Banki a wolny rynek.

Wysłane przez Antykomunista 

31-05-2009 - 14:08:44

Nie tylko instytucje rządowe, ale i również w dużej mierze opinia publiczna, stawiają szereg zarzutów wobec koncepcji wolnej bankowości. Większość z nich (jak to w społeczeństwie bywa) jest wynikiem raczej niedoinformowania, natomiast ostatnio znalazłem gdzieś dość ciekawy (co prawda, momentami łopatologiczny) filmik, który porusza wprost tematykę wolnej bankowości - jednak teza, która stawia pod koniec, jest zasadniczo odmienna od moich personalnych spostrzeżeń. Ciekawy jestem, co myslicie na ten temat :

video.google.pl/videoplay?docid=-1887591866262119830

IMO Mises zasadniczo uporal się z tym problemem, postulując standaryzację złota i odrzucając mechanizm koncesjonowanego przez rząd środka płatnicznego na zasadzie wyłączności...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 31-05-2009 14:18 przez Antykomunista.

01-06-2009 - 00:02:12

Regulacje prawne dotyczące kredytu uznają za dopuszczalne zjawiska, które dopuszczalnymi absolutnie być nie powinny; a czynią to dlatego, że władza jest poważnym beneficjantem niemoralnego procederu. Pieniądz oparty o standard złota trochę ukróca jeden z elementów tego procederu, więc dobrze byłoby aby został zastosowany. Niemoralność obecnego systemu monetarnego nie zostałaby jednak tym sposobem powstrzymana.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 01-06-2009 22:08 przez Freeman.

01-06-2009 - 10:49:05

Szanowni Państwo a co sądzicie o propozycji Pana Tomasza Urbasia?
[urbas.blog.onet.pl]

01-06-2009 - 13:18:23

Ogromny zbiór samych nieporozumień.

01-06-2009 - 17:39:41

miro Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Szanowni Państwo a co sądzicie o propozycji Pana
> Tomasza Urbasia?
> [urbas.blog.onet.pl]

Niesamowita bzdura. Podstawowy blad to zalozenie, ze inflacja jest niezbedna i konieczna. Idea T. Urbasia sprowadza sie do tego, ze nowo drukowany pieniadz powinien pojawiac sie najpierw u zwyklych ludzi, a nie jak w tej chwili u bankierow, ktorzy podejmuja decyzje gdzie poplynie nowo wydrukowany pieniadz. Chyba nie nalezy udowadniac nikomu, ze kto pierwszy jest w danej fali inflacyjnej ten zarabia najwiecej. Zarobek polega na wysysaniu wartosci z juz istniejacych pieniedzy.
Ponadto chce powiazac emisje nowego pieniadza do zmian w PKB. Ale jakos nie napisal co zrobi, gdy PKB sie bedzie kurczyl? Zeby byc konsekwentym powinien wycofac pieniadze z rynku. Ale wcale tego nie zaproponowal. Czyli drukujemy jak PKB rosnie, a jak przestaje rosnac? To podniesiemy podatki? Nie ma tam takiej propozycji.

Blad T. Urbasia polega na zalozeniu, ze rozumie inflacje jako stalosc cen. Natomiast prawdziwa inflacja polega na zwiekszaniu bazy monetarnej. Teoria marginalnej (krancowej) uzytecznosc (nagrodzona Noblem) wyjasnia doglebnie, iz ceny sa subiektywne i nie mozna myslec o nich w kategoriach jakies wartosci obiektywnej, ktora nalezy koniecznie utrzymac (np. poprzez emisje nowego pieniadza). Panu Urbasiowi zalezy zwyczajnie na populizmie i sterowanie inflacja do grupy spolecznej (koncowych konsumentow), ktora on uwaza za wlasciwa. Obecnie wladza i intelektualisci uwazaja, ze to im sie nalezy wieksze bogactwo, wiec steruja inflacja (poprzez kontrole bankow) do wybranych sektorow.

Ja na to odpowiadam: Nie powinno byc zadnych rownych i rowniejszych. Wyeliminujmy jakakolwiek emisje pieniadza i wtedy nikt nie bedzie otrzymywal premii inflacyjnej. Niech pieniadz, ktory w tej chwili jest w obiegu zachowa swoja wartosc i zadnego nowego drukowania.

