Czy państwo polskie jeszcze istnieje?

Wysłane przez Przemek_R 

18-03-2009 - 01:06:11

Pytanie nieco przewrotne, ale jak najbardziej zasadne. Oczywiście formalnie, Rzeczpospolita Polska istnieje, ma osobowość prawną i jest legalnym państwem. Jednak od stanu formalnego istotniejszy jest stan faktyczny. Rząd podobno posiada ekspertyzy konstytucjonalistów (http://www.dziennik.pl/polityka/article341240/Wprowadzimy_euro_bez_zmiany_konstytucji.html), mówiące, że wartość konstytucji w zasadzie jest determinowana przez funkcjonalność zamiennika srajtaśmy papieru na którym została wydrukowana. A konkretniej, konstytucjonaliści uznali, że na mocy Traktatu Akcesyjnego najwyższym prawem w Polsce jest prawo wspólnotowe i jeśli konstytucja jest z nim sprzeczna, to można ją sobie swobodnie olać. Swoją drogą, MF musiało nieźle zapłacić za ekspertyzy konstytucjonalistów, które spowodują, że Ci właśnie konstytucjonaliści stracą pracę (no bo kto będzie pytał o zgodność z nic nie wartą konstytucją?).
Przypomnijmy, że to właśnie konstytucja jest dokumentem, który formalnie określa status i tożsamość państwa. Mało tego, w art. 8 jest napisane wyraźnie:

1. Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeśli zatem konstytucja jest bezwartościowym świstkiem papieru, to tym samym zagrożony jest byt państwowy. Oczywiście cała ta szopka ma na celu osłabienie pozycji PiS, która nie zgadza się na zmiany konstytucji, jednak wydaje mi się, że politycy PO w ogóle nie zdają sobie sprawy że w tym momencie rzucają na szalę byt państwa. Gdyby zatem Donald Tusk brnął dalej w to jawne łamanie konstytucji, to należy się poważnie zastanowić, czy de facto jeszcze żyjemy w Rzeczpospolitej Polskiej, czy też już w nieformalnym państwie o nazwie Unia Europejska, które powstało jeszcze przed jego formalnym utworzeniem na mocy Traktatu Lizbońskiego.

18-03-2009 - 10:13:14

1.Konstytucja w dzisiejszym świecie to nic nie znaczący dokument
2. Prezydent nie posiada zdolności myślenia." Podpisze traktat jeżeli inni podpiszą" , skocze z 10 piętra jeżeli inni skoczą.To - debil.
3.Premier , gdyby został prezydentem już dawno sprzedałby kraj za paczke fajek.W zasadzie to taki ma zamiar,.
Mamy więc: Nic nie znaczącą konstytucję, prezydenta i premiera chcących sprzedać kraj i wolność ludzi.No więc na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam....
Polska to ludzie pokroju JKM,SM i zwolennicy tych ludzi.Reszta to nic nie znaczące śmieci.A ich jest 99% tak więc można powiedziec,że w 99% państwo polskie juz praktycznie nie istnieje.W zadadzie to chyba polska nigdy tak naprawde nie istniała.Zawsze znalazł się ktoś kto to potrafił ją sprzedać. Niestety jak kraj zamieszuja idioci to nie da się nic innego zrobić.To tak jak mieć produkt, który kosztuje w sklepie 20 zl a ty po odpowiednim marketingu sprzedajesz go za 200.Tyle,że w tej sytułacji jest zupełnie odwrotnie.Polska to kraj 200zl, który zostanie sprzedany za wartość 20zl.
Polacy to niezwykle naiwni ludzie, ciekaw jestem na co zdolni są jeszcze się nabrać. O ile wieści o kryzysie i ratowaniu globalnego ocieplenia potrafili łyknąć bez problemu tak myśle,że po niektórych socjalistycznych obietnicach będą w stanie sprzedać, swoją godność, wolność i przyszłość dzieci . Człowiek wychowywany w socjalizmie traci wszelkie zasady. Jak więc kraj złożony z 99% socjalistów ma istnieć?

18-03-2009 - 22:55:20

Większość ludzi na polityce wyznaje się tak jak na medycynie. Nie wyciągajmy jednak z tego błędnego wniosku, że kraj może być normalny tylko wtedy, kiedy większość ludzi rozumie i popiera normalność. Tak sądząc przecież dowodzilibyśmy tylko tego, że i nam do normalności daleko. Ludzie nigdy się na polityce nie znali i znali się nie będą. Kraj natomiast jest normalny, kiedy jest normalnie rządzony. Polska dziś to zona okupacyjna znajdująca się w gestii aktualnych zarządców. Kto im ustala granice kompetencji możemy się tylko domyślać. Stan taki z niepodległością czy z suwerennością nie ma nic wspólnego. Normalne: suwetrenne i niepodległe państwo polskie można proklamować, ale dokonać tego może tylko dysponent siły. Komu i czemu służy dzisiejszy dysponent siły poznajemy po owocach. A ocenia go Historia.

