Wyższe pensje urzędników, by nie byli podatni na łapówkieye popping smiley

Wysłane przez ArturNOW 

08-03-2009 - 22:07:06

Nie raz chyba słyszeliście w TV jak to się mówiło, że politykom, urzędnikom i innym tego typu ludziom należy dać podwyżki, by nie brali łapówek. Tylko jak trzeba być zaślepionym i głupim, bo po 1.) w to uwierzyć i po 2.) jawnie dać taki argument. Czy ktoś będzie zarabiać 2000zł czy 3000zł to i tak nieopodatkowane 500zł do łapy to jest konkretna kasa, a to jednorazowo. A co taki poseł zarabiający ok. 10 tyś. zł. Czy on zarobi 8 czy 10, czym to jest do setek tysięcy złotych do łapy... Jak ktoś jest uczciwy to nieważne czy zarabia 1 tyś. czy 10 tyś. bo uczciwym się po prostu jest. A jak jest system korupciogenny to on będzie sprzyjał korupcji. Oczywiście powstanie kolejne biuro zwalczające korupcje, które tak naprawdę kosztuje dodatkowe pieniądze i tworzy organ, który przyjmie łapówki, coby zakryć poprzednie łapówki...

08-03-2009 - 23:02:40

Nie zgadzam się. Niska pensja i nadmiar władzy są w stanie zdemoralizować nawet uczciwego z natury człowieka. A uzasadnić to można w prosty sposób. Potrzeby ludzkie dzieli się na te wyższego i niższego rzędu, przy czym potrzeby niższego rzędu każdy zaspokaja w pierwszej kolejności. Jeżeli pensja urzędnika nie wystarcza na zaspokojenie jego potrzeb niższego rzędu (czyli np. nie będzie miał za co nakarmić i ubrać rodziny, nie będzie odczuwał satysfakcjonującego go bezpieczeństwa finansowego), to nie będzie on wtedy realizował potrzeb wyższego rzędu (czyli np. satysfakcji estetycznej, uznania przez innych jako motywacje do bycia uczciwym). Tym samym większość urzedników w pierwszej kolejności zapewni sobie pełny garnek a dopiero gdy go będzie miał, to będzie myślał o uczciwości.
Jeżeli natomiast urzędnik będzie miał satysfakcjonującą go finansowo pracę to nawet gdy nie jest z natury uczciwy, to zadziała inny mechanizm - strach przed jej utratą, gdy weźmie łapówkę (który wynika z względnie niskiego rzędu potrzeby bezpieczeństwa). Zastanowi się wtedy, czy na pewno warto brać te kilkaset złotych i ryzykować dyscyplinarne zwolnienie, sprawę sądową, hańbę, utratę statusu społecznego czy nawet więzienie.
JKM powtarzał od dawna, że urzędników powinno być mało, powinni bardzo dobrze zarabiać i brać odpowiedzialność (w tym finansową) za swą pracę. I trudno się z tym nie zgodzić.
Oczywiście nie da się wyeliminować całkowicie ryzyka korupcji, ale odpowiednio wynagradzając urzędnika można próbować podnieść cenę jego uczciwości powyżej progu opłacalności dla ewentualnego łapówkarza. W ten sposób można zjawisko korupcji istotnie ograniczyć. Jednak pensje urzędnicze, to nie wszystko. Wraz z ich zwiększeniem, należy ograniczyć liczbę urzędników, uczciwie ustalić zakres ich odpowiedzialności i ograniczyć ich władzę (tak by urzędnik nie miał prawa decydować o wielu sprawach, za które to decyzje możnaby mu dać łapówkę). Tylko wtedy można osiągnąć zadowalające rezultaty.

09-03-2009 - 00:03:31

Fajna teoryjka niestety nic więcej, bo my tu nie mamy do czynienia z jakimś dużym zwiększeniem pensji pojedynczego urzędnika, bo 200-300zł na pewno nie zmieni jego pozycji z "ledwo utrzymującego rodzinę", do "mogącego zaspokoić wyższe potrzeby w tym etyczne". Tylko czy potrzeby etyczne to jakieś potrzeby wyższego rzędu, oni nie dostają pensji głodowych. Co więcej ten podział to są dobra pierwszej potrzeby, wyższego rzędu i Griffena, o ile dobrze pamiętam. Niestety problem jest masa urzędników różnych szczebli (te mnożniki) i przy takiej masie lubi na państwówce to są realne koszty.

