Zawracamy kijem Wisłę, czyli co gdybyśmy wygrali?

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

13-07-2009 - 22:41:16

No właśnie co? Przecież 90% naszych reform nie da się zrobić bez pogwałcenia "unijnych" przepisów. Czy da radę wyjść z UE? To gigantyczny manewr, stwiający nas w nieciekawej sytuacji geopolitycznej. A jak zostać to co? Egzystować walcząc z biurokracją czy przejść do ofensywy i reformować UE?

17-07-2009 - 14:20:57

Trzeba byłoby się zastanowić nad konsekwencjami ekonomicznymi wyjścia z UE. Polska gospodarka jest uzależniona od inwestorów zagranicznych-wyjście z UE spowodowałoby na pewno:
1.Odpływ kapitału=spadek wartości złotówki.
2.Podwyższenie kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego, bo:
a) patrz pt.1;
b) zwiększa się ryzyko kredytowe;
c) biednemu (i niepokornemu) wiatr wieje w oczy.

Śmiem twierdzić, że przystąpienie do UE zostało przypieczętowane przez kredyty zaciągnięte przez Gierka. Chichot historii: działania prorosyjskiego, polskiego socjalisty prowadzą Polskę do eurosocjalizmu 30 lat później. Tło udzielenia tych kredytów, to już temat na inną baśń - dla pisarzy ponad podziałami politycznymi.
Tak, czy owak: Polska znalazła się w spirali zadłuzenia i BĘDZIE potulna jak baranek wobec roszczeń organizacji międzynarodowych, zarządzających kredytami.

Zadłużenie Polski w latach 1990 - 2008:
1990 - 53,17 mld zł (Solidarność+ZSL+PZPR - premier Mazowiecki )
1991 - 65,84 ( rząd koalicyjny Solidarnościowy - premier Bielecki )
1992 - 97,94 ( rząd koalicyjny Solidarnościowy - premier Olszewski/Suchocka )
1993 - 133,94 ( rząd koalicyjny Solidarnościowy - premier Suchocka )
1994 - 152,21 ( SLD + PSL - premier Pawlak )
1995 - 167,21 ( SLD + PSL - premier Oleksy )
1996 - 189,05 ( SLD + PSL - premier Cimoszewicz )
1997 - 221,65 ( SLD + PSL - premier Cimoszewicz )
1998 - 237,40 ( AWS + UW - premier Buzek )
1999 - 278,21 ( AWS + UW - premier Buzek )
2000 - 288,33 ( AWS + UW do 05.2000r. - premier Buzek )
2001 - 314,67 ( AWS - premier Buzek )
2002 - 352,58 ( SLD + UP - premier Miller )
2003 - 408,58 ( SLD + UP - premier Miller )
2004 - 440,54 ( SLD + UP - premier Miller/Belka )
2005 - 477,08 ( SLD + UP do X/05 - premier Belka, od XI PiS - Marcinkiewicz )
2006 - 506,26 ( PiS + Samoobrona + LPR - premier Marcinkiewicz/Kaczyński )
2007 - 527,44 ( PiS - premier Kaczyński )
2008 - 569.95 ( PO + PSL - premier Tusk )

Dolar ma pokrycie w ropie. Euro ma pokrycie w inwestycjach/handlu/bankach. Złoty - jak w starym kawale - ma pokrycie w cynie. W cynie społecnym.

Informacji nie zweryfikowałem z braku czasu/chęci winking smiley
Pochodzą stąd: [www.pis.org.pl])



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-07-2009 14:28 przez Kozik.
Anonimowy użytkownik

17-07-2009 - 17:45:43

1. Żaden "chichot historii" - pan Bukowski dość jasno rzecz opisał i mamy do czynienia ze starannie zaplanowanym działaniem znanym tu i ówdzie pod nazwą :konwergencji.
2. Żaden współczesny pieniądz (z wyjątkiem może franka szwajcarskiego) nie ma pokrycia w niczym - wartość współczesnych pieniędzy opiera się wyłącznie na zaufaniu jakim ludzie darzą ich emitentów co samo w sobie jest zadziwiające bo jak można ufać kretynom władającym UE - doprawdy nie wiem.
3. Owo "gigantyczne zadłużenie" jest w istocie do spłacenia w ciągu kilku ledwie lat - miliard dolarów brzmi przerażająco ale to tylko niespełna 27 dolarów na jednego Polaka.
4. Co do meritum - jeśli już to "robić swoje" mobilność ludzi w Europie jest już na takim poziomie że nie da się jej tak łatwo ograniczyć i będą do Polski przyjeżdżać w dalszym ciągu zaś Internet póki co jest jeszcze medium na tyle wolnym ze cenzury na wieści z Polski nałożyć się nie da.
Gdyby wprowadzić normalność w Polsce - problem leżałby w tym tylko że byłby gigantyczny napływ zarówno inwestycji jak i chętnych do osiedlenia się - ludzie naprawdę są w stanie podejmować racjonalne decyzje a Polska - tak się składa - nie jest peryferyjnym, małym kraikiem który dałoby się bez problemu zamilczeć czy spacyfikować.

17-07-2009 - 18:45:07

Cytuj
Leszek
1. Żaden "chichot historii" - pan Bukowski dość jasno rzecz opisał i mamy do czynienia ze starannie zaplanowanym działaniem znanym tu i ówdzie pod nazwą :konwergencji.
Dziękuję za informację - muszę się douczyć. Czy chodzi może o "Makroekonomię gospodarki otwartej"?
Cytuj
Leszek

2. Żaden współczesny pieniądz (z wyjątkiem może franka szwajcarskiego) nie ma pokrycia w niczym - wartość współczesnych pieniędzy opiera się wyłącznie na zaufaniu jakim ludzie darzą ich emitentów co samo w sobie jest zadziwiające bo jak można ufać kretynom władającym UE - doprawdy nie wiem.
To akurat jest mi znane - rząd amerykański w ten sposób narzuca podatek inflacyny na cały świat. Podobnie dzieje się wewnątrz każdego państwa.Dzięki brakowi standardu narody są okradane, bo to ma pobudzać gospodarkę...

