Co jest po śmierci według Ateistów?

Wysłane przez Vince 

23-10-2009 - 21:45:32

Witam. Od razu mówię, że nie chcę rozpoczynać jakiejś kłótni nt wiary. Chciałbym się zapytać tylko co jest po śmierci według Ateistów. Osobiście nie mogę się doczekać śmierci, umarłbym choćby teraz gdyby nie wiązało się to z przykrościami dla rodziny. Czy Ateiści boją się śmierci? Oczywiście rozumiem, że są Ateisci i Ateiści

24-10-2009 - 01:52:01

Cytuj
Vince
Witam.

witam

Cytuj
Vince
Chciałbym się zapytać tylko co jest po śmierci według Ateistów.

nic

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________

24-10-2009 - 11:26:30

Cytuj
Vince
Chciałbym się zapytać tylko co jest po śmierci według Ateistów.

kości i zgnilizna.

Cytuj
Vince
Osobiście nie mogę się doczekać śmierci, umarłbym choćby teraz gdyby nie wiązało się to z przykrościami dla rodziny.

nadal chcesz umrzeć?

28-10-2009 - 18:31:57

No właśnie czym jest te nic, to jest bardzo intrygujące? A umrzeć chcę, ale to kwestia mojej wiary, a o tym nie chcę dyskutować.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 29-10-2009 21:38 przez Vince.

28-10-2009 - 18:56:05

Na pewno chcesz umrzeć ?o jeśli chcesz tego na prawdę i jesteś skłonny podpisać odpowiednie (przygotowane przeze mnie i w obecności notariusza) dokumenty to mogę ci w tym pomóc smiling smiley dla mnie to bez różnicy a dobry uczynek mile połechta moje ego smiling smiley
Anonimowy użytkownik

28-10-2009 - 19:30:01

Panowie a tak z ciekawości - opcja "wyślij PW" u was nie działa?

29-10-2009 - 21:37:58

A jakie to dokumenty. I przypominam, że ja chciałbym umrzeć czyli pójść do Boga, ale nie chcę przykrości dla rodziny, nie jestem też żadnym nihilistą - kocham życie, ale nie oto chodzi. Chodziło mi o te nic, jak to sobie wyobrażacie?

30-10-2009 - 14:29:17

Ja nie potrafię tego sobie wyobrazić. Przerwa między straceniem świadomości a obudzeniem się jest niezauważalna. Choćby miała trwać nie wiadomo jak długo to obudzenie się sprawi, że wydawała się mgnieniem. A wieczny taki stan jest po prostu niewyobrażalny (choć można przyjąć jego istnienie), nic dziwnego, że większość odrzuca wiarę w niego.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 30-10-2009 14:31 przez Ixian.

30-10-2009 - 15:31:00

Cóż to za różnica, co jest po śmierci, jeśli nie ma nas? Można rozejrzeć się na ulicy dzisiaj i zobaczyć , co sie dzieje po śmierci np. Mickiewicza.Jakie to ma dla niego znaczenie?
Życie toczy się przez ten określony czas, potem organizm umiera i jego szczątki są wykorzystane przez pozostałe przy życiu organizmy - zjedzone, wchłonięte, albo wypchane jak trofea.
Dla zmarłego to nieistotne.
Pozostaje jedynie pamięć wśród żyjących.A po czasie i ona mija, chyba,że żyjąc dokonał czegoś godnego pamięci.
Dlatego śmierci się boję...choć nie wiem czemu...

30-10-2009 - 20:23:24

ateista o perspektywie umierania:

Umrzemy i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na arabskiej pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie.

(R. Dawkins, Rozplatanie tęczy)

Należymy do nielicznych, którzy na tej loterii narodzin trafili szczęśliwy los. Jak można w tej sytuacji mieć czelność skomleć na myśl o nieuchronnym powrocie do stanu, z którego tak wielu nigdy nie miało szansy wyjść?

