8 kwiecień 2009: Tę sprawę powinien sąd ocenić

Wysłane przez Anonimowy użytkownik 
Anonimowy użytkownik

09-04-2009 - 11:41:14

Słucham i czytam p. JKM od lat z górą dwudziestu i przez te wszystkie lata nie zdarzyło się, abym mógł stwierdzić, że wypowiadając się na dowolny temat pomylił się w sposób oczywisty, zaprzeczył sobie lub też powiedział coś, co sprzeczne jest ze zdrowym rozsądkiem a co dla mnie istotne - by mówił o coś z czym się nie zgadzam (pomijając drobne szczegóły).
I oto (zapewne w tym celu, bym nie uznał JKM za nieomylnego) wysłuchałem jego wypowiedzi na v-blogu (08-04-2009)...
Rzecz dotyczy kobiety jadącej samochodem prowadzonym przez jej czternastoletniego syna z prędkością 170km/h.
P. JKM skonstatował, że sprawą winien zająć się sąd z powodu oczywistego naruszenia kilku przepisów o ruchu drogowym o naruszeniu zasad tzw. zdrowego rozsądku nie wspominając.
Czym wprawił mnie w osłupienie.
Nie wypowiadał się bowiem p. JKM jako ekspert od prawa o ruchu drogowym; gdyby była to wypowiedź legalisty, wszystko byłoby w jak największym porządku - połamano przepisy, dura lex sed lex i nie ma o czym gadać, jednak wypowiedź jego sprowokowana była - jak sam przyznał - zwróceniem jego na zdarzenie uwagi jako piewcy wolności.
Otóż - o ile sprawa rzeczywiście z punktu widzenia prawa ewidentnie winna być rozpatrzona przez sąd, o tyle z punktu widzenia poglądów od lat głoszonych przez p.JKM nie tylko pod jurysdykcję sądu nie podpada ale jest ich zaprzeczeniem.

Argumentacja p. JKM wygląda tak:
"Matka posiadała prawo jazdy, w związku z czym zdawała sobie sprawę, że syn popełnia cały szereg wykroczeń (prowadzi bez stosownych uprawnień i znacznie przekracza dozwoloną przepisami prędkość) a i ona sama łamie prawo pozwalając mu (czternastolatkowi!) na prowadzenie auta, nadto - jest wysoce nierozsądnym takie zachowanie (170km/h) o ile ma miejsce na drodze publicznej o znacznym natężeniu ruchu."

Pozwolę sobie zwrócić uwagę na kilka rzeczy:
1. Posiadanie tzw. prawa jazdy ani nie zapewnia ani nie gwarantuje, że jego posiadacz ma choćby minimalne umiejętności prowadzenia samochodu.
Co więcej - świadomość posiadania kwitu "uprawniającego" do jazdy często powoduje zbytnią pewność siebie kierowców (na dokładnie takiej samej zasadzie jak ABS, pasy bezpieczeństwa czy włączone latem światła)
To, że przy tym "prawo jazdy" nic wspólnego z jazdą samą nie ma to rzecz odrębna.
2. Wcale nierzadko jest tak, że czternastolatkowie posiadają umiejętności jak i orientację pozwalającą na taką jazdę w stopniu nieosiągalnym dla funkcjonariuszy policji drogowej, urzędników prawa jazdy wydających, pana JKM i mnie razem wziętych.
(Robert Kubica, Natalia Kowalska albo Valentino Rossi w wieku lat piętnastu będący już fabrycznym kierowcą Aprilli to pierwsze z brzegu przykłady.)
3. Cóż to właściwie znaczy "jechał zbyt szybko"?
4. Gdzie podziało się postulowane państwo represyjne i pryncypialne potępienie dla państwa prewencyjnego?
(Nic się przecież nie stało!!!)

Proszę o zrozumienie - nie pochwalam postępowania tej kobiety i do szału wręcz doprowadzają mnie gówniarze wyciskający wszystko co się da z aut mając dwutygodniowe doświadczenie jako kierowca, nie zachęcam też do anarchii na drogach - chodzi o pryncypia!!!
Jeśli twierdzenie jest słuszne dla jakiejś sytuacji to dla identycznej sytuacji też musi być słuszne a dopasowywanie twierdzenia do akurat zaistniałej sytuacji jest czystej wody relatywizmem.
Skoro "tą sprawą powinien zając się sąd rodzinny" - a kompetencje mają te sądy o wieeeele za szerokie, to jaki miałby zapaść wyrok?
Pozbawienie praw rodzicielskich?
Odebranie małolata rodzinie i skierowanie go do jakiejś "placówki wychowawczej"?
Zwrócenie - nie oszukujmy się - kretynce - uwagi?

Xsior-zmieniono temat wypowiedzi na data + tytul V-blogu



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 01-07-2009 23:21 przez xsior.

09-04-2009 - 13:02:51

Dodam swoje trzy grosze. Dziwne wydaje mi się zajmowanie przez Pana JKM stanowiska w takiej, właściwie błahej sprawie. Niezależnie od tego, czy uważamy nasze sądy i policję za organa ułomne, czy też nie, zajmowanie stanowiska w takiej jednostkowej sprawie przez polityka formatu Pana JKM uważam za stratę czasu.
A oddanie sprawy do sądu uważam prywatnie za wychowacze w stosunku do pani, która nie zdaje sobie sprawy, że ściągneła niebezpieczeństwo na innych uzytkowników ruchu. I tyle.

