Kredyt na mieszkanie - czemu nas nie stać

Wysłane przez ArturNOW 

17-03-2009 - 12:28:25

Mam nadzieję, że to przemawia. Jeżeli uważacie, że jest to warte promocji to wklejajcie to gdzie się tylko da.



Poprawiłem obrazek, bo ucięło część tekstu. Enjoy.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 17-03-2009 14:06 przez ArturNOW.

17-03-2009 - 17:48:20

Jeszcze nie ująłem bardzo ważnego spadku cen mieszkań, ale bez tego widać jak bardzo się opłaca. To mi przypomina budynek mojej babci. Jak była spółdzielnia to klatka niemalowana 20 lat, wszystko się sypie. Zrezygnowano ze spółdzielni w zamian za wspólnotę mieszkaniową i co jest? Taniej i schludnie - remont budynku nie tylko wizualny, ale rury itp. Tego jednak wam tłumaczyć nie trzeba, ale trzeba dojść do innych.

18-03-2009 - 14:31:10

Widzisz to trochę jednowymiarowo niestety. Gwałtowny wzrost płac prowadziłby do gwałtownego wzrostu cen. Pieniądze to tylko pieniądze ich wartość jest względna. Tak więc twój apel to taka trochę propaganda. Ludzie biorą kredyty, bo mieszkania są drogie, a mieszkania są drogie, bo ludzie biorą kredyty. To nie jest tak do końca kwestia polityki a raczej kultury.

18-03-2009 - 19:33:31

Pewnie mówisz o wzroście cen na mieszkania w krótkim czasie. To oczywiste, tak samo jak z rozdawaniem kredytów na mieszkania. W krótkim przy dobrach rzadkich następuje gwałtowny wzrost ich ceny. W budownictwie trwa on dość długo gdyż reakcja rynku trwa ok. 2 lat bo tyle u nas z powodu problemów urzędniczych tra budowa, która mogła by potrwać 6-12 miesięcy. Mówię o budowie budynków od czasu gdy przedsiębiorca zacznie starać się o wszystkie pozwolenia. Ale takie rozumowanie też jest jednowymiarowe - te powoływanie się na wzrost cen. Ceny mieszkań w Polsce też są ograniczone rynkami sąsiednimi, co więcej jak to miało miejsce ok 1-2 lat temu, mieszkania szybko drożały jednak ziemia już nie i tak by było. Na pewno wyszłoby to na plus.

18-03-2009 - 19:45:58

Iskariota mylisz się. Pamiętaj że te 1600 ponad to co bierze na rękę to są prawdziwe pieniadze (jesli dzisiaj jakikolwiek pieniadz można nazwać prawdziwym...) tylko zabierane przez państwo ,a nastepnie przez nie dzielone i w duzej części marnowane. Nie jestem ekonomistą ,ale na zdrowy rozum nawet jeżeli kredyty by zdrozały to i tak kawal pieniądza zostawałby w kieszeni. I urzednicy nie byliby dalej demoralizowani "darmowym pieniądzem" tylko by sie wzieli do normalnej pracy ,na czym wszyscy bysmy skorzystali.

19-03-2009 - 10:03:21

Rozsądny i pracowity człowiek nie powinien mieć problemów z kupnem mieszkania. Rozsądek w tym przypadku jest taki,że owego mieszkania nie kupuje na kredyt i nie kupuje go w polsce.To w ogóle jest sprzeczne ze sobą. Znajomy wziął sobie mieszkanie za 1,000,000 zł przy miesięcznych dochodach 12k. Mieszkanie na dzień dobry w przeciągu 3-4 miesięcy straciło 30%. W zasadzie racjonalny czlowiek nie weźmie mieszkania za milion przy dość dobrych zarobkach.Ale co się dziwić w końcu to urzędnik państwowy.Problem polega na tym, że ludzie świadomie decydują się przepłacać.Polski rynek nieruchomości naprawde oferuje kiepskie i drogie nieruchomości.W dodatku jeżeli ktoś nie ma dodatkowych przychodów z innych krajów a w tym kraju zarabia co najwyżej kilka tysięcy tak jest w plecy! Wysokie ceny mieszkań, stułacje na rynku winduje również mentalność polaków polegająca na osiadaniu się. Czyli w skrócie na uzależnieniu od panującego systemu gospodarczemu,politycznemu, rynkowi pracy i cenami. Znam mnóstwo ludzi, którzy zarobili trochę pieniędzy za granicą postawili domy i teraz nie stać ich na utrzymanie domów, utrzymanie siebie a praca za granicą się skończyła. Rozumiem transfery z ochydnych blokowisk do domów, ale to też kosztuje. A w ogóle po co jest zamieniać siekierke na kijek? Inwestujac dobrze 300k można podwoić ta sume w przeciągu 3lat. Co za problem spłacić później odsetki i wybudować sobie ten dom " za darmo" . Niestety ale polacy w ogóle nie mają pojęcia o ekonomii. I tak naprawde to przez to są oszukiwani na każdym kroku przez kilkadziesiąt lat. To doskonaly przyklad na to,że dojenie krów i rolnictwo już dawno się skończylo ale nie skończyła się mentalność.Jakby nie patrzeć rośnie ona w takim tempie jak się zaczeła.