(R. Dawkins, Bóg urojony)



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 30-10-2009 20:23 przez MARK13.
Anonimowy użytkownik

31-10-2009 - 10:26:48

Te wspaniałe cytaty genialnego pana Dawkinsa są tylko dowodem na jego - nazwijmy to delikatnie - niespójność myślową.
Albo rybka albo akwarium - albo "urodzeni" są szczęściarzami w gronie którego znakomita większość się nie urodzi, albo nie istnieje takie grono - z tego co się orientuję pan Dawkins w swojej głębokiej mądrości jest piewcą jak najbardziej materialnego i pozbawionego transcendencji świata, więc obiektywnie rzecz ujmując - bełkocze smiling smiley
No - ale pan Dawkins to guru ateizmu, więc sza...

31-10-2009 - 12:18:20

Cytuj

Albo rybka albo akwarium - albo "urodzeni" są szczęściarzami w gronie którego znakomita większość się nie urodzi, albo nie istnieje takie grono

chyba nie do końca tak samo rozumiemy słowa Dawkinsa. to, że ktoś się nie urodził (choć potencjalnie mógł) nie implikuje istnienia żadnego "duchowego", "niematerialnego" świata. jestem ja, ale równie dobrze mogłoby mnie nie być. nie ma w tym żadnej transcendencji.

na zasadzie analogii: istnieje nieskończona ilość kombinacji ulepienia babki z piasku. że ja akurat ulepiłem babkę lekko przekrzywioną w lewo ze ściętym wierzchołkiem nie oznacza, iż gdzieś tam 'na górze' (albo 'na dole') istnieje niematerialny, transcendenty, platoński zbiór wszystkich możliwych piaskowych babek. babka, która nie została przeze mnie ulepiona, to taki odpowiednik człowieka, który się nie narodził (nie został spłodzony przez rodziców).



Zmieniany 4 raz(y). Ostatnia zmiana 31-10-2009 12:50 przez MARK13.
Anonimowy użytkownik

31-10-2009 - 13:32:33

Nie proszę pana - jeśli "ktoś" się nie urodził to o żadnym "ktosiu" mowy być nie może.
"Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi." - to bełkot i tyle.
Jedno z dwóch: albo pan Dawkins ma płacone od słowa albo bredzi.
Moim skromnym zdaniem bredzi bo takich kwiatków posadził więcej smiling smiley

31-10-2009 - 13:51:46

a ja uważam, że zwykła złośliwość nie pozwala ci zrozumieć tej banalnie prostej i klarownej wypowiedzi Dawkinsa.

jeśli "ktoś" się nie urodził to o żadnym "ktosiu" mowy być nie może.

otóż to. jeśli nie ulepiłem babki przekrzywionej w prawo, to o żadnej "babce przekrzywionej w prawo" mowy być nie może. taka babka nie istnieje w żadnej formie - ale mogła zaistnieć - gdybym ją ulepił.

inna rzecz to to, że wypowiedź Dawkinsa jest lekko upoetyzowana - czytanie jej dosłownie zabija sens. stanowi ona zresztą parafrazę bodaj Twaina, który powiedział kiedyś, że perspektywa śmierci niezbyt go przeraża. wszak zanim się urodził, przez wieki nie było go na świecie i jakoś z tego powodu nie ucierpiał, więc niby czemu miałby się obawiać śmierci, skoro jest ona dokładnie tym samym, czym stan przed narodzeniem.



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 31-10-2009 14:11 przez MARK13.
Anonimowy użytkownik

31-10-2009 - 14:49:02

a ja uważam, że zwykła złośliwość nie pozwala ci zrozumieć tej banalnie prostej i klarownej wypowiedzi Dawkinsa.
Przecież nie odmawiam Ci prawa uważania czego sobie tylko życzysz smiling smiley