JKM pewnie mówi o czym innym. Nie dość, że nie było by potrzeby... potrzeba łapówki była by zawsze, ale kalkulacja ryzyka nie przemawiała by za jej wzięciem. Co więcej urzędnik wydający decyzje warte setki milionów czy nawet miliardy powinien być osobą odpowiedzialną za swe decyzje. I tu jest największy paradoks.

Głównie w tym wątku chodziło mi o to, że jeżeli rząd mówi "podnieśmy pensje żeby urzędnicy nie brali łapówek czy brali ich mniej" pokazuje jak duży jest problem. Tylko, że to nie pensja jest tu problemem, bo nawet jej podwojenie niewiele by zdziałało. Przy takiej liczbie urzędników nierealne jest podniesienie im pensji do niebotycznie wysokiego poziomu, który sam w sobie zwalczył by korupcję.

Więc problem jest taki, że dający jest przestępcom co jak sam JKM stwierdził, tworzy taką solidarność czyli obaj się będą kryć to w takim razie potrzeba osoby trzeciej, która by na nich doniosła. I tu dochodzimy do źródła problemu czyli gospodarki gdzie na wszystko trzeba mieć pozwolenie czy decyzję urzędnika. System sprzyja korupcji na każdym kroku. To tak jakby nie zauważyć, że jakby ludzie mieli żyć w wodzie to wcześniej czy później nie wyrosły by im płetwy i skrzela. O ile ewolucja jest powolna, to wzięcie łapówki to kwestia pewnie miesięcy średnio licząc.

Pamiętajmy, że średnia pensja w przedsiębiorstwach państwowych jest wyższa niż w prywatnych, więc trudno stwierdzić, aby jakikolwiek urzędnik przymierał głodem, co więcej on pracuje przeważnie 8-16. Tak, kolejny absurd. Typowa osoba, aby załatwić sprawy konieczne musi zwalniać się z pracy, brać urlop lub stawać na uszach... Czemu urzędy nie są otwarte 16-24... i powiedzmy od 8-16 jedno okienko coby zabłąkana duszyczka załatwiła swoje sprawy.

09-03-2009 - 23:25:26

skoro mieliby mieć wyższe pensje to powinni również ponosić pełną i surową karę za swoje błędy

14-03-2009 - 22:44:48

Moim skromnym zdaniem sprawę korupcji rozpatruje się zwykle od złej strony - mówi się bowiem, że zły urzędnik bierze. Większą uwagę powinno się zwracać właśnie na to kto i czemu "daje w łapę". Przecież urzędnikowi, pomijając oczywiście możliwość wpadki (najczęściej znikomą przez wzajemne krycie się właśnie) i ewentualne wyrzuty sumienia, zawsze opłaca się wziąć 'dodatek od lepkich łapek'. Nie każdemu natomiast podoba się, że czasami trzeba płacić, żeby w miarę szybko i sprawnie załatwić potrzebne rzeczy - w końcu te pieniądze można z pewnością wydać lepiej. Po co więc walczyć z urzędnikami? Dopóki więc załatwianie najprostszych nawet spraw w urzędzie sprowadza się do męczarni, setek (zbędnych) formularzy i długich tygodni oczekiwania, będzie się opłacało dać łapówkę. Wziąć opłaca się zawsze, ale gdy nikt nie daje, nikt nie moze brać. Proste. Oczywiście nikomu poza ludźmi uczciwymi nie zależy na tym, by sytuacja się poprawiła.

Dobrym przykładem takiego działania jest korupcja w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego - ile było już afer z łapaniem nieuczciwych egzaminatorów?Czy coś się zmieniło? Nie. Wszyscy krecą na tym świetny interes (poza kursantami - dojnymi krówkami). Prawo jazdy jest zwyczajnie potrzebne (w sensie istnienie takiego dokumentu jest zbędne, ale skoro już musi być to warto go posiadać) więc tysiące starają się o takie uprawnienia. Idzie więc taki kandydat na obowiązkowy kurs, płaci jak za zboże, zdaje jakies egzaminy wewnętrzne, egzaminy państwowe itd. Już na pierwszy egzamin trzeba często czekać miesiąc, a nawet dłużej... jeśli nie zdamy egzaminu czekamy tak w nieskończoność na kolejny. Dodatkowo po trzecim oblanym egzaminie napychamy jeszcze raz kieszenie właścicielowi ośrodka szkolenia, ponieważ musimy dopłacać za dodatkowe szkolenie i wydanie papierka zezwalajacego na kolejne egzaminy. Oczywiście sam przebieg egzaminu jest totalnie bzdurny i oblewa się go za totalną głupotę. Co więc zrobić, by nie tracić czasu, pieniędzy i nerwów? Odpowiedzcie sobie sami. Oczywiście gdyby zliwkwidować idiotyczny system przyznawania prawa jazdy nie byłoby łapówek. Czy podwyższenie pensji egzaminatorów usunie łapówki? Oczywiście, że nie, bowiem to kursantom zależy na prawie jazdy i to oni dają łapówki.
Anonimowy użytkownik

