ubezpieczenia - przyczyna wszystkich wypadków drogowych

Wysłane przez trochekomuch 

17-02-2010 - 21:14:36


Witam,
JKM powiedział:
Twierdzę natomiast, że główną przyczyną wypadków drogowych są ubezpieczenia komunikacyjne. Zwłaszcza OC. Wprowadzenie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej jest zachętą do zabójstw, jest zbrodnią ludobójstwa. Gdyby w Polsce odbyło się dziesięć procesów sądowych, w wyniku których sprawcy wypadków musieliby płacić pełne odszkodowanie, zostali na jego poczet wyrzuceni z mieszkania i nocowali na dworcu – to ludzie na pewno zaczęliby jeździć znacznie ostrożniej. Obecnie wiedzą, że odszkodowanie za nich płacą inni kierowcy – ci, co nie spowodowali żadnego wypadku!!!

Lubię Pana panie Januszu ale to bzdura co Pan napisał odnośnie oc posiadaczy pojazdów mechanicznych. I do tego straszna niesprawiedliwośc z tego wynika dla poszkodowanych. I co z tego, że odbędzie się 10 czy nawet 100 procesów? Psińco czyli NICCCC.
Załóżmy, że jakiś "gołodupiec", który pracował przez miesiąc w Holandii, kupił tam VW z silnikiem o mocy 130 KM. Nie ma nic poza tym passatem 1,9 kombi, który był jego marzeniem od lat. Przyjechał do RP i przypadkiem Pana trafił na pasach. Doznał Pan rozległych obrażeń i przeżył. Ten cymbał wydał wszystko na auto i się nie ubezpieczył w zakresie oc. Cóż z tego, że sąd wymierzy mu wyrok skazujący? On NIC nie ma. No, dobra. Zabierze mu Pan tego passata lecz cóż jest warte auto z przebiegiem 500 tys. km.? Mało tego - trudno takie badziewie sprzedac a przecież Pan potrzebuje kasy na leczenie i powetowanie strat.
Kłopot w tym, że spory odsetek sprawców nie ma z czego zapłacić odszkodowania. Problemy z regresowaniem odszkodowań są już nawet przy szkodach drobnych - rzędu 5000 PLN (gdy sprawca był nietrzeźwy, bez uprawnień lub zbiegł wz miejsca zdarzenia).
W tym tygodniu dostałem raporty szkodowe i są tam takie kwiatki jak 321 390 PLN i 520 920 PLN a na deser 28 000 EUR.
Nie rozumiem dlaczego Pan, jako poszkodowany miałby latami czekać aż ktoś zarobi na Pana odszkodowanie. A sprawca - tez sam może nie przeżyć zdarzenia. Odniesie Pan oczywiście zwycięstwo moralne. Sprawiedliwości dziejowej stało się zadość. Ale ja się pytam co z kasą, która się Panu należy a której hipotetycznie nie ma ani martwy sprawca ani jego spadkobiercy.

Pozdrawiam

Trochekomuch - tak przekornie

18-02-2010 - 00:29:53

Sprobuje obronic teze JKM, bo sadze ,ze ma generalnie racje, choc - co jest u niego powszechne - poprzez niedopowiedzenie wprowadzil konfuzje i dobrowolnosc interpretacji.
Otoz JKM pisze zazwyczaj o ubezpieczeniu OBOWIAZKOWYM. To nie to samo, co ubezpieczenie samo w sobie. Jesli ktos CHCE, to ubezpieczyc sie MOZE.
Teoretycznie zakladac mozna najgorsze sytuacje : nie ubezpiecza sie nikt, ludziska wpadaja na siebie jak pijane zajace, a potem sobie walcza o odszkodowania w sadach i guzik z tego wynika. Mozna wiec powiedziec, ze trzebaby ubezpieczyc sie od KAZDEJ aktywnosci ludzkiej, bo KAZDA niesie ryzyko zaszkodzenia drugiemu czlowiekowi i jest potencjalnym zagrozeniem procesem o odszkodowanie. Zycie stracic mozna jedzac w marnej restauracji, zle posprzatany balkon grozi upadkiem doniczki na glowe przechodniowi, sliskie podworko to szansa na roztrzaskanie glowy, stok narciarski nigdy nie jest superrowny i otoczony bezdrzewna otchlania itd itp. Czy jednak wymagamy od wszystkich ubezpieczania sie od wszystkiego? Nie!
Wprowadzenie NIEOBOWIAZKOWEGO oc skloni ludzi majetnych i szanujacych swoje dochody i rodziny do ubezpieczenia ac. Jestem przekonany, ze nawet gdy przegrany proces w sadzie skonczy sie niczym , bo sprawca jest golodupcem, KAZDE towarzystwo ubezpieczeniowe , ktore wyplaci ac, bedzie scigalo sprawce, bo wyplacilo odszkodowanie ubezpieczonemu u siebie. Chyba sie to nazywa regres czy jakos tak...I scigac o kase bedzie do konca zycia poszkodowanego lub co sie da wyrwie od jego spadkobiercow.
Spowoduje to reakcje ludu. Bo jak sasiadowi zabiora chalupe, malucha i beda z wyplaty zabierac wszystko ponad jakies 800zl na miecha, to towarzycho pogna sie samo ubezpieczyc.
Dodatkowy problem jest nastepujacy. Nie da sie zawsze na wszystko ubezpieczyc od wlasnej odpowiedzialnosci. Jak kiedys w przyszlym zyciu bede miliarderem jak Bill Gates , to unieruchomienie mnie w szpitalu na 2 tygodnie w wyniku potracenia rowerem w parku moze sprawce kosztowac 100 milionow dolarow. Ktore towarzystwo ubezpieczeniowe oferuje nieograniczone sumy ubezpieczenia?
Juz dzis , jak zwykly czlowiek najedzie bogacza w koenigseggu i koszt naprawy wyniesie 500 tysiecy euro, to towarzystwo ubezpieczeniowe nie wyplaci tej kwoty, bo oc tyle nie obejmuje.
Wiec bogaczu ubezpiecz sie sam jak duzo warte jest dla Ciebie twoje zycie i sprawnosc, a biedaku badz ostrozny i tez sie ubezpiecz jak nie chcesz przymierac glodem. Tyle, ze obie wypowiedzi to RADY, a nie PRZYMUS.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 18-02-2010 00:59 przez osmiol.
Anonimowy użytkownik

18-02-2010 - 08:00:10

Można pisać w kółko o tym, że felieton rządzi się własnymi prawami* i warto o tym czytając felietony pamiętać.
Nic to nie da - zawsze znajdzie się mędrzec który z dumą obwieści: "O!!! Jaki ze mnie bystrzak, nawet JKM'a przyłapałem na błędzie".

Czym jest ubezpieczenie? Niczym innym jak zdjęciem odpowiedzialności z ubezpieczającego się.
Czy ubezpieczenia są przyczyną zwiększającej się liczby wypadków?
Są oczywiście ale tu jak widzę trzeba użyć łopaty:
ABS i inne elektroniczne gadżety, poduszki powietrzne i pasy są również przyczyną zwiększonej liczby wypadków - nie przez to, że same je powodują ale przez to, że kierujący pojazdem podświadomie ma nieuzasadnione poczucie bezpieczeństwa.
)Kilka lat temu jakiś geniusz po powrocie ze zbierania truskawek w Niemczech (gdzie nabył -nastoletnią Hondę Civic) raczył wjechać we mnie bo wpadł w poślizg jako że akurat zaczęło padać po kilku tygodniach posuchy.
Jakie było tłumaczenie?
- ABS nie zadziałał.
Z jaką prędkością jechał?
- 160 km/h.)
Gdyby samochody były konstruowane w taki sposób, że kierowca siedziałby na samym przedzie pojazdu schowany za szybą a nie za silnikiem a hamowanie odbywałoby się za pomocą podeszw butów - wypadków byłoby o kilkadziesiąt procent mniej.
Uprawnionym więc jest powiedzenie, że to konstrukcja samochodów odpowiada za dużą część wypadków, prawda?
Tyle tylko, że to w ogóle nie o to chodzi...

* Felieton (fr. feuilleton - zeszycik, odcinek powieści), specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Charakterystyczne jest częste i sprawne "prześlizgiwanie" się po temacie. Gatunek ten wprowadzony został w XIX wieku na łamach francuskiego "Journal des Débats". Felieton jest zwykle umieszczany na stałej kolumnie (tzn. stronie gazety lub czasopisma - stąd po angielsku stały felietonista to columnist), zwanej kolumną felietonową.