28-03-2009 - 00:20:54

Czyli niepodległe państwo polskie nie istnieje. Wniosek przykry i mozemy sie tylko zastanawiac jak to zmienic ?? Jedyna do tego droga wydaje się być wspoldzialanie szeroko rozumianej prawicy, stworzenie jakies wspolnej dla nas wszystkich platformy bo czasem odnosze wrazenie, ze owszem wiekszosc obywateli RP to polityczne oszołomy (które jednocześnie mogą osiągać pewne sukcesy na innych polach, poprostu nie potrafia politycznie myslec, nie maja pewnej swiadomosci politycznej), ale jednak spotykam mlodych i niemlodych ludzi, ktorym los państwa leży na sercu (takich ludzi praktycznie nie widac w TV ani w mediach, nie są to więc ludzie zindoktrynowani przez mass-media, ale ludzie z naturalnym, wrodzonym instynktem propaństwowym zdolni i chętni do działania) jednak potrzebne jest cos aby wszyscy razem zaczeli dzialac pod jednym szyldem. Co takiego ?? Jak to zorganizowac ?? Bo z całym szacunkiem, ale UPR z poparciem wyborczym ok 2% nikogo z nas nie moze satysfakcjonowac...

28-03-2009 - 23:01:20

Na prawicy trafiają się ludzie, którzy niepodległość uważają za ważną. Trafiają się tacy również na lewicy. Za parę tygodni mamy właśnie sprawdzian z patriotyzmu: wszyscy będą się ścigać do eurożłobu z pyskami pełnymi frazesów o patriotyźmie. Jedni więc z miłości do Polski będą chcieli zafundować Jej aborcję, a inni - eutanazję. A patrioci będą - jak zwykle - siedzieć przed telewizorami i narzekać.

28-03-2009 - 23:52:36

Freeman Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Na prawicy trafiają się ludzie, którzy
> niepodległość uważają za ważną. Trafiają
> się tacy również na lewicy.

stosunek do niepodległości z patriotyzmem nie musi mieć nic wspólnego. co za różnica czy mnie okupuje socjalistyczna III RP czy socjalistyczna I UE? może lepiej żeby okupowało mnie konserwatywno-liberalne cokolwiek?

G.
Lewartow, Kohne, Stoltzman, Kalkstein, Szechter, Dikman, Bucholtz, Berman etc...

29-03-2009 - 11:45:25

Ja nie chciałem wylewać łez za III RP, która, moim zdaniem, jest państwem złym. Ja chciałem rozpocząć dyskusję o pewnych faktach, byśmy mieli świadomość stanu faktycznego statusu politycznego polskiego państwa. Osobiście jest mi wszystko jedno, czy żyję w państwie, które się nazywa Rzeczpospolita Polska, Republika Federalna Niemiec czy Związek Radziecki. Istotne są zasady jakie w nim obowiązują. Jeżeli mogę w nim mówić w swoim języku, posyłać dzieci do takiej szkoły jakiej chcę, otworzyć firmę bez zbędnych przeszkód i płacić podatki o przyzwoitej wysokości (no i jeszcze parę innych spraw) to będę za przynależnością naszego kraju do tego właśnie państwa. Niestety RP tych kryteriów nie spełnia, ale w UE jest jeszcze gorzej. Dlatego tylko jest dla mnie dosyć istotna sprawa niepodległości. Bynajmniej nie z miłości do RP.

29-03-2009 - 13:42:21

{Gagman} pisze, że: "stosunek do niepodległości z patriotyzmem nie musi mieć nic wspólnego". Otóż patriotyzm to JEST właśnie stosunek do niepodległości; patriotyzm to postawa służby interesom własnego państwa. Oczywiście można być patriotą państwa Europa. Niedawno na Bałakanach patrioci państwa Jugosławia walczyli z patriotami innych państw: Chorwacji, Bośni... Czy zaś władza państwowa ma charakter okupacyjny to już nieco inny problem. Zdarzają się ludzie, którzy służą interesom państwa, z którym się - z jakichś racji - utożsamiają nawet jeżeli to państwo w istotny sposób gwałci ich wolność. Przedwojenna Polska bez wątpienia gwałciła wolności swych obywateli, a jednak tysiące ludzi gotowych było za Jej istnienie walczyć i ginąć. Sam fakt istnienia państwa to jedno, a jego forma ustrojowa to drugie.

29-03-2009 - 18:11:32

Zdecydowanie nie zgadzam się. Państwo to jest system sprawowania władzy na danym terenie. Natomiast patriotyzm odnosi się do narodu i ojczyzny. Wszystko płynie na tej Ziemii, ale najczęściej patriotyzm odnosi się do sąsiadów i swojego domu, a nie do urzędów, komisariatów czy szpitali.