Dla mnie pan Dawkins jest równie wiarygodny jak na przykład pan Tusk, może dlatego, że przeczytałem jakieś jego książczyny ale też i kilka innych książek.
Dla mnie to dęty autorytet którego nie można zlekceważyć jedynie dlatego, że jest nachalnie promowany we wszystkich możliwych mediach przy czym pomawiany jest o posiadanie wiedzy o tym co pisze.
Samo zresztą to, że pan profesor na uniwersytecie w Oxfordzie wykłada cosik, co się nazywa Obywatelskie Pojmowanie Nauki mówi sporo.
Bredzi guru, w "Bogu urojonym" że "Natomiast jako naukowiec wierzę w coś (na przykład w ewolucję) nie dlatego, że przeczytałem jakąś świętą księgę, ale ponieważ zbadałem dowody(...) i porzucilibyśmy [ewolucję] natychmiast, gdyby pojawiły się nowe dowody ją obalające. Żaden fundamentalista nigdy czegoś takiego by nie powiedział. (...) Moje przekonanie o ewolucji nie jest jednak fundamentalizmem i nie jest wiarą, ponieważ wiem, ile potrzeba, abym zmienił zdanie, a zrobiłbym to z przyjemnością, gdyby miały się pojawić nowe dowody." i wcale mu nie wadzi, że nieco wcześniej powiedział: "Uważam, choć nie mogę tego udowodnić, że całe życie, cała inteligencja, cała kreatywność i cały ‘projekt’ we wszechświecie jest bezpośrednim lub pośrednim produktem naturalnej selekcji opisanej przez Darwina".
No ale u kogoś dla kogo myśl "jest tylko produktem ubocznym przypadkowych kolizji atomów" niezborność czy nawet nieznajomość własnych poglądów dziwić przecież nie powinna.
Pan Dawkins nawet nie zauważa, że dla obalenia wiary w Boga używa argumentów które odwrócone rozbijają w pył pogląd ateistyczny.
"Bo panie dzieju, chrześcijanie zaczynają wywód od aksjomatów" co jest oczywiście złe ale nie wtedy, kiedy od aksjomatu zaczyna sam Dawkins.
Kiedy mowa o osobistym doświadczeniu istnienia Boga - Dawkins stwierdza, że jest to dowód na "ogromną siłę oprogramowania stymulującego mózg" i nie dostrzega, że jego gadanie jest tym samym (chyba że nie dotyczy to profesorów od Obywatelskiego Pojmowania Nauki)
Pan Dawkins nie jest nawet przygotowany do rozmowy o Bogu, skoro z pełną powagą potrafi napisać: "Dowody historyczne dotyczące twierdzeń Jezusa o jego boskiej pozycji są minimalne (...) nie ma dobrego historycznego dowodu, jakoby kiedykolwiek myślał on, że był Bogiem".
“Nikt nie wie, kim byli czterej ewangeliści (autorzy pism zwanych Ewangeliami), ale z pewnością nigdy nie spotkali oni Jezusa osobiście"
"Możliwe jest nawet przeprowadzenie poważnej, choć niezbyt mocno udokumentowanej argumentacji historycznej, że Jezus w ogóle nie istniał (...)"
Możliwe jest przeprowadzenie "poważnej, choć niezbyt mocno udokumentowanej argumentacji" czego tylko się chce, na przykład nieistnienia Dawkinsa, żaden jednak historyk nie bierze teorii o tym, że Jezus nie istniał poważnie.
Jest też pan Dawkins zwykłym ignorantem pojęcia nie mającym o czym się w autorytatywny sposób wypowiada.
Na przykład atakując teorię nieredukowalnej złożoności powołuje się na powszechnie wyśmianą i skompromitowaną książczynę Kenetha Millera "Finding Darwin’s God" a co więcej - wypisuje rzeczy nieprawdziwe:
"Silnik wici bakterii (...) to jedyny znany przypadek, poza sferą ludzkiej technologii, swobodnie obracającej się osi".
"Został on trafnie opisany jako malutki silniczek przy łodzi (choć według standardów inżynierii jest drastycznie niewydajny, co jest zjawiskiem niezwykłym w świecie mechanizmów biologicznych)".
Pan Dawkins najwidoczniej nieświadomy jest istnienia motoru F1 ATPase28 i bezpośrednich obserwacji rotacji za co paru innych panów w 1997 roku dostało Nagrodę Nobla z chemii. W dodatku silnik wici bakterii jest w stu procentach wydajny, jeśli chodzi o prędkość pływania.
No, ale to nic,prawda?
No to może ze dwie opinie o panu Dawkinsie; dość ceniony przez niektórych filozof, marksista a więc co najmniej chrześcijaństwu wrogi Terry Eagleton pisze o panu profesorze tak:: "Wyobraźcie sobie człowieka rozwodzącego się na temat biologii, którego cała wiedza na ten temat pochodzi z "Atlasu Ptaków Wielkiej Brytanii", a z grubsza zrozumiecie, jak to jest, kiedy czyta się Dawkinsa piszącego o teologii".
Alvin Plantinga, skażony co prawda chrześcijańskością jednak ceniony jako filozof twierdzi, że wycieczki Dawkinsa w dziedzinę filozofii można by nazwać studenckimi, gdyby nie było to ciężką obrazą dla większości studentów.