Pozdrawiam

09-04-2009 - 15:37:30

Leszcze widzę niestety pewną tendencję do przesadzania po stronie zwolenników JKM, która u Ciebie ujawniła się bardzo wyraźnie tu:

Cytuj
1. Posiadanie tzw. prawa jazdy ani nie zapewnia ani nie gwarantuje, że jego posiadacz ma choćby minimalne umiejętności prowadzenia samochodu. Co więcej - świadomość posiadania kwitu "uprawniającego" do jazdy często powoduje zbytnią pewność siebie kierowców (na dokładnie takiej samej zasadzie jak ABS, pasy bezpieczeństwa czy włączone latem światła)
Posiadanie prawa jazdy zdobytego legalnie zapewnia i gwarantuje posiadaczowi choćby minimalne umiejętności takie jak umiejętność ruszania, skręcania, zawracania, parkowania, hamowania itp... Więc tu się po prostu pomyliłeś i tu jest taka niebezpieczna tendencja w drugą stronę w stylu bycie magistrem nic nie znaczy itp. Nie jest prawdą, że osoba bez magistra musi posiadać mniejszą wiedzę od tej z magistrem, ale też prawdą nie jest stwierdzenie przeciwne. Prawdą natomiast będzie, że przeciętnie magister posiada większą wiedzę.

Właściciel samochodu odpowiada za to, gdy pozwoli swoim samochodem kierować osobie do tego nieuprawnionej.

Cytuj
2. Wcale nierzadko jest tak, że czternastolatkowie posiadają umiejętności jak i orientację pozwalającą na taką jazdę w stopniu nieosiągalnym dla funkcjonariuszy policji drogowej, urzędników prawa jazdy wydających, pana JKM i mnie razem wziętych.
(Robert Kubica, Natalia Kowalska albo Valentino Rossi w wieku lat piętnastu będący już fabrycznym kierowcą Aprilli to pierwsze z brzegu przykłady.)

Co z tego? Prowadząc firmę i mając do wyboru dwie osoby na stanowisko kierownicze kogo zatrudnisz. Osobę po podstawówce czy magistra po odpowiednim kierunku. Obie bez doświadczenia. Tu trochę głupie, żeby obie osoby były w tym samym wieku, ale nic o nich nie wiesz oprócz tego, jakie szkoły ukończyły, a prezentują się tak samo. Może to zagubione bliźniaki. Niestety fakt tego, że zdarzają się 14-latkowie, którzy bez problemu są w stanie prowadzić samochód zastosować do łamania przepisów. JKM mówił inaczej. Że prawo jazdy jest bez większego sensu, bo był przykład kogoś, kto od nastu lat jeździł bezwypadkowo samochodem i rzecz wyszła na jaw przy rutynowej kontroli. Co nie jest równoznaczne z tym, że przy dzisiejszych przepisać prawo należy bezwzględnie łamać. Zmienić? Być może. Złamiesz kara musi być.

Tak zawodowi kierowcy zaczynają od dziecka, ale co z tego. Ilu jest Kubiców? - nie mam na myśli osób o tym nazwisku.

Tak na zakończenie żadne sądy rodzinne. Każdy powinien być sądzony równo niezależnie od wieku, wtedy nieletni nie czuli by się bezkarni, a rodzice także przykładaliby się do wychowania dzieci znacznie bardziej. Kto chciałby, aby jego dziecko trafiło na 10-15 lat do więzienia? A tak trafi do jakiegoś ośrodka, to przynajmniej koszty wychowania mniejsze i jest kogo winić;-)
Anonimowy użytkownik

09-04-2009 - 18:27:10

Obawiam się, że w ogóle nie zrozumiałeś o czy piszę.
Prawo jazdy jest absurdem samo w sobie - to jest jedynie biurokratyczny wynalazek nie służący niczemu poza kontrolą ludzi (w tym wypadku kierowców i wyciągnięciu paru groszy a jeśli uważasz, że "minimalne umiejętności takie jak umiejętność ruszania, skręcania, zawracania, parkowania, hamowania itp..." są tożsame z umiejętnością zachowania się na drodze, to... no cóż, pozostań przy swoim przekonaniu.

Cytuj
ArturNow
Prawdą natomiast będzie, że przeciętnie magister posiada większą wiedzę.
Prawdą i to nie do podważenia jest też to, że Polską zarządzają ludzie legitymizujący się co najmniej dyplomem a skutki są jakie są.

Cytuj
ArturNow
Prowadząc firmę i mając do wyboru dwie osoby na stanowisko kierownicze kogo zatrudnisz.Osobę po podstawówce czy magistra po odpowiednim kierunku?
Prowadząc firmę zawsze zatrudniałem na stanowiska kierownicze ludzi, co do których miałem przekonanie, że się do tego nadawali i ich formalne wykształcenie było jedną z tych wielu rzeczy, o które jakoś zapominałem spytać.
I nigdy się nie zawiodłem.

