Własność jako fundament.

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

22-08-2009 - 09:53:55

Luk w wątku o ew. działalności gospodarczej państwa zadał pytanie:
3. Jeśli przyjąć że państwo może prowadzić taką działalność kosztem własnych obywateli to nasuwa się pytanie kto ma czerpać z tego korzyści ?
Znalazłem stary artykuł - nie wiem czy będący odpowiedzią (chyba tak) ale na pewno może skłonić do sformułowania paru uwag na temat fundamentalnej wartości jaką jest własność.



Własność: "podstawowa forma władania dobrami…, prawo umożliwiające władanie, pobieranie pożytków i rozporządzanie rzeczą… Nabycie własności może być pierwotne (nacjonalizacja, zasiedzenie, zawłaszczenie rzeczy niczyjej) lub pochodne, polegające na przejściu własności z poprzednika na następcę prawnego przez dziedziczenie lub wskutek zawartej umowy (sprzedaż, zamiana, darowizna).
Tyle mówi Popularna Encyklopedia Powszechna.
Właściciel może więc swoją własność sprzedać, wydzierżawić, podarować, użytkować albo i unicestwić, czyli zrobić z nią to, co przyniesie mu korzyść albo sprawi przyjemność.

No i dobrze - w odniesieniu do własności prywatnej - jak najbardziej, jednak czy z własnością publiczną vel państwową nazywaną "własnością wspólną" jest tak samo?
Pomińmy tymczasem legalność posiadania przez Państwo własności - z formalnego punktu widzenia może być ono właścicielem "własności wspólnej". Zastanówmy się jednak, co właściwie znaczy owa zbitka słowna "własność wspólna".

Na przykład: konfiskując (pod przymusem!) ziemię ludziom, Państwo stało się właścicielem setek tysięcy hektarów lasów, tworząc dajmy na to "Lasy Polskie" stanowiące rzekomo wspólną własność obywateli Polski - jako wspólników. Zostawiając jednak na boku kwestie formalne, takie jak tytuły własności, udziały czy umowy, mówienie o własności wspólnej może mieć sens tylko wtedy, gdy wszyscy wspólnicy mogą swoją częścią rozporządzać (sprzedać, darować, zamienić) choćby w ograniczonym zakresie. Tymczasem żaden Polak nie może tego robić, więcej nawet, nie ma żadnego wpływu na to, co z jego częścią majątku się dzieje. Niewielu z nas ma choćby świadomość posiadania tego majątku.
Tak więc "Lasy Polskie" (dokładnie tak, jak reszta majątku skonfiskowanego ludziom przez Państwo) żadną własnością wspólną nie są!
Jeżeli zaś nie jest to własność wspólna, to jaka? Wygląda na to, że prywatna.
Jednak o ile przykładowe "Lasy Polskie" nie mają nawet tytułów własności majątku składającego się na nie, to mają prawo dysponowania tymże majątkiem ( mogą go sprzedać, wydzierżawić, przekazać), co jest istotnym atrybutem właściciela. Tyle tylko, że podejmowanie decyzji stanowi domenę człowieka, nie przedsiębiorstwa, organizacji czy drzew w lesie, tak więc decydują zatrudnieni w "Lasach Polskich" urzędnicy. Czyżby więc to oni byli właścicielami? Chyba jednak nie, bo jak wszyscy wiemy, w każdej firmie czy instytucji prawo podejmowania decyzji przysługuje tylko kilku osobom, a de facto tylko jednej - dyrektorowi, prezesowi, czy jak tam każe się on tytułować.
Może więc to ów "dyrektor" jest poszukiwanym właścicielem?
Nie, gdyż każdą jego decyzję może uchylić wojewoda jego z kolei decyzję - minister a ministerialną - premier. Skoro więc to premier ma największą władzę - nazwijmy ją decyzyjną - to już chyba on jest rzeczywistym właścicielem? Na to by wyglądało… gdyby nie pewien drobiazg. Oto co kilka lat mamy w Polsce wybory zmieniające prawie całkowicie zastany układ. Premier, minister, wojewoda, a często i dyrektor odchodzą, zostawiając (aczkolwiek niechętnie) własność na pastwę następców. (Tu małe ćwiczenie intelektualne: Jeżeli 80 procent prawa obowiązującego w Polsce stanowione jest w Brukseli - to co tu właściwie ma do gadania nasz premier?)
Zatem jeżeli tak zwana własność państwowa nie jest "własnością wspólną", jeśli więc nie jest własnością obywateli, pracowników, zarządców czy premierów - to czyje to wszystko jest???
Otóż - zadziwiające - NICZYJE!
Sama własność jest niczyja, natomiast pożytki z niej płynące - i owszem - właścicieli mają aż nadto. Biorąc zaś pod uwagę, że w istocie nikt nigdy nie odpowiada za rozliczenie się z owego "niczyjego" - stanowi ono doskonałe pastwisko dla kolejno po sobie następujących "władców" Polski. Przecież w skali kraju są to dziesiątki tysięcy znakomicie opłacanych posad, nie wymagających żadnych szczególnych umiejętności poza lojalnością, miliony okazji do korumpowania i bycia korumpowanym. I nigdy nie wysychające źródło, ba - gejzer środków na finansowanie nieustającej kampanii wyborczej.
Jasne, że na użytek zwykłych ludzi (bo nasi władcy są oczywiście NIEZWYKLI) w przekaziorach mówi się wiele o dziurze budżetowej, o stratach Skarbu Państwa poniesionych na skutek działania złych ludzi i o wielkich potrzebach "najuboższych". Mniej jest o prawdziwych rzekach pieniędzy wypływających z tego samego budżetu przez rozmaite "organizacje pozarządowe, fundusze, gwarancje i bzdurne inwestycje do zwykłych kieszeni "niezwykłych" ludzi.

ALE… czy mimo wszystko nie jest to oczywiste? Przecież "wszyscy" o tym wiedzą i wszyscy na to narzekają.

22-08-2009 - 11:56:42

Matematycznie:

Własność = dobro + właściciel

"własność państwowa" = "własność wszystkich" = "własność niczyja" = własność - właściciel ≠ własność

Logicznie można stwierdzić , że coś takiego jak własność państwowa nie istnieje spinning smiley sticking its tongue out

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

10-10-2009 - 19:22:02

Cytuj
Luk
Matematycznie:

Własność = dobro + właściciel

"własność państwowa" = "własność wszystkich" = "własność niczyja" = własność - właściciel ≠ własność

Logicznie można stwierdzić , że coś takiego jak własność państwowa nie istnieje spinning smiley sticking its tongue out

istnieje, wlasnosc jak slusznie zauwazyles to dobro + wlasciciel a panstwo to po prostu wlasciciel posiadajacy dobro
tyle tylko, ze w panstwie wlascicielem nie sa wszyscy tylko rzadzacy, to rzad rzadzi policja, rzadz rzadzi wojskiem, to rzad decyduje jakiego koloru mundury maja nosic policjanci, z jakich karabinow strzelac ma wojsko itp
wlasnosc wszystkich to komunizm, w teorii obywatele mogli byc rzadzic w referendach ale trudno aby robic referenda w sprawie np guzikow do mundurow policji, w praktyce rzadzila wiec partia a jak rzadzila to kazdy wie

A to, ze przystanek nalezy do "wszystkich" brzmi lepiej niz nalezy do Miasta czy ZKM wszak lepiej byc wlascielem ( przynajmniej tylko formalnie ) niz poddanym czy chociazby uzytkownikiem, kwestia ego m.in. broni "wlasnosci kolektywnej"
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6137, Posty: 45237, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 321, Posty: 5201.