20 czerwca 2018: O szczepieniach

Wysłane przez VOTE_UPR 

19-07-2018 - 15:27:57

[korwin-mikke.pl]


Im dłużej zmagania trwają, tym bardziej sytuacja się zaostrza, o czym trzeba uświadamiać młodych obywateli, czyli naszych zwolenników i działaczy; szczególnie działaczy i kandydatów, ale i zwykłych zwolenników, bo między nami możemy sobie pozwolić na więcej szczegółów i nawet na najpoważniejszy wniosek ogólny. To jest z korzyścią dla naszego obozu, gdyż oczywiście jest tak, że słuchają i inni, a właśnie bardzo dobrze się dzieje, że osoby spoza polityki dowiedzą się trochę, jak się porozumiewają sami działacze. Po prostu za wielki jest zalew propagandy nadawanej przez dwa wielkie wrogie nam obozy, co się składają razem na Okrągły Stół, żebyśmy się mieli oszczędzać w wypowiedziach; tej wrogiej propagandy nie sposób przecenić, czego dowodem jest obserwowany tyle lat prosty efekt wyborczy, a pamiętajmy, że nie oddziałuje ona tylko na głupców, ale i a osoby starające się używać organu myślowego zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli więc czerpiemy poparcie z zasobu ludzi starających się myśleć, to walczmy tu z naszym wrogiem bardziej otwarcie, a to w tym znaczeniu, że nasi potencjalni zwolennicy powinni mieć możliwość codziennego obserwowania politycznego sporu – w końcu ich decyzja o poparciu musi się wziąć z konkretnego powodu, więc niech już widzą jak najwięcej, czyli nie wszystko, ale jednak to całe wielkie starcie na gruncie propagandy.
Musimy uwzględniać tę medialną przewagę naszego wroga, która chociaż maleje, to ciągle zachodzi, a jakiż mamy inny sposób, żeby na polu propagandy zaistnieć, jeśli nie zaostrzenie wypowiedzi. Różni też zarzucają nam, że wyskakujemy co jakiś czas, aby zaistnieć. Można im dwa słowa odpowiedzieć, ale nie to jest najważniejsze, tylko utrudnienie naszym wrogom i osobom mniej przychylnym takiego nas pomawiania, co możemy osiągnąć zmianą codziennego przekazu na bardziej otwarty, czyli poprzez zaostrzenie języka wypowiedzi. Doświadczenie wskazuje, że jeśli idzie o afery, które wybuchają co jakiś tam czas, to ekipa jedna z drugą jest w stanie taką sprawę przełknąć i pozostać na pozycjach, czyli że nie warto już liczyć na metodę obnażania kolejnych sprawek, kiedy się widzi, że w tzw. międzyczasie ekipy dają radę rozmyć obciążające je afery. No i ile z takich afer możemy wyświetlić sami? To już lepiej zacząć publicznie używać języka przeznaczonego dla działaczy zbierających się w celu knucia, a jest szansa, że skutkiem będzie większy stopień rozczarowania obywateli do ekip sprawujących władzę w III RP. Dlaczego właściwie obywatele nie mają usłyszeć, że nie widzimy ani odrobiny dobrej woli u tych ekip. A niech wzdrygnie się jeden z drugim obywatel na taką myśl, że być może nijakiej nadziei już nie ma. Odwrócić można i trzeba zarzuty, że wyskakujemy co i raz z sensacją, a to za argumentem takim, że to obywatele latają jak te pijane dzieci we mgle od jednego do drugiego s-syna, co wynajdzie jakiegoś haka na konkurenta, kiedy obaj s-syni nie mają do zaoferowania obywatelom wiele więcej od zamordyzmu opartego na socjalizmie.
No bo czego obywatele mogą tam szukać po tylu latach? Oto reżimówka pochwaliła Zjednoczoną Prawicę, za to, że jest najbardziej socjalna ze wszystkich ekip. Do kogo ma trafić taki przekaz, jeśli nie do kandydatów na ostatecznych głupców? I jak możemy tu oszczędzać ludzi, żeby nie doznali zbyt przykrych rozczarowań. Popychłami są dla obu stron Okrągłego Stołu, co nie tylko trzeba im permanentnie uświadamiać, ale i w taki sposób to robić, żeby nijakiej nadziei co do tych ekip nie pozwolili sobie zostawić. No bo kim są obywatele dla ekipy usiłującej tak otwarcie żerować na potencjalnej ciemnocie mas? I jeśli obywatele usłyszą od nas, że PiS-ownia to jest banda zimnych drani, na co jest dowód taki i taki, to skutek będzie niewielki. Ale jeśli obywatele będą mieli możliwość podsłuchać, jak to między sobą rozprawiamy, że z tymi s-synami nie ma co się ceregielić, bo oni ludzi oszukają, do reszty otępią i zdemoralizują, to jest znacznie większa szansa, że obywatele docenią tę wiedzę. Nie tę informację, że PiS-ownia to jest kupa drani, tylko tę właśnie, że w małym światku polityki nikt nie wiąże z ekipą PiS-u najmniejszych nadziei.
W szczegółach to może odbywać się tak, że kiedy już pochwalimy ekipę PiS-u za to, że nie zaprosiła do Polski muzułmansów, to trzeba nie zapomnieć dodać, że chociaż takiego ciosu nam ta ekipa nie zadała, to wcale z tego nie wynika, że nie ma wobec tubylczego narodu złych zamiarów. No bo nie wynika. Czy nie ma na świecie przykładów ekip, które nie zapraszały wyznawców Allaha, a i tak trzymały narody pod butem?
Przypomnieć trzeba po prostu obywatelom, że jeśli już ośmielają się wybierać, to do wyboru mają tylko gotowe pakiety, a w nich różne szczegóły mogą być takie lub inne, kiedy najsampierw trzeba pamiętać o ocenie pakietu jako całości, czyli o sprawdzeniu, czy jest ogólnie dobry czy ogólnie zły. Bo i co np. z tego, że Platforma Obywatelska kradnie na potęgę? Czy to jest powód, żeby głosować na ekipę PiS-owni?