18-02-2010 - 22:17:46

Witam,
Zacznijmy od faktów.
Tu Kolego (mam nadzieję, że nie masz nic przeciw takiemu tytułowaniu) Osmiol popełniasz podstawowy błąd ponieważ wysuwasz teorie nie potwierdzone aktami prawnymi, oparte jedynie na przypuszczeniach typu „jeśli- jeżeli”, nad fakty. Przykro mi, ale zawsze wpieniały mnie stwierdzenia „nie wiem ale uważam, że …” lub "wydaje mi się, że ...". W takich sytuacjach jak szkody z obowiązkowego oc, najlepiej bazować na życiu i praktyce.
Zauważ, że w tym przypadku obowiązek (Ty nazywasz to przymusem) jest błogosławieństwem dla poszkodowanego, niezależnie od jego statusu majątkowego. W nosie i gdzie indziej mam co ze sprawcą. Tu chodzi o Twój interes, jako poszkodowanego.
Nie masz racji również w kilku innych kwestiach np. suma gwarancyjna. Oczywiście są kraje typu Nigeria, gdzie w ogóle nie ma obowiązkowego oc posiadaczy pojazdów. Jednak czy to dla nas wzorzec? Zrzućmy to na karby ich kulturowej odmienności. W wielu krajach obowiązują sumy gwarancyjne rzędu 100 mln. EUR a są i miejsca w Europie gdzie nie ma górnej granicy limitu odpowiedzialności ubezpieczyciela. Jak ma się to do zycia? Weź pod uwagę, wypadek polskiego autobusu z polskimi pasażerami, ubezpieczonego u polskiego ubezpieczyciela, jaki miał miejsce jakiś czas temu w Grenoble. Ze względu na miejsce wypadku (Francja) miało zastosowanie prawo francuskie, w którym nie ma limitu kwotowego odpowiedzialności ubezpieczyciela. I co Ci z tego, że ścigano by tego kierowcę autobusu (jeśli przeżył) lub jego spadkobierców?
Może się zdziwisz tym co napiszę w kolejnym zdaniu(a to oznacza, że próbujesz bronić JKM choć nie znasz do końca tematu). Nawet gdyby jakiś bogacz jadąc w RP tym wspomnianym przez Ciebie „królewskim jajem” został na terytorium RP narażony na szkodę 500 tys. EUR – może liczyć na odszkodowanie w tej wysokości, gdyż nawet za taką szkodę polski ubezpieczyciel musi zapłacić – proponuję sprawdzenie wysokości obowiązujących sum gwarancyjnych w Polsce i na świecie.
To samo dotyczy przykładu z Billem Gatesem. 100 mln EUR to trochę więcej niż 100 mln USD a na przykład Niemcy się na tyle ubezpieczają.

A to, że każda nasza aktywność stanowi zagrożenie i może być potencjalnym źródłem procesów o odszkodowanie to prawda w całej rozciągłości. Dlatego uważam, że dział ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej to jeden z najbardziej perspektywicznych pionów rynku ubezpieczeniowego. I cieszmy się jeśli sfera umów obowiązkowych oc powiększać się będzie bo to nie jest ograniczanie naszej wolności tylko perspektywa łatwiejszego (czy w ogóle możliwość) wyegzekwowania swoich roszczeń. Kto jak kto, ale ubezpieczyciel ma kasę. Przynajmniej będziesz miał szansę coś wydusić.

Z reakcją ludu to jest tak. Jak idzie powódź to wszyscy walą by się ubezpieczyć. Jak idą trąby to też. Jak tych zdarzeń nie ma całe lata, temat umiera śmiercią naturalną. Ożywa jak się coś szykuje. Znam człowieka, który jadąc pojazdem mechanicznym zrobił szkodę. Bez umowy obowiązkowej. Zapłacił za nią z własnej kieszeni. I wiesz co. Za miesiąc ponownie mu się zdarzyło. Dalej nie miał umowy oc. Wiesz jak się tłumaczył? Nie spodziewał, że raz po raz mu się takie coś przydarzy. Ta druga szkoda to już „bomba” a sprawca nic nie ma więc poszkodowany ma problem. Pewnie będzie to nauczką dla innych a ja myślę , że nie będzie…
A z polskim społeczeństwem to tak, jak to gdzieś było „mądremu wystarczą dwa słowa a głupiemu i referatu mało”.

Pozdrawiam

trochekomuch

__________________________


Witam Pana Leszka Moderatora,
Niepotrzebny sarkazm z tym „bystrzakiem” i „łopatą”. Wymijająco odpowiedzieć można na różne sposoby. A krytyka czasem się przydaje bo otwiera oczy nawet najtęższym umysłom. Lubię teksty Pana JKM. Myślę, że mogę się nawet zaliczyć do jego sympatyków. Jednak niefachowość i naginane teorie nawet w lekkiej formie rażą mnie bez wyjątku. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. Po to chyba jest forum. Osobiście zakładam, ze każdy autor pisząc coś publicznie, niezależnie czy to w felietonie czy innej formie dziennikarskiej, wnosi coś, co będzie w stanie obronić. Nadużywanie lekkiej wypowiedzi i zbytnie prześlizgiwania się po temacie to już zabieg czysto dziennikarskiej chęci wzbudzenia sensacji. Tylko po co??? Chyba, że „dla jaj”. To rozumiem.
Moje pytanie brzmi – czy coś chcemy wnieść do tematu czy tylko pobawić się słowem? Jeśli to tylko zabawa słowem to może w dziale „uśmiech numeru”.



# Edit. Kolor używamy do podkreślenia czegoś ważnego. Nie piszemy postów jeden pod drugim, istnieje opcja zmień. Adminka



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 20-02-2010 12:25 przez Adminka.

19-02-2010 - 01:13:32

Nie zamierzam się kłócić o detale a o zasadę.
Poszperałem jednak z czystej ciekawości i znalazłem, że "Od czerwca 2012 roku zgodnie z wymogami unijnymi sumy te wzrosną dwukrotnie. Przykładowo w przypadku szkód doznanych przez osobę suma gwarancyjna wynosić będzie 5 mln euro na jedno zdarzenie, niezależnie od liczby poszkodowanych, lub też 1 mln euro na każdego poszkodowanego w wyniku zdarzenia komunikacyjnego. W przypadku uszkodzeń samochodu lub mienia będzie to 1 mln euro, niezależnie od liczby osób poszkodowanych w wypadku."
No więc rzeczywiście można rozwalić komuś to cacko bez strachu.
Twierdzę jednak,że przymus ubezpieczenia (obowiązek to chyba przymus nie?) powoduje kolejne obciążanie obywateli kosztami życia. Można sobie ustalić dowolne sumy gwarancyjne, niemniej wysokość wypłat potencjalnych odszkodowań jest jednym z najistotniejszych czynników kształtujących wysokość pobieranego haraczu ubezpieczeniowego. Dodatkowo ponosi się koszty reasekuracji kolejnych firm ubezpieczeniowych,inwestycji składek itd itp.
Zabawa w ubezpieczenia nie jest grą o sumie zerowej. Jeśli 10 facetów postanowi się zrzucić po 10% pensji i ustali,że każdy z nich co 10 miesięcy będzie chory, to wtedy zabawa jest zerowa. Ile jednak w rzeczywistości kosztuje samo zagospodarowanie wpłacanej składki? Skoro "jesteś w ubezpieczeniach" to pewnie sam dobrze wiesz.
Dokładnie takim samym ubezpieczeniem jest płacenie składki na opiekę zdrowotną.Tu też można pobrać kwotę dowolną i dowolnie ją "zagospodarować" obiecując złote góry.Jaka jest tego efektywność wiemy dobrze.
Ideą wolności jest odpowiedzialność osobista za własne postępowanie i wolny wybór. Każdą działalność państwa uzasadnić się da "dobrem" jakiegoś indywidualnego obywatela, który miał nieszczęście i mu się działalność tegoż państwa przydała. Nie ma niestety darmowego lunchu, więc na ratowanie z opresji życiowej musi złożyć się wielu choć nikt ich nie pyta o zdanie. A przy okazji najlepiej z tego "pomagania" i "szczodrobliwości" żyją jej organizatorzy.
Czy gdybym wpadł na pomysł,że założę firmę ubezpieczeniową, która będzie wypłacać odszkodowania ofiarom pedofilów i w związku z tym wylobbował ustawe nakazującą wszystkim rodzicom płacić składkę to byłoby to uzasadnione?Skoro można być potrąconym przez samochód , to i moje dziecko ktoś może napaść!
Jest jak najbardziej logiczną i potrzebną rzeczą PRAWO i MOŻLIWOŚĆ ubezpieczania się. Nie neguję tego wcale.Tylko jak powiada stare przysłowie : nie bądź sędzią we własnej sprawie. To nie żaden ubezpieczyciel ma kasiorę,tylko ubezpieczeni mu ją zapłacili i stąd się bogaci. Jasne ,że biznes jak każdy i niech ma perspektywy rajskie.Szczęsc Boże! Ale za draństwo uważam zmuszanie do korzystania z jego usług.
Poza tym kwestia druga. Za skandaliczne uważam ustalanie absurdalnych kwot odszkodowań przez sądy.Jest to możliwe jedynie dlatego, że właśnie odgórnie ustalono wysokość dostępnych potencjalnie kwot. To jest właśnie księżycowa ekonomia. Ktoś doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu i cierpi. To jasne. Ale skąd np. 10 milionów dolarów odszkodowania? Gdyby taki człowiek żył i pracował utrzymując swoją rodzinę i siebie normalnie to przez całe życie tyle nie zarobiłby. No , ale skoro można zmusić wszystkich do opłacania ubezpieczenia , to ja proponuję iść jeszcze dalej - płaćmy po miliardzie, albo i 10 miliardów.Biznes ubezpieczeniowy i jego bankowo-prawnicze otoczenie zapieje z zachwytu. A jak coś przepieprzą to zarządają - oczywiście dla dobra ludzi - pomocy państwa - tak jak teraz podatnicy są dojeni przez genialnych bankowców.
Reasumując , bo się rozgadałem - sorry: jak ktoś mi chce zrobić dobrze to natychmiast zaczyna mnie swędzieć portfel.
A bardzo nie lubię swędzenia.
Anonimowy użytkownik