21-03-2009 - 19:15:00

Chciałbym odnosząc się do tematu poruszyć kwestię pensji posłów i senatorów, temat popularny ostatnio. Ja uważam że parlamentarzyści powinni robić za darmo i mieć mozliwosc prowadzenia dowolnej dzialalnosci gospodarczej. Oczywiscie wczesniej nalezy odciac mozliwosc wplywu wladzy na gospodarkę.

22-03-2009 - 00:58:04

A jak pan chce, hihi ekhem, khy khy, "odciąć wpływ władzy na gospodarkę"? grinning smiley


Sapienti sat.
Anonimowy użytkownik

22-03-2009 - 08:41:35

Zlikwidowac taki ciekawy twor jak "spolka skarbu panstwa" zlikwidowac ministerstwo gospodarki, rolnictwa, polityki spolecznej, wszystkie rzadowe agencje typu ANR czy Lasy Panstwowe, zlikwidowac koncesje i wprowadzic ustawe o calkowitej swobodzie dzialalnosci gospodarczej.

22-03-2009 - 12:52:16

Kto bedzie budował autostrady?


Sapienti sat.
Anonimowy użytkownik

22-03-2009 - 13:50:26

Prywatna firma wyłoniona na drodze jawnego przetargu. Jeżeli wszystko bedzie jawne nie widzę problemu w tym żeby jej prezesem był poseł.

24-03-2009 - 22:54:17

xsior Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Prywatna firma wyłoniona na drodze jawnego
> przetargu. Jeżeli wszystko bedzie jawne nie
> widzę problemu w tym żeby jej prezesem był
> poseł.


A kto ma określić kryteria oceny tego przetargu? Pan poseł, który jest oferentem w przetargu? Wiadomo, że ustawi je pod siebie. Przecież jeśli chcesz wybudować drogę, to nie można kierować się tylko ceną, trzeba też określić mnóstwo wymaganych parametrów technicznych drogi.

25-03-2009 - 09:12:33

I tu jest ten problem gdy wydaje się nie swoje pieniądze... Takie łatwo wydawać, rozdawać i brać jeszcze za to procent... na boku.
Anonimowy użytkownik

25-03-2009 - 18:49:08

"A kto ma określić kryteria oceny tego przetargu? Pan poseł, który jest oferentem w przetargu? Wiadomo, że ustawi je pod siebie. Przecież jeśli chcesz wybudować drogę, to nie można kierować się tylko ceną, trzeba też określić mnóstwo wymaganych parametrów technicznych drogi."

Błąd w myśleniu; albo promujemy gospodarke rynkowa albo ulepszamy socjalizm.
Czemu to niby autostrada nie miałaby być prywatna?
Rola państwa w tym akurat przypadku ograniczać się powinna jedynie do sformułowania potrzeby istnienia drogi biegnącej od punktu A do punktu B i przeprowadzeniu wywłaszczeń (za stosownym rzecz jasna odszkodowaniem).
Zapewne nie obyłoby się bez arbitrażu przy wyborze wykonawcy jednak korupcji nie wchodziłaby w grę przy jasno określonym, jednym tylko kryterium: wykonanie drogi dokładnie w zgodzie ze specyfikacją w najkrótszym czasie.
Co ważne - arbitraż ograniczyć się powinien wyłącznie do wyboru na podstawie deklaracji, bez badania zdolności produkcyjnych, źródeł finansowania i doświadczenia przy takich pracach, natomiast władztwo nad drogą (a zatem i przyszłe zyski) przekazane by było po technicznym odbiorze przeprowadzonym przez zewnętrzną, niezależną firmę (zapewne dwie lub trzy).
Dla uniknięcia narzucenia zbyt wysokich opłat drogę podzielić trzeba by na kilka odcinków budowanych przez różne podmioty i tyle.
No i rzecz jasna - musiałoby zostać wprowadzone prawo karzące i to karzące surowo zmowę w gospodarce smiling smiley
Resztę z powodzeniem mogą załatwić prywatne przedsiębiorstwa.
Budowa i eksploatacja autostrady - w ogóle dróg - niczym w istocie nie różni się od innych gospodarczych przedsięwzięć.