Wyższa matematyka będzie, a konkretniej to logika. Śmiało można twierdzić, że jeśli obywatele nie zagłosują na to, co by chcieli mieć, to mają 100% gwarancji niepowodzenia. Niby banał, ale ilu znowu obywateli zdaje sobie z tego sprawę? I właśnie dowiedliśmy, że większość ludzi to są głupcy. Nieprzyjemnie się zrobiło, więc można by dodać, że to są głupcy polityczni, ale to znów nie jest czas na takie ulgi, więc między nami zostawmy już spostrzeżenie takie, że jednak idzie o głupców zwyczajnych. Bo to twierdzenie było już tak proste, że prawie każdy przedstawiciel gatunku homo sapiens sapiens powinien dać sobie radę. Kiedy więc telewizorium będzie proponowało obywatelom kolejne kompromisy, czyli straszyło tzw. zmarnowaniem głosu, to walmy prosto, że takimi wyborczymi kompromisami przepełniona jest cała historia III RP. Dokładnie cała, bo Ustawa Wilczka weszła przed, a nie w trakcie.

W ramach obrony myślącej mniejszości przed socjalistyczną propagandą wskazać możemy na przykład właśnie objawiony. Udziela się ostatnio politycznie pewien rolnik, którego już przezywają następcą Andrzeja Leppera - niejaki Michał Kołodziejczak z Unii Warzywno-Ziemniaczanej. Domaga się ten producent rolny, żeby władza ludowa nakazała hipersklepom sprzedawanie warzyw wyłącznie polskiego pochodzenia, co argumentuje w ten sposób, że to się da zrobić. No, nie takie numery rządy potrafią wywinąć obywatelom, więc i my możemy potwierdzić, że to się da zrobić. Żeby było ładnie, to dodaje ten producent, że on się nie boi ciężkiej pracy, no bo codziennie wstaje rano do obrządku, czy czegoś tam. Zupełnie to przypomina argumentację innych świętych krów socjalizmu, czyli górników, którym też się ma należeć wysoki zarobek, a nawet gwarancja posady, a to z tej przyczyny, że ich praca jest ciężka. Można by im odpowiedzieć, że kiedy będą nosić urobek blaszanymi wiadrami, to będzie jeszcze ciężej. Że nie będzie ekonomicznie? A jakie to ma znaczenie w sprawie gwarantowania posad i gwarantowania wysokich zarobków? To znów tylko tak między nami, gdyż górnicy i rolnicy są na tyle otumanieni i zdemoralizowani lewicową propagandą, że tam akurat skutku nie mamy prawa się spodziewać. Pomimo nawet tego, że potrafią nas zaprosić na swoje mównice. Tam już po prostu jednym uchem wlata, a drugim wylata, nie napotykając wiele po drodze, tzn. aktualnie do tych środowisk przemawia tylko żywy pieniądz, a nie jakiekolwiek argumenty merytoryczne. Nie jest to do końca wina tych ludzi, bo nie każdy musi być oblatany w sprawie powiązania polityki z ekonomią, ale też całkiem bez winy to oni nie są, bo chociażby w samych kwestiach ekonomicznych powinni mieć podstawowe rozeznanie. No a winni są, co jasne, s-syni od kilkudziesięciu lat molestujący tzw. klasę robotniczą na jedne melodie. Czy górnik lub rolnik jest nadczłowiekiem? Za wiele