Oczwiście człowiek o zarobach netto 2k. Mający brutto 3 * 18,61% jest niewolnikiem kredytowym.A niewolnik kredytowy to najlepszy klient banku. Jeżeli mam oceniać wolny rynek w polsce, to nie ma go wcale. Natomiast jeżeli mam oceniać to co robią socjaliści i jak im się to udajem no to ... 6. Ktoś na tym traci a ktoś zarabia. Niebawem wybory.Ciekawe kto je wygra a kto przegra.Chyba jest to ostatnia szansa wejścia UPR do rządu.

19-03-2009 - 14:04:56

Ja tylko uważam, że to zestawienie stworzone przez Artura, to manipulacja, choć nieświadoma. Wiąże się to zapewne ze zbyt wielką wagą, jaką przywiązujecie do pieniędzy. Pieniądze nie są ważne, ważna jest ludzka praca. Kapitalizm, to system który maksymalizuje pracę. W kapitalizmie można by zwolnić 80% urzędników i posłać ich do pracy, można by odebrać zasiłki leniom i też posłać ich do pracy. Dodatkowo, zwiększyłaby się wydajność już pracujących ludzi, ponieważ nie traciliby czasu i energii na użeranie się z urzędnikami.No i motywacja do pracy również byłaby większa. Prawdopodobnie gdyby sprywatyzować naukę, przyspieszyłby postęp technologiczny, co również zwiększyłoby ilość pracy w środowisku. Bezwzględnie tańsze stałyby się telewizory, szczoteczki do zębów i ziemniak. I chociaż cegły też staniałyby, mieszkania już nie.
Jak na mój rozum, to o cenie decyduje popyt i podaż. Cena dodatkowo nie może na dłuższą metę zejść poniżej kosztów produkcji. Jednak spadek kosztów cegieł w żaden sposób nie rozwiązuje problemu wysokich cen mieszkań w centrach, a nawet okolicach miast. Mieszkań w tych rejonach oraz miejsca na nowe mieszkania w tych rejonach jest ograniczona ilość. Wyżej dupy nie podskoczysz, zawsze będzie masa chętnych gotowych do licytacji, by mieszkać w ładnym rejonie z dobrą komunikacją. Jeśli chodzi o mieszkania poza miastami, to tak, można je będzie budować taniej. Tylko że tam już teraz jest względnie tanio a jakoś nikt za bardzo nie chce tam mieszkać.
Obecne ceny zostały nakręcone nie przez socjalistyczną gospodarkę, a przez kapitalistyczne reklamy. Młodzi ludzie dali sobie przez ostatnie kilka lat wmówić, że mieszkanie trzeba własne mieć, że na to mieszkanie trzeba wziąć kredyt oraz że spłata kilkutysięcznej raty nigdy nie będzie stanowić dla nich problemu. To jest kwestia kultury, nie gospodarki.

20-03-2009 - 00:28:32

Tak, ale jest jeszcze kwestia urbanistyki, którą zajmuje się administracja. W USA w miejskich centrach normalnie ludzie mieszkają, w dużych blokach z różnych epok, boiska (wiedza z filmów) budowane są na dachach, żeby lepiej zagospodarować miejsce, które jest cenne. Skoro opłaca się tworzyć miasta i centra, to tak właśnie musi być. A nas "stać" na to, żeby domy były rozrzucone byle jak... Te nasze komunistyczne relikty, szare blokowiska i wieżowce, rzekomo wielkie żeby więcej ludzi na metr gruntu zmieścić... Nijak to nie przypomina rozwiązań amerykańskich... które powstały naturalnie, w kapitaliźżmie, i faktycznie pozwalają więcej ludzi upakować w dzielnicy. No ale to dlatego, że my mamy adminiostracje, spółdzielnie, i samowolę... Z resztą, moi rodzice są przeciwko ptemu żeby spólzielnia budowała im blok po drugiej stronie ulicy... Chcą mieszkać w mieście, i mieć ładny widok... To dlatego miasta są drogie: ludzie nie chcą iść na kompromis.

No i swoją drogą komunikacja... przy takim zagęszczeniu, choć droga do pracy krótsza, to korki byłyby gigantyczne... Naturalnie władza powinna wprowadzić wtedy opłaty za korzystanie z dróg w centrum. Ale jednocześnie jazda rowerem albo po prostu spacer byłyby łatwiejsze, bo do pracy byłoby nie 12 tylko 3 klocki. No oczywiście takie miasta rozwijałyby się szybciej - tańsze w końcu - ale spójrzmy jak wygląda prywatna komunikacja? Dżdżownicą przez skrzyżowanie (czyli w czasie jazdy korek się rozciąga, zmniejszając przepustowość akurat na zielonym), jedno auto (tona żelastwa) i tylko jeden człowiek. Ile to jest paliwa, jak to śmierdzi i hałasuje...

To jest kwestia kultury akurat, wystarczyłoby żeby ludzie przeszli na komunikację miejską, albo chociaż przewozy grupowe (np. do centrum w 10 osób z osiedla, z tamtąd z innymi 9 ludźmi na osiedle do zakładu pracy, bez tłoku i innych niedogodności "autobusowych"winking smiley... Ale weź do tego ludzi przekonaj...

11-04-2009 - 19:35:31

Nie zapominajmy o papierowym pieniądzu. To że w ogóle można wziąć tyle kredytów w jednym czasie na tak mały procent nie uszczuplając u innych nominalnej zawartości ich portfeli wynika z działalności państwa.

14-04-2009 - 11:53:02

Oczywiście bandycki system zakłada inwestycję pieniędzy w emeryturę zamiast w dzieci, co ograniczyłoby potrzeby brania kredytów hipotecznych.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6138, Posty: 45245, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.