przez MARK13 

13-09-2011 - 22:48:37

Zostałem kilkakrotnie i konsekwentnie wyrzucony z kontrowersje.net (podobno tam panuje wolność słowa i myśli), dgyż śmiałem się w pełni zgadzać z naczelnym autorem tekstów. Temat tej dyskusji pasjonuje mnie od dawna. Niestety, w tym przypadku nie miałem siły dotrwać do końca i postanowiłem, przynajmniej na ten moment, dać tylko kilka słów komentarza.

Cytuj
mixxer
Ja lubie za to ironizować z rozmówcą i mówie że niezbędne jest powołanie NARODOWEGO FUNDUSZU ŻYWNOŚCIOWEGO aby każdy za darmo i po równo dostał tyle żywności ile tylko ptrzebuje. Pewnie nie byłoby problemów dotyczących podnoszenia składek na ten fundusz. Nie spieranoby się o koszyk gwarantowanych kalorii. Ludzie nie staliby w kolejkach po szynke (pewnie bardzo wysokiej jakości), cytryny pewnie nie byłyby luksusem. Nie spieranoby się czy podawać sól w państwowych restauracjach. Rozbuchana administracja funduszu z pewnością nie tworzyłaby raz po raz nowych patologii aby dorwać się do nowych dofinansowań z budżetu. Z głodu w kolejkach pewnie nikt by nie padł.....Za to jakby wprowadzić kapitalizm to pewnie jeść przyzwoicie moglby tylko najbogatsi w przeciwieństwie do biednych którzy umieraliby z głodu na ulicach...;-)

JJa mam lepsze rozwiązanie. Idziemy do sklepu spożywczego z zaświadczeniem o zatrudnieniu i z PIT-em. W zależności od wysokości dochodów, ustalana jest cena artykułów spożywczych, np. chleb dla bogatych za 10 zł, a dla biednych za 0,50 zł. Jeżeli jestem bezrobotnym, emerytem, rencistą, kombatantem, inwalidą, uczniem, studentem, przedszkolakiem, czy też poszkodowanym ogólnie, nie płacę nic (pozostali się składają w postaci, np. chleba za 10 zł).

Cytuj
osmiol
W związku z tym typowy ludź nie tylko nie zgodzi się na to,żeby przestać płacić za niego na to, co mu się "należy". Pragnie również zapobiec możliwości "wywyższenia" się wrednego sąsiada, który za własne pieniądze chciałby sobie zafundowac coś lepszego. Stąd ostatecznie jest zgoda na pseudoubezpieczenia prywatne obecnie, ale zdecydowana niezgoda na ich powszechność, rozwój i konkurencyjność wobec państwowego.
A ludź jest niereformowalny i odporny na perswazję jak wiadomo.

I dlatego właśnie typowy ludź jest gotowy płacić za stworzenie sobie iluzji, że sąsiad przynajmniej nie będzie miał lepiej niż tenże ludź.

Cytuj
Loukass
Zastanawiam się na jakiej postawie określasz katalog praw człowieka? Doznałeś iluminacji intuitywnej od jakiegoś bóstwa i został Ci objawiony obiektywny porządek rzeczy?

Czy zatem katalog praw człowieka możemy powiększać dowolnie? Czy też zostaje powiększony o to, czego się domagam, w wyniku głosowania?

Cytuj
Loukass
Bardzo proszę, nie koloryzuj – chyba że robiłeś tutaj badania statystyczne albo pracujesz w NFZ. Jeszcze praktycznie nigdy nie byłem świadkiem, by rentgen urazowy był odkładany (naturalnie, mogłem przez kilka lat kilkunastokrotnie trafiać na same wyjątki. Niewykluczone). Na pewno jest jakieś bardziej sympatyczne badanie – np. gastroskopia. I teraz powiedzcie szczerze: kto nie cieszy się, gdy państwo odkłada mu gastroskopię, niech pierwszy rzuci stetoskop

Nawet Tobie nie życzę gastroskopii wykonywanej stetoskopem

Cytuj
Loukass
Ale co z moralnością - przecież zapewniacie, że socjaliści tworzą iluzję etyczną, a wy domagacie się autentyczności: wolnego wyboru, charytatywności stowarzyszeń. Kiedy rynek pokona (arcysilną!) solidarność zawodową, to wprowadzony wskutek tego schemat zachowań, nieufności i "samo-o-siebie-dbania" dotknie każdej sfery życia, także dobroczynności. I znowu: ktoś kiwnie ręką, powie - wolny wybór ludzi, a wolność ponad wszystko. Ale czy to kiwnięcie można nazwać jeszcze w jakikolwiek sposób "moralnym"? To oczywiście wszystko aksjomaty i tylko aksjomaty. Ja twierdzę, że nie.