Cytuj
Leszek
3. Owo "gigantyczne zadłużenie" jest w istocie do spłacenia w ciągu kilku ledwie lat - miliard dolarów brzmi przerażająco ale to tylko niespełna 27 dolarów na jednego Polaka.
W tej chwili to jest jakieś 190mld USD albo 130mld euro na ok. 16mln pracujących. Wychodzi 12tys. USD albo 8 tys. euro/głowę. Trzeba liczyć, że złotówka poleciałaby na pysk - 50-80%, a oddawać trzeba w walucie. Z czego?
Nie uważam się za biednego, a za moją głowę mam 3% w walucie i 30% w złotówkach. By spłacić resztę, musiałbym coś sprzedać za walutę np. Niemcowi. Czy jest jakiś bogatszy Polak, który mi się dorzuci? Nie sądzę-krótkowzroczność.
Do tego dochodzi fakt, że polski system bankowy (który moim zdaniem jest strategiczny dla kraju) został sprywatyzowany (oddany) w ręce inwestorów zagranicznych. Nie ma co się łudzić - Polska nie uwolni się od UE ani od zadłużenia. Nie za mojej kadencji - jak powiedział Bóg w dowcipie.

Cytuj
Leszek
4. Co do meritum - jeśli już to "robić swoje"
Dokładnie tym zamierzam się teraz zająć - może interes przyniesie dochód w walucie. Tylko tak można myśleć o uniezależnieniu tego, co zostało z Polski.
Dzięki.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 17-07-2009 19:44 przez Kozik.
Anonimowy użytkownik

18-07-2009 - 03:54:24

Nie stwierdziłem że zadłużenie Polski wynosi miliard dolarów - stwierdziłem że miliard dolarów to kwota przerażająca dla przeciętnego człowieka, zwłaszcza kiedy ten miliard trzeb zwrócić.
12 000 dolarów czy 8 000 euro... I to jest takie przerażające niby?
Warto sobie uświadomić dwie rzeczy - obciążenia fiskalne w Polsce sięgają 80% a koszty wprowadzania i stosowania narzuconych przez UE biurokratycznych rozwiązań idą w dziesiątki jeśli nie setki miliardów złotych.
I tylko te dwie wartości pokazują że dług Polski jest do "załatwienia" szybciej niż ktokolwiek sadzi.
Przykłady państw, które zdecydowały się na odrzucenie socjalizmu i dopuszczenie do głosu rynku pokazują że wystarczy kilka lat by głęboki nawet deficyt budżetowy zmienił się w sporą nadwyżkę - na przykład Nowa Zelandia gdzie deficyt wynosił dziesięć procent a koszty obsługi długu publicznego sięgały dwudziestu procent PKB w piętnaście lat osiągnęła niemal dziesięcioprocentową nadwyżkę
Nie bardzo wiem skąd przekonanie że wartość złotówki spadłaby i to aż o 80% - z jakiego to niby powodu?
Wartość pieniądza jest wyrazem siły gospodarki i niczego innego a Polska gospodarka ma się wcale nieźle a w warunkach wolnorynkowych rozwijałaby się skokowo.
Co więcej - wolnorynkowa enklawa w postaci dużego przecież kraju w środku Europy ściągnęłaby masę inwestycji od czego siła naszego pieniądza tylko by wzrosła - zwłaszcza że euro nie radzi sobie najlepiej.
System bankowy?
Kilka raptem banków które z łaskawego nadania sprzedajnych rządów trzymają większość pieniędzy w garści to nie jest żaden system - o systemie można by mówić gdyby w Polsce działały ze dwie setki banków i to nie w oparciu o złodziejskie ustawodawstwo jakie w tej chwili mamy w tym zakresie w Polsce a w warunkach normalnych gdzie to bank płaci za to że ludzie trzymają w nim pieniądze a nie na odwrót.
"Strategiczność" zaś systemu bankowego wynika nie z jego rzeczywistej ważności a z tego że taki mu został nadany status przez uprzywilewujące go prawodawstwo - w normalnym kraju banki powinny służyć gospodarce a nie gospodarka bankom - w Polsce ogon wywija psem.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-07-2009 04:01 przez Leszek.

18-07-2009 - 10:31:50

Gdyby w Polsce zredukowano obciążenia fiskalne, Polska mogłaby się stać rajem podatkowym dla Europy i korzystając z tego wyrwać się spod nacisku(przynajmniej przez jakiś czas). Do tego potrzeba by było stopniowej zmiany sposobu myślenia społeczeństwa i przejścia na gospodarkę wolnorynkową.
Zastanawiam się tylko, czy to nie doprowadziłoby do wykluczenia biedoty (getta), co mogłoby naruszać trwałość społeczneństwa.
Anonimowy użytkownik

18-07-2009 - 11:50:12

Tu właśnie tkwi podstawowy błąd myślenia.
Bo co to właściwie znaczy "stopniowa zmiana sposobu myślenia społeczeństwa"?
Obawiam się że niestety nic - społeczeństwo jako takie nie myśli z tej prostej przyczyny że myślenie to domena indywidualna a nie kolektywna..
Nikt poza tym nikogo o nic nie pytał wprowadzając wolnorynkowe zmiany (wprowadzając każde inne zmiany również nie przeprowadzano referendów) po prostu ogłasza się nowe prawo i ewentualnie wyjaśnia korzyści płynące z jego stosowania i to wszystko.
O żadnym "wykluczeniu" też mowy być nie może - z wyjątkiem wykluczenia wpływu na życie ludzkie bandy złodziei i zamordystów a o to przecież właśnie chodzi!
Normalni ludzie z chęcią będą normalnie żyć i pracować, rozmnażać się i budować przyszłość swoich dzieci.
Że dla większości oznaczać to będzie "tylko" dwukrotnie wyższe zarobki i mniejszą ilość wizyt w rozmaitych urzędach bez świadomości że oto dokonuje się właśnie wielka wolnorynkowa rewolucja?
No i dobrze - widać owa większość nie będzie odczuwać potrzeby rozumienia ideologi woląc skupiać się na pracy.
Że "nagle" kilkadziesiąt tysięcy pijawek znajdzie się bez pracy z powodu likwidacji ich "stanowisk pracy" w Urzędach do Spraw Zbędnych i Przeszkadzających Żyć?
To się przekwalifikują i zaczną robić coś wreszcie pożytecznego. Albo i nie; nie widzę zresztą powodu by nad nimi płakać zwłaszcza że teraz coś nie słychać ich użalań się nad szkodami jakie swoim pasożytnictwem wyrządzają.
Dość że będą mieli szansę jak inni obywatele zacząć uczciwie pracować.