powiedziane? To dlaczego górnicy i rolnicy mają prawo mówić o sobie jako o ludziach, a inni już mniej, a niektórzy to i wcale? Nie mam prawa powiedzieć, że producent rolny domagający się dalszego ograniczenia woli konsumenckiej jest cymbałem? A jeśli powiem, że jest zdemoralizowany? Gdyby tak wygarnąć na większym forum, to by większość się w głowę pukała, chociaż nikt by nie podał argumentu naprzeciw innego niż oświadczenie, że ci rolnicy to są ludzie właśnie, więc jak tu można twierdzić, że im się nie należy itd. Czyli brzydki zapach demokracji rozniósłby się nad naszymi głowami, bo tego producenta rolnego wzięliby w obronę dobrze rozeznani s-syni, a mający interes w komplementowaniu ludzi ogłupionych i zdemoralizowanych, z tego tylko względu, że ci najzwyczajniej dają się przeliczyć na karteczki wyborcze. I właśnie wobec takich sytuacji musimy stosować ostrzejszy język, co w ostatecznym rachunku wyjdzie naszemu obozowi na dobre – najsampierw nie ma żadnego sensu konkurować ze stręczycielami socjalizmu o głosy obywateli zdemoralizowanych, a ponadto w pewnym momencie właśnie nieugięta postawa będzie się liczyła najbardziej, bo już wszystkie kombinacje będą przećwiczone, rozpoznane, a sytuacja ogólna będzie opłakana, no i wtedy żeby nie wiedzieć jakie akrobacje wyczyniały te s-syny, już tylko my będziemy widoczni do wyboru jako zestaw ratunkowy. Kiedy zaś już dojdzie do przejęcia władzy, nie będą na nas ciążyły żadne idiotyczne i szkodliwe obietnice, a nawet zwykłe pozytywne opinie na temat obecnego stanu rzeczy.

W poruszonej sprawie zawłaszczenia patriotyzmu przez PiS-ownię trzeba zauważyć, że Jaro uprawia bardzo ryzykowną politykę propagandową związaną z tym całym patriotyzmem, bo pewnego dnia młodzi mogą się zorientować w stopniu wystarczającym, żeby oświadczyć, że w obronie państwa socjalistycznego to oni karabinu nie podniosą. I nad takim obrotem powinniśmy pracować, wystrzegając się podpinania do PiS-owni w jakikolwiek sposób, aby stara bezpieczniacka gwardia nie mogła wskazać, że po cichu stanowimy z PiS-ownią jeden obóz. Nasza robota propagandowa powinna tu polegać zwyczajnie na przypominaniu, że taki byle jaki patriotyzm był przez cały okres tzw. miniony używany do tego samego celu, czyli do zmiękczenia obywateli i do zabezpieczenia władzom formalnej d*pokrytki. Żeby było zabawnie, to ta sama banda s-synów, która za PRL-u dzierżyła władzę, dziś w sporej części występuje przeciw swojej własnej polityce propagandowej z tamtego okresu – dziś już patriotyzm jest u nich niemodny, nawet ten wypaczony i fałszywy. I jak dawniej potępiali gołe dziwki na krawatach, tak dziś sami pędzą ekshibicjonistów po warszawskich ulicach. To samo ze sztuką nowoczesną, której przeciwstawiali socrealizm, a na którą dziś celebryci z ichnich hodowli złamanego słowa nie mają prawa powiedzieć.