To tak na szybko, może potem dopiszę na temat pana Dawkinsa i jego tfurczości smiling smiley coś więcej.

31-10-2009 - 23:16:35

Cytuj
Vince
No właśnie czym jest te nic, to jest bardzo intrygujące?

czym jest nic ? nic to nic - jest niczym - nie jest czymś.

_________________________________________________________________________________

GOD + GOLD + GUNS = FREEDOM
_________________________________________________________________________________
Anonimowy użytkownik

01-11-2009 - 07:46:32

czym jest nic ? nic to nic - jest niczym - nie jest czymś.
Luk, no co Ty opowiadasz?
Za grosz w Tobie poetyckości.
MARK13 truchtając za sir Dawkinsem, zgodnie z wytycznymi Obywatelskiego Pojmowania Wiedzy z łatwością wykaże Ci, że "nic" to jest potencjalnie "wszystko".
Naprawdę efekt uboczny przypadkowych kolizji atomów, czyli myśl nie nasuwa Ci obrazu "niczego" jako na przykład wielkiego cacka z dziurką?
Albo wielkiej księgi na której "ktoś" (czyli - co oczywiste - "nikt"winking smiley wytłoczył nazwisko autora: RYSIO DAWKINS złotymi literami?

02-11-2009 - 00:44:09

Dawkins jest przede wszystkim zakochanym w sobie nudziarzem i tchórzem. Z bólem serca i mózgu przebrnąłem przez około 80% jego książki. W kółko powtarza te same tezy, onanizuje się intelektualnie jakimiś tam dyskusjami z teologami i poza kilkoma średniej jakości drwinami z chrześcijaństwa ma niewiele do powiedzenia. O islamie zasadniczo pisze oględnie, bo nie chce ,zeby mu ktoś łba nie odrąbał.Chrześcijanie już tego nie praktykują w nawet najbardziej zażartych dyskusjach.
Całe 500 stron "Boga urojonego" można było napisać w większym artykule w gazecie rozmiaru GW na paru stronach i tyle.A w tej formie jest usypiający.
O wiele bardziej inspirująca, zabawna i wnosząca powiew w rzeczywistość jest 3 razy krótsza książka Rose Shapiro" Suckers. How alternative medicine makes fools of us all".Chciałem nawet przetłumaczyć, ale jej polski przedstawiciel stwierdził,że w Polsce nie ma szans na powodzenie. Szkoda.Polecam.Dla znających angielski.

02-11-2009 - 17:11:22

'Bóg urojony' rzeczywiście w wielu miejscach jest zwyczajnie kiepski. wykłada się całkowicie w kluczowym momencie - gdy Dawkins próbuje na drodze probabilistycznej dowieść nieistnienia Boga.

dlatego osobiście wole inne książki. choćby tę: [www.swiatnauki.pl] autorstwa Dennetta.

z innych rzeczy polecam poniższą dyskusję. czterech ateistów dyskutuje o bogach, bóstwach i religii. dwugodzinny film (polskie napisy) podzielono z konieczności na 12 epizodów po 10 minut każdy. Dennett, Dawkins, Harris i Hitchens.

[www.youtube.com]

02-11-2009 - 17:23:00

I znowu pojawiła się jakaś dyskusja, która pojawia się między ateistami a wierzącymi. Jedno jest pewne nie dowiedziemy, że Bóg istnieje/nie istnieje, to sprawa osobista. Jak to już ktoś ładnie ujął, dlatego to nie nazywa się wiedza tylko wiara.