18-07-2009 - 12:46:12

Cytuj
xsior
Czy da radę wyjść z UE?
Pewnie chciałbyś dostać odpowiedź, którą chciałbyś usłyszeć, ale niestety z tego g*wnianego projektu nie da się wyjść. Polacy, nie Polska, Polacy mają ogromne kompleksy, powtarzam ogromne kompleksy z powodu krajów zachodnich.Dla nich Unia Europejska to taki ogran dowartościowujący, walcząc więc przeciwko UE walczysz przeciwko Polsce.

Poza tym Polacy za bardzo boją się Ruskich. Stawiaja więc sobie wybór. UE czy Rosja. Nie ma czegoś takiego jak silna i niezależna Polska.O takie coś mógłbyś walczyć 100 lat temu.Dziś to ci zepsuje tylko nerwy i nic z tego nie będziesz miał, poza osobistym wku*wieniemsmiling smiley

Cytuj
Kozik
Trzeba byłoby się zastanowić nad konsekwencjami ekonomicznymi wyjścia z UE. Polska gospodarka jest uzależniona od inwestorów zagranicznych-wyjście z UE spowodowałoby na pewno:
1.Odpływ kapitału=spadek wartości złotówki.
2.Podwyższenie kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego, bo:
a) patrz pt.1;
b) zwiększa się ryzyko kredytowe;
c) biednemu (i niepokornemu) wiatr wieje w oczy.

Bzdury

Cytuj
Kozik
Dolar ma pokrycie w ropie. Euro ma pokrycie w inwestycjach/handlu/bankach.

Bzdury

Cytuj
Leszek
Przykłady państw, które zdecydowały się na odrzucenie socjalizmu i dopuszczenie do głosu rynku pokazują że wystarczy kilka lat by głęboki nawet deficyt budżetowy zmienił się w sporą nadwyżkę - na przykład Nowa Zelandia gdzie deficyt wynosił dziesięć procent a koszty obsługi długu publicznego sięgały dwudziestu procent PKB w piętnaście lat osiągnęła niemal dziesięcioprocentową nadwyżkę

Oczywiście. Wszystkiemu winna jest biurokracja. Pieniądze da sie stracić/zarobić ale zasad, którymi czlowiek się kieruje nie da się tak łatwo odbudować. W zasadzie w większości przypadków jest to w ogóle nie możliwe. Mentalność Polaków pokazuje jedynie, że jest to spoleczeństwo dymane przez lata, przez inne narody, które robia to od lat. Społeczeństwo masochistów, masochistow- demokratów nie rozwiąże tak banalnego problemu, jak wywalenie biurokracji i spłacanianie długów środkami, ktore były na nia przeznaczane.
Na dobrą sprawę to powinno się zacząć od tego, że powinno się przegonić wszystkich urzędasów i to powinien zrobić L*d. Ale jak to tak, przecież nikt nie będzie szedł z pięściami na wujka,szwagra,kumpla,brata... Biurokracja w Polsce będzie wyglądać tak, żeby każdy w rodzinie z rekomendowanych osób miał chociaż jednego urzędnika. Nie ważne czy w bliskiej czy dalekiej. W zasadzie to praktycznie już tak jest. Co więc pozostaje? Chcieć czegoś od nich.
Postępująca patologia....
Moim zdaniem, bez rewolucji nie do zatrzymania.


Za likwidacją UE nie pójdą ludzie, którzy bardzo dobrze zdają sobie sprawę czym ona jest i jakie skutki wiążą się z jej działaniem. W ciągu roku człowiek na rozumieniu tego systemu jest w stanie dorobić sie na całe życie. I to bez jakiś specjalnych powiązań z urzędnikami, lecz zgodnie z prawem obowiązującym. Dlatego pierwszym narzędziem jest opodatkowanie najbogatszych smiling smiley
W kapitaliźmie, żeby stać się milionerem trzeba ciężkiej pracy po kilkanaście godzin dziennie i to jeszcze jest niepewne. W socjaliźmie europejskim, wystarczy poprostu nie dać się złapać do matrixa i bez kropli potu ten sukces da się osiągnąć.
Niestety sytulacja wyglądać będzie tak, że wielu z młodych konserwatywnych-liberałów, po wypatrzeniu kilku luk prawnych, nie będzie chciało walczyć przeciwko temu smiling smiley
Socjalizm w Europie co prawda dobiega końca, ale to dobieganie końca może trwać 100 albo 200 lat. Nie zdziwie się, gdy za 30 lat poziom życia europejczyków będzie taki jak poziom Hindusów.

Unia Europejska to taki worek z pieniędzmi z którego każdy chce coś ukraść i uciec jak najdalej...

18-07-2009 - 12:53:56

Uderzyła mnie jedna rzecz: pozorna różnorodność, o której xsior pisał tutaj.
Od początku istnienia RP, 3 a nawet wpół do 4, rządy systematycznie zadłużały państwo - to się nie zmieniało niezależnie od opcji politycznej. Nie wiem, czy to wynika wprost z działania systemu bankowego (fractional reserve banking: kredytów powyżej pewnego poziomu spłacić się nie da), czy ze złej polityki rządu.
Przyczepiłem się tego zadłużenia, ponieważ uważam, że kredyt jest sposobem na ograniczenie wolności kredytobiorcy (narzucanie woli) - w tym wypadku całego państwa.

Uważam, że politycy różnych partii mają odmienne poglądy na rzeczywistość tylko do momentu, kiedy są jeszcze "zwykłymi" obywatelami. Przy sterze zderzają się z rzeczywistością i podlegają naciskom - "grupy trzymającej Władzię" i społeczeństwa (jeśli "pyszczy"winking smiley - różnice między programami zanikają.
Anonimowy użytkownik

18-07-2009 - 13:13:09

NYSE Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> > Czy da radę wyjść z UE?
>
> Pewnie chciałbyś dostać odpowiedź, którą
> chciałbyś usłyszeć, ale niestety z tego
> g*wnianego projektu nie da się wyjść. Polacy,
> nie Polska, Polacy mają ogromne kompleksy,
> powtarzam ogromne kompleksy z powodu krajów
> zachodnich.Dla nich Unia Europejska to taki ogran
> dowartościowujący, walcząc więc przeciwko UE
> walczysz przeciwko Polsce.

Nie. Ja chciałem dostać odpowiedź inną niż jak ma wyglądać kapitalistyczny raj. Ja chciałem dostać jakąś wskazówkę jak do tego raju dojść, i wskazałem jedną z pomniejszych przeszkód (wyjście z UE to jest pikuś w porównaniu z przejęciem przez niezależne od służb siły władzy w Polsce).