25-03-2009 - 22:28:21

Leszek problemem jest naiwne myślenie, że jezdnie w Polsce są darmowe. Jak się już wmówiło ludziom, że drogi są darmowe, to ludzie nie wymagają od nich jakości w myśl darowanemu koniu... tylko jeżeli drogi są darmowe to skąd akcyza na benzynę i inne opłaty które z założenia idą na drogi. Drogi nie są darmowe i za nie płacimy. Tylko ja wole mieć możliwość zapłacenia komuś, kto wiem, że jest odpowiedzialny za drogę albo powiedzieć mu "stary, ja za takie warunki nic nie zapłacę, a jak zapłacę i sobie zerwę zawieszenie lub coś uszkodzę to zapłacisz mi sowite odszkodowanie. Oczywiście jakby wszystkie drogi wybudowała jedna firma to nic by się nie zmieniło ;-)

26-03-2009 - 00:26:28

Na tym forum każdy temat schodzi na off-topic, ale kit.

Jak myslicie, jak wyglądałaby wolna amerykanka w budowaniu dróg, na zasadzie wolnego rynku - kupuję ziemię pod inwestycję i stawiam drogę? Czy to możliwe do zrealizowania? Być może gdyby drogi budowali prywaciarze, to okazałoby się, że nie trzeba nikogo wywłaszczać z ojcowizny, bo istnieje tysiąc możliwych tras dla nowej drogi? Ale jak opłacalibyśmy wtedy prywatne drogi? Budka na żetony ze szlabanem przy każdym skrzyżowaniu?

A gdyby, załóżmy czysto teoretycznie, administracja naprawdę składałaby się z ludzi pracujących dla dobra swojej wspólnoty, osiedla, powiatu, gimny i województwa, a nie czerpiąca zyski ze stołka nadanego przez kolegów z partii... Może dałoby się tak zrobić, że drogi byłyby proponowane przez osoby trzecie (czyli wedle potrzeby sytuacji zainteresowne firmy, obywateli albo samych urzędników), ale wymagałyby jednak aprobaty z urzędu... Ale realizowane byłyby jako własność prywatna?

To nie jest krytyka, ale problem dróg i w ogóle kilka inych związanych z administracją, nei dają mi spokoju.


Sapienti sat.
Anonimowy użytkownik

26-03-2009 - 08:33:27

"Leszek problemem jest naiwne myślenie, że jezdnie w Polsce są darmowe."

Jest znacznie gorzej - ludzie wierzą, że drogi są tak ważne dla gospodarki kraju że jest to sprawa zbyt poważna, żeby nie musiało zajmować się nią państwo.
Są oczywiście ważne ale dlatego właśnie państwo nie powinno się tym zajmować w ogóle, ponieważ jak wszystkim tak i drogami zajmuje się co prawda znacznie gorzej niż robiłby to "prywaciarz" ale za to o wiele drożej kradnąc przy tym niebywałe kwoty.
Swego czasu było coś, co zwało się podatkiem drogowym, potem podatek zniesiono (he he) podnosząc o kilka groszy cenę paliwa (a ściśle - akcyzy na nie nałożonej) co wcale nie przeszkadza zmuszać ludzi do wykupu winiet dla ciężarówek i z tej rzeki pieniędzy cząstka tylko kierowana jest na drogi a reszta - po uważaniu.
Zasadniczo jest tak i teraz, że urywając zawieszenie można podać do sadu właściciela drogi (państwo, powiat czy gminę) ale ciągnie się to miesiącami...
To, że wypłata odszkodowania nastąpi z budżetu tworzonego przez (między innymi) skarżącego jest kolejnym absurdem.
Przy drogach prywatnych tego po prostu by nie było - bo jej właściciel z żądzy zysku starałby się żeby to jemu a nie konkurentowi płacono za jeżdżenie.

