Czy wolnorynkowcy są dobrymi ekonomistami?

Wysłane przez PLrc 

18-09-2009 - 19:34:33

Zamierzam wziać w tym roku udzial w olimpiadzie wiedzy ekonomicznej (nie tylko), po przeczytaniu tematu tegorocznej OWE (Wahania koniunktury a rozwój gospodarki) byłem bardzo zadowolony temat gorący z zwłaszcza w swietle kryzysu, wydawałoby sięże można na ten temat powiedzieć bardzo wiele. Niestety - jak wiadomo - ekonomia nie jest nauka ścisłą i w związku z tym bardzo upolitycznioną. Zajrzałem na stronę PTE, które jest organizatorem i przeczytałem tam kilka przykładowych pytan z ubiegłorocznej edycji (Środowisko naturalne w procesie gospodarowania), brzmią tak:
− Jakie kwestie w polityce ochrony środowiska budzą najwięcej kontrowersji? Czy Twoim zdaniem państwo dysponuje narzędziami pozwalającymi skutecznie realizować tę politykę?
− Zaproponuj strategię dystrybucji produktów ubezpieczeniowych dla zakładu ubezpieczeń, który zamierza rozpocząć działalność w Polsce.
− Omów rolę obowiązkowych ubezpieczeń gospodarczych w gospodarce rynkowej(sic!).
− Na podstawie mapy ryzyka wybranego polskiego eksportera przedstaw propozycję pakietu ubezpieczeń dla tej firmy.
I co ja niby mialbym odpowiedzieć, że ubezpieczenia są grą o sumie ujemnej i że w związku z tym - bezsensowen? że na wolnym rynku nie moze być obowiązkowych ubezpieczen spolecznych? Nie.
Po lekturze biuletynu towarzystwa moje wątpliwości tylko się pogłębiły, zacząłem sie zastanawiać czy wolnorynkowiec ze swoimi pogladami na gospodarkę i ekonomię w ogóle ma jakiekolwiek szanse w tego typu konkursie? Jak oceniacie ekonomistow z PTE? Zadaję Wam te pytania, ponieważ zorientowałem się że interesujecie się żywo ekonomią, a być może sami kiedyś braliście udział w olimpiadzie. Bardzo proszę Was o pomoc i pozdrawiam serdecznie!
Anonimowy użytkownik

18-09-2009 - 20:38:28

Daj Ty se siana chłopie z tymi olimpiadami. Ja byłem w zeszłym roku na finale OWPSW i Ci powiem że tam żeby coś zająć trzeba mieć duży dysk twardy we łbie. Ja tam mam procesor i mi to jak się nazywa aktualny szef OPEC tudzież FAO do niczego potrzebne nie jest. Myślę że i ta ekonomiczna to takie same pierdoły.
No chyba że lubisz zakuwać (W tym przypadku peany na cześć keynesa, bo jak słusznie zauważyłeś tam same komuchy siedzą)
Anonimowy użytkownik

18-09-2009 - 21:14:38

Jak oceniacie ekonomistow z PTE?
Moje skromniutkie zdanie jest takie, że "ekonomista" to zwierz w przyrodzie niewystępujący a nauka zwana ekonomią nie istnieje.
Zaczyna się ekonomia i kończy na jednym zdaniu; "Kupić taniej, sprzedać drożej a co więcej to od złego jest" i nijak "nauki" żadnej stworzyć się na tym nie da.
Co innego hochsztaplerstwo - to już jest nauka pełną gębą i takie naprawdę miano ekonomiści nosić powinni.
Tym samym - ktoś z wolnorynkowymi poglądami szans żadnych mieć nie może w żadnym ekonomicznym konkursie o ile jest człowiekiem uczciwym i piszącym co myśli.
Cóż bowiem można napisać na temat "− Omów rolę obowiązkowych ubezpieczeń gospodarczych w gospodarce rynkowej(sic!)."???
Znaczy można wiele ale na pewno nic, co w ogóle zostałoby ocenione...