> Poza tym Polacy za bardzo boją się Ruskich.
> Stawiaja więc sobie wybór. UE czy Rosja. Nie ma
> czegoś takiego jak silna i niezależna Polska.O
> takie coś mógłbyś walczyć 100 lat temu.Dziś
> to ci zepsuje tylko nerwy i nic z tego nie
> będziesz miał, poza osobistym wku*wieniemsmiling smiley

A może jednak ruscy? Jak mamy wysyłać naszą armię do Iraku i gówno z tego mieć, to może lepiej wysłać ją do Czeczenii i zapomnieć o Katyniu, w zamian za przeprowadzenie wolnorynkowych reform w kraju, a następnie spróbować zrzucić zwierzchnictwo Moskwy?
Albo podejmijmy współpracę z CHRLD. Są daleko, więc nie będą chcieli narzucić swojego zwierzchnictwa. Bylibyśmy europejskim przedstawicielem Chin Ludowych, które tylko czekają na śmierć Rosji, Europy i USA.

18-07-2009 - 15:28:27

Cytuj
xsior
Ja chciałem dostać jakąś wskazówkę jak do tego raju dojść
Demokratycznie - w żaden sposób. Przykład: USA. Jest tam prawie 50% ludzi o poglądach UPR, ale to demokraci i nic nie mogą zrobić, tutaj to tym bardziej nie pomoże.
Rewolucyjnie - Trzeba mieć chociaż 40% ludzi nastawionych na rewolucje i każdy człowiek powinien posiadać przynajmiej 1 sztukę broni. Jeżeli jeden z tych warunków nie zostanie spełniony to rewolucja stanie się jednym wielkim liberalnym trupem.
Podstępnie - brać co daje Państwo, Unia, popierać demokrację, popierac lewactwo, szerzyć złą propagandę itp. To doprowadzi do szybszego upadku państwa. A przy tym dobrze się odżywiać, dbać o zdrowie, żeby i ZUS szybciej zdechł. Wtedy zamiast czekać na upadek 100 lat, poczekamy 50, lub inaczej w podobnych proporcjach.

Cytuj
xsior
A może jednak ruscy?
Dobry pomysł. Najepszy układ to byłyby Chiny. Ale po zaproszeniu Dalajlamy do Polski, można o tym zapomnieć. Każdy rozsądny kraj ma dzis Polskę w dupie. Bo to zeżarty kłamstwem i korupcją kraj ze zidiociałym społeczeństwem. Póki sie tego nie wyzbędziemy, mozemy toczyć rozmowy z Burkinafaso.
Cytuj
xsior
zapomnieć o Katyniu

Ja się urodziłem w latach 80 tych. To co się działo w Polsce 50 czy 100 lat temu, kompletnie mnie nie interesuje. I,II WŚ katynie, oświęcimy. Polska miała tysiące lat na to, żeby nie dać się zeszmacić. Mentalnośc zabija ten kraj wraz z każdym dniem. Zamiast patrzeć na perspektywy 2010-2100 wraca się a to do 45' a to do 89' a to do innych. A wniosków jak zawsze ZERO

Moim zdaniem nie da się tutaj nic już zrobić, bo ten kraj jest już w zasadzie oddany pod wpływy obcych mocarstw. Grupka 100 tyś liberałów nie da rady całemu kontynentowi z Rosyjską euro-azją włącznie. Możemy sobie jedynie pogadać.
Co powinien zrobić dziś liberał to bronić liberalizujących się miejsc,. bądź takich które maja jeszcze na to szanse. Polska takowej praktycznie już nie ma.

19-07-2009 - 18:22:09

Ponieważ wątki z innej dyskusji jakby się tutaj zazębiały, a tam jakby nagle ucichło po moim ostatnim wpisie więc pozwolę sobie na kilka uwag i odwołanie się do tego co napisałem tutaj [korwin-mikke.pl] .

Ponieważ wszyscy obecni tutaj biorą udział także w tamtej dyskusji więc ponowie pytanie czy nie uważacie że dyskusja w obu wypadkach przebiega nie w tym kierunku i tak naprawdę mówi o tym o czym należy i jest taka niesamowicie poprawna politycznie i społecznie ...

A jeśli ja mam rację to przecież wasze spostrzeżenia skądinąd bardzo bystre i i niejednokrotnie wydawać by się mogło rewolucyjne w gruncie rzeczy są niczym innym jak wodą na młyn istniejącego systemu ... I nie ważne jak go nazywamy socjalizm, komunizm , kapitalizm, demokracja, liberalizm ...

PYTAM SIĘ CO JEŚLI SIĘ NIE MYLĘ I TEN SYSTEM DĄŻY DO JEDNEGO ...

przeczytajcie proszę to co napisałem w tej drugiej dyskusji : Co się mówi motłochowi.Czego nie należy robić, chcąc odnieść sukces. link jest powyżej i wypowiedzcie się co o tym sądzicie i czy w tej chipotetycznej (jeśli innej wasz system wartości nie dopuszcza) sytuacji
jest jakaś szansa na wyjście z impasu ... Zwróćcie uwagę że wiele wątków z tego o czym tu piszecie idealnie pasuje do mojego schematu rzeczywistości ...

Raf

22-07-2009 - 16:10:03

Kolego NYSE mylisz się twierdząc iż nie da się wyjść z UE. W chwili obecnej można to zrobić powołując się na konwencję wiedeńską. Natomiast jeżeli traktat lizboński zostanie ratyfikowany to również w swojej treści zawiera on zasady wystąpienia z UE.
Anonimowy użytkownik

22-07-2009 - 16:30:14

A może jednak ruscy? Jak mamy wysyłać naszą armię do Iraku i gówno z tego mieć, to może lepiej wysłać ją do Czeczenii i zapomnieć o Katyniu, w zamian za przeprowadzenie wolnorynkowych reform w kraju, a następnie spróbować zrzucić zwierzchnictwo Moskwy?
Problem w tym, ze to tak nie biegnie: "zapominamy o naszej krzywdzie i zaczynamy nowy rozdział we wzajemnych stosunkach".
Jest osobna kwestią dochodzenie jakiegoś - choćby werbalnego "zadośćuczynienia" - jeśli to zostanie zaniechane tym samym będzie to czytelnym sygnałem, ze można bezkarnie pluć (wiem - głupio to brzmi ale tak właśnie jest) Polsce w twarz.
NYSE'owie tego świata bredzący o tym że nie interesuje ich co się działo w Polsce 50 czy sto lat temu nie mają pojęcia o czym gadają i próżny trud tłumaczyć im znaczenie choćby kultury czy ważność historii dzięki czemu (między innymi) tak właśnie Polska i Polacy są traktowani.
Kilkanaście lat temu Niemcy na granicy z Czechami nie poważyli się robić bzdurnych utrudnień Czechom bo natychmiast ujmowała się za nimi ich ambasada natomiast szykany wobec Polaków były normą bo pieski zasiedlające polskie konsulaty "nie byli zainteresowani".