19-02-2010 - 08:37:34

Cytuj

... niefachowość i naginane teorie nawet w lekkiej formie rażą mnie bez wyjątku [...] Osobiście zakładam, ze każdy autor pisząc coś publicznie, niezależnie czy to w felietonie czy innej formie dziennikarskiej, wnosi coś, co będzie w stanie obronić. [...] Moje pytanie brzmi - czy coś chcemy wnieść do tematu czy tylko pobawić się słowem?
No i niestety - mylisz się.
Znaczy - w generaliach masz oczywiście rację, co nie zmienia faktu, że takie podejście na starcie gwarantuje niemożność dojścia do ładu.
Czym innym jest dysertacja naukowa podająca nowe spojrzenie na dowolne zagadnienie a czym innym felieton konstatujący oczywiste przynajmniej dla piszącego fakty.
O ile jeśli w tabelach zawartych w pracy naukowej przejaskrawienie pewnych danych jest dyskwalifikującym nadużyciem o tyle w felietonie przejaskrawienie i paradoks jest jak najbardziej na miejscu.
W pracy naukowej jest to manipulacja i wręcz oszustwom - w felietonie to ledwie akcent.
I tak - w ujęciu felietonisty konstatacja że "ubezpieczenia są przyczyną wzrostu liczby wypadków" jest zupełnie wystarczająca o ile "podbudowana" jest jakimś przykładem i to najlepiej zarówno prostym jak i możliwie kontrowersyjnym i o ile przykład ten nie jest w oczywisty sposób nierzetelny - nie trzeba niczego więcej.
Tok myślowy wygląda tak: "ubezpieczenia są przyczyną wzrostu liczby wypadków" (teza) > "ubezpieczenie zdejmuje odpowiedzialność z ubezpieczonego" (argument) > "człowiek świadom braku (albo co najmniej znacznego ograniczenia grożących mu konsekwencji) skłonny jest do o wiele większego ryzyka niż bez ubezpieczenia (fakt) > przykład ze szklaną kabiną kierowcy wysuniętą na przód pojazdu (argumentum ad absurdum) > koniec.
Wniosek dodatkowy - przymusowe ubezpieczenia poziom ryzyka zwiększają.

"Zabawa słowem" o której piszesz polegać może na tym jedynie - że pominiesz w swoich wywodach podany wyżej tok myślowy i wynikające z niego wnioski skupiając się na gdybaniu, wysokości składek i odszkodowań i rozmyślaniach o losie "skazanego" przez zły los biedaka na wieczną spłatę zadłużenia wynikłego na skutek jego własnej lekkomyślności.
Co jak się zdaje ani nie jest tematem wątku ani nawet nie jest w ogóle istotne.

19-02-2010 - 19:55:43

Witaj osmiol,
Niestety wrzucasz wszystko do jednego „worka” (ubezpieczenia komunikacyjne, zdrowotne i inne). Tak się niestety nie da rozwiązać problemu. Chyba, że chodzi o zabawę słowem. To ok.
Na pytanie o to, czy obowiązkowe oc posiadaczy pojazdów mechanicznych jest potrzebne, odpowiesz sobie sam i nie mnie tylko sobie. Wybierasz w tej „zabawie” wariant A czy wariant B.
A. Idziesz po przejściu dla pieszych. „Gołodupiec” ubezpieczony w zakresie oc w towarzystwie XXX potrąca Cię powodując dotkliwe obrażenia?
B. Idziesz po przejściu dla pieszych. „Gołodupiec” świadomie nie ubezpieczony w zakresie oc potrąca Cię powodując dotkliwe obrażenia?
Dalszy scenariusz w zależności od wybranego wariantu. Przydałby się jakiś wariant C ale załóżmy, że go nie ma. Co wybierasz kolego? No masz wybór. Problem w tym, ze to ktoś inny podejmuje tu decyzję za Ciebie. Ty się dowiadujesz po fakcie. Jesteś poza. I gdzie tu wolność?
Niesprawiedliwa to może być składka na ZUS. Czy korzystasz czy nie – płacisz. Czy dożyjesz emerytury czy nie – płacisz. Zresztą z oc na pojazd też masz wybór. Pośredni. Możesz nie nabywać pojazdu. Nie będziesz miał obowiązku kupować OC.
Problem w tym, że to o czym Panowie piszecie można byłoby podciągnąć pod rzeczywistość gdyby dotyczyło ubezpieczeń dobrowolnych np. AC. Przyznaję, że faktycznie kierowca ubezpieczony w zakresie AC czuje się swobodniej. Nie odczuwa takiego stresu. Jedzie szybciej, pewniej bo ktoś mu zapłaci jak sobie swój drogocenny pojazd uszkodzi. I to jego sprawa czy się zabezpieczy na tym polu. Nikt nie powinien go zmuszać by zawarł AC lub inną umowę dobrowolną. Ma wolność wyboru. To samo dotyczy ubezpieczeń zdrowotnych, domów, mieszkań et cetera.
W przypadku nie wykupienia obowiązkowego oc taki delikwent świadomie utrudnia (bo nie ma z czego ściągnąć odszkodowania) lub czasem uniemożliwia (np. niechcący padł) korzystanie z wolności innym.
Ubezpieczenia zdrowotne to zupełnie inna bajka. Tu każdy powinien mieć wolny wybór. Czy, gdzie, za ile, na ile? Tu każdy bierze odpowiedzialność za siebie. I to jest sprawiedliwe. Nie zabezpieczysz się – nie dostaniesz świadczenia.
A kwoty odszkodowań nie są absurdalne. Są adekwatne do poniesionych strat. Zresztą rzekłbym, że w RP są raczej niskie ale rosną. Jeśli ktoś osiągał dochód na poziomie 1 mln PLN rocznie to dlaczego po zdarzeniu ma mieć mniej? Straty należy wyrównać. Cierpienie jest nieprzeliczalne. Dlatego zawsze każda kwota będzie za mała. Dlatego nie zazdrość i nie żałuj ofiarom pieniędzy.
Ten przykład z ubezpieczeniem od działań pedofilów ma się nijak do obowiązkowego oc posiadaczy pojazdów – sorry ale nie o to w oc chodzi. Rzekłbym nietrafiony przykład nawet jak do „superleciutkiego” felietonu.

A ceny oc w Polsce są niskie. Bardzo niskie. Za parę lat to się zmieni. Zapłacimy „po europejsku”.

Pozdrawiam
Trochekomuch

# Edit. Raz jeszcze kolory.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-02-2010 08:22 przez Adminka.

20-02-2010 - 03:04:46

Dziękuję na wstępie za pozdrowienia. Pozdrawiam też.
Mam nadzieję,że nie męczy Cię dyskusja ze mną, a mam ochotę ja pociągnąć, bo zadałeś mi ciekawe zadanie do przemyślenia.Będąc zafascynowany Stirlitzem otwieram więc lodówkę...
Wrzucanie do worka wielu spraw czasem jest słuszne.Zwłaszcza jeśli z jednego worka wyciąga się pieniądze potrzebne do ich rozwiązywania. I nie chodzi mi o zabawę słowem.Choć Ty proponujesz swoją...?
Przedstawiona przez Ciebie alternatywa trochę mi przypomina moje okrutne pytanie do pacjenta nie biorącego leków na nadciśnienie: woli pan zawał serca czy udar mózgowy?
Namawiasz otóż mnie żebym wybrał wariant postępowania dla kogoś innego - bo to chodzi o ubezpieczenie się sprawcy a nie mnie przedstawiając niewątpliwie słusznie perspektywy mojego cierpienia. Sprytna manipulacja.Trudno aby ktokolwiek wybrał wariant B przyjmując Twoje przedstawienie problemu. Nie jest to jednak jeszcze dowód wystarczający na tezę o przymusie ubezpieczenia oc.
Oczekujesz więc, abym ja wybrał za kogoś i jesli zgodzę się dokonywać tego wyboru to tym samym okazuję swoje prawo do wolności? Ja myślałem,że oc to odpowiedzialność sprawcy,więc to on ubezpiecza siebie a nie mnie?
Dalej całkiem słusznie zauważasz,że płacąc ZUS możesz z niego nie skorzystać. No więc płacąc oc i będąc ostrożnym też z niego nie skorzystasz.Czy kogoś potrącisz czy nie - płacisz.
Z AC to jest właśnie odwrotnie.Jestem ubezpieczony np na wypadek śmierci na kwotę 300tys funtów.Co to znaczy? Ano,że jak mnie zabraknie to rodzina dostanie tą forsę ,pospłaca kredyty i będzie miała forsę, żeby jakoś żyć. Więc ,tak naprawdę, ubezpieczona jest moja rodzina a nie ja,bo mnie już nie będzie przy wypłacie. Jasne,że jak wjadę samochodem na drzewo to żyję,wiec AC pozwoli mi auto wyremontować i złamaną nogę wyleczyć.
Niewykupiwszy oc utrudniam życie sobie,bo mogę być pociągnięty do odpowiedzialnosci za wyrządzone szkody. Masz rację,że problem może mieć poszkodowany.Tyle,że on ma prawo siebie ubezpieczyć sam!
Nie wiem czemu inaczej przedstawia się dla Ciebie kwestia ubezpieczenia zdrowotnego. Toż to nic innego jak AC właśnie finansujące w założeniu Twoje problemy zdrowotne. Jak ktoś zrobi Ci krzywdę i doprowadzi do choroby - zakażenie,uraz,zatrucie,szkodliwe warunki pracy,wspomniane przeze mnie molestowanie seksualne, narażenie na stres itd itp to czy żądasz swojego leczenia z czyjegoś OC?
Ostatnia sprawa , którą poruszyłeś, to mit. Wygodny, złotousty, dobroduszny ale mit.
Po kolei więc.
Straty są policzalne.Wiadomo ile kosztuje leczenie, ile kosztuje pogrzeb,ile kosztuje życie rodziny.Całe nasze życie jest jednak ryzykiem więc musimy pogodzić się z przypadkami nieszczęścia też.Na swój dobrobyt bogaty człowiek zarabiał sam, ale gdy zginie to dlaczego inni - biedniejsi - mają się zrzucić na dalszy dobrobyt jego rodziny? Jak się sam ubezpieczy - moim zdaniem ok.
Do tego dochodzi rzeczywisty koszt tego "wyrównywania strat".Firmy prawnicze ,lekarze, ubezpieczyciele i wszyscy zainteresowani obsługą sprawy windują ceny w nieskończoność, bo naiwny naród zapłaci każdą kwotę za pochylenie się nad niedolą żony milionera po jego śmierci, bo ona chce nadal mieszkać w domu z czterema basenami a musiałaby się wyprowadzić? Za godzinę konsultacji prawniczej w UK płacisz 500 funtów, za wypisanie kwitka dla krematorium przez lekarza zajmujące około 2 minut - 71 funtów, zaświadczenie o doznanych urazach od konsultanta to koszt kilkuset funtów za pół godziny pisaniny, kancelaria prawnicza zabierze w niektórych krajach i 80% kwoty uzyskanego odszkodowania plus "koszty" - drogie hotele,samochody służbowe,siedziby w centrach miast itd itp.Poszkodowany dostanie 10%. Za wszystko zapłacą obowiązkowo ubezpieczeni.
Życie ludzkie i cierpienie nie jest , jak mówisz , przeliczalne na pieniądze. 100% racji! Więc czemu to robisz? I w dodatku chcesz coraz więcej pieniędzy?
Otóż jest granica fantazji.Tą granicą są możliwości finansowe ubezpieczonych. Można zabrać 100% dochodów i wypłacać poszkodowanym, nie żałowac i nie zazdrościć. Tylko z czego potem żyć?
Nie wiem czemu przykład z pedofilem Ci nie pasuje. Nie ma takiego zagrożenia? Nie jest ono porównywalnie traumatyczne do połamania nóg w wyniku potrącenia przez samochód? No więc ubezpieczajmy się.Obowiązkowo prawda?
W kwestii ostatnie zgadzam się w pełni. Jeszcze troszkę podniesie się koszty pracy, jeszcze tyci tyci podatki, składki, jeszcze ciutkę akcyzkę i cełko, jeszcze to i tamto i będziemy w raju.
O to chodzi?