No to wprowadźmy, np. manadat w wysokości 1000 zł od niewrzucenia żebrakowi do kapelusza. Co Ty na to? Oburzające? To mój wybór, komu i jak pomagam?

Cytuj
Loukass
A budżet armii 23 mld. Kto jest większym darmozjadem na moim garnuszku? U lekarza byłem w tym roku… lekko licząc, z 8 razy. Żaden żołnierz nie zasłonił mnie bohatersko piersią przez ostatnie dwadzieścia lat. Kilku, owszem, układało gdzieś w pobliżu worki. Ale czy nie można by doposażyć OSP? A mimo to Korwin chce zwiększać wydatki na armię... za moje pieniądze!

To nadal o ponad połowę mniej, niż na NFZ

Na koniec mja przygoda ze służbą zdrowia. Skręciłem staw skokowy w październiku zeszłego roku (zdaję sobie sprawę, że większości przytrafiały się znacznie gorsze rzeczy). RTG - błyskawicznie. Izba - 10 min. Myślę -super! I na tejże Izbie dostaję skierowanie do konsultacji u ortopedy za 10 dni. Po powrocie do domu, od razu rozpoczynam obdzwaianie przychodni, ośrodków zdrowia, itp. Rozmowa, którą przytoczę powtarzała się za każdym razem (zupełnie jak z dowcipu o anestezjologach):

- Pan prywatnie czy z NFZ?
- Mam skierowanie ze szpitala, więc chyba NFZ
- Ooooj, to już nie ma wolnych terminów
- A kiedy są najbliższe?
- W styczniu
- Ale ja mam szynę i muszę iść do ortopedy za 10 dni
- Nic panu nie poradzę
- A prywatnie?
- Może być jutro? Koszt wizyty 100 zł.

Dlaczego, jak rozwalę sobie lampę w samochodzie, to nie mam takich problemów? Jeszcze nigdy się nie dowiedziałem w warsztacie, że kontrakt na lampy im się skończył.

17-09-2011 - 22:41:56

Cytuj
Loukass
Zgadzamy się co do konkluzji na temat XIX w.: ludzie nie mają dostępu do opieki medycznej. 50, 100 lat później zaczynają ją mieć. W tym czasie następuje „lawina socjalizmu” i państwa (a monarchie najpierw: ubezpieczenia społeczne wymyślił nie kto inny, a nasz poczciwy Otto von B., znany ze swojej ultrademokratycznej lewackości) zaczynają „kraść i dawać” (a więc kraść podwójnie, jak RWPG). Istnieją dwie możliwości: bądź kapitalizm sam zmienił warunki, doszło do powstania oddolnych zrzeszeń samopomocowych, przekształceń w strukturze własności a usługi medyczne potaniały przez postęp technologiczny, a więc za robotniczą pensję można było nabyć ich więcej, bądź też dostępność tych świadczeń, wydłużenie życia i polepszenie jego komfortu wynika jednak z interwencji „wierchuszki”. To rozsądne postawienie sprawy, ale właściwie powinniśmy zacząć krok wcześniej: dlaczego komukolwiek przyszło do zachowawczej czy rewolucyjnej głowy, że państwo powinno zajmować się socjałem? Bo proletariatowi się z dostatku w d* poprzewracało? Bo wszyscy wychowali się na lewackich utopiach i „ruszyło ich sumienie” do biednych a leniwych mas pracujących? Bo ktoś chciał zyskać demokratyczny kapitał poddając się osądowi wyborców? Często zarzucacie, że socjalizm skupia się na rozwiązywaniu problemów, jakie sam tworzy. I być może często tak jest. Ale równie poważnym błędem jest opieranie się na warunkach socjalistycznych w ocenie przyszłego kapitalizmu, jak i w ocenie kapitalizmu przeszłego. Wyobraźmy sobie, że budzimy się na rok przed wprowadzeniem pierwszych zabezpieczeń i regulacji: czasu pracy, urlopów, ubezpieczeń, opieki zdrowotnej. Budzimy się w idealnym XIX-wiecznym kapitalizmie laissez-faire. Ponawiam pytanie: dlaczego ktoś myśli o wprowadzeniu tych rozwiązań? Oczywiście, bo ludzie się buntują. Żądają. Ba, grożą rewolucją, organizują się, zrzeszają, protestują, piszą jakieś manifesty i obrażają Boga… Jeśli dzisiaj ktoś protestuje i domaga się przywilejów, to liberałowie mówią (często nawet z pewną dozą słuszności): w warunkach rynkowych zarabiałby więcej, pracodawca byłby bardziej efektywny i może założył jakiś funduszyk (wiadomo: nie ma podatków a ludzie prywatnie są moralni), a teraz nie chce się człowiekowi pracować, więc ucieka pod skrzydła Union. Na wolnym rynku musiałby się ze swoim lenistwem pożegnać, a jeśli byłby sprawny, efektywny i pracowity, to znalazłby robotę i wykarmił rodzinę. Wszystko inne jest niesprawiedliwe! Super. Ale czy można wykrzyczeć te zarzuty do ówczesnych rewolucjonistów, protestujących, strajkujących? Jest mało prawdopodobne, że przyczyną jego niedoli było lenistwo, bo leniwi ginęli od razu, bądź gnili w więzieniu, jeśli chcieli dorobić na boku. Musiał pracować: 8, 10, 12 godzin. Cały tydzień. Nie mógł powiedzieć: będę porządnym homo oeconomicus a nie leniwym socjalistą, bo trzeciej ręki do pracy by nie wyhodował. On po prostu nie mógł zarobić na leczenie i godziwą starość. Popatrzmy teraz od strony wierchuszki: ludzie się buntują. Chcą jakichś praw, darmozjady. Nie należą im się, to niesłuszne, ale przecież się buntują. Co będzie, jak zbuntują się porządnie? Jak nie udaje się dawać im już w gęby, to trzeba spróbować dać do. I to nie jest demokracja, w której rządzi sobie leniwa i głupia większość. Jaka demokracja? W kurialnych Niemczech 7/8 dekady XIX w.? Kaisera nikt nie wybrał i wybierał nie będzie: ale może obalić. Widzimy więc dwie rzeczy: protestujący nie mają wyboru, widocznie muszą protestować (strajk to rzucenie się na główkę: jeśli wyrzucą z pracy, to nikt nie da zasiłku. Jeśli pracodawca się poskarży, spałują – nie ma KP). Strajkują ludzie ciężko pracujący, a nie darmozjady. Widocznie prywatna dobroczynność jednak nie wystarcza. I przepraszam bardzo, jaką ocenę historii proponujecie: taką, że socjalizm zahamował wzrost dobrobytu społecznego? Że trzeba było przecierpieć? A może to też nie był kapitalizm: więc co było kapitalizmem? Jeśli zaś „to było wtedy”, to socjalizm może być raz dobry, a raz zły?