"Oczywiście jakby wszystkie drogi wybudowała jedna firma to nic by się nie zmieniło ;-)"
Toteż to napisałem właśnie.
"Dla uniknięcia narzucenia zbyt wysokich opłat drogę podzielić trzeba by na kilka odcinków budowanych przez różne podmioty i tyle.
No i rzecz jasna - musiałoby zostać wprowadzone prawo karzące i to karzące surowo zmowę w gospodarce."

Jednak rzeczywistym problemem jest nie to, że ludzie wierzą w darmowość czegokolwiek ale myślenie, że pewne sprawy są zbyt ważne, wielkie i skomplikowane by ich załatwianie powierzyć ludziom i koniecznie musi zajmować się nimi państwo a skoro już musi - to i musi mieć na to pieniądze.
Że zaś jedynym sposobem zdobycia przez państwo kasy jest opodatkowanie obywateli co wiąże się i z problemem ściągalności podatków i z kontrolą czy nie dochodzi do unikania tychże - koszty rosną.
Wbrew temu, co myśli (?) nasz Szymek - rozważania te ściśle wiążą się z tematem a zostały pośrednio przez niego wywołane naiwnym pytaniem "kto będzie budował autostrady?".
Wiąże się, bowiem wyższe pensje - choćby i dziesięciokrotnie wyższe - w żaden sposób korupcji nie zmniejszą bo i nic jedno z drugim wspólnego nie ma bo milion do ręki na raz jest zawsze kuszący mimo 20 000 czy nawet 50 000 co miesiąc na konto.
Jedynym sposobem wykorzenienia korupcji jest likwidacja możliwości jej występowania bo dopóki od zezwolenia urzędnika (od wygranego przetargu, licencji, zezwolenia, widzimisię) zależeć będzie zarobek ludzi - dopóty ludzie będą łapówki wręczać wliczając je w koszty uzyskania przychodu (co w takich Niemczech jest dozwolone przez prawo).
Kiedy zaś gospodarka uwolni się od pijawek w postaci urzędów - korupcja zniknie jak śnieg wiosną (w tym roku później nieco) bo ani nie będzie biorących łapówki ani też nie będzie powodu by je wręczać.
Dlatego wszelkie rozważania "Jak zlikwidować korupcję?" nie likwidując jej przyczyn a więc styku biurokracji z biznesem są rozważaniami równie sensownymi co rozważania czy g... na chodniku należy przysypać trocinami sosnowymi, brzozowymi czy też może lepiej użyć do tego jakiegoś innego materiału czy też je ogrodzić albo wbić flagę.
G... i tak tam pozostanie i dodatkowo trzeba będzie wciąż nowych trocin...

26-03-2009 - 13:03:39

Tak szybko do Leszka - tak samo za Gierka inwestowano w ważny przemysł ciężki. Ja nie mówię, że przemysł ciężki jest mało ważny, tak samo drogi, nawet przeciwnie. Dlatego za tak poważne inwestycje powinien się brać ktoś odpowiedzialny, kto nie szasta pieniędzmi. Polacy w większości i to podświadomie woleli by za coś płacić więcej powiedzmy koszt dla społeczeństwa rocznie 1 mld złotych, niż płacić łącznie 300 mln złotych, gdzie ktoś by zarobił 100 mln...

Sorry Leszek przeczytałem tylko twoje pierwsze zdanie i chciałem odpisać zanim mi z głowy wypadnie :-) Widzę, że się rozumiemy.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 26-03-2009 13:04 przez ArturNOW.