Cytuj
ArturNow
Co nie jest równoznaczne z tym, że przy dzisiejszych przepisać prawo należy bezwzględnie łamać. Zmienić? Być może. Złamiesz kara musi być.
Czytamy całość postu - unikniemy nieporozumień.
Cytuj
Leszek
...sprawa rzeczywiście z punktu widzenia prawa ewidentnie winna być rozpatrzona przez sąd ... nie pochwalam postępowania tej kobiety i do szału wręcz doprowadzają mnie gówniarze wyciskający wszystko co się da z aut mając dwutygodniowe doświadczenie jako kierowca, nie zachęcam też do anarchii na drogach
Cytuj
ArturNow
Co z tego?
A to, że jeśli jest to prawda (a to jest prawda) to stosowanie urawniłowki (np. cezury wieku) jest bezzasadne.

Jednak w poście chodziło mi o co innego:
Cytuj
Leszek
Proszę o zrozumienie - nie pochwalam postępowania tej kobiety i do szału wręcz doprowadzają mnie gówniarze wyciskający wszystko co się da z aut mając dwutygodniowe doświadczenie jako kierowca, nie zachęcam też do anarchii na drogach - chodzi o pryncypia!!!
Jeśli twierdzenie jest słuszne dla jakiejś sytuacji to dla identycznej sytuacji też musi być słuszne a dopasowywanie twierdzenia do akurat zaistniałej sytuacji jest czystej wody relatywizmem.

09-04-2009 - 20:29:47

Z tym zatrudnieniem odpowiedziałeś jak polityk mówiąc o czym innym ;-) Ja też nie twierdzę, że prawo jazdy jest słuszne, lecz jedynie, że prawo stanowi co stanowi.

To co do tego kto kieruje Polską. Tym zdaniem nie ustosunkowałeś się do mojego twierdzenia, że średnio rzecz biorąc magister będzie mądrzejszy niż ktoś po podstawówce nie znaczy, że w rządzie mogą być same głąby ;-) Czy tak jest tego już nie rozstrzygam i nawet się nie staram. Wystarczy spojrzeć na proporcje - liczba osób w rządzi i liczba magistrów. Pomijam doktorów i profesorów, bo nie chodzi o tzn. poziom wykształcenia.

Dla jasności zaznaczę, że zacząłem odpisywać na punkty nieprzeczytawszy wcześniej całości.

10-04-2009 - 14:43:26

Cytuj
Leszek
Proszę o zrozumienie

Masz zdecydowaną rację.W zasadzie to ludzie stali się już całkowitymi oszołomami w kreowaniu odpowiedzialności. Moim zdaniem ten chłopak, mogłby wsiąść za kierownice na jakimś wyścigowym torze i pokazać czy potrafi prowadzić auto.Jeżeli tak.To nie ma problemu, pomijając jakiś mandacik i upomnienie.

Ani sędzia, ani polityk ani pies w zasadzie nikt nie jest tutaj godny wydać jakąkolwiek opinie.Bo jeżeli nic się nie stało to można to łatwo udowodnić. Niech łepek wsiądzie z kierowcom na torze i go przewiezie z taką szybkością.Ale to nie możliwe, gdyż wtedy pokazałby że jeździ dobrze i mogłby odejść bez winy.

Cytuj
Leszek
(Robert Kubica, Natalia Kowalska albo Valentino Rossi w wieku lat piętnastu będący już fabrycznym kierowcą Aprilli to pierwsze z brzegu przykłady.)

Niestety Polska jest krajem nieudaczników.W zasadzie nikt nie robi kariery w tym kraju z powodu systemu wartości jaki dotyka każdy aspekt życia.Panuje głupkowata zasada, że od 18 lat człowiek jest dorosły.Człowiek dorosły może nie być nigdy czy dorosły znaczy świadomy? I dlatego R.Kubica jeździ u Niemców a na Polskę może się jedynie wypiąć za przeproszeniem..Bo co tutaj można rozwijać?


Cytuj
ArturNow
Ja też nie twierdzę, że prawo jazdy jest słuszne, lecz jedynie, że prawo stanowi co stanowi.

A po co stanowić prawo? W prowadzeniu pojazdów mechanicznych z których wynika w 100%, że uprawnienia często są sprzeczne z umiejętnościami.Są ludzie, którzy lubią się oszukiwać.W demokracji takie " prawa" są niezbędne.


Jest powiedzenie, że człowiek z wiekiem staje się mądrzejszy, lepszy i sprytniejszy. Jest to oczywiście nie prawda.Patrząc na Polaków widze,że czym ludzie są starsi tym są glupsi a jeżeli ktoś zaczynał robić coś w wieku 10 lat a drugi w wieku 20 to później widoczna jest całkowita przepaść. Jestem człowiekiem lekko anarchizującym, ponieważ uważam że wprowadzanie prawa jedynie demoralizuje. Co najgorsze prawo ustanowione jest nie dla zasad ale dla podstarzałych nieudaczników, którzy nie przewidują wariantu B i na których zdaniu muszą opierać się wszyscy.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-04-2009 14:44 przez NYSE.