20-02-2010 - 23:10:57

Witam,
Cenię każdą ciekawą dyskusję. Tą też. Miło mi.
Patrzymy na problem oc z dwóch różnych stron. Szkoda. Ja zawsze będę patrzył przez pryzmat osoby potencjalnie poszkodowanej.
Sprzeciw wobec obowiązkowemu oc można rozpatrywać na dwóch płaszczyznach:
1. Czy to badziewie jest mi w ogóle potrzebne? Sam zapłacę za szkodę w przypadku jej wyrządzenia.
2. OC jest mi potrzebne ale mnie nie stać mnie by je opłacić. Jest za drogie.

Ad.1. Możesz się nie zabezpieczyć i pozostać nie ubezpieczonym. Ludzie jadą bez świateł, bez hamulców. Ty nie będziesz miał oc. Konsekwencja będzie jedna – będziesz musiał zapłacić odszkodowanie poszkodowanemu. Czym ryzykujesz? W przypadku szkody płacisz z własnej kieszeni. No przecież tak chcesz. Jeśli jeździsz bezszkodowo – grozi Ci jedynie mandat w wysokości 50 PLN i wniosek do UFG – 500 EUR. Zakładając, że masz auto z silnikiem do 2,0 i mieszkasz w stolicy RP oraz, ze nie masz zniżki koszt wyniósłby również około 500 EUR. Wychodzisz na zero nawet w przypadku kontroli. Przy optymistycznym założeniu, że kilka lat nie miałeś kontroli jesteś „do przodu”. OK.? Masz wolność wyboru? Masz. Przecież nikt Ci pieniędzy z portfela na siłę nie wyjmuje. Więc ten przymus jest dla Ciebie raczej iluzoryczny . Takich aut śmiga po polskich drogach całkiem sporo. Zapewniam Cię jednak, że od takich kierowców bardzo trudno wyegzekwować jakiekolwiek odszkodowanie.

Ad.2. Czy ktoś robi problem, że nie ma prywatnego helikoptera albo statku? Nie piję szampana za 1000 PLN. Nie mam Ferrari. Nie każdego na to stać i to chyba zrozumiałe. Właściciel takiego wehikułu też płaci obowiązkowy pakiet ryzyk lotniczych czy morskich. Mnie np. nie stać na zakup jachtu. Czy zatem powinienem protestować przed stocznią, że jachty są zbyt drogie? Albo czy kupuję starą „balię” i narzekam, że oc na nią kosztuje zbyt dużo? Otóż nie. Może w tym stwierdzeniu będę do granic brutalny ale myślę racjonalnie. Cóż znaczy „granica możliwości finansowych przy płaceniu oc”??? Samochód jest dobrem luksusowym. Spowszedniał – to prawda. Ostatnio nawet bardzo ale mimo tego, to dobro, na które nie każdego stać. Tak było, jest i będzie. To trzeba przyjąć. Zatem nabywając auto należy się liczyć z pewnymi kosztami jego utrzymania (w krajach cywilizowanych koszty utrzymania są zwykle wyższe niż zakupu co bardzo dziwi naszych rodaków, jest to myślenie rodem z komuny gdyż wtedy również szczytem marzeń był zakup auta). Zakupem benzyny, przeglądów, wymiany opon i oc obowiązkowego. Bez benzyny nie pojedziesz ale bez oc auto jedzie. Więc w czym kłopot. Ty decydujesz. Masz wolność wyboru? A tak na marginesie to zawsze bawili mnie ludzie (nic osobistego), którzy najpierw nabywali terenówkę z silnikiem 4,0 a potem narzekali na koszt jazdy. Jeszcze jeden aspekt. Skoro nie stać Cię na oc to jak zamierzasz pokryć potencjalne straty? Resumując: nie każdego na wszystko stać. Co w tym dziwnego?

A to moje przewrotne pytanie wymaga odpowiedzi samemu sobie. Nie jest manipulacją – wymaga szczerości wobec samego siebie. Nie mnie odpowiadasz. Odpowiadasz sobie. Hołduję zasadzie: „Traktujmy innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani przez nich”. Dyskusja o granicy wolności jednostek ciągnie się wielowątkowo od wieków. Stoję na stanowisku, że wolność jednej jednostki (w tym przypadku sprawcy zdarzenia, który nie wykupił oc) nie może gwałcić wolności drugiej jednostki (potencjalnej ofiary i jej bliskich). Każdy jest sprytny jak się nic nie dzieje. Człowiek ma wewnętrzne przeświadczenie, że on jeździ dobrze więc nie będzie potencjalnym sprawcą – to taki mechanizm obronny, który pozwala uniknąć mentalnej samodestrukcji. Gdyby było inaczej, tj. gdybyśmy widzieli same zagrożenia, sami „prosilibyśmy” się ubezpieczycieli o objęcie ochroną ubezpieczeniową lub nie używali pojazdów. Konkludując. Szkody to niestety najczęściej zbieg różnych zdarzeń, których nie dało się przewidzieć „przed”, zatem każdydo czasu jest „fetniakiem” – no hard feelings.
Decydując o wykupieniu oc tylko pozornie działasz w granicach własnej wolności. Patrząc przez „różowe okulary” swoich doświadczeń za kierownicą, nie dostrzegasz potencjału zagrożenia. To zrozumiałe. Nikt jadąc nie przypuszcza, że pieszy może nagle jednak wejść na przejście, gdzie jest święta krową. Może być za ciemno, za jasno, deszcz, mgła itd. To nie ma znaczenia. Nie płacąc tego „haraczu” przekreślasz szanse takiej osoby na leczenie, rehabilitację. To, że przekreślasz siebie to twoja sprawa i nic mi do tego. Tu wolna wola. Nawiasem mówiąc- gdybanie takie jest częściowo nadużyciem z mojej strony bo mam świadomość istnienia UFG, który płaci za takie szkody jeśli sprawca nie okazał się zapobiegliwy i nie wykupił oc. A tylko „częściowo” nadużyciem ponieważ zakładam, ze wraz z likwidacją obowiązkowego oc zlikwidowany zostałby wg teorii JKM i Twojej UFG.