16-11-2009 - 23:27:24

Powiem szczyrze, że zdziwiły mnie posty Leszka, pierwszy z nich:
Cytuj

Albo rybka albo akwarium - albo "urodzeni" są szczęściarzami w gronie którego znakomita większość się nie urodzi, albo nie istnieje takie grono
Pozwolę sobie na mały wywód smiling smiley
DNA czyli nasz genom, złożony jest z 4 związków chemicznych, które nazwane są w skrócie A,T,C,G o ile dobrze pamiętam. Tworzą one pary, tych par jest ok 3,2mln tworzą one charakterystyczną spirale. Jestem informatykiem, wiec pewne rzeczy tłumaczę sobie trochę na "swój język". Traktuje, wiec dna jako informacje. Dziś informacja jest zapisywana za pomocą 2 liczb 0 i 1 jak wiecie czyli za pomocą nich możemy zapisać 2 informacje 0 - nie ma nic 1 jest coś, natomiast w dna mamy 4 A,T,C,G czyli 1 para tworzy 12 informacji możliwych (przy założeniu ze AA, nie istnieje a np. AT i TA to nie to samo smiling smiley, tylko zakładam, że tak jest na bazie mojej obecnej wiedzy mogę się mylić ). Teraz podobno jesteśmy w 99,9% identyczni, tzn mamy te same geny tworzące ręce, nogi, głowę itp. geny czyli sekwencje par. Idąc dalej tym tokiem rozumowania 0,1% z 12^3,2mln możliwych kombinacji to ilość ludzi jaka mogla by powstać, pomijając nawet już fakt ze nasze geny się zmieniają w obrębie tych 99,9%(mutacje ewolucja etc), to i tak jest to dość spora liczba. Np nigdy nie zdarzyło się żeby z połączenia 2 różnych dna, urodziły się takie same osoby mające te same dna (nie mowie bliźniakach wszelkiej maści). Zatem możliwych narodzin różnych osób z tego samego dna musi być jakaś bardzo duża liczba, wiem powiecie pewnie, że takie samo być może się pojawić z połączenia 2 innych dna, być może tak jest. Nie zmienia to faktu że bardzo duża liczba niewykorzystanych kombinacji nigdy nie wystąpi, i to Dawkins miał na myśli.

Nie jestem biologiem i to jest tylko, moje rozumienie tego tematu, Dawkins ubrał to w słówka zrozumiałe dla mas i sprzedał za niezłą kasę. Tak samo jak kościół sprzedaje biblie za niezłą kasę (imho światowy bestseller wszech czasów), bo któż z nas nie ma w domu pisma świętego, albo biblii. Sam jestem ateista i to dzięki paru obejrzanym wykładom właśnie Dawkinsa, uświadomiłem sobie, że religia to po prostu dobry biznes (przepraszam jeśli uraziłem kogoś tzw. uczucia religijne nie miałem najmniejszego zamiaru). Uważam, że religia powinna być każdego indywidualną prywatną sprawa.

Drugi post Leszka to po prostu streszczenie artykułu TUTAJ(bo zakładam że autorem nie jest bo podałby linka do oryginału). Dziwi mnie tylko sygnaturka Leszka "Wypowiedzi użytkownika Leszka są wypowiedziami użytkownika Leszka." A może na tej stronie jest po prostu jego artykuł w takim razie zwracam honor. Tak czy inaczej na 99,9% jesteś katolikiem, i chciałeś jak najbardziej skrytykować Dawkinsa, tyle że daleko Ci do niego smiling smiley. Nie przejmuj się ludzie robili gorsze rzeczy w imię boga. Poszedłem, kiedyś do księgarni katolickiej sprawdzić jak bardzo tolerancji są ludzie wierzący i jak bardzo przestrzegają przekazania miłości, kupić książkę Dawkinsa (ciężko ją dostać nawet w zwykłej księgarni, przynajmniej u mnie), babka o mało mnie nie pobiła.

Vince, nie jestem psychologiem i nie chce cię urazić, ale większość ludzi nie chce umrzeć a ci co chcą zazwyczaj, mają jaką chorobę psychiczna.
Cytuj

Czy Ateiści boją się śmierci?
A dlaczego mieliby się nie bać? To nasz podstawowy ludzki instynkt i nie ma nic związanego z religia.
Nie wiem co rozumiesz przez "Ateisci i Ateiści", być może chodzi ci o agnostyków (ci co sobie zostawiają "tylna furtkę"winking smiley.
Cytuj