A propos standardu zlota, to takze i von Mises zauwazyl, ze producent zlota otrzyma w takim systemie premie inflacyjna i bedzie uprzywilejowany w stosunku do reszty spoleczenstwa. ZADNYCH PRZYWIEJOW, DLA ZADNYCH "POTRZEBUJACYCH" GRUP.

01-06-2009 - 22:18:41

To jest wreszcie właściwy postulat: "żadnych przywilejów dla żadnych grup". Otóż to! Teraz dopiero postawmy istotne pytania praktyczne: jakimi regułami prawnymi objąć należy pieniądz i kredyt, żeby spełniony został ten postulat. To jest dopiero rewolucyjne myślenie! To jest dopiero właściwe pytanie o to "co należy zrobić, żeby uśmiercić dzisiejszy, złodziejski system?" Propozycje p. Urbasia przypominają mi trochę australijskie pomysły "kredytu społecznego" - lekarstwo gorsze od choroby; zwalczanie głupoty i draństwa jeszcze większą głupotą i jeszcze większym draństwem. Pytać trzeba: jak obecną głupotę i obecne draństwo wyplenić?.

02-06-2009 - 11:26:36

Rozwiazanie sprowadza sie do tego, aby uzywany pieniadz mial gwarantowana ilosc. Ludzie zawsze do tego dazyli i dlatego wlasnie zloto bylo uwazane jako posiadajace taka gwarancje, bo bylo metalem rzadkim i nie istnialo duze jego wydobycie.

Panstwo powinno zapewnic stala baze monetarna. Powinno oglosic: "Wypuscilismy 100 jednostek pienieznych". Ich wymienialnosc gwarantuje nasza sila i nigdy nie wypuscimy wiecej.

Jak tego dokonac obecnie?
1. Wszystkie depozyty biezace musza miec 100% pokrycie w gotowce.
2. Depozyty terminowe nie moga byc wycofane przed terminem.
3. NBP nie powinno skupowac obligacji innych rzadow (dla niewtajemniczonych - w ten sposob NBP tworzy rezerwe walutowa i emituje nowe zlotowki stawiajac w uprzywilejowanej sytuacji inwestorow zagranicznych).

Oczywiscie jest to niemozliwe, poniewaz rzad musialby zrezygnowac z podatku inflacyjnego, waznego zrodla dochodu. Nalezy sobie zdac sprawe, ze na podatku inflacyjnym zyskuja tez wszyscy dluznicy oraz inwestorzy zagraniczni. Z tego powodu nawet jezeli rzad zaniechalby podatku inflacyjnego, to musialby sie przeciwstawic tymze grupom nacisku. Sa one bardzo silne i obecny rzad zostalby z latwoscia doprowadzony do upadku, gdyby podjal takie dzialania.

02-06-2009 - 23:43:07

Ależ zmiana systemu ma sens nie wtedy, gdy władza zmieni metody rabowania wszystkich na rzecz niektórych. Zmiana systemu jest sensowna właśnie wtedy, gdy władza przestanie służyć uciskowi. Taki jest sens i cel prawdziwej opozycji. Pieniądz więc nie powinien służyć do zbierania haraczu pod postacią podatku emisyjnego. Władza powinna całkowicie wycofać się z działalności gospodarczej, a to oznacza, że nie powinien istnieć żaden bank będący własnością państwa. Państwo powinno tylko zafundować takie prawo, które nie będzie dopuszczało żadnych dyskryminacji ani przywilejów.

03-06-2009 - 10:57:38

Zwroc prosze uwage, ze ja nigdzie nie napisalem, ze to nie ma sensu. Ja tylko napisalem, ze jest to niemozliwe. Zaden z nas nie ma wystarczajacej sily, aby pokonac tak mocne grupy nacisku. Jedyne rozwiazanie, to zmienic mentalnosc elity intelektualnej, ktora rzadzi w tym kraju. Na to potrzeba dlugich lat pracy u podstaw. Zostaniesz jutro profesorem uniwersytetu lub redaktorem waznego dziennika? Takich ludzi potrzeba i to potrzeba duzo. Na chwile obecna nie widze takich ludzi, wiec mowie, ze to niemozliwe.