Twój przykład z lekarzem w odniesieniu do oc raczej wymagałby modyfikacji. Trochę inna dźwignia. Powtarzam jeszcze raz – wykupując lub nie umowę oc decydujesz o ewentualnych dalszych losach kogoś trzeciego. Nie tylko swoich. To jest ograniczanie wolności sprzeczne z zasadami współżycia. To, że jesteś obligowany płacić składkę uważasz za niesprawiedliwość. Ja za większą niesprawiedliwość uznaję to, że jak zrobisz komuś krzywdę nie mając tego produktu, nie będziesz w stanie mu powetować strat (możesz np. zginać). Oczywiście każdy relatywizm ocen jest zły ale dobro poszkodowanego cenię wyżej niż sprawcy czy potencjalnego sprawcy. Znając wielu ludzi nie znam obecnie nikogo, kto zdołałby pokryć ze środków własnych szkodę, jaka potencjalnie może się zdarzyć każdemu kierowcy. Żywy przykład – proszę bardzo. Prawidłowo jadącemu gimbusowi z dzieciakami pierwszeństwo przejazdu (jak to określiła sprawczyni „delikatnie wymusiła”)wymusza kierująca fiatem cc. Autobus uderza w słup elektryczny i staje w płomieniach. 20 poparzonych dzieci zostaje odwiezionych do szpitala. Jesteś w stanie zapłacić czy nie? Nauczyciel nie żyje? Masz tyle kasiory? Kierowca też? Starczy Ci? Słup przewrócił się na budynek mieszkalny i przygniótł emerytke. Zostało coś jeszcze? Emerytka opiekowała się niepełnosprawnym siostrzeńcem? Poszukaj jeszcze w portfelu bo i nauczycielka i kierowca byli jedynymi żywicielami rodzin a i energetyka ma biznes do Ciebie. Sorry za naturalizm ale dopiero życie pokazuje czy pewne rozwiązania się sprawdzają. Co poszkodowanym z tego, że Cię osądzą i nawet wsadzą. Zwycięstwa moralne są dobre w literaturze i filmach. Za przeproszeniem psińco. Liczy się taki wymiar – czy powetujesz im straty. Taki przykład rzuca też inne światło na kwestię wysokości sum gwarancyjnych. A przyznasz, że osoba idąca chodnikiem nie musi się spodziewać potrącenia przez auto. Zatem dlaczego ma się ubezpieczać. To już zakrawa o absurd sam w sobie. Wiesz czemu wprowadzono ten produkt na listę obowiązkowych? Ponieważ ustawodawca przewidział, że sprawca może tak narozrabiać, że nie będzie w stanie posprzątać po sobie (bo np. mogą musieć posprzątać jego przy okazji). Absurdalnym byłoby gdyby Państwo miało płacić za takiego delikwenta. Zatem skoro znaleźli się chętni w postaci Ubezpieczycieli, który jeszcze widzą w tym przyczynek do biznesu to „szafa gra”. A Tobie Osmiol powtarzam – dalej masz wybór płacić czy nie płacić. Masz też inny wybór. Możesz szukać tańszej opcji ubezpieczenia.
Co do tego nie żałowania poszkodowanym to się nie zgadzam. Ubezpieczyciele są zainteresowani jak najniższymi wypłatami. Pamiętaj, że wypłaty z zasady zmniejszają zysk firmy więc logicznie rozumując Ubezpieczycielom zależy by świadczenia były jak najniższe. Już raczej bym się zgodził, że pewien odsetek ubezpieczycieli „manipuluje” wskaźnikami, przeciąga wypłaty, zmusza poszkodowanych by poszli na drogę postępowania cywilnego. Z pewnością jednak ochoczo nie płacą.
Wzrost cen jest podyktowany faktem, iż spada rentowność produktu obowiązkowego oc posiadaczy pojazdów mechanicznych. Wprawdzie nadal trwa wojna cenowa by ubezpieczać jeszcze taniej. Jednak wierz mi – ten produkt jest deficytowy w większości firm ubezpieczeniowych. Coraz więcej zakładów ubezpieczeń rezygnuje w ogóle z ofertowania tego produktu, koncentrując się na bardziej zyskownych produktach. Nie ukrywam, że na wzrost cen wpłynęła również nasza emigracja. Pamiętasz jak parę lat temu pewien mieszkaniec Mławy próbując w GB wjechać swoim vw na autostradę pomylił kierunki i wjechał pod prąd. Zginęło wtedy małżeństwo Hindusów w Jaguarze. Kierowca VW zginął ale czy myślisz, że nawet gdyby przeżył powetowałby ewentualne straty. Szkoda do dziś jest nie zamknięta. A wiesz jak Ci sprawcy się potem żałośnie tłumaczą: Panie, ja tylko lekko puknąłem (40 000 EUR) go w Dover, Panie, myślałem ze zdążę … (28 000 EUR) ect. To takie świeże.

Kwestia ubezpieczenia zdrowotnego – przeczytaj jeszcze raz. U siebie napisałem „Nikt nie powinien go zmuszać by zawarł AC lub inną umowę dobrowolną. Ma wolność wyboru. To samo dotyczy ubezpieczeń zdrowotnych, domów, mieszkań et cetera.”

A ostatnia kwestia to dla mnie deserek. W RP jest ten problem, że właśnie nie wiadomo ile kosztuje leczenie. Jak wiesz – nie ma pełnego koszyka świadczeń (takiego zakresu i cennika świadczeń). Ubezpieczenia prywatne z tego powodu raczkują. Całkowita samowolka. Z pogrzebami również. Jeszcze większa całkowita samowolka.
No więc po pierwsze składki ubezpieczeniowe to nie zrzutka biedniejszych na czyjeś świadczenia. To nie funkcjonuje tak jak wielki wspólny worek. Ubezpieczenie to statystyka. To biznes (ale dopiero przy wielkiej skali - nawet gdybyś sprzedał 100 000 umów na 100% jesteś bankrutem). Przy czym pomysłodawca – ustawodawca jak pisałem wcześniej założył, ze część posiadaczy pojazdów nie jest w stanie udźwignąć obowiązku naprawienia szkody. Z drugiej strony skoro na sercu leży Ci los biednych to czemu taki biedny człowiek, który nie ma auta, którego nie stać na prywatne ubezpieczenie się (zdrowotnie, wypadkowo), ma być dodatkowo poszkodowany bo nie ma z czego pokryć kosztów leczenia ponieważ sprawca nie ma oc i środków na pokrycie leczenia. Jest to jeszcze bardziej niesprawiedliwe niż teza, że oc jest niesprawiedliwym obciążeniem.
Co do prawników i całej „oprawy”. A kto Ci mówi, że musisz korzystać? Możesz sam dochodzić roszczeń jeśli wiesz jak. Jeśli nie wiesz to musisz kupić od innego ta wiedzę.
Mnie nie bulwersuje wysokość tych opłat. Usługa jest tyle warta ile klient jest gotów za nią zapłacić. To odwieczne prawo rynku. Ktokolwiek próbuje prostować zdrowe zasady rynku najpierw zawsze zdrowo namiesza w gospodarce a potem kończy niepowodzeniem. Przykładów jest aż nadto. Masz plamę. Odplamiacz skuteczny jest drogi. Mało skuteczny jest tani. Twoja sprawa jaki wybierzesz. A może wywabić plamę domowym sposobem – octem czy jak?
Wiesz gdzie leży problem? W tym, że usługa nie jest doceniana. To, że koleś robi to w piętnaście minut nie oznacza, że jest ona mało warta. My Polacy mentalnością głęboko siedzimy w komunie. Jak ktoś pół dnia wrzucał węgiel prawnikowi do piwnicy to się narobił straszliwie. Bo ma odciski. Jak ten prawnik dzięki półgodzinnemu przemówieniu na sali sądowej wywalczył 1 mln odszkodowania to jest to zbyt wiele bo zarobił 15% czyli 150 000 PLN. Każdy może starać się zostać wziętym prawnikiem i robić kasę. Niestety to kosztuje lata pracy, masę wysiłki, trochę talentu i dużo szczęścia. Ja tam mu nie zazdroszczę.

Nie jestem prawnikiem.


Pozdrawiam

Trochekomuch

# Edit. Kolory.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-02-2010 08:22 przez Adminka.

21-02-2010 - 01:11:38

Strasznie długie robią sie te nasze wypowiedzi.Obawiam się,że większość zasypia w połowie i dlatego pogadujemy tylko we dwóch.
Więc dziś krócej , stąd nie o wszystkim. Wybacz
1. Nie tłumacz mi,że jednych ludzi stać na jedno a innych na nic.Wiem o tym.Tyle,że za swój luksus powinno się płacić samemu, więc i ubezpieczać samemu.
2. Co to znaczy "psińco"?
3. Jeśli oc jest deficytowe, to kto właściwie składa się na wypłaty? Marsjanie - jak mawiał Leszek Miller?
4. To Ty wyrażasz troskę nad poszkodowanymi, a nie ja i tym sposobem chcesz poprzez wywołanie współczucia wykazać konieczność przymusu oc - proszę więc nie wmawiać mi dziecka w brzuch.
5. Rzeczywiście każda usługa warta jest tyle ile klient jest gotów zapłacić. Czemu więc chcesz sam ustalać cenę, ba - pozostawić wręcz nieograniczenie jej wzrostu - i zmusić wszystkich do zrzucenia się na tą nią? To ma być rynek?
6. Z wielką przyjemnością zanoszę co parę dni czek do banku na kilkadziesiąt funtów za wypisany idiotyczny kwitek.Fakt.Niemniej mam prawo chyba do refleksji,że wypłata jest możliwa w takiej wysokości jedynie dlatego,że rozdęte do szaleństwa koszty róznego typu ubezpieczeń pozwalają pasożytować na ich obsłudze też i mnie. Jestem czasem bezczelny, ale pozwolisz,że nie będę cyniczny.

22-02-2010 - 21:16:02

Witam,

OC czy to dobrowolne czy obowiązkowe jest jednym z najtrudniejszych produktów. Stąd obszerność wypowiedzi. Można każdą wypowiedź skrócić i spłycić. Jednak to najczęściej skutkuje rozumowaniem w tej kwestii a la JKM. Gra w słówka jest fajna w "Angorze". Boje się takiej ‘felietonizacji”: „Ubezpieczony jedzie mniej ostrożnie zatem to ubezpieczenia oc są przyczyną wypadków”.

Moje pytanie brzmi: czy negujesz jedną z podstawowych zasad kodeksu cywilnego – odpowiedzialność sprawcy za naprawienie wyrządzonej szkody?

Jeśli negujesz tą fundamentalną zasadę współżycia społecznego to spokojnie możesz odpuścić sobie moje dalsze kawałki. Jeśli nie negujesz to widzę poważną sprzeczność w Twoim toku rozumowania. Skąd jako sprawca, będąc nie ubezpieczonym a jednocześnie odpowiedzialnym, weźmiesz środki na pokrycie wyrządzonych strat? Np. 1 mln EUR. Dojrzali ludzie biorą odpowiedzialność za siebie i swoje poczynania.