Natomiast - o ile nagroda jest sensowna to można się pokusić grinning smiley

18-09-2009 - 21:53:31

O kurczę, jacy wy młodzi tutaj na tym forum jesteście! A ja już z trzydziestką na karku...sad smiley Ale też mam swoje wspomnienie olimpijskie. Olimpiada dotyczyła straży pożarnej, gaśnic, rodzajów pożarów itp. Nauczyciel, jako że nikt nie chciał brać w tym udziału, wypatrzył mnie, jednostkę migającą się notorycznie zarówno od nauki, jak i wszelkich aktywności społecznych, dał mi za karę stertę papierzysk i ze złośliwym uśmieszkiem (chyba coś przeczuwał) nakazał mi się tego nauczyć na olimpiadę. Pamiętam wieczór dzień przed igrzyskami, kiedy pozbierałem materiały z podłogi i w przerwach na reklamę (leciało coś z Eastwoodem) porwałem się do nauki. Utknąłem jednak na pierwszej kartce i poszedłem spać, a na olimpiadę oczywiście nie dotarłem. Ten krótki epizod jest dowodem na słuszność powiedzenia: "ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz", ta przeczytana kartka bowiem (nie cała) zburzyła wiele mitów, jakie narosły w mojej głowie n.t. gaśnic (myślałem, że jest w nich woda, podczas gdy się okazało, że mogą zawierać... proszek, czy coś takiego, serio)

Leszku, chyba CIUT upraszczasz z tą ekonomią, w końcu o astronomii też można powiedzieć, że jest parę gwiazd, księżyc, słoneczko, i co tu kombinować i komplikować...winking smiley

18-09-2009 - 22:51:59

Cytuj
Leszek
Jak oceniacie ekonomistow z PTE?
Moje skromniutkie zdanie jest takie, że "ekonomista" to zwierz w przyrodzie niewystępujący a nauka zwana ekonomią nie istnieje.
Zaczyna się ekonomia i kończy na jednym zdaniu; "Kupić taniej, sprzedać drożej a co więcej to od złego jest" i nijak "nauki" żadnej stworzyć się na tym nie da.
Jak to nie istnieje?! Przecież wiadomo powszechnie, że wystarczy nauczyć papugę co to jest popyt i podaż, a otrzyma sie ekonomistę.smiling smiley
Anonimowy użytkownik

18-09-2009 - 22:55:46

@Tadziu
W żaden sposób o astronomii powiedzieć się tego nie da.
Tych parę gwiazd, księżyc i słoneczko znajdują się gdzieś fizycznie, mają określoną masę, poruszają się jakiś tam stały sposób zatem można przewidzieć gdzie będą za pięć miesięcy jak na siebie wzajemnie oddziałowują, dlaczego w taki a nie inny sposób i takie tam rzeczy.
Prędzej już astrologia - "kiedy Wenus była w takim położeniu względem Saturna to poznałem super laskę i to dwa razy z rzędu, więc następnym razem też tak będzie i na pewno ona będzie spod znaku Krokodyla".
Zauważ, że cała ta ekonomia naprawdę mieści się w tym, żeby taniej kupić i później drożej sprzedać i to jest wszystko.
Wszelkie "wielkie" teorie ekonomiczne - jakkolwiek nie wydawałyby się atrakcyjne po jakimś czasie okazywały się być g... warte, wszystkie te trendy, bessy, linie wsparcia, ubezpieczenia, piramidy finansowe, pomoce rządowe to nie dość że oczywisty szwindel ale jeszcze coś, co w istocie z ekonomią nic wspólnego nie ma.
W powszechnym mniemaniu ekonomia zarówno opisuje to, co dzieje się w rzeczywistości gospodarczej i zależności jakie w niej panują jak i prognozuje jak ta rzeczywistość i zależności będą wyglądać jutro czy za lat pięć.
W istocie zaś opisuje jedynie to, co było miesiąc temu a prognozy równie trafnie można snuć rzucając monetą.
Przy tym ekonomiści nawet w opisie przeszłości jedynie zgadują, bowiem - pomijając znany powszechnie efekt czyli np. wzrost czy spadek ceny czegoś tam - nie znają bo i znać nie mogą wszystkich czy prawdziwych przyczyn jakie doprowadziły do tego efektu. I nikt nie wie na ile te ich zgadywanki są trafione.
Jeśli więc ekonomiści przy pomocy wszystkich narzędzi jakimi dysponują - statystyk, tabel, modeli i lat doświadczenia potrafią jedynie stwierdzić że benzyna podrożała w ubiegłym roku o ileś tam procent a cała reszta to zgadywanie w dodatku obarczone 95% błędem to jak można ekonomię nazywać nauką?
Pani z czarnym kotem na ramieniu i szklaną kulą na stoliku jest tak samo "naukowa" jak i każdy ekonomista.