01-04-2009 - 21:52:19

Leszek Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> "A kto ma określić kryteria oceny tego
> przetargu? Pan poseł, który jest oferentem w
> przetargu? Wiadomo, że ustawi je pod siebie.
> Przecież jeśli chcesz wybudować drogę, to nie
> można kierować się tylko ceną, trzeba też
> określić mnóstwo wymaganych parametrów
> technicznych drogi."
>
> Błąd w myśleniu; albo promujemy gospodarke
> rynkowa albo ulepszamy socjalizm.
> Czemu to niby autostrada nie miałaby być
> prywatna?
> Rola państwa w tym akurat przypadku ograniczać
> się powinna jedynie do sformułowania potrzeby
> istnienia drogi biegnącej od punktu A do punktu B
> i przeprowadzeniu wywłaszczeń (za stosownym
> rzecz jasna odszkodowaniem).
> Zapewne nie obyłoby się bez arbitrażu przy
> wyborze wykonawcy jednak korupcji nie wchodziłaby
> w grę przy jasno określonym, jednym tylko
> kryterium: wykonanie drogi dokładnie w zgodzie ze
> specyfikacją w najkrótszym czasie.
> Co ważne - arbitraż ograniczyć się powinien
> wyłącznie do wyboru na podstawie deklaracji, bez
> badania zdolności produkcyjnych, źródeł
> finansowania i doświadczenia przy takich pracach,
> natomiast władztwo nad drogą (a zatem i
> przyszłe zyski) przekazane by było po
> technicznym odbiorze przeprowadzonym przez
> zewnętrzną, niezależną firmę (zapewne dwie
> lub trzy).
> Dla uniknięcia narzucenia zbyt wysokich opłat
> drogę podzielić trzeba by na kilka odcinków
> budowanych przez różne podmioty i tyle.
> No i rzecz jasna - musiałoby zostać wprowadzone
> prawo karzące i to karzące surowo zmowę w
> gospodarce smiling smiley
> Resztę z powodzeniem mogą załatwić prywatne
> przedsiębiorstwa.
> Budowa i eksploatacja autostrady - w ogóle dróg
> - niczym w istocie nie różni się od innych
> gospodarczych przedsięwzięć.


Nie bardzo rozumiem. Mam wrażenie, że mylisz właściciela drogi z administratorem. Jeżeli właściciel drogi miałby być prywatny, to nie ma potrzeby określania przez państwo potrzeby istnienia drogi, gdyż potrzebę określają konsumenci. Poza tym, żeby działał mechanizm rynkowy, to musi być konkurencja, czyli z punktu A do B powinny prowadzić co najmniej 2 drogi a lepiej ze 3. Wtedy faktycznie prywatny właściciel sam wymyśli jakby tu najlepiej dobrać parametry drogi, tak by jak najwygodniej jeździło się kierowcom w korzystnej cenie. Jednak w przypadku ruchu drogowego, wydaje mi się, że trudno jest doprowadzić do prawdziwie wolnego rynku, ze względu na to, że musielibyśmy kawał kraju pokryć drogami.
Dlatego w wariancie o którym piszesz, budowę i administrację drogą można zlecić firmom prywatnym. Oddanie ich firmie prywatnej na własność jest niebezpieczne, jeśli z punktu A do B prowadzi najkrócej jedna droga a ew. inne są znacznie dłuższe. Wtedy mamy monopol i absolutnie nie pomoże tutaj podzielenie drogi na odcinki i oddanie ich różnym firmom. Wtedy te firmy ze sobą nie konkurują, gdyż podział jest szeregowy. Dlatego należy wybrać drogę przetargu na administrację drogą, w którym parametrami będą cena wykonania drogi i cena administracji nią (np. w formie wysokości opłat, kto zgodzi się pobierać niższe opłaty ten wygrywa). Następnie mamy kolejną sprawę - parametry techniczne drogi. Albo będą one elementem przetargu (kto zrobi lepszą drogę, dostanie więcej punktów w przetargu), albo urząd organizujący przetarg wykona ścisłą specyfikację drogi (i wtedy można urządzić licytację, kto zrobi drogę za niższą cenę) inaczej wykonawca zrobi drogę polną i powie, że po niej też można jeździć. Obie drogi są korupcjogenne. W przypadku pierwszym, ciężko okreslić obiektywne kryteria punktowe wyłonienia zwycięzcy przetargu, w przypadku drugim, wykonanie specyfikacji drogi jest poważnym wyzwaniem i zazwyczaj też będzie zlecone firmie zewnętrznej, którą trzeba wyłonić lub zatrudnić odpowiednich specjalistów do jej przygotowania (co wcale nie musi być tańsze).