10-04-2009 - 15:46:10

Tak, pierwsze zdziwienie jest najboleśniejsze smiling smiley JKM bywa omylny i niekonsekwentny, jak każdy. Mnie poruszył kiedyś zabawny tekst, w którym JKM krytykował wszelkie urzędowe, biurokratyczne i techniczne regulacje, argumentując, że z czasem wszelka ludzka działalność ulega optymalizacji, o ile właśnie nikt się z żadnymi mądrymi pomysłami poprawiającymi nie wtrąca. W tekście był oczywiście przykład: Spójrzmy na ten dziwny układ klawiatur, z których wszyscy korzystamy. Przecież taki układ nie powstał przypadkiem, musiał zostać zoptymalizowany w trakcie minionych dekad, umożliwiając nam obecnie najszybszą i ergonomiczną pracę!
Zapamiętałem tamten felieton, bo naprawdę dał mi do myślenia. Zwłaszcza, że znałem wcześniej historię układu qwerty
Anonimowy użytkownik

10-04-2009 - 20:37:45

Cytuj
ArturNow
Z tym zatrudnieniem odpowiedziałeś jak polityk mówiąc o czym innym ;-)
Odpowiedziałem dokładnie na pytanie - nie ma żadnego absolutnie żadnego (dla mnie) znaczenia to, kto jakie posiada wykształcenie - istotne jest to, jakie kto ma kwalifikacje.

Cytuj
ArturNow
To co do tego kto kieruje Polską. Tym zdaniem nie ustosunkowałeś się do mojego twierdzenia, że średnio rzecz biorąc magister będzie mądrzejszy niż ktoś po podstawówce nie znaczy, że w rządzie mogą być same głąby
No i w dalszym ciągu - nie ma żadnego dowodu na to, że "średnio magister jest mądrzejszy" - to mit płynący z przekonania, że posiadacz świadectwa posiada kwalifikacje, wiara (zupełnie bezpodstawna) że kwit z pieczęcią takie coś gwarantuje.
Nie twierdzę przy tym, że ludzie po podstawówce są koniecznie mądrzejsi, choć znam bardzo wielu takich, przy których wiedza na dowolny temat - nawet zawodowy - przeciętnego posiadacza dyplomu jest żadna; twierdzę tylko, że posiadanie dowolnego kwitu nie jest i nie może być bezkrytycznie przyjmowanym kryterium i tyle a ludzie zatrudnieni w administracji państwowej z najwyższymi szczeblami włącznie dostarczają na potwierdzenie tej tezy dowodów aż nadto.
"Mądrość" przy tym zupełnie nie zależy (albo zależy bardzo mało) od wykształcenia a raczej od znajomości realiów, umiejętności wnioskowania i paru jeszcze rzeczy.

Coś NYSE nie lubisz Polski i Polaków, do czego w sumie nikt nie jest zobowiązany.
Nie mogę się zgodzić w żadnej mierze z tym co o Polakach piszesz ale to kwestia na osobny może wątek.

Natomiast warto poczynić pewne rozróżnienie bo odnoszę wrażenie, że jest nieporozumienie co do pojęć anarchii i prawa.
Anarchia jest synonimem "bu...elu" i wcale nieprzypadkowo - jest to bowiem stan w którym nie obowiązują żadne prawa, zasady ani kultura (kultura rozumiana jako zespół zachowań) a przy tym jest czystą fikcją nie do osiągnięcia w rzeczywistym życiu.
W każdej "nowej" społeczności natychmiast wyłaniają się jakieś prawa - choćby to było prawo pięści z którego wyłaniają się kolejne prawa ową pięścią poparte.
Prawo zaś w swej istocie jest (czy powinno być) jedynie skodyfikowanym zapisem powszechnie znanych i przyjętych obyczajów i cały z prawem problem polega na tym, że ostatnimi czasy zmienia się w lewo wprowadzając i narzucając obyczaje nie tylko wydumane przy biurku a więc nieprzystające do potrzeb i rzeczywistości ale też niepotrzebne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.
O ile na przykład koniecznym i stymulującym rozwój jest prawo regulujące obrót handlowy czy np. stosunki wodne o tyle lewo wtrącające się w to, kto, czym, z kim i za jakie pieniądze będzie handlował albo regulujące długość styliska szpadla przy pomocy którego kopie się rowy działa wręcz destrukcyjnie i to nawet na dziedziny których bezpośrednio nie dotyka (o tym, że jest to nawóz dla przestępczości dzięki któremu ta wręcz rozkwita wspominać chyba nie trzeba).
To na kulturze i prawie stworzono cywilizację i w dużym uproszczeniu - im bardziej prawo odzwierciedla obyczaje i kulturę a także prawa naturalne - tym cywilizacja jest trwalsza i wydajniejsza.

Iskariota - zauważ, że przykład z układem QWERTY jest przykładem optymalizacji bez urzędniczej interwencji - gdyby maszynę do pisania wymyśliło teraz "państwo" z pewnością mielibyśmy blokujące się klawisze w kolejności alfabetycznej, taka bowiem jest już natura św. Biurokracego.

10-04-2009 - 21:37:10

Leszczek w sumie racja z tym zatrudnieniem.

Cytuj
Prowadząc firmę zawsze zatrudniałem na stanowiska kierownicze ludzi, co do których miałem przekonanie, że się do tego nadawali i ich formalne wykształcenie było jedną z tych wielu rzeczy, o które jakoś zapominałem spytać.

Przepraszam, źle odczytałem co napisałeś. Miałeś przekonanie czyli wyszło to np. w czasie rozmowy.

Cytuj
No i w dalszym ciągu - nie ma żadnego dowodu na to, że "średnio magister jest mądrzejszy" - to mit płynący z przekonania, że posiadacz świadectwa posiada kwalifikacje, wiara (zupełnie bezpodstawna) że kwit z pieczęcią takie coś gwarantuje.
Tu się nie zgodzę, bo ktoś z magistrem musiał np. zdać maturę, egzamin wstępny i dojść do samego magistra. Jakby ktoś miał badania to chętnie zobaczę.
To co ja twierdze o statystycznie średniej wartości nie znaczy, że z tym się nie zgadzam.