Nieubezpieczony=niewypłacalny=nieodpowiedzialny=grabarz twojej wolności

Ad 1. Możesz się nie zabezpieczyć w zakresie oc i pozostać nie ubezpieczonym. W czym problem? Kto Cię zmusza? Ustawa? A o konsekwencjach napisałem. Chyba nie są zbyt dotkliwe. Prawda?
Luksus posiadania wiąże się z braniem odpowiedzialności za ten luksus. Skoro jesteś zwolennikiem dobrowolności to z niepokojem odczytuję u Ciebie słowo „powinno się”. Po tobie oczekiwałbym raczej „może”.
Odgórne „zniesienie” oc obowiązkowego posiadaczy pojazdów to mentalna „NIGERIA”. Tam też nie ma oc ale czy chciałbyś tak? Raczej nie. Tam sprawcę ładują do więzienia jak nie ma z czego zapłacić. A co Tobie z tego, że on siedzi. Ty nie masz kasy by naprawić auto a z Twoich podatków Państwo go utrzymuje. Same straty.

Ad 2. Psińco to tyle co „nic” – w tekście „a poszkodowanemu nic z tego (z tego osądu sprawcy). Psińco jest też objaśnione co do treści w pierwszym inicjalizującym poście. „Psińco czyli NICCCC”.

Ad.3. Czy jeśli supermarket robi promocję i sprzedaje wiadro pomarańczy z 1 PLN (Kaufland) to oznacza to, że Marsjanie dotują Kaufland? Nie.
Czy właściciel Kauflanda w związku z ustaleniem takiej ceny pomarańczy to kretyn? Nie.
Czy Kaufland codziennie sprzedaje wiadrami pomarańcze po 1 PLN? Nie.
Jaki cel ma Kaufland? Banalnie proste. Przyciągnąć klienta akcją marketingową by zainteresować go resztą oferty.

Powtarzam – oc jest deficytowe. Powoduje chwilowe wzrosty obrotów i „dopompowanie” kasy. Kasa ulokowana na lokatach pozwala wyjść na zero i wytrwać niektórym na rynku. Ostatnio mam wątpliwości nawet czy PZU jeszcze na tym wychodzi na plus – choć ceny ma bajońskie. Proponuję lustrację wyników finansowych ubezpieczycieli. Co ciekawe ci z dużym odsetkiem oc komunikacyjnego w portfelu są najczęściej grubo pod kreską.

Ad 4. Osobiście obojętny jest mi Twój pogląd w tej sprawie jednak zalecam unikanie szkód ze sprawcami bez oc. Grozi to poważnymi kłopotami dla poszkodowanego. Czytaj: każde obowiązkowe oc kom gwarantuje Ci, jako poszkodowanemu, więcej niż nawet najlepsze ubezpieczenie dobrowolne. Od sprawców oczekuję szacunku – tj. aby byli odpowiedzialni i się zabezpieczyli. Współczucie dla ofiary nie jest u sprawcy elementem niezbędnym. Sprawca ma zrefundować straty poszkodowanego a z czego to zrobi – to mnie nie interesuje. Tylko skąd weźmie pieniądze skoro uważa, ze obecne ceny oc są zawyżone. Ustawodawca przewidział trafnie rażącą głupotę i nieodpowiedzialność części użytkowników dróg. Stąd oc jest obowiązkowe. Ciekawe czy ktoś robił badania, że kierowca bez oc jeździ bezpieczniej? A może tak jest zestresowany tą myślą, ze jedzie bez oc, że trudno mu się skupić? Logika logiką a praktyka praktyką.

Ad. 5. Ubezpieczyciele nie zawiązali zmowy co do cen. Tu jest wolny rynek. Ty wybierasz zakres i cenę. Ba. Możesz wybrać nawet sumę gwarancyjną. W handlu i usługach jest tak samo. Idziesz lub dzwonisz. Pytasz. Jak Ci nie odpowiada idziesz gdzie indziej. Co w tym nienormalnego. Tak działa rynek. To jakbyś przepytał wszystkich malarzy w mieście i skonstatował, ze oni się zmówili bo Ci dalej za drogo. Jak nie akceptujesz ceny to nie kupujesz i sam malujesz lub mieszkasz w nie pomalowanym mieszkaniu. A jeśli cena benzyny rośnie, farby też, to cena usługi malowania też wzrośnie. Na cenę ubezpieczenia też wpływa kilka czynników, które generują składkę.
Po pierwsze – kto ma ustalić cenę jak nie sprzedający usługę? Co, klient ma rzucić co łaska?
Po drugie - Cena rośnie albo spada w zależności od popytu i podaży. Stara zasada kupiecka. Jak Ci za drogo poszukaj taniej. Jakie to proste.
Po trzecie nie wszyscy płacą. Płacą tylko Ci, którzy chcą. Mało tego krąg się zawęża do „chcących” posiadaczy pojazdów. Więc zdecydowanie nie wszyscy.
Nikt Ci siłą pieniędzy z portfela nie wyjmuje. Wiesz czemu płacisz? Płacisz bo się boisz. Ubezpieczyciel sprzedaje Ci lek na skołatane nerwy i stres – oc kom. A to że się stresujesz wydatkiem to… biorąc z terminologii medycznej „lek na jedno pomaga a na drugie szkodzi”.
A wiesz czemu oc jest nadal wg mnie bardzo tanie do ryzyka? Bo jest masowe a przez to ryzyko lepiej się rozkłada. Gdyby nie było masowe mało kogo byłoby na nie stać.


Unikaj Nigerii. Mentalnej i rzeczywistej.

Pozdrawiam

Trochekomuch

22-02-2010 - 22:03:59

@trochekomuch
Pozwolę sobie zauważyć że gdyby nie było przymusowych OC, to firmy ubezpieczeniowe oferowały by za dodatkową opłatą ubezpieczenie które również pokrywa koszty w przypadku gdy sprawca nie ma ubezpieczenia. I sprawa rozwiązana, jesteś kryty na wszystkich frontach. Dokładnie tak jak można się ubezpieczyć od tego że cię sąsiad zaleje. Firma tobie wypłaca kasę i jej już zmartwienie jak wyciągnąć kasę od sprawcy zalania.

22-02-2010 - 23:13:42

Cytuj
trochekomuch

Trochekomuch - tak przekornie

Po przebrnięciu przez teksty moja konkluzja: nie przekornie ale... trochę komuch smiling smiley Najkrócej mówiąc: nie rozumie Pan wolności jednostki i równocześnie jej odpowiedzialności za swoje czyny. Ten temat można ciągnąć w nieskończoność nie dochodząc do wspólnych wniosków, jeżeli nie odrobi sie lekcji pt: wolność jednostki, ograniczenia tejże wolności, odpowiedzialność za swe czyny.
Pozdrawiam

22-02-2010 - 23:38:31

Cytuj
trochekomuch
Powtarzam – oc jest deficytowe. Powoduje chwilowe wzrosty obrotów i „dopompowanie” kasy. Kasa ulokowana na lokatach pozwala wyjść na zero i wytrwać niektórym na rynku. Ostatnio mam wątpliwości nawet czy PZU jeszcze na tym wychodzi na plus – choć ceny ma bajońskie. Proponuję lustrację wyników finansowych ubezpieczycieli. Co ciekawe ci z dużym odsetkiem oc komunikacyjnego w portfelu są najczęściej grubo pod kreską.
...co w zasadzie udowadnia, a co najmniej mocno uprawdopodabnia tezę, że wprowadzenie obowiązkowego OC powoduje, że ludzie generalnie częściej rozbijają swoje auta. Deficytowość OC oznacza bowiem, że sumy wypłat muszą iść w górę szybciej niż sumy składek.
To raz.

Dwa to to, że Balcerek wbił gwoździa do trumny z napisem "obowiązkowe OC jest korzystne". Jeśli się boisz, że jakiś niewypłacalny gołodupiec zrobi Ci kuku to nic prostszego - ubezpiecz się na taką okoliczność. Nie da się? Zgadnij dlaczego? Bo skoro OC jest obowiązkowe to po cholerę jeszcze płacić na ubezpieczenie się na wypadek braku ubezpieczenia przez kogoś innego?
Powiedz Ty mi lepiej co będzie jeśli ten gołodupiec się nie ubezpieczy mimo istnienia obowiązku? Czyż nie prowadzi to do sytuacji identycznej z tą, gdyby się nie ubezpieczył bez obowiązku?

Trzy: idea ubezpieczenia generalnie polega na tym, że ubezpieczasz się od tego co Ciebie może spotkać, a nie kogoś innego. I tak możesz się ubezpieczyć od tego, że ktoś ci wjedzie w d.. na skrzyżowaniu, lub od tego, że Ty komuś zrobisz to samo. I tylko od Ciebie zależy czego bardziej się boisz.

23-02-2010 - 01:04:34

Idzie facet ulica.Przypadkowo potraca babcie.Ta upada na chodnik, ale ,ze miala osteoporoze, lamie sobie kosc biodrowa i dlugo i bolesnie choruje. Czy nalezy wprowadzic obowiazkowe OC od chodzacych po chodniku?
Kupilem sobie radio.Przez zupelny przypadek moj wlasny pies pyrgnal wlacznik i tak glosno zawylo, ze sasiad dostal udaru mozgowego. Czy posiadacze radia powinni miec ubezpieczenie oc?
Sasiadka pracuje w szkole, wychodzac na przerwe na korytarz poslizgnela sie i wyrznela zgrabnym tylkiem o posadzke doznajac potwornego stluczenia musculus gluteus minor - czyli miesnia dupnego.Jej maz w zwiazku z brakiem jej zainteresowania seksem przez pare dni postanowil odwiedzic dom publiczny i tam zastal tescia, ktory na jego widok dostal zawalu i umarl. Czy od odpowiedzialnosci cywilnej za straty materialne i cierpienie tesciowej meza mojej sasiadki powinni byc ubezpieczeni: maz mojej sasiadki, ona, sprzatacza w szkole, co zbyt porzadnie wypolerowala , szkola, producent plytek podlogowych , ktorymi wylozono korytarz, producent pasty czyszczacej i miotly czy moze ojciec mojej sasiadki , ktory tak glupio ja wychowal,ze zamiast zajmowac sie wlasnymi dziecmi i mezem poszla do roboty i zajmuje sie wszystkimi innymi dzieciakami tylko nie swoimi?