Niczym zresztą tamte pieski nie różniły się od piesków teraźniejszych głęboko przekonanych o tym, ze jakieś państwo to "przyjaciel" Polski w ogóle nie wiedząc że państwa mają wyłącznie interesy a nigdy przyjaciół przez "interes" zaś rozumiejących własną kieszeń.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 22-07-2009 16:41 przez Leszek.
Anonimowy użytkownik

22-07-2009 - 17:03:13

Ale nie może też być tak że mówimy "najpierw to my chcemy przeprosin a później pogadamy", bo to brzmi aż śmiesznie. Rosja jak zechce to przeprosi, jak nie zechce nie przeprosi i jak zauważyłeś nie ma przyjaciół a są interesy. A Rosja ma rakiety, ma gaz i ma ropę. A my mamy kupe złodzieji i nieudaczników sterowanych przez służby.
A ponadto ponawiam pytanie:
Powinniśmy starać się wyjść z UE czy próbować ją reformować?
Anonimowy użytkownik

22-07-2009 - 21:52:40

Nie wiem czy "nie może" wiem że na pewno "nie musi".
Zasada "wszystko albo nic" jest fajna ale możliwa tylko między równorzędnymi partnerami bo kiwanie palcem w bucie jest równie poważne jak pogróżki.
Jednak równie głupim jest uzależnianie albo nawet tylko wiązanie podpisania np. kontraktu handlowego z kajaniem się z powodu np. Katynia - jedno robić o drugim nie zapominając wydaje się być jedynym rozsądnym wyjściem bo przecież położenia geograficznego nie zmienimy.
Co w żaden sposób nie wyklucza prób (nie tylko moim zdaniem) nawiązania możliwie jak najściślejszej współpracy z rzeczywistą potęgą i prawdziwie poważnym państwem jaką są Chiny.

Co do UE... żadne "wyjść" ani też żadne "reformować bo i po co?
Stwierdzić że UE to jest super projekt jednak Polsce z takich czy innych względów 15% stawka podatku VAT nie pasuje i u nas będzie 0% albo 0.5%.
To nie jest tak, że Unia robi nam w czymkolwiek łaskę, przysługę albo że bez niej sobie nie poradzimy - kwestia nie tkwi w tym, czy ten albo tamten projekt Unii jest słuszny, fajny i postępowy a w tym jakie niesie skutki dla nas i jeśli te skutki są w naszej ocenie złe to dziękujemy i tyle.
Anonimowy użytkownik

22-07-2009 - 22:56:54

Leszek Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Nie wiem czy "nie może" wiem że na pewno "nie
> musi".
> Zasada "wszystko albo nic" jest fajna ale możliwa
> tylko między równorzędnymi partnerami bo
> kiwanie palcem w bucie jest równie poważne jak
> pogróżki.
> Jednak równie głupim jest uzależnianie albo
> nawet tylko wiązanie podpisania np. kontraktu
> handlowego z kajaniem się z powodu np. Katynia -
> jedno robić o drugim nie zapominając wydaje się
> być jedynym rozsądnym wyjściem bo przecież
> położenia geograficznego nie zmienimy.

W 1343 r. w Kaliszu Krzyżacy uznali Kazimierza Wielkiego za króla Pomorza, a Kazimierz Wielki uznał że naszła go chęć na dobre uczynki i Pomorze nazwał "jałmużną dla zakonu NMP". Więc faktycznie nie zmieniło się nic, a w tych historycznych i tytularnych dyrdymałach sprawa się wyjaśniła.
Ja proponuję żeby Polskie MSZ wydało oświadczenie że Rząd RP uznaje przekazania dokumentów dotyczących rozstrzelania polskich oficerów za przyznanie się władz rosyjskich do odpowiedzialności za zbrodnię władz ZSRR, którego Rosja jest prawnym kontynuatorem, zdaje sobie jednocześnie sprawę że za zbrodnię tą jak i wiele innych, w tym za wiele zbrodni na narodzie rosyjskim ponosi odpowiedzialność totalitaryzm komunistyczny, jednocześnie Rząd RP zapewnia że naród polski łączy się w bólu z narodem rosyjskim, i liczy że dalsze owocne stosunki pozwolą zapobiec kolejnej takiej tragedii"
Czy tego typu pierdoły. Chodzi o sytuację podobną jak ta, że CHRL zrywa stosunki z każdym kto ma stosunki dyplomatyczne z Tajwanem. Oczywiście CHRLD nie zerwie z nikim stosunków, i oczywiście większość krajów świata ma de facto stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, ale nei nazywa się to stosunki dyplomatyczne, a umowa o handlu i wymianie zdobyczy kulturowych, czy jakoś tak, a ambasada - "placówką przedstawicielską".

> Co do UE... żadne "wyjść" ani też żadne
> "reformować bo i po co?
> Stwierdzić że UE to jest super projekt jednak
> Polsce z takich czy innych względów 15% stawka
> podatku VAT nie pasuje i u nas będzie 0% albo
> 0.5%.
> To nie jest tak, że Unia robi nam w czymkolwiek
> łaskę, przysługę albo że bez niej sobie nie
> poradzimy - kwestia nie tkwi w tym, czy ten albo
> tamten projekt Unii jest słuszny, fajny i
> postępowy a w tym jakie niesie skutki dla nas i
> jeśli te skutki są w naszej ocenie złe to
> dziękujemy i tyle.

Ale Unia w obecnym kształcie nei pozwala nam na wybiórcze traktowanie ich przepisów, więc możemy w przypadku przejęcia władzy od nich się odłączyć, albo ten twór reformować.
Anonimowy użytkownik

23-07-2009 - 05:57:29

Czy tego typu pierdoły.
Właśnie o te pierdoły chodzi - Rosja doskonale przecież wie że było to ludobójstwo a "przedstawiciele" Polski zdają sobie doskonale sprawę z tego że Putin (czy kto tam inny) nie padnie na twarz przed z płaczem bo robiąc tak natychmiast by się pozbawił w oczach Rosjan jakiegokolwiek znaczenia.
Wywieranie presji w tym względzie jest zapewne głupotą ale z całą pewnością jest przede wszystkim próbą przydania sobie splendoru w oczach sporej części Polaków niekoniecznie patrzących na świat trzeźwo.
Postawa "boso ale w ostrogach" jest postawą ze wszech miar godną pochwały problem leży w tym, że Ci sami buńczucznie pokrzykujący, nadęci kacykowie bardzo już dawno Polskę ostróg pozbawili o czym wszyscy wkoło doskonale wiedzą i nikt sobie z ich pokrzykiwań nic nie robi a nawet nie zwraca na nie uwagi co zdaje się jest najgorszą z możliwych sytuacji.