Tymczasem pewien obywatel nie uszanował nowej sanacji - co niby kontynuuje to, czego poprzednia sanacja nie dokończyła, bo jej wojna przeszkodziła - i wziął rzucił peta, od czego spaliła się sławojka. Niby nic, ale nie wobec kontynuacji sanacji, bo przecież prawie każdy słyszał, że za tej poprzedniej sanacji sławojki były ustanowione, a nawet kontrolowane przez wysokie komisje do spraw. No, niektórzy nie słyszeli, że poprzednia sanacja miała swoje wielkie inicjatywy, jak Gdynia, COP i sławojki właśnie, więc nie chwytają, dlaczego obecna ekipa tak się przejęła zamachem. No to wykładać trzeba cierpliwie.

Za to w sprawach poważnych ekipa sanacyjna nadal drepcze w miejscu. Oto znowu ogłosiła, że będzie modernizowała Policję. Reformy tej formacji nadal nie ogłasza, więc zapewne już do tej reformy nie dojdzie. Obrońcy ekipy PiS-u mogą sugerować, że jeszcze ekipa nie ma tyle siły. Ale dlaczego w takim razie ciągle wyskakuje z tą modernizacją? Toż techniczne wzmacnianie i tak już potężnej formacji, którą trzeba poddać gruntownej reformie, tylko osłabia ekipę rządzącą względem tej formacji - czyli nie idzie PiS-ownia w kierunku reformy Policji, a w jakimś innym kierunku.
Ze spraw związanych ze ściganiem wystąpił ostatnio pewien wypadek taki, że jeden muzyk naszedł pewnego obywatela w domu jego. Przez pomyłkę naszedł, ale ten obywatel zareagował ostro i tak muzyka pobił, że muzyk zmarł. Teraz ten obywatel ma postawione zarzuty. Dziwne to się wydaje, kiedy minister Ziobro za tej kadencji, jak za poprzednich rządów, głosił, że obywatel ma prawo bronić swojego domu aż do zabicia napastnika. Musi nie bardzo znajduje posłuch na niższych szczeblach ten minister; w każdym razie teraz konsekwentnie powinien obywatela bronić.

Na odcinku walki wyborczej o Warszawę mamy za to sytuację jasną. Media okrągłostołowe zapodają masom do wyboru kandydatów Okrągłego Stołu, przy czym reżimówka podaje, że udziela się „zwłaszcza Patryk Jaki”. Może by mu trzeba na tę okoliczność przyznać ksywkę Patryk Zwłaszcza Jaki, o co reżim nie ma prawa się obrażać, bo raz, że sam go tak nazwał, a secundo, że wiemy z historii, iż nawet królowie musieli nosić ksywki, jak np. - za przeproszeniem - Laskonogi, więc kandydat nie pochodzący z arystokracji niech się nie buntuje. Żeby mu nie było smutno samemu, to Jarosława możemy przezwać Kulawym, czemu też sam sobie będzie ten Jarosław winien, bo jak ma swoje lata, to na cóż tyle paradował w comiesięcznych miesięcznicach, zamiast więcej leżeć z kotem na kolanach.

Oho, władza ludowa szykuje się do podniesienia haraczu od papierosów, co idzie rozpoznać po nalotach na podziemne wytwórnie. Obecnie już mało kto kupuje fajki w sklepie, nawet samego tytoniu z akcyzą ludzie już nie chcą brać na skręty, więc władza ludowa nie ma co wyskakiwać z podwyżkami haraczu, a że wyskoczyć chce, to musi zaatakować. I wzięła się od zaplecza, czyli bezlitośnie niszczy podziemne fabryki, aby cena na czarnym rynku tytoniu i fajek przemycanych wzrosła, co da władzy ludowej nadzieję, że masy łykną wyższe ceny sklepowe. Wątpić jednak, czy wiele tu zdziała ta władza ludowa, bo jeśli wskutek tych nagonek kilogram podziemnego tytoniu w detalu podrożeje (obecnie płaci się 100 zł za kilo) o jakie 10%, to i tak ludzie nie odejdą od zaopatrywania się w Podziemiu.