23-02-2010 - 02:54:26

Prosta zagadka: jadę przepisowo samochodem i dostaję zawału, co powoduje utratę panowania nad pojazdem. Wpadam na inne auto i jego kierowcę trwale okaleczam. Czy będę zmuszony płacić odszkodowanie/zadośćuczynienie? (Np. rentę do końca jego dni.)

---------------------------------------
pozdrawiam

23-02-2010 - 12:49:03

Jeśli miałeś świadomość swojej choroby i np lekarz poinformował Cię że nie powinieneś prowadzić to owszem jesteś winny natomiast jeśli nigdy wcześniej nie miałeś problemów zdrowotnych związanych z sercem to jest to czysty przypadek i nie możesz za niego ponosić pełnej odpowiedzialności gdyż nie miałeś możliwości mu zapobiec.

23-02-2010 - 18:12:56

A dajmy na to tętniak? Zupełnie nie zdajesz sobie sprawy z jego istnienia. Pęka podczas jazdy samochodem i konsekwencje, jak wyżej. Co wtedy?

Zagadka druga: Kupujesz w McDonaldzie gorącą kawusię, płacisz i idziesz do stolika poczytać wyborczą. Po drodze pęka Ci tętniak w mózgu i tracąc kontrolę nad własnym ciałem, oblewasz kawą małe dziecko, kalecząc je dotkliwie. Jak wtedy wygląda kwestia odpowiedzialności?

---------------------------------------
pozdrawiam
Anonimowy użytkownik

23-02-2010 - 21:17:42

@hub_lan
Proszę o kulturalne zachowanie w stosunku do innych użytkowników forum.

23-02-2010 - 21:21:53

No chwilę, jak to "bzdurnych kwestiach"?Karolak przedstawił zupełnie normalne sytuacje,ja też, i ,w związku z tym, stawia się całkiem logiczne pytanie o uzasadnienie obowiązkowości ubezpieczenia li tylko w kwestii jazdy samochodem.
I sugeruję mimo wszystko powstrzymać się od ubliżania sobie. To prymitywne narzędzie wyrażania stosunku do współdyskutanta bardziej deprecjonuje "używacza" inwektyw.

23-02-2010 - 21:40:48

rozumiem że ad persona za bardzo poszedłem

ale proszę mi nie wmawiać że na pytanie o tętniaka moja poprzednia wypowiedź nie jest wystarczającą przy odrobinie dobrych chęci zrozumienia czytanego tekstu.

gdzie jest wina żeby mogła być kara? co innego gdyby ktoś z pełną świadomością swojego schorzenia prowadził samochód .. wtedy owszem jest wina bo mógł zapobiec



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 23-02-2010 21:44 przez hub_lan.

23-02-2010 - 23:07:36

@ Karolak

Generalnie od tego by osądzić Twoją ewentualną odpowiedzialność za wypadek spowodowany np wylewem jest sąd. Generalnie cywilny. Wyobrażam sobie to tak, że sąd bierze pod uwagę wszystkie okoliczności i jakieś postanowienie podejmuje. I te postanowienia mogą bywać różne.

Niemożliwym jest kazuistyczne, kodeksowe, wymienienie/przewidzenie wszystkich możliwych w przyrodzie zjawisk i zdarzeń. Bo niby w jaki sposób z góry określić odpowiedzialność za to, że np nagle walnął w Ciebie piorun jaśnisty albo meteoryt i siłą impetu rzucił Cię na samochód stojący parę metrów dalej? Albo w ogóle kto ma odpowiadać za to, że akurat w Ciebie ten piorun strzelił?

Od tego są właśnie ubezpieczenia, żeby na wszelki wypadek czuć się bezpieczniej. Również na wypadek, że któregoś razu za kółkiem dostaniesz wylewu i być może poniesiesz tego nieprzewidywalne konsekwencje. Ale wszystko dobrowolnie, za to z potencjalną pełną odpowiedzialnością. Inaczej trzeba by było wszystkich od wszystkiego ubezpieczać.

23-02-2010 - 23:08:31

O rany! Ale obrodziło.
No cholera jasna, żeby chociaż ktoś napisał, że oc obowiązkowe jest niesprawiedliwe bo trzeba płacić od chwili zarejestrowania – nawet jeśli auto jest niesprawne. Albo, że ubezpieczyciele oszukują przy wyliczaniu odszkodowań z oc. Albo że są te regresy. To bym zrozumiał a Wy cały czas te głodne kawałki o wolności jednostki i niesprawiedliwości biednych płacących.
Piszący na forum przeciwnicy obowiązkowego oc kom. - czy mieliście kiedyś wypadek lub stłuczkę? Jeśli tak, to jestem ciekaw jaki odsetek z Was korzystał z własnego ubezpieczenia a nie oc sprawcy? Podzielcie się doświadczeniami ale bądźcie konsekwentni. Zakładam, ze każdy z Was - oponentów korzystał ze swojego dobrowolnego. A jeśli nie to przynajmniej pozwał sprawcę do sądu i tam go gnębił parę lat a potem ściągał 5000 PLN w 100 dogodnych ratach. Bez odsetek. Bez zaświadczeń.No ale jak ktoś ma w sercu Media Markt…
A jak nie mieliście przygód z wypadkami to gratuluję szczęścia. Niestety w takim przypadku to dla Was czysta teoria.

Pozdrawiam

trochekomuch tak przekornie

23-02-2010 - 23:10:43

Witaj Balcerek,
Nie wiedziałeś, że takie ubezpieczenie jest już dawno na rynku? To AC. Istnienie Ac nie jest warunkowane brakiem oc obowiązkowego. Jednakże gdyby wycofano oc obowiązkowego cena AC wzrosła by wielokrotnie ze względu na ograniczoną skuteczność regresów. Co do zakresu (czytaj skuteczności) ubezpieczeń dobrowolnych to żenada. Jak cie sąsiad zaleje to ok. Płacą. Ale jak będzie kuł młotem i ci popęka ściana to twój ubezpieczyciel ci odmówi odszkodowania bo ubezpieczenia dobrowolne tym się różnią od obowiązkowego, że najczęściej obejmują ryzyka zdefiniowane. A przecież sąsiad dalej ponosi odpowiedzialność cywilną za zniszczenie Twego lokum. I wynika z tego, że niektóre fronty masz „niepokryte”.
Dla „niewierzących” w potrzebę obligatoryjnego oc - gdyby to tylko ofiara ubezpieczyła się dobrowolnie pewnie jej ubezpieczyciel stwierdziłby, że akurat w jego owu jest, że płaci za wypadki w piątki a nie w poniedziałki, za potrącenie autem każdego koloru ale nie zielonym, poszkodowany powinien mieć atestowane światełka odblaskowe po dwa na każdym rękawie a miał jedno i to nie atestowane. Teraz oczywiście „felietonizuję” ale każda umowa dobrowolna ma masę wyłączeń, o których poszkodowany dowiaduje się oczywiście „po szkodzie”. Z tego co niektórzy napisali wnioskuję, że też sami nie czytają OWU – gdyby czytali to wiedzieliby co jest w ustawie i nie zadawaliby niektórych pytań.


Pozdrawiam

Trochekomuch bardzo przekornie

23-02-2010 - 23:12:39

[[color=#0066FF]color=#0066FF]Witaj Leon Proof,
Zastrzegam się. Zaznaczam. Nie jest to żadna złośliwość. Życzę spotkania na drodze (odwiedź może któryś z krajów WNP) z jednostką, która wybrała wolność w zakresie oc obowiązkowego i się nie zabezpieczyła, przez to Ciebie tj. inną wolną jednostkę naraża na ograniczenie wolności. Najlepsze doświadczenie na własnej skórze. Marks z Engelsem też w sumie nie chcieli źle pisząc i publikując swoją wesołą twórczość. Albo sprawdź np. kiedy Lenin spotkał pierwszy raz prawdziwy proletariat. Też się rozczarował jak „to” wygląda a wydawało mu się, że jego koncepcja jest taka spójna. Co z tego wyszło w praktyce?
A w ocenie poglądów byłbym ostrożniejszy. Argumenty ad personam – dziecinada ale Ci wybaczam. Tonący brzytwy się chwyta. W Twojej wypowiedzi ZERO procent argumentów. Żadnych. Ani teoretycznych ani praktycznych. Swoją drogą to pewne teorie ciężko wprowadzić w życie bo model się przewraca. Masz jakąś KONKRETNĄ koncepcję?[/color]
Z partyjnym pozdrowieniem

Trochekomuch[/color]