Ale Unia w obecnym kształcie nei pozwala nam na wybiórcze traktowanie ich przepisów, więc możemy w przypadku przejęcia władzy od nich się odłączyć, albo ten twór reformować.
Nie ma tak że "nie pozwala" - póki co formalnie nie ma nic do pozwalania.
To Polska zobowiązała się do różnych rzeczy w zamian za parę groszy (i tak w istocie albo pochodzących z Polski albo z refundacji Polsce kasy zmarnotrawionej na sławne "procesy adaptacyjne".
"Pozwolenie" polega tylko na tym, że za próbę zmiany umowy Polsce grożą kary w postaci obcięcia subwencji.
Na przykładzie - zobowiązałem się wobec sąsiadów do wykoszenia swojego trawnika w zamian za 20 złotych i, zobowiązałem się też za kolejne 10 złotych kosić ten trawnik kiedy trawa osiągnie więcej niż 7 cm a także absolutly free, w dowód przyjaźni przyjąłem nasiona trawy dla poprawienia jakości mojego trawnika.
Tyle że przy okazji muszę nabyć nową, cichszą kosiarkę bo moja stara się rozsypała a odrębna umowa dotyczyła właśnie poziomu hałasu i emisji spalin przy koszeniu.
Przykro mi - nie tylko nie stać mnie na kosiarkę ale też zamiast dwa razy w tygodniu biegać jak debil całe popołudnie po trawniku wolę poleżeć w cieniu i napić się piwa (niech będzie - wziąć nadgodziny).
Proste - oświadczam że umowa niestety zaczyna być dla mnie wysoce niekorzystna i ja wcale nie chcę już tych 10 złotych - co tu kto ma do pozwalania?
Że sąsiadowi to będzie nie w smak i "zepsuje" mu to wymarzony obrazek ulicy?
No - nie wszystkie marzenia się spełniają i marzenia sąsiada nie są chyba akurat naszym priorytetem.
Czy są?

23-07-2009 - 09:11:12

Kompletnie nie rozumiem co tutaj robia wypowiedzi dotyczące stosunkow z Rosją
Anonimowy użytkownik

23-07-2009 - 12:53:35

Kompletnie nie rozumiem co tutaj robia wypowiedzi dotyczące stosunkow z Rosją
To przykre...

23-07-2009 - 13:10:56

Przykry to jest stan Twojej wiedzy biorąc pod uwagę Twoje wypowiedzi na temat UE
Anonimowy użytkownik

23-07-2009 - 14:14:54

Jakiś konkret czy tylko tak instynkt Ci podszeptuje?
Anonimowy użytkownik

23-07-2009 - 14:49:40

lakasz19 Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Kompletnie nie rozumiem co tutaj robia wypowiedzi
> dotyczące stosunkow z Rosją

Masz racje. Wstyd że dwaj moderatorzy sobie ucinają takie offtopowe pogawędki. smiling smiley

23-07-2009 - 16:28:51

Co co?
Pytanie nie zawiera "dopełniania", o które jest w zamyśle postawione....Bo właściwe to pytasz jak dążyć do czegoś, czego jeszcze nie ma.
Póki co, na wyżej postawione pytanie, jedyna sensowna odpowiedź jaka przychodzi mi na myśl, to "dorwać się do koryta i nie puścić...."
Anonimowy użytkownik

23-07-2009 - 17:15:00

Masz racje. Wstyd że dwaj moderatorzy sobie ucinają takie offtopowe pogawędki.
Niekoniecznie wcale.
Rzecz tyczy kwestii politycznych - ściśle sytuację jaka wytworzyłaby się po szczęśliwym przejęciu przez UPR władzy w Polsce a tak się składa ze rozpatrując różne warianty pomijanie istnienie wielkiego, znacznie silniejszego i wrogiego przez większość dziejów sąsiada i lekceważenie tego jak może w danej sytuacji się zachować byłoby co najmniej krótkowzrocznością.
Padło tu kilka zdań o Chinach które są dla Rosji realnym zagrożeniem, gdyby (co byłoby posunięciem dla Polski korzystnym) nawiązać bliskie z nimi kontakty - tym samym Polska "awansowała by" znacznie w hierarchii niewygodnych sąsiadów Rosji i to o tyle bardziej o ile zagrożenie ze strony Chin by się przez to zwiększyło - mamy to zlekceważyć?
Gołym okiem widoczne coraz ściślejsze powiązania łączące Rosję i Niemcy (dla co bystrzejszych znawców Unii głównej siły politycznej i gospodarczej UE) również mamy zlekceważyć?

To portal p. Janusza Korwin Mikkego który jest jednym z założycieli partii znanej jako Unia Polityki Realnej czyli takiej, która bierze pod uwagę panującą rzeczywistość i znany bądź przewidywany wpływ jakie znane okoliczności na politykę wywierać mogą i przynajmniej Jego zwolennicy mogliby starać się realia w miarę możliwości brać pod uwagę.