Państwo istnieje jako narzędzie, a dla patrioty wartością jest naród. Jeżeli jesteśmy w stanie pokojowo współżyć z np. Czechami, możemy rozpocząć proces jednoczenia. Proszę zauważyć, że zrobiliśmy tak w przypadku Litwy (nie wchodźmy proszę w szczegóły). Naturalnym jest, że lojalności z pokolenia na pokolenie ulegają przewartościowaniu, ponieważ coraz więcej będzie związków mieszanych, przyjaźni ponadnarodowych. Migracja ludności zrobi swoje. Gdyby Polska z Litwą do tej pory współistniały bez przerwy, nasza tosamość byłaby już inna, nie tak jednorodna. Polacy stali by się częścią większej wspólnoty.

To jest np. teoria panslawizmu, którą dla swoich celów lansowali rosjanie. Słowianie mieliby mieć więcej wspólnego ze sobą, a celem powinno być poczucie przynależności nie tylko do narodu polskiego czy litewskiego, ale słowiańskiego.

Nie ma w tym nic złego, dopóki styl życia w każdym regiona nie zubaża się, ale ubogaca tą różnorodnością. W Unii Europejskiej mamy do czynienia z zagrożeniem dla naszej tożsamości narodowej. Owszem, pozostaniemy polakami, ale ta nasza polskość w niczym nie bedzie się różnić od niemieckości. To znaczy ja wątpię w taki czarny scenariusz, bo wierzę w naszą (jak i każdego narodu) odmienność po troszę genetyczną, po troszę kulturową, w narodowy sposób myślenia. Nawet najmądrzejsi (naukowo udowodnione) ludzie na ·świecie, żydzi (o pochodzeniu europejskim) wiedzą, że mają wspólny sposób myślenia.

Wystarczy popytać polaków na Wyspach - przyjaźń to jedno, a asymilacja to drugie. Jestem tutaj optymistą.


Sapienti sat.

29-03-2009 - 21:53:34

{e7th04sh} pisze:
"Państwo to jest system sprawowania władzy na danym terenie. Natomiast patriotyzm odnosi się do narodu i ojczyzny".
Jest nieco inaczej: interes narodu jako motywacja politycznego działania to nacjonalizm. W Europie np. mamy nacjonalistów Baskijskich, choć kraj (kraina) Basków nie jest państwem. Przeciw nim występują patrioci Hiszpańscy.
Dwa zdania dalej pisze : "W Unii Europejskiej mamy do czynienia z zagrożeniem dla naszej tożsamości narodowej".
Otóż możemy mieć do czynienia z takim zagrożeniem, ale wydaje mi się, że dla naszej tożsamości zagrożenia nie będzie. Będzie natomiast - ba!: już jest - ogromne zagrożenie dla polskiego interesu narodowego. W historii możemy odnaleźć pewne analogie: W Austro-Węgrzech Polacy mieli (niezbyt liczne) miejsca w Parlamencie oraz (bardzo liczne) miejsca w okopach; w okopach, z których strzelano w kierunku okopów rosyjskich, w których też dla Polaków miejsca było pod dostatkiem. Historia, niestety, uczy tylko jednego: że jeszcze nigdy nikogo niczego nie nauczyła. A szkoda.

29-03-2009 - 22:03:02

W praktyce podział na patriotyzm i nacjonalizm wydaje mi się nieco sztuczny. W momencie kiedy ktoś chce nadać pozytywny oddźwięk swojej wypowiedzi ( mówi o swojej nacji) używa słowa "patriotyzm", kiedy zas odnosi sie wrogo do czyjegos patriotyzmu uzywa slowa "nacjonalizm". Tak rzecz ma sie w praktyce.

30-03-2009 - 00:49:15

Widzę tu dryf tematyczny. Proponuję przenieść dyskusję na temat patriotyzmu, nacjonalizmu itd. do osobnego wątku a tu skupić się na sprawie statusu politycznego Rzeczpospolitej Polskiej i ew. konsekwencjach dla obywateli.
Anonimowy użytkownik

07-04-2009 - 18:04:12

Panstwo polskie (jako przymusowa organizacja sprawujaca suwerenna wladze nad ludzmi przebywajacymi na okreslonym terytorium, poslugujaca sie do tego celu aparatem pryzmusu) istnieje i ma sie ZA DOBRZE winking smiley - za każdy dziedzine nadzoru zabrana naszym zlodziejom przez bruksele nasi wlodarze wymysla 3 inne ustawy winking smiley
Nie możesz pisać w tym wątku ponieważ został on zamknięty
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6222, Posty: 45370, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.