Cytuj
Nie twierdzę przy tym, że ludzie po podstawówce są koniecznie mądrzejsi, choć znam bardzo wielu takich, przy których wiedza na dowolny temat - nawet zawodowy - przeciętnego posiadacza dyplomu jest żadna; twierdzę tylko, że posiadanie dowolnego kwitu nie jest i nie może być bezkrytycznie przyjmowanym kryterium i tyle a ludzie zatrudnieni w administracji państwowej z najwyższymi szczeblami włącznie dostarczają na potwierdzenie tej tezy dowodów aż nadto.
To dwie, diametralnie różne sprawy.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 10-04-2009 21:39 przez ArturNOW.

10-04-2009 - 22:51:27

Cytuj
Leszek
zauważ, że przykład z układem QWERTY jest przykładem optymalizacji bez urzędniczej interwencji - gdyby maszynę do pisania wymyśliło teraz "państwo" z pewnością mielibyśmy blokujące się klawisze w kolejności alfabetycznej, taka bowiem jest już natura św. Biurokracego.
Biurokracja zazwyczaj prowadzi do powstawania głupich przepisów. Nieograniczana przez urzędników ludzka kreatywność prowadzi do optymalizacji - zazwyczaj. Przypadek qwerty pokazuje, że nie jest to jednak święta reguła. Pewne sprawy wymagają jednak regulacji bo się same nie wyregulują. Nie chodzi mi bynajmniej o qwerty, (urzędnikom nic do tego jak kto pisze). To tylko coś obrazuje. Czytałem o klawiaturze umożliwiającej pełne zdefiniowanie każdego z klawisz, ale jakoś produkt ten nie okazał się hitem sprzedaży. Dlaczego? Nie sądzę, żeby maksymalne prędkości rozwijane przez nastolatków na drogach się kiedykolwiek "zoptymalizowały". Tu jest potrzebna regulacja i pewna prewencja ze strony państwa.
Anonimowy użytkownik

10-04-2009 - 23:36:56

Tyle że prewencja nie prowadzi w tym wypadku do niczego dobrego: panowie policjanci skupiają się na mierzeniu prędkości zamiast na łapaniu złodziei, w grę wchodzą pieniążki co rodzi korupcję, która jak wiadomo destrukcyjnie wpływa na całość życia społecznego, kierowcy zamiast skupić się na prowadzeniu auta wypatrują pochowanych po krzakach policjantów, urzędnicy czują się upoważnieniu do zwiększania bezpieczeństwa... - pasy, światła, gaśnice (nikomu do niczego niepotrzebne) kretyńskie kamizelki, śpiący policjanci...
Rzecz cała polega na tym niestety że ludzie i tak zawsze "przekraczają" dozwoloną prędkość, przekraczali ją kiedyś i przekraczać będą zawsze i nie jest to wcale argument z cyklu "skoro kradną to trzeba na kradzież zezwolić", bo kradzież jest złem zawsze natomiast kierowca jadący "za szybko" wypadek powoduje tylko czasem, wcale zresztą nie częściej niż jadący z dozwoloną prędkością.
Że istnieje prawdopodobieństwo że mało lub wcale niedoświadczony kierowca się zabije?
No to się zabije (pewnie i tak by się zabił) - przynajmniej nie będzie miał dzieci a potencjalne inne ofiary... no cóż, wypadek na tym właśnie polega, że jest wypadkiem czyli czymś nieprzewidzianym i mogącym się zawsze przydarzyć, zwłaszcza, że jak pokazuje przykład owego nastolatka - policja z radarem, ograniczenia prędkości i "nadzór" matki wcale na prędkość nie wpłynęły.

Ciekawostka - bodaj czy w Norwegii w kilku miastach usunięto wszystkie znaki drogowe stawiając tylko przy wjeździe do miasta znak informujące o tym fakcie - ilość wypadków i tzw. zdarzeń drogowych spadła o dobrych kilkadziesiąt procent.
(Jakiś czas temu był artykuł na ten temat w Najwyższym Czasie).

11-04-2009 - 00:08:54

Chciałabym, jeśli panowie pozwolą, na wtrącenie dwóch groszy.

ArturNOW
Cytuj

Tu się nie zgodzę, bo ktoś z magistrem musiał np. zdać maturę, egzamin wstępny i dojść do samego magistra.
Prawdopodobnie masz maturę, lub nawet wyższe wykształcenie - nie broniłbyś tego tak zaciekle, gdyby było inaczej. Powiem jednak tyle: zdać maturę w tym roku czy nazwijmy to w tych latach jest banalnie (żeby nie powiedzieć żenująco) prostu. Przyznam, że osoba która matury nie zdaje nie jest nawet idiotą, w sumie brakuje mi skali na ocenienie jakim trzeba być hm, kimś aby tego nie zaliczyć. Nie dość, że potrzeba 30% na zaliczenie i ZDANIE (!!!) to poziom pytań jest po prostu poza konkursem. Skąd wiem... prowadzę zajęcia z matematyki, prywatnie - i pytania z przykładowej matury - czy choćby z próbnej, która była w styczniu, autentycznie wprawiły mnie w osłupienie. Od państwa dorosłych wymaga się umiejętności dodawania dwa do dwóch, oraz umiejętności skorzystania z tablic matematycznych. A nie - przepraszam - tablice zabrali - za wiele osób gubiło się w spisie treści - mają teraz podrukowane takie 4 (format A4) kartki z wzorami które mogą być przydatne na maturze - nie ma prawa być zadania, do którego będzie potrzebny wzór nieznajdujący się na owych karteczkach. Karteczki rzecz oczywista można podczas matury ze sobą posiadać.
Mówisz, że TO coś znaczy? I o czymś świadczy? Może masz rację, trzeba umieć pisać i korzystać z kalkulatora w telefonie. To cenne umiejętności. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby przeegzaminowanie owych posłów z tej nowej matury - czy oni daliby radę te 30% super trudnej matury zaliczyć? Chyba nie.