24-07-2009 - 17:28:29

Cytuj
Leszek
NYSE'owie tego świata bredzący o tym że nie interesuje ich co się działo w Polsce 50 czy sto lat temu nie mają pojęcia o czym gadają i próżny trud tłumaczyć im znaczenie choćby kultury czy ważność historii dzięki czemu (między innymi) tak właśnie Polska i Polacy są traktowani.
I to jest właśnie typowe myślenie Polaka. Błędne zresztą oczywiście.
Jeżeli uważam, że Państwo Polskie i jego historia to jedna wielka kompromitacja. Mamy prawie 2010 rok a 70% społeczeństwa to wieśniactwo, brudasy i lewicowe buractwo uważające się za wyrocznie, chodzące dumne jak pawie. Jestem ciekaw jak to spoleczeńśtwo wyglądało 100 lat temu, skoro po tylu latach wciąż wygląda tak żałośnie.
Problem patriotyzmu przerodził się już w patologie. Bo ludzie tym patriotyzmem sa poprostu molestwani. Każe się cierpieć za nieudaczne pokolenia ludzi żyjących kilka dekad temu. To tylko i wyłącznie pokazuje słabość tamtych pokoleń. Słabość i niemoc. Do czego jest potrzebna człowiekowi historia Polski? Do tego, żeby powiedzieć, że tego kraju w gruncie rzeczy nigdy nie było? Że jest to rejon administracyjno-biznesowy Niemiec i Rosji?
Całość kultywowania Polskiej historii, przekształciła się w rasowy bełkot z którego prawie 100% nie potrafi wyciągnąć wniosków, obserwując wybory. Do tego żeby wiedzieć jak postępować nie potrzeba w ogóle historii, ani wiary w boga ani innego badziewia.
Mówi się , że w od czasów średniowiecza do XIX w panowała " normalność" a jej największą podwaliną była wiara w boga, kultywowana przez chrześcijaństwo i innego typu sekty. Przecież tego typu bełkot wpaja sie od dziesiątek lat, czego owocem są " patrioci - idioci"
W okresie między średniowieczem a XIX wiekiem panowało poszanowanie zasad i ogólna normalność. Działo się tak z jednej kluczowej przyczyny. Nie było tak wielu dóbr materialnych jak dziś. Przez co człowiek skupiał się na wartościach. Dziś, kiedy dóbr jest więcej przestają istnieć wartości, które budowały cywilizacje. Jak się otworzy pierwszą lepszą książke historyczną, to się dochodzi do wniosku że konflikt przyczynowo-skutkowy jest większym bełkotem niż artykuły pisane przez A.Michnika.

Propagowanie histrorii Polskiej stało sie w zasadzie akwizycją. Gdzie przedmiotem jest byle jaki produkt, owinięty potokiem bzdur i kłamstw; często wciskany pod przymusem.
Jeżeli jest coś dobre to się tego nie wciska drzwiami i oknami. Jeżeli jest coś złe to się do tego ze wszystkich sił przekonuje.

Leszku jesteś trochę naiwny wierząc, że ludzie zwłaszcza w tych młodszych pokoleniach mają w sercach wydarzenia z przed 50 lat. I albo ktoś robi dobrą mine do złej gry a tak jest najczęśniej, albo ktoś już jest w stanie lewicowego upojenia propagandowego, czeog przykładem mogą być np. absolwenci: politologii, historii.

Proszę Leszku wytłumacz mi dlaczego warto utożsamiać się z historią: brudu, obłudy, kłamstwa i głupoty? Bo nie wydaje mi się, żeby w Polsce zamieszkiwały same elity? Wiadomość, że je wycięto nie robi na mnie wrażenia. Bo jeżeli 1% stara się pokonać 99% wroga no to jest to przykład lekkomyślności, czego dowodem są braki w dzisiejszych elitach . Czego mogę się nauczyć od hisorii Polski jako państwa, które nigdy nie istniało w zasadzie? A po ratyfikacji traktatu i ogólnego przyjęciu, przez wszystkich PATRIOTÓW, przestanie istnieć na następne dziesiątki lat?.

24-07-2009 - 17:30:51

Moim zdaniem rozmowa o Chinach i Rosji jest tutaj jak najbardziej na temat.

Rosja została potraktowana przez rządy IIIRP po macoszemu. Ruski, czy chiński komuch=be, a wuj Sam=cacy. I to była-moim zdaniem-jedna z większych porażek Polski. Rynki zbytu przejął zachód, bo tam rządy nie mieszają biznesu i sentymentu.
W moim mieście produkowano armaturę przemysłową, która wagonami jechała raz w miesiącu do Rosji. Po transformacji zakład ledwo prządł - handel z Rosją stał się "passe". Teraz produkcja, to szczątki tego, co było-na rynek lokalny.
Mozna kogoś nienawidzieć, można nie kochać, ale pieniądz (czy barter) ma się nijak do miłości i nie śmierdzi.

Można wykorzystać Unię do rozwinięcia kraju, a jednocześnie dbać o wymianę handlową z Rosją i Chinami (jak dają, to bierz, jak biją-uciekaj).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-07-2009 17:33 przez Kozik.
Anonimowy użytkownik

24-07-2009 - 18:41:55

Proszę Leszku wytłumacz mi...
NYSE - tłumaczenie czegokolwiek ludziom Twojego pokroju mija się zupełnie z celem - żyjesz bowiem w błędnym przekonaniu że w oto przez dobrych kilka tysięcy lat ludzkość tkwiła o okowach ciemnoty i dopiero przyjście na świat NYSE nieco powszechną ciemnotę rozjaśniło.
I to wcale nie dlatego żeś dokonał czegokolwiek swoim rozumem a dlatego żeś się już taki genialny urodził.
Tymczasem nie masz żadnego pojęcia o sprawach w których zabierasz głos czego z uporem każdym niemal swoim wpisem dowodzisz.
To zaś w jaki sposób - przekonany o swej wspaniałości - wyrażasz się o innych nasuwa na myśl, że jeśli w taki sposób pozwalasz sobie i w realu to wypada jedynie pozazdrościć chirurgom o ile leczysz się prywatnie lub współczuć ubezpieczycielowi.

Do Twoich prostackich uwag o ludziach odnosić się nie będę bo i nie ma do czego.
Natomiast Twoje stwierdzenie:
uważam, że Państwo Polskie i jego historia to jedna wielka kompromitacja.
dowodzi wyłącznie tego, że promocję z historii do następnej klasy zawdzięczasz jedynie ofiarowanemu nauczycielowi prosiakowi.
Nie jest to z pewnością miejsce właściwe do udzielania korepetycji (nie stać Cię by zresztą na nie było gdybym to ja miał być Twoim korepetytorem) dość napisać, że niewiedza Twoja jest równie wielka jak Twoja ego.
Już tylko sformułowania jakich używasz - nieistniejące w żadnym języku - każą traktować Cię jako kuriozum.