I to był poważny błąd. Państwo weszło w spór obywatel (pracodawca) <-> obywatel (pracownik), który sporem sądowym nie był, gdyż nie zostało naruszone obowiązujące prawo. Tym samym państwo uprzywilejowało w jakiś sposób jedną ze stron sporu. A pomiędzy pracodawcą i pracownikiem jest zależność, przynajmniej w w/w przypadku, symbiotyczna, tzn. jeżeli pracownicy nie będą chcieli pracować w/na takich warunkach pracy, to pracodawca ma kłopot.

13-10-2011 - 23:28:11

Cytuj
MARK13
Mam prawo do opieki zdrowotnej!

Nie, nie masz.

Wiem - szok i niedowierzanie, ale nie masz prawa do opieki zdrowotnej choćby z tej prostej przyczyny, że nie istnieje i nigdy nie istniało coś takiego jak prawo do opieki zdrowotnej. Pomysły tego typu serwują zawsze ci, którzy chcą, by państwo „opiekowało się” ludźmi od kołyski, aż po grób – a to jest najkrótsza droga do zniewolenia obywateli i uzależnienia ich od aparatu państwowego.

autorzy: Leszek, MARK13 i inni

Może się mylę ale jednak chyba mam prawo do opieki zdrowotnej czytałem kiedyś konstytucję i coś takiego tam było.
Tak samo prawo do własności i wolności też kiedyś nie istniało.
Ja rozumiem prywatną służbę zdrowia na zasadzie analogii do powiedzenia kto nie pracuj ten też niech i nie je. Kto nie ma pieniędzy ten nie kupi leków.

Czego JKM może się nauczyć od Rydzyka? [www.youtube.com] Obejrzałem to dość przypadkowo ma tylko 492 obejrzenia i rzeczywiście Rydzyk jest świetnym organizatorem. JKM ma świetne wartości. Ojciec dyrektor miał gazetę chyba sprzedał, ma radio które można słuchać w całej Polsce i za zagranicą też w USA ma telewizję satelitarną i szkołę wyższą w której indoktrynuje młode pokolenie. Nowa prawica to przeważnie internet i jeden człowiek nawet podpisów nie może zebrać. Nie jesteśmy sami bardzo podobne poglądy ma biznes center club i centrum Adama Smitha i stowarzyszenie przedsiębiorców lewiatan. Te instytucje próbują lobbować za tym co się uda ograniczyli swoje oczekiwania a JKM jest radykałem ale walczą razem i wzajemnie się uzupełniają.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 14-10-2011 01:16 przez mietek158.