@PLrc
Rak jest - ekonomistę może i otrzymamy, ale przedstawiciel nauki to z niego żaden.
Albo jeśli już - jaka nauka taki przedstawiciel.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-09-2009 23:00 przez Leszek.

18-09-2009 - 23:34:34

@ rem

Takie olimpiady są przynajmniej dobrowolne.
Pójdziesz sobie na studia i tam będziesz musiał opowiadać takie dyrdymały pod sankcją oblania egzaminu. Tak się bowiem składa, że takie przedmioty jak podstawy ekonomii są chyba na wszystkich kierunkach studiów.
A jak już sobie pójdziesz na jakieś prawo, ekonomię czy politologię eye popping smiley Tam dopiero doznasz szoku.

Btw. Jako żywo przypominają mi te zagadnienia legendarne pytanie: "kto jest twoim największym idolem i dlaczego akurat Lenin" smiling smiley

@ Leszek

nauka zwana ekonomią nie istnieje
Oczywiście, że istnieje. Podobnie jak istnieją katedry hiromancji itp. smiling smiley
Poważnie natomiast to ekonomia jako zagadnienie rządzi się kilkoma raptem prawami, a cała "nauka" na niej zbudowana to stek przypuszczeń, domysłów i myślenia życzeniowego. Ekonomista zaś to człowiek, który ma zwykle świetne wyjaśnienie dlaczego wczoraj się mylił.

Krótka lekcja historii najnowszej.
2006-2007 pojawiają się poważne artykuły nt rynku sub-prime i konsekwencji kredytów typu NINJA dla rynku finansowego (słowo; nawet Gadomski w GW wtedy o tym pisał w dość alarmistycznym tonie). Ludzie piszący takie teksty są uważani za oszołomów
2007 (lato) solidne walnięcie na giełdach - sygnał idzie z Azji i USA. To, że to tąpnięcie nie było solidne a okazało się li tylko pierdnięciem można ocenić jedynie z dzisiejszej perspektywy. Wtedy to był ciężki cios dla giełdziarzy. FannieMae i FreddieMac chwieją się w posadach ale robią dobrą minę do złej gry.
2007 (jesień) w USA zaczyna się "kryzys". Jego źródła są całkiem oczywiste i jest równie oczywiste, że wkrótce przeniesie się to zjawisko na cały świat. Oczywiście oczywiste jest to tylko dla oszołomów. W Polsce np w tym czasie znacznie ważniejszym tematem jest kolejna aferka z Lepperem
2008 (do jesieni) "kryzys" postępuje ale mainstreamowi ekonomiści twierdzą, że to zaraz minie i nie ma problemu. W Polsce jak zwykle nikt nic nie wie. Kryzys? Jaki Kryzys? Co prawda rynek mieszkaniowy kiśnie ale co tam - to tylko czkawka. Uwaga - banki w Polsce zapowiadają, że w najbliższym roku (sic!) otworzą w sumie ok 3-4 tys nowych placówek i będą potrzebowały ok 12 tys nowych rąk do pracy, a w Polsce pracowników nie ma - wyjechali na Wyspy!!! W tym czasie oszołomy już dawno sprzedali wszystkie akcje smiling smiley
2008 (listopad) pada Lehman Brothers, Washington Mutual itd. Chwilę wcześniej bankrutuje "niesławny"* Bear Sterns. Chwilę później bankrutem jest m.in. Merrill Lynch. Panika !!! Uwaga - banki w Polsce zapowiadają, że w najbliższym roku zamkną ok 1-2 tys placówek (tych nowych nawet nie zdążyli wszystkich uruchomić). Szykuje się zwolnienie ok 2-3 tys pracowników (o nowych 12 tys nikt już nie mówi). Istnieje poważne "ryzyko" że nowy gracz - niejaki Alior - w ogólne nie wystartuje, bo "nie trafił w moment".
2009 (do jesieni) podobno w Polsce może się pojawić niejaki kryzio smiling smiley No patrzcie no. To ci niespodzianka. Mainstreamowcy oczywiście i tak wszystko przewidzieli - tylko czemu jakoś pobankrutowali? Mają genialny pomysł. Trzeba "wpompować" biliony zielonych w gospodarkę** Oszołomy dalej jednak są oszołomami, bo twierdzą, że to głupi pomysł porównywalny chyba tylko z gaszeniem pożaru benzyną.
2009 (jesień) podobno już po kryzysie... podobno. Oszołomy oczywiście wiedzą, że to było tylko pierdnięcie, a prawdziwy kryzys dopiero przyjdzie ale to przecież oszołomy.