Chciałbym się zapytać tylko co jest po śmierci według Ateistów.
Nic. czym jest to nic hmm to jak próżnia brak czegokolwiek. Jeśli pytasz czy uważam, że odrodzę się w jakiejś krainie miodem i mlekiem płynącej gdzie są same dziewice, i co tylko sobie ktoś wymarzy to odpowiem Ci nic takiego nie ma dla mnie. Moje ciało zjedzą robaki lub rozłoży się pod wpływem czasu i bakterii, materia przekształci się w inną materia i tyle. Nie oczekuje nagrody jak 96% społeczeństwa. Przeciętny katolik, zapytany jak myśli gdzie znajdzie się po śmierci odpowie niebo/raj część skromnych powie że czyściec, w głębi mając nadzieje, że jest inaczej. Ja nie oczekuje bonusa za dobre życie. Robie to z czym się czuje dobrze i to co uważam że jest dla mnie dobre tutaj za życia teraz.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 16-11-2009 23:37 przez sebekb.
Anonimowy użytkownik

17-11-2009 - 08:27:18

Powiem szczyrze, że zdziwiły mnie posty Leszka, pierwszy z nich:
Szczerość to piękna cecha.
A jeśli coś wzbudziło Twoje zdziwienie to naturalną koleją rzeczy jest dotarcie do sedna.
Sedno zaś polega na tym, że choć istotnie - teoretycznie urodzić mogłoby się praktycznie nieskończenie wiele osób to w żaden sposób nie zmienia to faktu, że skoro ktoś się nie urodził to tym samy przywoływanie faktu tego nieistnienia jako dowód na cokolwiek jest absurdem.
Bo - co może również Cię zdziwi - temat wcale nie dotyczy możliwości rozrodczych ludzkiej populacji.

Uważam, że religia powinna być każdego indywidualną prywatną sprawa.
Ja również, choć pewnie zbudowałbym zdanie w języku polskim.

Drugi post Leszka to po prostu streszczenie artykułu TUTAJ
Twoje wcześniejsze wywody na temat genów są zapewne streszczeniem jakiegoś artykułu - czemu nie podasz linku?
I choć to, co napisałem streszczeniem nie jest - owszem, czytałem wszystkie artykuły w ipp i nie widzę nic w tym złego.
A że dochodzę do takich samych wniosków?

Tak czy inaczej na 99,9% jesteś katolikiem, i chciałeś jak najbardziej skrytykować Dawkinsa,
Do katolicyzmu równie mi daleko jak i do Dawkinsa.

Poszedłem, kiedyś do księgarni katolickiej sprawdzić jak bardzo tolerancji są ludzie wierzący i jak bardzo przestrzegają przekazania miłości, kupić książkę Dawkinsa (ciężko ją dostać nawet w zwykłej księgarni, przynajmniej u mnie), babka o mało mnie nie pobiła.
I ?

17-11-2009 - 11:25:18

Cytuj
Leszek
Sedno zaś polega na tym, że choć istotnie - teoretycznie urodzić mogłoby się praktycznie nieskończenie wiele osób to w żaden sposób nie zmienia to faktu, że skoro ktoś się nie urodził to tym samy przywoływanie faktu tego nieistnienia jako dowód na cokolwiek jest absurdem.
1. Z 2 dna może powstać skończona liczba osób, przybliżyłbym tutaj jaką liczbę, ale jej nie znam. (Sposobu połączenia chromosomów o ile się nie myle.) 2. Czy jesteś, aż takim ignorantem, że nie widzisz tego albo nie rozumiesz co napisałem powyżej? Ty i mieliśmy szczęście, że się urodziliśmy i nie chodzi o to kim jesteśmy teraz bo to jest kwestia, wykształcenia i wychowania, człowiek rodzi się jak pusta tablica można mu wmówić wszystko zanim zacznie samodzielnie myśleć i kwestionować, tą metodę stosują wszystkie religie świata. Nie wiem jaki mechanizm rządzi, tym czy jest całkowicie losowy czy zależny od jakiś biologicznych praw/reguł ale tylko dlatego że tego nie wiem nie znaczy, że jest to działanie boskie.
Cytuj
Leszek
Ja również, choć pewnie zbudowałbym zdanie w języku polskim.
"Ciasne, ale własne."