Zadne organizowanie partii politycznych nie pomoze. Najwazniejsze to dotrzec do umyslow elit intelektualnych.Wtedy zmiana bedzie mozliwa.

03-06-2009 - 13:44:44

To prawda, że "żaden z nas nie ma wystarczajacej siły, aby pokonać tak mocne grupy nacisku". Dlatego też powinniśmy walczyć o władzę by tę siłę zdobyć. Rzeczą jest natomiast niezbędną nasza wiedza o tym do czego tej władzy powinniśmy użyć. Bo przecież nie do zmiany ekipy beneficjantów.

03-06-2009 - 15:53:35

Wladza formalna (premier/prezydent) nie da Ci mozliwosc pokonac tych sil nacisku, o ktorych wczesniej wspomnialem. Dlatego nie ma sensu zdobyc wladze. Lepiej zdobyc sile, czyli przekonac te grupy nacisku do naszych racji. Mozna tego dokonac poprzez opanowanie mediow oraz szkol wyzszych. Bez tejze swoistej "magnaterii" nie ruszysz palcem w bucie.

To juz odkryly poprzednie wladze. Buzek wprowadzil Kasy Chorych i obsadzil ludzmi Mariana. No i co? SLD stworzyl NFZ i obsadzil swoimi. Albo KRRiTV. Dosyc czesto przy niej manipulowaly kolejne parlamenty. Nie wystarczy zdobyc parlament. Trzeba zdobyc serca "magnaterii", aby te zmiany sie jeszcze utrzymaly.

Na poparcie zwyklego "ludu" to nie licz. Daje sie manipulowac "magnaterii" poprzez reklamy podpasek i tworzenie faktow dziennikarskich. Lud jest zbyt zmienny i posiada zbyt mizerna wiedze, aby mogl byc partnerem. Ludzie uwierza we wszystko.

03-06-2009 - 16:36:14

Do ostatnich słów [Liwiusza] odnieść się trzeba.
[Liwiusz] pisze: "Na poparcie zwyklego "ludu" to nie licz. Daje się manipulowac "magnaterii" poprzez reklamy podpasek i tworzenie faktow dziennikarskich. Lud jest zbyt zmienny i posiada zbyt mizerna wiedze, aby mogl byc partnerem. Ludzie uwierza we wszystko". I to jest prawda. Czegoś takiego jak "poparcie ludu" nie należy brać pod uwagę.
Wcześniej [Liwiusz pisze]: "Nie wystarczy zdobyc parlament. Trzeba zdobyc serca "magnaterii", aby te zmiany sie jeszcze utrzymaly". Parlamentu zdobyć się nie da, bo parlament należy do - jak pisze [Liwiusz] - magnaterii. To oni decydyją kto tam będzie przez najbliższe lata pajacował. Mozliwe jest natomiast przekonanie tej magnaterii do dokonania słusznych zmian. Ten problem wymagałby jednak pewnego rozwinięcia.
Cały pierwszy akapit [Liwiusza] brzmi: "Wladza formalna (premier/prezydent) nie da Ci mozliwosc pokonac tych sil nacisku, o ktorych wczesniej wspomnialem. Dlatego nie ma sensu zdobyc wladze. Lepiej zdobyc sile, czyli przekonac te grupy nacisku do naszych racji. Mozna tego dokonac poprzez opanowanie mediow oraz szkol wyzszych. Bez tejze swoistej "magnaterii" nie ruszysz palcem w bucie".
Otóż nie ma sensu pchać się do pajacowania w Sejmie, bo tam nie ma władzy. JEST natomiast sens zdobycia władzy. Można to osiągnąć przez zmianę celów jakie stawiają sobie aktualni dysponenci siły, albo przez zmianę tych dysponentów. Reszta to teatr. Oczywiście NALEŻY starać się o wejście do Sejmu, bo to daje dwa plusy za jednym razem: 1 - umacnia nas logistycznie; 2 - ułatwia promowanie programu (oczywiście wśród elit, w tym również - jak Pan pisze - magnaterii).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 03-06-2009 19:00 przez Freeman.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6254, Posty: 45467, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.