Te nagonki na Podziemie Gospodarcze i to masowe namawianie obywateli do potępienia wszelkiej działalności i własności prywatnej musi mieć swoje skutki nie tylko w postaci celów zasadniczych wyznaczonych przez ekipę rządzącą. Muszą się pojawić i te inne skutki, o których się obywatelom nie mówi, a one i tak zawsze zachodzą. Chociaż, no, i tu jest pułapka, gdyż jeden ze skutków wcale nie musi być taki niezamierzony. Idzie o emigrację. Bo wcale nie jest tak, że emigracja jest po prostu niekorzystna dla ekipy rządzącej; nikt tego nie udowodni, a nawet można wykazać, że właśnie korzystna jest, a to z tego banalnego względu, że w puli emigracyjnej znajdą się zawsze najbardziej wartościowe jednostki, czyli ludzie myślący więcej niż ustawa przewiduje. No a właśnie ci ludzie stanowią największe zagrożenie dla utrzymania socjalizmu i otępienia społecznego, gdyż zwyczajnie tylko ci ludzie mogą przeciw socjalizmowi wystąpić. Bo któż inny? Kiedy więc ich ubywa, władza ludowa cała się cieszy – cieszą się obie strony Okrągłego Stołu. Nie możemy się wobec tego dziwić, że ekipa obecnie rządząca stara się obrzydzić obywatelom swoje rządy. Bo że tam Ziemiec z Holecką tak się uwijają w ogłaszaniu wzrostu, no i chociaż mają niemałe osiągnięcia na odcinku - bo przecież otępionych u nas nie brakuje - to przecież część obywateli odczuwa fizyczny wstręt nie tylko wobec tej chamskiej propagandy, ale i wobec skutków. Nie jest bowiem lekko widzieć taką masę ludzi zadowolonych, kiedy dodatkowo idzie się domyślić, że skoro tak są urobieni, to kiedy władza ludowa weźmie się za konfiskaty mienia, to oni zaraz uderzą z poparciem i przedsiębiorcy zostaną zniszczeni. Już tam odpowiedni klucz do niszczenia prywaciarzy się znajdzie – o to akurat możemy być spokojni. Nieustająco więc w tych paskudnych okolicznościach musimy kombinować w celu wymyślenia sposobu na ocalenie jak największej ilości majątku prywatnego, a też nad ocaleniem substancji narodowej. Bo emigracja w większości odbywa się w jedna stronę. I nie ma tu już wiele miejsca na optymistyczne założenia, że może nie będzie tak źle, bo przecież cel propagandowy jest widoczny, a jakiż jest sens zakładać, że to tylko tak tymczasowo i że ekipa rządząca wcale nie zamierza wyzyskać otępienia socjalizmem do końca. Poddać się całkowicie koncepcjom tej ekipy? Z całym majątkiem osobistym? To już lepiej na ruletę postawić, a jak kto chce jednak coś ocalić, to w tych warunkach powinien już szukać rozwiązań odważnych. To kosztuje czas i pieniądze, ale nic nie robić będzie kosztowało jeszcze więcej, czyli że nie ma co zwlekać, tylko trzeba wziąć i wydzielić część własnego majątku przeznaczoną do ocalenia. Co z nią zrobić? Wywieźć z kraju – to chyba oczywiste. Nie wszystko, bo właśnie idzie o to, żeby jednak było do czego wracać, ale jednocześnie tyle, żeby było do czego uciekać w razie się zacznie nacjonalizacja. Powiedzmy, że na tak zwany dzień dzisiejszy wystarczy wywieźć mniejszą połowę, czyli 90% gotówki - która powinna trafić do jednego z banków w alpejskim księstwie (tam nie liczy się na procent, tylko na ocalenie) - i około trzecią część całej reszty na dom lub mieszkanie w którymś neutralnym kraju. Niby wszystko się przelicza na gotówkę, ale nie zawsze, bo tu akurat idzie o to, że kiedy by się chciało zainwestować w większy kawałek ziemi w kraju, to już lepiej pozostać przy obecnym, a kupić w coś zagranicy. Na urlopy sobie tam jeździć. A wielka to jest ulga, to całe posiadanie mety w innym kraju, i pozwala więcej niedogodności wytrzymać na miejscu, czyli pozwala dłużej tu przetrwać, o co właśnie nam chodzi.