Cytuj
Leszek
Twoje wcześniejsze wywody na temat genów są zapewne streszczeniem jakiegoś artykułu - czemu nie podasz linku?
I choć to, co napisałem streszczeniem nie jest - owszem, czytałem wszystkie artykuły w ipp i nie widzę nic w tym złego.
A że dochodzę do takich samych wniosków?
Gratuuluję pamięci w takim razie. Moj wywód jest tylko moj i jest niekompletny, ze względu na fakt, że to nie moja dziedzina.

Dalsze dyskutowanie na ten temat, jest nie zgodne z tematem wątku, (tak samo jak post powyzej), i proponuje je zakończyć w tym momencie albo przenieść w inne miejsce.
Anonimowy użytkownik

17-11-2009 - 12:08:58

Czy jesteś, aż takim ignorantem, że nie widzisz tego albo nie rozumiesz co napisałem powyżej?
Ja być może jestem ignorantem - nie trzeba wielkiej wiedzy żeby pojąć co piszesz.
Ty zaś nie rozumiesz jeszcze prostszej rzeczy - nie ma żadnego znaczenia dla tego wątku to czy i ile osób hipotetycznie się nie urodziło.

"Ciasne, ale własne."
Ale za szkołę ja płacę...

Gratuuluję pamięci w takim razie. Moj wywód jest tylko moj i jest niekompletny, ze względu na fakt, że to nie moja dziedzina.
Dziękuję - ćwicz, wszystko przed Tobą.
Co do wywodu - nie wmówisz mi, że czas jaki miałeś poświęcić na naukę składni poświęciłeś ma wymyślenie tego czym jest chromosom.

Dalsze dyskutowanie na ten temat, jest nie zgodne z tematem wątku, (tak samo jak post powyzej), i proponuje je zakończyć w tym momencie albo przenieść w inne miejsce.
Zauważ, że to Ty zadebiutowałeś w tym wątku i na forum w ogóle od spamu.

17-11-2009 - 12:32:52

Widzisz Leszek nie każdy jest krasomówcą, i mimo że jak to się wyraziłeś zapłaciłeś za moją szkołę to widzisz nie jestem humanista i nie widzę potrzeby komplikowania czegokolwiek bardziej niż jest to potrzebne. Nic nie wymyśliłem, po prostu rozumiałem słowa Dawkinsa i nie traktowałem ich jako dowód na cokolwiek czy twierdzenie bądź teorię i dlatego nie czułem potrzeby brnięcia dalej w temat pt: Co to jest chromosom i jakie znaczenie ma przy tworzeniu nowego DNA. Jak sam mówisz pisze prostym językiem mimo to nawet prostego nie potrafisz, pojąć istoty tego co pisze, i na tej podstawie wysuwasz, argumenty na poziomie 9 letniego dziecka. To nie jest dowód bo nie. Zreszta jak widze ta tendencja pojawia się też w innych tematach. Ten post to post pojednawczy nie bede odpowiadał na twoje argumenty, wiecej chyba że bedą wystarczającą mocne, wtedy najwyżej przyznam Ci rację. Mój debiutancki post, był jak najbardziej zgodny z tematem poruszyłem kwestie przedmówców i treść tematu i w którym miejscu nie muszę chyba tłumaczyć nikomu.

17-11-2009 - 15:15:33

Żeby było jasne nie jestem Katolikiem, nie pasuję(chyba) do żadnego wyznania. Całkiem w inny sposób widzę świat, sposób Katolików i tzw. polskich Katolików jest inny. Istota śmierci mnie bardzo intryguje, ale raczej nie jestem(a może jednak?) chory psychicznie, bo nie chcę umierać,czuć bólu itd., ja chcę po prostu znaleźć, w jak Ty to nazwałeś, krainie mlekiem i miodem płynącej.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 17-11-2009 17:18 przez Vince.

17-11-2009 - 17:04:11

To raczej całkiem zdrowe, kto by nie chciał.

21-11-2009 - 18:35:48

Nawiązując do wielu wypowiedzi w tym wątku, chciałbym się odnieść do kwestii ludzkiego życia. Wielu ludzi uważa, że wszystko jest gdzieś zapisanie, a dokładnie - w gwiazdach. Według mnie każdy ma swoją własną gwiazdę, która jest mu przypisana. Tyle tylko, że światło niektórych gwiazd jeszcze nie dotarło do Ziemi, a wiele(gwiazd) jeszcze się nie narodziło. Gwiazdy na niebie są więc powiązane z ludźmi, a Stwórcą zarówno ludzkich dusz, jak również gwiazd, jest Bóg.