* jeśli ktoś pamięta co to było LTCM (za czasów Clintona) to wie, że właśnie Bear Sterns jako jedyny duży bank odmówił "ratowania" szfindlarzy z tegoż funduszu. No to skoro tak, to jak mu samem się noga podwinęła, to kamień na kamieniu po nim nie został.
** nie dożyję, żeby to sprawdzić ale z perspektywy wieków to będzie uważane za największy przekręt w dziejach świata - chyba że czekają świat jeszcze większe



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-09-2009 23:40 przez Ortodoks.

18-09-2009 - 23:40:18

Ludwig von Mises w swym dość opasłym traktacie o ekonomii "Ludzkie działanie" zawarł rozdział "Ile potrzeba ekonomistów" i stwierdza w nim, że mniej więcej tylu, ilu jest astronomów, tj. kilkaset (kilkudziesięciu) pasjonatów pozamykanych w szarych murach uniwerków.
Zakładasz, że nauka koniecznie sprowadzać się musi do wypracowania środków służących do sterowania zjawiskami, których dotyczy. Ale cele nauki są głównie poznawcze, utylitaryzm może być tylko efektem ubocznym. Szkoła Austriacka ekonomii dokonała sporo ciekawych odkryć, z których wynika, że interwencjonizm państwowy jest szkodliwy, opisali też kilka praw ekonomicznych (m. in. to o cyklach koniunkturalnych), które z pewnością nie dadzą się tak łatwo wydedukować z tej podstawowej przesłanki "Kupić taniej, sprzedać drożej a co więcej to od złego jest".
Z tym że ekonomia nie jest na pewno nauką ścisłą, matematyczną, lecz raczej humanistyczną (dotyczy działania człowieka), a niektórzy odmawiają takim rzeczom prawa do określania mianem nauki.
Co do tematów z olimpiady, na którą przygotowuje się PLrc... to z punktu widzenia owej szkoły austriackiej, której tak uparcie się trzymam, dzisiejsza postępowa "ekonomia" może być chyba nazwana "antyekonomią".

19-09-2009 - 00:31:35

Cytuj
tadziu
Z tym że ekonomia nie jest na pewno nauką ścisłą, matematyczną, lecz raczej humanistyczną (dotyczy działania człowieka), a niektórzy odmawiają takim rzeczom prawa do określania mianem nauki.
Co do tematów z olimpiady, na którą przygotowuje się PLrc... to z punktu widzenia owej szkoły austriackiej, której tak uparcie się trzymam, dzisiejsza postępowa "ekonomia" może być chyba nazwana "antyekonomią".

Ludwig von Mises w Human Action napisał, że ekonomia jest nauka absolutnie w pelni humanistyczna i prawdopodobnie miał rację. Ale odbiegliście trochę od tematu, przytoczone anegdotki niewątpliwe bardzo ciekawe, nie przybliżyły mnie niestety do rozwiazania problemu - co mi radzicie, w związku z tym wszystkim co napisaliście? Powiem szczerze że gotow jestem nawet posunać sie do pewnego fortelu... ale o tym może później jak wygram bitwę z grypą. Pozdrawiam serdecznie



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-09-2009 00:33 przez PLrc.
Anonimowy użytkownik