Cały czas mamy szum wokół reformy sądownictwa. Trudno sobie wystawić, że zreformowani sędziowie będą niezależni od silnych ludzi, gdyż zwyczajnie ci silni ludzie nadal będą mogli do sędziów trafić i przemówić. I któż obroni sędziów przez silnymi ludźmi? Przed jakimś bandytą cywilnym najpewniej się da sędziów obronić, ale przez formacją podająca się za Policję już nie da rady, gdyż prostu jest ona największą potęgą w kraju, a pod reformę nie podpadła i nadal pozostaje poza kontrolą władz naczelnych. Widocznie tam nie chodzi o prawdziwą reformę.
Przy okazji dochodzimy do tematu już tylko dla działaczy, co jednak nie oznacza, że w tzw. kontrolowanych warunkach nie mogłoby coś wyciec. Ludzie zorientowani wiedzą, że ta cała polska Policja to jest kupa g*wna, więc kiedy o tej formacji mówią między sobą, to przecież nie sięgają po słownik salonowy, jak jacyś oficerowie prasowi, tylko określają wprost. Działacze też się dzielą na działaczy i starych wyjadaczy, którzy powinni objaśnić swoich kolegów, jak to nie będzie im lekko, kiedy dojdzie do sprawowania władzy - oj, nie będzie. Szczególnie właśnie z tą bandą. Tu po prostu będzie na ostro, no a jeśli się nie zacznie od tej reformy, to się skończy z nożem w plecach, w dodatku w kompromitujących okolicznościach. I niech się tam narybkowi nie wydaje, że przejęcie pójdzie gładko, nikt nie zginie po naszej i po ichniej stronie, bo takie przypadki występują tylko w działaniach pozornych - kiedy się odgrywa przedstawienie wedle umówionego przez obie strony scenariusza - a nie wobec przejęcia władzy przez ekipę reformatorską, kiedy obszar reformowany stawia opór wszystkimi siłami. I niech narybek nie zapomina, że nikt nam nie pomoże. Armia też nie, bo jej nie wypada – co do armii mamy prawo liczyć tylko na kurtuazyjne spóźnienie działań rutynowych, czyli że jeśli się ładnie sprawimy, to czołgi dojadą, kiedy już będzie po zmianie na górze.

Tymczasem ekipa rządząca znów zniechęca do inwestowania w kamienice, sugerując ewentualnym inwestorom, że w przyszłości to lokatorzy będą zarządzać. Znów też psioczy ta ekipa na kupowanie tanio i sprzedawanie drogo. Czyli że im lepszy interes, tym większa szansa, że władza zagarnie, czyli że narodowi tubylczemu wolno będzie robić tylko interesy słabe, może w porywach do średnich. Przy czym nie musimy się martwić o wskaźniki, bo one z pewnością i tak wzrosną. Przy takiej okazji dobrze jest wygarnąć ekipie rządzącej, że sama jednak kupiła pewną kolekcję sztuki za bezcen. I tam też nie wszystko było jasne.

Zanim Joachim założy ponad czterdzieści PGR-ów w powiecie koszalińskim (w końcu ma czas, bo przecież nie reformuje Policji) czekają nas jeszcze wybory samorządowe. Nie mamy pieniędzy na kupowanie głosów, więc na co możemy tu liczyć?



...............................................................................................


Sprzętu nie przechowujemy w domach.


Biały Człowiek

22-08-2018 - 22:45:49

https://wiadomosci.wp.pl/wspolpracownik-korwin-mikkego-zarazal-kila-sprawa-zajmie-sie-prokuratura-6286677763332225a
Niestety, na kiłę nie ma szczepionek.
Syf, kiła, mogiła...
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 717, Posty: 2055.