23-02-2010 - 23:17:45

[[color=#0066FF]color=#0066FF]Witaj Ortodoks,
Raz. Równie dobrze można powiedzie: jest deficytowe bo w RP jest za tanie w stosunku do faktycznych kosztów. I jest to zgodne z rzeczywistością. Jeśli nie wierzysz – trudno.
Nie znam rzetelnych badań wykazujących, ze kierowcy bez oc robią mniej wypadków. To gdybanie. Są natomiast statystyki potwierdzające, że kierowcy z wykupionym dobrowolnym AC mają częściej wypadki niż Ci z samym oc. A SWOJĄ DROGA TO CIEKAWE DLACZEGO DOBROWOLNE UBEZPECZENIA SAMOCHODU SĄ ZNACZĄCO DROŻSZE OD OBOWIĄZKOWYCH. Wierz mi. Nie chodzi o tą kradzież.
Dwa. Balcerek nie wbił, tylko próbował wbić, i to nie gwoździa tylko zardzewiałą pinezkę w ścianę. I się zgięła. Oj. Na pinezce to się nawet kalendarz nie utrzyma o ile wbiłby ją w ścianę. A powiesić całą teorię na tym…
Nie „po cholerę” tylko np.:
Może się zdarzyć, że sprawca jest z Macedonii a Ty nie masz ochoty korespondować z macedońskim zakładem ubezpieczeń przez pół roku.
Może się zdarzyć szkoda, w której następuje współwina (a nie masz ochoty pokrywać 50% kosztów naprawy swojego auta),
Może się zdarzyć, ze sam sobie uszkodziłeś pojazd uderzając w brzózkę lub dębinkę,
Może się zdarzyć, ze sprawca ceniący wolność decyzji zbiegnie z miejsca zdarzenia i tak dalej i tak dalej,
Dalej dwa. O widzisz a w pytaniu „Powiedz Ty mi lepiej co będzie jeśli ten gołodupiec się nie ubezpieczy mimo istnienia obowiązku? Czyż nie prowadzi to do sytuacji identycznej z tą, gdyby się nie ubezpieczył bez obowiązku?” dajesz upust całe swej ignorancji w tej dziedzinie. WŁAŚNIE, ŻE NIE PROWADZI DO IDIOTYCZNEJ SYTUACJI. Wbrew temu co piszecie zakładam, że niewielu niestety czytało ustawę o ubezpieczenia obowiązkowych. A mimo tego nastąpiła krytyka OC. Polecam rozdział w/w ustawy o UFG. To taki organ, który płaci szkody za zapominalskich. Zakładam, że jak zniknie obowiązkowe oc zlikwidowany zostanie też UFG. Było we wcześniejszym „poście”.
Trzy: Całkowite niezrozumienie pojęcia odpowiedzialność cywilna. A kodeks cywilny warto znać. A jak krytykuje się to nawet powinno się znać. Ustawę też. Ciebie nie muszę pytać czy negujesz odpowiedzialność sprawcy za szkodę.[/color]

Pozdro

Trochekomuch[/color]

23-02-2010 - 23:20:55

Karolak.

Niezależnie czy wiedziałeś o chorobie, czy nie wiedziałeś ponosisz odpowiedzialność za swoje działania i jeśli zrobisz komuś krzywdę twój ubezpieczyciel w zakresie oc będzie musiał zapłacić ofierze odszkodowanie.

Ad. hub_lan
A pytania Karolaka nie są głupie. Są za to niemądre odpowiedzi. Np. „Jeśli miałeś świadomość swojej choroby i np lekarz poinformował Cię że nie powinieneś prowadzić to owszem jesteś winny natomiast jeśli nigdy wcześniej nie miałeś problemów zdrowotnych związanych z sercem to jest to czysty przypadek i nie możesz za niego ponosić pełnej odpowiedzialności gdyż nie miałeś możliwości mu zapobiec.” Bezwzględnie sprawca odpowiada za takie zdarzenie niezależnie czy akurat zachciało mu się kupkę, czy akurat wymiotuje czy ma swędzenie pach czy zawał. Może wiedzieć, nie wiedzieć, nie chcieć wiedzieć. Ponosi odpowiedzialność a TU musi zapłacić całą szkodę. Nie ma tłumaczeń, że serducho boli. Ubezpieczyciel musi zapłacić nawet jeśli sprawca był nietrzeźwy, bez uprawnień i do tego zwiał z miejsca zdarzenia. Tyle, ze w tych ostatnich przypadkach ma prawo regresu.


Trochekomuch

23-02-2010 - 23:30:59

Cytuj
trochekomuch
Piszący na forum przeciwnicy obowiązkowego oc kom. - czy mieliście kiedyś wypadek lub stłuczkę? Jeśli tak, to jestem ciekaw jaki odsetek z Was korzystał z własnego ubezpieczenia a nie oc sprawcy? Podzielcie się doświadczeniami ale bądźcie konsekwentni.

Sorki mistrzu ale argumenty tego typu są już na pograniczu bełkotu. To nawet nie jest cyniczna erystyka tylko... no właśnie... to stare i przetarte koleiny dysput z lewakami:
"Jeśli nigdy nie miałeś nowotworu, to nie możesz być przeciwko państwowej służbie zdrowia i obowiązkowym ubezpieczeniom w tym zakresie, bo nic o tym nie wiesz! Ty hipokryto!"
"Jeśli nigdy nie miałeś wypadku z nieubezpieczonym kierowcą to nie możesz być przeciwko obowiązkowemu OC, bo nic o tym nie wiesz! Ty hipokryto!"

Otóż komuchu, wyobraź sobie, że można nie mieć do czynienia z takimi przypadkami, a mimo to mieć na ten temat swoje dobrze uargumentowane zdanie. Co to niby przeszkadza? To może i trenerami piłkarskimi powinni być wyłącznie byli wybitni piłkarze? Logika w końcu ta sama...
Nie lubię epatować swoją osobą ale wiedz, że dotknęły mnie zarówno nowotwory (dwa razy), moich najbliższych też, a i zniszczenie samochodu przez nieubezpieczonego (a raz nawet przez "nieznanych sprawców) też mi się przydarzyło! No popatrz jaki niefart! I popatrz, dalej jestem przeciwnikiem obowiązkowych ubezpieczeń.

Chcesz coś jeszcze dodać do tych "głodnych kawałków"?

EDIT:
Ponieważ walisz po kilka postów pod sobą to odpowiadając na jeden przegapiłem kolejny.
Ponieważ dyskusja z Tobą jest w mojej ocenie bez sensu to chyba dam sobie spokój. Myślę za to, że na forum PO spotkasz się z dużym entuzjazmem.
Ponieważ już trochę ekshibicjonizmu pouprawiałem to dodam, że jako prawnik znam KC dość dobrze (tak myślę) i daj już sobie naprawdę spokój.
Nie mam zamiaru Cię tutaj edukować albo oświecać. Nie za darmo w każdym razie. Natomiast sytuacja szkody ze strony osoby nieubezpieczonej zawsze jest taka sama. To, że w obecnym systemie za jednego gamonia musi płacić reszta ludzi jest oczywiście faktem, ale równie patologicznym jak cały system przymusowego OC.
Bo nie ma czegoś takiego jak "organ, który płaci". Ludzie płacą komuchu, ludzie. I kto tu jest ignorantem?



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 23-02-2010 23:48 przez Ortodoks.

23-02-2010 - 23:35:20

Witaj Osmiol,
To dobrze, że jak brak argumentów, a przypomnę mówimy o obowiązkowym oc komunikacyjnym posiadaczy pojazdów mechanicznych w związku z ruchem tych pojazdów, to chociaż dopisuje dobry humor.
Odpowiedzialny człowiek zabezpiecza się również na okoliczność szkód wyrządzonych w życiu prywatnym. W takim przypadku ubezpieczenie oc nabiera czasem nawet charakteru swoistej ochrony prawnej chroniąc nasz portfel przed próbami wyłudzenia odszkodowań. Produkt oc pozwoli uniknąć kosztownych procesów. Oc „od chodzących po chodniku” jak napisałeś to po prostu oc w życieu prywatnym.
W cywilizowanym społeczeństwie gdzie szanowane są prawa jednostki jeśli jedna Pani drugiej Pani w czasie ulewy wybije oko parasolką mówi: przepraszam, moja wina, oto moja polisa oc proszę skorzystać.
W niecywilizowanym sprawca bez oc po zrobieniu szkody: ucieka, wypiera się, obrzuca wyzwiskami poszkodowanego, nie potwierdza okoliczności zdarzenia, nie stawia się w sądzie, nie płaci odszkodowania zasądzonego, przepisuje majątek (jeśli ma go) na rodzinę by go nie zajął poszkodowany w postępowaniu komorniczym.
O ileż przyjemniejsze i łatwiejsze jest życie w cywilizowanym społeczeństwie… a wszystko kosztem np. 30 PLN rocznie. Banalne.


Pozdro

Trochekomuch

23-02-2010 - 23:46:58

Ortodoks,
Nie widziałem tego posta niżej. Brniesz dalej. Po co angażować sąd jak ktoś miał wylew i walnął z tego powodu w inne auto. Co ma do tego sąd? Ty przywaliłeś i Twoja wina. Ubezpieczyciel musi płacić. Co sąd obchodzi, że Cię zęby bolą lub jedziesz do narzeczonej na seks i jesteś wyluzowany.
Miałem kiedyś takie zgłoszenie szkody, w którym gościu tłumaczył, że mu ptak – gołąb dla jasności, wleciał przez otwarte okno i jak go wypuszczał do spowodował kolizję. Co to kogo obchodzi. Nie zachował należytej ostrożności i finał. Już widzę te korytarze sądowe na których tłoczą się zwolennicy wolności decyzji przy zakupu oc… A my z podatków płacimy grubą kasę, żeby ktoś się bawił latami w egzekwowanie odszkodowań przez sąd.

No hard feelings. troche przekorny jestem.

Pozdrawiam

Trochekomuch
Nie możesz pisać w tym wątku ponieważ został on zamknięty
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6137, Posty: 45237, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 185, Posty: 2184.