19-09-2009 - 01:32:53

Zakładasz, że nauka koniecznie sprowadzać się musi do wypracowania środków służących do sterowania zjawiskami, których dotyczy.
Niczego podobnego nie zakładam, skąd takie przypuszczenie?
Rzeczą oczywistą jest że jakakolwiek użyteczność nauki wypływa z faktu poznania.
Ale dlatego właśnie ekonomia nauką nazywana być nie może - niczego bowiem nie poznaje a jedynie nieudolnie i błędnie jako się rzekło opisuje.
"Odkrycia" szkoły austriackiej nie były żadnym odkryciami sensu stricte - jeżeli już to raczej demaskowały błędne, lewe teorie jakie zaczynały być tu i ówdzie w modzie.
Co niestety nie na wiele się światu zdało.

@PLrc
Zaskocz wszystkich - napisz jak rzecz przedstawia się z punktu widzenia wolnego rynku z solidną argumentacją opartą o dobrowolność umów.
Obawiam się jednak że szanse na laury masz nikłe smiling smiley

19-09-2009 - 12:49:54

Cytuj
Leszek
Ale dlatego właśnie ekonomia nauką nazywana być nie może - niczego bowiem nie poznaje a jedynie nieudolnie i błędnie jako się rzekło opisuje.

W takim razie tyczy się to także historii, z jeszcze większym naciskiem. I każdej dziedziny, która nie jest sformalizowana, tj. oparta na sztywnych aksjomatach oraz regułach logicznego wnioskowania. Właściwie idąc tym tropem dalej niektórzy twierdzą, że matematyka też nie jest żadną nauką, bo nie ma czegoś takiego jak "nieskończoność", bo matematycy stosują na co dzień coś tak arbitralnego i opartego jedynie na ludzkiej intuicji jak "zasada wyłączonego środka", ba, nawet w samej logice przyznaje się prawo do nazywania nauką jedynie tzw. "logikę intuicjonistyczną"...

"Odkrycia" szkoły austriackiej nie były żadnym odkryciami sensu stricte - jeżeli już to raczej demaskowały błędne, lewe teorie jakie zaczynały być tu i ówdzie w modzie."
Jedynie? "Negatywne" odkrycia czasem mają dużą siłę. Właściwie wszystkie wielkie odkrycia miały charakter negatywny, demaskatorski. Wykazywały, że obraz zjawisk, jaki dotychczas był przyjęty, jest błędny. Np fizycy atomowi zaprzeczyli, jakoby świat dawał się w pełni opisać metodami mechaniki klasycznej. Już samo słowo "odkrycie" zawiera w sobie jakieś zaskoczenie, szok, spowodowany tym, że nagle się okazuje, że nie jest tak, jak do tej pory myśleliśmy. Darwin, Einstein też zanegowali powszechnie obowiązujący obraz świata. Zdemaskowali błędne, lewe teorie jakie zaczynały być tu i ówdzie w modzie. Cantor wykazał, że nie każdy "zbiór", który da się pomyśleć, jest zbiorem. Itd, itp



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 19-09-2009 12:53 przez tadziu.
Anonimowy użytkownik

19-09-2009 - 17:40:23

W takim razie tyczy się to także historii, z jeszcze większym naciskiem. I każdej dziedziny, która nie jest sformalizowana, tj. oparta na sztywnych aksjomatach oraz regułach logicznego wnioskowania.
To, że niektórzy (niemal wszyscy) historycy nie stosują ani sztywnych aksjomatów ani reguł logicznego myślenia a co więcej - to, że obowiązująca wersja historii w znacznej mierze sformułowana jest przez takich właśnie historyków i przyjęta "do powszechnego wierzenia" wcale nie świadczy o tym, że w historii nie da się czy nie można stosować pewników i myślenia.
Stąd zresztą wypływa całkiem sporo sporów, choćby i na tym forum.
Każdy ma prawo wierzyć w co zechce - jedni w to, że gniew ludu spowodował wybuch rewolucji październikowej, inni w w to, że to Celtowie napadli na Cesarstwo Rzymskie a jeszcze inni w to, że p. Lepper zorganizował partię polityczną która w sporej mierze w pewnym momencie ważyła na losach Polski za pieniądze uzyskane ze sprzedaży kilku świń czy w skoki przez płot Wałęsy czyli w oficjalne wersje historii.
Nikomu wszak nie można nakazać żeby chwilę pomyślał że jest to najzwyczajniej w świecie niemożliwe.
Mylisz w rym przypadku w pełni świadome fałszerstwa z niemożliwym.