Co do meritum, tak samo jak i narkotyki, tak samo jak wódka, tak i "pozwolenie" na jazdę samochodem powinno być ogólnie dostępne, a najlepiej w ogóle bez. Czemu? Bardzo szybko takie elementy jeżdżące beznadziejnie, ale szpanersko, szybko i "brawurowo" (hehe) by się wykruszyły. Wyginęliby śmiercią naturalną, a szpitale wzbogaciłyby się o poszukiwane organy. A tych nigdy nie za wiele.

Pozdrawiam.

11-04-2009 - 00:27:13

Cytuj
Annie
Co do meritum, tak samo jak i narkotyki, tak samo jak wódka, tak i "pozwolenie" na jazdę samochodem powinno być ogólnie dostępne, a najlepiej w ogóle bez. Czemu? Bardzo szybko takie elementy jeżdżące beznadziejnie, ale szpanersko, szybko i "brawurowo" (hehe) by się wykruszyły. Wyginęliby śmiercią naturalną, a szpitale wzbogaciłyby się o poszukiwane organy. A tych nigdy nie za wiele.
Mam nadzieję, że nie dojdzie to sytuacji gdy naćpany koleś jadąc 200km/h przez miasto wjedzie w twoje kilkuletnie dziecko. Spróbuj to sobie jednak wyobrazić w tym momencie i zastanów się, czy nie masz ochoty zmienić zdania.

11-04-2009 - 01:00:55

Annie - w skrócie powiem, że jestem po studiach. I teraz zauważ co sama napisałaś. Jeżeli matura jest tak banalna, to jak banalne jest zdanie podstawówki ;-) Ja cały czas nie twierdzę, że te rzeczy to jakieś osiągnięcia... Myślę, że ta moja wypowiedź wszystko wyjaśni.

Ja pamiętam jak zdawałem rozszerzoną matmę i widziałem zdania z podstawowej. Ogarniało mnie to powiedzmy poczuciem kpiny, bo ja nie wiem, co podstawowa matura z matmy miała oznaczać. I bardzo mnie zdziwiło, gdy nagle przy nowej maturze przestało się opłacać zdawać cokolwiek rozszerzonego, gdzie bez problemu z podstawy można mieć 100%, a na rozszerzeniu trudzić się na 90% i gorzej na tym wyjść. Moja dziewczyna dość niedawno zdawała nową maturę dlatego wiem jak to wygląda. To jest żenujące. Oczywiście sam temat wykształcenie to tzn. off-topic, bo cały czas ja miałem na myśli pojęcie średniej, a nie tego, że każdy magister jest lepszy od każdego z maturą itd. Nigdy tak nie twierdziłem i nie będę z wielu powodów.

Z przykrością Annie muszę stwierdzić, że nie zrozumiałaś sensu wypowiedzi. Skoncentrowałaś się na tym, że napisałem magister. Tu część mojego zdania
Cytuj
średnio rzecz biorąc magister będzie mądrzejszy niż ktoś po podstawówce nie znaczy, że w rządzie mogą być same głąby ;-)
. Ta część o rządzie też mało istotna w tym cytacie. Ja jako programista np. na webdevelopera wybrałbym kogoś, kto by mi pokazał kilka swoich gotowych projektów niż mgr. informatyki który w wyliczaniu umiejętności napisałby "projektowanie i tworzenie WWW". Tak jak napisałem sens mojej wypowiedzi był zgoła odmienny. Podkreślam to ostatni raz w tym wątku, który traktuje o czymś innym.
Anonimowy użytkownik

11-04-2009 - 07:42:52

Cytuj
Iskariota
Mam nadzieję, że nie dojdzie to sytuacji gdy naćpany koleś jadąc 200km/h przez miasto wjedzie w twoje kilkuletnie dziecko.
A cóż to jest za argument?
Mimo ograniczeń prędkości, obowiązku uzyskania prawa jazdy i zakazu obrotu narkotykami zdarza się, że naćpany kierowca wjeżdża w czyjeś kilkuletnie dziecko a stanowienie prawa zakazującego posiadania młotka ponieważ kilka osób zatłukło młotkami bliźnich jest absurdem.

ArturNow spór o słówka - nikt nie twierdzi, że człowiek po szkole podstawowej jest mędrcem dlatego że do żadnej już nie chodził, sedno tkwi w tym, że założenie jakoby każdy absolwent studiów koniecznie miał zasób wiedzy pozwalający na określenie go mędrcem jest fałszywe i tyle.