Tak więc wcale nie jest łatwo zorganizować budowę drogi i uniknąć korupcji.
Anonimowy użytkownik

01-04-2009 - 22:37:55

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, pewne jest tylko ze będzie prościej i uczciwie.
Pierwsza rzecz to to, że padło pytanie o autostrady (w domyśle główne, bezkolizyjne drogi) a tu akurat państwo w naszym interesie powinno mieć coś do powiedzenia na wypadek konieczności transportu w razie wojny wojsk - dlatego pisałem o autostradach.
Niczego to w istocie nie zmienia, ponieważ:
państwo nie powinno być właścicielem niczego - nie może zresztą - wystarczy w zupełności, kiedy w ściśle określonych wypadkach (wojna) zyskuje pierwszeństwo o korzystania z własności cudzej co zresztą niczym niezwykłym w sumie nie jest ale też winno podlegać ograniczeniom.
Oddanie komukolwiek a administrowania dobra nie będącego niczyją własnością (państwo po prostu nie jest zdolne spełniać właściwie funkcji właścicielskich) zawsze prowadzi do marnotrawstwa i zwykle do nadużyć właściciel natomiast zawsze dba o własne dobro.
Nic też nie stoi na przeszkodzie do tego, by biegły równoległe drogi dowolnej jakości a wątpliwe jest zbytnie zagęszczenie - po prostu nie opłaci się budować siedmiu autostrad obok siebie.
Podział drogi na odcinki wbrew pozorom zapewnia konkurencję pod warunkiem istnienia (i egzekwowania) surowego prawa skierowanego przeciw spiskom - skoro działa to w innych dziedzinach nie ma powodu zakładać, że w innych działać nie będzie.
Co zaś do kosztów wykonania specyfikacji drogi - jest to część jednak w ogóle projektu (albo w znacznej może być) i nic nie stoi na przeszkodzie, by kosztami obciążyć zwycięzcę przetargu - rzecz jasna bez wcześniejszego informowania go kto specyfikację sporządza.

11-04-2009 - 10:57:26

ArturNOW Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Nie raz chyba słyszeliście w TV jak to się
> mówiło, że politykom, urzędnikom i innym tego
> typu ludziom należy dać podwyżki, by nie brali
> łapówek. Tylko jak trzeba być zaślepionym i
> głupim, bo po 1.) w to uwierzyć i po 2.) jawnie
> dać taki argument. Czy ktoś będzie zarabiać
> 2000zł czy 3000zł to i tak nieopodatkowane
> 500zł do łapy to jest konkretna kasa, a to
> jednorazowo. A co taki poseł zarabiający ok. 10
> tyś. zł. Czy on zarobi 8 czy 10, czym to jest do
> setek tysięcy złotych do łapy... Jak ktoś jest
> uczciwy to nieważne czy zarabia 1 tyś. czy 10
> tyś. bo uczciwym się po prostu jest. A jak jest
> system korupciogenny to on będzie sprzyjał
> korupcji. Oczywiście powstanie kolejne biuro
> zwalczające korupcje, które tak naprawdę
> kosztuje dodatkowe pieniądze i tworzy organ,
> który przyjmie łapówki, coby zakryć poprzednie
> łapówki...

Dajmy im wszystkie pieniądze z całego kraju to nie będa brac łapówek bo nie będzie z czego dać. ( No chyba że ktoś wtedy krowe z obory wyprowadzi dla nich )
Łapówka + wypad (+ niech odrobi wszystkie pieniadze w kamieniołomach) jedyne sprawiedliwe i sensowne rozwiązanie

11-04-2009 - 19:17:17

"Podział drogi na odcinki wbrew pozorom zapewnia konkurencję pod warunkiem istnienia (i egzekwowania) surowego prawa skierowanego przeciw spiskom - skoro działa to w innych dziedzinach nie ma powodu zakładać, że w innych działać nie będzie. "
Nie ma tu potrzeby żadnego spisku. Po prostu właściciel jednej części podnosi cenę trak długo aż uzyska maksymalny zysk. Kieruje się wyłącznie własnym interesem i nie musi niczego konsultować z innymi. W ten sposób wymusza na innych podniesienie cen do tego samego poziomu. Jedynym rozwiązanie było by ustalenie "uczciwej" ceny za przejazd (na podstawie kosztów utrzymania).

Twierdzę, że drogi muszą być dobrem wspólnym. Najlepiej jak najbardziej lokalnym.

21-04-2009 - 14:34:41

Jestem za redukcją etatów, wysokimi pensjami dla pozostałych wybrańców narodu spinning smiley sticking its tongue out,
a także za zwiększoną odpowiedzialnością karną.

Dla ilustracji:
jeśli zwykły złodziej za kradzież 100,000 zł dostanie 5 lat więzienia,
to zwykły urzędnik powinien dostać 10 lat więzienia,
a wyższy urzędnik - 15 lat więzienia




cool smiley



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 21-04-2009 14:35 przez gunmeat.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6252, Posty: 45454, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.