Właściwie wszystkie wielkie odkrycia miały charakter negatywny, demaskatorski.
A czyż ja temu w jakiś sposób przeczę?
I jaki to ma związek z tym czy ekonomia jest nauką czy nie jest?
Nie odmawiam Ci przecież wiary w to, że jest to nauka, podobnie jak i wolno Ci nauką nazywać ezoterykę czy teologię.
Ja pozostanę przy zdaniu, że coś, co zajmuje się badaniem rzeczy definicji badaniu nie podlegających (jak przepowiadanie przyszłości, wnioskowanie o przeszłości nie posiadając wiedzy o istotnych faktach przeszłość tę kształtujących) czy formułowanie wyłącznie błędnych teorii nauką nie jest.

19-09-2009 - 23:29:52

"Nie odmawiam Ci przecież wiary w to, że jest to nauka, podobnie jak i wolno Ci nauką nazywać ezoterykę czy teologię."

Gwoli precyzji: ekonomię uważam za naukę, ezoteryki - nie, teologii również nie uważam za naukę, ale za coś znacznie głębszego i mądrzejszego. Ty oczywiście masz prawo wierzyć inaczej..

"Ja pozostanę przy zdaniu, że coś, co zajmuje się badaniem rzeczy definicji badaniu nie podlegających (jak przepowiadanie przyszłości, wnioskowanie o przeszłości nie posiadając wiedzy o istotnych faktach przeszłość tę kształtujących) czy formułowanie wyłącznie błędnych teorii nauką nie jest."

No, gwoli ścisłości tym Austriakom zdarzyło się czasem wymyślić coś nie będącego błędną teorią
Anonimowy użytkownik

20-09-2009 - 09:08:05

No, gwoli ścisłości tym Austriakom zdarzyło się czasem wymyślić coś nie będącego błędną teorią
Gwoli ścisłości którą przywołałeś - "ci Austriacy" jednak niczego nie wymyślili - po prostu ubrali w mądre terminy to, co od wieków dla większości ludzi było oczywiste a co zostało równie mądrymi terminami wypaczone przez innych.
Dla każdego oczywistym jest, że przywilej udzielony jednemu kosztem innego w sytuacji kiedy udzielający nie uszczupla zakresu własnych przywilejów jest niesprawiedliwością która wcześniej czy później odbije się na wszystkich - do tego nie trzeba aż nauki.
Nie umniejszam przy tym znaczenia dzieła Austriaków, wręcz przeciwnie.

20-09-2009 - 11:32:24

Swoje zdanie podsumuję cytatem z Misesa: "...W pierwszej dekadzie dziewiętnastego wieku wielu było takich ludzi, którzy traktowali swoją nieznajomość problemów ekonomicznych jako poważny brak, i chcieli go naprawić. W Wielkiej Brytanii, w okresie między upadkiem Napoleona a wojną krymską, nie było innych dzieł, które byłyby chętniej czytane niż rozprawy na tematy ekonomiczne. Ale moda szybko zmieniła się. Przedmiot był nieprzyswajalny dla większości czytelników.
Ekonomia jest tak odmienna od nauk przyrodniczych i technicznych z jednej strony, a historii i prawoznawstwa z drugiej, że dla początkującego wydaje się ona dziwna i odpychająca. Ci, których badania wykonywane są w laboratoriach, archiwach lub bibliotekach, z podejrzliwością odnoszą się do szczególnego charakteru ekonomii. Specyfika jej teorii poznania wydaje się bez sensu ciasno rozumującym fanatykom pozytywizmu. Ludzie chcieliby znaleźć w książkach o ekonomii wiedzę, która doskonale pasuje do ich z góry przyjętych pojęć czym ekonomia powinna być, tj. dyscypliną ukształtowaną zgodnie z logiczną strukturą fizyki lub biologii; i stają się oni zdezorientowani i zaprzestają poważnego zmagania się z problemami, gdy analizowanie tych ostatnich wymaga niezwykłego wysiłku umysłowego".
Anonimowy użytkownik

20-09-2009 - 15:16:45

Brawo tadziu.
Gdybyś jeszcze tak napisał czym jest ekonomia - byłoby całkiem już fajnie.