11-04-2009 - 08:17:44

Cytuj
Leszek
A cóż to jest za argument?
Mimo ograniczeń prędkości, obowiązku uzyskania prawa jazdy i zakazu obrotu narkotykami zdarza się, że naćpany kierowca wjeżdża w czyjeś kilkuletnie dziecko a stanowienie prawa zakazującego posiadania młotka ponieważ kilka osób zatłukło młotkami bliźnich jest absurdem.
Fajnie by po prostu było, żeby głoszone poglądy nie zależały wyłącznie od punktu czyjegoś siedzenia. Dlatego warto sobie eksperyment myślowy z rozjechanym dzieckiem (koniecznie własnym) przeprowadzić by stwierdzić, czy samemu nie jest się łatwo podatnym na zmianę twardego stanowiska w wyniku jakiś głupich zdarzeń losowych. Uważam, że narkotyki powinny być dostępne tak jak alkohol, bo ćpający szkodzą raczej sobie! Natomiast kierowca jest zagrożeniem głównie dla innych. A nastoletni kierowca to jest zagrożeniem, które sobie nawet z tego nie zdaje sprawy. Czy ci się to podoba czy nie, prawo jazdy tworzy pewną granicę, Ona po prostu jest, łatwo ją przekroczyć, ale na większość ludzi działa.
Anonimowy użytkownik

11-04-2009 - 08:45:09

Nie działa - przejechałem z górą milion kilometrów nieustannie łamiąc i obserwując łamanie prawa przez innych.
Jeśli jesteś kierowcą - robisz to również.
Rzecz polega na tym, że "takie eksperymenty myślowe" winno się przeprowadzać nieustannie a ustanowienie dowolnej ilości najrozmaitszych przepisów nikogo do tego nie zmusi.

W dalszym zaś ciągu - tak jak nie ma żadnego uzasadnienia dla prewencyjnego karania tak jest konieczność stosowania represji za rzeczywiście popełnione czyny - niech będzie, że i za "spowodowanie zagrożenia" a nie za "możliwość spowodowania zagrożenia.
"Zbyt szybka jazda" sama w sobie takim zagrożeniem nie jest i tyle.

11-04-2009 - 11:29:17

Cytuj
Iskariota
Mam nadzieję, że nie dojdzie to sytuacji gdy naćpany koleś jadąc 200km/h przez miasto wjedzie w twoje kilkuletnie dziecko.
Ja też mam taką nadzieję, bo ma 3 latka a jedynym moim życzeniem jest nie dożyć jej śmierci. Ale nie mam na to wpływu. Co z tego że jest nielegalne ćpanie, jak legalne jak najbardziej jest chlanie w trupa? Nie rozumiem w ogóle. Co za różnica? To znaczy dla Ciebie jest jakaś różnica kto Ciebie przejedzie? Czy pan nachlany, czy naćpany, czy może pani zmieniająca płytę lub gadająca przez telefon, albo podająca swojemu dziecku do tyłu herbatkę lub wycierająca maleństwu buzię? Nie widzę różnicy – śmierć to śmierć, nie zapanujesz nad nią ani Ty, ani żadne przepisy. Jak masz umrzeć to umrzesz i tak naprawdę nie powinno mieć dla Ciebie ani dla osoby którą zostawisz JAK zginiesz a sam fakt. Choć możesz sądzić inaczej.

ArturNOW
Ja pojmuję o czym piszesz, po prostu mierzi mnie jak widzę zdanie, że przeciętnie magister wie więcej niż ktoś tam bez studiów. Co do matmy i ja zdawałam i jako jedyna wyszłam po 2 godzinach bo wcześniej nie można było, ale zdawałam swoja maturę już dawno, kiedy na mierniacza trzeba było mieć 60%, gdy połowa to za mało. I z palcem w czterech literach miałam 6 i śmiać mi się chciało z durni, którzy mając pod ręką tablice (!!!) szukali podpowiedzi u kolegów. Żenada pierwsza klasa.
Dam jeszcze inny przykład. Otóż ja przerwałam studia bo uznałam że kasa i wyjazd do UK to jest "to" a potem dziecko, wiadomo i się nie złożyło abym dokończyła. Zresztą źle wybrałam, zawsze marzyłam o matmie a wylądowałam na Chemii na Polibudzie, więc no.. ale nie o tym. Tak czy siak mój teść jak i mój ojciec wciąż nic tylko "idź na studia - studia to podstawa!!". Dlaczego? Ten pierwszy bo sam mam miliony pokończonych podyplomówek i rozmowa z kimś bez studiów uwłacza godności, ten drugi bo po zawodówce trzepie siano ale dla dziecka chce "lepszej przyszłości" (już pominę że zaraz mi 30 stuknie więc no - ale tatuś to tatuś grinning smiley ) No i teraz czemu o tym piszę. Otóż prosty przykład: pan po zawodówce pracuje kiedy mu się chce i robi to co lubi, pogadasz z nim o czymkolwiek, o świecie, polityce i wszystkim i we wszystkim ma swoje zdanie lub jak nie ma to z chęcią wysłucha Twojego, humor, picie, dobre jedzonko, niewiele stresów, mnóstwo znajomych, luz blues. Pan po studiach się szamocze, robi nie to co chce, a to gdzie dobrze zarabia, zna się na wszystkim najlepiej - to mu kwitki gwarantują - nie powiesz mu nic bo wszystko wie najlepiej - że się myli w 90% spraw to już mniejsza - czym wywołuje uśmieszki politowania na ustach osób go słuchających, nie ma znajomych bo ludzi z podobnym wykształceniem i taką głową to ze świecą. O niczym tez nie pogadasz, bo ciężko wciąż słuchać monologu, a jeszcze ciężej gdy już w drugim zdaniu robi błąd u podstawy wywodu. Najlepsze teraz jest w tym wszystkim to, że swoje dziecko - które posłał na studia OCZYWIŚCIE teraz robi jako elektryk, co więcej - podoba mu się to, czym chyba bardzo zasmucił tatę.
I wiem, wiem, niby że "no ale nie wszędzie tak jest", niby nie - ale przyznam, że znam sporo ludzi z rożnych stref, bogatych, biednych pijaków i ludzi porządnych, nigdzie nie ma wpływu na życie poziom wykształcenia, raczej zaradności umiejętność przystosowania się i wyciągnięcia dla siebie jak najwięcej korzyści - a tego na studiach nie uczą, tego uczą na podwórku i w domku za młodu.