Leszku jesteś trochę naiwny wierząc, że ludzie zwłaszcza w tych młodszych pokoleniach mają w sercach wydarzenia z przed 50 lat.
Jak już kiedyś napisałem - mimo że buńczucznie pokrzykujesz o indywidualizmie - nie wiesz nawet na czym to to polega skoro potrafisz napisać takie zdanie.
Wyobraź sobie drogi NYSE że jest kompletnie obojętne to, co "zwłaszcza młodsze pokolenia" noszą w sercach - to rzecz odrębna - istotniejsze jest to, że wbrew temu o czym jesteś wraz z tymi młodszymi pokoleniami głęboko przekonany - pełna micha to nie wszystko.
Owszem - dla krów nie ma ważniejszych spraw niż pełen żłób i raz na jakiś czas doprowadzony byk - ściśle - nie ma żadnych innych spraw, człowiek jednak - co jest pewnie dla Ciebie szokiem - różni się jednak od bydła a przynajmniej niektórzy z ludzi różnią się nie tylko wyglądem.
I czy się to komukolwiek podoba - jest to akurat ta bardziej wartościowa część ludzkości.


I albo ktoś robi dobrą mine do złej gry a tak jest najczęśniej, albo ktoś już jest w stanie lewicowego upojenia propagandowego, czeog przykładem mogą być np. absolwenci: politologii, historii.

Czego mogę się nauczyć od hisorii Polski jako państwa, które nigdy nie istniało w zasadzie?
Zapewne już niczego....
Anonimowy użytkownik

24-07-2009 - 18:46:03

NYSE Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Jestem ciekaw jak to spoleczeńśtwo
> wyglądało 100 lat temu, skoro po tylu latach
> wciąż wygląda tak żałośnie.

Wyglądało o okupację hitlerowską, sowiecką, sanację i 20 lat odmóżdzania w IIIRP lepiej. Ostatnie stulecie wywaliło do góry nogami drabinę społeczną. Ci którzy 100 lat temu byli na szczycie mieli kilkaset okazji na bycie rozstrzelanym a jak któryś przeżył to się sprzedał dla lewactwa: [pl.wikipedia.org]łł Za to ci, którzy 100 lat temu paśli świnie teraz siedzą na salonach. Chciałbym zobaczyć geneaologię Olejniczaka, Palikota, Kopaczowej....

> Problem patriotyzmu przerodził się już w
> patologie. Bo ludzie tym patriotyzmem sa poprostu
> molestwani. Każe się cierpieć za nieudaczne
> pokolenia ludzi żyjących kilka dekad temu. To
> tylko i wyłącznie pokazuje słabość tamtych
> pokoleń. Słabość i niemoc. Do czego jest
> potrzebna człowiekowi historia Polski? Do tego,
> żeby powiedzieć, że tego kraju w gruncie rzeczy
> nigdy nie było? Że jest to rejon
> administracyjno-biznesowy Niemiec i Rosji?

Nie no, przesadzasz. Mi daleko do jakiegoś poczucia miłości ojczyzny, ale dostrzegam pewne plusy, z których jednak najmłodszy ma jakieś 400 lat (sukcesy gospodarcze XIX w pominę, mówimy o sukcesach polskiej państwowości). Kiedyś nie było tak źle. A że elita która zbudowała II RP była pieprznięta i miała we łbie Mickiewicza i Słowackiego, i zamiast myśleć, to wydawało im się że Stalin i Hitler będą się z nimi liczyli, bo IM SIĘ NALEŻY, to inna sprawa...

> Całość kultywowania Polskiej historii,
> przekształciła się w rasowy bełkot z którego
> prawie 100% nie potrafi wyciągnąć wniosków,
> obserwując wybory.

Prawda.


> Do tego żeby wiedzieć jak
> postępować nie potrzeba w ogóle historii, ani
> wiary w boga ani innego badziewia.

Nieprawda. Do wyciągania wniosków musisz mieć podstawy. Wiarę w Boga pominę, etyka jest tylko częścią religii, od niej niezależną. Są systemy etyczne niezwiązane z Bogiem (bogami). Ale historia jest "nauczycielką życia", możemy czerpać z niej masę wiedzy co jest skuteczne, a co nieskuteczne.
Anonimowy użytkownik

24-07-2009 - 19:08:00

Mi daleko do jakiegoś poczucia miłości ojczyzny, ale dostrzegam pewne plusy, z których jednak najmłodszy ma jakieś 400 lat (sukcesy gospodarcze XIX w pominę, mówimy o sukcesach polskiej państwowości). Kiedyś nie było tak źle. A że elita która zbudowała II RP była pieprznięta i miała we łbie Mickiewicza i Słowackiego, i zamiast myśleć, to wydawało im się że Stalin i Hitler będą się z nimi liczyli, bo IM SIĘ NALEŻY, to inna sprawa...
Tzw elita II RP z jednej strony miała szansę stworzyć całkiem prężne i sprawne państwo (pomijam w tej chwili to, czy chcieli takie państwo stworzyć - moim zdaniem większość z nich to byli mali ludzie pokroju Kaczyńskich tyle że mniejszego nieco formatu) ale z drugiej strony mimo tego że mieli wszelkie po temu warunki - brakło im warunku podstawowego - czasu.
Przez dwadzieścia lat sporo można zepsuć i zaprzepaścić, gorzej jest ze stworzeniem na przykład sprawnej, silnej i co istotne - posiadającej zaplecze armii.
Że chłopcy "zawalili" to fakt bezsporny jednak taka była kolej rzeczy - gdyby było lat pięćdziesiąt i przez te pięćdziesiąt lat nie bawiono się romantyczno-pozytywistycznymi mrzonkami pewnie Polska odegrałaby znaczącą rolę...

Całość kultywowania Polskiej historii, przekształciła się w rasowy bełkot z którego prawie 100% nie potrafi wyciągnąć wniosków, obserwując wybory.

Prawda


Nieprawda.
Jest różnica i to zasadnicza miedzy historią a polityką historyczną.
Nikt - przynajmniej w czasie kiedy dorastały pokolenia biorące udział w wyborach - nie uczył nikogo historii a jedynie realizowano właśnie politykę historyczną co ma zresztą miejsce i dzisiaj.
W szkołach zaledwie prześlizgiwano się nad okresami kiedy Polska stanowiła mocarstwo silniejsze niż dzisiejsze Stany Zjednoczone skupiając się na z góry przegranych sprawach jak cały szereg kretyńskich powstań z Powstaniem Warszawskim na czele.
Nie ma się zatem za bardzo co dziwić temu że w taki właśnie sposób została ukształtowana mentalność. Problem nie tkwi w historii - bo wiedza o niej jest żadna ale w tym, że rozmaici domorośli myśliciele bez cienia refleksji "wyciągają wnioski" nie mając żadnych do tego podstaw.
Zresztą "zabawa" w kultywowanie martyrologii i gloryfikacji przegranych spraw trwa w najlepsze...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 24-07-2009 19:11 przez Leszek.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 54, Posty: 234.