A ja podsumuję cytatem z samego siebie
Jeśli więc ekonomiści przy pomocy wszystkich narzędzi jakimi dysponują - statystyk, tabel, modeli i lat doświadczenia potrafią jedynie stwierdzić że benzyna podrożała w ubiegłym roku o ileś tam procent a cała reszta to zgadywanie w dodatku obarczone 95% błędem to jak można ekonomię nazywać nauką?
Można - każdy szuka możliwości podniesienia własnej ważności gdzie się da - niektórzy na przykład nazywając się naukowcami.

20-09-2009 - 19:06:30

najlepiej byłoby uznać, że nie tylko ekonomia nie jest nauką, ale w ogóle coś takiego jak ekonomia nie istnieje... A tacy ludzie jak Milton Friedman czy Janusz Korwin-Mikke (też napisał kilka pracek z ekonomii) to fanatyczni hochsztaplerzy. Niech Ci będzie, ja tam nie mam siły wyjaśniać każdemu podwórkowemu filozofowi, że 2+2=4. (też pewnie masz co do tego wątpliwości, bo jeśli wziąć pierścień modulo 3... )



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-09-2009 19:07 przez tadziu.
Anonimowy użytkownik

20-09-2009 - 20:17:52

Ależ nie musisz pokrywać braku umiejętności sensownej odpowiedzi buractwem tadzieńku.
Jeśli znowu nie potrafisz odpowiedzieć w sposób mający choć pozór sensu to po prostu nie pisz nic - to takie trudne?

02-10-2009 - 22:23:44

Na pierwsze pytanie prawidłowa odpowiedź jest politycznie nie poprawna:ekoterrozm, a wię na olipiadzie nie przejdzie.
Na drugie pytanie:brokerzy i marketing. Ale pytanie jest za dużo ogólne, bo sa różne rodzaje ubezpieczeń(np na życie, komunikacyjne, majatkowe, od odpowiedzialności cywilnej i inne)
Prawidłowa odpowiedź na trzecie pytanie jest politycznie nie poprawna, więc nie przejdzie.
A na ostanie: ubezpieczenia logistyczne(trasport, składowanie), odpowiedzialności cywilnej za produkt, oraz nie wypłacalności odbiorcy produktu.
P.S. Każdy z nas jest ekonomistą tak jak i specjalistą od marketingu, nie kazdy jest z nas dobrym, lub ma siłę przebicia.

07-11-2009 - 20:03:21

Ekonomia - Kup taniej sprzedaj drożej. Wyprodukuj taniej albo coś czego nie produkuje nikt inny. Reszta to pierdoły.

08-11-2009 - 18:57:54

@PLrc

Oto przykład na manipulację pojęciami. Większość uważa, że w Polsce jest wolny rynek, kapitalizm i rządy prawa, a potem pojawia się taka słowna ekwilibrystyka jak w podanych przykładach. Jakby się ludzie już w podstawówkach uczyli nazwisk Smith, Mill, Bastiat, Hayek czy Mises żylibyśmy w znacznie ciekawszym kraju...

@tadziu.

Zacząłem pisać prawdziwy elaborat w odpowiedzi na twoje urojenia, ale dałem sobie spokój. Odpowiem krótko: ekonomia ma taki sam problem jak medycyna - wielu wybitnych ludzi od setek lat pracuje pilnie nad poszerzaniem wiedzy, ale co jakiś czas pojawi się jakiś półgłówek-szarlatan twierdzący, że posiadł tajemnice wszechświata i od tej pory wszystko ma działać zupełnie inaczej i zgodnie z jego wskazówkami. Jeśli ma gadane, to namiesza w głowach nawet ludziom mądrym. Potem ci, co wiedzą lepiej nie są w stanie dojść do słowa by powiedzieć choćby "a nie mówiliśmy"; czasem z machnieciem ręki dają sobie spokój, bo z reguly co trzecia generacja musi się na szarlatanach sparzyć żeby sie elementarnego zdrowego rozsądku nauczyć.