Cytuj
sebekb
człowiek rodzi się jak pusta tablica można mu wmówić wszystko zanim zacznie samodzielnie myśleć i kwestionować

Czyli twierdzisz, że tak na prawdę nie jesteś sobą, ale TYM co trafiło do Ciebie w czasie pierwszych lat Twojego życia? Jeżeli tak, to Ty jako ktoś jesteś po prostu NIKIM, a właściwie "zapisaną tablicą".



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-11-2009 18:45 przez joker86.

27-12-2009 - 16:29:07

Cytuj
Vince
Chciałbym się zapytać tylko co jest po śmierci według Ateistów
Najprawdopodobnie to samo co przed narodzinami.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cytuj
Leszek
Dla mnie to dęty autorytet którego nie można zlekceważyć jedynie dlatego, że jest nachalnie promowany we wszystkich możliwych mediach przy czym pomawiany jest o posiadanie wiedzy o tym co pisze.
Bardziej promowany jest np. Jahwe, KK (papiez itd..) tez sa promowani poniewaz "wiedza" o czy mowia, tak samo jak wrozki w telewizji ktore "nauczyly sie trudnej sztuki tarotu" "wiedza co robia". Z tym ze - Dawkins jest profesorem, tworca teorii Samolubnego Genu, co jest tak racjonalne i tak istotne ze to nawet KK zmusilo do troche innej gadki.

Nie wchodzac dalej w szczegoly Leszku w to co tam napisales; przyjales (o ile sie nie myle) ze Dawkins zaklada ze Boga nie ma. Dawkins zaklada ze nie mozna udowodnic ze Boga nie ma, ale (jako fanatyczny racjonalista) uwaza ze to nie jest argument zeby w niego wierzyc, tak samo jak nie mozna udowodnic ze dookola Neptuna krązy czajnik do herbty, a pod Ziemia na Marsie zyja smerfy. Jest takie cos jak prawdopodobienstwo i zdrowy rozsadek.

Choc w sumie rozumiem irytacje wierzacych czytajacych "Boga Urojonego", Dawkins tam jedzie po "Bogu" jak Sierakowski po Pinoczecie.

I jesli ktokolwiek bełkocze to religijnii. Wiekszość religii jest nawet bardziej niespóna od socjaistycznej ekonomii.
Anonimowy użytkownik

27-12-2009 - 18:21:31

A cóż mi to w oczy kłujesz autorytetem papieży?
Dla mnie ich autorytet - wynikający tylko z tytułu zajmowanej funkcji jest równy autorytetowi Dawkinsa.
Tytuł profesorski również nie wiem czemu nie robi na mnie wrażenia - pan Kaczyński jest profesorem,pani Senyszyn również a i wśród ludzi bredzących o wpływie człowieka na zmiany klimatyczne profesorów jak pcheł na wiejskim kundlu.
Nadto - pan Dawkins okupuje katedrę która nazywa sią Public Understanding of Science co jest mniej więcej odpowiednikiem Katedry Mniemanologii Stosowanej W Dni Powszednie i ma z nauką równie mało wspólnego.

Cytuj

Nie wchodzac dalej w szczegoly Leszku w to co tam napisales; przyjales (o ile sie nie myle)
A nie bardzo wiem jak możesz choćby domyślać się co takiego przyjąłem (jeśli w ogóle coś przyjąłem) skoro nie chce Ci się "wchodzić w to" co napisałem a wybacz - o Twoich wrażeniach i uczuciach nie chce mi się gadać - z definicji zresztą podchodzę do objawień proroków, tak więc -możemy pogadać o konkretach a nie o uczuciach i wyobrażeniach.

Cytuj

I jesli ktokolwiek bełkocze to religijnii
Oczywiście - potrafisz to jakoś uzasadnić, prawda?
Najlepiej przy pomocy racjonalnych i merytorycznych argumentów?



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-01-2011 17:06 przez Leszek.
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6140, Posty: 45270, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 91, Posty: 2686.