Rozpisałam się...
To tyle.

Pozdrawiam.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 11-04-2009 11:34 przez Annie.

11-04-2009 - 13:08:16

@Leszek
1) Prawo jazdy legalnie zdobyte gwarantuje pewne minimum umiejętności. Wnioskuje, że dla Ciebie "minimalne" umiejętności to poziom zbliżony do Kubicy? Co innego, że te minimalne gwarantowane są... żałośnie minimalne...tongue sticking out smiley I często niewystarczające.
2) "jechał zbyt szybko" - Slogan mający na celu zmianę wątku rozmowy na inny. Omijając w ten sposób właściwą rozmowę o stanie nawierzchni Polskich dróg.


1) Ja tam jestem za wywaleniem prawka, większości znaków i przepisów. Dajmy np. 70km/h w mieście, poza 120km/h oraz autostrada 200km/h I wprowadzenie prostej zasady...;] Jak ktoś przekroczy prędkość i spowoduje śmiertelny wypadek, to odpowiada jak za morderstwo. To samo z pijanym, niezależnie od prędkości.
2) JKM jest ideologiem, tylko głupcy wierzą bezgranicznie w ideologię... Powyższy przykład z v-bloga świadczy tylko na korzyść pana Janusza.

11-04-2009 - 13:46:14

Leszek Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> ArturNow spór o słówka - nikt nie twierdzi, że
> człowiek po szkole podstawowej jest mędrcem
> dlatego że do żadnej już nie chodził, sedno
> tkwi w tym, że założenie jakoby każdy
> absolwent studiów koniecznie miał zasób wiedzy
> pozwalający na określenie go mędrcem jest
> fałszywe i tyle.

Ja nigdzie nie napisałem aby nazywać go mędrcem, prawda? Często zauważam nad interpretację słów czy to moich, czy to JKM czy także twoich. Mam nadzieję, że kwestia mojego spojrzenia na edukację jest klarowniejsza.

Annie piszesz, że pojmujesz o czym piszę, a nadal coś cię drażni. Nie wiem czemu?
Cytuj
Ja pojmuję o czym piszesz, po prostu mierzi mnie jak widzę zdanie, że przeciętnie magister wie więcej niż ktoś tam bez studiów.
Ja pisałem, że prawdopodobieństwo zajścia zdarzenia A gdzie losowo wybrany magister wie więcej niż losowo wybrana osoba o niższym wykształceniu jest większe niż 0,5 i tyle. Nie powinno cię to kłuć w oczy. Ja tym moim stwierdzeniem ani nie chciałem wywyższać danego magistra, ani ubliżyć komuś o niższym wykształceniu. To jest stwierdzenie faktu dość oczywistego.

Annie właśnie dokończyłem czytać twój posty i nie przeczę, że tak może być. A dziwaków, którzy oceniają ludzi jako ogół (policja to, lekarze to tamto, mechanicy to w ogólę itp) nie lubię. Ja też myślę, że niewiele bym stracił nie kończąc studiów ,na których ziewałem i się nie wysilałem. I powiem tylko jedno. U nas jest dziwna tendencja chodzenia na studiach od razu po liceum myślę, że po technikum osoby są bardziej świadome. Dla mnie studia powinny być dostępne dla osób, które rok być może dwa pożyły, popracowały. Wystarczy się przejść na uczelnie i spytać osobę w połowie czy pod koniec studiów o to, co będzie robić w przyszłości i jak widzi się na rynku.

I teraz ogólnie o prędkości dopuszczalnej... ktoś z was próbował tak wolno jechać? Nie da się patrząc przed siebie, a nie na licznik, bo reszta jedzie, a to 10km/h, a to 20km/h więcej niż dopuszczalna. Wybór jest prosty: wiesz co się dzieje na drodze i jedziesz bezpiecznie bądź pilnuj licznika i nie zauważ ściany przed sobą ;-)



Zmieniany 3 raz(y). Ostatnia zmiana 11-04-2009 14:01 przez ArturNOW.
Niestety nie masz uprawnień aby pisać/odpowiadać na tym forum.
Janusz Korwin-Mikke - Internetowa Strona Autorska / Forum - Statystyki

Globalne
Wątki: 6222, Posty: 45370, Użytkownicy: 14785.
Ostatnio dołączył/a Eksterminator.


Statystyki tego forum
Wątki: 454, Posty: 5435.