@borygo
I owszem, ale spróbuj to WYTLUMACZYĆ BYDŁU. Myślałby czlowiek że już prościej się nie da a tu zonk.

16-11-2009 - 20:25:11

Cytuj
borygo
Ekonomia - Kup taniej sprzedaj drożej. Wyprodukuj taniej albo coś czego nie produkuje nikt inny. Reszta to pierdoły.

medycyna - zrob tak aby czlowiek wyzdrowial - reszta to pierdoly smiling smiley

17-11-2009 - 16:37:30

Cytuj
Monsieur_Joseph
medycyna - zrob tak aby czlowiek wyzdrowial - reszta to pierdoly smiling smiley

Czego tak skromnie? Od razu prosto do świętego graala medycyny: zrób tak, aby człowiek nie zachorował.

24-11-2009 - 17:30:57

skromnie ? "zrob tak aby czlowiek wyzdrowial" to podstawa w medycynie smiling smiley

27-11-2009 - 12:58:01

Cytuj
borygo
Ekonomia - Kup taniej sprzedaj drożej. Wyprodukuj taniej albo coś czego nie produkuje nikt inny. Reszta to pierdoły.

no tak ,ale to jest rozumienie ekonomii na poziomie babci klozetowej. Istnieje kilka praw (choćby prawo podaży i popytu) i ekonomia, która oczywiście jest nauką, zajmuje się badaniem i opisem procesów i dalekich konsekwencji tych prostych praw. To, że prawa są proste, nie sprawia, że nauka też jest prosta. Geometria opiera się na kilku zupełnie trywialnych założeniach Euklidesa, ale wyniki są bardzo skomplikowane.
Natomiast ludzie tacy jak Mises, Hayek, Friedman, a tym bardziej Bastiat to ekonomiści polityczni, zajmują się mieszaniną polityki, elementarnej ekonomii, psychologii (prakseologia), etyki, historii itp - to rzeczywiście nauką nie jest, chyba że nauką "humanistyczną", ale raczej trudno nazwać te ich bardzo proste pogadanki o polityce nauką
Anonimowy użytkownik

27-11-2009 - 13:30:50

Cytuj

Istnieje kilka praw (choćby prawo podaży i popytu) i ekonomia, która oczywiście jest nauką, zajmuje się badaniem i opisem procesów i dalekich konsekwencji tych prostych praw

Można poprosić o przykład uzasadniających twierdzenie o rzekomym skomplikowaniu jakie powodują proste prawa?
I o przytoczenie jakichś odkryć w tej dziedzinie?

27-11-2009 - 14:35:22

A proszę cię bardzo. Twierdzenie van Aubela z geometrii. Udowodnij je, wiedząc tylko to, że
a) Dowolne dwa punkty można połączyć odcinkiem.
b) Dowolny odcinek można przedłużyć nieograniczenie (uzyskując prostą).
c) Dla danego odcinka można zaznaczyć okrąg o środku w jednym z jego końców punkcie i promieniu równym jego długości.
itp
Anonimowy użytkownik

27-11-2009 - 15:54:24

Nie zrozumiałeś mnie - prosiłem o przykłady z ekonomii smiling smiley

27-11-2009 - 19:01:15

np matematyczne ustalenie warunków brzegowych w teorii równowagi ogólnej Leona Walrasa. I konkretny wynik naukowy w tej teorii: zastosowanie twierdzenia Brouwera o punkcie stałym do tego problemu. Wynik ten pochodzi z 1934 roku i należy do największego matematyka XXw Johna von Neumanna, który zajmował się też ekonomią. Cała teoria Walrasa opiera się na tylko jednym założeniu: prawie podaży i popytu
Anonimowy użytkownik

27-11-2009 - 19:51:58

Gratuluję znakomicie opanowanej umiejętności kopiowania a teraz, jeśli można mieć jeszcze jedną prośbę - zleź no z piedestału i napisz w języku zrozumiałym dla większości ludzi o czym piszesz.
Jeśli oczywiście potrafisz przedstawić to własnymi słowami.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45465, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5204.