26-11-2011 - 21:23:01

Cytuj
MARK13
Ja po prostu pytam, skąd bierzesz te prawa.


z faktu, że jestem człowiekiem. więcej tu:

Prawo

ale abstrahując na chwilę od tego, co wyłożył Bastiat - "moje" prawa biorę z tego samego źródła, z którego Iksiński bierze swoje. i jeżeli Iksińskiemu nie podoba się prawo własności - to może podpisać ze mną umowę, że od dnia tego i tego będę dysponował jego majątkiem w kwocie, dajmy na to, 85% uzyskiwanych przezeń dochodów. i tak wyjdzie na tym lepiej niż "podpisując" umowę z państwem - w razie kantu może zawsze pozwać mnie do sądu.


Obawiam się, że socjaldemokracje nie mają tego w programie od ładnych kilku lat...


Robespierre też nie miał tego w programie. po prostu "tak mu wyszło". żaden totalitaryzm w historii nie zaczynał od proklamowania zła. przeciwnie: zaczynał od proklamowania dobra. cały ten proces nazywa się "drogą do zniewolenia" i co ciekawe, niezmiernie łatwo wskazać, gdzie bierze on swój początek - otóż bierze on swój początek z wymuszania braterstwa i mechanicznego dążenia do równości.


Dalej: ten fragment doskonale pasuje do programu tzw. "minimum socjalnego", prawda?


widzisz? jedni wyciągają z Biblii wnioski że Chrystus nienawidzi pedałów, a ty wyciągasz stokroć gorsze - że Chrystus domaga się socjalu, ergo - nawołuje do grabieży cudzego mienia.

krótko o zacytowanych fragmentach Pisma: miłość, miłosierdzie, dobroczynność - to są obowiązki moralne, które pod żadnym pozorem nie powinny być egzekwowane prawnie. inaczej nie da się zbudować społeczeństwa obywatelskiego nieopartego w swych podstawach na fałszu i obłudzie. jeżeli każdy akt dobroczynności będzie w pierwszej kolejności wymuszany przez państwowych urzędników, to jaka wdzięczność popłynie z faktu bycia dobrym (trzeźwym, wstrzemięźliwym, sprawiedliwym)?

przemyśl to. w końcu jesteś liberałem.

Wielki szacunek Panie MARKu!!!

07-05-2015 - 07:38:22

Oglądałem wczoraj w telewizji wywiad z Korwinem, w którym rozmawiano o "służbie zdrowia". Moim zdaniem Korwin nie wypadł dobrze w tym temacie.

Nie wiem, czy pamiętacie taką akcję, która się nazywała "prywatyzacja handlu". Po upadku komuny większość sklepów była państwowa, ceny w nich regulowane - oczywiście puste półki i kolejki. Do tego istniała pewna ilośc tzw. sklepów komercyjnych - gdzie ceny były ustalane przez właściciela sklepu - i były bardzo wysokie, wielokrotnie wyższe, niż te w sklepach państwowych.
Czy wam to czegoś nie przypomina? Wypisz, wymaluj, jakby słowo "sklep" zastąpić pojęciem "służba zdrowia"?
I rząd zdecydował się na prywatyzację całego handlu. Miano zaprzestać regulacji cen, sklepy miały zostać sprzedane, państwo nie miało ingerować w marże, ceny, sklep mógł zaopatrywać się tam, gdzie się podoba właścicielowi, a nie w jedynej słusznej hurtowni.

Ciekawe byłoby wyciągnięcie artykułów prasowych z tamtego czasu i porównanie ich z argumentami obecnych przeciwników prywatyzacji służby zdrowia. Z tego co pamiętam, argumenty były identyczne: ceny poszybują w kosmos, przeciętnego polaka nie będzie stać na chleb, ludzie będą umierali z głodu pod płotem.
A może zrobić taką tabelkę: po lewej handel przed prywatyzacją, po prawej służba zdrowie. Po lewej argumenty przeciwników prywatyzacji handlu, po prawej przeciwników prywatyzacji służby zdrowia. Myślę, że takie porównanie byłoby pouczające i mogłoby stanowić niezły materiał propagandowy, np. w przyszłej kampanii do Sejmu.

edit - poprawki stylistyczne



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 07-05-2015 07:41 przez mieszek.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45455, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5202.